<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/borowski-chlopiec-z-biblia/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Borowski, Tadeusz</dc:creator>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Chłopiec z Biblią</dc:title>
    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Elżbieta</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć-Gryz, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2022-12-05</dc:date>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2022</dc:date.pd>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Tadeusz Borowski zm. 1951</dc:rights>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Opowiadanie</dc:subject.genre>
    <category.legimi>Współczesność</category.legimi>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska. </dc:description>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/borowski-chlopiec-z-biblia</dc:identifier.url>
    <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tadeusz Borowski, Pożegnanie z Marią i inne opowiadania, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1961.</dc:source>
      <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7135.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kobiety w barakach nowo wyzwolonego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Klatka z filmu dokumentalnego nakręconego po wyzwoleniu Auschwitz przez oddział Armii Czerwonej, autor nieznany, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7135/</dc:relation.coverImage.source>

    <dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna</dc:rights.license>
   
    <category.thema.main>FS.WL-N </category.thema.main>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    </rdf:Description>
  </rdf:RDF><opowiadanie>
<autor_utworu>Tadeusz Borowski</autor_utworu>




<nazwa_utworu>Chłopiec z <tytul_dziela>Biblią</tytul_dziela></nazwa_utworu>


<abstrakt>
  
<akap><tytul_dziela>Chłopiec z ,,Biblią"</tytul_dziela> to wydane po raz pierwszy w zbiorze z 1948 roku krótkie opowiadanie Tadeusza Borowskiego. 
</akap><akap>
Akcja utworu rozgrywa się w więzieniu, znajdującym się w okupowanej przez Niemców Warszawie. W celi, w której zamknięto kilku dorosłych mężczyzn, pojawia się chłopiec z egzemplarzem <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela> w ręku, niechcący zdradzić przyczyny swojego aresztowania. Po niedługim czasie zostaje on zabrany z celi i prawdopodobnie rozstrzelany.
</akap><akap>Borowski po raz kolejny ukazuje tutaj odczłowieczenie i znieczulenie ludzi, którzy zmuszeni są egzystować w warunkach wojennych; obecność i śmierć chłopca właściwie nie wywołują u pozostałych więźniów żadnej specjalnej reakcji. Interesuje się nim w niewielkim stopniu jedynie narrator, który ma nadzieję na lekturę <tytul_dziela>Pisma Świętego</tytul_dziela> --- chłopiec jednak nie godzi się na pożyczenie mu książki.</akap>



  </abstrakt>



<nota_red>
  
<akap>
 Wprowadzono uwspółcześnienia w następującym zakresie:
</akap><akap>
Pisownia małą/wielką literą, np.
O rany Boskie > O rany boskie.</akap><akap>

Uwspółcześniono interpunkcję oraz pisownię łączną i rozdzielną wyrazów.

  </akap>



  </nota_red>




<akap>Dozorca otworzył drzwi. Do celi wszedł chłopiec i zatrzymał się u progu. Drzwi zatrzasnęły się za nim.</akap>




<akap_dialog>--- Za co ciebie zamknęli? --- zapytał Kowalski, zecer<pe><slowo_obce>zecer</slowo_obce> --- pracownik drukarni, składający teksty.</pe> z Bednarskiej<pe><slowo_obce>Bednarska</slowo_obce> --- historyczna ulica w śródmieściu Warszawy.</pe>.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Za nic --- odpowiedział chłopiec i przeciągnął dłonią po ostrzyżonej głowie. Ubrany był w wytarty czarny garniturek uczniowski. Przez ramię miał przewieszone palto z barankowym kołnierzem.</akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1668083484111-255198448"/><motyw id="m1668083484111-255198448">Żyd</motyw>--- Za co go mogli zamknąć? --- rzekł Kozera, przemytnik z Małkini<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q993913"></ref><pe><slowo_obce>Małkinia</slowo_obce> --- miejscowość w Polsce, położona w województwie mazowieckim, w powiecie ostrowskim.</pe>. --- Przecież to jeszcze szczeniak. I Żyd pewnie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie mówilibyście takich rzeczy, Kozera --- odezwał się spod ściany Szrajer, urzędnik z Mokotowskiej<pe><slowo_obce>Mokotowska</slowo_obce> --- historyczna ulica w dzielnicy Śródmieście w Warszawie.</pe>. --- Wcale chłopak na to nie wygląda.<end id="e1668083484111-255198448"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie gadajcie, pomyśli, że sami bandyci tu siedzą --- rzekł zecer Kowalski. --- Siadaj, chłopiec, na sienniku. Nie ma co myśleć.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Niech nie siada, bo to miejsce Mławskiego. Może zaraz wrócić z badania --- rzekł Szrajer z Mokotowskiej, u którego znaleźli gazetki.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Cóżeście, stary, zwariowali do reszty? --- zdziwił się zecer Kowalski. Posunął się, robiąc chłopcu miejsce. Chłopiec usiadł i położył palto na kolanach.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Co się patrzysz? Piwnica i tyle. Nie widziałeś nigdy? --- zapytał Matula, który, udając gestapowca, chodził w długich butach i skórzanej kurtce po chłopach i rekwirował świnie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie widziałem nigdy --- odburknął chłopiec.</akap_dialog>




