1
wyciąga babcia portrecik
z kuferka —
i w wielkim sekrecie przed dziećmi
5 na ten czarowny portrecik
zerka.
Ramki już stoczył robaczek,
babunia wzdycha i płacze:
„Mój Boże,
10gdzież to szampańskie na tacy?
O, czemuś odleciał, Ignacy,
jak orzeł?
O, te wspaniałe obiady,
narady i defilady,
15
laury i róże —
te ryby z wody i z rożna,
i w ogóle, powiedzieć można,
Przedmurze… ”
Tak się staruszka rozpala,
20
lecz nagle żarówka nawala
(ot, żarówki, kolego!)
i w ciemnościach, jak deszcz maleńki,
pokapują łzy babuleńki
na portret Mościckiego
[1].