<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/beniowski-dalsze-piesni/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Słowacki, Juliusz</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Beniowski. Dalsze pieśni</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/beniowski</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Trzeciak, Weronika</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Snarska, Alicja</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Trzeciak, Weronika</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat dygresyjny</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/beniowski-dalsze-piesni</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.polona.pl/dlibra/doccontent2?id=8481</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Juliusz Słowacki, Dzieła Juliusza Słowackiego, pierwsze krytyczne wydanie zbiorowe, T. 3, powieści poetyckie, wyd. dr Bronisław Gubrynowicz, nakł. księgarni W. Gubrynowicza, Lwów 1901</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Juliusz Słowacki zm. 1849</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1920</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-09-01</dc:date>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/6467.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Michał Kleofas książę Ogiński z Retowa (1765-1833), kompozytor, mąż stanu, polityk, Nanette Haas Windisch Rosenzweig (1790-1820), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6467/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.thema>4CL</category.thema>
    <category.thema.main>DC.WL-P</category.thema.main>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>


<liryka_l>




<autor_utworu id="e1">Juliusz Słowacki</autor_utworu>

<nazwa_utworu id="e2">Beniowski</nazwa_utworu>

<podtytul id="e3">Dalsze pieśni</podtytul>

<naglowek_czesc id="e4">Pieśń VI<pe><slowo_obce>Pieśń VI</slowo_obce> --- w późniejszych wydaniach obowiązuje inna numeracja. Części II niniejszej pieśni odpowiada pierwszych 13 strof <tytul_dziela>Pieśni V [A]</tytul_dziela> (dalszych 15 strof tej pieśni nie pojawia się w niniejszym wydaniu, zostały one przytoczone w przypisie w części II, podobnie jak całość <tytul_dziela>Pieśni VI [A]</tytul_dziela>); części III odpowiada pierwszych 19 strof <tytul_dziela>Pieśni VIII [B]</tytul_dziela>; części IV, V i VI stanowią kolejne fragmenty <tytul_dziela>Pieśni VII [B]</tytul_dziela>; część VII jest tożsama z pozostałymi 8 strofami <tytul_dziela>Pieśni VIII [B]</tytul_dziela>. Części I niniejszej pieśni brak w nowszych wydaniach.</pe></naglowek_czesc>






<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e5">I</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e6"><wers_wciety typ="3">Widzieliście Pana Sawę<pe><slowo_obce>Sawa</slowo_obce> --- Józef Sawa Caliński (1736--1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w rosyjskim więzieniu.</pe></wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Pośród stepów ze Swentyną...</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Burzanami szyki płyną</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Jak brąz czarne, słońcem krwawe,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">I proporce wieją złote</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">I czerwone z Archaniołem<pe><slowo_obce>Archanioł</slowo_obce> --- Archanioł Michał widnieje w herbie Kijowa i Kijowszczyzny.</pe>...</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Przyjechali poprzed grotę,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Wyszli z tłumu dwaj lirnicy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Uderzyli Sawie czołem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Uśmiechnęli do dziewicy...</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e7"><wers_wciety typ="3">--- ,,Bóg nam ciebie, bohatéra,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Niechaj chowa po wsze czasy!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Przysłał tobie pan Kozyra,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Hetman Siczy... pułk kozacki,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Szczob<pe><slowo_obce>szczob</slowo_obce> (ukr.) --- żeby, żebyś.</pe> ty z Rusią szedł w zapasy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Hulał jak syn hajdamacki<pe><slowo_obce>hajdamacki</slowo_obce> --- przym. od rzecz.
<slowo_obce>hajdamaka</slowo_obce>, oznaczającego buntownika, rozbójnika, uczestnika któregoś z powstań chłopskich na Ukrainie w XVIII w.</pe>..."</wers_wciety>/
<zastepnik_wersu/>
<zastepnik_wersu/></strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e8">II<pe><slowo_obce>Pieśń VI, część II</slowo_obce> --- ten fragment odpowiada w nowszych wydaniach pierwszej części <tytul_dziela>Pieśni V [A]</tytul_dziela>; pozostałe 8 strof tej pieśni brzmi następująco:
"Lecz późno... czego ja czekam --- i stoję?/
Jedź pan... zobaczę, jak przepłyniesz fale"./
Maurycy westchnął i rzekł: "Oczy twoje/
Zrobiły mnie tu posągiem na skale,/
Dziecino moja piękna; bo się boję,/
Że ciebie wezmą gdzie w stepach Moskale ---/
Oczy twe patrzą na mnie jak bławatki;/
Chcesz - odprowadzęć do ojca i matki..."/

Skinęła głową... spuściła zrennice,/
A potem na Boh pokazała dłonią ---/
Potem wiatr uniósł ją jak tanecznicę/
Na skały, co nad Bohu stały tonią./
Potem wrzasnęła... i dwie gołębice,/
Jak dwa anioły, niespokojne o nią,/
W błękitnym niebie --- zjawiły się --- spadły.../
I na ramionach odkrytych usiadły.../

Tak, białe ptaki niosąc na ramieniu,/
Przelatywała ze skały na skałę,/
Czasami w słońcu --- czasem cała w cieniu./
A kiedy nóżki ją uniosły białe,/
Nad wodą rycerz został w zamyśleniu/
I serce w sobie wtenczas uczuł małe./
Zdjęła go czułość wielka --- pół niebieska,/
Jak Danta, gdy go porzuca Franczeska./

Widział, że go ta porzuciła ładność./
A świat zostawał przed nim --- z tęcz odkryty.../
Dalej co? cała żywota szkaradność,/
Realne życie... Gule i Afryty,/
Ludzka obłuda --- pół-uczucia --- żadność,/
Bez wiary --- z czarnej pochwy miecz dobyty.../
Grób bez posągu, teraźniejsza biéda,/
Która się za lat sto poezją wyda./

O! ileż razy... mamy takie czucie/
Poetyczności przyszłej! o jak cudna/
Ta błyskawica, co nas w jednym rzucie/
Przenosi za grób --- ale jak obłudna!/
Trzeba --- ażeby przeszło ciał zepsucie/
I kości ziemia rozebrała brudna,/
Aż z duszy --- z życia... i z wypadków ciągu/
Uderzy białe światło --- jak z posągu?/

W tym wietrze rannym, co we włosy wieje,/
W tym słońcu złotym, co ci oczy razi.../
W tej wodzie Bohu, co się wiecznie leje.../
W tym niebie, które żaden dym nie kazi.../
W tej róży polnej, co się na świat śmieje,/
Jest ziarno nudy, co się przeobrazi/
W ziarno tęsknoty... gdy myśl zwiędnie młoda/
Jak róża --- i upłynie, jak ta woda.../

Myśl się w ten błękit nieskończony wgryza,/
W tę ozłoconą ziemię się zacieka,/
Jakby... w niej --- spała --- uczuć Heloiza,/
Która --- na trupa kochanego czeka.../
Na łożu z jasnej róży i narcyza.../
Idź spać --- gdy z trumny jej podniosą wieka,/
Otworzy ręce ta grobu odźwierna,/
Spokojna --- chłodna --- zmarła --- ale wierna./

Któż nie ma w ziemi --- miejsca w jakiej trumnie?/
Chyba przeklęty --- lub nadto wysoki,/
Podobny smutnej --- na polu kolumnie,/
Co tylko głowa gwiazdy --- i obłoki/
Kochała... zawsze wyglądając dumnie.../
Chociaż jej siostry upadły w potoki/
Cefizu... i tam leżą... w modrej fali ---/
Lecz kto tak dumnie żył --- czemuż się żali?.../

Kto mogąc wybrać, --- wybrał zamiast domu/
Gniazdo na skałach orła... niechaj umie/
Spać --- gdy zrennice czerwone od gromu,/
I słychać... jęk szatanów w sosen szumie.../
Tak żyłem... teraz widzę pełen sromu,/
Że mam łez pełne --- oczy; lecz je tłumię ---/
I nie chcę wyznać, że mi przed mogiłą/
Z aniołem śmierci żyć, tak --- straszno było.../

Lecz to już przeszło... widma poznikały.../
Do ciebie, M[atko] moja, twarz obrócę.../
Do ciebie znowu tak jak anioł biały,/
Z obłędnych krajów... położyć się wrócę/
U twoich biednych stóp --- bez szczęścia --- chwały,/
Lecz bez łzy próżnej. --- Obojętnie zrzucę/
Resztę nadziei --- zwiedzionych przez losy.../
Jak liść --- co we śnie mi upadł na włosy.../

Odbiegłem ciebie --- w szaleństwa godzinie.../
Lecz ileż razy --- z fal --- i mórz i burzy/
Patrzałem... na twój cichy dom --- w dolinie,/
Jak człowiek, który myśląc --- oczy mruży, ---/
Myśląc --- że myślisz o mnie... o tym... [synie],/
Który Nieszczęścia Bogu... wiernie służy,/
Lecz bez nadziei... łzami twemi żywy,/
Jak --- Chrystusowe w ogrójcu oliwy. ---/

Z błogosławieństwa twego --- miałem blaski,/
Gwiazdom podobne... i cień w puszczach Gazy.../
Nieraz ćwiek rdzawy --- u podróżnej laski/
Rył imię twoje, tam... gdzie same głazy,/
I słychać tylko fal libijskich wrzaski ---/
Eschylowskiemi budzone wyrazy,/
Echa słyszały twoje święte imię/
I słyszał je ten laurów las, co drzymie./

Ponad potokiem Elektry... tyś była/
Ze mną... na każdym miejscu --- gdzie z przeszłości/
Dolata płaczu głos... o moja miła.../
Wszędzie, gdzie w polach się bieleją kości/
I woła --- głosem rycerskim mogiła/
O zemstę --- wszędzie, gdzie człowiek zazdrości/
Umarłym... i chęć śmierci duszą pije.../
Tyś była ze mną... jam cię czuł --- i żyję./

W Ramie --- podobny głos twemu głosowi/
Słyszałem --- anioł życia zadrżał we mnie ---/
Aniołowie mi ciebie nadpalmowi/
Pokazywali świecącą przyjemnie/
W gwiazdach... tam gdzie był żłobek Chrystusowi.../
I anioł życia smętny wyszedł ze mnie,/
Chcąc ręką dotknąć o twe serce krwawe/
I ból twój stłumić pozdrowieniem... Ave.../

Wszędzie... miłośne twoje oddychanie/
Liczyło mi czas... co upływał w ciszy;/
W tych strofach jeszcze... kiedy rym ustanie ---/
Niechaj czytelnik --- na końcu usłyszy/
Moje twych biednych stóp --- pocałowanie,/
Bo łez nie słyszał.../
...................................../
...................................../

Potem następuje nie objęta niniejszym wydaniem <tytul_dziela>Pieśń VI [A]</tytul_dziela>:

Pamiętam jedną godzinę żywota ---/
Leżałem w greckiej łodzi... Spało morze.../
A każdy żagiel był jak muszla złota,/
W której się chował... w albańskim ubiorze/
Majtek. Słuchałem, jak fala klekota,/
Kiedy jej złotą pierś kaika porze.../
Księżyc się cicho błyszczał... złoty taki/
Jak słońce... łódź płynęła z Kalamaki.../

I z wolna wschód się oczerwienił siny.../
Ponad Pireą --- powiał wiater świeży./
Wzdrygnęła się łódź śród morskiej równiny,/
Jak rycerz, gdy go w piersi wróg uderzy.../
Była to pierwsza fala Salaminy.../
Szła od mogiły, gdzie Temistokl leży ---/
Zatrzęsła łodzią... wkoło ją obeszła,/
Zagrzmiała --- jękła żałośnie --- i przeszła.../

Wstałem --- tańczyły fal różane bryły ---/
Słońcu się niebios otwierała droga ---/
Słońce! --- myślałem, że wstaniesz z mogiły/
Temistoklesa, --- jak z mogiły Boga/
Zmartwychwstający anioł blasku, siły .../
Lecz nie --- gdzie był tron złoty jego wroga,/
Skąd Kserkses --- patrzał na zniszczenia dzieło,/
Wyszło ogromne słońce --- i stanęło.../

Wtenczas zacząłem urągać się w duchu/
Grobowi, --- co był rzuconym w ciemnoty,/
I morzu, które chodziło w łańcuchu ---/
I obróciłem się gdzie stał tron złoty,/
Paląc się w słońca czerwonym wybuchu ---/
Bo tak stać musiał, gdy ginęły floty/
I marli za kraj rozpaczni obrońce.../
Kserkses... na tronie tym --- ubrany w słońce...</pe></naglowek_rozdzial>



<strofa id="e9"><begin id="b1281343646632-2312061494"/><motyw id="m1281343646632-2312061494">Tęsknota, Melancholia</motyw>Przybył więc Sawie gdzieś sponad limanów<pe><slowo_obce>liman</slowo_obce> --- zatoka u ujścia doliny rzecznej do morza, tu mowa o limanach ukraińskich rzek, wpadających do Morza Czarnego.</pe>/
<wers_wciety>Kureń<pe><slowo_obce>kureń</slowo_obce> --- oddział kozacki.</pe> kozacki... i wnet się przed grotą</wers_wciety>/
Rozłożył; sotkę<pe><slowo_obce>sotka</slowo_obce> (z ukr.) --- setka, sto.</pe> zawiesił saganów<pe><slowo_obce>sagan</slowo_obce> --- duży garnek żelazny lub miedziany.</pe>,/
<wers_wciety>Ogień zapalił piramidą złotą.</wers_wciety>/
Tysiąc spis<pe><slowo_obce>spisa</slowo_obce> --- rodzaj włóczni; Kozacy używali najczęściej spis krótkich, z ostrymi grotami na obu końcach.</pe>, tysiąc szabel i majdanów<pe><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- środkowa część łuku.</pe>/
<wers_wciety>Łyska na słońcu; lecz jakąś tęsknotą</wers_wciety>/
Zafarbowane niebiosa nad niemi,/
I także jakaś tęsknota na ziemi.</strofa>


<strofa id="e10">Lirnicy siedli na wyższym kamieniu,/
<wers_wciety>Bajda i Znachor... lecz nie dzwonią w liry;</wers_wciety>/
Konie się włóczą i szukają cieniu<pe><slowo_obce>cieniu</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lp: cienia.</pe>.../
<wers_wciety>Wysokich orłów dolatują skwiry<pe><slowo_obce>skwir</slowo_obce> --- głos wydawany przez orły i inne ptaki.</pe>.</wers_wciety>/
Swentyna stoi przy jednym płomieniu,/
<wers_wciety>Rzęsami oczu nakryła szafiry ---</wers_wciety>/
Duma... jak kwiaty wpół zwiędłe --- jesienne ---/
Na jej ramionach dwa gołębie senne.</strofa>


<strofa id="e11">Wszystko ponure; choć bliska wyprawa,/
<wers_wciety>Choć pójdą bić się... wszyscy zadumani.<end id="e1281343646632-2312061494"/></wers_wciety>/
Na krzywej szabli oparty pan Sawa/
<wers_wciety>Rozmawia cicho, ważnie --- ze starcami.</wers_wciety>/
,,Gdzież nas powiedziesz? --- mruczą --- to rzecz krwawa/
<wers_wciety>Bić się z naszemi braćmi rzezuniami<pe><slowo_obce>rzezuń</slowo_obce> (z ukr. <slowo_obce>rezun</slowo_obce>) --- siepacz, zabijaka, tu mowa o hajdamakach, uczestnikach buntu chłopskiego.</pe>...</wers_wciety>/
<begin id="b1281344355782-2215567114"/><motyw id="m1281344355782-2215567114">Omen, Słońce, Konflikt wewnętrzny</motyw>Co za nagroda? co za przyszłość nasza?/
<begin id="b1281344465638-1658618571"/><motyw id="m1281344465638-1658618571">Grób</motyw><begin id="b1281344502114-15494082"/><motyw id="m1281344502114-15494082">Krew</motyw>Wiśniowieckiego<pe><slowo_obce>Wiśniowiecki, Jeremi Michał herbu Korybut</slowo_obce> (1612--1651) --- książę, dowódca wojsk polskich w walkach z Kozakami; ojciec późniejszego króla polskiego, Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1640--1673).</pe> pomnij Jeremiasza!</strofa>


<strofa id="e12">,,Oj! ta mogiła kiedyś się otworzy,/
<wers_wciety>Gdzie zasnął stary kat, i miecz wykinie<pe><slowo_obce>wykinąć</slowo_obce> (z ukr.) --- wyrzucić.</pe>;</wers_wciety>/
Na naszych głowach się ten miecz położy/
<wers_wciety>I naszą znowu krwią gorącą spłynie.</wers_wciety>/
Gdy wychodziły pułki, to na zorzy/
<wers_wciety>Cztery świeciły słońca w Ukrainie</wers_wciety>/
Pozadnieprzańskiej! --- wojna będzie krwawa,/
A tobie w głowie co? --- grób czy buława?<end id="e1281344355782-2215567114"/></strofa>


<strofa id="e13">,,Jeśli mogiła... to dobrze! --- pójdziemy,/
<wers_wciety>Z janczarek<pe><slowo_obce>janczarka</slowo_obce> --- duża, ciężka strzelba tureckiej piechoty.</pe> hukniem Lachom<pe><slowo_obce>Lach</slowo_obce> (daw., ukr.) --- Polak.</pe> i z moździerzy;</wers_wciety>/
My chcemy ginąć z tobą --- i bić chcemy,/
<wers_wciety>Każdemu serce w pałaszu<pe><slowo_obce>pałasz</slowo_obce> --- broń biała o długiej, prostej klindze.</pe> uderzy!</wers_wciety>/
Mieczami tobie kurhan wykopiemy,/
<wers_wciety>Jeśli chcesz spać, jak wódz, co we krwi leży...</wers_wciety>/
Lecz może lepiej krwawej czekać doby,/
A tobie przyjdzie kłaść... na ziemi groby.</strofa>


<strofa id="e14">,,Z mohiły na mohiłu<pe><slowo_obce>na mohiłu</slowo_obce> (z ukr.) --- na mogiłę.</pe>, taj zalecisz/
<wers_wciety>Aż na Hetmaństwo! <end id="e1281344502114-15494082"/><begin id="b1281344700997-3125022287"/><motyw id="m1281344700997-3125022287">Ogień</motyw>--- Ej, podumaj, Sawa!<end id="e1281344465638-1658618571"/></wers_wciety>/
Komu ty szablą pod okiem zaświecisz,/
<wers_wciety>Ten na trybunał nie pójdzie do prawa;</wers_wciety>/
Rozkaż --- a pożar ty taki zaniecisz,/
<wers_wciety>Że go zobaczy z okien --- aż Warszawa!</wers_wciety>/
Stepowy ty król!" Tutaj na kolano/
Klęknął --- i z ognia dobywszy polano,</strofa>


<strofa id="e15">Podał je Sawie... gdy z płonącej głowni/
<wers_wciety>Szły skry --- i mruknął: ,,Weź, niech Lachy giną!"<end id="e1281344700997-3125022287"/></wers_wciety>/
Słysząc, jak byli Kozacy wymowni,/
<wers_wciety>Sawa ze smutną pogadał Swentyną;</wers_wciety>/
<begin id="b1281348418522-890746269"/><motyw id="m1281348418522-890746269">Alkohol, Wino, Podstęp</motyw>Ta szła do groty zaraz --- i z lodowni,/
<wers_wciety>Kędy Calińskich było stare wino,</wers_wciety>/
Dawny zabytek szlacheckiego mienia<pe><slowo_obce>Calińskich było stare wino, dawny zabytek szlacheckiego mienia</slowo_obce> --- matka Józefa Sawy Calińskiego była szlachcianką.</pe>,/
Dostała spoić czem głowę kurenia ---</strofa>


<strofa id="e16">To jest poetów i starszynę<pe><slowo_obce>starszyna</slowo_obce> --- tu: starszyzna.</pe>.<end id="e1281348418522-890746269"/> Potem/
<wers_wciety>Poszła osiadłać rumaka Sawynie<pe><slowo_obce>Sawyna</slowo_obce> --- zdrobnienie od imienia Sawa.</pe>.</wers_wciety>/
<begin id="b1281349911242-447249070"/><motyw id="m1281349911242-447249070">Koń</motyw>Grzywę mu białą przeplatała złotem/
<wers_wciety>Oraz kwiatkami, co na eglantynie<pe><slowo_obce>eglantyna</slowo_obce> (z fr.) --- dzika różyczka.</pe></wers_wciety>/
Kwitną. --- Pod żadnym Araba namiotem/
<wers_wciety>Żaden koń taką lotnością nie słynie,</wers_wciety>/
Jak ów koń srebrny Sawy, koń jedyny,/
Zmyślny jak człowiek, drugi brat Swentyny.</strofa>


<strofa id="e17">Z grzywy mu polne róże, pełne rosy/
<wers_wciety>Spadają, parska jak płomień czerwono;</wers_wciety>/
Zna różne dźwięki i rozumie głosy,/
<wers_wciety>Wie, kiedy głowę spuścić zamyśloną.</wers_wciety>/
Teraz wargami wziął Swentyny włosy/
<wers_wciety>I niby gryzie, lecz gryzienie ono</wers_wciety>/
W kolory usta ubrało dziewicze.../
I przeszedł przez nią dreszcz...<end id="e1281349911242-447249070"/> Są tajemnicze</strofa>


<strofa id="e18">Błyski, szmery krwi, nieznane szelesty/
<wers_wciety>W głębi dziewiczych ciał, i te się budzą</wers_wciety>/
Bóg wie jak --- są to anielskie incesty<pe><slowo_obce>incest</slowo_obce> (z łac.) --- nieczystość, kazirodztwo.</pe>/
<wers_wciety>Dusz bratnich. --- Ale rymy znów marudzą</wers_wciety>/
I znów się ze strof tych robią Oresty<pe><slowo_obce>Oresty szalone</slowo_obce> (z mit. gr.) --- nawiązanie do Orestesa, który w zemście za śmierć ojca, Agamemnona, zabił swoją matkę, Klitajmestrę, za co był ścigany przez Erynie, demony sprawiedliwości i zemsty.</pe>/
<wers_wciety>Szalone, z włosem rozczochranym, z cudzą</wers_wciety>/
Krwią na obliczu, znów jestem gotowy.../
Lecz wróćmy lepiej nad kureń stepowy.</strofa>


<strofa id="e19"><begin id="b1291301843911-1398483989"/><motyw id="m1291301843911-1398483989">Przywódca</motyw>Potem na konia wskoczył Sawa rzesko,/
<wers_wciety>Rycerskie bardzo zamyślając czyny...</wers_wciety>/
A był pod nieba otchłanią niebieską/
<wers_wciety>Jako archanioł Michał, Ukrainy</wers_wciety>/
Patron --- choć młody --- z powagą królewską/
<wers_wciety>Przemówił do tej kozackiej starszyny</wers_wciety>/
Tak dobrze, że miał echo w setnych głosach/
I widział w szablach step --- jak w złotych kłosach...<end id="e1291301843911-1398483989"/></strofa>


<strofa id="e20"><begin id="b1281352864718-1863880638"/><motyw id="m1281352864718-1863880638">Ojczyzna, Polska, Matka, Dziecko</motyw>O matko Polsko, jak dawno nie grzmiało/
<wers_wciety>Na twoich stepach takie dzikie hasło!</wers_wciety>/
Jak dawno ludziom na stepie nie dniało/
<wers_wciety>Krwawo --- i słońce na szablach nie gasło!</wers_wciety>/
Co dnia się mijasz z twoją dawną chwałą,/
<wers_wciety>Zło się na twoich obszarach rozpasło; ---</wers_wciety>/
Zaledwo chłopek dawną wiarę chowa/
I serce... A ty się już rodzisz nowa,</strofa>


<strofa id="e21">W żłobku serc naszych biednych położona/
<wers_wciety>Na zwiędłym kwiecie marzeń i popiołów;</wers_wciety>/
Matki my biedne... bo z naszego łona/
<wers_wciety>Płynie ci ogień --- roztopiony ołów,</wers_wciety>/
A ty tak jesteś karmi<pe><slowo_obce>karm</slowo_obce> (z ukr.) --- pokarm, pożywienie.</pe> upragniona<pe><slowo_obce>upragniony</slowo_obce> --- tu: spragniony.</pe>,/
<wers_wciety>Że ci za matki my --- i za aniołów</wers_wciety>/
I za obrońców, za dom --- i za szańce/
Musimy dziś być... my --- sami wygnańce...<end id="e1281352864718-1863880638"/>/
<zastepnik_wersu/>..................................................../
<zastepnik_wersu/>....................................................</strofa>


<strofa id="e22"/>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e23">III</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e24">Dawna ojczyzno moja! o jak trudno/
<wers_wciety>Zakochanemu w twej śmiertelnej twarzy</wers_wciety>/
Zapomnieć wdzięku, co młodość odludną/
<wers_wciety>Wabił na dawnych opłotki<pe><slowo_obce>opłotek</slowo_obce> --- ogrodzenie, obręb.</pe> cmentarzy.</wers_wciety>/
Inni już pieją twoją przyszłość cudną; ---/
<wers_wciety><begin id="b1281353130490-286225866"/><motyw id="m1281353130490-286225866">Grób, Serce</motyw>Ja zostawiony gdzieś na mogił straży,</wers_wciety>/
Jak żuraw, abym nie spał śród omamień,/
Trzymam... me serce w ręku... serce-kamień ---</strofa>


<strofa id="e25">Biedne uwiędłe serce! --- Inni mogą/
<wers_wciety>Płomieniem twojej przyszłości oddychać;</wers_wciety>/
Ja, twoje biedne dziecko, stoję z trwogą,/
<wers_wciety>Bo mi płacz twoich dawnych mogił słychać.<end id="e1281353130490-286225866"/></wers_wciety>/
<begin id="b1281353175720-3344317401"/><motyw id="m1281353175720-3344317401">Dusza</motyw>Proszę cię w moją duszę, jak w ubogą/
<wers_wciety>Chatę, co już się zaczęła rozsychać,</wers_wciety>/
Rozpadać, tylą wichry rozerwana,/
Biedna... tak dawno stojąca... gliniana.<end id="e1281353175720-3344317401"/></strofa>


<strofa id="e26">Dawniej --- o! dawniej... mogłem ja cię darzyć,/
<wers_wciety>Różami, listki<pe><slowo_obce>listki</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: listkami.</pe> maczanemi w złocie.</wers_wciety>/
Teraz ja muszę chować się i marzyć,/
<wers_wciety>I w coraz większej schroniony prostocie</wers_wciety>/
Podług natury sądnej, szale ważyć/
<wers_wciety>I dbać o ciebie --- gdy jesteś w polocie</wers_wciety>/
Ku siedmiu gwiazdom strzałą wyprawiona,/
Choć masz na krzyżu ciało i ramiona...</strofa>


<strofa id="e27"><begin id="b1281353354921-3417420252"/><motyw id="m1281353354921-3417420252">Grób</motyw><begin id="b1281353645840-816239909"/><motyw id="m1281353645840-816239909">Zmartwychwstanie</motyw><begin id="b1281353672331-3102072217"/><motyw id="m1281353672331-3102072217">Ojczyzna</motyw>Najbielsza moja! Najsmutniejsza! w tobie/
<wers_wciety>Śpiewają jakieś pieśni --- i nad tobą;</wers_wciety>/
Otóż ja złączyć chciałbym pieśni obie/
<wers_wciety>I uczcić grób twój dawny tą ozdobą,</wers_wciety>/
Którą widziałem na rycerzy grobie,/
<wers_wciety>Kamienną, dużą, rycerską osobą,</wers_wciety>/
Dla której kilka lamp grobowych spalisz,/
A potem z grobu wstająca --- rozwalisz.</strofa>


<strofa id="e28">I nie pamiętaj o mnie w tej godzinie,/
<wers_wciety>Gdy cię Bóg wielkim darem uweseli...<end id="e1281353354921-3417420252"/></wers_wciety>/
Lecz póki Ikwa ma rodzinna płynie/
<wers_wciety>Wezbrana łzami po tych, którzy mieli</wers_wciety>/
Serce i ducha, póki w Ukrainie/
<wers_wciety>Dziad chodzi z pieśnią, a z Dniepru topieli</wers_wciety>/
Ciągle niby gwar smętnych duchów mgli się/
I Pułaskiego<pe><slowo_obce>Pułaski, Józef</slowo_obce> (1704--1769) --- wódz konfederacji barskiej.</pe> spieszny rumak śni się; ---</strofa>


<strofa id="e29"><begin id="b1281355256800-2475825566"/><motyw id="m1281355256800-2475825566">Śpiew</motyw>Dopóki ludzie w nowych ducha siłach/
<wers_wciety>Nie znajdą w sobie rycerstwa i śpiewu:</wers_wciety>/
Dopóty ja mam prawo na mogiłach/
<wers_wciety>Stanąć i śpiewać --- srogi --- lecz bez gniewu.<end id="e1281355256800-2475825566"/><end id="e1281353672331-3102072217"/></wers_wciety>/
Bo wiem, jak trudno ruch obudzić w bryłach/
<wers_wciety>I kazać w niebo iść ściętemu drzewu</wers_wciety>/
I z tęczami się połączyć na niebie,/
Ja, co nie mogłem wskrzesić --- nawet siebie!<end id="e1281353645840-816239909"/></strofa>


<strofa id="e30">Dlatego w dawnych ludziach złotą wiarę/
<wers_wciety>I złote serca miłuję nad własne.</wers_wciety>/
Dalej więc! --- mówcie mi znów serca stare, ---/
<wers_wciety>Usta umarłe dziś, lecz w oczach krasne!</wers_wciety>/
Odwińcie srebrną trumienną czamarę<pe><slowo_obce>czamara</slowo_obce> --- okrycie wierzchnie o kroju zbliżonym do kontusza.</pe>,/
<wers_wciety>Pokażcie mi się duchy... żywe --- jasne,</wers_wciety>/
Ubrane w tęcze, gwiazdy i miesiące,/
Na urok pieśni --- z nieba zlatujące!...</strofa>


<strofa id="e31">Sawa, co w pieśni mej gra Dyjomeda<pe><slowo_obce>Diomed</slowo_obce> a. <slowo_obce>Diomedes</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Tezeusza i Dejpyli, król Argos, jeden z najwaleczniejszych bohaterów w wojnie trojańskiej, towarzysz Odyseusza.</pe>/
<wers_wciety>Rolę, i może zająć długie księgi,</wers_wciety>/
A który także trochę ma z Tankreda<pe><slowo_obce>Tankred z Hauteville</slowo_obce> (1072--1112) --- bohater pierwszej wyprawy krzyżowej, jeden z głównych bohaterów poematu heroicznego <tytul_dziela>Jerozolima wyzwolona</tytul_dziela> Torquata Tassa.</pe>,/
<wers_wciety>Pół Kozak --- a pół szlachcic, ale tęgi ---</wers_wciety>/
Krzyczał, jak wariat, że się wiązać nie da,/
<wers_wciety>A już był mocno różnemi popręgi<pe><slowo_obce>popręg</slowo_obce> --- pas skórzany, zapinany pod końskim brzuchem, służący do zamocowania siodła; <slowo_obce>różnemi popręgi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: różnymi popręgami.</pe></wers_wciety>/
Przez swoich własnych ludzi skrępowany/
Za to, że nie chciał iść i rzezać pany<pe><slowo_obce>pany</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: panów.</pe>.</strofa>


<strofa id="e32">Długo prosili go lirniki sępy,/
<wers_wciety>Z Żelaźniakiem<pe><slowo_obce>Żelaźniak</slowo_obce> --- dalej: Żeleźniak; ukr. Zalizniak, Maksym (ur. ok. 1740 -- zm. po 1768), Kozak zaporoski, hetman hajdamaków, przywódca powstania hajdamackiego, sprowokowanego przez Rosjan dla osłabienia konfederacji barskiej, wraz z Iwanem Gontą prowodyr tzw. rzezi humańskiej w 1768 r., w której zginęło ok. 20 tys. osób.</pe> mu obiecując księstwo;</wers_wciety>/
Ale Sawa był słuchem bardzo tępy/
<wers_wciety>I rzucił na te znachory przekleństwo;</wers_wciety>/
Takim sposobem utracił zastępy/
<wers_wciety>I Potockiemu<pe><slowo_obce>Potocki, Joachim herbu Pilawa</slowo_obce> (1700--1764) --- magnat, starosta lwowski, poseł, generał-lejtnant wojsk koronnych, jeden z przywódców konfederacji barskiej.</pe> wydarte zwycięstwo;</wers_wciety>/
<begin id="b1281357574800-2299549532"/><motyw id="m1281357574800-2299549532">Natura, Kwiaty, Drzewo, Więzień</motyw>A ten, co króla miał wiązać w Warszawie<pe><slowo_obce>króla miał wiązać w Warszawie</slowo_obce> --- aluzja do nieudanej próby porwania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego przez konfederatów barskich w 1771 r.</pe>,/
Sam leżał w lesie --- związany --- na trawie.</strofa>


<strofa id="e33">Pachły<pe><slowo_obce>pachły</slowo_obce> (reg., z ukr.) --- dziś popr. forma 3 os. lm cz.przesz.: pachniały.</pe> mu wprawdzie gwoździki i smołki<pe><slowo_obce>smołka</slowo_obce> --- własc. smółka, roślina z rodziny goździkowatych.</pe>/
<wers_wciety>I miodnik miód przypomniał kapucynów</wers_wciety>/
I wyzierały spod trawy fijołki,/
<wers_wciety>Poziomki także oczkami z rubinów</wers_wciety>/
Patrzały... i brzóz lekkie się wierzchołki/
<wers_wciety>Kłaniały, lejąc nad nim płacz bursztynów;</wers_wciety>/
Ale te jasno lasy malowane/
Rzucały nań swój wdzięk, jak groch na ścianę.</strofa>


<strofa id="e34">Tak noc przeleżał bezsenny --- i słyszał,/
<wers_wciety>Jak brzozy o czemś tajemnem szeptały,</wers_wciety>/
Jak się las cały by czarem uciszał/
<wers_wciety>I o księżycu stał spokojny, biały;</wers_wciety>/
Potem znów wiatrem jutrzenki zadyszał/
<wers_wciety>I śpiewem ptasząt rannych zagrał cały,</wers_wciety>/
I na zorzowych każda brzoza łunach/
Była --- jak harfa o stu złotych strunach.<end id="e1281357574800-2299549532"/></strofa>


<strofa id="e35">Ale to wszystko nic... i ranny chłodek/
<wers_wciety>Na próżno rzeźwił twarz; Sawa się wściekał ---</wers_wciety>/
Próżno się targał, bo na żaden środek,/
<wers_wciety>(Litewski ten tryb mówienia tu czekał,</wers_wciety>/
Aby się cicho wkradł i na rozpłodek/
<wers_wciety>Został) --- choć powróz mu bardzo dopiekał,</wers_wciety>/
Choć szamotaniem się bardzo rozniemógł,/
Na żaden środek więzów stargać nie mógł.</strofa>


<strofa id="e36"><begin id="b1281358244537-284314797"/><motyw id="m1281358244537-284314797">Upiór</motyw>Wtenczas na pomoc wezwał --- nie wiem kogo ---/
<wers_wciety>Lecz wiem, że skoro wezwał... upiór szary</wers_wciety>/
Na białym koniu przeniknął go trwogą;/
<wers_wciety>Bo jeszcze w lesie mrok perłowo-szary</wers_wciety>/
Panował... Upiór twarz miał srogą,/
<wers_wciety>Koń po kolana w piekielne gdzieś żary</wers_wciety>/
Albo w krew wstąpił i tak farbowany/
W mgle czerwonemi rzucał się kolany<pe><slowo_obce>kolany</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: kolanami.</pe>.</strofa>


<strofa id="e37">Czemś przestraszony był --- może czuł Sawę,/
<wers_wciety>Człowieka, a sam niosący upiora,</wers_wciety>/
Chciał się zawrócić gdzieś w mgły słońcem krwawe;/
<wers_wciety>Czy go brzóz białych przestraszyła kora? ---</wers_wciety>/
Cofał się... wspinał... i taką postawę/
<wers_wciety>Miał, jak posążny koń tryumfatora,</wers_wciety>/
Co zda się leci i w lot z oczu ginie,/
A nigdy ruin stojących nie minie.</strofa>


<strofa id="e38"><begin id="b1281358371283-3506197411"/><motyw id="m1281358371283-3506197411">Zabobony, Dusza, Patriota, Niewola</motyw>Kto inny, w ludu wierzący podania,/
<wers_wciety>Pewnie by wolał leżeć tak związany,</wers_wciety>/
Niż by mu duchy do więz rozerwania/
<wers_wciety>Pomogły, jasną ręką rwąc kajdany.</wers_wciety>/
Lecz Sawa, który duszę miał do dania/
<wers_wciety>I chętnie by ją dał za kraj kochany,</wers_wciety>/
Nie dbał... (stąd wielka bardzo dramatyczność/
Poezji)... wdać się z upiorami w styczność.</strofa>