<akap><begin id="b1668083588398-1947800195"/><motyw id="m1668083588398-1947800195">Więzień</motyw>Cela była mała i niska. Na ścianach piwnicy błyszczała w mroku wilgoć. Brudne, wypaczone drzwi pokryte były datami i imionami, wyrżniętymi scyzorykiem. Koło drzwi stał kubeł. Pod ścianą, na betonowej podłodze, leżały dwa sienniki. Ludzie siedzieli skuleni, dotykając się kolanami.<end id="e1668083588398-1947800195"/></akap>




<akap_dialog>--- Przyjrzyj się, ale dobrze --- roześmiał się Matula. --- Byle gdzie tego nie zobaczysz.</akap_dialog>




<akap>Poprawił się na sienniku.</akap>




<akap_dialog><begin id="b1668083798962-1027354923"/><motyw id="m1668083798962-1027354923">Gra</motyw>--- Ciągniesz jeszcze? --- zapytał.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ciągnę --- dobrałem kartę. --- Sobie.</akap_dialog>




<akap>Wziął trzy karty. Popatrzył w nie.</akap>




<akap_dialog>--- Było nie było. Dosyć.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Dwadzieścia --- wyłożyłem karty.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Przegrałem --- rzekł Matula. Strzepnął kurz z kolana. Jego bryczesy<pe><slowo_obce>bryczesy</slowo_obce> --- spodnie do jazdy konnej.</pe> zachowały jeszcze kanty. --- Pajdka twoja. Ale karty są i tak znaczne.<end id="e1668083798962-1027354923"/></akap_dialog>




<akap>Na korytarzu trzaskały wyłączniki. Pod sufitem zapaliło się mdłe światło. W okienku pod sufitem tkwił granatowy kawałek nieba i fragment dachu od kuchni. Kraty w otworze były zupełnie czarne.</akap>




<akap_dialog><begin id="b1668083866130-109174718"/><motyw id="m1668083866130-109174718">Głód</motyw>--- Jak się nazywasz, chłopcze? --- zapytał urzędnik Szrajer. Oprócz gazetek wyszperali u niego jeszcze jakieś pokwitowania ze zbieranych pieniędzy na organizację. Przez cały dzień nie ruszał się z siennika i bezustannie żuł sztuczną szczękę. Z głodu uszy odstawały mu coraz bardziej.<end id="e1668083866130-109174718"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- A tam, jak się nazywam --- rzekł chłopiec z lekceważeniem. --- Mój ojciec jest dyrektorem banku.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To ty w takim razie jesteś synem dyrektora banku --- powiedziałem, odwracając się do niego.</akap_dialog>




<akap><begin id="b1668083911355-2307316177"/><motyw id="m1668083911355-2307316177">Książka</motyw>Chłopiec siedział pochylony nad książką. Trzymał ją blisko oczu. Palto miał porządnie złożone na kolanach.</akap>




<akap_dialog>--- Aha, książka. Co to za książka?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- <tytul_dziela>Biblia</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Biblia</slowo_obce> a. <slowo_obce>Pismo Święte</slowo_obce> --- zbiór ksiąg, spisanych po hebrajsku, aramejsku i grecku, uznawanych przez żydów i chrześcijan za natchnione przez Boga.</pe> --- rzekł chłopiec, nie podnosząc oczu znad książki.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- <tytul_dziela>Biblia</tytul_dziela>? Myślisz, że ci tu pomoże? Cholerę w bok pomoże<end id="e1668083911355-2307316177"/> --- odezwał się przemytnik Kozera spod drzwi. Chodził szerokimi krokami od ściany do ściany, dwa kroki w przód, dwa w tył, obrót w miejscu. --- Tak i tak w czapę.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jak kogo --- rzekłem, biorąc znów karty od Matuli. --- Oczko.</akap_dialog>


