Tadeusz Borowski Gdziekolwiek ziemia… Czasy pogardy Spod brwi zmarszczonych boleśnie oczy człowiecze patrzą: napina się nieba cięciwa i drogi leżą jak strzały drżące w porywach wiatru. Ścieżki wijące się kręto sztandarem kurzu w niebo po stopniach wiatru wstępują i suche świeci słońce i chmury za ziemię uchodzą. A dołem wieją chorągwie, cienki piszczałek jęk, grzmot bębnów i warkot ciągnie się wozów stalowych. Żelazny krok barbarzyńcy wypala zboże na polach i kładzie pieczęć pożaru na miasta gościnnie otwarte. Spod czół okrążonych żelazem zmęczone płoną oczy i barbarzyńców gardła o pieśń wołają, o pieśń. Spod brwi zmarszczonych boleśnie oczy człowiecze patrzą: oto są miast ulice, szczelnie kamieniem wybite. Miarowy, żelazny krok i sytych gardzieli śmiech przerzyna wysoki pisk kobiet i spazm i miłosny szloch. Dławione są piersi podatne, uda w uścisku darte, i płuca dusi woń potu i krwi kobiecej. Palą się sino okna, muzyka w salach jaskrawych o nazwach meduz lub ptaków zawodzi dzikie melodie, jadło rzucają na stół, na brzuch wylewają wino i gdy pijane źrenice mętnieją światłem do dna, gardła spalone wódką o pieśń wołają, o pieśń. Spod brwi zmarszczonych boleśnie oczy człowiecze patrzą: gromady niewolników pędzone po ścieżkach leśnych zwalają drzewa siekierą, pnie wydzierają z ziemi, palcami rwą korzenie, ciągną rękoma pług, i w korytarzach podziemnych, w czarnej wykutych skale łamią kamienie spod stóp, dźwigają z nich piramidy, bladzi, przeżarci głodem, padają dozorcom u nóg i skomląc o chleba okruchy pod świstem bata mrą. Z piersi ich bluzga krew, w martwych kałużach gnije, lecz nim zadławią im usta, piersi zadepczą stopą, umierających gardła o pieśń wołają, o pieśń. Spod brwi zmarszczonych boleśnie oczy człowiecze patrzą: przeminie żelazny krok, chorągwie dymu się zatlą, umilknie kobiet pisk i zawodzenie pobitych, pomniki nasze i bronie i tarcze pójdą na łom, i ślady zawieje wiatr. Wnuk nasz z kobiety zrodzony zwycięzcy i niewolnika imion zapomni na zawsze. Spod brwi zmarszczonych boleśnie oczy człowiecze patrzą i milczy poety pieśń w gniewnie ściśniętych ustach… ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, dostępna jest na stronie wolnelektury.pl. Wersja lektury w opracowaniu merytorycznym i krytycznym (przypisy i motywy) dostępna jest na stronie https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/borowski-gdziekolwiek-ziemia-czasy-pogardy/. Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Wolne Lektury. Wszystkie zasoby Wolnych Lektur możesz swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać pod warunkiem zachowania warunków licencji i zgodnie z Zasadami wykorzystania Wolnych Lektur. Ten utwór jest w domenie publicznej. Wszystkie materiały dodatkowe (przypisy, motywy literackie) są udostępnione na Licencji Wolnej Sztuki 1.3: https://artlibre.org/licence/lal/pl/ Fundacja Wolne Lektury zastrzega sobie prawa do wydania krytycznego zgodnie z art. Art.99(2) Ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Wykorzystując zasoby z Wolnych Lektur, należy pamiętać o zapisach licencji oraz zasadach, które spisaliśmy w Zasadach wykorzystania Wolnych Lektur: https://wolnelektury.pl/info/zasady-wykorzystania/ Zapoznaj się z nimi, zanim udostępnisz dalej nasze książki. Tekst opracowany na podstawie: Tadeusz Borowski, Gdziekolwiek ziemia. Cykl poetycki, [Warszawa 1942]. Wydawca: Fundacja Wolne Lektury Publikacja zrealizowana w ramach biblioteki Wolne Lektury (wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. R Opracowanie redakcyjne i przypisy: Maria Bakalarska, Monika Sałach, Aleksandra Sekuła.