<strofa id="e39">Zaczął więc krzyczeć: ,,Hej --- pomoży, Bat'ku<pe><slowo_obce>pomoży, Bat'ku</slowo_obce> (z ukr.) --- pomóż, Ojcze.</pe>!" ---<end id="e1281358371283-3506197411"/><end id="e1281358244537-284314797"/>/
<wers_wciety>I wnet ów stary człowiek koniem kinął<pe><slowo_obce>kinąć</slowo_obce> (z ukr.) --- rzucić, tu: skierować.</pe>,</wers_wciety>/
A Sawa mu więc o swoim przypadku/
<wers_wciety>Powiedział krótko; --- a że bardzo słynął,</wers_wciety>/
<begin id="b1281358197343-1337343461"/><motyw id="m1281358197343-1337343461">Grób, Pamięć</motyw>Tę awanturę czytałem w dodatku/
<wers_wciety>Dumourierowskiej<pe><slowo_obce>Dumourier</slowo_obce> --- własc. Charles François Dumouriez (1739--1823), generał francuski, jeden z dowódców konfederacji barskiej.</pe> depeszy... Czas minął,</wers_wciety>/
Sawy cień już mgły pamięci zasnuły,/
A ten kawałek ówczesnej bibuły</strofa>


<strofa id="e40">Jeszcze dziś gada o złotej młodości/
<wers_wciety>Rycerza. Boże! gdzież proch jego ciała?</wers_wciety>/
Gdzie potrzaskane wprzód kulami kości?/
<wers_wciety>Gdzie jest mogiła? --- Oto w pieśni wstała</wers_wciety>/
I nie brak jej gwiazd ani zieloności,/
<wers_wciety>Jak na wesele znowu się ubrała.</wers_wciety>/
I w tęczowych się darń kolorach skąpał,/
Bo wie, że po nim duch znów będzie stąpał</strofa>


<strofa id="e41">Ten sam... ale już o stopień mogiły/
<wers_wciety>Wyższy i mędrszy swą grobową wiedzą.<end id="e1281358197343-1337343461"/></wers_wciety>/
Tymczasem więzy zerwawszy, nim siły/
<wers_wciety>Odzyskał, usiadł; on i lirnik siedzą,</wers_wciety>/
Gdzie w lesie wzgórek był lekko pochyły,/
<wers_wciety>Z którego źródła swe perełki cedzą;</wers_wciety>/
<begin id="b1281359389139-48331652"/><motyw id="m1281359389139-48331652">Polska, Upiór</motyw>Między brzozami usiedli i gwarzą/
Na złote słońce obróceni twarzą.</strofa>


<strofa id="e42">O czem? --- o Polsce; ona jako zmora/
<wers_wciety>Trzymała wtenczas we śnie wszystkie duchy.<end id="e1281359389139-48331652"/></wers_wciety>/
Ten lirnik był to stary Wernyhora<pe><slowo_obce>Wernyhora</slowo_obce> --- postać z ludowej legendy, wędrowny lirnik kozacki z XVIII wieku, który przepowiadał losy Polski.</pe>,/
<wers_wciety>Sławny podówczas, tak że i kożuchy</wers_wciety>/
I karmazyny<pe><slowo_obce>i kożuchy, i karmazyny</slowo_obce> --- i chłopi, i magnaci; i biedni, i bogaci.</pe> przed nim drżały wczora/
<wers_wciety>I step przed jego twarzą stanął głuchy</wers_wciety>/
I krew wybuchła parami białemi/
I wcześniej srebrny miesiąc wyszedł z ziemi./
<zastepnik_wersu/>..................................................../
<zastepnik_wersu/>....................................................</strofa>


<strofa id="e43"/>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e44">IV</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e45">Potem ściemniało, bo mglistej natury/
<wers_wciety>Był dzień --- a już się tłuszczą Żeleźniaka</wers_wciety>/
Po brzegach wzdęte najeżały góry,/
<wers_wciety>Sypiąc się jako plewiny z przetaka;</wers_wciety>/
I step się od nich nagle stał ponury/
<wers_wciety>I w obu wojskach była cisza taka,</wers_wciety>/
Że tylko koni słyszano parskanie/
I wiatr w chorągwi --- albo w szarafanie<pe><slowo_obce>szarafan</slowo_obce> (daw.) --- suknia a. płaszcz.</pe>.</strofa>


<strofa id="e46">Tu mimowolnie mi duch jakiś boju,/
<wers_wciety>Kryjący tych wojsk szalonych zbliżenie,</wers_wciety>/
Głos mój nagina do lepszego stroju/
<wers_wciety>I moim piersiom daje szersze tchnienie;</wers_wciety>/
Opiszę ten bój, ale niepokoju/
<wers_wciety>Nie będzie w rymach... choć strofę odmienię;</wers_wciety>/
Bój ten batalie przypominał rządne/
Sobieskich --- trąby zagrały już sądne.</strofa>


<strofa id="e47">Pomnę, że wtenczas Potocki na sobie/
<wers_wciety>Szarafan letni miał --- czerwone buty...</wers_wciety>/
<zastepnik_wersu/>..................................................../
<zastepnik_wersu/>....................................................</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e48">V</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e49"><begin id="b1281363080084-520195364"/><motyw id="m1281363080084-520195364">Walka, Wojna, Śmierć</motyw>Do ostrokołów<pe><slowo_obce>ostrokół</slowo_obce> --- ogrodzenie z grubych, zaostrzonych u góry, drewnianych pali.</pe> przyparci, rąbani/
<wers_wciety>Jak pod kowala młotem, pod szablicą,</wers_wciety>/
Cięci i nigdy niepardonowani<pe><slowo_obce>pardonować</slowo_obce> --- ułaskawiać, darować komuś życie, oszczędzić kogoś.</pe>,/
<wers_wciety>Choć złożą ręce i żelazo schwycą ---</wers_wciety>/
Przez łeb tak cięci, że porozwalani/
<wers_wciety>Na dwie połowy mieczów błyskawicą,</wers_wciety>/
Jęczą.<end id="e1281363080084-520195364"/> Szlachciców obłok coraz bliższy,/
A nad obłokiem pan Potocki wyższy.</strofa>


<strofa id="e50">Jeszcze mu swoi ludzie są na przedzie,/
<wers_wciety>On się już naprzód zapalony ciska,</wers_wciety>/
Czasem na człeka lub na trupa wjedzie,/
<wers_wciety>I od całego wyższy bojowiska ---</wers_wciety>/
Nad głową obuch<pe><slowo_obce>obuch</slowo_obce> --- broń w kształcie zaostrzonego młotka, z wygiętym dziobem, służąca w bitwie do rozbijania zbroi przeciwnika.</pe>, co okuty w miedzi/
<wers_wciety>Zda się, jak piorun Jowiszowy, błyska</wers_wciety>/
I wnet poleci ogniem z rąk Polaka,/
A oczy jego w oczach Żeleźniaka.</strofa>


<strofa id="e51">A wkoło pełno spis, które drużyna/
<wers_wciety>Wkoło, dbająca o hetmańskie zdrowie,</wers_wciety>/
Szablami łamie, odwraca, odcina;/
<wers_wciety>A on --- z tym jasnym piorunem na głowie ---</wers_wciety>/
Gdy Żeleźniaka ujrzy, to się wspina/
<wers_wciety>I czasem cicho coś do swoich powie,</wers_wciety>/
I znowu wspięty, cichszy, coraz bladszy/
Żeleźniakowi w oczy ciągle patrzy.</strofa>


<strofa id="e52">Wreszcie się zaczął pan Żeleźniak trwożyć,/
<wers_wciety>Bladnąć i cofać się na ostrokoły;</wers_wciety>/
Nim się obuchem mógł Potocki złożyć,/
<wers_wciety>On już przeskoczył i biegł na wądoły<pe><slowo_obce>wądół</slowo_obce> --- wąska głęboka dolina.</pe>,</wers_wciety>/
By Lachom tabor oporny utworzyć,/
<wers_wciety>Zebrawszy w łańcuch konie, maże<pe><slowo_obce>maża</slowo_obce> --- kryty wóz używany przez czumaków, tj. ukr. chłopów żyjących z handlu solą i innymi towarami.</pe>, woły,</wers_wciety>/
Kobiety, popy, wszystko w kupę spędził,/
Zwinął, wozami wkoło okrawędził</strofa>


<strofa id="e53">I siadł na wozie; a tymczasem Lachy/
<wers_wciety>Lecieli --- bijąc w trąby, tnąc od ucha.</wers_wciety>/
<begin id="b1281363149973-3401183180"/><motyw id="m1281363149973-3401183180">Walka, Śmierć</motyw><begin id="b1281363214126-970216173"/><motyw id="m1281363214126-970216173">Trup</motyw>Tu Kozak, wzięty na dzidy pod pachy,/
<wers_wciety>Podleciał w górę, krew spod ramion bucha,</wers_wciety>/
A pod nim złote proporce i blachy,/
<wers_wciety>A pod nim cała boju zawierucha ---</wers_wciety>/
A on w tej chwili za chorągiew służy,/
Ten trup, na spisach wyrzucony z burzy...</strofa>


<strofa id="e54">A tam w taborze wozy płoną, dymią,/
<wers_wciety>Tam zapalone siano wstaje z jaru</wers_wciety>/
Nad ginącemi pochodnią olbrzymią;/
<wers_wciety>Tam świecą resztki tęczowe sztandaru...</wers_wciety>/
Spokojnie tylko trupy...<end id="e1281363149973-3401183180"/> zda się, drzemią ---/
<wers_wciety>Na rękach leżą krwawe śród czaharu ---</wers_wciety>/
Bez ruchu --- zda się, że z wielką rozpaczą/
Padli na ziemię i śpią --- albo płaczą.<end id="e1281363214126-970216173"/></strofa>


<strofa id="e55">A tam na wzgórzu, patrz, dziwna korona/
<wers_wciety>Tej straszliwości, stoją trzy osoby:</wers_wciety>/
Był to w kolasie pop, sotnicza żona,/
<wers_wciety><begin id="b1281363568654-1539018394"/><motyw id="m1281363568654-1539018394">Uroda</motyw>I jedna, którą będę od tej doby</wers_wciety>/
Pamiętał, bo mi błysła tak czerwona/
<wers_wciety>Nad polem pełnem jęku i żałoby,</wers_wciety>/
I tak od słońca miała piękne barwy,/
Jak najpiękniejsze snów straszliwych larwy.</strofa>


<strofa id="e56">Rozbójniczka to była, co po drogach/
<wers_wciety>Wprzód rozbijała ludzi nad limanem;</wers_wciety>/
Nigdy na pańskich nie postała progach/
<wers_wciety>I nigdy może nie mówiła z panem.</wers_wciety>/
W czerwonych była butach, przy ostrogach/
<wers_wciety>I wydawała się wielkim draganem<pe><slowo_obce>dragan</slowo_obce> --- dragon, żołnierz walczący pieszo, a poruszający się konno; tu: kobieta wysokiego wzrostu, męskiej postawy.</pe>,</wers_wciety>/
To ją to wzgórze oczom powiększało/
I koń --- i popa przy niej liche ciało.</strofa>


<strofa id="e57">Hudymą zwana, smagła lecz rumiana ---/
<wers_wciety>Widmo malarskich pędzli pewnie godne,</wers_wciety>/
Wesoła, śmiała, niepohamowana,/
<wers_wciety>Wyższa nad wszystkie dziewice dorodne;</wers_wciety>/
Usta jak karmin, oczy jak szatana/
<wers_wciety>Czarne, a piersi krągłe takie chłodne</wers_wciety>/
Jakby z marmuru, a brwi jak dwa łuki,/
Czarne, jak piórka zgubione przez kruki.</strofa>


<strofa id="e58">W uszach dwie wielkie długie z pereł dynie/
<wers_wciety>Wiszą, zdaje się, że łzy rusałczane,</wers_wciety>/
Kapiące cicho po jagód<pe><slowo_obce>jagody</slowo_obce> (daw.) --- policzki.</pe> karminie,/
<wers_wciety>Zmrużone, białe, świeże i świetlane.<end id="e1281363568654-1539018394"/></wers_wciety>/
Taka ta była sławna w Ukrainie/
<wers_wciety>Rycerka, widmo straszne, choć rumiane ---</wers_wciety>/
Wesołe, chociaż gotowe na szkodę,/
Na mord --- krew umie rozlewać, jak wodę.</strofa>


<strofa id="e59">Otóż na górze ta śród kilku cierni,/
<wers_wciety>Na samym grzbiecie, tam gdzie błękit kona,</wers_wciety>/
Stała, a na nią jacyś dwaj pancerni,/
<wers_wciety>Przeciwko słońcu złote niosąc łona,</wers_wciety>/
Jechali. Widząc, że są nie od czerni,/
<wers_wciety>A śmierć jej niosą, wnet się też i ona</wers_wciety>/
Ruszyła, lecąc czarnym jaru grzbietem/
Przeciw dwom, z szablą swą i z pistoletem.</strofa>


<strofa id="e60">I prędzej, niźli wam w oczach to błyśnie,/
<wers_wciety>Nim serca wasze jasne się rozczulą,</wers_wciety>/
Nim je ból po tych podczaszycach ściśnie,/
<wers_wciety>Co się dziś pod płaszcz Chrystusowy tulą,</wers_wciety>/
Pierwszemu, co się naprzód ku niej ciśnie,/
<wers_wciety>W pancerzem złotą pierś uderza kulą;</wers_wciety>/
A on drgającą ręką ściągnął źrebię/
Własne i grzbietem wywrócił na siebie.</strofa>


<strofa id="e61">A ta drugiemu już sięgała grzbietu/
<wers_wciety>Szablą, który już stał prawie oniemion,</wers_wciety>/
Strzaskała jemu ramię z pistoletu,/
<wers_wciety>Tak że nieborak wyleciał ze strzemion,</wers_wciety>/
Swój zgon dając jej do zgonów bukietu,/
<wers_wciety>Jak najpiękniejszy narcyz lub anemon<pe><slowo_obce>anemon</slowo_obce> --- zawilec, roślina z rodziny jaskrowatych.</pe>;</wers_wciety>/
Młody był bowiem syn wdowy, sierota ---/
Wspomniał o matce i prosił żywota.</strofa>


<strofa id="e62">I byłaby mu piękna rozbójniczka/
<wers_wciety>Młode i miłe zostawiła życie,</wers_wciety>/
Gdy nagle owa przypadła sotniczka<pe><slowo_obce>sotniczka</slowo_obce> --- żona sotnika, dowódcy kozackiego.</pe> ---/
<wers_wciety>W siermiędze<pe><slowo_obce>siermięga</slowo_obce> --- odzież wierzchnia z grubego materiału, noszona przez chłopów i ubogą szlachtę.</pe>, jak ten strach, co stoi w życie ---</wers_wciety>/
A tak ją ona tam w dole potyczka/
<wers_wciety>I hajdamaków mordowanych wycie</wers_wciety>/
Do krwi podżegło, że myśląc niewiele,/
Toporem siekła tak, że w Lacha ciele</strofa>


<strofa id="e63">Został. I właśnie pan Potocki, który/
<wers_wciety>Stanął był wtenczas, czoło swoje chłodził</wers_wciety>/
I patrzał na te trzy widma u góry/
<wers_wciety>I widział topór, jak błysł i ugodził ---</wers_wciety>/
Choć był zajęty tabornymi mury<pe><slowo_obce>mury</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: murami.</pe>,/
<wers_wciety>Spojrzał na szwadron, co samopas chodził,</wers_wciety>/
I wzgórze szabli ukazawszy krzywcem/
Rzekł: ,,Mój Piwnicki, wziąć te baby żywcem!"</strofa>


<strofa id="e64">Wnet się Piwnicki, człowiek bardzo żywy,/
<wers_wciety>Wyprawił, z sobą niosąc strach niemały;</wers_wciety>/
Gdy oto nagle owe jaru grzywy/
<wers_wciety>Grzywą się ludzi ogirlandowały ---</wers_wciety>/
W kołpaki i w kłos jasnych szabel krzywy/
<wers_wciety>Porosły, w słońca zachodniego strzały,</wers_wciety>/
Co błysły na kształt Mojżeszowych rogów.../
Słowem na grzbiecie stanął kureń wrogów.</strofa>


<strofa id="e65">Stanął, i zrazu jakby w okolicy/
<wers_wciety>Nowo zjawiony --- zdawał się zachwiany;</wers_wciety>/
Wtem pokazali się jacyś lirnicy,/
<wers_wciety>Podnieśli ręce na niebieskie ściany...</wers_wciety>/
Widziałeś ich gest --- od lir błyskawicy,/
<wers_wciety>Słyszałeś hasło straszne: rezy pany<pe><slowo_obce>rezy pany</slowo_obce> (z ukr.) --- rżnij panów.</pe>!</wers_wciety>/
I jako po niem lud straszny zaszumiał ---/
Potocki widział, słyszał --- nie rozumiał.</strofa>


<strofa id="e66">Wszakże to Sawy kureń leci, spada,/
<wers_wciety>Myśli, że Sawę zobaczy na czele;</wers_wciety>/
O pana Sawę wszystkich pyta, bada ---/
<wers_wciety>Nikt nie wie, ani śmie zaręczyć wiele;</wers_wciety>/
Tymczasem kureń ów... zapewne zdrada ---/
<wers_wciety>Na Piwnickiego wpada karabele<pe><slowo_obce>karabela</slowo_obce> --- szabla.</pe>,</wers_wciety>/
A tak się z góry wielkim pędem toczył,/
Ze potratował szlachtę i przeskoczył</strofa>


<strofa id="e67">I biegł. Żeleźniak także z drugiej strony/
<wers_wciety>Wstaje i zbiera lud, rozpina wozy.</wers_wciety>/
Wtenczas Potocki widzi, że zgubiony,/
<wers_wciety>Że przeciw sobie ma już dwa obozy;</wers_wciety>/
Zwołał więc trąbą goniące szwadrony,/
<wers_wciety>I lejąc prawie z oczu gniewu ślozy<pe><slowo_obce>ślozy</slowo_obce> (daw.) --- łzy.</pe></wers_wciety>/
Wracał na dawne swoje stanowisko,/
Na owo smętne przy kapliczce rżysko.</strofa>


<strofa id="e68">Lecz tam trzeciego widzi wroga! Spity/
<wers_wciety>Lud zbrojny wkoło kapliczkę oblewa;</wers_wciety>/
Z nożami stoją chłopy i kobiéty,/
<wers_wciety>Kapucyn zdjęty i Szmigielski z drzewa,</wers_wciety>/
Z obu odarte szaty, grzbiet odkryty,/
<wers_wciety>Kilku zakłutej szlachty także ziewa,</wers_wciety>/
Słowem --- z trzech stron...../
<zastepnik_wersu/>....................................................</strofa>


<strofa id="e69"><begin id="b1281364494626-1422556452"/><motyw id="m1281364494626-1422556452"/>Zostawmy teraz tę sądną dolinę,/
<wers_wciety>Niech duch od tego krwawego jeziora</wers_wciety>/
Odleci, jako anioł, we mgły sine,/
<wers_wciety>Ciągnąc za sobą kurz krwi... strach upiora...</wers_wciety>/
Wróćmy, gdzie stoją szyki Waszecine,/
<wers_wciety>Oblane światłem skrwawionym wieczora,</wers_wciety>/
Na pokrwawionej harcujące runi<pe><slowo_obce>ruń</slowo_obce> --- zieleniejąca roślinność; wschodzące zboże.</pe>.../
Kapliczka w ręku Gruszczyńskich rzezuni.</strofa>


<strofa id="e70">Działko kieruje chłop, na szlachtę samą/
<wers_wciety>Obraca, szyki znów Żeleźniak zbiera ---</wers_wciety>/
<begin id="b1281364506403-2465457417"/><motyw id="m1281364506403-2465457417">Walka, Słońce, Śmierć</motyw>Wkrótce te pole będzie krwawą plamą,/
<wers_wciety>Zwierciadłem, gdzie się śmierci trup przeziera...</wers_wciety>/
Słońce się zdaje wielką dla dusz bramą ---/
<wers_wciety>Większeje... zda się, płomienie otwiera</wers_wciety>/
I czeka na bój drugi, jeszcze krwawszy,/
Bo poszło... duchy rycerzy zabrawszy...<end id="e1281364506403-2465457417"/><end id="e1281364494626-1422556452"/></strofa>


<strofa id="e71">Potocki szpinką z jasnego brylantu/
Przeciwko słońcu czerwonemu błyska/
<zastepnik_wersu/>..................................................../
<zastepnik_wersu/>....................................................</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e72">VI</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e73">I patrzcie, co to jeden człowiek może,/
<wers_wciety>Gdy duchem, gwiazdą na świata się kirze</wers_wciety>/
Zapali. Jechał przez burzanów morze/
<wers_wciety>Kozak już stary; na mglistym szafirze</wers_wciety>/
Rysował się tak, jak upiór --- a Boże/
<wers_wciety>Wiatry mu grały u siodła na lirze;</wers_wciety>/
On jechał, zda się, obumarły, śpiący,/
Blady --- na białym koniu trup grający,</strofa>


<strofa id="e74">Bo rąk nie ruszał ani ust... natężył/
<wers_wciety>Ducha i prosto szedł na walki pole;</wers_wciety>/
Zda się, że myśli swe wszystkie zorężył,/
<wers_wciety>Ubrał w pioruny i w skrzydła sokole</wers_wciety>/
I wysłał... i duch kozacki zwyciężył/
<wers_wciety>I przeląkł... sobą samym... Miał na czole,</wers_wciety>/
Zdaje się, jakąś gwiazdę upiornika,/
Oczy jako dwie pieczęcie z krwawnika<pe><slowo_obce>krwawnik</slowo_obce> --- zwyczajowa nazwa dwóch czerwonawych minerałów: karneolu (kamienia półszlachetnego, odmiany chalcedonu) i hematytu (tlenku żelaza).</pe>.</strofa>


<strofa id="e75">Może to słońce o szkło się zrenicy/
<wers_wciety>Odbiło, i tak łyskało straszliwie,</wers_wciety>/
Że się Smilańscy zlękli rozbójnicy/
<wers_wciety>I stali w strachu blednący i dziwie.</wers_wciety>/
U hajdamackiej się tylko dziewicy/
<wers_wciety>Znalazła śmiałość, że się sama chciwie</wers_wciety>/
Naparła jechać --- by donieść najwierniej,/
Czego ten straszny znachor chce od czerni.</strofa>


<strofa id="e76">Potocki także jednego dragana/
<wers_wciety>Wysłał, by starca obronił w potrzebie.</wers_wciety>/
<begin id="b1281365121470-684602428"/><motyw id="m1281365121470-684602428">Śmiech</motyw>Tymczasem młoda Hudyma, rumiana/
<wers_wciety>Jako brusznica<pe><slowo_obce>brusznica</slowo_obce> --- jagoda.</pe>, rzucając za siebie</wers_wciety>/
(Pewnie w parobku jakim rozkochana)/
<wers_wciety>Oczy --- i śmiechy... którym nie pochlebię</wers_wciety>/
Mówiąc, że były tak głośne i śpiewne,/
Jak w lasach, kiedy jękną nimfy drzewne,</strofa>


<strofa id="e77">A potem echo gra kaskadą dużą/
<wers_wciety>Tonów --- śmiejąc się za siebie,<end id="e1281365121470-684602428"/> zjechała,</wers_wciety>/
<begin id="b1281365177152-251053419"/><motyw id="m1281365177152-251053419">Krew</motyw>Gdzie lirnik stary nad krwawą kałużą/
<wers_wciety>Stał, a klacz jego srebrna w krew patrzała.</wers_wciety>/
Tamże się słońca jakieś we krwi nurzą,/
<wers_wciety>Tamże z czerwieni para jakaś biała</wers_wciety>/
Wychodzi, długich pilnując łańcuchów,/
Jako girlanda straszna srebrnych duchów.</strofa>


<strofa id="e78">I coraz bardziej czar się ten czuć dawał,/
<wers_wciety>I coraz szerzej rozchodził po jarach;</wers_wciety>/
I, zda się, księżyc wywołany wstawał,/
<wers_wciety>I, zda się, mocniej czerwienił w oparach;</wers_wciety>/
Zda się, że starzec tam konia napawał<pe><slowo_obce>napawać</slowo_obce> --- tu: poić.</pe>,<end id="e1281365177152-251053419"/>/
<wers_wciety>A z koniem jedno był, oczy miał w żarach,</wers_wciety>/
Coraz straszniejsze, --- a coraz mgła biała/
Gęściejsza przed nim i za nim wstawała.</strofa>


<strofa id="e79">W tej mgle... któremi już byli okryci,/
<wers_wciety>Zaczęły polskie szyki rzucać pole,</wers_wciety>/
A nie gonieni byli i nie bici/
<wers_wciety>I poszli zaraz, jedni na Podole,</wers_wciety>/
Drudzy --- już boju z Kozakami syci ---/
<wers_wciety>Do Turczech<pe><slowo_obce>do Turczech</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.: do Turków.</pe>... Ja zaś tu sobie pozwolę</wers_wciety>/
Wytchnąć... i koniem myśli jechać mimo/
Tej mgły... gdzie znachor został się z Hudymą.</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e80">VII</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e81">Dzisiaj podróżny przejeżdża te stepy/
<wers_wciety>I nie wie o krwi, co się na nich lała</wers_wciety>/
Przed laty, ścieżką, gdzie dziad ciągle ślepy/
<wers_wciety>I skrzypią maże, pył ćmi, słońce pała,</wers_wciety>/
Rzeki gdzieś dalej błękitnieją, krepy/
<wers_wciety>Z czarnej szarańczy ćmią się... Dawna chwała</wers_wciety>/
Już zapomniana; serce tylko nuży/
Pól jednostajność, tęknota podróży.</strofa>


<strofa id="e82"><begin id="b1281365486514-702621608"/><motyw id="m1281365486514-702621608">Duch</motyw><begin id="b1281365500497-763620157"/><motyw id="m1281365500497-763620157">Zemsta</motyw>Duchy gdzieś poszły i nie powiedziały/
<wers_wciety>Swoich boleści tym, co po nich wstaną ---</wers_wciety>/
Ach! nie dlatego, by zemsty nie chciały,/
<wers_wciety>Ale że z myślą bólem obłąkaną</wers_wciety>/
Nie mogły mówić --- albo by jęczały/
<wers_wciety>Mówiąc lub chwaląc się serdeczną raną,</wers_wciety>/
U Boga by swe straciły zasługi/
I swój anielski rząd<pe><slowo_obce>anielski rząd</slowo_obce> --- miejsce w chórze anielskim.</pe>.<end id="e1281365500497-763620157"/> Dziś wiek już drugi</strofa>


<strofa id="e83">Zaczął się; oni jeszcze zadziwieni,/
<wers_wciety>Że nikt nie wspomniał imion, nikt nie słucha,</wers_wciety>/
Co oni mówią, gdy zorza rumieni/
<wers_wciety>Laski brzozowe, kiedy się głos ducha</wers_wciety>/
Z Aniołem Pańskim na stepach ożeni/
<wers_wciety>I ciągle płacze, kiedy wiatr odmucha</wers_wciety>/
Osiny i liść ów srebrny pokaże,/
Co tak w księżycu lśni, jak duchów twarze...</strofa>


<strofa id="e84">Ach! kiedy także wyjdą w step i staną/
<wers_wciety>I gdzieś na wioskę spojrzą, dawniej swoją,</wers_wciety>/
Gdzie żyto gnie się falą kołysaną,/
<wers_wciety>Gdzie ciche dwory pod lipami stoją,</wers_wciety>/
Gdy ujrzą dziatki rumiane pod ścianą,/
<wers_wciety>Które się dziada z lirą srebrną boją,</wers_wciety>/
A już nie wiedzą, co to dawne lutnie: ---/
O! jak im cicho... tym duchom, jak smutnie!<end id="e1281365486514-702621608"/></strofa>


<strofa id="e85">Nawet gdy ujrzą zaszczepione drzewko/
<wers_wciety>Przez siebie w sadzie, a dziś już stuletnie,</wers_wciety>/
Nawet gdy wróble ze srebrną podszewką/
<wers_wciety>Lecą --- i słońcu w takt migają świetnie,</wers_wciety>/
Jak gdyby jaką niewidzialną śpiewką/
<wers_wciety>Takt miały dany --- i w gorąco letnie</wers_wciety>/
Spadają w gęste korony czerechów<pe><slowo_obce>czerechy</slowo_obce> --- czereśnie.</pe>,/
By harfy srebrne, pełne swarów, śmiechów:</strofa>


<strofa id="e86">O jak im smutno! bo oni nie mogą/
<wers_wciety>Odlecieć dalej, aż odlecą z nami ---</wers_wciety>/
Taki takt w locie, nim się loty wzmogą,/
<wers_wciety>Poeci muszą uczynić pieśniami,</wers_wciety>/
Jak tym wróbelkom czyni Bóg... O! srogo,/
<wers_wciety>Srogo nas uczy Bóg i krwią i łzami</wers_wciety>/
Latać nad domy i pola i sady,/
Wydając jeden Boży ton z gromady.</strofa>


<strofa id="e87">Lecz do powieści!... Gdzież mój stary Grusza,/
<wers_wciety>Cześnik? Co zrobił z oddzielną komendą?</wers_wciety>/
Czy się gdzie w boju jeszcze zawierusza?/
<wers_wciety>Czy mu już Parki<pe><slowo_obce>Parki</slowo_obce> (mit. rzym.) --- trzy boginie przędące i przecinające nić ludzkiego losu; w mit. gr. ich odpowiednikami były Mojry, córki Zeusa i Temidy.</pe> wrzecionami przędą?</wers_wciety>/
<begin id="b1282043533267-1332174429"/><motyw id="m1282043533267-1332174429">Śmierć bohaterska</motyw>Choć szorstkie ciało, piękna w sercu dusza!/
<wers_wciety>Byłaby szkoda, gdyby ci, co będą</wers_wciety>/
Jak on na stratę komenderowani,/
Tak nie umieli jak on paść... nieznani!<end id="e1282043533267-1332174429"/></strofa>


<strofa id="e88">Z hufcem się swoim wyprawił i w długi/
<wers_wciety>Jar wjechał ów to za Sasów dygnitarz;</wers_wciety>/
Więc jar ów ciemny, wzięty we dwie smugi/
<wers_wciety>Gór, tak się ciągnął, jak czarny korytarz;</wers_wciety>/
We środku strumień srebrny, co kolczugi/
<wers_wciety>Odbił, a dalej... jak to sam wyczytasz,</wers_wciety>/
Były przez chłopów położone tamy/
Wodzie, co w srebrne rozlała się plamy.</strofa>


<strofa id="e89"><zastepnik_wersu/>..................................................../
<zastepnik_wersu/>....................................................</strofa>



<naglowek_czesc id="e90">Pieśń VII</naglowek_czesc>



<strofa id="e91"><begin id="b1281432150314-1631896415"/><motyw id="m1281432150314-1631896415">Radość</motyw><begin id="b1281432172336-1861521030"/><motyw id="m1281432172336-1861521030">Melancholia</motyw>Cieszmy się w Bogu, i niech ta pociecha/
<wers_wciety>Poematowi mojemu odbierze</wers_wciety>/
Te smutku wiecznie wtórujące echa,/
<wers_wciety>Gdy o przeszłości grzmi harfa.<end id="e1281432150314-1631896415"/> Grabieże,</wers_wciety>/
Mordy --- rzeź, krwawa gruszczyniecka strzecha ---/
<wers_wciety>To wszystko są sny... Korsuńscy rycerze</wers_wciety>/
Także nie więcej mają życia w sobie,/
Jak ognik z trupów tańczący na grobie.</strofa>


<strofa id="e92">A jednak dziwna jest piękność w oddali/
<wers_wciety>I w perspektywie poetycznej.<end id="e1281432172336-1861521030"/> --- Sawy<pe><slowo_obce>Sawa</slowo_obce> --- Józef Sawa Caliński (1736--1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w rosyjskim więzieniu.</pe></wers_wciety>/
Kozacy szli po moście i błyskali,/
<wers_wciety>Bo zachód słońca właśnie świecił krwawy;</wers_wciety>/
Lirnicy w liry swoje dziko grali,/
<wers_wciety>W Korsuniu<pe><slowo_obce>Korsuń</slowo_obce> (dziś ukr.: <slowo_obce>Korsuń-Szewczenkiwskij</slowo_obce>) --- miasto na środkowej Ukrainie nad rzeką Roś, w średniowieczu zamek władców kijowskich, w XVII w. rezydencja Wiśniowieckich, w bitwie pod Korsuniem (1648) Kozacy Chmielnickiego wraz z Tatarami zwyciężyli wojska polskie.</pe> pełno zgiełku, gwaru, wrzawy;</wers_wciety>/
Dziedziniec pełny Żydów i Cyganów,/
Szlachty, Kozaków, żebractwa i panów.</strofa>


<strofa id="e93">Pod śliwą właśnie stoi prosta ława,/
<wers_wciety>Na niej Potocki<pe><slowo_obce>Potocki, Joachim herbu Pilawa</slowo_obce> (1700--1764) --- magnat, starosta lwowski, poseł, generał-lejtnant wojsk koronnych, jeden z przywódców konfederacji barskiej.</pe> regimentarz siedzi,</wers_wciety>/
Jak sułtan, z wielkim bursztynem<pe><slowo_obce>bursztyn</slowo_obce> --- tu: fajka z bursztynu.</pe> --- Pan Sawa/
<wers_wciety>Zdjął kołpak<pe><slowo_obce>kołpak</slowo_obce> --- wysoka czapka bez daszka, z futrzanym otokiem.</pe>, stanął jak wykuty z miedzi;</wers_wciety>/
Twarz jego smutna i od słońca krwawa;/
<wers_wciety>Chciał mówić... z własnym językiem się biedzi,</wers_wciety>/
Spojrzał wokoło... o Boże litości!/
Gruszczyński siedzi stary pośrzód gości...</strofa>


<strofa id="e94">Na jego twarzy spokojność wesoła,/
<wers_wciety>Zapewne nie wie nic o własnym domu;</wers_wciety>/
Pewno wyjechał przed porankiem z sioła./
<wers_wciety>Żeleźniak<pe><slowo_obce>Żeleźniak</slowo_obce> --- ukr. Zalizniak, Maksym (ur. ok. 1740 -- zm. po 1768), Kozak zaporoski, hetman hajdamaków, przywódca powstania hajdamackiego, sprowokowanego przez Rosjan dla osłabienia konfederacji barskiej, wraz z Iwanem Gontą prowodyr tzw. rzezi humańskiej w 1768 r., w której zginęło ok. 20 tys. osób.</pe> z wieścią nie dał ujść nikomu...</wers_wciety>/
Nad spokojnością srebrzystego czoła/
<wers_wciety>Zdała się wisieć chmura pełna gromu.</wers_wciety>/
Sawie się zdało, że trupa zobaczył ---/
Odszedł --- białego konia rozkulbaczył<pe><slowo_obce>rozkulbaczyć</slowo_obce> --- rozsiodłać.</pe>,</strofa>


<strofa id="e95">Łzy strąca z oczu i klnie. --- A tymczasem/
<wers_wciety>Potocki wielką gotuje wyprawę</wers_wciety>/
Na hajdamaków<pe><slowo_obce>hajdamaka</slowo_obce> --- buntownik, rozbójnik, uczestnik któregoś z powstań chłopskich na Ukrainie w XVIII w.</pe>, co pod bliskim lasem/
<wers_wciety>Obozy swoje rozłożyli krwawe.</wers_wciety>/
Z ranną mgłą myśli napaść i z hałasem,/
<wers_wciety>Jak wrony, kiedy lecąc czynią wrzawę.</wers_wciety>/
Ledwo na zamek spadły mgły wieczora,/
Zaczął czarować kule Wernyhora<pe><slowo_obce>Wernyhora</slowo_obce> --- postać z ludowej legendy, wędrowny lirnik kozacki z XVIII wieku, który przepowiadał losy Polski.</pe>.</strofa>


<strofa id="e96"><begin id="b1291320657674-2674638590"/><motyw id="m1291320657674-2674638590">Światło, Ogień</motyw>Zamek zabłysnął we środku czerwono/
<wers_wciety>Od wielkich ogni, gdzie lano ołowie<pe><slowo_obce>lano ołowie</slowo_obce> --- tj. przygotowywano amunicję, odlewano ołowiane kule.</pe>;</wers_wciety>/
Skry ognia, nimfy, ognistą koroną/
<wers_wciety>Wirzą się, wieżom siadają na głowie ---</wers_wciety>/
Płynących się chmur oczerwienia łono;/
<wers_wciety>Czasami gwiazdy --- jako aniołowie</wers_wciety>/
Przez czerwień chmury spojrzą srebrną twarzą,/
Czasami skrzydło albo miecz pokażą.<end id="e1291320657674-2674638590"/></strofa>