 
<akap_dialog>--- Ciekawe, kogo dziś wywołają z naszej celi? --- rzekł Szrajer z Mokotowskiej. Wciąż oczekiwał, że go rozstrzelają.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Znowu? --- rzekł wrogo zecer Kowalski.</akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1668083997888-181837243"/><motyw id="m1668083997888-181837243">Gra</motyw>--- Dawaj jeszcze raz --- rzekł gestapowiec Matula. Zaciął mu się rewolwer przy ostatniej rekwizycji<pe><slowo_obce>rekwizycja</slowo_obce> --- zajęcie przez władze żywności lub cennych przedmiotów, przeważnie na potrzeby wojska.</pe>. --- Ryzyka, fizyka, a żyć trzeba.</akap_dialog>




<akap>Karty były zrobione z tekturowego pudełka po paczce. Figury narysowali chemicznym ołówkiem<pe><slowo_obce>ołówek chemiczny</slowo_obce> a. <slowo_obce>ołówek kopiowy</slowo_obce> --- specjalny ołówek, który używany był po zwilżeniu jego rdzenia.</pe> ci, co tu byli przed nami. Każda karta była znaczna.<end id="e1668083997888-181837243"/></akap>




<akap_dialog>--- Nic mu nie będzie --- rzekłem, tasując. --- Posiedzi, tata forsę wybuli, mamusia uśmiechnie się, do kogo trzeba, i chłopaka puszczą.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ja nie mam matki --- rzekł chłopiec z <tytul_dziela>Biblią</tytul_dziela>. Przybliżył książkę jeszcze bardziej do oczu.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Tak, tak --- rzekł zecer Kowalski i ciężko położył rękę na głowie chłopca. --- Kto wie, czy my jutro będziemy jeszcze żyli?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Znowu? --- odezwał się urzędnik Szrajer z Mokotowskiej.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nic się nie martw --- rzekłem do chłopca. --- Grunt, aby się po tobie nie martwili. To najgorzej. Kiedy ciebie aresztowali?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Mnie nie aresztowali --- odrzekł chłopiec.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie byłeś na <slowo_obce>Polizei</slowo_obce><pe><slowo_obce>Polizei</slowo_obce> (niem.) --- policja.</pe>? --- zapytał zdziwiony Kozera, przemytnik z Małkini.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie byłem --- odpowiedział chłopiec. Złożył starannie książkę i schował ją do kieszeni palta. --- Zostałem złapany na ulicy.</akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1668084094879-1310665335"/><motyw id="m1668084094879-1310665335">Dziecko, Ojciec, Strach</motyw>--- Była łapanka dzisiaj? Na jakiej ulicy? --- spytał niespokojnie urzędnik Szrajer, u którego znaleźli gazetki i pokwitowania. Miał dwie córki, które chodziły na gimnazjalne komplety<pe><slowo_obce>tajne komplety</slowo_obce> a. <slowo_obce>tajne nauczanie</slowo_obce> --- nielegalne zajęcia i wykłady, organizowane poza szkołą lub uczelnią w okresie okupacji w czasie II wojny światowej.</pe>. Miał nadzieję, że dostanie z domu paczkę żywnościową.<end id="e1668084094879-1310665335"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- To coś nie tak --- rzekł zecer Kowalski. --- Gdyby była łapanka, to by przywieźli całą kupę ludzi, a nie tylko jednego. Coś by się i tu słyszało.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Albo zobaczysz bramę z tej dziury? --- powiedziałem, kiwając głową w stronę okna pod sufitem. --- Masz tylko dach kuchni i kawałek warsztatu.</akap_dialog>




<akap>Pokazałem gestapowcowi Matuli karty:</akap>


 
<akap_dialog>--- Dziewiętnaście.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jak skąd --- rzekł Kozera, przemytnik z Małkini. Wiózł słoninę do Guberni<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q156111"></ref><pe><slowo_obce>Generalna Gubernia</slowo_obce> a. <slowo_obce>Generalne Gubernatorstwo</slowo_obce> --- podczas II wojny jednostka administracyjno-terytorialna, obejmująca część okupowanego przez Niemcy terytorium II Rzeczypospolitej.</pe> i został złapany w klasycznym miejscu na granicy. Stał pod drzwiami i patrzył w okno. --- Od drzwi widać więcej. Pod kuchnią chodzi wachman<pe><slowo_obce>wachman</slowo_obce> (z niem.) --- strażnik więzienny lub obozowy w czasie okupacji hitlerowskiej.</pe> z psem. Wyładowują kartofle na jutro.</akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1668084193737-400091482"/><motyw id="m1668084193737-400091482">Ironia</motyw>--- Znowu fura --- rzekł Matula, rzucając karty na siennik. --- Nie mam szczęścia. Pewno przyjdą po mnie. Bo po co by mnie tutaj przenosili. Tylko na czapę, no nie?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Myślałeś, że na wolność? --- odezwał się przemytnik Kozera. Chodził wielkimi krokami od drzwi do sienników i z powrotem.<end id="e1668084193737-400091482"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ano --- rzekł z westchnieniem Matula. --- Może się odegram. Jak nie, to jutrzejsza pajdka twoja.</akap_dialog>




