Spis treści

    1. Historia: 1
    2. Koniec świata: 1
    3. Miasto: 1
    4. Natura: 1
    5. Poezja: 1
    6. Theatrum mundi: 1
    7. Walka: 1

    Tadeusz BorowskiGdziekolwiek ziemia…Ekloga[1] czwarta

    1
    Już się podnoszą świtania, pierścienie Saturna bledną,
    i czas godny pieśni nadchodzi. Niech mówią usta człowieka.
    NaturaRzeka odrzuca brzeg, morzem się wzdyma u ujścia,
    rozwiewa się struna dymu i bezpowrotnie milknie,
    5
    parują obłoki i ziemie, piaski i mgły skłębione
    półkolem unosi wiatr za falujący horyzont.
    I oto linie ognia, które przerżnęły ziemię,
    i oto ludzki krzyk piersi otwartych ołowiem
    przewija się za horyzontem, na zboczu kulistym ziemi
    10
    w muzykę, w rytm i śpiewanie. Ze stepów, dalekich stepów
    kamienne wychodzą miasta, rzucane są mosty i drogi,
    dzwonią o cegłę kielnie i sztywne chwieją się piony.
    Miasto, Koniec świataNa zbiegu szerokich alej, na skraju gładkich chodników
    kopuły drzew się podnoszą a kwiaty na skwerach i placach
    15
    pełne są pszczół i motyli. I gwarne są domy wymiany,
    kroją i ważą towar, zwierzęta ciągną ciężary
    i świszczą baty w powietrzu. A ponad miastem jak dym
    rysuje się z gry obłoków Bestii śmiejąca się twarz.
    Drzewa powietrzem owite drżą jakby były strunami,
    20
    i niebo zza widnokręgu jak fala nad ziemią się wznosi,
    odbłyski przelotne gwiazd i skrzydła ptaków tężeją
    jak kształty dziwacznych owadów w przejrzystym stwardniałe bursztynie
    I oto fale nieba łamią się z trzaskiem jak drzewo
    i oto kamienne ulice pełne są wiatru i mgły,
    25
    a domy są tylko obrazem, kształt rzeczywisty blednie,
    i dźwięk i muzyka cichną, w innych rejonach brzmią,
    gdzie słychać trzepot przepiórek i traw rozwiewanych nucenie…
    Brukiem łopoczą cienie. Walka, Theatrum mundiPrzez zgniłe, zielone mundury
    przewiewa blask metaliczny i skrzy się jak złomy pirytu.
    30
    I bronie świecą się trupio, bez dźwięku strzelają armaty,
    migoczą cienie pocisków i dygoczące na wietrze
    jak odtrącone liście zsuwają się cienie bomb,
    i tętni bruk echem desek scenicznych teatru kukiełek.
    A w oczach tych, którzy żyją, w strzępach, w odbiciach mgły
    35
    rysują się oczy Bestii, dłonie chwytają karabin,
    i kształty z mgły i powietrza i oczy z obłoków utkane
    stają się rzeczywiste, armata huczy i motor,
    i płoną linie ognia, piersi otwarte ołowiem,
    i znowu zza horyzontu kamienne wychodzą miasta…
    40
    Poezja, HistoriaJuż się podnoszą świtania, pierścienie Saturna bledną,
    nadejdzie czas godny pieśni i będzie przeklęta pieśń.

    Przypisy

    [1]

    Ekloga — gatunek lit., utwór ukazujący wyidealizowane życie wiejskie; sielanka, idylla. [przypis edytorski]