<strofa id="e97"><begin id="b1281435452693-2556476957"/><motyw id="m1281435452693-2556476957">Krew, Muzyka</motyw>Starzec trze lirę krwawą i wybucha/
<wers_wciety>Z strun nieruszonych jakaś pieśń złowroga,</wers_wciety>/
Tajemniczego pełna w sobie ducha,/
<wers_wciety>Zakrwawionego pełna w sobie Boga...</wers_wciety>/
Szlachta na szablach swych oparta słucha,/
<wers_wciety>Kozactwo czasem odwrzaśnie, aż trwoga</wers_wciety>/
Pada na pany, co przy stole siedzą/
I smaczno chłodnik zabielany jedzą,</strofa>


<strofa id="e98">Jak Leonidas --- co czarną polewkę/
<wers_wciety>Jadł w Termopilach<pe><slowo_obce>Leonidas, co czarną polewkę jadł w Termopilach</slowo_obce> --- Leonidas, król Sparty, dowodził wojskami greckimi w bitwie z Persami w wąwozie Termopile w 480 r. p.n.e. Ogromna armia Kserksesa wygrała bitwę, ale została wstrzymana, co pozwoliło Grekom wycofać się, uratować flotę i na morzu pokonać Persów w bitwie pod Salaminą. Czarna polewka, zupa z krwi zwierzęcej, podawana tradycyjnie niechcianym zalotnikom, tutaj symbolizuje śmierć w bitwie.</pe>.<end id="e1281435452693-2556476957"/><begin id="b1281435495873-1508651854"/><motyw id="m1281435495873-1508651854">Poezja</motyw> <begin id="b1291320823623-345636028"/><motyw id="m1291320823623-345636028">Naród, Cnota</motyw>To mi porównanie</wers_wciety>/
Przerwało nagle moją dziką śpiewkę,/
<wers_wciety>I żmudne ludzkiej gliny pozłacanie<end id="e1281435495873-1508651854"/>;</wers_wciety>/
Żupan tych ludzi musiał mieć podszewkę,/
<wers_wciety>Albowiem złoto było na żupanie;</wers_wciety>/
A jednak widząc, co jest dziś z narodem,/
Boję się... aby wiatr nie był pod spodem</strofa>


<strofa id="e99">Żupanów.<end id="e1291320823623-345636028"/> --- Ja sam pilnie się otulam,/
<wers_wciety>Aby nie podjął wiatr żupanu ducha ---</wers_wciety>/
Dlatego z myślą gdy najbardziej hulam,/
<wers_wciety>Pod myślą są łzy... łzy --- nie żadna skrucha!</wers_wciety>/
Nad zabitymi ja się nie rozczulam,/
<wers_wciety>Chyba że ogień z mogił ich wybucha,</wers_wciety>/
Jak te Mojżesza iskier piramidy,/
Co do ojczyzny wiodły nowej --- Żydy<pe><slowo_obce>Jak te Mojżesza iskier piramidy, co do ojczyzny wiodły nowej Żydy</slowo_obce> --- po wyjściu z niewoli egipskiej Izraelici z Mojżeszem na czele szli do ziemi obiecanej przez pustynię, po której prowadził ich Bóg pod postacią słupa ognia (zob. Wj 13,21).</pe>...</strofa>


<strofa id="e100">Z tych ciał otrutych przeze mnie zgnilizny/
<wers_wciety>Sądzę, że taki słup płomienny wstanie</wers_wciety>/
I zaprowadzi żywych do Ojczyzny/
<wers_wciety>Prędzej, niż prorok<pe><slowo_obce>prorok</slowo_obce> --- mowa prawdopodobnie o Andrzeju Towiańskim, mistyku, pod którego wpływem pozostawało środowisko emigracyjne w Paryżu.</pe>... i wyspowiadanie</wers_wciety>/
Emigracyjnych wnętrz... <begin id="b1281436452556-338355464"/><motyw id="m1281436452556-338355464">Patriota, Zdrowie, Tajemnica</motyw>Są różne blizny,/
<wers_wciety>Których rozcięcie i poodmykanie</wers_wciety>/
Więcej dobrego zrobi, jak ja sądzę,/
Niż dowiedzenie przez księży, że błądzę.<end id="e1281436452556-338355464"/></strofa>


<strofa id="e101">Wreszcie potrzeba czasu w różnych rzeczach,/
<wers_wciety>Już jedni leżą, drudzy jeszcze klęczą</wers_wciety>/
Na wulkanowych czołach i na mieczach/
<wers_wciety>Przed jakąś dziwną niewidzialną tęczą;</wers_wciety>/
Co do mnie, ufam w słowiańskich narzeczach,/
<wers_wciety>Że Boga w służbie wojskowej wyręczą,</wers_wciety>/
I <tytul_dziela>Narodowy Dziennik</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Dziennik narodowy</slowo_obce> --- czasopismo wychodzące na emigracji w latach 1840--1847.</pe> z całym dworem/
Nie będzie nigdy niebios <tytul_dziela>Monitorem</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Monitor</slowo_obce> --- czasopismo urzędowe; tytuł ten nosiła pierwsza polska gazeta, ,,Monitor Polski" (1765--1785) oraz wydawany w Paryżu od 1789 r. <tytul_dziela>Le Moniteur universel</tytul_dziela>.</pe>,</strofa>


<strofa id="e102">Ani wojskową gazetą... Sam nie wiem,/
<wers_wciety>Dlaczego mówię tak... lecz mam przeczucie;</wers_wciety>/
<begin id="b1281437624120-3177133730"/><motyw id="m1281437624120-3177133730">Grób</motyw><begin id="b1281437645687-2839625203"/><motyw id="m1281437645687-2839625203">Lud, Naród, Upiór</motyw>Czuję trumnianym pachnący modrzewiem/
<wers_wciety>Naród, i w trumnie grające zepsucie...</wers_wciety>/
A jednak --- pod tym mogił chwastem, plewiem/
<wers_wciety>Jest jakieś dziwne, ciągłe, głuche kucie,</wers_wciety>/
Pod narodową słyszane mogiłą,/
Jak gdyby serce ludu w kamień biło.</strofa>


<strofa id="e103"><end id="e1281437624120-3177133730"/><begin id="b1291377575887-1198705538"/><motyw id="m1291377575887-1198705538">Proroctwo, Rewolucja</motyw>W północy --- wstają mi włosy na głowie,/
<wers_wciety>I zadziwiony słucham --- i to słyszę,</wers_wciety>/
Co muszą Boscy słyszeć aniołowie ---/
<wers_wciety>Jakąś okropność przyszłą, co kołysze</wers_wciety>/
Światem... i miastom zapala na głowie/
<wers_wciety>Straszne korony... Czujcie (ja wam piszę</wers_wciety>/
Z ciemnego duchów świata list przestrogi)/
Ludy, bo wkrótce będziecie jak Bogi.<end id="e1281437645687-2839625203"/></strofa>


<strofa id="e104">Co rozwiążecie wy w żelaznej dłoni,/
<wers_wciety>To rozwiązanem będzie... już na wieki.</wers_wciety>/
A kto odejdzie od was --- gdzie się schroni?/
<wers_wciety>Z was będą góry, doliny i rzeki</wers_wciety>/
I morza, które wiatr na słońce goni;/
<wers_wciety>Z was port zatraty będzie i opieki,</wers_wciety>/
Z was będą cienie jak morza rozlane,/
Z was nad morzami słońca latarniane!</strofa>


<strofa id="e105">Czujcie! bo tętno już waszego chodu/
<wers_wciety>W uszach wysokich ludzi --- grzmi wyraźnie.<end id="e1291377575887-1198705538"/></wers_wciety>/
Na górach z cegieł i na igłach z lodu/
<wers_wciety>Słuchałem... a duch swoję wyobraźnię</wers_wciety>/
Przestroił wówczas na harfę narodu,/
<wers_wciety>Me nienawiści dawne i przyjaźnie</wers_wciety>/
Poddając twardej jedności... dlatego/
Myśli me same się gryzą i strzegą.</strofa>


<strofa id="e106">Nie wy, Cheruby, co miecze z łuczywa<pe><slowo_obce>łuczywo</slowo_obce> --- drewno na podpałkę, szczapy.</pe>/
<wers_wciety>Macie, z papieru złotego przyłbice,</wers_wciety>/
Których nie Pan Bóg, lecz człowiek używa,/
<wers_wciety>I wami sławy wysokiej kaplice</wers_wciety>/
Oszyldwachuje<pe><slowo_obce>oszyldwachować</slowo_obce> (neol., z niem. <slowo_obce>Schildwache</slowo_obce>: żołnierz stojący na warcie, strażnik) --- ochronić, obstawić strażnikami.</pe>... przed tym, co się zrywa/
<wers_wciety>Jak wiatr, i w oczach niesie błyskawice,</wers_wciety>/
Nie wy, brytany, wejścia mi bronicie!/
<begin id="b1281439487038-2863720733"/><motyw id="m1281439487038-2863720733">Poeta, Gwiazda</motyw>Ja jestem gwiazdą życia --- co o świcie,</strofa>


<strofa id="e107">Skąpana w krwawej jutrzence, wychodzi/
<wers_wciety>Różana --- a dzień będzie wtenczas biały,</wers_wciety>/
Gdy ja zagasnę.<end id="e1281439487038-2863720733"/> --- <begin id="b1281439784405-1969936014"/><motyw id="m1281439784405-1969936014">Burza</motyw><begin id="b1281439834694-2686546588"/><motyw id="m1281439834694-2686546588">Góra</motyw>Duch w cierpieniach rodzi/
<wers_wciety>I w gniewie --- ale w gniewie tak wspaniały,</wers_wciety>/
Jako Bóg chmurny, gdy piorunem godzi/
<wers_wciety>W najwyższe czoła alpejskie i skały.</wers_wciety>/
<begin id="b1281439806100-514090613"/><motyw id="m1281439806100-514090613">Cisza</motyw>Kto chce w pioruny wstąpić i w błyskanie/
I śnić to, o czem śnię... niech przy mnie stanie!</strofa>


<strofa id="e108"><begin id="b1281440680001-1853143380"/><motyw id="m1281440680001-1853143380">Poezja</motyw>Na tych wyżynach ducha jest ponura/
<wers_wciety>Dla serc stroskanych cisza; tu ja czerpię</wers_wciety>/
Ogień i maczam w ogniu orle pióra;<end id="e1281439806100-514090613"/><end id="e1281439784405-1969936014"/>/
<wers_wciety>Tu na księżyca rumianego sierpie</wers_wciety>/
Piękności dawnych nieśmiertelna córa/
<wers_wciety>Rozwidnia oczy me, a kiedy cierpię,</wers_wciety>/
Przeszłości dawnej cień na szczycie skalnym/
Stawia i czyni przede mną widzialnym.<end id="e1281439834694-2686546588"/></strofa>


<strofa id="e109">Tak widzieliście próchnem wysrebrzone/
<wers_wciety>Dębów umarłych wnętrza --- i kaplice,</wers_wciety>/
Rumaki białe w polach wystrzelone ---/
<wers_wciety>Kozaków --- księży --- szlachtę i dziewice.</wers_wciety>/
Ariost by patrzał sam na te szalone/
<wers_wciety>Miłostki, boje, szturmy, nawałnice,</wers_wciety>/
Rycerzy przy kielichu i w podróży,/
Którym za cały czar --- fantazja służy.</strofa>


<strofa id="e110">Zaczarowanych palm tu nie ma wcale;/
<wers_wciety>Dęby i sosny i brzozy rodzime</wers_wciety>/
Odbite w stawów podolskich krysztale/
<wers_wciety>Reprezentują mi nową Solimę<pe><slowo_obce>Solima</slowo_obce> --- Jerozolima; zaczarowane palmy występują w <tytul_dziela>Jerozolimie wyzwolonej</tytul_dziela> Tassa.</pe>.</wers_wciety>/
Z krzyżami złotych miast i wież nie walę,/
<wers_wciety>Dla prawdy nagiej wielką mam estymę,</wers_wciety>/
Do rymu nigdy sensu nie naginam,/
Nie tworzę prawie nic, lecz przypominam.</strofa>


<strofa id="e111">Więc Mnemozyno<pe><slowo_obce>Mnemozyna</slowo_obce> (mit. gr.) --- bogini pamięci, kochanka Zeusa i matka dziewięciu Muz.</pe>, pomóż... niech przypomnę,/
<wers_wciety>Gdzie mój bohater został?<end id="e1281440680001-1853143380"/> --- Rzecz nie lada!</wers_wciety>/
<begin id="b1291377880407-3586795811"/><motyw id="m1291377880407-3586795811">Moda</motyw>Człowiek, co takie podróże ogromne/
<wers_wciety>Odbył, ten musi jeździć, jak ballada,</wers_wciety>/
Na upiorowym koniu: siodło skromne,/
<wers_wciety>Dwie kości na krzyż, a tam gdzie się siada,</wers_wciety>/
Mała czaszeczka ludzka, co wyszczerza/
Oczy błyszczące, jak żar, spod rycerza.</strofa>


<strofa id="e112">Siodła dziś takie w modzie, oraz z czaszek/
<wers_wciety>Robione w modzie są dzisiaj puhary;</wers_wciety>/
Ja sam się złowić raz dałem jak ptaszek/
<wers_wciety>I piłem z trupiej głowy tokaj stary<end id="e1291377880407-3586795811"/>;</wers_wciety>/
O czem tak wiele już było baraszek<pe><slowo_obce>baraszki</slowo_obce> --- fraszki, żarty.</pe>,/
<wers_wciety>Że... <begin id="b1281441076717-680852095"/><motyw id="m1281441076717-680852095">Teatr</motyw>dalej, pani Muzo, --- okulary</wers_wciety>/
Tęczowe włóż mi na nos, niech wypatrzę/
Znów bohatera mego na teatrze</strofa>


<strofa id="e113">Wypadków. --- Szekspir mówi, że to życie/
<wers_wciety>Scenicznym bardzo jest podobne zmianom;</wers_wciety>/
Bóg, jako wielki widz, siedzi w błękicie,/
<wers_wciety>Suflerstwo dawnym zostawił kurhanom.</wers_wciety>/
Mimo to jednak jest bardzo obficie/
<wers_wciety>Złych dram... a pierwsze role, dane panom,</wers_wciety>/
Najgorsze!<end id="e1281441076717-680852095"/> --- smętną uderzeni stalą,/
Bez żadnej rzymskiej gracji z nóg się walą.</strofa>


<strofa id="e114">I gdyby u nóg kochanek, wpatrzeni/
<wers_wciety>W oczy błękitne albo w czarne oczy,</wers_wciety>/
Rzucali duszę swą pełną płomieni/
<wers_wciety>Z harfy westchnieniem --- Lecz nie... czerw<pe><slowo_obce>czerw</slowo_obce> (daw.) --- larwa, robak.</pe> ich toczy!</wers_wciety>/
Śmierć ich zastaje w szambelańskiej sieni/
<wers_wciety>W zielonym fraku!... czasem ich przeskoczy</wers_wciety>/
W biegu tańcząca królowa szkieletów,/
Takie zrobili niskie progi z grzbietów!</strofa>


<strofa id="e115">Ale czas wrócić już i do porządku/
<wers_wciety>Przywołać rymy, chodzące samopas;</wers_wciety>/
Poemat mój szedł tak dobrze z początku,/
<wers_wciety>Kiedy był głodny --- teraz, kiedy popas,</wers_wciety>/
Zdaje się, że mu znów zabrakło wątku./
<wers_wciety>Każda z tych moich strof, jak blady topaz,</wers_wciety>/
Oszlifowana w różne kostki rymu.../
Lecz muszę z panem Beniowskim do Krymu.</strofa>


<strofa id="e116">Gdzieżem zostawił go? --- Tak! przy księżycu/
<wers_wciety>Ujrzał rycerzy błędnych koczowisko;</wers_wciety>/
Zbroja błyszczała na jednym szlachcicu ---/
<wers_wciety>Zbyt rzadkie na ten już wiek widowisko.</wers_wciety>/
<begin id="b1281535806726-1628476515"/><motyw id="m1281535806726-1628476515">Głód, Grzeczność</motyw>Beniowski z miłym uśmiechem na licu,/
<wers_wciety>Widząc, że kuchnia była bardzo blisko,</wers_wciety>/
Zsiadł z konia i rzekł: --- ,,Czy wolno zapytać,/
Kogo mam honor i przyjemność witać?..."</strofa>


<strofa id="e117">Na to pancernik gruby, lecz ostrożny/
<wers_wciety>Jak Litwin: --- ,,A Wać kto sam, Mości Panie?"</wers_wciety>/
--- ,,Jestem Beniowski", rzekł, patrząc na rożny/
<wers_wciety>Rycerz.<end id="e1281535806726-1628476515"/> --- Tu drugi rozpoczął śpiewanie</wers_wciety>/
Opowiadając, że się zwie wielmożny/
<wers_wciety>Borejsza, że ma wielkie zachowanie</wers_wciety>/
U Radziwiłła i wieś do przeżycia<pe><slowo_obce>wieś do przeżycia</slowo_obce> --- tu: dożywotnia dzierżawa wsi.</pe>/
I bardzo grzmiącą, wielką sławę --- z picia.</strofa>


<strofa id="e118"><begin id="b1281536221703-2997900505"/><motyw id="m1281536221703-2997900505">List</motyw>Dodał, że posłem jest, do Krymu jedzie/
<wers_wciety>Zaprosić Chana w całe sto tysięcy</wers_wciety>/
Tatarów, wrzkomo tylko na niedźwiedzie,/
<wers_wciety>Tylko na białe niedźwiedzie, nic więcej. ---</wers_wciety>/
W tym sensie książę Karol<pe><slowo_obce>książę Karol</slowo_obce> --- Karol Stanisław Radziwiłł herbu Trąby, zwany ,,Panie Kochanku" (1734--1790), wojewoda wileński, starosta lwowski, miecznik wielki litewski, jeden z najbogatszych arystokratów ówczesnej Europy.</pe> po obiedzie/
<wers_wciety>Ręki swej własnej mordując książęcej,</wers_wciety>/
Napisał list do Chana, w najdziwniejsze/
Essy... i z listem wyprawił Borejszę.<end id="e1281536221703-2997900505"/></strofa>


<strofa id="e119"><begin id="b1281536441906-1668412275"/><motyw id="m1281536441906-1668412275">Pozycja społeczna, Chłop, Rycerz</motyw>Przydał mu także Tatara spod Waki<pe><slowo_obce>Waka</slowo_obce> --- wieś tatarska niedaleko od Wilna.</pe>,/
<wers_wciety>Syna jednego Mołły<pe><slowo_obce>mołła</slowo_obce> właśc. <slowo_obce>mułła</slowo_obce> (tur.) --- mistrz, świątobliwy, sędzia; tytuł nadawany duchownym muzułmańskim.</pe>, na tłumacza;</wers_wciety>/
Są to od dawna zagnieżdżone ptaki/
<wers_wciety>W Litwie<pe><slowo_obce>Są to od dawna zagnieżdżone ptaki w Litwie</slowo_obce> --- Tatarzy osiedlali się na Litwie od XIV w., kiedy to chan krymski Tochtamysz schronił się przed przeciwnikami politycznymi u kniazia litewskiego Witolda.</pe>, lud prosty; lecz jeszcze oracza</wers_wciety>/
Pozłota wschodnia trzyma się --- i znaki,/
<wers_wciety>Które na twarzach rycerstwo wytłacza,</wers_wciety>/
Widome dotąd, z wieśniaczego lica/
Błysną, jak krzywych mieczów błyskawica.</strofa>


<strofa id="e120"><begin id="b1281536409867-586085259"/><motyw id="m1281536409867-586085259">Melancholia, Tęsknota</motyw>Gdy ostrzy kosę taki Tatar stary,/
<wers_wciety>To nieraz stanie i w dźwięk się zasłucha;</wers_wciety>/
Sosny mu wtenczas szumią, jak sztandary,/
<wers_wciety>A chmury w oczach, jakby skrzydłem ducha</wers_wciety>/
Mahometańskich wojsk pędzone mary,/
<wers_wciety>Idą na północ;<end id="e1281536441906-1668412275"/> a gdy kosa krucha,</wers_wciety>/
Osełkiem<pe><slowo_obce>osełek</slowo_obce> --- osełka, kamień do ostrzenia narzędzi.</pe> tarta, na puszczę zabrzęczy ---/
Ałłach! il Ałłach! z puszcz, jak echo jęczy.</strofa>


<strofa id="e121"><begin id="b1281538202998-3406233112"/><motyw id="m1281538202998-3406233112">Pamięć</motyw><begin id="b1281538252634-2399981320"/><motyw id="m1281538252634-2399981320">Wygnanie</motyw>W Tatarze wtenczas, jak w ognistym ptaku,/
<wers_wciety>Palą się oczy --- stepy przypomina</wers_wciety>/
I słone jakieś jeziora Kipczaku<pe><slowo_obce>Kipczak</slowo_obce> --- tu: ziemie zajmowane przez Kipczaków (a. Połowców), lud pochodzenia ałtajskiego, spokrewniony z Turkami, koczujący początkowo na stepach Kazachstanu; wschodnich sąsiadów Słowian w średniowieczu.</pe>,/
<wers_wciety>O których tylko wieść z ojca do syna</wers_wciety>/
Przeszła po mglistym i tęczowym szlaku,/
<wers_wciety>Który nad głową ludu już zaczyna</wers_wciety>/
Gasnąć i zorzę zdejmować różaną ---/
Aż w ciemnej nocy --- bez pamiątek wstaną.</strofa>


<strofa id="e122">To wtenczas próżno już śród mogił pola/
<wers_wciety>Głupim poetom budzić lutnię smętną;</wers_wciety>/
Zostawić lepiej ją skrzydłom Eola<pe><slowo_obce>Eol</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg wiatru.</pe>,/
<wers_wciety>Nieprzewidziane z niej dobędzie tętno;</wers_wciety>/
Lub skowronkowa ją przyszłości rola/
<wers_wciety>Zaśpiewa pieśnią dziwną, nie namiętną</wers_wciety>/
I tak spokojną, jak wiośniane szmery,/
I tak wysoką, jak grające sfery.</strofa>


<strofa id="e123">Taką pieśń dziwnej do smutku podniety/
<wers_wciety>Śpiewają czarny modrzew z czarnym cisem,</wers_wciety>/
Tuląc skrzydłami wygnańce meczety/
<wers_wciety>I groby z dawnym Koranu napisem;<end id="e1281538252634-2399981320"/></wers_wciety>/
Kamienie z ziemi tak podniosły grzbiety,/
<wers_wciety>Jakby wstawały na sąd przed Eblisem<pe><slowo_obce>eblis</slowo_obce> (ar., mit. muzułmańska) --- diabeł, szatan, zły duch.</pe>,</wers_wciety>/
Wszystkie na słońce obrócone wschodnie,/
O wschodzie błyszczą z trawy, jak pochodnie.<end id="e1281536409867-586085259"/></strofa>


<strofa id="e124">W powietrzu smutny półksiężyc blaszany/
<wers_wciety>Do nieba zda się wznosić srebrne ręce,</wers_wciety>/
Za grobowcami prosząc, co spod ściany/
<wers_wciety>Meczetu, jako pochodnie jarzęce<pe><slowo_obce>jarzęce</slowo_obce> --- płonące (por. jarzyć się).</pe></wers_wciety>/
Palą się ogniem do Pana nad Pany,/
<wers_wciety>O jego życiu i ranach i męce</wers_wciety>/
I o tem, jako z ludzi był najkrwawszy,/
Pierwszy raz głucho w ziemi usłyszawszy.</strofa>


<strofa id="e125">Każda tych liter nieznajomych zgłoska/
<wers_wciety>Zda się w ten kamień coraz głębiej wrywać.<end id="e1281538202998-3406233112"/></wers_wciety>/
<begin id="b1291381184047-3060527653"/><motyw id="m1291381184047-3060527653">Religia, Matka Boska, Obcy</motyw>Jeśli to prawda, Rodzicielko Boska,/
<wers_wciety>Że umiesz serca zranione odkrywać:</wers_wciety>/
Ty na ten księżyc, który się tak troska/
<wers_wciety>O groby swoje, musisz przylatywać</wers_wciety>/
I w ogniu zorzy, jak róża Jericho,/
Na tym meczecie smętnym kwitnąć cicho.</strofa>


<strofa id="e126">Z twarzą do nieba wzniesioną, śród lasu,/
<wers_wciety>Nad muzułmańskim cmentarzem ty stoisz<end id="e1291381184047-3060527653"/></wers_wciety>/
I słuchasz sosen smętnego hałasu,/
<wers_wciety>A złotą z twych rąk rosą kwiaty poisz,</wers_wciety>/
Aż groby życia płaczące i czasu/
<wers_wciety>Ty spokojnością swoją uspokoisz,</wers_wciety>/
Jak smutny obóz kamiennych namiotów,/
Ten smutny cmentarz bez bram i bez płotów...</strofa>


<strofa id="e127">Przy jednym z takich cmentarzy syn Mołły,/
<wers_wciety>Pan Abdulewicz Hamet się wychował;</wers_wciety>/
Potem go ojciec dał, by pańskie stoły/
<wers_wciety>Nakrywał, pańskie kolana całował.</wers_wciety>/
Młodzieniec wyszedł z Radziwiłła szkoły/
<wers_wciety>Jak flet przedęty; dzikie serce schował</wers_wciety>/
Głęboko w piersi przed szlacheckim gminem,/
I pierś Radzwiłła<pe><slowo_obce>Radzwiłła</slowo_obce> --- forma skrócona, użyta dla zachowania rytmu.</pe> nakrył karmazynem...</strofa>


<strofa id="e128">I myślał, że już jako kuropatwa,/
<wers_wciety>Gdy głowę w śniegu pochowa i oczy,</wers_wciety>/
Myśli, że już ją pies ani też dziatwa,/
<wers_wciety>Idąc z podjazdem, nie dojrzy, przeskoczy;</wers_wciety>/
Tymczasem w śniegu skryć się rzecz niełatwa,/
<wers_wciety>Ani też rybie w lodowej przezroczy</wers_wciety>/
Znaleść schronienie przed rybaka ością,/
Ni wśród pijaków ukryć się --- z miłością.</strofa>


<strofa id="e129">Łatwiej wulkanom wybuchnąć na morzu/
<wers_wciety>I znów się tylko kryć pod falną skałą;</wers_wciety>/
Łatwiej kwitnącym różom na bezdrożu/
<wers_wciety>Niebiosom liście i woń oddać całą,</wers_wciety>/
Niźli na pańskim pijackim przydworzu/
<wers_wciety>Przed ludźmi miłość jasną i nieśmiałą</wers_wciety>/
Ukryć! Tem bardziej tę strofę zaostrzę,/
Mówiąc, że w księcia się zakochał siostrze...</strofa>


<strofa id="e130">Przypadkie takie są zbyt gęste: Tasso,/
<wers_wciety><begin id="b1282043740682-2290058465"/><motyw id="m1282043740682-2290058465">Rosja</motyw><begin id="b1282044326662-1152619915"/><motyw id="m1282044326662-1152619915">Poeta, Rosjanin</motyw>Żukowski<pe><slowo_obce>Żukowski, Wasilij Andriejewicz</slowo_obce> (1783--1852) --- rosyjski poeta i pisarz, tłumacz dzieł literackich.</pe>, ruski belfer i poeta,</wers_wciety>/
Który balladę odział wielką krasą ---/
<wers_wciety>(Podług mnie jeszcze nie wielka zaleta...)</wers_wciety>/
W rosyjskich rymach pachnie skwierne miasso<pe><slowo_obce>skwierne miasso</slowo_obce> (z ros.) --- nieświeże mięso.</pe>,/
<wers_wciety>A wiersze są --- jak pasy zdarte z grzbieta</wers_wciety>/
Knutem... prześliczny język... ale razem/
Pachnie mi żywym mięsem --- i Kaukazem!</strofa>


<strofa id="e131">Lecz język piękny, pełny dyjamentów/
<wers_wciety>W Puszkinie<pe><slowo_obce>Puszkin, Aleksandr Siergiejewicz</slowo_obce> (1799--1837) --- rosyjski poeta, dramaturg i prozaik, najwybitniejszy przedstawiciel romantyzmu rosyjskiego.</pe>... w panu Sękowskim<pe><slowo_obce>Sękowski, Józef</slowo_obce> (1800--1858) --- polski egiptolog, poeta, profesor uniwersytetu w Petersburgu, carski cenzor.</pe> podłości...</wers_wciety>/
<begin id="b1282044258657-2168916613"/><motyw id="m1282044258657-2168916613">Car</motyw>Dziś, jak słyszałem, pisze pan Lermentów<pe><slowo_obce>Lermentów</slowo_obce> --- własc. Michaił Juriewicz Lermontow (1814--1841), rosyjski pisarz romantyczny; w 1837 r. za wiersz o Puszkinie <tytul_dziela>Śmierć poety</tytul_dziela> został zesłany na Kaukaz, po roku powrócił do Petersburga, w 1840 r. za pojedynek z synem francuskiego ambasadora znów został zesłany, zginął w pojedynku zaaranżowanym przez carską policję.</pe>,/
<wers_wciety>Który pół życia na Kaukazie gości ---</wers_wciety>/
Takich do niego car doznaje wstrętów,/
<wers_wciety>Do niego i do laurowej parości<pe><slowo_obce>parość</slowo_obce> (daw.) --- pęd, gałązka.</pe>,</wers_wciety>/
Która nietknięta nożem i nożycą/
Może rość i być kiedyś --- szubienicą...</strofa>


<strofa id="e132">To o poetach ruskich.<end id="e1282044326662-1152619915"/> --- Car jest wspólnik/
<wers_wciety>Poetów, jest Minosem<pe><slowo_obce>Minos</slowo_obce> (mit. gr.) --- wielki władca Krety, mecenas sztuki, wspierał genialnego konstruktora Dedala, ale nie zezwalał mu na opuszczenie wyspy. Dedal skonstruował skrzydła, na których uciekł do Aten, ale podczas lotu stracił syna, Ikara.</pe>, estetyką,</wers_wciety>/
Szleglem; na niego patrzy pan Kukulnik<pe><slowo_obce>Kukulnik</slowo_obce> --- własc. Nestor Wasiliewicz Kukolnik (1812--1868), rosyjski poeta i powieściopisarz.</pe>/
<wers_wciety>Tragedię jaką zamyślając dziką,</wers_wciety>/
Za sceną bowiem stoi karaulnik<pe><slowo_obce>karaulnik</slowo_obce> (z ros.) --- wartownik, stróż.</pe>/
<wers_wciety>Z ogromną pałką, szablą lub motyką,</wers_wciety>/
Z kibitką<end id="e1282043740682-2290058465"/><pe><slowo_obce>kibitka</slowo_obce> --- wóz na kołach lub płozach, używany w Rosji w gospodarstwie, a także do przewozu więźniów.</pe>, z wielkim budników<pe><slowo_obce>budnik</slowo_obce> --- drwal, człowiek zajmujący się wyrębem lasu, mieszkający w budzie, tj. kurnej chacie, ziemiance.</pe> ogonem,/
Jak <tytul_dziela>Débats</tytul_dziela> i Jules Janin<pe>Janin, Jules (1804--1874) --- francuski krytyk i powieściopisarz; pisywał słynne felietony w "Journal des Débats", piśmie  wychodzącym w Paryżu.</pe> z felietonem.<end id="e1282044258657-2168916613"/></strofa>


<strofa id="e133">Benkendorf-Reviev<pe><slowo_obce>Benckendorff, Alexander von</slowo_obce> (1782--1844) --- dowódca carskiej żandarmerii, organizator tajnej policji; <slowo_obce>Benkendorf-Reviev</slowo_obce> --- tak ironicznie nazywa Słowacki raporty i donosy, na podstawie których skazywano poetów rosyjskich.</pe>, pismo zdrowych sądów,/
<wers_wciety>Największy robi ruch w czasowych gwarach,</wers_wciety>/
I sądzę, że ta konnica z wielbłądów/
<wers_wciety>I z krzywych, bladych ludzi w okularach,</wers_wciety>/
Którą zjadł piasek nadkaspijskich lądów/
<wers_wciety>I ziemia w spiekłych pochłonęła szparach,</wers_wciety>/
Owa konnica do Chiwy<pe><slowo_obce>Chiwa</slowo_obce> --- miasto nad rzeką Amu-Darią w Azji Środkowej, dziś na terenie Uzbekistanu, ok. 500 km na wschód od brzegów Morza Kaspijskiego, w latach 1515--1920 stolica państwa, zwanego Chanatem Chiwy, i bogaty ośrodek handlowy; Rosjanie starali się je sobie podporządkować, co udało im się w 1873 r.</pe> dramatów/
Posłana, była wojskiem z literatów.</strofa>


<strofa id="e134">Czysty Furieryzm<pe><slowo_obce>furieryzm</slowo_obce> --- odmiana socjalizmu utopijnego, którego program sformułował Charles Fourier (1772--1837).</pe> i zastosowanie/
<wers_wciety>Falang do krajów nieznanych zdobycia!</wers_wciety>/
Szkoda, że w piasku zginęli bałwanie/
<wers_wciety>Ci w okularach ludzie, co odkrycia</wers_wciety>/
Mogli porobić ważne. --- O! Słowianie!/
<wers_wciety>Długoż pod knutem<pe><slowo_obce>knut</slowo_obce> --- bat, narzędzie chłosty używane w carskiej Rosji.</pe> wytrzymując bicia,</wers_wciety>/
Drżąc jak otruty pies, co tylko skomli,/
Będziecie słuchać grających na dromli<pe><slowo_obce>dromla</slowo_obce> --- drumla, prosty instrument muzyczny, pochodzący z Azji, na którym gra się, szarpiąc blaszkę trzymaną w ustach, w strumieniu wydychanego powietrza.</pe></strofa>


<strofa id="e135">Poetów!... Piszczą, jak pod korkiem szklanka,/
<wers_wciety>Na jakąś dziwną nutę, niby świeżą;</wers_wciety>/
Prawda i piękność stoi jak wygnanka,/
<wers_wciety>Harfa się stała skrzypka... urna --- dzieżą...</wers_wciety>/
Tam znów uczony miły Czech, pan Hanka<pe><slowo_obce>Hanka, Vaclav</slowo_obce> (1791--1861) --- czeski literat, językoznawca i pedagog akademicki, historyk i działacz narodowy, a także propagator carskiego panslawizmu.</pe>,/
<wers_wciety>Pieczętuje się... tu mi nie uwierzą</wers_wciety>/
Hermafrodyty<pe><slowo_obce>hermafrodyta</slowo_obce> (gr.) --- obojnak, organizm dwupłciowy.</pe>, Słowiano-Polacy<pe><slowo_obce>Hermafrodyty, Słowiano-Polacy</slowo_obce> --- tak Słowacki nazywa polskich zwolenników panslawizmu, ideologii wyzwolenia i zjednoczenia Słowian, powstałej w Czechach i przejętej przez propagandę carską jako przykrywka dla rusyfikacji.</pe>,/
Że na pieczątce Hanki są --- Kozacy!...</strofa>


<strofa id="e136">Pod Kozakami mu służy za motto/
<wers_wciety>Słóweczko małe, lecz bardzo dobitne:</wers_wciety>/
,,В перед<pe><slowo_obce>В перед</slowo_obce> (ros., wym.: w pieriod) --- naprzód.</pe>"... Nadzieja jest nadzwyczaj złotą/
<wers_wciety>I mędrca w sfery unosi błękitne.</wers_wciety>/
Chciałbym, ażeby --- nim mu Parka Kloto<pe><slowo_obce>Parka Kloto</slowo_obce> (mit. gr. i rzym.) --- jedna z trzech bogiń losu, zwana Prządką, faktycznie zajmowała się snuciem nici życia ludzkiego, a nie jej przecinaniem, które stanowiło zadanie jej siostry Atropos.</pe>/
<wers_wciety>Nić życia i badania starożytne</wers_wciety>/
Przetnie --- ażeby mu zrobili rajem/
Ten świat Kozacy jego dwaj --- z nahajem<pe><slowo_obce>nahaj</slowo_obce> --- bat, narzędzie chłosty używane w carskiej Rosji.</pe>!</strofa>


<strofa id="e137">Niewiele żądam... aby w jego domu/
<wers_wciety>Postojem tylko stanęli dwaj Dońce<pe><slowo_obce>Dońce</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: Dońcy; Kozacy znad Donu, w XVIII i XIX w. żołnierze na służbie rosyjskiej; oddziały kozackie były używane m.in. do pacyfikowania demonstracji patriotycznych w Warszawie w XIX w.</pe>!</wers_wciety>/
Bóg widzi, złego nie życzę nikomu,/
<wers_wciety>I tych, co ludom zapalają słońce</wers_wciety>/
Laurami... rad bym ochronić od gromu;/
<wers_wciety>Innych, co jako piekła są obrońce,</wers_wciety>/
Rad bym uczynić na tym lauru drzewie/
Liściami<pe><slowo_obce>liściami</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: liśćmi.</pe>... Strofę tę pisałem w gniewie ---</strofa>