<akap>Począł przekładać karty, zrobione z tekturowego pudełka po paczce.</akap>




<akap_dialog>--- Jeśli dziś przyjdą po ciebie, to co mi jutro po twojej pajdce? --- Wyciągnąłem rękę. --- Dawaj karty.</akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1668084293725-2062327237"/><motyw id="m1668084293725-2062327237">Bunt, Buntownik</motyw>--- Mnie złapał policjant na ulicy Koziej<pe><slowo_obce>Kozia</slowo_obce> --- historyczna ulica w śródmieściu Warszawy.</pe> --- rzekł chłopiec.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Granatowy? Mnie też --- powiedział przemytnik Kozera.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Zwyczajny policjant. I przyprowadził mnie tutaj.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Prosto do bramy? Przez getto? Nieprawda --- rzekł Szrajer, urzędnik z Mokotowskiej.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Przywiózł dorożką. Mówił, że jest bardzo późno, bo by mnie zawiózł na <slowo_obce>Polizei</slowo_obce>. A tak dostawił mnie do bramy --- powiedział chłopiec i uśmiechnął się do wszystkich.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Miał poczucie humoru --- rzekłem do chłopca. --- Pewnie pisałeś farbą na murze?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Kredą --- odpowiedział chłopiec.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Trzeba ci było malować? --- rzekł Kowalski, zecer z Bednarskiej.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Dozorca domu będzie miał przez ciebie robotę. Żebym był tak twoim ojcem. --- Pogłaskał chłopca po ostrzyżonej do skóry głowie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Kowalski, a po coś ty gazetkę drukował na Bednarskiej? --- zapytał przemytnik Kozera. Chodził szerokimi krokami od ściany do ściany.<end id="e1668084293725-2062327237"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie drukowałem żadnej gazetki. Poszedłem kupić otomanę<pe><slowo_obce>otomana</slowo_obce> --- niewysoka kanapa z bocznymi wałkami i miękkim oparciem.</pe>.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Akurat w podziemnej drukarni, co? Fura. --- Podałem karty gestapowcowi Matuli.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- ,,Pasowałeś do niej jak francuski dukat do dłoni ulicznicy"<pe><slowo_obce>Pasowałeś do niej jak francuski dukat do dłoni ulicznicy</slowo_obce> --- cytat z dzieła Williama Szekspira (1564--1616) pt. <tytul_dziela>Wszystko dobre, co się kończy dobrze</tytul_dziela> (akt II, scena 2). W tłum. Leona Ulricha tekst brzmi następująco: <slowo_obce>Przystanie (...) jak francuski talar do nierządnicy w jedwabiach (...)</slowo_obce>.</pe>. To Szekspir<pe><slowo_obce>Szekspir, William</slowo_obce> a.  <slowo_obce>Shakespeare, William</slowo_obce> (1564--1616) --- angielski poeta, dramaturg, aktor i reformator teatru.</pe>, zecerze Kowalski.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jeszcze raz, to się odegram --- rzekł Matula i począł tasować karty.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wystarczy. Dwie pajdki moje. --- Odsunąłem karty.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wpadłem tak samo niewinnie jak ty --- rzekł Kowalski, zecer z Bednarskiej.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wiesz dobrze, że ja tylko poszedłem szukać narzeczonej, bo dwa dni nie wracała do domu.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Do rusznikarzy<pe><slowo_obce>rusznikarz</slowo_obce> --- osoba, parająca się wyrobem oraz naprawą ręcznej broni palnej.</pe>, co? --- zaśmiał się zecer Kowalski.</akap_dialog>




<akap>Przechyliłem się w stronę chłopca i dotknąłem go ręką.</akap>




<akap_dialog>--- Dasz mi potem poczytać?</akap_dialog>




<akap>Chłopiec potrząsnął przecząco głową.</akap>




<akap_dialog>--- A zresztą, skąd ja mogłem wiedzieć? --- rzekł zecer Kowalski. --- Ogłoszenie było przecież na słupie.</akap_dialog>




