Spis treści

    1. Cierpienie: 1 2
    2. Kondycja ludzka: 1
    3. Koniec świata: 1
    4. Niebo: 1
    5. Obraz świata: 1
    6. Ziemia: 1
    7. Śpiew: 1

    Zmodernizowano interpunkcję oraz zapis zgodnie z obowiązującymi zasadami, np.: naprzekór > na przekór; snu chciwe oddechy gdy płucom wydarto > snu chciwe oddechy, gdy płucom wydarto; rwiemy i ziemię padając, drzemy w agonii rękoma > rwiemy i ziemię padając drzemy w agonii rękoma

    Poprawiono błąd źródła: krzyczą sygnały: > krzyczą sygnały.

    Tadeusz BorowskiGdziekolwiek ziemia…Nocna elegia

    1
    Ziemia, Niebo, Obraz świataJakże szeroka jest ziemia, ląd próchniejący w eterze[1],
    przeryty dróg wąwozami, wyschłymi jak rzek łożyska.
    Stalowy, niski klosz nieba fioletem nocy się błyska
    i drży od świetlnych eksplozji milionów odległych gwiazd.
    5
    W czarne rzucone przestrzenie po niewidzialnych orbitach
    cyrklem wyrżniętych w eterze kołują gwiazdy ogniste.
    Jak nietoperze upiorne głąb przerzynają ze świstem,
    nie mogąc się wyrwać z węzłów dziwacznie splątanych elips.
    Z wysiłkiem eter borują i w męce krzyczą sygnały.
    10
    Umarłe oczy przestrzeni niezdrowym blaskiem zaległy:
    kiedyż się elips sprężyny ze świstem stali odegną,
    a gwiazdy przed siebie runą, rwąc wodospadem przestrzeń?
    CierpienieSamotność i męka świecenia, męka wiecznego obrotu
    tężeje jak ból w kręgosłupie. Gwiazdy falami krzyczą.
    15
    Wstrząsane niebo wszechświata falami światła przebiega
    i drży jak skóra żołnierza, gdy się podrywa z okopu.
    Na próchniejącym globie od lat milionów oślepłym,
    przeżarci rtęcią księżyca, upiornie trupią poświatą
    krążymy po drogach wykutych jak ślepcy ręce podnosząc.
    20
    W żyły nam wżera się cisza i bryzga brunatną krwią,
    która tężeje w dziwaczne kontury krzaków, w łamane
    ostre kratery i zbocza, ssąc nocne zatrute powietrze.
    Pod niebem z lodu wykutym jak gdyby w śnie lunatycznym,
    w przemożnym rytmie jak oddech, stawiając nogę przy nodze
    25
    od lat tysięcy krążymy ziemią tylekroć zdeptaną.
    Załomy cieniów i ostre, stężałe w martwym grymasie
    płaszczyzny rtęci badamy ostrożnie palcami stóp,
    idąc przez ziemi most nad rwącym nurtem eteru.
    Zarysy gór, rozkład blasków, w księżycu niepewnych jak sen,
    30
    i sen, snu chciwe oddechy, gdy płucom wydarto powietrze,
    kreślimy dłonią na piasku, na przekór wiatrom i deszczom.
    Namokłe ziemi okruchy w faliste linie zwijamy
    jak z papirusów czytając zamierzchłe znaki kabały[2].
    W rękach ważymy grudy, z gór odzieramy kamienie,
    35
    krwawią się dłonie, drży serce jak nocny świetlisty ptak,
    kiedy się prężąc do skoku sznury z eteru kręcone
    rwiemy i ziemię padając drzemy w agonii rękoma.
    Oto niebo jak strop fabrycznej hali drgającej od maszyn
    biegnie kosmiczną falą, napina się z chrzęstem jak łuk,
    40
    i ziemię sobą zaciska, gniewną walczącą pięścią.
    Kondycja ludzka, Cierpienie, Śpiew, Koniec świataOto wdeptani po piersi w granit rozdarty na piasek
    dźwigamy oczy z wysiłkiem, wznosimy wzroku kolumny,
    dzierżące nieba kopułę, ogromne ciążenie gwiazd,
    a w płucach ucisk nieznośny, a piersi ciężar przygniata,
    45
    na wylot przeżarta rtęcią z serca wypływa nam krew.
    Oto wszechświata ciężar, walący się na nas lawiną,
    dźwigamy i ręce wznosimy w niebo, zmarszczone jak brew.
    Z globu, co spróchniał w eterze, milionom odległych gwiazd
    jak żagiew[3] płonącą rzucamy ludzki, samotny śpiew

    Przypisy

    [1]

    eter — wg daw. nauki niedostrzegalna substancja wypełniająca kosmos. [przypis edytorski]

    [2]

    kabała — mistyczna nauka w judaizmie, powstała w średniowieczu; kabaliści stosowali w swych dociekaniach kombinacje liczb i liter, którym przypisywali głębsze znaczenie. [przypis edytorski]

    [3]

    żagiew — pochodnia, płonący kawał drewna. [przypis edytorski]