<strofa id="e138">Czy zmazać? --- nie! na Boga! niechaj stoi/
<wers_wciety>W dantejskich moich strof gryzącym tłumie!</wers_wciety>/
<begin id="b1282054275857-3651468746"/><motyw id="m1282054275857-3651468746">Niemiec</motyw>Czech, co Kozaków myślą w Renie poi,/
<wers_wciety>Choć Niemiec<pe><slowo_obce>Niemiec</slowo_obce> --- Czesi w XIX w. pozostawali pod silnym wpływem kultury niemieckiej; jest to także nawiązanie do etymologii polskiej nazwy Niemców: ludzi ,,niemych", tj. nie mówiących zrozumiałym, słowiańskim językiem.</pe>, może głos ludzki zrozumie.<end id="e1282054275857-3651468746"/></wers_wciety>/
Ja wracam pod las, gdzie rycerze moi/
<wers_wciety>Jedzą --- przy dębów rozwahanych szumie,</wers_wciety>/
Siedząc na srebrnej księżycem lewadzie<pe><slowo_obce>lewada</slowo_obce> (daw., reg.) --- polana, łąka okolona drzewami, ogród.</pe>/
Kwiatami wonnej. Już miesiąc się kładzie</strofa>


<strofa id="e139">Do snu, a oni jeszcze zgodnie gwarzą,/
<wers_wciety>Jaki to będzie wiek dla Polski złoty,</wers_wciety>/
Gdy z niej Barszczanie<pe><slowo_obce>Barszczanie</slowo_obce> --- konfederaci barscy.</pe> całą hańbę zmażą,/
<wers_wciety>Wyrzucą Moskwę i króla za płoty...</wers_wciety>/
Tatar, na księżyc obrócony twarzą,/
<wers_wciety>Przemawia hymnem czarownym tęsknoty</wers_wciety>/
Do miesięcznego blasku, i uśmierza/
Serce słowami wielbłądów pasterza...</strofa>


<strofa id="e140">O! ileż razy, ognisty proroku<pe><slowo_obce>ognisty proroku Boga, śród twoich wielbłądów klęczących</slowo_obce> --- mowa o Mahomecie (ok. 571--632), twórcy i proroku islamu, w młodości pasterzu wielbłądów.</pe>/
<wers_wciety>Boga, śród twoich wielbłądów klęczących,</wers_wciety>/
Z księżycem srebrnym w rozgorzałym oku,/
<wers_wciety>Musiałeś dumać tak, gdy z fal gorących</wers_wciety>/
Wychodził krwawy par<pe><slowo_obce>par</slowo_obce> --- tu: opar.</pe> na kształt obłoku/
<wers_wciety>I snuł po stepie... Królu konających!</wers_wciety>/
Wiara twa odlatuje i zostawi/
Hymn taki smutny, jak echo żurawi...</strofa>


<strofa id="e141"><begin id="b1282138576796-116632608"/><motyw id="m1282138576796-116632608">Religia, Proroctwo, Walka</motyw>Wkrótce Słowianin z twoich wież postrąca/
<wers_wciety>Śpiewaki, Boga śpiewające imię;</wers_wciety>/
Z wież twoich zrzuci białe półmiesiące<pe><slowo_obce>półmiesiąc</slowo_obce> --- półksiężyc, symbol islamu.</pe>,/
<wers_wciety>Na piersiach twoich odalisk<pe><slowo_obce>odaliska</slowo_obce> (z tur.) --- biała niewolnica a. konkubina w haremie sułtana tureckiego.</pe> zadrzymie<pe><slowo_obce>zadrzymie</slowo_obce> (daw., reg.) --- dziś popr.: zadrzemie.</pe>.</wers_wciety>/
Na falach twoich twoja flota drżąca/
<wers_wciety>Stoi, jak wojsko upiorów olbrzymie;</wers_wciety>/
Chciałaby zakryć twoje piersi całe/
Spróchniałym żaglem --- królestwo spróchniałe.</strofa>


<strofa id="e142">Próżno --- o próżno! rany tajemnicze/
<wers_wciety>Rozryły twoje nieszczęśliwe ciało;</wers_wciety>/
<begin id="b1282138408321-3678046688"/><motyw id="m1282138408321-3678046688">Śmierć</motyw>Twoje mi śmiercią już blade oblicze/
<wers_wciety>Umarłych moich ojców przypomniało<pe><slowo_obce>Twoje mi śmiercią już blade oblicze umarłych moich ojców przypomniało</slowo_obce> --- Słowacki przewiduje upadek kultury muzułmańskiej i porównuje go do rozbiorów Polski. </pe></wers_wciety>/
I tę godzinę, gdy byli pod bicze/
<wers_wciety>Dani, jak Chrystus... i gdy w nich konało</wers_wciety>/
Serce... i gorszą jeszcze, niż skonanie,/
Tę --- gdy przestali wierzyć w zmartwychwstanie.</strofa>


<strofa id="e143">Przez podobieństwo śmierci, przez tę ciszę,/
<wers_wciety>Co się nad tobą teraz rozpostarła,</wers_wciety>/
Zabłądzonemu w twoich palm zacisze/
<wers_wciety>Serceś mi wzięła, moje łzy wydarła!</wers_wciety>/
Meczetów twoich płacz wieczorny słyszę,/
<wers_wciety>I po tem śpiewie wiem, żeś nie umarła,</wers_wciety>/
Ani się podłym uklęknieniem spodlisz,/
Bo patrzysz w słońce i o śmierć się modlisz!</strofa>


<strofa id="e144">Niech ci zgon będzie słodki<end id="e1282138408321-3678046688"/> --- a w pustyni/
<wers_wciety>Pod namiotami kiedyś Arab stary</wers_wciety>/
Powieścią swoją wielki płacz uczyni,/
<wers_wciety>Twe księżycowe śpiewając sztandary,</wers_wciety>/
Gdy z wiatrem nieśli je Salahedyni<pe><slowo_obce>Salahedyn</slowo_obce> a. <slowo_obce>Saladyn</slowo_obce> (ok. 1138--1193) --- sułtan Egiptu i Syrii, prowadził walki z krzyżowcami, opisane przez Tassa w <tytul_dziela>Jerozolimie wyzwolonej</tytul_dziela>; <slowo_obce>Salahedyni</slowo_obce> --- jego potomkowie lub naśladowcy.</pe>/
<wers_wciety>Przeciwko złotym krzyżom innej wiary.<end id="e1282138576796-116632608"/></wers_wciety>/
<begin id="b1282138654015-190145862"/><motyw id="m1282138654015-190145862">Gwiazda</motyw>Araby ogień obsiędą stepowy/
I będą słuchać, smutne chyląc głowy;</strofa>


<strofa id="e145">Lub zapatrzeni w jasnych gwiazd orszaki,/
<wers_wciety>Które od wieków nie zmieniły chodu</wers_wciety>/
I są dla ludów rodzonych, jak znaki,/
<wers_wciety>I takie same po zgonie narodu.<end id="e1282138654015-190145862"/></wers_wciety>/
Tymczasem płomyk wstający z kulbaki<pe><slowo_obce>kulbaka</slowo_obce> --- wysokie siodło.</pe>/
<wers_wciety>Palcami gasi olbrzymi król lodu ---</wers_wciety>/
I gaśnie państwo białego księżyca<pe><slowo_obce>płomyk... gasi olbrzymi król lodu i gaśnie państwo białego księżyca</slowo_obce> --- północny władca to car, a państwo białego księżyca to Turcja, mowa o kryzysie państwa tureckiego i wojnach rosyjsko-tureckich.</pe>,/
Jak w poemacie <tytul_dziela>Dziadów</tytul_dziela> druga świéca.</strofa>


<strofa id="e146">Pieśń moja gaśnie także, z tej posępnej/
<wers_wciety>Barwy nie mogąc wyjść na blaski świtu;</wers_wciety>/
Smutek ma w sobie tyle siły wstępnej,/
<wers_wciety>Że coraz wyżej w krainy błękitu</wers_wciety>/
Prowadzi --- a więc do pieśni następnej/
<wers_wciety>Odsyłam wszystkich ciekawych pobytu</wers_wciety>/
Ambasadorów moich śród meczetów/
I gór, co mają wszystkie kształt sonetów<pe><slowo_obce>gór, co mają wszystkie kształt sonetów</slowo_obce> --- nawiązanie do <tytul_dziela>Sonetów krymskich</tytul_dziela> Mickiewicza.</pe>.</strofa>


<strofa id="e147">Więc tu, kochany czytelniku, chciej się/
<wers_wciety>Zatrzymać... nieco odpocząć wraz ze mną...</wers_wciety>/
Jeśli wesoły jesteś --- z ludzi śmiej się;/
<wers_wciety>Jeżeliś smutny, wiedz, że się daremno</wers_wciety>/
Smucisz... Gotuj się być na Kikinejsie/
<wers_wciety>I Czatyrdachu; w noc zupełnie ciemną</wers_wciety>/
<begin id="b1282144740265-3070999366"/><motyw id="m1282144740265-3070999366">Poezja, Małżeństwo</motyw>Samego z moją Muzą cię zostawię,/
Jeśli przyrzeczesz, że... (żałuję prawie,</strofa>


<strofa id="e148">Żem przyrzekł) jeśli przyrzeczesz na cienie/
<wers_wciety>Ojców, że... zresztą, jak chcesz... dosyć stara,</wers_wciety>/
I panna!... zaraz mówi o hymenie<pe><slowo_obce>hymen</slowo_obce> (z gr.) --- wesele.</pe>,/
<wers_wciety>Za gorsem kontrakt ma ślubny; Ikara</wers_wciety>/
Złowiłaby za skrzydła i sumnienie;/
<wers_wciety>Zaraz się pyta, jaki twój ród, wiara,</wers_wciety>/
Majątek... i wnet łączy się akordem<pe><slowo_obce>akord</slowo_obce> (z fr.) --- tu: zgoda.</pe>;/
Mówią, że już raz była za milordem.</strofa>


<strofa id="e149">Tak mówi <slowo_obce>Dziennik Narodowy</slowo_obce>; --- przeczę!/
<wers_wciety>Ostrzegam wszystkich was, że jest dziewicą!<pe><slowo_obce>Tak mówi Dziennik Narodowy; przeczę! Ostrzegam wszystkich was, że jest dziewicą!</slowo_obce> --- mowa o ,,dziewictwie Muzy", tj. o oryginalności <tytul_dziela>Beniowskiego</tytul_dziela>, któremu w czasopiśmie ,,Dziennik Narodowy" zarzucano, że jest plagiatem <tytul_dziela>Don Juana</tytul_dziela> Byrona.</pe></wers_wciety>/
Nawet zaręczam... Lecz oczyma piecze,/
<wers_wciety>A głowę nosi swą pod błyskawicą.</wers_wciety>/
Dlatego chociaż mnie przed ołtarz wlecze,/
<wers_wciety>Wolę w ciemności żyć, niż z taką świécą</wers_wciety>/
<slowo_obce>Usque ad mortem</slowo_obce>...<pe><slowo_obce>usque ad mortem</slowo_obce> (łac.) --- aż do śmierci.</pe> kirielejson kirie<pe><slowo_obce>kirielejson kirie</slowo_obce> (z gr.) --- Panie, zmiłuj się.</pe>!/
Nie żonę mieć przy sobie --- lecz Walkirię<pe><slowo_obce>Walkirie</slowo_obce> (mit. skand.) --- córki boga Odyna, dziewice-wojowniczki, uzbrojone, dosiadające skrzydlatych koni lub wilków, były wysłanniczkami ojca i wychodziły na spotkanie wojownikom, ginącym bohatersko w bitwach.</pe>.<end id="e1282144740265-3070999366"/></strofa>



<naglowek_czesc id="e150">Pieśń VIII</naglowek_czesc>

<strofa id="e151">Jak zajechali me ambasadory/
<wers_wciety>Do Krymu --- nie wiem... ale pan Borejsza</wers_wciety>/
Mówił, że spotkał na stepie upiory,/
<wers_wciety>Dropie<pe><slowo_obce>drop</slowo_obce> --- ptak z rodziny żurawiowych, najcięższy ptak latający na świecie, gatunek ginący, w Polsce objęty ścisłą ochroną.</pe>, limany<pe><slowo_obce>liman</slowo_obce> --- zatoka u ujścia doliny rzecznej do morza.</pe>, a rzecz najdziwniejsza,</wers_wciety>/
Z bodiaków<pe><slowo_obce>bodiak</slowo_obce> (ukr.) --- oset.</pe> wielkich i kolących bory,/
<wers_wciety>Od których puszcza białowiejska mniejsza;</wers_wciety>/
W tej puszczy wielkie skrzydlate połosy<pe><slowo_obce>połos</slowo_obce> --- połoz, wąż.</pe>/
I ludzie, którzy mają płaskie nosy.</strofa>


<strofa id="e152"><begin id="b1292162417776-3060498864"/><motyw id="m1292162417776-3060498864">Kłamstwo</motyw>Później to... w Litwie... o swojej podróży/
<wers_wciety>Mówiąc, --- jak Ariost<pe><slowo_obce>Ariost</slowo_obce> --- własc. Ariosto, Ludovico Giovanni (1474--1533), włoski poeta renesansowy, autor poematu rycerskiego <tytul_dziela>Orland szalony</tytul_dziela>.</pe> jaki nie rymowy,</wers_wciety>/
Mówił, jak okręt pośród wielkiej burzy/
<wers_wciety>Płynąc podpierał i dopłynął zdrowy...</wers_wciety>/
Jak spotkał rybę, co łeb miała kurzy,/
<wers_wciety>A zresztą była kobietą prócz głowy,</wers_wciety>/
A ogon wielki gdyby u Sylena ---/
<begin id="b1292162528697-1761095054"/><motyw id="m1292162528697-1761095054">Uczta, Sarmata</motyw>Szlachta krzyknęła wnet, że to Syrena!</strofa>


<strofa id="e153">Na co Borejsza zgodził się, u stołu/
<wers_wciety>To było --- wtenczas wszystko prawdą zda się;</wers_wciety>/
Mówił, jak chciano go chmarą popiołu/
<wers_wciety>Zdusić na wieży, a on się na pasie</wers_wciety>/
Spuszczał, tnąc w górze ten pas, a u dołu/
<wers_wciety>Sztukując; potem napomknął w nawiasie</wers_wciety>/
I od niechcenia, że tej sztuki sztucznej/
Przyczyną --- był mąż jeden trzy-buńczuczny<pe><slowo_obce>trzy-buńczuczny</slowo_obce> --- piastujący trzy godności wojskowe; <slowo_obce>buńczuk</slowo_obce> --- drzewce zakończone kulą lub grotem, ozdobione końskim włosiem, symbol władzy wojskowej.</pe></strofa>


<strofa id="e154">I rogal<pe><slowo_obce>rogal</slowo_obce> (pot.) --- rogacz, oszukany mąż.</pe>; bowiem o jedną godzinę/
<wers_wciety>Spóźnił się ze swą popiołową wieżą...</wers_wciety>/
Tak mówiąc, wino połykał i ślinę,/
<wers_wciety>Mrugał oczyma: ,,Niechaj mię uderzą</wers_wciety>/
Pioruny, jeśli kłamię! --- niechaj zginę!..."<end id="e1292162528697-1761095054"/>/
<wers_wciety>Zaklęcia, którym dziś nie wszyscy wierzą...</wers_wciety>/
Lecz w owym czasie dobre i bezpieczne/
Śród ludzi, którym już dziś światło wieczne</strofa>


<strofa id="e155">Przyświeca. --- Mówi wszakże pan Trentowski<pe><slowo_obce>Trentowski, Bronisław</slowo_obce> (1808--1869) --- filozof, twórca m.in. prac <tytul_dziela>Chowanna, czyli system pedagogiki narodow...</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Wizerunek duszy moralnej przez Ojczyźniaka</tytul_dziela>; autor terminu ,,cybernetyka".</pe>,/
<wers_wciety>Że nie należy kłamać... ja tak sądzę;</wers_wciety>/
I ten poemat drukuję bez troski/
<wers_wciety>O duszę moją, nigdy w nim nie błądzę...</wers_wciety>/
Wszystko jest albo prawda --- lub sen Boski<end id="e1292162417776-3060498864"/>,/
<wers_wciety>Przez odemknięte słoniowe wrzeciądze,</wers_wciety>/
Jak mara z tęczy, z niebios wychodząca/
O cichej porze, przy blasku miesiąca.</strofa>


<strofa id="e156">Zamykam oczy... i widzę... i piszę,/
<wers_wciety>Co widzę... W jednym zrujnowanym chanie<pe><slowo_obce>chan</slowo_obce> a. <slowo_obce>chana</slowo_obce> --- karawanseraj, zajazd (w krajach muzułmańskich).</pe>,</wers_wciety>/
Przy którym smutna palma się kołysze,/
<wers_wciety>I źródło szmerem swym radzi na spanie...</wers_wciety>/
Wszystko na Wschodzie ma ogromną ciszę.../
<wers_wciety>Wszystko ze światła złotego ubranie,</wers_wciety>/
Mury ze złota zdają się, choć gliną/
Są oblepione --- i grożą ruiną...</strofa>


<strofa id="e157">Na murach dziwne desenie lekkości/
<wers_wciety>Przydają wieżom i ruinom wdzięku;</wers_wciety>/
Wszystkie się zdają ze słoniowej kości,/
<wers_wciety>Że od nimf były niesione na ręku</wers_wciety>/
I postawione śród palm zieloności/
<wers_wciety>Cudownie, śród harf aniołowych dźwięku,</wers_wciety>/
Jak ta w Lorecie Matki Boskiej skała,/
Która na skrzydłach złotych przyleciała.</strofa>


<strofa id="e158">W chanie więc, który dawniej był moskitą<pe><slowo_obce>moskito</slowo_obce> ---  meczet.</pe>,/
<wers_wciety>Dziś chanem (tak się zwie karczma na Wschodzie)</wers_wciety>/
Pod jedną wielką framugą rozbitą,/
<wers_wciety>Gdzie wierzchem niebo w słonecznej pogodzie,</wers_wciety>/
Jak turkusowy szlak, albo koryto/
<wers_wciety>Szklanne, zrobione wodociągów wodzie,</wers_wciety>/
Spokojnie płynie nad głową podróżnych,/
Ambasadory... w kształtach bardzo różnych</strofa>


<strofa id="e159">Ci leżą, inni siedzą --- trzech ich było,/
<wers_wciety>I czas spędzali swój nie najzabawniej,</wers_wciety>/
Serce w nich troską, utrapieniem biło,/
<wers_wciety>I chleb swój własny jedli najniestrawniej;</wers_wciety>/
<begin id="b1292162675022-1684512093"/><motyw id="m1292162675022-1684512093">Ptak, Patriota</motyw>Polskę czuć było już wtenczas mogiłą,/
<wers_wciety>Nie przyjmowano już posłów jak dawniej,</wers_wciety>/
Lecz jak żebraka albo jak natręta,/
Witały małe w ruinach ptaszęta...</strofa>


<strofa id="e160">Wróbel wesołym witał świergotaniem,/
<wers_wciety>Może dlatego, że jadł kiedyś zboże</wers_wciety>/
Polskie; jaskółka, że pod stalowaniem/
<wers_wciety>Polskim rodziła się przy jakim dworze;</wers_wciety>/
Jeżeli żuraw --- to z powinszowaniem/
<wers_wciety>Przyleciał, spytać na cudzym ugorze</wers_wciety>/
Posłów w podartym chodaku i szacie,/
I smutnym śpiewem wrzasnął: --- jak się macie?<end id="e1292162675022-1684512093"/></strofa>


<strofa id="e161">O! miecze w ręce... jeszcze raz! i na te/
<wers_wciety>Krainy dajcie runąć z krzykiem Huna<pe><slowo_obce>Hunowie</slowo_obce> --- plemię azjatyckich koczowników, którzy najechali Europę w IV-V w., powodując wędrówkę ludów i przyczyniając się do rozpadu Cesarstwa Rzymskiego.</pe>!</wers_wciety>/
Wróćcie nam, groby, husarze skrzydlate<pe><slowo_obce>Wróćcie nam, groby, husarze skrzydlate</slowo_obce> --- sens: Groby, oddajcie nam skrzydlatych husarzy.</pe>,/
<wers_wciety>Niech nam Czarnieckich całych odda truna<pe><slowo_obce>truna</slowo_obce> (daw.) --- trumna.</pe>!</wers_wciety>/
Godzinę tylko, Boże! niech brodate/
<wers_wciety>Z mogił powstaną dzieciny Peruna</wers_wciety>/
I hej! przez dawne Attyli<pe><slowo_obce>Attyla</slowo_obce> (406--453) --- wódz Hunów, który walczył z Rzymianami. Jego imperium, sięgające prawdopodobnie od Morza Kaspijskiego po Ren (tj. od zach. Kazachstanu po Niemcy), rozpadło się po jego śmierci.</pe> bezdroże, ---/
<begin id="b1292162792033-1619426300"/><motyw id="m1292162792033-1619426300">Śmierć</motyw>Godzinę tylko życia, wielki Boże!</strofa>

<strofa id="e162">Za tę godzinę, ja oddam ci... Nie wiem,/
<wers_wciety>Co mógłbym oddać Bogu?... <begin id="b1292162821449-3341766397"/><motyw id="m1292162821449-3341766397">Dusza</motyw>Anioł zgonu</wers_wciety>/
Przyjdzie po wszystko i pod różokrzewiem/
<wers_wciety>Albo pod liściem drżącego jesionu</wers_wciety>/
Położy żądzy spalone zarzewiem/
<wers_wciety>Ciało, bez żadnej myśli --- i bez tonu...</wers_wciety>/
Serce bez bicia, oczy bez światłości,/
I zostawi tu nad nim... <wyroznienie>duszę kości</wyroznienie>.</strofa>


<strofa id="e163">Dwie są albowiem podług Niemców; jedna/
<wers_wciety>Duchowa, leci od ciała daleko;</wers_wciety>/
Druga się błąka tu nad ciałem, biedna.../
<wers_wciety>Płacze, Styksową przedzielona rzeką</wers_wciety>/
Od siostry... aż kto pacierzem wyjedna/
<wers_wciety>Lub ją anieli od ciała odwleką</wers_wciety>/
Za włosy z cichej, różanej mogiły,/
Tak kocha ten dom młodości i siły...<end id="e1292162821449-3341766397"/><end id="e1292162792033-1619426300"/></strofa>

<strofa id="e164">Ten wiersz z Homera kradnę, ten ostatni;/
<wers_wciety>Niegdyś płakałem nad nim... Zdaje mi się</wers_wciety>/
O Sarpedonie<pe><slowo_obce>Sarpedon</slowo_obce> (mit. gr.) --- wódz Licyjczyków w wojnie trojańskiej; zginął z rąk Patroklosa.</pe> mówi... śpiewak bratni/
<wers_wciety>Mickiewiczowi --- ale miał w kirysie<pe><slowo_obce>kirys</slowo_obce> --- część zbroi płytowej, obejmująca napierśnik i naplecznik.</pe></wers_wciety>/
Rycerzy, którzy byli bardzo stratni/
<wers_wciety>I szafowali siłą, życiem; gdy się</wers_wciety>/
Zmienili trochę Litwini dzisiejsi,/
Będąc troszeczkę lepsi --- ale mniejsi!</strofa>


<strofa id="e165">Jednak w tej cudnej epopei żyją;/
<wers_wciety>W ich lasach trąba gada... Boskie trąby</wers_wciety>/
Odzywają się wnet w sosnach i wyją,/
<wers_wciety>Patrzcie, jak ten żubr od pękniętej bomby</wers_wciety>/
Cofa się; patrzcie, jakie wianki wiją/
<wers_wciety>Z wiejskiego kwiatu wiejskie dziewosłęby;</wers_wciety>/
Słuchaj i patrzaj, bo jako zjawienie/
Litwa ubrana w tęczowe promienie</strofa>


<strofa id="e166">Wychodzi z lasu. --- Z taką chwałą/
<wers_wciety>Potrącał lutnią ten śpiewak Litwinów,</wers_wciety>/
Że myślisz dotąd, że to echo grało,/
<wers_wciety>A to anielskich był głos serafinów.</wers_wciety>/
Grzmotowi jego niebo odegrzmiało!/
<wers_wciety>Chociaż Gofredów nie miał i Baldwinów<pe><slowo_obce>Gofred i Baldwin</slowo_obce> --- rycerze  wypraw krzyżowych, opisani w <tytul_dziela>Jerozolimie wyzwolonej</tytul_dziela>.</pe>,</wers_wciety>/
Ani mógł morza wiosłami zamącić,/
Ani księżyca z wież krzyżowych strącić;</strofa>


<strofa id="e167">Jednak się przed tym poematem wali/
<wers_wciety>Jakaś ogromna ciemności stolica;</wers_wciety>/
<begin id="b1292162913954-1648094557"/><motyw id="m1292162913954-1648094557">Czas</motyw>Coś pada... Myśmy słyszeli --- słuchali:/
<wers_wciety>To czas się cofnął i odwrócił lica,</wers_wciety>/
By spojrzeć jeszcze raz na piękność w dali,/
<wers_wciety>Która takiemi tęczami zachwyca,</wers_wciety>/
Takim różanym zachodzi obłokiem.../
Idźmy --- znów czasu Bóg postąpił krokiem.</strofa>


<strofa id="e168">Ale ten napis łatwo startej krédy/
<wers_wciety>Niechaj zostanie! a ten co przeczyta,</wers_wciety>/
Niech sobie wspomni, żem na piramidy/
<wers_wciety>Wchodził i deptał to, na czym czas zgrzyta;</wers_wciety>/
Że nieraz końcem Pelidowej<pe><slowo_obce>Pelida</slowo_obce> --- syn Peleusa, tj. Achilles.</pe> dzidy/
<wers_wciety>Zrobiona trumna jest --- albo rozbita.</wers_wciety>/
Wąż Laokoński<pe><slowo_obce>Wąż Laokoński</slowo_obce> (mit. gr.) --- Laokoon, kapłan Apollina w Troi, rzucił włócznią w konia trojańskiego, aby pokazać rodakom, że koń jest pusty w środku. Z morza wyszły wielkie węże, które zabiły Laokoona i jego synów. Była to kara za złamanie przez Laokoona celibatu, ale Trojańczycy odczytali to jako wolę bogów i wprowadzili drewnianego konia do miasta, co stało się przyczyną ich klęski.</pe>, który gryzł bez przerwy,/
Syty --- wlazł znowu pod tarczę Minerwy.</strofa>


<strofa id="e169">Nie budźcie, niech śpi!<end id="e1292162913954-1648094557"/> --- Mówiłem więc w rymie,/
<wers_wciety>Jak moje posły w starym siedzą chanie;</wers_wciety>/
Borejsza w upał południowy drzymie,/
<wers_wciety>Hamet się w ptaszków zasłuchał śpiewanie;</wers_wciety>/
Beniowski wielkie zamiary, olbrzymie/
<wers_wciety>Buduje w myśli: --- dziś ma posłuchanie</wers_wciety>/
U Chana Krymu, u Kierim Giraja<pe><slowo_obce>Kierim Giraj</slowo_obce> a. <slowo_obce>Krym Girej</slowo_obce> (1699--1769) --- chan tatarski, panował w latach 1758--1764 i 1768--1769, sojusznik konfederatów barskich, przeciwnik Rosji i Stanisława Augusta Poniatowskiego. Za jego panowania doszło do ostatniego wielkiego najazdu Tatarów na Ukrainę  polską i rosyjską. Ostatni wielki i wybitny wódz oraz wojownik tatarski.</pe>;/
Gotuje się więc z mową --- i zaczaja.</strofa>


<strofa id="e170">Przypomniał wszystkie sobie z retoryki/
<wers_wciety>Figury; Chana chce podejść wymową ---</wers_wciety>/
Przypominając, wyszedł na brzeg dziki,/
<wers_wciety>Gdzie słońce było mu nad samą głową.</wers_wciety>/
Z dala szum morza i żurawiów<pe><slowo_obce>żurawiów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: żurawi.</pe> krzyki/
<wers_wciety><begin id="b1292163076679-1882895153"/><motyw id="m1292163076679-1882895153">Pustynia, Wygnanie</motyw>I Bakczysaraj<pe><slowo_obce>Bakczysaraj</slowo_obce> --- Bachczysaraj, miasto na Krymie, stolica Chanatu Krymskiego; od morza dzieli je prawie 30 km.</pe> z koroną palmową,</wers_wciety>/
Z minaretowym lasem, stał pod górą,/
Lekko gołębi migocących chmurą</strofa>


<strofa id="e171">Owiany. --- Smutno! o, smutno samemu/
<wers_wciety>Na morskim brzegu, gdzie się fale kładą,</wers_wciety>/
Śpiewając ciągły hymn Nieśmiertelnemu,/
<wers_wciety>Który pustynię roześwieca bladą</wers_wciety>/
Gorącym słońcem! smutno tam jednemu/
<wers_wciety>Z europejskich pamiątek gromadą</wers_wciety>/
Śród gorącego pustyni kobierca/
Błądzić z strzaskanem sercem --- lub bez serca...</strofa>


<strofa id="e172">Jednak jest jakaś duma, co podnosi/
<wers_wciety>Czoło północnych ludzi, gdy po świecie</wers_wciety>/
Wicher nieszczęścia ich jak liście nosi ---/
<wers_wciety>Zniszczyć nie może<end id="e1292163076679-1882895153"/>, Pan Zbigniew był przecie</wers_wciety>/
Kochany; wiedział, że ktoś Boga prosi/
<wers_wciety>Za nim, że go wiatr pustyni nie zmiecie</wers_wciety>/
Bez śladu, wziąwszy pod swych skrzydeł loty,/
Jak zwiewa błędne w pustyni namioty.</strofa>


<strofa id="e173">Wiedział, że w Polszcze<pe><slowo_obce>w Polszcze</slowo_obce> (daw.) --- w Polsce.</pe> ktoś pamiętać będzie,/
<wers_wciety>Błądząc nad stawem, gdzie srebrna topola</wers_wciety>/
Osłania groblę; że zawsze i wszędzie/
<wers_wciety>Dusze kochanków, jak harfy Eola<pe><slowo_obce>harfa Eola</slowo_obce> --- harfa eolska, instrument muzyczny, z którego strun dźwięki wydobywa wiatr; <slowo_obce>Eol</slowo_obce> (mit.gr.) --- bóg wiatrów.</pe></wers_wciety>/
Albo pod niebem gdzieś, jak dwa łabędzie,/
<wers_wciety>Latają razem, choć je smutna dola</wers_wciety>/
Rozłącza tu na ziemi i rozgania;/
Wiedział to i te wszystkie porównania...</strofa>


<strofa id="e174">Pełny więc melancholii szedł po brzegu;/
<wers_wciety>Wtem ujrzał dziwną rzecz i zbladł na twarzy</wers_wciety>/
Patrząc... I mój rym także stanął w biegu,/
<wers_wciety>A nim opiszę tę rzecz, słowa waży.</wers_wciety>/
Niech mi żurawie zabrzmią hymn noclegu,/
<wers_wciety><begin id="b1292163184622-581292150"/><motyw id="m1292163184622-581292150">Czarownica, Czary</motyw>Niech pełny księżyc krwawo się rozżarzy</wers_wciety>/
I stanie jedną czerwoną pochodnią/
Nad wiedźmy<pe><slowo_obce>nad wiedźmy temi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: nad wiedźmami tymi.</pe> temi z piekła i tą zbrodnią!</strofa>


<strofa id="e175">Arabki dwie, w koszulach czarnych, spod zasłony/
<wers_wciety>Patrzące na świat dziko i jaszczurczo,</wers_wciety>/
Siedzą na ziemi, jak dwie czarne wrony/
<wers_wciety>Albo jak żaby w ogniu, gdy się skurczą,</wers_wciety>/
Śpiewają dziwnie i dziwnemi tony/
<wers_wciety>Albo zaklęcia jakieś ciemne burczą,</wers_wciety>/
I palą dzikie bladym ogniem zielska./
Pomiędzy niemi główeczka anielska,</strofa>


<strofa id="e176">Główeczka tylko leży, ale żywa;/
<wers_wciety>Oczki błękitne w niej ciągle latają,</wers_wciety>/
Czasem się z ziemi jak gołąbek zrywa,/
<wers_wciety>Złote jej włoski już powietrze krają</wers_wciety>/
Jak dwa skrzydełka; ale rzecz straszliwa,/
<wers_wciety>Zlęknione złote piórka opadają,</wers_wciety>/
Nie mogły podnieść z ziemi białej róży,/
Która zasypia --- i znów oczki mruży.</strofa>


<strofa id="e177">Anioł lub jakaś nieszczęsna istota/
<wers_wciety>Leżała w mocy czarownic zaklęta;</wers_wciety>/
Rzucały ciągle na nią garście błota,/
<wers_wciety>Mogiła z piasku, jako bąbel wzdęta,</wers_wciety>/
Wstawała... z ogni piramida złota/
<wers_wciety>Lub jak kręcony miecz, z płomieni kręta</wers_wciety>/
Stała z ogromną powagą ogniową/
Nad Arabkami dwiema i tą głową.<end id="e1292163184622-581292150"/></strofa>


<strofa id="e178">Pan Zbigniew dobył szabli --- brzęk żelaza/
<wers_wciety>Spłoszył dwa widma czarne, i z wybrzeża</wers_wciety>/
Odlatywały żółte jak zaraza,/
<wers_wciety>Jakby na skrzydłach czarnych nietoperza;</wers_wciety>/
Na piasku żadna nie została zmaza,/
<wers_wciety>Tylko ten ogień, jak piekielna wieża,</wers_wciety>/
Tylko ta główka leżąca na ziemi/
Z oczkiem niebieskim i z koralowemi</strofa>


<strofa id="e179">Ustami... Oczka otworzyła, żywa,/
<wers_wciety>Na Beniowskiego głos; ten leciał z krzykiem,</wers_wciety>/
Jak rycerz, który strasznych wież dobywa,/
<wers_wciety>Wołając... polskim wołając językiem:</wers_wciety>/
,,Stójcie! to zemsta jest jakaś straszliwa!/
<wers_wciety>To pewnie jaki Basza z sercem dzikiem,</wers_wciety>/
Syryjczyk, lub Cylijczyk, lub Natolak<pe><slowo_obce>Cylijczyk lub Natolak</slowo_obce> --- mieszkaniec Cylicji lub Anatolii, krain na terenie Turcji.</pe>!..."/
Na to krzyknęła główka: ,,Ach! Pan Polak?"</strofa>


<strofa id="e180">Beniowski stanął i otworzył usta./
<wers_wciety>Gdyby weń piorun uderzył, nie więcej</wers_wciety>/
Zląkłby się; ale trwoga była pusta,/
<wers_wciety>Poznał to zaraz rycerz najgoręcej</wers_wciety>/
Zagrzany; wnet mu stanęła Prokusta/
<wers_wciety>W myśli --- Medea<pe><slowo_obce>Medea</slowo_obce> (mit. gr.) --- królewna Kolchidy, czarodziejka i dzieciobójczyni.</pe> --- Cyrce<pe><slowo_obce>Cyrce</slowo_obce> a. <slowo_obce>Kirke</slowo_obce> (mit. gr.) --- czarodziejka, która uwięziła Odyseusza na swojej wyspie, a jego towarzyszy zamieniła w świnie.</pe>, jeszcze więcej</wers_wciety>/
Kobiet z historii dawnej, starożytnej,/
I na szabli się oparłszy błękitnej,</strofa>


<strofa id="e181">Rzekł: ,,Polak jestem... tak, i Podolanin,/
<wers_wciety>A ty kto, biedna?" --- ,,Ja także z Podola,</wers_wciety>/
Rzekła, targuje mnie teraz poganin,/
<wers_wciety>W haremie ciężka czeka mnie niewola!</wers_wciety>/
Obaczył mnie już także Moskal, Panin<pe><slowo_obce>Panin, Nikita Iwanowicz</slowo_obce> (1718--1783) --- polityk rosyjski, bliski współpracownik Katarzyny II, minister spraw zagranicznych Rosji w latach 1764--1780.</pe>,/
<wers_wciety>U tutejszego na poselstwie króla.</wers_wciety>/
I ten mnie także kupić chce, targuje;/
Ale ja skonam albo się otruję.</strofa>


<strofa id="e182">,,Jestem szlachecką córką, dom nasz cały ---/
<wers_wciety>Może słyszałeś o Gruszczyńskich dworze?</wers_wciety>/
<begin id="b1293647032881-2162136750"/><motyw id="m1293647032881-2162136750">Choroba, Okrucieństwo, Niewola</motyw>Hajdamaki<pe><slowo_obce>hajdamaka</slowo_obce> --- buntownik, rozbójnik, uczestnik któregoś z powstań chłopskich na Ukrainie w XVIII w.</pe> nas w dzień napadli biały,/
<wers_wciety>Ojca nie było, my same w komorze</wers_wciety>/
Kobiety, kiedy rznęli, my krzyczały,/
<wers_wciety>Matkę i babkę i maleńkich --- Boże!</wers_wciety>/
Nie mogę o tem ja oświecić Pana,/
Ja patrząc, byłam sparaliżowana.</strofa>