<akap><begin id="b1668084402336-3556764479"/><motyw id="m1668084402336-3556764479">Więzień</motyw>Zamilkliśmy. Pod sufitem paliło się mdłe światło. Siedzieliśmy na dwu porwanych siennikach. W kącie pod oknem siedział z głową na kolanach urzędnik Szrajer z Mokotowskiej, którego dwie córki chodziły na tajne komplety gimnazjalne. Uszy odstawały mu coraz bardziej. Gestapowiec Matula, który chodził na rekwizycje, siedział plecami do drzwi i zasłaniał rozłożone na sienniku karty. Na drugim sienniku siedział Kowalski, zecer z Bednarskiej, który w podziemnej drukarni kupował otomanę. Obok niego siedział chłopiec, który pisał kredą na murach i czytał <tytul_dziela>Biblię</tytul_dziela>. Kozera, przemytnik z Małkini, chodził od sienników do drzwi i z powrotem.</akap>




<akap>Drzwi były czarne i niskie, pełne wydrapanych imion i dat. Za czarnymi kratami wybitego okna błyszczał rudy fragment dachu kuchni i jaśniało fioletowe niebo. Niżej był mur. Na murze wznosiły się wieżyczki z karabinami maszynowymi.</akap>




<akap>Dalej za murem leżały bezludne domy getta o pustych oknach, w których unosiło się pierze z rozdartych poduszek i pierzyn.<end id="e1668084402336-3556764479"/></akap>




<akap>Urzędnik Szrajer podniósł głowę znad kolan i patrzył na chłopca z <tytul_dziela>Biblią</tytul_dziela>.</akap>




<akap>Chłopiec czytał znowu, trzymając książkę blisko oczu.</akap>




<akap>Na korytarzu rozległy się kroki. Żelazne płyty, pokrywające podłogę, dźwięczały. Drzwi do cel poczynały szczękać.</akap>




<akap_dialog>--- Nareszcie przyjechali --- rzekł zecer Kowalski, który nasłuchiwał razem ze Szrajerem. --- Ciekawym, ilu nowych.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Tego towaru nigdy nie zabraknie. Nie trzeba szmuglować. Sam przyjdzie --- rzekł Kozera, przemytnik z Małkini.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Chociaż taka korzyść, że powiedzą, co słychać na świecie --- rzekł Matula, który chodził na rekwizycję i czekał na wykonanie wyroku śmierci.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Byliście na tym świecie jeszcze dwa tygodnie temu --- rzekł urzędnik Szrajer. --- Dużoście wiedzieli, co słychać?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ale nie wiem, czy za dwa tygodnie będę jeszcze na świecie --- odrzekł Matula.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To co ciebie może obchodzić, co słychać? I tak w czapę, i tak w czapę, no nie? --- rzekł Kozera.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A jakby wojna skończyła się niedługo, to może nie dadzą w czapę?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Polski sąd też by ciebie rozwalił za rabunek --- rzekł zecer Kowalski.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A tobie da Krzyż Zasługi<pe><slowo_obce>Krzyż Zasługi</slowo_obce> --- polskie cywilne odznaczenie państwowe, nadawane od 1923 r. do dzisiaj. </pe> za to, żeś kupował otomanę.</akap_dialog>




<akap>Drzwi celi otwarły się znowu. Wszedł Mławski, który jeździł na badanie. Drzwi zatrzasnęły się za nim.</akap>