<strofa id="e183">,,Kozak mnie jeden, jak kawałek drzewa/
<wers_wciety>Wyprostowaną wziął, i dał popowi<pe><slowo_obce>popowi</slowo_obce> --- dziś popr. forma C. lp: popu.</pe>;</wers_wciety>/
Pop kupił, teraz przedać się spodziewa,/
<wers_wciety>Jeśli mnie piasek ten wrący uzdrowi.</wers_wciety>/
Co dzień mnie błotem, jak widzisz, odziewa;/
<wers_wciety>Co dzień mnie straszny dreszcz przechodzi mrowi</wers_wciety>/
I we łzach oczy się nieszczęsne topią,/
Gdy mię w ten piasek włożą i zakopią.</strofa>


<strofa id="e184">,,A jednak biedna lękam się ozdrowieć,/
<wers_wciety>Udaję zawsze martwą i kamienną.<end id="e1293647032881-2162136750"/></wers_wciety>/
Oto jest cała moja, Panie, spowiedź./
<wers_wciety>W tym błocie skwarnym leżąc, jestem senną;</wers_wciety>/
Od słońca tego lękam się osowieć,/
<wers_wciety>Taką ma dla mnie straszną twarz płomienną,</wers_wciety>/
A jeszcze gorzej... gdy noc... chociaż zdrowa,/
Nie śpię --- w mogile mnie pop na noc chowa.</strofa>


<strofa id="e185">,,Stary turecki jakiś domek trupa/
<wers_wciety>Na górach stoi z okrągłą kopułką,</wers_wciety>/
Tam jest nade mną nietoperzów<pe><slowo_obce>nietoperzów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: nietoperzy.</pe> kupa/
<wers_wciety>I gniazda z ciągle piszczącą jaskółką;</wers_wciety>/
Na drzewie także coś ciągle kołupa<pe><slowo_obce>kołupać</slowo_obce> (daw., reg.) --- łupać, stukać.</pe>,/
<wers_wciety>A okno jedno nad glinianą półką,</wers_wciety>/
Gdzie mię położą, a drzwi zawsze strzegą,/
Świeci księżycem, jak twarz umarłego.</strofa>


<strofa id="e186">,,O Panie, ratuj mnie! choćby potrzeba/
<wers_wciety>Samej się bronić, w noc uciekać ciemną..."</wers_wciety>/
Beniowski przerwał: ,,Niech ogniste nieba!/
<wers_wciety>Wstawaj Acanna<pe><slowo_obce>Acanna</slowo_obce> (daw.) --- panna.</pe> z ziemi i chodź ze mną,</wers_wciety>/
Znajdziesz schronienie i kawałek chleba,/
<wers_wciety>A ja przybyłem tutaj nie daremno,</wers_wciety>/
Jeśli Bóg przez mię sierotę wspomaga.../
Wstawaj!" A ona rzekła: ,,Jestem naga" ---</strofa>


<strofa id="e187">To rzekła cicho i głoskiem dzieciny;/
<wers_wciety>A rzekłszy, cała się ogniem zażegła,</wers_wciety>/
I krew, jak jeden za drugim rubiny,/
<wers_wciety>Po uszkach wstydem rozpalonych biegła;</wers_wciety>/
Szyja się także stała u dziewczyny/
<wers_wciety>Różaną --- ale ziemia reszty strzegła,</wers_wciety>/
Ziemia ognista, a nie pokazała,/
Czy była cała różana, czy biała.</strofa>


<strofa id="e188">Beniowski także spłonął, potem zbielał ---/
<wers_wciety>Widać, że szukał w głowie prędkiej rady;</wers_wciety>/
Oczyma smętny w różne strony strzelał,/
<wers_wciety>Czuł, że rycerzem był dziwnej ballady.</wers_wciety>/
Czy grób rozkopać?... Jakby się ośmielał,/
<wers_wciety>Postąpił naprzód... wdaje się w układy</wers_wciety>/
Z młodzieńczym wstydem, z rozwagą człowieka;/
Wtem główka wrzasła: ,,Aj! niech Pan ucieka!"</strofa>


<strofa id="e189">Na ten wrzask rycerz obrócił się, patrzy ---/
<wers_wciety>Z pospólstwa chmurą leci pop na czele;</wers_wciety>/
Rycerz za pasem miał naboi na trzy/
<wers_wciety>Głowy, pomyślał sobie, że niewiele.</wers_wciety>/
Obejrzał szablę, jak człowiek, co patrzy/
<wers_wciety>Pierwej na siebie, niż nieprzyjaciele;</wers_wciety>/
I stanął, patrząc srogo na pohańce ---/
Była to chmura kobiet i rzezańce<pe><slowo_obce>rzezaniec</slowo_obce> --- kastrat, nadzorca haremu.</pe>.</strofa>


<strofa id="e190">Turecki jeden święty, cały nagi/
<wers_wciety>I krzywy, oczów<pe><slowo_obce>oczów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: oczu.</pe> pokazywał białka,</wers_wciety>/
A w ręku jego była wielkiej wagi/
<wers_wciety>Sękata z drzewa darfurskiego pałka;</wers_wciety>/
Tłum cały sobie dodawał odwagi/
<wers_wciety>Wrzaskiem; lecz w tłumie tym nie było śmiałka:</wers_wciety>/
Beniowski więc stał z rycerskim wyrazem/
Na twarzy, gotów siec po grzbietach płazem.</strofa>


<strofa id="e191">Wtem niespodziana rzecz! Gdzie indziej błoto/
<wers_wciety>Rzucają, albo kamień lub kartofel;</wers_wciety>/
Chmury --- w krainie, gdzie między hołotą/
<wers_wciety>Zjawi się jaki szary Mefistofel<pe><slowo_obce>Mefistofel</slowo_obce> --- Mefistofeles, książę piekieł, diabeł.</pe>;</wers_wciety>/
Na Wschodzie biała płeć, która jest złotą,/
<wers_wciety>Babusz (tak się zwie czerwony pantofel)</wers_wciety>/
Zdejmuje z pięknej nóżki i zwycięża/
Pantoflem... gacha, lub wroga, lub męża.</strofa>


<strofa id="e192">Co by powiedział pan Trentowski, który/
<wers_wciety>W swych Aforyzmach ostrzega małżonka,</wers_wciety>/
Że każda piękność nowa tej struktury,/
<wers_wciety>Jakiej Klorynda<pe><slowo_obce>Klorynda</slowo_obce> --- bohaterka poematu Torquata Tassa <tytul_dziela>Jerozolima wyzwolona</tytul_dziela>, dzielna wojowniczka muzułmańska, nazywana tu amazonką ze względu na wojowniczość.</pe> była Amazonka,</wers_wciety>/
Chociażby piękną była jak Ahury,/
<wers_wciety>A miała tyle cnot, co Jagiellonka,</wers_wciety>/
Dlatego właśnie, że jest taka chrobra,/
Nie jest na żonę zdatna ani dobra.</strofa>


<strofa id="e193">Co by powiedział --- widząc tę gromadę/
<wers_wciety>Z bocianią czarną na nosie kitajką<pe><slowo_obce>kitajka</slowo_obce> (daw.) --- tkanina, chustka.</pe>,</wers_wciety>/
Którą by każdą wziąć mógł za Palladę<pe><slowo_obce>Pallada</slowo_obce> (mit. gr.) --- Atena, bogini mądrości, sztuki i wojny sprawiedliwej, przedstawiana w hełmie i z oszczepem.</pe>,/
<wers_wciety>Zwłaszcza że dzida jest u Niemców fajką!</wers_wciety>/
Niech mówi, co chce --- a ja dalej jadę/
<wers_wciety>Z tym poematem, powieścią lub bajką</wers_wciety>/
I w miniaturze ten bój, jak Izabej<pe><slowo_obce>Izabej</slowo_obce> --- Jean-Baptiste Isabey (1767--1855) i Eugène Isabey (1804--1886), ojciec i syn, francuscy malarze, portreciści i miniaturzyści.</pe>,/
Dam --- lecz z szacunkiem zawsze dla płci słabej.</strofa>


<strofa id="e194">Więc, jak mówiłem, już chmura babuszów/
<wers_wciety>Czerwonych nagle zaćmiła powietrze;</wers_wciety>/
Świstać zaczęły smutnie koło uszów<pe><slowo_obce>uszów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: uszu.</pe>/
<wers_wciety>Jak afrykański tuman, gdy się zetrze</wers_wciety>/
Z tumanem. Na kształt pierwszych karteluszów<pe><slowo_obce>kartelusz</slowo_obce> (z fr.) --- liścik, bilecik.</pe>/
<wers_wciety>Pantofle naprzód przyleciały leksze<pe><slowo_obce>leksze</slowo_obce> --- dziś popr.: lżejsze.</pe>,</wers_wciety>/
Potem ze starych nóg, ciężkie, schodzone,/
Podbite ćwiekiem czarnym... i czerwone.</strofa>


<strofa id="e195">Jak bomby w ogniu rozgrzane, lub w burzy/
<wers_wciety>Z wulkanów głazy, lub aerolity<pe><slowo_obce>aerolit</slowo_obce> --- meteoryt.</pe></wers_wciety>/
Gdyby z kochanek nóg --- listkami róży/
<wers_wciety>Takiemi chciałbym być nawet zabity,</wers_wciety>/
Jeden mi taki trzewik teraz służy/
<wers_wciety>Za lampę; płomień wspomnień w nim ukryty</wers_wciety>/
Gore... w różanym ukryty atłasie,/
A tak maleńki jest, jako oko w asie.</strofa>


<strofa id="e196">O! gdyby takie, z listków róż robione/
<wers_wciety>Sylfów trzewiczki padały mu w oczy...</wers_wciety>/
Pewnie by krzyknął: niech w różach utonę,/
<wers_wciety>Niech mię zakryją, niech mnie blask zamroczy!</wers_wciety>/
Ale ogromne babusze, czerwone,/
<wers_wciety>Jak ogień albo grad, co żyto tłoczy,</wers_wciety>/
Albo pioruny z alpejskich obłoków,/
Albo też chmura latających smoków,</strofa>


<strofa id="e197">Z dołu i z góry krzyżują się, lecą ---/
<wers_wciety>Świata nie widać, słońce nawet ćmi się.</wers_wciety>/
Próżno w nim gniewy się gorące niecą,/
<wers_wciety>I zęby o ząb zgrzytają tygrysie;</wers_wciety>/
Zamyka oczy --- one ciągle miecą/
<wers_wciety>Ten grad, za którym wszystko w oczach mgli się;</wers_wciety>/
<begin id="b1293647321207-3715695936"/><motyw id="m1293647321207-3715695936">Walka, Kobieta, Ksiądz</motyw>Zrazu się wahał --- potem się ośmielił/
I z pistoletu na wiatr w górę strzelił.</strofa>


<strofa id="e198">Wrzasnęło wojsko wiedźm, turecki święty/
<wers_wciety>Upadł i zaczął wić się... paralityk;</wers_wciety>/
Lecz pop prowadzi znów na bój zaczęty/
<wers_wciety>Baby --- szanowny pop --- jakiś polityk,</wers_wciety>/
Który chciał, aby pan poseł był wzięty,/
<wers_wciety>A stąd przed Chanem by uniknął krytyk</wers_wciety>/
I kar na popy we wschodnim kościele,/
Których oskarżą <slowo_obce>de raptu puellae</slowo_obce><pe><slowo_obce>de raptu puellae</slowo_obce> (łac.) --- o porwanie dziewicy.</pe>.</strofa>


<strofa id="e199">,,Jaki wstyd będzie, krzyczy, gdy Giaurowi<pe><slowo_obce>giaur</slowo_obce> --- tak pogard. nazywali innowierców muzułmanie.</pe>,/
<wers_wciety>Co widział Chana małżonkę w kąpieli,</wers_wciety>/
Zostaną oczy we łbie! Co Chan powie?/
<wers_wciety>Jak się z was będą małżonkowie śmieli!</wers_wciety>/
Ranioną babę święty wnet uzdrowi;/
<wers_wciety>Ja dam na tytuń." --- Tu blask karabeli</wers_wciety>/
Mignął mu w oczach; uderzony płazem/
Padł okręcony, jak wężem, --- żelazem.</strofa>


<strofa id="e200">Taka w niej była giętość, w owej szabli,/
<wers_wciety>Którą Beniowski przypasał do boku</wers_wciety>/
Mścić się ojczyzny... więc na kształt korabli<pe><slowo_obce>korabl</slowo_obce> (z ros.) --- korab, okręt.</pe>,/
<wers_wciety>Łamał się rycerz śród szarego tłoku;</wers_wciety>/
Aż uczuł coś we włosach na kształt grabli/
<wers_wciety>I coś kociego razem uczuł w oku,</wers_wciety>/
I coś ciężkiego obciążyło łokcie ---/
Były to ręce kobiet i paznokcie...</strofa>


<strofa id="e201">Reszta tej walki i rycerza wzięcie/
<wers_wciety>Nie opisane jest w mojej kronice;<end id="e1293647321207-3715695936"/></wers_wciety>/
Sądzę, że gdyby nie miał był na wstręcie/
<wers_wciety>Rąbać pałaszem takie czarownice,</wers_wciety>/
Byłby zwyciężył. Więc na dyjamencie/
<wers_wciety>Ryć tę szlachetność lwią! Jeśli krytyce</wers_wciety>/
Jaki bok słaby tu w tych rymach podam,/
To odwołuję się wnet zaraz --- do dam...</strofa>


<strofa id="e202">Niech sądzą, niech się litują, niech płaczą,/
<wers_wciety>Niech utyskują na los, piszą treny;</wers_wciety>/
Niech ten kawałek paznokciem naznaczą/
<wers_wciety>I odczytują w dzień słoty, migreny.</wers_wciety>/
A pewnie same sobie wytłumaczą,/
<wers_wciety>Dlaczego dał się wziąć przez te Syreny;</wers_wciety>/
I rzekną: ,,Ach nieszczęsny --- to go broni,/
Że na tę biedną płeć nie podniósł dłoni!..."</strofa>


<strofa id="e203">Tak, to go broni --- bo ja mam ważniejsze/
<wers_wciety>Rzeczy i muszę rzucić bez obrony;</wers_wciety>/
A sam do Chana prowadzę Borejszę,/
<wers_wciety>Lutnię na wyższe nastroiwszy tony.</wers_wciety>/
Gdzie o ojczyznę chodzi, rzeczy mniejsze/
<wers_wciety>Muszą ustąpić --- więc choć zasmucony</wers_wciety>/
Rycerza mego wzięciem... kropki kładę.../
A sam Borejszy śpiewam ambasadę<pe><slowo_obce>ambasada</slowo_obce> --- tu: poselstwo, misja.</pe>.</strofa>


<strofa id="e204">Chan krymski Kirym Giraj, jak cytryna/
<wers_wciety>Żółty... wąsy miał długie, jak sum, kare<pe><slowo_obce>kary</slowo_obce> --- czarny.</pe>,</wers_wciety>/
Ciało na szyi jak czerwona glina,/
<wers_wciety>A oczu kocich, jasnych, takich parę,</wers_wciety>/
Jak u tygrysa --- dobry starowina,/
<wers_wciety>Ale o buńczuk<pe><slowo_obce>buńczuk</slowo_obce> --- symbol władzy wojskowej, drzewce, ozdobione końskim włosiem.</pe> bardzo dbał i wiarę;</wers_wciety>/
<begin id="b1294682562697-1635573875"/><motyw id="m1294682562697-1635573875">Narkotyki, Obyczaje</motyw>Ministra także miał przy swoim boku,/
Oba siedzieli jak duchy --- w obłoku.</strofa>


<strofa id="e205">Rzekłbyś, że Pluton<pe><slowo_obce>Pluton</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg świata umarłych, odpowiednik Hadesa w mit. gr.</pe> z brodatym Charonem<pe><slowo_obce>Charon</slowo_obce> (mit. gr.) --- sługa Hadesa-Plutona, przewoził dusze zmarłych przez podziemną rzekę Styks do krainy umarłych. Starożytni Grecy kładli swoim zmarłym na języku obol, drobną monetę, jako zapłatę dla Charona.</pe>/
<wers_wciety>Siedzą i palą tytuń --- w środku sali</wers_wciety>/
Rozkwitła fajka wywróconym dzwonem,/
<wers_wciety>Jak kocioł, gdzie się dusz tysiące pali.</wers_wciety>/
Dwa węże w kocioł wetknięte ogonem/
<wers_wciety>Do ust im lazły, a oni je ssali,</wers_wciety>/
Smakując bardzo to, co bursztynową/
Szyją wziął z kotła gad i oddał głową.<end id="e1294682562697-1635573875"/></strofa>


<strofa id="e206">Oba siedzieli niby na przydworzu,/
<wers_wciety>Choć nad głowami wisiała framuga:</wers_wciety>/
Widać im było i błękit na morzu,/
<wers_wciety>Gdzie lekkie skiby szły od wiatru pługa;</wers_wciety>/
Widać meczety, kędy to dwurożu/
<wers_wciety>Dyjamentowe światło wiecznie mruga,</wers_wciety>/
Jak wiersz Bohdana<pe><slowo_obce>Bohdan</slowo_obce> --- Józef Bohdan Zaleski (1802--1886), poeta romantyczny z tzw. szkoły ukraińskiej. M. Mochnacki nazywał jego styl ,,brylantowym".</pe>, gdzie w ciągłym przymusie/
Pała różowy brylant --- na turkusie.</strofa>


<strofa id="e207">Jak turkus bowiem było niebo wschodnie,/
<wers_wciety>A turkus nawet taki bardzo rzadki.</wers_wciety>/
Tatary moje więc siedzą wygodnie,/
<wers_wciety>Nie ściany mając wkoło, ale kratki</wers_wciety>/
Z drzewa, przez które czasem jak pochodnie/
<wers_wciety>Łysnęły... oczy panny lub mężatki,</wers_wciety>/
Oczy gruzyjskie, pełne, skrzące, duże ---/
I usta, czasem nie usta, lecz róże.</strofa>


<strofa id="e208">Ciekawość taka żonom pozwolona/
<wers_wciety>Na Wschodzie, byle twarz zakryły samę,</wers_wciety>/
Pokazać czasem wolno trochę łona/
<wers_wciety>Przez rozciętego wskroś gorsetu bramę ---</wers_wciety>/
Ale twarz zawsze ściśle zasłoniona,/
<wers_wciety>Jak miesiąc<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> (daw.) --- księżyc.</pe>, gdy nań ziemia rzuci plamę.</wers_wciety>/
<begin id="b1291651621159-2055519378"/><motyw id="m1291651621159-2055519378">Sztuka</motyw>Szczęściem, że nawet teraz już na Wschodzie/
Ten obskurantyzm<pe><slowo_obce>obskurantyzm</slowo_obce> --- ciemnota, zacofanie; tu: zasłanianie twarzy.</pe> twarzy nie jest w modzie.</strofa>


<strofa id="e209">U nas trwa jeszcze... nie w kobiecym stroju,/
<wers_wciety>Lecz w poetycznych szkołach, ale szkoda</wers_wciety>/
Na świegocące te wróble naboju./
<wers_wciety>Niech katolicka sobie płynie woda!</wers_wciety>/
Niechaj używa wiersz dawnego kroju!/
<wers_wciety>Niech epopeją<pe><slowo_obce>epopeją</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lp: epopeję.</pe> nam piszą z Heroda,</wers_wciety>/
Z biblii całej porobią obrazki/
I o potopie też napiszą... kazki<pe><slowo_obce>kazka</slowo_obce> (ukr.) --- baśń, bajka.</pe>!</strofa>


<strofa id="e210"><begin id="b1291651882999-3030056028"/><motyw id="m1291651882999-3030056028">Bóg</motyw>Co do mnie --- wolę Rafaela loże<pe><slowo_obce>Rafaela loże</slowo_obce> --- malowidła ścienne Rafaela w Watykanie.</pe>/
<wers_wciety>I te sufity, gdzie nad ludzką głową</wers_wciety>/
Wisi w tęczowych blaskach dzieło Boże,/
<wers_wciety>A taką sztuką odświeżone nową,</wers_wciety>/
Tak nieśmiertelną, że umrzeć nie może,/
<wers_wciety>Lecz o Jehowie będąc --- jest Jehową,</wers_wciety>/
Iskierką Jego treści dotykalną,/
Ludzkim filarem wspartą --- i widzialną.<end id="e1291651882999-3030056028"/></strofa>


<strofa id="e211">Ja kiedym w górę spojrzał, to przestrachem/
<wers_wciety>Zdjęty myślałem, że w braku sufitów</wers_wciety>/
Niebiosa wiszą otwarte nad gmachem/
<wers_wciety>I te kolumny są bez żadnych szczytów.</wers_wciety>/
I chciałem myśli tytańskiej zamachem/
<wers_wciety>Zbić to zwierciadło czynów i błękitów,</wers_wciety>/
Gdzie powtórzone wisi Boskie dzieło/
I trwa... a nasze co chwila --- zginęło.</strofa>


<strofa id="e212">O tym to cudnie malowanym gipsie/
<wers_wciety>Mówił Jan święty, że będzie zwinięte ---</wers_wciety>/
Mówiąc o kartach ksiąg w Apokalipsie,/
<wers_wciety>Gdy trąby zagrzmią, fale staną wzdęte,</wers_wciety>/
A Bóg światowi powie: w gruzy syp się!/
<wers_wciety>A grobom powie: stójcie odemknięte!</wers_wciety>/
A tym sufitom: skrzydłami się nieście/
W niebo, bo z myśli i z nieba jesteście!<end id="e1291651621159-2055519378"/></strofa>


<strofa id="e213">O biedny Rzymie, jak ty w Słowianina/
<wers_wciety>Pieśni wyglądasz niemyślący, karny!</wers_wciety>/
Na toż to przysłał Bóg Attyli syna,/
<wers_wciety>Aby gitary tam dźwięk taki marny</wers_wciety>/
Rzucił na wiatry?... a tam jednak glina/
<wers_wciety>Z Grachów<pe><slowo_obce>Grachowie</slowo_obce> --- własc. Grakchowie, znany ród rzymski.</pe>... i z duchów stoi obłok czarny</wers_wciety>/
Na Koloseum; księżyc je upiększa,/
Lecz jest jak tylko jedna z tarcz, nie większa</strofa>


<strofa id="e214">Od Brutusowej. Z taką to koroną/
<wers_wciety>Stoją ruiny, czarne i zębate.</wers_wciety>/
O! prawda, że tam ptaszków pełne łono,/
<wers_wciety>Że im powoje stanęły za szatę;</wers_wciety>/
Że tam krzyż duma --- i gromnice płoną;/
<wers_wciety><begin id="b1292159506838-2001430560"/><motyw id="m1292159506838-2001430560">Ksiądz, Świętoszek</motyw>Że tam, kędy lwom odmykano kratę,</wers_wciety>/
Dzisiaj (widziałem sam biedny wygnaniec)/
Wypada jakiś ksiądz, mnich, obłąkaniec ---</strofa>


<strofa id="e215">Rzuca się, pieni, klnie i <slowo_obce>Carbonari</slowo_obce><pe><slowo_obce>Carbonari</slowo_obce> (z wł.) --- Karbonariusze, tajne stowarzyszenie rewolucyjne, założone we Włoszech na początku XIX wieku.</pe>/
<wers_wciety>Krzyczy... <slowo_obce>la gente d' inferno</slowo_obce><pe><slowo_obce>la gente d' inferno</slowo_obce> (wł.) --- lud z piekła.</pe>! i zgrzyta ---</wers_wciety>/
Sam jak hijena jest albo wilk szary,/
<wers_wciety>Na żar położy więźnia i wypyta;</wers_wciety>/
Do domu na kształt dymu albo pary/
<wers_wciety>Wciśnie się, zyzem tygrysim powita,</wers_wciety>/
Pieczenię zawsze nadybie gorącą,/
Spowiada panią... uwodzi służącą.<end id="e1292159506838-2001430560"/></strofa>


<strofa id="e216">I taki brudny czart czasem się chyli/
<wers_wciety>I z pyłu lice odsłoni pomnika;</wers_wciety>/
Ten pył, co leciał przed wojskiem Attyli,/
<wers_wciety>Przed kopytami Hunów, Alaryka<pe><slowo_obce>Alaryk</slowo_obce> (376--412) --- wódz Wizygotów; pierwszy, który zdobył Rzym.</pe></wers_wciety>/
I nakrył dawne miasto, nim przybyli;/
<wers_wciety>I jako ten grób, co się sam zamyka,</wers_wciety>/
Zniknęło, cudzej uchodzące właści/
I utonęło przed mieczem w przepaści.</strofa>


<strofa id="e217">Dzisiaj dobyta kolumna nie cała/
<wers_wciety>Pyta się biedna cicho: ,,A co w Rzymie?</wers_wciety>/
Czy mi czas było, abym zmartwychwstała?/
<wers_wciety>Czy macie jakie na grobowcu imię,</wers_wciety>/
Abym go strzegła ja i nad nim stała,/
<wers_wciety>Ja co widziałam mogiły olbrzymie</wers_wciety>/
I wiem, co dola ludzi niepowrótna,/
I jeszcze po nich jestem dzisiaj --- smutna..."</strofa>


<strofa id="e218">Tak pyta, gdy ją podnoszą na drągi/
<wers_wciety>I stawią znowu czołem na gwiazd wianek.</wers_wciety>/
O mój Bohdanie --- ja ci tam posągi/
<wers_wciety>Pokażę smutne piękniejszych poganek;</wers_wciety>/
Ja ci pokażę dawne wodociągi,/
<wers_wciety>Co idą, jako tłum Samarytanek,</wers_wciety>/
Niosąc na głowie dzbany, korowody/
Dzbanów! lecz wszystkie na głowach bez wody...</strofa>


<strofa id="e219">Choćbyś był jako Chrystus upragniony,/
<wers_wciety>Pić ci nie dadzą, zostawią u studni;</wers_wciety>/
Ja ci pokażę od Tybrowej strony/
<wers_wciety>Rzym, co się myciem swej bielizny trudni,</wers_wciety>/
A nie trudni się obmyciem korony,/
<wers_wciety>A syczy, kiedy się dzień rozpołudni,</wers_wciety>/
I gdy nań blaskiem przeraźliwym pała,/
Jak wąż, co głowę ma na kłębku ciała...</strofa>


<strofa id="e220"><slowo_obce>O miserere<pe><slowo_obce>miserere</slowo_obce> (łac.) --- zmiłuj się.</pe>!</slowo_obce> jam go widział z góry/
<wers_wciety><slowo_obce>Et de profundis<pe><slowo_obce>et de profundis</slowo_obce> (łac.) --- i z głębin.</pe></slowo_obce> --- wiem, jak widać z grobu!</wers_wciety>/
Zielony on jest, a w płaszczu z purpury,/
<wers_wciety>A w ręku uschły kwiat --- z świętego żłobu;</wers_wciety>/
Nad nim z ognistych smoków lecą chmury,/
<wers_wciety>A z Dantejskiego nosi płaszcz wyrobu,</wers_wciety>/
Dominikańskim mieniący się jadem,/
A każda w nim nić --- czartem albo gadem.</strofa>


<strofa id="e221">O mój Bohdanie! pod ten, co się skłębia,/
<wers_wciety>Płaszcz, i sam przez się jest wiecznie ruchawy,</wers_wciety>/
Ty lecisz z dziwną prostotą gołębia,/
<wers_wciety>Chciwy napoju --- i blasku i strawy...</wers_wciety>/
I myśli się twój koń trwogą nie zdębia!/
<wers_wciety>Żeś jest niewinne dziecko --- znać z postawy;</wers_wciety>/
Dlatego piecza<pe><slowo_obce>piecza</slowo_obce> --- staranie, troskliwość.</pe> i strach mię o ciebie,/
Bo ten okropny duch żegnaniem --- grzebie...</strofa>


<strofa id="e222">Ja byłem mędrszy z żurawi łańcucha,/
<wers_wciety>Kiedym się zerwał sam i poszedł przodem;</wers_wciety>/
A byłem, gdzie dwie srebrnych fontann bucha,/
<wers_wciety>Przed gmachem wielkim i kolumn ogrodem;</wers_wciety>/
Ja wtenczas silną różdżką mego ducha,/
<wers_wciety>Co w środku ma kwiat --- choć okryta lodem,</wers_wciety>/
Zakląłem źródła, tak że w tej potrzebie/
Anioły złote mi dwa dały z siebie...</strofa>


<strofa id="e223">Z tęczy, co wiecznie swoją wstążką pęta/
<wers_wciety>Skrzydła fontannom i włos im ubielą,</wers_wciety>/
Wyszły anioły przewodne, bliźnięta,/
<wers_wciety>Wyszły i wiodły w kościół Zbawiciela;</wers_wciety>/
I tę kopułę, która już pęknięta/
<wers_wciety>Jak czaszka w grobie ludzka się rozdziela,</wers_wciety>/
Wzięły na skrzydła złote, nad tułaczem,/
Abym nie zwalił jej echem i płaczem.</strofa>


<strofa id="e224">Więc póki stałem pod ogromną banią,/
<wers_wciety>To ją trzymała para jasnolica;</wers_wciety>/
Wysokość --- z piekieł równałem otchłanią,/
<wers_wciety>Bo ta kopuła --- to Alp rówiennica!</wers_wciety>/
Chmury stukają w okna, idąc na nią,/
<wers_wciety>I do kościoła wchodzi błyskawica,</wers_wciety>/
Pioruny wchodzą jak nawałnic wodze,/
Spotkawszy kościół powietrzny --- na drodze.</strofa>


<strofa id="e225">Potem bóg Perun, wróciwszy w Łotysze,/
<wers_wciety>Puszczom i sosnom blady opowiada:</wers_wciety>/
,,Na chmurach się tam las krzyżów<pe><slowo_obce>krzyżów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: krzyży.</pe> kołysze,/
<wers_wciety>I kościół w chmurach stoi i nie spada ---</wers_wciety>/
Choć ja i wichry, --- moi towarzysze,/
<wers_wciety>Ja i me dzieci, piorunów gromada,</wers_wciety>/
Bierzem go w ręce, w skrzydła, z kolumn rwiemy/
I tu na puszcze litewskie niesiemy.</strofa>


<strofa id="e226">Ale zwycięstwo kiedyś przy nas będzie,/
<wers_wciety>Tu na piorunach czerwonych przyleci;</wers_wciety>/
Marzanny w nim się zagnieżdżą łabędzie/
<wers_wciety>I orły będą w czerepie mieć dzieci... "</wers_wciety>/
--- Tak mówi Perun --- ja wiem, że zdobędzie/
<wers_wciety>Błyskawicami to, co próchnem świeci;</wers_wciety>/
Dlategom bronił gmach od zaginienia/
I aniołami ubrałem sklepienia.</strofa>


<strofa id="e227">A teraz wybacz, Cezarów mogiło,/
<wers_wciety>I wy, Piotrowych fontann Świtezianki,</wers_wciety>/
I ty, wisząca na powietrzu bryło,/
<wers_wciety>I wy, kolumny, jak Pelejad<pe><slowo_obce>Pelejady</slowo_obce> --- własc. Plejady, w mit. gr. nimfy, córki tytana Atlasa, zamienione w grupę gwiazd w gwiazdozbiorze Byka.</pe> wianki,</wers_wciety>/
Stojące w chmurach... i ty, świata siło,/
<wers_wciety>Krzyżu pokorny! i wy, dawne szranki,</wers_wciety>/
Gdzie lew z Chrystusa walczył apostołem,/
Wybaczcie, żem się na was oparł czołem...</strofa>


<strofa id="e228">Strudzony byłem i smętny --- lecz znowu/
<wers_wciety>Wielkim popiołem posypawszy ciemię,</wers_wciety>/
Znów do mojego powrócę narodu,/
<wers_wciety>Do pieśni, ludzi malować i ziemię;</wers_wciety>/
Znów do krymskiego pójdę półostrowu<pe><slowo_obce>półostrów</slowo_obce> --- półwysep.</pe>,/
<wers_wciety>Rycerzy moich posadzić na strzemię</wers_wciety>/
I nieść w pożarne Ukrainy łuny/
Tych, którzy na mój głos powstali z truny.</strofa>


<naglowek_czesc id="e229">Pieśń IX</naglowek_czesc>



<strofa id="e230">Więc gdy Borejsza przed czerwonym Chanem/
<wers_wciety>Stanął: przeżegnał się naprzód dwa razy</wers_wciety>/
I stanął prosty jak drąg przed Dywanem<pe><slowo_obce>dywan</slowo_obce> (tur.) --- zgromadzenie doradców władcy muzułmańskiego.</pe>/
<wers_wciety>Z tłumaczem, który czekał na rozkazy.</wers_wciety>/
Potem się ze swą godnością i mianem/
<wers_wciety>Zaprodukował i rzekł te wyrazy,</wers_wciety>/
Które w lot muza nieśmiertelna chwyta:/
<begin id="b1292313088819-3604737103"/><motyw id="m1292313088819-3604737103">List</motyw>,,Daj temu psu list księcia --- niech przeczyta!"</strofa>


<strofa id="e231">To mówiąc, papier wydobył z cholewy,/
<wers_wciety>I podał ów list dziwny przez tłumacza;</wers_wciety>/
Minister, który stał jak anioł lewy,/
<wers_wciety>Wziął list i wejrzał weń okiem puhacza.</wers_wciety>/
Litery były w nim rajskiemi drzewy;/
<wers_wciety>Pomalowany był, jak pasmo tkacza,</wers_wciety>/
Gdy na czółenka różnych blasków bierze/
I nicią złotą przerabia szkaplerze<pe><slowo_obce>szkaplerz</slowo_obce> --- dwa połączone ze sobą kawałki materiału z wizerunkiem Jezusa i (lub) Matki Boskiej, poświęcone, noszone na szyi, na piersiach.</pe>.</strofa>


<strofa id="e232">Diabełki miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (daw.) --- tu: zamiast.</pe> liter, dziwolągi,/
<wers_wciety>Floresy, różnym świecą atramentem;</wers_wciety>/
Z tych arabesków<pe><slowo_obce>arabesków</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: arabesek.</pe> były różne ciągi,/
<wers_wciety>A list fantazji był dziwnym odmętem.</wers_wciety>/
Książę się Karol<pe><slowo_obce>książę Karol</slowo_obce> --- Karol Stanisław Radziwiłł herbu Trąby, zwany ,,Panie Kochanku" (1734--1790), wojewoda wileński, starosta lwowski, miecznik wielki litewski, jeden z najbogatszych arystokratów ówczesnej Europy.</pe> pisząc klął, że ongi/
<wers_wciety>Sam u Sułtana z młodu był skrybentem<pe><slowo_obce>skrybent</slowo_obce> --- skryba, pisarczyk.</pe>;</wers_wciety>/
Na słowo szlachta zaręczyła dziarska,/
Że po turecku pisze --- lecz z tatarska.</strofa>


<strofa id="e233">Ale minister Chana na kulasy/
<wers_wciety>Spojrzawszy i te dziwne malowidła</wers_wciety>/
Ujęte w różne klucze i nawiasy,/
<wers_wciety>Gdzie A chwytało wielkie B za skrzydła,</wers_wciety>/
Skręcił na palec wąsy dwa jak pasy,/
<wers_wciety>I twarz mu dziwnie pomarszczona zbrzydła,</wers_wciety>/
I ząb mu koci zaczął o ząb zgrzytać;/
Na co pan poseł rzekł: --- ,,Nie umie czytać!"</strofa>


<strofa id="e234">Ani przypuścił, by Pan na Nieświeżu/
<wers_wciety>Nie umiał pisać, czekał więc responsy<pe><slowo_obce>respons</slowo_obce> (z łac.) --- odpowiedź.</pe>.<end id="e1292313088819-3604737103"/></wers_wciety>/
Wtem przyniesiono wielki pilaw<pe><slowo_obce>pilaw</slowo_obce> --- potrawa wschodnia z ryżu i z tłustej baraniny.</pe> ryżu;/
<wers_wciety>Minister kręcił papier --- a Chan wąsy.</wers_wciety>/
<begin id="b1292313246358-955063682"/><motyw id="m1292313246358-955063682">Obyczaje, Mądrość</motyw>W Krymie nie spieszą się tak, jak w Paryżu;/
<wers_wciety>Gardzą tam słowy<pe><slowo_obce>słowy prędkiemi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: słowami prędkimi.</pe> prędkiemi i pląsy;</wers_wciety>/
Wypadkom Bożym otworzona brama,/
Rzecz każda robi się... aż zrobi sama.</strofa>


<strofa id="e235">Tymczasem ludzie jedzą ryż, sorbety/
<wers_wciety>Piją i palą czarny tytoń dżebel;</wers_wciety>/
U pasa noszą złote amulety,/
<wers_wciety>Świat uważają ten za smutny szczebel</wers_wciety>/
Do nieba. W myślach nie grzebią jak krety,/
<wers_wciety>Pod katolicki też nie biorą hebel</wers_wciety>/
Mądrości; lubią wiersze pełne słońca/
I poematy trwające bez końca.<end id="e1292313246358-955063682"/></strofa>


<strofa id="e236">Wniesiono więc ryż i przyszły śpiewaki;/
<wers_wciety>A pan Borejsza do Abdulewicza:</wers_wciety>/
,,To polityki wielkie te sobaki!/
<wers_wciety>Nie chcą od razu nam trzasnąć, jak z bicza;</wers_wciety>/
Co odpowiedzieć myślą na list taki./
<wers_wciety>Ja zaś z mojego pokażę oblicza,</wers_wciety>/
Że nie dbam o nich; lecz proszę Acana,/
<begin id="b1292314732589-2049249707"/><motyw id="m1292314732589-2049249707">Pojedynek, Pijaństwo, Obyczaje</motyw>Wyzwij ode mnie ich na próbę dzbana.</strofa>


<strofa id="e237">,,Jeśli nie szelmy i nie knują zdrady,/
<wers_wciety>Niech w wino zajrzy ta wąsata morda!</wers_wciety>/
Zwyciężonemu ja podam układy,/
<wers_wciety>Do mnie należeć będzie złota Orda;</wers_wciety>/
Ochrzcę psów, będę chrzcił całe gromady,/
<wers_wciety>A potem wprawię do polskiego korda,</wers_wciety>/
Potem i haracz na tych psów nałożę./
Wyzwij --- bo gotów jestem wypić morze.</strofa>


<strofa id="e238">,,A że, jak sądzę, ten pies niepozorny/
<wers_wciety>Nie ma u siebie takiego kielicha,</wers_wciety>/
Jakim jest sławny kielich mój klasztorny,/
<wers_wciety>Który raz tylko był przez skórkę mnicha</wers_wciety>/
Wypit aż do dna... łajdak był pokorny,/
<wers_wciety>Ale to była tylko skryta pycha,</wers_wciety>/
Bo zadrwił ze mnie, a z jego obrotów/
Widać, że wypić piwnicę był gotów ---</strofa>


<strofa id="e239">,,Jeśli więc taki kielich nie istnieje/
<wers_wciety>W państwie, które zjeść można jak piernika,</wers_wciety>/
Niechaj w ten kocioł węgrzyna naleje/
<wers_wciety>(Wskazał na lulkę) --- sądzę, że zamyka</wers_wciety>/
Trzy garnce... nie upoi... lecz rozgrzeje.../
<wers_wciety>Cóż Waćpan czekasz? czy mnie masz za ćwika?</wers_wciety>/
Wyzwij! --- że niosę mu bój, już zobaczył,/
A Waćpan jesteś na to, byś tłumaczył."</strofa>


<strofa id="e240">Jak to wyzwanie w tatarskim języku/
<wers_wciety>Brzmiało, ja nie wiem; musiało nieść trwogę.</wers_wciety>/
Chan chwilę siedział jak na wężowniku,/
<wers_wciety>Gryzł wąsy --- nogę założył na nogę;</wers_wciety>/
Potem na galiun<pe><slowo_obce>galiun</slowo_obce> --- jedna z nazw fajki wodnej.</pe> spojrzał, jak do krzyku/
<wers_wciety>Otworzył usta i rzekł: --- ,,Pić nie mogę.</wers_wciety>/
Samby Saladyn, Omar ni Hilderim/
Nie wypił takiej beczki --- Ałłah Kerim!</strofa>


<strofa id="e241">,,W Koranie także stoi, że człek spity/
<wers_wciety>Jest jak na ludzi waląca się wieża,</wers_wciety>/
Albo wieprz skórą Adama przykryty,/
<wers_wciety>Lub miecz, co w oczy ojcowskie uderza.</wers_wciety>/
Więc ten pies wartby zostać wnet ubity/
<wers_wciety>Na miazgę w głębi wielkiego moździerza,</wers_wciety>/
Który w Stambule stoi --- gdzie Salamon,/
Nasz Sułtan, tłucze Muftych<pe><slowo_obce>mufti</slowo_obce> --- muzułmański znawca prawa i teolog.</pe> jak cynamon.</strofa>


<strofa id="e242">,,Ale ja Giaurów<pe><slowo_obce>giaur</slowo_obce> --- tak pogard. nazywali innowierców muzułmanie.</pe>, psów <wyroznienie>min belud</wyroznienie>, Lachy<pe><slowo_obce>Lach</slowo_obce> (daw., ukr.) --- Polak.</pe>/
<wers_wciety>Oszczędzam jeszcze z wielkiej wspaniałości,</wers_wciety>/
I wziąłem nawet ich pod moje pachy,/
<wers_wciety>By nie zginęli: --- więc nawet z litości</wers_wciety>/
Zagram z tym starym mopsem w święte szachy;/
<wers_wciety><begin id="b1294682480353-1083365855"/><motyw id="m1294682480353-1083365855">Narkotyki</motyw>Albo niechaj się tu jak pies umości</wers_wciety>/
I z jednej lulki<pe><slowo_obce>lulka</slowo_obce> (z ukr.) --- fajka.</pe> piersi poi własne,/
A tak się spije, jak pies... nim ja zasnę." ---</strofa>


<strofa id="e243">Tu klasnął; czarny zaraz wszedł rzezaniec<pe><slowo_obce>rzezaniec</slowo_obce> --- kastrat.</pe>/
<wers_wciety>I galiun szarym nasypał haszyszem.</wers_wciety>/
Litwin wyzwany rzekł: --- ,,Tylko pohaniec<pe><slowo_obce>pohaniec</slowo_obce> (daw.) --- poganin a. muzułmanin.</pe>/
<wers_wciety>Pies dymem poi --- musi być hołyszem<pe><slowo_obce>hołysz</slowo_obce> (z ukr.) --- golec, nędzarz.</pe>!</wers_wciety>/
Niech no przyjedzie do mnie ten za......./
<wers_wciety>Ja go z ministrem jego towarzyszem</wers_wciety>/
Tak spoję kiedyś, krupników gorących/
Dawszy, że nawet tych psów ochrzcę śpiących.</strofa>


<strofa id="e244">,,A teraz będę palić, co on pali./
<wers_wciety>Choćby piekielny tytuń był, nie spoi."<end id="e1292314732589-2049249707"/></wers_wciety>/
To mówiąc, usiadł; cybuch mu podali ---/
<wers_wciety>W środku już szysze<pe><slowo_obce>szysze</slowo_obce> --- szisza, fajka wodna.</pe> zapalone stoi.<end id="e1294682480353-1083365855"/></wers_wciety>/
Tymczasem Hamet wzrok wodzi po sali,/
<wers_wciety>Coś mu się w oczach miga, coś się roi,</wers_wciety>/
Jakieś wspomnienia, których się sam wstydzi:/
To, o czem w Litwie roił --- teraz widzi.</strofa>


<strofa id="e245">Przez złote kratki zajrzał do ogrodu,/
<wers_wciety>Stamtąd go miła, cicha woń zawiewa;</wers_wciety>/
Kwietnego na twarz coś zachwycił<pe><slowo_obce>zachwycić</slowo_obce> --- tu: chwycić, zaczerpnąć.</pe> chłodu,/
<wers_wciety>Usłyszał --- coś mu jak w dzieciństwie śpiewa,</wers_wciety>/
Coś szumi, jak pieśń własnego narodu./
<wers_wciety>Ujrzał fontanny, jak trzy srebrne drzewa</wers_wciety>/
Stojące cicho między zielonemi,/
Zda mu się, że on kiedyś spał pod niemi.</strofa>


<strofa id="e246">Może złudzenie duszy, którą z dala/
<wers_wciety>Piękność ojczyzny czarodziejstwem wabi,</wers_wciety>/
W czar zaprowadzi i wyjść nie pozwala,/
<wers_wciety>Jak gąsienicę całą ojedwabi</wers_wciety>/
Tęczami. --- <begin id="b1292316070820-2035324258"/><motyw id="m1292316070820-2035324258">Księżyc</motyw>Spojrzał: księżyc się zapala/
<wers_wciety>Na Czatyrdachu<pe><slowo_obce>Czatyrdach</slowo_obce> --- własc. Czatyr-Dag, masyw górski na Krymie, ok. 35 km na wschód od Bachczysaraju.</pe>, i zrennicę<pe><slowo_obce>zrennica</slowo_obce> (daw.) --- źrenica.</pe> słabi</wers_wciety>/
Ogromnym kręgiem, w których nieco róży.../
Jakby zjawisko nowe, taki duży.</strofa>


<strofa id="e247">Witaj mi, gwiazdo! właśnie w tej altanie,/
<wers_wciety>Którą buduję z duchów i rycerzy,</wers_wciety>/
Twoje mi srebrne potrzebne błyskanie;/
<wers_wciety>Czasem twój promień jako miecz uderzy</wers_wciety>/
I przez zieloność do nimf się dostanie/
<wers_wciety>Alabastrowych; nawet do tej wieży,</wers_wciety>/
Gdzie śpi Danae<pe><slowo_obce>Danae</slowo_obce> (mit. gr.) --- królewna z Argos, uwięziona przez ojca, bo według przepowiedni jej syn miał zabić swojego dziadka. Jednak za sprawą Zeusa, który przybrał postać złotego deszczu, Danae została matką herosa Perseusza. Król zamknął więc córkę i wnuka w skrzyni i wrzucił do morza. Uratowani, żyli na wyspie Serifos. Po latach Perseusz zabił króla Argos przypadkiem podczas igrzysk.</pe>, oczki mrużąc ładne,/
Nawet tam deszczem strof lunę i wpadnę.</strofa>


<strofa id="e248">O! świeć, księżycu!<end id="e1292316070820-2035324258"/> bo mi czas z rycerzem/
<wers_wciety>Do Polski wrócić, do rycerskich szyków,</wers_wciety>/
I moje orle pisklę odziać pierzem./
<wers_wciety>Więc wam opowiem z dawnych pamiętników,</wers_wciety>/
Jak mu cud przyszedł w pomoc nad wybrzeżem/
<wers_wciety>Euksynu<pe><slowo_obce>Euksyn</slowo_obce> --- łac. <slowo_obce>Pontus Euxinus</slowo_obce>, Morze Czarne.</pe>, i z rąk wydobył Krymczyków.</wers_wciety>/
O uwolnieniu jego z rąk Tatarek/
Z ambony ludziom powiadał ksiądz Marek.</strofa>


<strofa id="e249">Tej samej nocy, gdy w Borejszy głowie/
<wers_wciety>Kręcił diabelski haszysz bardzo mocno,</wers_wciety>/
Tej samej nocy jedni pastuszkowie/
<wers_wciety>W poleskiej puszczy swą wigilię<pe><slowo_obce>wigilia</slowo_obce> (z łac.) --- czuwanie.</pe> nocną</wers_wciety>/
Odprawowali<pe><slowo_obce>odprawować</slowo_obce> (daw.) --- odprawiać.</pe>; --- noc była w połowie,/
<wers_wciety>Godzina, w której bardzo jest pomocną</wers_wciety>/
Zdrowaś Maryja śpiewana żałośnie/
Za duszę w czyścu --- i ogień przy sośnie.</strofa>


<strofa id="e250">Mieli więc ogień i głośno śpiewali/
<wers_wciety>Pacierz --- a blisko strumień mruczał srebrny,</wers_wciety>/
Właśnie jak dusza, co się w czyścu żali,/
<wers_wciety>Że tych pastuszków pacierz jest potrzebny,</wers_wciety>/
I wierzba srebrna kąpała na fali/
<wers_wciety>Złote listeczki. --- O tem ksiądz wielebny</wers_wciety>/
Mówiąc z ambony, płakał; wierzba biała/
Także, choć mówić nie mogła --- płakała.</strofa>


<strofa id="e251">Konwalie białe, cicha mgła i rosa,/
<wers_wciety>Trawy zapachem dyszały od kwiecia,</wers_wciety>/
Gdy oto z wierzby trefionego włosa/
<wers_wciety>Wybiegły jedna, potem druga, trzecia</wers_wciety>/
Gwiazdy błękitne, i nie szły w niebiosa/
<wers_wciety>Po niebie latać i trwać przez stulecia,</wers_wciety>/
Ale nad wierzbą stanęły w lazurze,/
Dwie obok siebie stojąc --- trzecia w górze.</strofa>


<strofa id="e252">I tak w żurawi klucz uszykowane/
<wers_wciety>Jaśniały, aż las zajaśniał w promyki.</wers_wciety>/
<begin id="b1292328908251-649805327"/><motyw id="m1292328908251-649805327">Matka Boska</motyw>I przyszły panie dwie w błękit ubrane,/
<wers_wciety>I pod wierzbami ucichły strumyki,</wers_wciety>/
Jak ja --- gdy nagle brzmiąc na lutni stanę/
<wers_wciety>Słuchać, czy oklask przyjdzie albo krzyki,</wers_wciety>/
A potem znowu zaczynam nierychły:/
Tak właśnie owe strumienie ucichły.</strofa>


<strofa id="e253">A one smutne przez ów strumień złoty/
<wers_wciety>Podały sobie ręce, mówiąc: <slowo_obce>Ave</slowo_obce>!</wers_wciety>/
A obie były tak pełne tęsknoty,/
<wers_wciety>Jak strumień i las; a miały postawę</wers_wciety>/
Lekką, jak gdyby mogły iść w poloty,/
<wers_wciety>Lecz oswojone były i łaskawe;</wers_wciety>/
Jedna twarz miała czarną, druga bladszą,/
Pastuszkom zdało się, że we śnie patrzą.</strofa>


<strofa id="e254">I wszystko zdało się snem w cichym lesie/
<wers_wciety>Na mchach i białej konwalii, pod drzewem</wers_wciety>/
Płonącem w światła cudownym okresie,/
<wers_wciety>Gdy się witały ze łzami i śpiewem.</wers_wciety>/
Jedna pytała drugiej --- co ją niesie?/
<wers_wciety>A każda rzekła: ,,Jestem krwi wylewem</wers_wciety>/
I ogniem grodów owiana gorących/
I drżę, królową będąc konających." ---</strofa>


<strofa id="e255">,,Królestwo moje, rzekła matka czarna,/
<wers_wciety>Wyniszczone jest mieczem i płomieniem;</wers_wciety>/
Ptaszęta małe, gdy lecą po ziarna,/
<wers_wciety>Znajdują pola siane kul nasieniem.</wers_wciety>/
Ja jestem matka ludzi gospodarna,/
<wers_wciety>Zbieram, co sieję, i nad pokoleniem</wers_wciety>/
Umarłych --- moje wysłałam anioły,/
Męczennikami napełniać stodoły.</strofa>


<strofa id="e256"><begin id="b1292328998730-3500391554"/><motyw id="m1292328998730-3500391554">Wojna</motyw>,,Przyjdzie godzina, że ich dzieci dzieci/
<wers_wciety>Nad plonem tego czasu wzniosą lament;</wers_wciety>/
Lecz teraz wszystko jak liść z drzewa leci,/
<wers_wciety>Kościołów krew nie broni i sakrament;</wers_wciety>/
Kagańcem<pe><slowo_obce>kaganiec</slowo_obce> --- tu: kaganek, lampka oliwna.</pe> swoim śmierć kościana świeci,/
<wers_wciety>A przed nią czarne dusze lecą w zamęt;</wers_wciety>/
I nad tem wszystkiem stoję --- ja królowa,/
I patrzę ze skał moich z Poczajowa<pe><slowo_obce>Poczajów</slowo_obce> --- miasto w zach. części Ukrainy, słynące ze wspaniałego klasztoru prawosławnego z cudowną ikoną Matki Boskiej.</pe>.</strofa>


<strofa id="e257"><begin id="b1292328942595-3165511611"/><motyw id="m1292328942595-3165511611">Okrucieństwo</motyw><begin id="b1292329021290-310158026"/><motyw id="m1292329021290-310158026">Matka</motyw>,,Przychodzą matki w śmiertelnej koszuli/
<wers_wciety>I przed ołtarzem moim klęczą krwawe;</wers_wciety>/
Ta krzyczy: wczoraj syn mój legł od kuli,/
<wers_wciety>O! wskrześ go, wskrześ go! --- druga woła: <slowo_obce>ave</slowo_obce>!</wers_wciety>/
Płód mój nożami z żywota wypruli,/
<wers_wciety>Poskarż się za mnie! --- trzecia mi na ławę</wers_wciety>/
Rzuciła parę niedoszłego płodu<pe><slowo_obce>parę niedoszłego płodu</slowo_obce> --- dwoje małych dzieci.</pe>/
Prosząc: nakarm je, bo umarły z głodu...<end id="e1292329021290-310158026"/><end id="e1292328908251-649805327"/></strofa>


<strofa id="e258">,,We mgłach srebrzystych, gdy stepem przechodzę,/
<wers_wciety>Spotykam jakieś jęczące gromady;</wers_wciety>/
Ludzie okropni bez rąk są, jak wodze/
<wers_wciety>Tym, co na rękach pełzają jak gady;</wers_wciety>/
Inni umarli zostają na drodze/
<wers_wciety>I są zabójcom strasznym jako ślady;</wers_wciety>/
Inni bez twarzy wzdychają z rozpaczą,/
Bez ust się modlą i bez oczu płaczą.<end id="e1292328998730-3500391554"/><end id="e1292328942595-3165511611"/></strofa>


<strofa id="e259">,,O siostro moja! morem ja owiana/
<wers_wciety>I czarna dymem smętnego jałowcu,</wers_wciety>/
Do mego Dziecka krwawego i Pana/
<wers_wciety>Każę się często nieść, i na grobowcu</wers_wciety>/
Siedząc, mam dziatek umarłych kolana/
<wers_wciety>Pełne --- nie mówię, na jakim manowcu</wers_wciety>/
Zbierałam kwiaty ludzkie nieszczęśliwe,/
Lecz On je widzi u nóg --- te nieżywe.</strofa>


<strofa id="e260">,,I taką ma twarz, jaką w Nazarecie,/
<wers_wciety>Kiedy się żegnał ze mną mówiąc: Matko,</wers_wciety>/
Idę już umrzeć!... a mnie zorze trzecie/
<wers_wciety>Pod oliwami zastały i chatką,</wers_wciety>/
A jego już nie było... i na świecie/
<wers_wciety>Stał krzyż, nad uczniów płaczących gromadką,</wers_wciety>/
I słońca ani księżyca nie było/
I grób był krwawą, lecz pustą mogiłą..."</strofa>


<strofa id="e261">Tak się skarżyła siostrze, a zadana/
<wers_wciety>Turecką szablą na twarzy obraza<pe><slowo_obce>zadana turecką szablą na twarzy obraza</slowo_obce> --- mowa o cięciach widocznych na obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej.</pe>,</wers_wciety>/
Po której uśmiech pozostał i rana,/
<wers_wciety>Stała się teraz widną, jako skaza</wers_wciety>/
Nowo boląca. Druga zadumana/
<wers_wciety>I w sercu niosąc mieczów trzy żelaza,</wers_wciety>/
Oczu z mlecznego nie spuszczała pasa./
Wtem ciche, krągłe światło wyszło z lasa.</strofa>


<strofa id="e262">Pastuszki, patrząc niby w jasnowidzie,/
<wers_wciety>Rzekli do siebie, tuląc swe kożuchy:</wers_wciety>/
,,Czy widzisz? do nich z lasu słońce idzie..."/
<wers_wciety>Potem zamilkli --- bo przytomne duchy</wers_wciety>/
Głos odebrały. Więc jak na Egidzie<pe><slowo_obce>Egida</slowo_obce> (mit. gr.) --- tarcza Zeusa, używana także przez jego córkę Atenę-Minerwę, która przytwierdziła na tarczy głowę pokonanej przez Perseusza Gorgony Meduzy o zabójczym wzroku.</pe>/
<wers_wciety>Minerwy<pe><slowo_obce>Minerwa</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini mądrości, wojny sprawiedliwej i sztuk, odpowiednik gr. Ateny.</pe> widać jakąś twarz i ruchy</wers_wciety>/
Oczu i włosa, co w stalnym błękicie/
Świadczą, że środek tej tarczy ma życie;</strofa>


<strofa id="e263">Tak w słońcu owem był środek i plama/
<wers_wciety>Światłu owemu czyniona z człowieka.</wers_wciety>/
Był to ksiądz Marek --- twarz jego ta sama,/
<wers_wciety>Jak zawsze, wielka otwarta powieka;</wers_wciety>/
Ale szedł we śnie --- i straszliwa szrama/
<wers_wciety>Od dyscypliny<pe><slowo_obce>dyscyplina</slowo_obce> --- krótki bicz, narzędzie kary lub pokuty.</pe> krwią gorącą ścieka,</wers_wciety>/
Otwartej piersi tworząc straszny przerys/
W krople pół zaschłe... długie, jak berberys<pe><slowo_obce>berberys</slowo_obce> --- krzew o drobnych czerwonych owocach.</pe>.</strofa>


<strofa id="e264">Widać, że będąc na nocnej modlitwie/
<wers_wciety>Wpół obnażony, może na pół senny,</wers_wciety>/
Po jakiej rzezi widzianej lub bitwie/
<wers_wciety>Zasnął --- a jego duch tylko promienny</wers_wciety>/
Wyszedł i w słońcu złotem szedł po Litwie/
<wers_wciety>Przez czarne, smutne lasy, do Gehenny<pe><slowo_obce>Gehenna</slowo_obce> --- dolina pod Jerozolimą, w starożytności wysypisko śmieci i miejsce pochówku przestępców; symbolicznie: miejsce potępienia, piekło.</pe></wers_wciety>/
Wędrując może --- lecz to, co go niosło,/
Słońce, stanęło przy wierzbie i rosło.</strofa>


<strofa id="e265">A ksiądz znalazłszy pod nogami ziemię,/
<wers_wciety>Na kolana się rzucił na konwalii,</wers_wciety>/
Tak, że pokazał już nie twarz, lecz ciemię,/
<wers_wciety>I krzyknął: --- ,,Idę z rzezi i z batalii.</wers_wciety>/
Zwątpiłem, pierwszy raz poczuwszy brzemię/
<wers_wciety>Mogił na sobie --- O! wołajcie z Galii,</wers_wciety>/
Z Rzymu i z Azji... i tych, co za morzem,/
Bo nas mordują, rzną mieczem i nożem!</strofa>


<strofa id="e266">,,Królowy niebios! wy nad strumieniami/
<wers_wciety>Cicho w lilije białe rozkwitnięte;</wers_wciety>/
A miecz nad nami i pożar nad nami!/
<wers_wciety>Dzieło upada, choć mądrze poczęte.</wers_wciety>/
Duma rozerwie wszystko, wszystko splami!/
<wers_wciety>Panięta nasze, jak pawie nadęte!</wers_wciety>/
Ja do pacierzy nastroiłem wargę,/
Lecz będąc u stóp waszych, niosę skargę.</strofa>


<strofa id="e267">,,Potocki bruździ --- nic więcej nie powiem;/
<wers_wciety>Ale Potocki bruździ, w czarty wierzy,</wers_wciety>/
Regimentarzem chce być --- nad pustkowiem!/
<wers_wciety>Będzie! bo pustka się na wszędy szerzy.</wers_wciety>/
Niechże upadnie przed księżyca nowiem,/
<wers_wciety>Na którym wasza srebrna stopa leży!</wers_wciety>/
Niechże się schyli duszą cichą, szczérą,/
Przed Bogiem --- nie przed szatanem i lirą!</strofa>


<strofa id="e268">,,Ta lira... w trumien znaleziona rdzeniach!/
<wers_wciety>Już jej głos serce narodu osłabił,</wers_wciety>/
A na niej szatan czarny gra w płomieniach/
<wers_wciety>I luda już pół z Baru<pe><slowo_obce>Bar</slowo_obce> --- miasto i twierdza w środkowo-zach. części Ukrainy, położone nad rzeką Rów, ok. 60 km na płd. zachód od Winnicy.</pe> mi wywabił!</wers_wciety>/
Jak wąż, co błyszczy swą koroną w cieniach/
<wers_wciety>I blaskiem ściąga słowika, by zabił,</wers_wciety>/
Tak ów kozacki pół-duch na złe radzi/
I swoją smętną pieśnią gdzieś prowadzi</strofa>


<strofa id="e269">,,Na zaginienie! Brońcie od pożarów/
<wers_wciety>I od powietrza nas, ach! i od głodu!</wers_wciety>/
<begin id="b1292321491578-520373264"/><motyw id="m1292321491578-520373264">Pycha, Bóg</motyw>I brońcie jeszcze nas, Panny, od czarów/
<wers_wciety>I od tej dumy, co z Barskiego grodu</wers_wciety>/
Już oberwała wichrem las sztandarów,/
<wers_wciety>A sama chce być zbawczynią narodu.</wers_wciety>/
Nadłamcie dumie miecza, skruszcie rogów,/
Zostawcie Boga nad nami --- nie bogów!</strofa>


<strofa id="e270"><end id="e1292321491578-520373264"/>,,Dajcie mi jedną przynajmniej szablicę/
<wers_wciety>Świętą, a ja z niej wielką tęczę zrobię.</wers_wciety>/
Tęczę i wiecznie trwałą błyskawicę,/
<wers_wciety>Świecącą teraz i później na grobie,</wers_wciety>/
Gdy położymy w proch zmęczone lice,/
<wers_wciety>Nie zostawiwszy nic jak proch po sobie,</wers_wciety>/
I duszę w Boże oddawszy ramiona,/
A nasze długo słyszane imiona</strofa>


<strofa id="e271">,,Oddawszy dzieciom. --- Poseł mój szwankował/
<wers_wciety>W Krymie, i musi... ciężkie więzy dźwiga;</wers_wciety>/
I tego brońcie, bom go umiłował !..."/
<wers_wciety>Na tym zakończył mój ksiądz pacierz wiga</wers_wciety>/
Papisty; potem w księżyc pocałował,/
<wers_wciety>Co pod nogami Matek Boskich miga,</wers_wciety>/
I był od swojej złoto-jasnej ściany/
Wzięty, weselszy już, bo wysłuchany.</strofa>


<strofa id="e272">Nazajutrz słońce, strzałą brylantową/
<wers_wciety>Zajrzawszy w celę cichą Karmelity,</wers_wciety>/
Obudziło go z bardzo ciężką głową,/
<wers_wciety>A był na kwaśne jabłko cały zbity</wers_wciety>/
I pokapany nie berberysową/
<wers_wciety>Jagodą, ale własną krwią okryty,</wers_wciety>/
I dyscypliny także znalezione/
Przy nim --- leżały mokre i czerwone.</strofa>


<strofa id="e273">I zdało mu się, że śpiąc chodził lasem,/
<wers_wciety>A nic nie wiedział, że chodził istotnie</wers_wciety>/
W koronie złotej, z wielkim tęczy pasem./
<wers_wciety>Wreszcie zapomniał. --- Jakiś pan tnie-po-tnie</wers_wciety>/
Do jego celi cichej wszedł z hałasem/
<wers_wciety>I z wódką --- było na dworze wilgotnie;</wers_wciety>/
Ksiądz się nie bronił, łyknął gorzałczyny/
I ten sen w duchów uleciał krainy.</strofa>


<strofa id="e274">Lecz skutek? --- skutek, jak się to pokaże,/
<wers_wciety>Był na tym nawet świecie dotykalny.</wers_wciety>/
<begin id="b1292334082927-901732108"/><motyw id="m1292334082927-901732108">Upadek</motyw>Wkrótce będziemy z moją pieśnią w Barze,/
<wers_wciety>Wtenczas ujrzycie sami, że fatalny</wers_wciety>/
Był pacierz księdza. Runęły ołtarze,/
<wers_wciety>Kościół, i z niemi ten ksiądz runął mszalny;</wers_wciety>/
Lecz ksiądz przez swoje to dokazał cudy,/
Że regimentarz z czartem runął wprzódy...<end id="e1292334082927-901732108"/></strofa>


<strofa id="e275"><slowo_obce>Ut videbitis</slowo_obce>.<pe><slowo_obce>ut videbitis</slowo_obce> (łac) --- jak zobaczycie.</pe> --- Jak pięknie owiewa/
<wers_wciety>Woń cudów młodość mego bohatyra!</wers_wciety>/
Anieli patrzą przez palmowe drzewa,/
<wers_wciety>Jego więzienie w blaski się ubiéra,</wers_wciety>/
Hymn Betleemski nad głowami śpiewa,/
<wers_wciety>Z duchów się złotych wiąże jakaś lira</wers_wciety>/
Pod sklepieniami i blask bursztynowy,/
W tym blasku róże, światełka i głowy.</strofa>


<strofa id="e276">Był to sen tylko --- ale nie zepsuta,/
<wers_wciety>Wrąca młodości krew sny takie daje.</wers_wciety>/
Pan Kaźmierz leżał w jednym Marabuta<pe><slowo_obce>marabut</slowo_obce> --- przywódca duchowy w islamie, uważany za świętego o nadprzyrodzonych zdolnościach.</pe>/
<wers_wciety>Grobowcu. --- Wschodnie przebiegając kraje,</wers_wciety>/
Kiedy mię noga wielbłądów niekuta/
<wers_wciety>Niosła w piekielne stepy albo raje,</wers_wciety>/
Stanąłem na noc raz w grobie, i dobrze/
Spałem na martwych pościeli i ziobrze.</strofa>


<strofa id="e277">Była to wielka w żywocie pociecha/
<wers_wciety>Zasnąć, a jeszcze większa, wstać o wschodzie</wers_wciety>/
I otrząść włosy senne z prochu Szecha<pe><slowo_obce>szech</slowo_obce> --- muzułmański święty.</pe>/
<wers_wciety>I zostawić go w mogilnej gospodzie,</wers_wciety>/
Nie dawszy mu za nocleg nic --- prócz echa/
<wers_wciety>Z tej pieśni, --- w obcym dalekim narodzie</wers_wciety>/
Śpiewanej. --- Ludzie z księżycową twarzą/
W mogiłach swoich wschodnich gospodarzą,</strofa>


<strofa id="e278">Przyjmują na noc smętne wędrowniki,/
<wers_wciety>Czasem przez wieczne nakażą zapisy</wers_wciety>/
Karmić ptaszęta --- stąd są ciągłe krzyki/
<wers_wciety>Wróblów<pe><slowo_obce>wróblów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: wróbli.</pe>, i ciągle pełne ziarna misy</wers_wciety>/
I ciągle różom miłosne słowiki/
<wers_wciety>Na cmentarzowe latają cyprysy,</wers_wciety>/
I ciągle szpaki po grobach gawędzą/
O trupach, którzy karmią i nie spędzą...</strofa>


<strofa id="e279">Lubiłem zwiedzać takie gospodarstwa/
<wers_wciety>Umarłych, szpaków podsłuchać rozmowy,</wers_wciety>/
I słyszeć różne ich o zmarłych łgarstwa,/
<wers_wciety>Bo pochlebiają; a posępne sowy,</wers_wciety>/
Grobów latarnie, senatory carstwa,/
<wers_wciety>Z grobów posępne pokazują głowy</wers_wciety>/
I zegarowe, wielkie, krągłe lice/
I oczy, co się palą, jak dwie świéce.</strofa>


<strofa id="e280">W mogiłce Szecha --- był to grób osobny/
<wers_wciety>Na górach, z białą kopułą glinianą ---</wers_wciety>/
Leżał mój rycerz, nadzwyczaj podobny/
<wers_wciety>Do męczennika, bowiem go związano;</wers_wciety>/
A nad nim śpiewał nocy ptak żałobny/
<wers_wciety>Smutniejszy jeszcze, bo śpiewał za ścianą,</wers_wciety>/
Zrobiwszy wieczną z słowikami ligę,/
Oddawszy cyprys im --- a czarną figę</strofa>


<strofa id="e281">Wziąwszy za pałac. Jej ogromne liście/
<wers_wciety>Ciągle po głowie grobowca łopocą;</wers_wciety>/
Ptak umiłował ją sercem ogniście/
<wers_wciety>I nie opuszczał nigdy, nawet nocą.</wers_wciety>/
W grobie podwójne także było wniście<pe><slowo_obce>wniście</slowo_obce> (daw.) --- wejście.</pe>/
<wers_wciety>I dwie izdebki; w jednej się szamocą</wers_wciety>/
Owe Tatarki strzegące dziewczyny,/
W drugiej Beniowski --- skrępowany, siny,</strofa>


<strofa id="e282">Sam jeden leży na glinie i wzdycha,/
<wers_wciety>Któż mu w nieszczęściu srogim dopomoże?</wers_wciety>/
Nad nim okropna zemsta, zemsta mnicha!/
<wers_wciety>Pod nim umarły! Wspomniał o upiorze,</wers_wciety>/
Potem (weselszą myślą myśl odpycha)/
<wers_wciety>I tej dziewczynie, co w drugiej komorze</wers_wciety>/
Leży i rączki może białe poda,/
Lecz ma rumatyzm<pe><slowo_obce>rumatyzm</slowo_obce> --- reumatyzm, tu: paraliż.</pe> w rączkach --- jaka szkoda!</strofa>


<strofa id="e283">W kamień członeczki białe Bóg zastudził;/
<wers_wciety>Chociażby chciała wstać i przyjść --- nie wstanie,</wers_wciety>/
Chociażby wstała, toby się obudził/
<wers_wciety>Pop lub Tatarki wiedmy<pe><slowo_obce>wiedmy</slowo_obce> (z ukr.) --- wiedźmy.</pe>. Chryste Panie!</wers_wciety>/
<begin id="b1293650434017-896322024"/><motyw id="m1293650434017-896322024">Sen</motyw>Także Cię rycerz mej powieści znudził,/
<wers_wciety>Żeś mu dał rozpacz, grobowe posłanie,</wers_wciety>/
Więzy na rękach, łzę, co się nie leje,/
I odebrałeś w grobowcu nadzieję?</strofa>


<strofa id="e284">A jeszcze gorzej: jakiś gorączkowy/
<wers_wciety>Sen przyszedł, zamknął gorące zrennice;</wers_wciety>/
Czarne Arabki postawił u głowy,/
<wers_wciety>Ubrał je w brody jako czarownice,</wers_wciety>/
Zamiast warkocza z włosów dał wężowy,/
<wers_wciety>Zamiast paznokci ubrał tygrysice</wers_wciety>/
W ohydne i krwią kapiące pazury,/
Zęby przemienił w kły, zawoje w chmury.</strofa>


<strofa id="e285">Stanęły nad nim, pierś mu obnażyły;/
<wers_wciety>Chce krzyczyć... głos mu w gardle stanął kołem;</wers_wciety>/
Chciał westchnąć --- w sercu pękły wszystkie żyły,/
<wers_wciety>Chciał zgrzytnąć --- usta nawiane popiołem;</wers_wciety>/
Wszystkie uczucia ludzkie ma --- prócz siły.../
<wers_wciety>Leży, z widmami strasznemi nad czołem.</wers_wciety>/
Gdyby już uczuł wreszcie ból serdeczny ---/
Lecz nie --- strach tylko ma --- i zda się wieczny...</strofa>


<strofa id="e286">Do omdlałości przychodzi --- a owe/
<wers_wciety>Wiedmy do siebie szeptają --- on słyszy...</wers_wciety>/
,,Odrąbmy jemu, rzekły, mieczem głowę/
<wers_wciety>I posłuchajmy, jak krew pluska w ciszy."</wers_wciety>/
A druga rzekła: ,,Mam krupy perłowe/
<wers_wciety>I dorzucimy nieco szarych myszy,</wers_wciety>/
I masła nam da jaki kat przekupnik/
I da nam sadła z psów --- zrobimy krupnik..."</strofa>


<strofa id="e287">Beniowski słyszał, czarne gospodynie/
<wers_wciety>Jak naradzały się, i uczuł zimno</wers_wciety>/
W kościach. Wtem jedna rzekła: ,,Mam naczynie,/
<wers_wciety>Ale jak zrobię tę rzecz... mury hrymną<pe><slowo_obce>hrymnąć</slowo_obce> (z ukr.) --- upaść, przewrócić się.</pe>!</wers_wciety>/
Czekaj; czoło mu językiem poślinię/
<wers_wciety>I zrobię nasz znak nad nim samym i mną..."</wers_wciety>/
W Beniowskim serce aż przez sen zakrzepło,/
Uczuł przy twarzy bowiem twarz i ciepło,</strofa>


<strofa id="e288">Nareszcie usta --- ale o! dziwaczne/
<wers_wciety>Sny... usta były świeże, miłe, młode,</wers_wciety>/
Jako dwie wisznie, co się zdają smaczne,/
<wers_wciety>Choć okiem tylko rubinową wodę</wers_wciety>/
Pijesz. --- O ustach więc tych śpiewać zacznę/
<wers_wciety>I wejdę z niemi poeta w ugodę,</wers_wciety>/
Aby za wiersz mój lotny bezrozumnie/
Tak obudziły mnie tu --- albo w trumnie.</strofa>