<akap_dialog>-<begin id="b1668084649682-1598763655"/><motyw id="m1668084649682-1598763655">Obraz świata, Kondycja ludzka</motyw>-- Jak tam, chłopaki? --- zapytał. --- Miałem dzisiaj pietra. Myślałem, że zostanę na noc. Przyjechali drugim samochodem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Drzewa pewnie już kwitną, co? Ludzie chodzą po ulicach jakby nic? Prawda? --- zapytałem, obracając w ręku karty.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie widziałeś sam, jak jechałeś? Ludzie żyją, żyją.<end id="e1668084649682-1598763655"/></akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1668084688545-2923934727"/><motyw id="m1668084688545-2923934727">Jedzenie</motyw>--- Masz tutaj zupę. --- Zecer Kowalski podał mu miskę z kolacją. --- Obiadową ci zjedli.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Dali grochówki z chlebem na obiad. Nieźle dają żreć. Za to grzeją luksusowo --- rzekł Mławski. Stał przy sienniku i krajał łyżką zupę, która zsiadła się jak galareta.<end id="e1668084688545-2923934727"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jak ci poszło? Możesz siedzieć?</akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1668084739218-2405886873"/><motyw id="m1668084739218-2405886873">Jedzenie</motyw>--- Co tam dostałem! Jakby nic. Tylko w tramwaju. Mieliśmy znajomego referenta<pe><slowo_obce>referent</slowo_obce> --- tu: urzędnik, kierujący działem (referatem) w instytucji.</pe>. Robił interesy z ojcem w Radomiu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q104740"></ref><pe><slowo_obce>Radom</slowo_obce> --- miasto powiatowe, położone w centralno-wschodniej Polsce, w województwie mazowieckim. </pe>. Wiesz, jak to jest, nie? --- bez pośpiechu zagarniał zupę łyżkami. --- Lubię ten żurek. Czasami ma dobry smak, chociaż zimny. Jak w domu. Kartofli dziś sporo.<end id="e1668084739218-2405886873"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Powiedziałem kalifaktorowi<pe><slowo_obce>kalifaktor</slowo_obce> a. <slowo_obce>kalefaktor</slowo_obce> (daw.) --- zakonnik lub więzień, wykonujący czynności porządkowe i pomocnicze.</pe>, że to dla ciebie. Zaczerpnął z samego dna --- odpowiedziałem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A co powiedział referent? --- zapytał urzędnik Szrajer, u którego znaleźli gazetkę i pokwitowania.</akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1668084782372-1698974048"/><motyw id="m1668084782372-1698974048">Strój</motyw>--- Nic nie powiedział --- odrzekł opryskliwie Mławski. Odstawił miskę pod kubeł i zdjął palto. --- Dostałem po pysku za twoje palto. Szkło wypadło spod podszewki. Rżnąć się będziesz czy co?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Na wszelki wypadek --- odrzekłem i podłożyłem palto pod plecy. Pożyczał je ode mnie na badanie, bo bał się, że mu na <slowo_obce>Polizei</slowo_obce> odbiorą jego skórzaną, prawie nową kurtkę. Mławski usiadł koło mnie.<end id="e1668084782372-1698974048"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Wiesz --- rzekł szeptem --- zaproponował ojcu, żeby ojciec został konfidentem. Jak myślisz?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jak ojciec myśli? --- zapytałem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ojciec się zgodził. Co miał robić, powiedz?</akap_dialog>




<akap>Wzruszyłem ramionami. Mławski odwrócił się do chłopca z <tytul_dziela>Biblią</tytul_dziela>.</akap>




<akap_dialog>--- Nowy, co? Ja ciebie widziałem chyba na <slowo_obce>Polizei</slowo_obce>, nie? Nie siedziałeś ze mną razem w tramwaju?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie --- odrzekł chłopiec znad <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela>. --- Nie siedziałem w żadnym tramwaju.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- On mówi, że złapał go na ulicy granatowy glina i dorożką przywiózł do więzienia --- rzekł do Mławskiego Kozera spod drzwi.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Założyłbym się, że ciebie widziałem na <slowo_obce>Polizei</slowo_obce> --- rzekł Mławski do chłopca --- ale jak mówisz, że cię policjant złapał... Dziwne, ale może być.</akap_dialog>




<akap><begin id="b1668084896112-2019958026"/><motyw id="m1668084896112-2019958026"></motyw><begin id="b1668084911629-2505774710"/><motyw id="m1668084911629-2505774710">Więzień, Głód</motyw>Milczeliśmy. Pomiędzy niebem i czarnymi kratami leżał wiosenny wieczór, oświetlony z dołu latarniami więzienia. Szrajer siedział z twarzą w dłoniach, spomiędzy których sterczały coraz bardziej odstające z głodu uszy. Kozera chodził od drzwi do sienników i z powrotem. Chłopiec czytał <tytul_dziela>Biblię</tytul_dziela>.<end id="e1668084911629-2505774710"/><end id="e1668084896112-2019958026"/></akap>


 
<akap_dialog>--- Zagrasz w oczko? --- zapytał mnie Matula. --- Człowiek siedzi jak pień. Może się odegram?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Dajcie spokój z graniem --- rzekł Szrajer, nie podnosząc twarzy. --- Rodzoną matkę byście przegrali. Tu człowiek...</akap_dialog>




<akap>Umilkł. Ruszał sztuczną szczęką.</akap>




<akap_dialog>--- Odezwał się. Inteligent od gazetki --- rzekł Matula. --- Zagrasz?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Stawajcie lepiej do apelu. Kalifaktor już się drze --- rzekł Kowalski, zecer z Bednarskiej.</akap_dialog>




<akap>Wstaliśmy z sienników. Ustawiliśmy się w szeregu, twarzą do drzwi.</akap>




<akap_dialog>--- Dziś ma służbę Ukrainiec. Ale może będzie spokojnie --- mruknąłem do Mławskiego. Kiwnął głową.</akap_dialog>