<strofa id="e289">Panny Gruszczyńskiej były to usteczka!...<end id="e1293650434017-896322024"/>/
<wers_wciety>Ona --- w grobowcu leżąc z drugiej strony ---</wers_wciety>/
Biedna, w Tatarek rękach jak owieczka,/
<wers_wciety>Która na wełnie ma już krzyż czerwony;</wers_wciety>/
A często jednak zachodziła sprzeczka/
<wers_wciety>Między leśnemi Idyll Korydony<pe><slowo_obce>Korydon</slowo_obce> --- postać występująca w <tytul_dziela>Bukolikach</tytul_dziela> Wergiliusza, idylliczny pasterz.</pe>,</wers_wciety>/
Na której owcy były śmierci krzyże ---/
Bo matka często je całując --- zliże,</strofa>


<strofa id="e290">I sama nie wie, że swem pocałunkiem/
<wers_wciety>Od śmierci małe dziecko obroniła.</wers_wciety>/
Tak właśnie dziwnym to było trefunkiem<pe><slowo_obce>trefunek</slowo_obce> (daw.) --- traf, zbieg okoliczności.</pe>,/
<wers_wciety>A pewnie temu winna ta mogiła,</wers_wciety>/
Że się przed Matki Boskiej wizerunkiem,/
<wers_wciety>Przed tęczą swojej myśli pomodliła</wers_wciety>/
Panna Gruszczyńska, idąc na spoczynek;/
Wtem ją obudził wiatr --- z niezapominek,</strofa>


<strofa id="e291">Z róż, z tulipanów, z lilii i z bratków,/
<wers_wciety>I otworzyła na pół senne oczy</wers_wciety>/
I ujrzała się w zawierusze z kwiatków,/
<wers_wciety>Które latały w błękitnej przezroczy.</wers_wciety>/
Środek powietrza tego był z bławatków,/
<wers_wciety>W bławatkach był blask od czarnych warkoczy,</wers_wciety>/
Które przechodząc z jaśni do ciemnoty,/
Brały blask dziwny --- rubinowo-złoty...</strofa>


<strofa id="e292">Twarz także była tej przecudnej bieli,/
<wers_wciety>Co od błękitu także coś pożycza;</wers_wciety>/
Pod pachą byli skrzydlaci anieli,/
<wers_wciety>A co dziwniejsza, szata tajemnicza</wers_wciety>/
Z aniołów tkana --- a na karabeli/
<wers_wciety>Trzymała stopy ta postać dziewicza ---</wers_wciety>/
Stopki tak małe, że z tamtego świata/
Idąc, zapewne nie chodzi --- lecz lata.</strofa>


<strofa id="e293">Przed nią --- na ziemi niemocą złożona/
<wers_wciety>Panna Gruszczyńska smętne oczki mruży,</wers_wciety>/
Jak alabaster, w którym zapalona/
<wers_wciety>Lampa rzuciła coś blasku i róży;</wers_wciety>/
Wtem święta rzekła do niej: Wstań! --- a ona/
<wers_wciety>Uczuła, że jej ruch i życie służy,</wers_wciety>/
I wnet rączkami, które już nie słabną,/
Zebrała na pierś koszulę jedwabną,</strofa>


<strofa id="e294">Potem usiadła, a potem uklękła,/
<wers_wciety>A potem płakać zaczęła w tym grobie.</wers_wciety>/
I wnet ta jasność przecudowna pękła/
<wers_wciety>I znikła sennej podobna osobie.</wers_wciety>/
Ciemność dzieweczkę klęczącą przelękła,/
<wers_wciety>Nie prędko światło ujrzała przy sobie ---</wers_wciety>/
Był to kagańczyk, który tam szczęśliwie/
Płonął w żelaznej czarce --- knot w oliwie.</strofa>


<strofa id="e295">Wziąwszy więc lampę, wyszła; księżyc w górze/
<wers_wciety>Świecił, lecz zdało się małej dziewczynce,</wers_wciety>/
Że księżyc ćmiły fijołki i róże,/
<wers_wciety>Rzucając nań blask i pył albo sińce;</wers_wciety>/
W powietrzu czuła dziwną kwiatów burzę,/
<wers_wciety>Widziała różne tęczowe gościńce,</wers_wciety>/
Po których odszedł pewnie --- anioł biały.../
Potem ujrzała dwie Arabki --- spały!</strofa>


<strofa id="e296">Ohydna ich twarz --- bowiem te upiorki/
<wers_wciety>Miały zasłonę na czole i brodzie,</wers_wciety>/
A po nosach szły z koralów paciorki/
<wers_wciety>I dwie zasłony te trzymały w zgodzie.</wers_wciety>/
Musiały pływać po wierzchu jak korki/
<wers_wciety>Te czarownice, pławione na wodzie<pe><slowo_obce>Musiały pływać po wierzchu jak korki te czarownice, pławione na wodzie</slowo_obce> --- nawiązanie do próby wody, której poddawano kobiety podejrzane o czary. Te, które nie tonęły, uznawano za czarownice.</pe>;</wers_wciety>/
Musiały latać jako nietopyrze,/
Wziąwszy pod siodło łopaty lub krzyże.</strofa>


<strofa id="e297">Lecz teraz spały, chrapiąc głośno obie,/
<wers_wciety>A tak ohydnie chrapią i śmiertelnie,</wers_wciety>/
Tak się pazurem jedna w udo skrobie,/
<wers_wciety>A druga przez sen tak szczeka piekielnie,</wers_wciety>/
Że panna, światło trzymając przy sobie,/
<wers_wciety>Paluszkami je osłoniła szczelnie</wers_wciety>/
I stała --- srebrna dziewczyna w lazurze,/
Już nie kaganiec niosąc, ale róże.</strofa>


<strofa id="e298">Nagle ją strach wziął, obróciła twarzy/
<wers_wciety>I do grobowca szła nazad powoli,</wers_wciety>/
Jak smętna dusza, co się na to skarzy,/
<wers_wciety>Że wrócić musi do smętnej topoli</wers_wciety>/
I grobowcowi ciała być na straży,/
<wers_wciety>Aż ją pokuta albo czas wyzwoli</wers_wciety>/
I znów odeszle<pe><slowo_obce>odeszle</slowo_obce> --- dziś popr. forma: odeśle.</pe> w światy przedstworzenia,/
Gdzie wyrastają znów dusze z płomienia.</strofa>


<strofa id="e299">Szła więc pod swoje sklepione framugi/
<wers_wciety>I schyliwszy się weszła. Już mówiłem,</wers_wciety>/
Że w tym grobowcu był katakumb drugi,/
<wers_wciety>Gdzie krwią okryty i potem i pyłem</wers_wciety>/
Mój rycerz leżał na ziemi, jak długi./
<wers_wciety>Szczęściem, że lampy mojej nie zgasiłem,</wers_wciety>/
Prowadząc moje biedne dziewczę ciche/
Do tego grobu po nocy, jak Psyche<pe><slowo_obce>Psyche</slowo_obce> (mit. gr.) --- piękna kochanka Erosa, boga miłości, który odwiedzał ją co noc pod osłoną ciemności, ale zabraniał jej na siebie patrzeć. Psyche  wiedziona ciekawością zapaliła świecę, bóg obudził się i zagniewany jej nieposłuszeństwem odleciał. Psyche wytrwale szukała ukochanego po całym świecie, wreszcie bogowie uczynili ją nieśmiertelną i żoną Erosa.</pe>.</strofa>


<strofa id="e300">Od lampy płomyk tak się nad nią schyla,/
<wers_wciety>Tak się od knotu w powietrze odrywa,</wers_wciety>/
Jak duch miłości na skrzydłach motyla,/
<wers_wciety>Piękniejszy wtenczas, kiedy dogorywa,</wers_wciety>/
Kiedy ostatnia w nim zachwytu chwila/
<wers_wciety>Płomieniem buchnie --- piękna i straszliwa</wers_wciety>/
I nad kochanki czołem się rozwinie/
Jak płomyk --- potem uleci --- i zginie...</strofa>


<strofa id="e301">Tak weszła, światło w zmierzch ulatujące/
<wers_wciety>Niosąc nad głową --- potem go spostrzegła...</wers_wciety>/
O! jakie wtenczas jej modły gorące!/
<wers_wciety>Jak krew po żyłkach szafirowych biegła!</wers_wciety>/
<begin id="b1293651470345-36898379"/><motyw id="m1293651470345-36898379">Ucieczka</motyw>Chciała go zbudzić... więc usta gorące/
<wers_wciety>Na czole jemu kładąc, sama legła</wers_wciety>/
I jęła więzy rozwiązywać duszkiem,/
Ustami mówiąc mu: cyt! --- i paluszkiem...</strofa>


<strofa id="e302">On też obudził się --- lecz patrzcie chłopca!/
<wers_wciety>Zaraz zrozumiał, że to nie z jasełek</wers_wciety>/
Jaki aniołek, ani z mogił kopca/
<wers_wciety>Duch, chociaż stała z koroną światełek.</wers_wciety>/
Twarz ta i postać nie była mu obca;/
<wers_wciety>Leżał więc cicho, a ona perełek</wers_wciety>/
Ząbków bielutkich jak szczurek używa/
I przegryzione na pół więzy zrywa.</strofa>


<strofa id="e303">Już wolny!... wstaje, otrząsa się z prochu,/
<wers_wciety>Ona z kagańcem złotym naprzód leci;</wers_wciety>/
Oboje wyszli z grobowego lochu./
<wers_wciety>Tatarki chrapią --- księżyc srebrny świeci...</wers_wciety>/
O! pomóż ty mi, Dante, i ty, Włochu/
<wers_wciety>Z Sorrentu<pe><slowo_obce>Sorrento</slowo_obce> --- popularna już w XIX w. miejscowość turystyczna w płd. Włoszech nad Morzem Śródziemnym, niedaleko Neapolu, miejsce urodzenia Torquata Tassa (1544--1595), wł. poety, autora poematu <tytul_dziela>Jerozolima wyzwolona</tytul_dziela>.</pe>... dwoje tych różanych dzieci</wers_wciety>/
Przez te parowy wieść okropnie, sine,/
Tam, na błękitną jak niebo dolinę...</strofa>


<strofa id="e304">Olbrzymie skały zastępują drogę,<end id="e1293651470345-36898379"/>/
<wers_wciety>Tam nagle potok jęknie i zaszczeka;</wers_wciety>/
Świat taki dziki naprzód wziął pod nogę/
<wers_wciety>Jehowa, --- wprzód nim postawił człowieka,</wers_wciety>/
Dawszy stworzonym skałom na załogę/
<wers_wciety>Węże, co lały się ze skał, jak rzeka,</wers_wciety>/
I po dolinach, gdzie szła noga Boża,/
Ze swych błękitnych ciał czyniły morza.</strofa>


<strofa id="e305">Wystawcie sobie w tym świecie połosów<pe><slowo_obce>połos</slowo_obce> --- połoz, duży wąż.</pe>/
<wers_wciety>Duszki dwie, które czekały na ciało,</wers_wciety>/
A jeszcze słońca się trzymały włosów,/
<wers_wciety>Aby nie upaść na świat, co był skałą,</wers_wciety>/
Węży królestwem i bezładem ciosów,/
<wers_wciety>Gdzie od świstania wielkich gadzin grzmiało,</wers_wciety>/
Wystawcie sobie, że nad tym odłogiem/
Te duszki drżące dwie idą --- za Bogiem...</strofa>


<strofa id="e306">A obaczycie moją smętną parę/
<wers_wciety>Po skałach wianą wietrznemi poloty.</wers_wciety>/
Wszystko lub białe jak kość, albo szare;/
<wers_wciety>Z daleka wiszą czarne wielkie groty,</wers_wciety>/
Gdzie pastuch Tatar śpiewa pieśni stare,/
<wers_wciety>I trzody beczą, i na księżyc złoty</wers_wciety>/
Szczekają głucho psy, --- potoków fale/
Huczą --- i płaczą w dolinach szakale,</strofa>


<strofa id="e307">Jak zarzynane dzieci przez Heroda,/
<wers_wciety>Szakale płaczą --- a psom jak na sprzeczkę.</wers_wciety>/
Beniowski zbiega z gór, jak srebrna woda,/
<wers_wciety><begin id="b1293651609289-2197883322"/><motyw id="m1293651609289-2197883322">Kobieta, Strój</motyw>Na ręce już wziął zmęczoną dzieweczkę;</wers_wciety>/
Czasem mu powój kwietny ręce poda,/
<wers_wciety>Czasem i ona pomoże troszeczkę,</wers_wciety>/
Oczkami skalne przeszywszy obłędy/
I mówiąc jemu cicho: ,,Idź Pan tędy.</strofa>


<strofa id="e308">,,Tę skałę się Pan, mówi, obejść staraj ---/
<wers_wciety>Tu mnie puść --- sama ten potok przeskoczę ---</wers_wciety>/
Ostrożnie, mówi, tu mi nie rozparaj/
<wers_wciety>Koszulki o cierń (było to przezrocze</wers_wciety>/
Jedwabne)." Nagle wrzasła: ,,Bakczysaraj!/
<wers_wciety>Puść mię!" --- Zwinęła na czoło warkocze,</wers_wciety>/
Koszulę także poprawiła z letka<pe><slowo_obce>z letka</slowo_obce> (reg.) --- z lekka.</pe> ---/
Jeszcze dziewczyna mała --- już kokietka...</strofa>


<strofa id="e309"><begin id="b1293651678391-2815203087"/><motyw id="m1293651678391-2815203087">Miasto</motyw>Do miasta wchodząc, myślała o stroju;/
<wers_wciety>Przyszły jej na myśl jakieś myśli grzeczne,</wers_wciety>/
Miejskie<end id="e1293651609289-2197883322"/> --- a miasto było w świateł roju,/
<wers_wciety>I różne wieńce nad nim jak słoneczne</wers_wciety>/
Wisiały --- różne z tatarskiego łoju/
<wers_wciety>Ramazanowe<pe><slowo_obce>ramazanowy</slowo_obce> --- ramadanowy, związany ze świętem kończącym Ramadan, miesiąc postu w kulturze muzułmańskiej.</pe> lampy i świąteczne,</wers_wciety>/
Z różnych szkieł różnie na niebie świecące,/
Jak wieńce z kwiatów na szafiru łące.</strofa>


<strofa id="e310">Bo minarety, co je w niebo niosły,/
<wers_wciety>Tak były lekkie, jakby owe kwiaty</wers_wciety>/
Bez żadnych łodyg i pni same rosły/
<wers_wciety>Albo latały; a tak był bogaty</wers_wciety>/
Niemi horyzont, że oczy nie zniosły/
<wers_wciety>I odwracały się na bledsze światy,</wers_wciety>/
Na morze, co swój włos jak owca wełni/
I srebrem błyska, lub na księżyc w pełni.</strofa>


<strofa id="e311">Czasem piękniejszy tem, że stał na stronie,/
<wers_wciety>Minaret, jakby jaki anioł smętny,</wers_wciety>/
Stał w swej ognistej z różnych gwiazd koronie,/
<wers_wciety>Tem milszy oczom, że nie był natrętny.</wers_wciety>/
Beniowski widząc, jak powietrze płonie,/
<wers_wciety>Jak miasto gwary różnemi i tętny</wers_wciety>/
Spokojność nocy lazurowej miesza,/
Jak motyl nocny, w blask i brzęk pospiesza,</strofa>


<strofa id="e312">Wpada w ulice gliną i rogożą/
<wers_wciety>Sklepione. Pełno świecących sklepików;</wers_wciety>/
Osiołki gości po ulicach wożą,/
<wers_wciety>Radosnych pełno tłumów i okrzyków;</wers_wciety>/
Strzeż się! bo zdepcą i w błocie położą,/
<wers_wciety>Gdzie pełno leży zgubionych trzewików...</wers_wciety>/
Rzekłbyś, że pod tą żydowską hołotą/
Drogim krwawnikiem brukowane błoto.<end id="e1293651678391-2815203087"/></strofa>


<strofa id="e313">Rycerz z dzieweczką ani się ogląda,/
<wers_wciety>Leci a dziewczę swe zasłania młode;</wers_wciety>/
Niekiedy spotka wielkiego wielbłąda,/
<wers_wciety>Wschodnich ubogich krajów woziwodę,</wers_wciety>/
Okręt pustyni --- jako struś wygląda,/
<wers_wciety>Skrzydła ma z worków, a gdy przed gospodę</wers_wciety>/
Przyjdzie i stanie, to skórzane boki/
Leją fontanny dwie i dwa rynsztoki...</strofa>


<strofa id="e314"><begin id="b1293651778361-3662313121"/><motyw id="m1293651778361-3662313121">Strój, Uroda, Flirt</motyw>Czasami wielkim robrontem<pe><slowo_obce>robront</slowo_obce> (z fr.) --- szeroka, sztywna suknia kobieca.</pe>skrzydlata/
<wers_wciety>(Bowiem kobiety wschodnie chcą być grube)</wers_wciety>/
Leci ogromna czarna trumna, chata,/
<wers_wciety>Jak okręt, co ma parę albo śrubę</wers_wciety>/
Schowaną wewnątrz i blisko przelata;/
<wers_wciety>Ujrzałeś tylko widmo, czarną szubę,</wers_wciety>/
Oczy świecące przez dwa białe kołka,/
Na dole głowę i ogon... osiołka...</strofa>


<strofa id="e315">Z jedwabnym ciebie minęła szelestem,/
<wers_wciety>Oczyma tylko łysnęła --- lecz okiem</wers_wciety>/
Już myślisz, że cię spytała: kto jestem?/
<wers_wciety>Już myślisz, że to Wenus pod obłokiem,</wers_wciety>/
Że to jest ogień, który pod azbestem,/
<wers_wciety>Pod niespaloną szubą i szlafrokiem</wers_wciety>/
Płonie i z drogi cię cnoty oddali,/
A jeśli dotkniesz go --- na popiół spali...</strofa>


<strofa id="e316">Jednak... częstokroć tak nie jest! Rendez-vous/
<wers_wciety>Gdzieś na cmentarzu dane --- diable myli;</wers_wciety>/
Cyprysowemu ją zostawiasz drzewu/
<wers_wciety>Cieszyć... i klniesz wiatr, co szubę odchyli.</wers_wciety>/
Lecz wtenczas tyle jest wschodniego gniewu,/
<wers_wciety>Taki jest wybuch, że dla krotochwili</wers_wciety>/
Wrócisz i ogień hamujesz powoli./
Dalibóg, Muza moja znów swawoli!...<end id="e1293651778361-3662313121"/></strofa>


<strofa id="e317">Gawędzi --- a wiem, żeście już ciekawi,/
<wers_wciety>Dlaczego miasto iluminowane</wers_wciety>/
I co mój rycerz, lecąc gniewny, sprawi?/
<wers_wciety>Więc tu, ponieważ ta pieśń długa, stanę...</wers_wciety>/
A gdy Apollo mi pobłogosławi,/
<wers_wciety>Znów nowe laury zasadzę różane,</wers_wciety>/
Których mi powieść dostarczy szlachetna./
Dosyć --- bo strofa to już blisko setna.</strofa>


<naglowek_czesc id="e318">Pieśń X</naglowek_czesc>



<strofa id="e319"><begin id="b1283177515258-3963361129"/><motyw id="m1283177515258-3963361129">Podróż</motyw>Kto widział tylko swój dach i swój kurnik/
<wers_wciety>I swoje grzędy i swoją parafią<pe><slowo_obce>parafią</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lp: parafię.</pe>,</wers_wciety>/
Ten nie wie, co czuć może awanturnik,/
<wers_wciety>Kiedy go różne losu gromy trafią;</wers_wciety>/
Kiedy poduszkę czasem ma jaszczurnik<pe><slowo_obce>jaszczurnik</slowo_obce> --- tu: gniazdo jaszczurek.</pe> ---/
<wers_wciety>Dziś wodę pije, a jutro ratafią<pe><slowo_obce>ratafia</slowo_obce> --- rodzaj słodkiego likieru.</pe>.</wers_wciety>/
Ta strofa bardzo szanowna i prosta,/
Przetłumaczona dosłownie z Ariosta<pe><slowo_obce>Ariosto, Ludovico Giovanni</slowo_obce> (1474--1533) --- włoski poeta renesansowy, autor poematu rycerskiego <tytul_dziela>Orland szalony</tytul_dziela>.</pe>.</strofa>


<strofa id="e320"><begin id="b1293715635446-285613517"/><motyw id="m1293715635446-285613517">Starość</motyw>Dant<pe><slowo_obce>Dant</slowo_obce> --- własc. Dante Alighieri (1265--1321), poeta włoski, autor <tytul_dziela>Boskiej Komedii</tytul_dziela>.</pe> także, drugi poeta epiczny,/
<wers_wciety>Mówi: O! szczęsny, szczęsny, co się rodzi</wers_wciety>/
I nigdy w życiu za obręb graniczny/
<wers_wciety>Swoich zegarów miejskich nie wychodzi!<end id="e1283177515258-3963361129"/></wers_wciety>/
W tym wierszu słychać dźwięk melancholiczny/
<wers_wciety>Rodzinnej wieży, który starce wodzi</wers_wciety>/
Wokoło domu... piastunki sposobem/
I nie pozwala oddalić się --- grobem.</strofa>


<strofa id="e321">Ale kto zawsze chodził tak, zda mi się/
<wers_wciety>Na starca dobry, lecz na czytelnika</wers_wciety>/
Zły bardzo; w oczach mu książeczka ćmi się,/
<wers_wciety>Nie doczytawszy strof, często zamyka.</wers_wciety>/
O różach jemu mówisz i cyprysie ---/
<wers_wciety>Woli w drużbarta zagrać albo w ćwika<pe><end id="e1293715635446-285613517"/><slowo_obce>drużbart, ćwik</slowo_obce> --- gry karciane, popularne w XVIII w.</pe>.</wers_wciety>/
<begin id="b1283177952338-1813783853"/><motyw id="m1283177952338-1813783853">Poeta, Sława, Los</motyw>
Patrz, jaki los był biednego Torkwata<pe><slowo_obce>Torkwato</slowo_obce> --- własc. Torquato Tasso (1544--1595), wybitny poeta włoskiego renesansu, autor poematu rycerskiego <tytul_dziela>Jerozolima wyzwolona</tytul_dziela>.</pe>,/
Ledwo gdzie o nim wie dom, albo chata.</strofa>


<strofa id="e322">Dziś jeszcze jego głos harmonią szklaną<pe><slowo_obce>harmonia szklana</slowo_obce> --- dziś: harmonika szklana, instrument muzyczny o bardzo czystym, przenikliwym dźwięku, popularny w XIX w.; gra się na nim, pocierając wilgotnymi palcami obracające się szklane dyski.</pe>/
<wers_wciety>Ślizga się, jako Syrena tęczowa,</wers_wciety>/
Po złotym płacząc kanale Orfano<pe><slowo_obce>kanał Orfano</slowo_obce> --- kanał znajdujący się w Wenecji, w płn. Włoszech; nazwą (dosł. Kanał Sierocy) wpisuje się w nastrój strofy.</pe>/
<wers_wciety>W ciemnym szpitalu<pe><slowo_obce>w ciemnym szpitalu</slowo_obce> --- Torquato Tasso cierpiał na zaburzenia psychiczne i spędził 7 lat w szpitalu dla obłąkanych w Ferrarze.</pe> wyjęczane słowa.</wers_wciety>/
Lecz moje... i tych dźwięków nie dostaną,/
<wers_wciety>I czas je w długim grobowcu pochowa...</wers_wciety>/
Więc --- a więc piszmy, niech rym będzie świeży!/
Reszta od Boga i ludzi zależy.<end id="e1283177952338-1813783853"/></strofa>


<strofa id="e323"><begin id="b1283179103464-173039266"/><motyw id="m1283179103464-173039266">Dwór, Karczma</motyw>Beniowski więc mój, przebiwszy się w tłumie,/
<wers_wciety>Dopadł pałacu, drzwi stały otworem;</wers_wciety>/
Wschód się w pałacach zamykać nie umie,/
<wers_wciety>Lecz dwór jest karczmą --- a karczma jest dworem.<end id="e1283179103464-173039266"/></wers_wciety>/
Więc obłąkany trochę na rozumie/
<wers_wciety>Nocną przeprawą i sennym upiorem</wers_wciety>/
Zmęczony, pełny rozpaczy i troski ---/
Wpadł do pałacu Chana pan Beniowski.</strofa>


<strofa id="e324">Za rękę trzymał dziewczynę oblaną/
<wers_wciety>Wstydu rumieńcem, lecz nadzwyczaj ładną;</wers_wciety>/
Spojrzał --- Chan siedział na sofie pod ścianą,/
<wers_wciety><begin id="b1283180404111-2831794331"/><motyw id="m1283180404111-2831794331">Grzech, Dworzanin</motyw>Przy nim ministry<pe><slowo_obce>ministry</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: ministrowie.</pe>, co lud drą i kradną,</wers_wciety>/
A czasem z brody gęstej coś dostaną/
<wers_wciety>I wcale tego na paznokć nie kładną,</wers_wciety>/
Ale puszczają wolno i z uśmiechem,/
Bowiem zabijać rzecz żywą --- jest grzechem.<end id="e1283180404111-2831794331"/></strofa>


<strofa id="e325">Ministry stali w kaftanach z czerwieni,/
<wers_wciety>Na wszystkich twarzach była dziwna radość;</wers_wciety>/
Świateł tysiące, woń drogich korzeni,/
<wers_wciety>I wszystkim ludzkim zmysłom było zadość.</wers_wciety>/
<begin id="b1293715923397-3920728461"/><motyw id="m1293715923397-3920728461">Taniec</motyw>Almeje<pe><slowo_obce>almeja</slowo_obce> --- tancerka na Wschodzie.</pe> także, te córki płomieni,/
<wers_wciety>W szat przezroczystych osłonięte bladość,</wers_wciety>/
Tańczą przy fontann lazurowych chłodzie/
Blisko --- a drugie daleko w ogrodzie.</strofa>


<strofa id="e326">Zda się, że ciągle się roją i rodzą/
<wers_wciety>Z krzewów, z jaśminów, z róż, i znowu nowe</wers_wciety>/
Przez rozwidnione aleje przechodzą,/
<wers_wciety>Lecąc przez słońca różnokolorowe.</wers_wciety>/
W tych słońcach giną smętne, z tych się płodzą/
<wers_wciety>I szybkim tańcem zawracają głowę;</wers_wciety>/
Królowa tańcu<pe><slowo_obce>tańcu</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lp: tańca.</pe>, młodziutka dziewczyna,/
Płeć<pe><slowo_obce>płeć</slowo_obce> (daw.) --- tu: skóra, cera, karnacja.</pe> miała żółto-ciemną, jak cytryna,</strofa>


<strofa id="e327">Oczy jak węgiel czarne, Indyjanka!/
<wers_wciety>Oczy jak dwoje czarnej kawy ziarek,</wers_wciety>/
Na głowie na kształt kręconego wianka/
<wers_wciety>Koronę, z chińskich jajek i latarek;</wers_wciety>/
Zmęczona, tańcu szybkiego sułtanka,/
<wers_wciety>Siadła na czarnym Chanie, jak kanarek,</wers_wciety>/
A Chan maleńkie złote brał chiryje<pe><slowo_obce>chiryja</slowo_obce> --- moneta.</pe>,/
Na twarz przylepiał spotniałą i szyję.<end id="e1293715923397-3920728461"/></strofa>


<strofa id="e328"><begin id="b1284185394958-1907424296"/><motyw id="m1284185394958-1907424296">Muzyka</motyw>Muzyka także grała; muzykanty/
<wers_wciety>Na różnokwietnej siedzieli rogoży<pe><slowo_obce>rogoża</slowo_obce> --- trzcina; tu: plecionka.</pe></wers_wciety>/
U drzwi, i grali okropne drabanty<pe><slowo_obce>drabant</slowo_obce> --- polski taniec z XVII w., połączenie poloneza i mazura.</pe>,/
<wers_wciety>Zachowując się z taktem jak najgorzej ---</wers_wciety>/
Piekielne jakieś muzykalne Danty,/
<wers_wciety>Na których ucho się dziś moje sroży;</wers_wciety>/
Pomiędzy niemi siedział muzyk dworu,/
Który w urzędzie był --- turbator choru<pe><slowo_obce>turbator choru</slowo_obce> --- śpiewak, przerywający pieśń chóru uroczystymi okrzykami.</pe>.</strofa>


<strofa id="e329">Więc śpiewał --- przy nim siedział cymbalista,/
<wers_wciety>Przy cymbaliście siedział bardzo blisko</wers_wciety>/
Skrzypak, a raczej Orfeusz<pe><slowo_obce>Orfeusz</slowo_obce> (mit. gr.) --- genialny śpiewak i poeta, jego muzyka miała wzruszać nawet zwierzęta i uspokajać wzburzone morze.</pe> lutnista/
<wers_wciety>Z wielką glinianą ostrunioną miską,</wers_wciety>/
Na której szczypał struny na kształt Lista<pe><slowo_obce>Liszt, Ferenc</slowo_obce> (1811--1886) --- kompozytor i pianista węgierski epoki romantyzmu. Stworzył nowy gatunek muzyczny: poemat symfoniczny.</pe>,/
<wers_wciety>Wysoko biorąc ton, a potem nisko;</wers_wciety>/
Trzeci --- co bardzo mały efekt czyni/
Na smyczku smyczkiem grał, jak Paganini<pe><slowo_obce>Paganini, Niccolo</slowo_obce> (1782--1840) --- wirtuoz skrzypiec, popisywał się grą skomplikowanych utworów na pojedynczej strunie.</pe>...</strofa>


<strofa id="e330">Wszyscy z ogromną artystów powagą,/
<wers_wciety>Jak gdyby czuli, że świat dzisiaj cały</wers_wciety>/
Muzykami jest, jak Mojżesza plagą,/
<wers_wciety>Skarany. --- Włochy od rulad<pe><slowo_obce>rulada</slowo_obce> --- szybki pasaż w muzyce wokalnej.</pe> zgłupiały,</wers_wciety>/
Europa także z polityczną wagą/
<wers_wciety>Rusza się na głos lutni, na kształt skały<pe><slowo_obce>Europa (...) rusza się na głos lutni, na kształt skały</slowo_obce> --- nawiązanie do mitów, według których muzyka Orfeusza poruszała nawet głazy.</pe> ---</wers_wciety>/
Po bizantyńsku swoje ciało kruszy<pe><slowo_obce>Po bizantyńsku swoje ciało kruszy</slowo_obce> --- tj. gnie się w ukłonach.</pe>/
I serca więdną w niej --- a kwitną uszy.</strofa>


<strofa id="e331">Ten wziąwszy opium zapału --- dopóki/
<wers_wciety>Włoch kastrat --- krzyczy: <slowo_obce>o patria</slowo_obce><pe><slowo_obce>o patria</slowo_obce> (łac.) --- ojczyzno.</pe>! w ruladach ---</wers_wciety>/
Czuje się w sercu bohatyrem sztuki<end id="e1284185394958-1907424296"/>,/
<wers_wciety>Rad by w podziemnych zaraz być naradach</wers_wciety>/
I wnet jak wulkan rzucić w górę bruki,/
<wers_wciety>I z mieczem jasnym w ręce iść po gadach,</wers_wciety>/
Strawiony takim serdecznym pożarem,/
Jutro znów głupcem jest... nie karbonarem<pe><slowo_obce>karbonar</slowo_obce> (z wł.) --- karbonariusz, członek tajnego stowarzyszenia rewolucyjnrgo, założone we Włoszech na początku XIX wieku.</pe>.</strofa>


<strofa id="e332">Zwłaszcza jeżeli na świecie pochmurno,/
<wers_wciety>Klnie świat... i nerwy! O! o! z krakowiaka</wers_wciety>/
Zróbcie mi jakie posępne notturno<pe><slowo_obce>notturno</slowo_obce> (wł.) --- nokturn, nastrojowa instrumentalna forma muzyczna.</pe>,/
<wers_wciety>Z notturna zróbcie coś <slowo_obce>alla polacca<pe><slowo_obce>alla polacca</slowo_obce> (wł.) --- po polsku, na sposób polski.</pe></slowo_obce>,</wers_wciety>/
Bo mi na świecie tem nadzwyczaj <wyroznienie>durno</wyroznienie>!/
<wers_wciety><begin id="b1293720329294-2235120158"/><motyw id="m1293720329294-2235120158">Poezja, Polska</motyw>Przyszła mi także z poczty cała paka</wers_wciety>/
Lirycznych wierszy --- O! Orędowniczko/
Polski! Najświętsza Panno! o! kantyczko!</strofa>


<strofa id="e333">Zmiłuj się, proszę, proszę --- nie nade mną,/
<wers_wciety>Ale nad Polską miej ty zmiłowanie!<end id="e1293720329294-2235120158"/></wers_wciety>/
<begin id="b1293720383462-3267561384"/><motyw id="m1293720383462-3267561384">Jesień, Melancholia</motyw>Więcej nie mówię, bo mi od łez ciemno,/
<wers_wciety>I pod oknami także mam płakanie</wers_wciety>/
Drzew, które słońca wołają daremno/
<wers_wciety>I mają z liścia złotego ubranie...</wers_wciety>/
Jesień z liryzmem smutnym przyszli w parze/
Na moją duszę, jako dwaj grabarze.<end id="e1293720383462-3267561384"/></strofa>


<strofa id="e334">Chciałbym coś pisać z tym niby zachwytem,/
<wers_wciety>Co niby z Boga jest --- lecz nie pozwala</wers_wciety>/
Ta pieśń, która jest koroną i szczytem/
<wers_wciety>Awantur krymskich. Potem przyjdzie fala</wers_wciety>/
Nowym czerwonym ozłocona świtem,/
<wers_wciety>Szumiąca krzykiem, czarna krwią Moskala.</wers_wciety>/
Lecz teraz wiersze są śmiechem przesute<pe><slowo_obce>przesuć</slowo_obce> --- przesypać.</pe>,/
Albowiem śpiewam tatarską redutę.</strofa>


<strofa id="e335"><begin id="b1293720452745-2314366195"/><motyw id="m1293720452745-2314366195">Jedzenie, Obcy</motyw>Mimo całego blasku na tym dworze,/
<wers_wciety>Gdzie wzlatywały tancerki motyle,</wers_wciety>/
Czuć było jakąś dzikość straszną; może/
<wers_wciety>Mleko i świeże kotlety kobyle...</wers_wciety>/
Mleko to stało w ogromnej amforze,/
<wers_wciety>Gdzie ametysty, szmaragdy, beryle<pe><slowo_obce>beryl</slowo_obce> --- drogi kamień koloru wody morskiej.</pe></wers_wciety>/
Migały w różne ogniste kolory,/
Ale kwas było gorzki czuć z amfory.<end id="e1293720452745-2314366195"/></strofa>


<strofa id="e336">Dym także z lulek<pe><slowo_obce>lulka</slowo_obce> (z ukr.) --- fajka.</pe> w kształty się olbrzymie/
<wers_wciety>Mięszał; Beniowski więc wpadłszy do sali,</wers_wciety>/
Jak olimpijski bóg, w błękitnym dymie/
<wers_wciety>Krył się. Wtem ujrzał w rogu kawał stali...</wers_wciety>/
<begin id="b1293720548635-3311732556"/><motyw id="m1293720548635-3311732556">Pies</motyw><begin id="b1293720563945-2841995104"/><motyw id="m1293720563945-2841995104">Pijaństwo</motyw>O bogi! poznał, pan Borejsza drzymie!/
<wers_wciety>Jak dąb litewski, kiedy się powali,</wers_wciety>/
Leżał i w tłumie małych charcic krył się,/
Które lizały mu twarz --- poseł spił się.</strofa>


<strofa id="e337">Charciczki małe Chana stoją wkoło,/
<wers_wciety>Każda ma pyszczek długi jak gadzinka;</wers_wciety>/
Ta liże uszy posła, druga czoło ---/
<wers_wciety>W mrowisku się zda, uwędzon jak szynka</wers_wciety>/
W dymie. W ręku ma jeszcze szablę gołą,/
<wers_wciety>Spostrzegł się widać, że to była drwinka ---</wers_wciety>/
Ów haszysz; nie chciał więc odwlekać,/
Wydobył krzywą szablę i chciał siekać.</strofa>


<strofa id="e338">Ale sen --- śmierci brat... kochanek maku,/
<wers_wciety>Ujął go w swoje ramiona. Charcice</wers_wciety>/
Uczuły także coś na twarzy smaku,/
<wers_wciety>Więc mu lizały, jak mówiłem, lice.<end id="e1293720548635-3311732556"/></wers_wciety>/
Beniowski, widząc go w takim orszaku,/
<wers_wciety>Wziął go i wstrząsnął, jak siana kopicę,</wers_wciety>/
Potem o ziemię nim jak beczką trzasnął,/
Lecz pan Borejsza chrapnął --- i znów zasnął...<end id="e1293720563945-2841995104"/></strofa>