<akap>Otwarto drzwi naszej celi. W drzwiach stanął gruby, niski esesman, o czerwonej, kwadratowej twarzy i rzadkich, jasnych włosach. Usta miał mocno zaciśnięte. Na krzywych nogach miał świecące, długie buty. Za pasem nosił siódemkę<pe><slowo_obce>siódemka</slowo_obce> --- tu: pistolet kalibru 7,65 mm (np. niektóre Mausery lub Browningi).</pe>. W ręku trzymał pejcz. Za nim stał wysoki Ukrainiec z kluczami. Czarną furażerkę<pe><slowo_obce>furażerka</slowo_obce> --- miękka, podłużna czapka bez daszka.</pe> miał zawadiacko zsuniętą na ucho. Koło niego stali kalifaktor i szrajber<pe><slowo_obce>szrajber</slowo_obce> --- w gwarze obozowej i więziennej wiezień funkcyjny.</pe>, mały zasuszony Żyd, adwokat z getta. Szrajber trzymał w ręku papiery.</akap>




<akap>Szrajer z Mokotowskiej wymamrotał po niemiecku kilka wyuczonych słów. Cela taka a taka, obłożona tyloma a tyloma więźniami. Wszyscy obecni.</akap>




<akap>Czerwony wachman policzył starannie palcem.</akap>




<akap_dialog>--- <slowo_obce>Ja<pe><slowo_obce>ja</slowo_obce> (niem.) --- tak.</pe></slowo_obce> --- rzekł. --- <slowo_obce>Stimmt<pe><slowo_obce>stimmt</slowo_obce> (niem.) --- zgadza się. </pe></slowo_obce>. Szrajber, kto stąd?</akap_dialog>




<akap>Szrajber podniósł papiery do oczu.</akap>




<akap_dialog>--- Benedykt Matula --- odczytał i popatrzył po nas.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- O rany boskie, chłopcy, dadzą w czapę! --- szepnął głośno Matula, który przebrany za gestapowca chodził na rekwizycje.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- <slowo_obce>Los<pe><slowo_obce>los</slowo_obce> (niem.) --- dalej, ruchy.</pe></slowo_obce>, wychodź, <slowo_obce>raus<pe><slowo_obce>raus</slowo_obce> (niem.) --- na zewnątrz, wychodzić.</pe></slowo_obce>! --- krzyknął wachman i chwyciwszy go jedną ręką za hals<pe><slowo_obce>hals</slowo_obce> --- z niem. <slowo_obce>Hals</slowo_obce>; oznacza szyję, kark.</pe>, wyrzucił przez drzwi na korytarz. Drzwi otwarły się na całą szerokość.</akap_dialog>




<akap>Dalej na korytarzu stali wachmani w pełnym uzbrojeniu. Hełmy świeciły się ponuro w nikłym świetle żarówki. Za pasem mieli wetknięte granaty.</akap>




<akap>Wachman obrócił się do szrajbera.</akap>




<akap_dialog>--- Wszystko? Idziemy?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Nie, nie wszystko --- rzekł szrajber, Żyd, adwokat z getta. --- Jeszcze jeden. Namokel. Zbigniew Namokel.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jestem --- rzekł chłopiec z <tytul_dziela>Biblią</tytul_dziela>.</akap_dialog>




<akap>Podszedł do siennika i wziął palto. Od drzwi odwrócił się do nas. Ale nie rzekł nic. Wyszedł na korytarz. Drzwi celi zatrzasnęły się za nim.</akap>




<akap_dialog>--- I już po apelu! Jeden dzień więcej! Dwoje ludzi mniej! Dawaj następny dzień! --- krzyknął Kozera, przemytnik z Małkini.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Dużo nam ich jeszcze zostało --- rzekł bezbarwnie Kowalski. --- Był chłopak, nie ma chłopaka.</akap_dialog>




<akap>Rozkraczył się nad paraszką<pe><slowo_obce>parasza</slowo_obce> (środ.) --- więzienne wiadro na nieczystości.</pe>.</akap>




<akap_dialog>--- Lać, chłopcy, bo rozkładamy sienniki. Żeby nikt potem po głowach nie deptał. Jazda, ścielić, póki jest światło.</akap_dialog>




<akap>Poczęliśmy rozkładać sienniki.</akap>




<akap_dialog><begin id="b1668085226801-3432202808"/><motyw id="m1668085226801-3432202808">Książka</motyw>--- Szkoda, że <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela> nie zostawił --- rzekłem do Mławskiego. --- Byłoby co czytać.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Na nic mu już <tytul_dziela>Biblia</tytul_dziela>. Ale ja go widziałem dziś na <slowo_obce>Polizei</slowo_obce>, przysięgam --- rzekł Mławski. --- Co on mógł zrobić, taki mały? I czemu kłamał, że go na ulicy policjant złapał?<end id="e1668085226801-3432202808"/></akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1668085288578-1105649263"/><motyw id="m1668085288578-1105649263">Żyd</motyw>--- Wyglądał na Żyda, to i pewnie był Żyd --- rzekł Szrajer spod okna. Położył się już na sienniku i postękując otulał paltem nogi. Seplenił, bo wyjął sztuczne zęby z ust. Zawinął je w kawałek papieru z paczki i włożył do kieszeni.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Tylko po co była jemu <tytul_dziela>Biblia</tytul_dziela> w każdym razie?</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Pewnie był Żyd. Nie wzięliby inaczej na rozwałkę --- rzekł Kowalski, kładąc się na boku przy Kozerze. --- Chociaż Matulę też wzięli.<end id="e1668085288578-1105649263"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Kryminalista, cholera, rekwizytor, nocą z rewolwerem po kweście chodził --- rzekł Kozera. --- Należało mu się już dawno.</akap_dialog>




<akap><begin id="b1668085372544-2259893198"/><motyw id="m1668085372544-2259893198">Kondycja ludzka, Więzień</motyw>Położyliśmy się z Mławskim. Nogi okryliśmy jego kurtką skórzaną, resztę ciała moim paltem. Wtuliłem głowę w miękki futrzany kołnierz. Szło od niego przyjemne ciepło.<end id="e1668085372544-2259893198"/></akap>




<akap><begin id="b1668085427391-1639541950"/><motyw id="m1668085427391-1639541950">Noc</motyw>Od wybitego okna wiało wilgotnym chłodem. Niebo poczerniało już zupełnie. Przestrzeń między niebem a oknem, leżącym na poziomie ziemi, wypełniona była złotawym światłem. Paliły się wszystkie więzienne lampy. Przez blask ich przeświecały nikłe, mrugające gwiazdy.<end id="e1668085427391-1639541950"/></akap>




<akap_dialog>--- Pięknie jest, bracie, na świecie, tylko że nas na nim nie ma --- rzekłem półgłosem do Mławskiego. Leżeliśmy tuż przy sobie, żeby było cieplej.</akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1668085465023-532985384"/><motyw id="m1668085465023-532985384">Żyd, Ojciec, Antysemityzm, Szpieg</motyw>--- Ciekawym --- szepnął do mnie --- czy mego ojca wzięli.</akap_dialog>




<akap>Odwróciłem się do niego i spojrzałem mu w twarz.</akap>




<akap_dialog>--- Wyszło dziś na jaw, że jest Żydem --- rzekł Mławski. --- Ten referent go poznał. Robili razem interesy w getcie w Radomiu.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To by ciebie też ruszyli --- odrzekłem szeptem.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Mnie na razie nie, bo jestem mieszańcem. Moja matka była Polką.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Ale jak ojciec ma być konfidentem? Nie powinni wziąć.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Daj Boże, żeby nim został. To by było dobrze.<end id="e1668085465023-532985384"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Stulcie pyski po nocy --- rzekł Kozera, podnosząc się z siennika. --- Chcecie mieć sport<pe><slowo_obce>sport</slowo_obce> --- w gwarze obozowej i więziennej ćwiczenia fizyczne, stosowane wobec więźniów w celu ich fizycznego i psychicznego wyniszczenia lub jako wyrafinowane kary za przekroczenia regulaminu.</pe> przed snem?</akap_dialog>




<akap><begin id="b1668085610383-1784669349"/><motyw id="m1668085610383-1784669349">Śmierć</motyw>Umilkliśmy i zaczęliśmy drzemać. Gdzieś z niedaleka padł głuchy, tępy strzał. Potem drugi. Podnieśliśmy się wszyscy na siennikach.</akap>




<akap_dialog>--- Widać nie wywieźli ich do lasu. Rozwalają gdzieś tu, pod więzieniem --- rzekłem półgłosem i począłem liczyć: --- Czternaście, piętnaście, szesnaście...</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Rozwalają naprzeciw bramy --- rzekł Mławski. Ściskał mi rękę z całej siły.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- To musiał być Żyd, ten chłopiec z <tytul_dziela>Biblią</tytul_dziela>. Który to strzał był dla niego? --- rzekł zecer Kowalski.<end id="e1668085610383-1784669349"/></akap_dialog>




<akap_dialog>--- Kładźcie się lepiej spać --- zaseplenił urzędnik z Mokotowskiej, Szrajer. --- Boże! Kładźcie się lepiej spać.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Trzeba spać --- rzekłem do towarzysza.</akap_dialog>




<akap>Położyliśmy się znowu, przykrywając się skórzaną kurtką i paltem. Przytuliliśmy się szczelniej do siebie. Od okna szedł przejmujący, wilgotny ziąb.</akap>


</opowiadanie></utwor>