<strofa id="e339">Wtenczas Beniowski do Chana --- po włosku:/
<wers_wciety>,,Także to posłów przyjmujesz, Giraju?"</wers_wciety>/
Krzyknął: ,,Nad nami śmierć jest jak na włosku!/
<wers_wciety>Przylatujemy tu z krwawego kraju!</wers_wciety>/
A ty..." Chan siedział z cybuchem, jak z wosku,/
<wers_wciety>I pół spity był w zachwycenia raju;</wers_wciety>/
Więc bełknął tylko, zawróciwszy białka/
W oczach: ,,Il Ałłach! stłuc w mozdzierzu śmiałka!"</strofa>


<strofa id="e340">Rzekł; i wnet cały tatarski paszalik<pe><slowo_obce>paszalik</slowo_obce> a. <slowo_obce>pachalik</slowo_obce> --- tur. jednostka administracyjna, prowincja rządzona przez jednego paszę; tu: zgromadzenie dostojników.</pe>/
<wers_wciety>Wydobył noży, szable, jatagany<pe><slowo_obce>jatagan</slowo_obce> --- broń sieczna średniej długości, bez jelca, o podwójnie zakrzywionym ostrzu.</pe>,</wers_wciety>/
A Chan odwrócił oczy, gdzie Moskalik/
<wers_wciety>Mały, od Kassi ruskiej<pe><slowo_obce>Kassi ruskiej</slowo_obce> --- mowa o Katarzynie II, carycy rosyjskiej.</pe> darowany,</wers_wciety>/
Kozaczka<pe><slowo_obce>kozaczek</slowo_obce> --- kazaczok, ukr. i ros. taniec ludowy, bardzo żywy i stopniowo przyspieszający.</pe> trzepał i na kształt się kalek/
<wers_wciety>W powietrzu rzucał, cały połamany,</wers_wciety>/
Zda się, że osa lub torban<pe><slowo_obce>torban</slowo_obce> właśc. <slowo_obce>teorban</slowo_obce> --- instrument muzyczny podobny do lutni; popularny na Ukrainie.</pe> ruchawy,/
Mający czapkę, buty i rękawy...</strofa>


<strofa id="e341">W Chana się oczach spitych zdaje czasem,/
<wers_wciety>Że torban skacze sam --- w różne prysiudy<pe><slowo_obce>prysiudy</slowo_obce> --- przysiady, figura taneczna w tańcach ruskich.</pe>,</wers_wciety>/
Że czworo goleń ludzkich ma za pasem,/
<wers_wciety>A wszystkie w torban chowa, jak do budy;</wers_wciety>/
Raz piątką się zda, i znów zda się asem;/
<wers_wciety>Kiwa więc tylko głową na te cudy</wers_wciety>/
I potakuje; czasem jak z butelki/
Huknie mu z gardła czkawką: Bóg jest wielki!</strofa>


<strofa id="e342">Tak, Ałłach kerim! Musi być nie mniejszy/
<wers_wciety>Od tatarskiego --- możny Bóg Moskali!</wers_wciety>/
Beniowski szablę chwycił, z rąk Borejszy/
<wers_wciety>Wydarł ją, potem zaczął taniec w sali</wers_wciety>/
Od kozackiego tancerza skoczniejszy;/
<wers_wciety>Rąbie na oślep i po karkach wali ---</wers_wciety>/
Podłoga już krwią gorącą spluskana,/
Wszyscy go czują i słyszą --- prócz Chana.</strofa>


<strofa id="e343">Ten, ciągle małym Kozaczkiem zajęty,/
<wers_wciety>Oczy zamruża i takt ręką bije;</wers_wciety>/
Kozaczek czasem mu pokaże pięty,/
<wers_wciety>A czasem nogi zarzuci na szyje;</wers_wciety>/
Chan myśli, że to ruski derwisz<pe><slowo_obce>derwisz</slowo_obce> --- wędrowny mnich muzułmański.</pe> święty,/
<wers_wciety>Który tym tańcem swoje grzechy zmyje,</wers_wciety>/
Tańcem, co z serca idąc, zda się szczerym;/
Po raz więc setny huknął: Ałłach kerim!</strofa>


<strofa id="e344">Jest to tatarskie brawo. Pan Beniowski/
<wers_wciety>Myślał, że jemu należy wykrzyknik.</wers_wciety>/
Z Tatarów robił już makaron włoski,/
<wers_wciety>Tak że rozchodził się już bal lub piknik</wers_wciety>/
Przez drzwi i okna; miecz się zdawał boski,/
<wers_wciety>A gdzie uderzył skrami, cały szyk nikł.</wers_wciety>/
Ten wiersz ostatni zły, lecz go podeprze/
To, że w następnej strofie będą lepsze.</strofa>


<strofa id="e345">Śród gorącego po komnatach boju/
<wers_wciety>Beniowski mieczem robi peryferium<pe><slowo_obce>peryferium</slowo_obce> (z łac.) --- obrót koła.</pe>,</wers_wciety>/
Tego po plecach, tego po zawoju/
<wers_wciety>Siecze, a naprzód wpadł na ministerium,</wers_wciety>/
I tego, co miał departament łoju,/
<wers_wciety>Ministra oświecenia, Achmet Derium,</wers_wciety>/
Po garbie mieczem zsiekł, tak że minister/
Utracił cały swój garb, jak tornister.</strofa>


<strofa id="e346">Lecz guz strącony zmienił tylko pana,/
<wers_wciety>I wziął go zaraz na czoło koniuszy,</wers_wciety>/
Wielki statystyk także Giraj Chana,/
<wers_wciety>Który obliczał ścięte Giaurom<pe><slowo_obce>giaur</slowo_obce> --- tak pogard. nazywali innowierców muzułmanie.</pe> uszy,</wers_wciety>/
Potem na sznurki nizał --- dla Sułtana,/
<wers_wciety>Który je marynuje albo suszy,</wers_wciety>/
Właśnie jak w Litwie grzyby borowiki ---/
A czasem żonom daje na kolczyki.</strofa>


<strofa id="e347">Po takiej sprawie ministerium całe/
<wers_wciety>Cofaniem się podało do dymisji<pe><slowo_obce>dymisji, łysi, wisi</slowo_obce> --- Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę <wyroznienie>ś</wyroznienie> półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego te wyrazy w jego ustach się rymowały.</pe>,</wers_wciety>/
Wymowie szabli przypisać tę chwałę,/
<wers_wciety>Że z rządu ludzie ustąpili łysi;</wers_wciety>/
A łatwiej zmusić do odwrotu skałę,/
<wers_wciety>Kaskadzie kazać --- niech stanie i wisi!</wers_wciety>/
Powstanie całe kraju przysposobić,/
Nawet wybuchnąć łatwiej --- niż to zrobić.</strofa>


<strofa id="e348">Ministerium więc całe już w odwrocie/
<wers_wciety>I muzykanci wszyscy, pole czyste!</wers_wciety>/
Mój rycerz chwilę stanął cały w pocie,/
<wers_wciety>Wtem ujrzał szabel girlandę --- O Chryste!</wers_wciety>/
Już na jednego człeka idą krocie,/
<wers_wciety>Ponad głowami niosą szable szkliste</wers_wciety>/
W rząd ułożone, razem w tył zagięte,/
Jak fale upaść gotowe i wzdęte.</strofa>


<strofa id="e349">Rząd jeden żółtych twarzy, płaskich nosów,/
<wers_wciety>Rząd jeden szabel; idą krągłe koła,</wers_wciety>/
Jakby rząd jeden wielkich srebrnych włosów,/
<wers_wciety>Które lwom żółtym wyrastają z czoła.</wers_wciety>/
W tej błyskawicy podniesionych ciosów/
<wers_wciety>Beniowski śmierci zobaczył anioła,</wers_wciety>/
Który się zdawał strasznym i wspaniałym, ---/
I stał w tych mieczach, jak w zwierciadle białym.</strofa>


<strofa id="e350">Już idą! rycerz w poprzek się nad głową/
<wers_wciety>Mieczem zasłonił i czekał z powagą;</wers_wciety>/
Już idą --- prędzej, niż wymówisz słowo,/
<wers_wciety>Śmierć spadnie; jednak i tu jest odwagą</wers_wciety>/
Mieć podniesione czoło, twarz surową,/
<wers_wciety>Błyszczące oczy i pierś wzdętą, nagą.</wers_wciety>/
Beniowski takim był pod tą framugą,/
Gdy ktoś mu nakrył głowę --- szablą drugą.</strofa>


<strofa id="e351">Spojrzał, lecz nie mógł widzieć dobrze twarzy,/
<wers_wciety>Bo ten, kto zakrył go, stał odwrócony;</wers_wciety>/
Na turbanie się drogim kita waży,/
<wers_wciety>Którą wziął brylant wielki wschodni w szpony;</wers_wciety>/
Kaftan miał drogi --- i rzekł coś do straży,/
<wers_wciety>A nad Beniowskim trzymał miecz obrony,</wers_wciety>/
Tak, że dwie szable razem miały włosy/
I klingi dwie samotne, jak dwa kłosy.</strofa>


<strofa id="e352">Wahała się straż --- wtem ów rycerz nowy/
<wers_wciety>Do Beniowskiego rzekł: ,,Potrzeba zdać<pe><slowo_obce>zdać się</slowo_obce> --- poddać się.</pe> się!"</wers_wciety>/
Po polsku to rzekł, lecz odwracał głowy,/
<wers_wciety>Jak gdyby jego oczów<pe><slowo_obce>oczów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: oczu.</pe> musiał bać się;</wers_wciety>/
A potem dodał cicho: ,,będziesz zdrowy/
<wers_wciety>I wolny --- teraz to nie może stać się;</wers_wciety>/
Wyrok na ciebie jest srogi wydany/
I nie odwoła go wnet Giraj pijany;</strofa>


<strofa id="e353">,,Ale się poddaj!" --- Tu ręką łagodnie/
<wers_wciety>Z rąk mu wyjmował szablę, ale zawsze</wers_wciety>/
Twarz swą zakrywał, a mógł to wygodnie/
<wers_wciety>Zrobić, bo pan Beniowski widział krwawsze</wers_wciety>/
Grożące sobie oczy, wielkie, wschodnie ---/
<wers_wciety>I damasceńskie<pe><slowo_obce>damasceńska szabla</slowo_obce> --- szabla ze stali produkowanej w Damaszku w Syrii. Ta bardzo ceniona stal była wytwarzana od X do XVI w., potem technologia została zapomniana.</pe> i nienajłaskawsze</wers_wciety>/
Szable stojących wokoło Janczarów<pe><slowo_obce>janczarowie</slowo_obce> --- piechota turecka a. tatarska.</pe>,/
I do ostatka chciał się bić przez narów.</strofa>


<strofa id="e354">Ciągle więc groził; gdy mu tamten drugi/
<wers_wciety>Szalem tureckim nagle nakrył czoło;</wers_wciety>/
Chciał się szamotać rycerz, ale sługi/
<wers_wciety>Pomogły temu panu z szablą gołą...</wers_wciety>/
Wydarto mu miecz; potem legł jak długi,/
<wers_wciety>I słyszał cichy gwar tatarski wkoło,</wers_wciety>/
Potem go niosły z lekka owe straże/
Długo przez długie, kręte korytarze.</strofa>


<strofa id="e355">Są chwile w życiu, w których człowiek zda się/
<wers_wciety>Samemu sobie bardzo poetycznym:</wers_wciety>/
Na skały igle, na ruin terasie,/
<wers_wciety>W usposobieniu umysłu wehmicznym<pe><slowo_obce>wehmiczny</slowo_obce> (z niem. <slowo_obce>Wehmut</slowo_obce>: smutek, melancholia) --- melancholijny.</pe>;</wers_wciety>/
Gdy wołasz szczęścia, stojąc na Parnasie,/
<wers_wciety>A echo głosem ci melancholicznym</wers_wciety>/
Ze wszystkich skalnych kątów odpowiada/
Trzykrotnym głosem: biada! biada! biada!</strofa>


<strofa id="e356">Gdy skończysz wszystkie szkoły i nauki/
<wers_wciety>I za rękę cię uściśnie sam rektor;</wers_wciety>/
Gdy jesteś wybran posłem, gdy cię wnuki/
<wers_wciety>Obsiada, gdy kraj obronisz jak Hektor<pe><slowo_obce>Hektor</slowo_obce> --- bohater <tytul_dziela>Iliady</tytul_dziela>, syn króla Troi, dzielny wojownik, zabił go Achilles w odwecie za śmierć swojego przyjaciela Patroklosa.</pe>;</wers_wciety>/
Gdy depcesz dawne Herkulanum<pe><slowo_obce>Herkulanum</slowo_obce> --- jedno z miast pogrzebanych pod popiołami w czasie wybuchu Wezuwiusza w 79 r. Prace wykopaliskowe prowadzono tam już w XVIII w., a odsłonięte motywy zdobnicze miały wpływ na rozwój nurtu klasycystycznego w sztuce europejskiej.</pe> bruki;/
<wers_wciety>Gdy twój poemat czyta dobry lektor;</wers_wciety>/
Gdy sam rozmyślasz o zbawieniu Lachów<pe><slowo_obce>Lach</slowo_obce> (daw., ukr.) --- Polak.</pe>;/
Gdy wygrasz partią<pe><slowo_obce>partią</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lp: partię.</pe> bilardu lub szachów;</strofa>


<strofa id="e357">Gdy cię zapyta kto --- jaka grafini<pe><slowo_obce>grafini</slowo_obce> --- hrabina.</pe>,/
<wers_wciety>Czyś był w Paryżu; gdy patrząc w obłoki,</wers_wciety>/
Kochanka tobie wyznanie uczyni,/
<wers_wciety>Że kocha... albo rzuci się w potoki</wers_wciety>/
Jaka dziewczyna, która ciebie wini/
<wers_wciety>O zapomnienie, potem ją w głęboki</wers_wciety>/
Dół kładą, sadzą na grobie kamelie/
I pokrywają piaskiem, jak Ofelię.</strofa>


<strofa id="e358">Gdy w tańcu jesteś pierwszym koryfantem<pe><slowo_obce>koryfant</slowo_obce> a. <slowo_obce>koryfeusz</slowo_obce> --- przewodnik chóru w tragedii greckiej; tu: wodzirej.</pe>/
<wers_wciety>I kręcisz kołem młode pokolenie;</wers_wciety>/
Albo gdy ciebie nazwą obskurantem<pe><slowo_obce>obskurant</slowo_obce> (łac.) --- człowiek mający wsteczne poglądy.</pe>,/
<wers_wciety>To jest, że możesz zgasić oświecenie;</wers_wciety>/
Albo gdy jesteś dział asekurantem/
<wers_wciety>I w Napoliońskie wierząc przeznaczenie,</wers_wciety>/
Słuchasz z powagą kul lecących świstu;/
Gdy <wyroznienie>Comte</wyroznienie><pe><slowo_obce>comte</slowo_obce> (fr.) --- książę.</pe> przeczytasz na kopercie listu...</strofa>


<strofa id="e359">Z tych i podobnych wrażeń pono żadne/
<wers_wciety>Nie urodziło się w duszy rycerza;</wers_wciety>/
Utracił swoją piękną Aryjadnę<pe><slowo_obce>Aryjadna</slowo_obce> (mit. gr.) --- Ariadna, królewna kreteńska, która pomogła Tezeuszowi wydostać się z labiryntu po zabiciu Minotaura; tu nawiązanie do pomocy przy wyjściu z grobowca, jakiej udzieliła Beniowskiemu panna Gruszczyńska.</pe> ---/
<wers_wciety>Wzięty, więzieniem jego była wieża,</wers_wciety>/
Co zewnątrz miała desenie tak ładne,/
<wers_wciety>Jak rozkwiecona palma śród wybrzeża,</wers_wciety>/
Wieża ceglana, o wysokim piętrze,/
Lecz wewnątrz... bardzo miała smutne wnętrze.</strofa>


<strofa id="e360">Okna okrągłe bez szyb, gdzie czerwone/
<wers_wciety>Lub srebrne światła upadały snopy;</wers_wciety>/
Z jaskółczych gniazdek uwitą koronę,/
<wers_wciety>A w suchym piasku ponadmorskim stopy.</wers_wciety>/
Huczał w niej sufit, gdy morze szalone/
<wers_wciety>Rzucało wrące na piasek ukropy.</wers_wciety>/
W takiej to wieży smutnej przebył trzy dni,/
Czwartego... tu się poemat rozwidni, ---</strofa>


<strofa id="e361">Czwartego ranka skrzypnęły zawiasy,/
<wers_wciety>A jeszcze ranna panowała szarza<pe><slowo_obce>szarza</slowo_obce> --- szarość.</pe>,</wers_wciety>/
Dopiero morza srebrzyły się pasy/
<wers_wciety>W srebro przed wschodem, gdy ktoś z korytarza</wers_wciety>/
Wszedł --- cały strojny w dywdyk<pe><slowo_obce>dywdyk</slowo_obce> a. <slowo_obce>tyftyk</slowo_obce> --- bogata tkanina turecka.</pe> i w atłasy,/
<wers_wciety>Ktoś niepodobny wcale do grabarza</wers_wciety>/
Ani do kata --- miał z baraniej skóry/
Kołpak, przyłbicę takąż, w niej dwie dziury.</strofa>


<strofa id="e362">Z kołpakiem razem ta maska futrzana/
<wers_wciety>Kryła mu lice i twarz, oprócz oczu.</wers_wciety>/
Beniowski poznał w nim wschodniego pana,/
<wers_wciety>Choć ze snu oczy odemknął w przymroczu;</wers_wciety>/
Poznał, że ten sam, który go u Chana/
<wers_wciety>Bronił i był mu z szablą na przyboczu,</wers_wciety>/
A potem zdradził, niby wróg ukryty,/
A mówił jako Polak rodowity.</strofa>


<strofa id="e363">Porwawszy się więc z ziemi, głosu grzmotem/
<wers_wciety>Zawołał: ,,Zdrajco, czego chcesz? i po co</wers_wciety>/
Przychodzisz do mnie? czy z moskiewskim złotem?/
<wers_wciety>Czy chcesz mnie kupić? czyli wziąć przemocą?</wers_wciety>/
Nie dam się ja krwią zalać ani błotem!/
<wers_wciety>Nim szable twoich katów zamigocą,</wers_wciety>/
Samego ciebie do walki przymuszę;/
Chociaż bezbronny... zwalę i uduszę!..."</strofa>


<strofa id="e364">To mówiąc, stanął w szermierza postawie;/
<wers_wciety>A drugi... nie rzekł nic, ani się ruszył,</wers_wciety>/
I nie wydawał się wcale w obawie,/
<wers_wciety>Choć go Beniowski mową już ogłuszył.</wers_wciety>/
Więc rycerz znowu: ,,Strojnyś jest, jak pawie!/
<wers_wciety>Aleś tu próżno w ogon się napuszył.</wers_wciety>/
Jak mi Bóg miły, jak słońce na niebie,/
Walcz --- bo sam pierwszy porwę się na ciebie!"</strofa>


<strofa id="e365">Na to tatarski rycerz rzekł: ,,Przychodzę/
<wers_wciety>Uwolnić ciebie; poznasz za godzinę,</wers_wciety>/
Ze jestem tobie bratem i nie szkodzę,/
<wers_wciety>Owszem za ciebie i za kraj wasz zginę.</wers_wciety>/
A teraz zdaj się ty na moją wodzę!/
<wers_wciety>Oto masz ubiór --- lubisz barwy sine,</wers_wciety>/
Oto masz kaftan, pistoletów dwoje,/
I strzelbę oraz pałasz --- wszystko twoje.</strofa>


<strofa id="e366">,,Zwrot to jest tylko, a nie podarunek ---/
<wers_wciety>Więc weź i za mną chodź, bo jesteś wolny". ---</wers_wciety>/
Beniowski kaftan wdział i wziął rynsztunek,/
<wers_wciety>Z gniewnego stał się jak owca powolny,</wers_wciety>/
Gniew mu wywietrzał wnet, jak lekki trunek,/
<wers_wciety>Dziw tylko został. Więc jak młokos szkolny,</wers_wciety>/
Ciesząc się w kaftan błękitny ubierał,/
Potem próbował broni --- i obzierał.</strofa>


<strofa id="e367">Broń była cudna: rubinów płomienie/
<wers_wciety>Po pistoletach szły jak iskier sznurek;</wers_wciety>/
Rura u strzelby z drutów, a w desenie/
<wers_wciety>Kuta, i bardzo fantastyczny kurek;</wers_wciety>/
Nie był to Lepaż<pe><slowo_obce>Lepaż</slowo_obce> --- Jean Lepage (1779--1822), słynny rusznikarz z Paryża.</pe>, lecz taką na ścienie<pe><slowo_obce>na ścienie</slowo_obce> --- dziś: na ścianie.</pe>/
<wers_wciety>Wolałbym wieszać dziś, --- niż sto dwururek</wers_wciety>/
Paryskich... Szabla także była krzywa,/
A tak się zdała żądać krwi, jak żywa.</strofa>


<strofa id="e368">Pod wieżą stały dwa piękne rumaki;/
<wers_wciety>Do Beniowskiego znowu rzekł przewodnik:</wers_wciety>/
--- ,,Wybierz! obadwa latają jak ptaki,/
<wers_wciety>Obadwa z Neżdów, i mają swój rodnik<pe><slowo_obce>rodnik</slowo_obce> --- rodowód.</pe></wers_wciety>/
W złotym woreczku na przodzie kulbaki<pe><slowo_obce>kulbaka</slowo_obce> --- wysokie siodło.</pe>;/
<wers_wciety>Jeden drugiemu są jak współzawodnik</wers_wciety>/
Równi: więc wybór zostawuję Waści ---/
Weź, który lepiej się podoba z maści".</strofa>


<strofa id="e369">Czarnego wybrał Beniowski i skoczył/
<wers_wciety>Na siodło drogim sadzone kamieniem;</wers_wciety>/
Potem na piasku koło nim zatoczył ---/
<wers_wciety>Koń szedł jak fala lekko pod siedzeniem</wers_wciety>/
I piasku wcale morskiego nie tłoczył,/
<wers_wciety>Dumny szlachetnym swoim urodzeniem</wers_wciety>/
I tą metryką, co go z Neżdów wiodła,/
W złotym woreczku wisząca u siodła.</strofa>


<strofa id="e370">Tatarzyn --- zawsze pod szarą przyłbicą,/
<wers_wciety>Szary był bowiem na masce baranek ----</wers_wciety>/
Pospieszył przodem; za nim błyskawicą/
<wers_wciety>Jechał pan Kaźmierz wesół, a już ranek</wers_wciety>/
Palił się w ogniach nad krymską stolicą,/
<wers_wciety>Którą mijali. Cmentarz i palm wianek</wers_wciety>/
Minęli także --- oba stepem lecą/
Tam, gdzie nad Polską smutne gwiazdy świecą.</strofa>


<strofa id="e371">A jedna większa, smutniejsza nad inne,/
<wers_wciety>To się błękitem, to się krwią zalewa,</wers_wciety>/
Jakby złociła jakie czoło, winne/
<wers_wciety>Przed Panem Bogiem --- bo ciągle omdlewa</wers_wciety>/
I ciągle oczy zamyślone, gminne/
<wers_wciety>W daleki Sybir prowadzi, jak mewa</wers_wciety>/
Białemi skrzydły<pe><slowo_obce>białemi skrzydły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: białymi skrzydłami.</pe> lecąca i przodem/
Przed nieszczęśliwym już dawno narodem.</strofa>


<strofa id="e372">Mimo galopu i drogich jedwabi/
<wers_wciety>I broni, wtenczas nawet rycerz młody,</wers_wciety>/
Patrząc w tę gwiazdę, myślał, że go wabi,/
<wers_wciety>Jak smętny anioł, gdzieś na jakieś lody,</wers_wciety>/
Gdzie umierają prędko ludzie słabi,/
<wers_wciety>A mocni stoją długo --- jak śród wody</wers_wciety>/
Utopionego okrętu iglice,/
I długo widzi lud ich smętne lice</strofa>


<strofa id="e373">We mgłach; więc nawet gdy się cały skarli/
<wers_wciety>I życia szczęście bierze, jak się zdarza:</wers_wciety>/
O tamtych jeszcze wie, że nie umarli,/
<wers_wciety>Że jeszcze cierpią; i to go przeraża,</wers_wciety>/
Że się już w wichrach ciągłych nie podarli/
<wers_wciety>I nie spróchnieli, jak krzyże cmentarza,</wers_wciety>/
I nie opadli, jak dawne sztandary/
Ci ludzie --- w lodach gdzieś błądzące mary.</strofa>


<strofa id="e374">Taka jest piękność, taka posągowość/
<wers_wciety>Niedoli, ona jest naszym marmurem!</wers_wciety>/
Motyle tylko wabi każda nowość/
<wers_wciety>I łudzi każdy krzyk śpiewany chórem.</wers_wciety>/
Twarz większa, w ogień i w twardą surowość/
<wers_wciety>Ubrana... z kluczem żurawi i sznurem</wers_wciety>/
Nie chodzi, ale na ustroniu błyska,/
A czasem śmiechem z ust, jak krwią, wytryska.</strofa>


<strofa id="e375">O Dante! czy ty marzyłeś te kręgi,/
<wers_wciety>Gdzie człowiek dobry chciałby ludzkich twarzy,</wers_wciety>/
A wkoło takie figury, ciemięgi,/
<wers_wciety>Taka gromada szara gospodarzy?...</wers_wciety>/
Tak w sznury wzięta dobrze i w popręgi,/
<wers_wciety>Na takie głupstwa się wierszami skarzy,</wers_wciety>/
Tak porobiła gdzieś w niebie otwory/
I takie do nich mosty ma --- z pokory,</strofa>


<strofa id="e376">Że człowiek, choćby chciał... by nie być z niemi,/
<wers_wciety>Musi się oddać diabłu --- eheu<pe><slowo_obce>eheu</slowo_obce> (łac.) --- niestety.</pe>, smutno!...</wers_wciety>/
Ale już słońce włosami złotemi/
<wers_wciety>Rzuca na białe mych namiotów płótno.</wers_wciety>/
Beniowski ujrzał siedzący na ziemi/
<wers_wciety>Obóz. --- Tu muza nie chce być okrutną</wers_wciety>/
I zaraz (bowiem już do końca dążę)/
Wschodni poemat mój cały rozwiąże.</strofa>


<strofa id="e377">Na złotym stepie --- był to niby parów/
<wers_wciety>Pomiędzy dwoma piaszczystemi góry ---</wers_wciety>/
Ujrzał Beniowski dwa sotka<pe><slowo_obce>dwa sotka</slowo_obce> --- dwie setki.</pe> Tatarów/
<wers_wciety>Nie bardzo pięknej tuszy i struktury;</wers_wciety>/
Przypominali coś dawnych Chazarów<pe><slowo_obce>Chazarowie</slowo_obce> --- lud koczowniczy pochodzenia tureckiego, żyjący w średniowieczu z pasterstwa i wypraw łupieskich na terenach Kaukazu i Krymu.</pe>/
<wers_wciety>Lub Hunów<pe><slowo_obce>Hunowie</slowo_obce> --- plemię azjatyckich koczowników, którzy najechali Europę w IV--V w., powodując wędrówkę ludów i przyczyniając się do rozpadu Cesarstwa Rzymskiego.</pe>: kość im przyrosła do skóry,</wers_wciety>/
Mięsa nie mieli wcale, tylko żyły ---/
Namioty z czarnej skóry, jak mogiły.</strofa>


<strofa id="e378">Kociołki mieli czarne przy ognisku,/
<wers_wciety>Wielbłądów chudych i starych z dziesiątek;</wers_wciety>/
Chudzi rycerze, w oczach pełni błysku ---/
<wers_wciety>Poszliby nawet na rzeź niewiniątek.</wers_wciety>/
Stanąwszy przy tem dzikiem koczowisku,/
<wers_wciety>Rzekł nieznajomy rycerz: ,,Na początek,</wers_wciety>/
Panie Beniowski, oczu nie otwiéraj!.../
Daje ci dwieście Tatarów Chan Giraj.</strofa>


<strofa id="e379">,,Weź ich! Ten obóz zaraz z tobą ruszy;/
<wers_wciety>Wódz jego El Dżin... patrz, ten Tatar stary,</wers_wciety>/
To wąż; do jego ciała, kości, duszy/
<wers_wciety>Masz prawo. Końskie im zostaw sztandary,</wers_wciety>/
Pozwól obcinać wszystkim trupom uszy,/
<wers_wciety>A służyć będą lepiej niż huzary;</wers_wciety>/
Kosztu ci także wiele nie przyczynią,/
Zdechliną ich karm wszystkich --- lecz nie świnią<pe><slowo_obce>zdechliną ich karm wszystkich, lecz nie świnią</slowo_obce> --- Tatarom, jak i innym muzułmanom, religia zabrania spożywania wieprzowiny.</pe>".</strofa>


<strofa id="e380">Potem arabskim coś mówił językiem;/
<wers_wciety>Ałłach! wrzasnęli mu, gdy skończył mowę.</wers_wciety>/
Beniowski wielkim ogłuszony krzykiem/
<wers_wciety>Stał, a zaś wojsko stanęło w podkowę</wers_wciety>/
I ogłosiło go wraz pułkownikiem;/
<wers_wciety>A El Dżin, sam wódz, pokazał na głowę</wers_wciety>/
I szyję, mówiąc mu jak najszlachetniéj:/
--- ,,Jeśli nie będę słuchał --- to mnie zetnij!"...</strofa>


<strofa id="e381">Potem Tatarzyn ów i dobroczyńca/
<wers_wciety>Wiódł Beniowskiego, gdzie stał wóz z namiotem,</wers_wciety>/
Wóz jakby wielka maża<pe><slowo_obce>maża</slowo_obce> --- kryty wóz używany przez czumaków, tj. ukr. chłopów żyjących z handlu solą i innymi towarami.</pe> Ukraińca/
<wers_wciety>Wokoło wielkim ogrodzona płotem ---</wers_wciety>/
I rzekł: --- ,,Chan Giraj daje ci gościńca,/
<wers_wciety>Ten wóz; a nie sądź, że napełnił złotem</wers_wciety>/
Skórzane łono owczego namiotu:/
Jest to wóz pełny trudu --- i kłopotu.</strofa>


<strofa id="e382">,,Podnieś to czarne skrzydło owczej skóry,/
<wers_wciety>A sam hojności Chana będziesz skarzył." ---</wers_wciety>/
Radością pan Beniowski aż ponury ---/
<wers_wciety>Wahał się chwilę, potem się odważył</wers_wciety>/
I podniósł skrzydło namiotu do góry;/
<wers_wciety>Potem się cały w ciemny namiot wtwarzył<pe><slowo_obce>wtwarzyć się</slowo_obce> (neol.) --- wsunąć twarz, zajrzeć.</pe>,</wers_wciety>/
I powtórzyło łono tajemnicze/
Namiotu --- dwoje ,,Ach!..." jedno dziewicze...</strofa>


<strofa id="e383">I długo głowa mojego młokosa/
<wers_wciety>W namiocie owym była na gościnie.</wers_wciety>/
Ani z garełka<pe><slowo_obce>garełko</slowo_obce> (z ukr.) --- gardziołko.</pe> uczonego kosa/
<wers_wciety>Taki dźwięk słychać po ciemnej kalinie,</wers_wciety>/
Choć kos --- to lutnia ptaszków różnogłosa,/
<wers_wciety>A w przedrzeźnianiu żadnego nie minie,</wers_wciety>/
Lecz wszystkie tony w swym głosie zamyka,/
Wszystkie --- i nawet śpiewanie słowika;</strofa>


<strofa id="e384">Ani więc w drzewie, kędy on zasiądzie,/
<wers_wciety>Tak wszystkie listki świszczą i szczebiocą,</wers_wciety>/
Jako te skóry wydęte wielbłądzie,/
<wers_wciety>Na których gałki się mosiężne złocą.</wers_wciety>/
Lecz co w nim było... to chyba na sądzie/
<wers_wciety>Wydam i wielką przymuszony mocą;</wers_wciety>/
Bo mnie obchodzi los dawnych pamiątek,/
Aniela... oraz dalszych pieśni wątek.</strofa>


<strofa id="e385">Gdy więc Beniowski stał jak kuropatwa,/
<wers_wciety>Co głowę swoją pochowała w śniegu...</wers_wciety>/
Jak widzę, rzecz się znowu trochę gmatwa,/
<wers_wciety>A pisząc stanąć znów nie mogę w biegu.</wers_wciety>/
Sztuka rozwiązań jest bardzo nie łatwa,/
<wers_wciety>Przede mną nie mam ubitego ściegu,</wers_wciety>/
Bo nikt nie śpiewał z nas na taki temat,/
Ażeby musiał rozwiązać poemat.</strofa>


<strofa id="e386">Gdy więc Beniowski, pogwarzywszy długo/
<wers_wciety>Z namiotem, oczy wydobył nareście,</wers_wciety>/
Spotkał się nagle ze starą kolczugą/
<wers_wciety>Pana Borejszy: ten był widać w mieście</wers_wciety>/
I teraz przybył z Perkunasem sługą;/
<wers_wciety>Bowiem usłyszał, że Tatarów dwieście,</wers_wciety>/
Których ojciec czart i Tatarka rodzi,/
Z jednym Polakiem do Polski wychodzi.</strofa>


<strofa id="e387">Zabrawszy więc manatki, pełny troski,/
<wers_wciety>Że nic u Chana nie sprawił, Krym rzucał.</wers_wciety>/
<begin id="b1292364588961-1659154371"/><motyw id="m1292364588961-1659154371">Pocałunek</motyw>--- ,,Jak to?! więc to jest --- krzyknął --- pan Beniowski,/
<wers_wciety>Którego mię los smętny tak zasmucał?</wers_wciety>/
A to prawdziwy, widzę, wyrok Boski!/
<wers_wciety>A! dajże mi twarz, dajże, niechaj ucał..."</wers_wciety>/
Zamiast sylaby ustami go w usta/
Cmoknął, że jękło, tak jak beczka pusta,</strofa>


<strofa id="e388">Gdy z niej wystrzeli czop.<end id="e1292364588961-1659154371"/> A potem wkoło/
<wers_wciety>Obejrzawszy się: ,,Cóż to za wędzonki? ---</wers_wciety>/
Spytał --- ubrani wszyscy prawie goło,/
<wers_wciety>Których by można wszystkich na postronki;</wers_wciety>/
Złodzieje jacyś?" ---- Na to mu wesoło/
<wers_wciety>Rzekł rycerz: ,,Są to rycerze i członki</wers_wciety>/
Konfederacji Barskiej, moi ludzie ---/
Ci, co na koniach są, i ci, co w budzie.</strofa>


<strofa id="e389">,,Poprowadzimy ich w ogień, Mospanie! ---/
<wers_wciety>El Dżin, każ, niechaj wskakują na juki!" ---</wers_wciety>/
Kazał i wnet się surm<pe><slowo_obce>surma</slowo_obce> --- trąba.</pe> zaczęło granie,/
<wers_wciety>Namioty nikły --- błysły szable, łuki,</wers_wciety>/
Wielbłądy wstały na panów chrapanie:/
<wers_wciety>Krz! krz! --- za starym ojcem idą wnuki;</wers_wciety>/
Obdarty, stary jakiś Abdel-Kader<pe><slowo_obce>Abdel-Kader</slowo_obce> --- Abd al-Kader (1808--1883), emir arabski, przywódca walk plemion Algierii z kolonizacją francuską; tu przen.: wojownik.</pe>?/
Prowadzi, wielbłąd dziś --- dawniej dromader...</strofa>


<strofa id="e390">Beniowski widząc, że już w pogotowiu,/
<wers_wciety>Rzekł, obróciwszy się do Tatarzyna,</wers_wciety>/
Który go przywiódł, a był w złotogłowiu/
<wers_wciety>Strojny jako gil, a wiotki jak trzcina:</wers_wciety>/
--- ,,Bądźże mi, jasny panie, w dobrym zdrowiu!/
<wers_wciety>Szlachecka dusza łask nie zapomina;</wers_wciety>/
Tyś mi tak serce swą dobrocią spętał,/
Że póki będę żył --- będę pamiętał". ---</strofa>


<strofa id="e391">Nic nie rzekł Tatar; z głową pochyloną/
<wers_wciety>Stał albo w błękit ku Polsce spozierał...</wers_wciety>/
Widać pod szatą, że pracuje łono,/
<wers_wciety>Że się płacz w sercu zatrzymany zbierał.</wers_wciety>/
Więc pan Borejsza: --- ,,Cóż to jest za ono/
<wers_wciety>Stworzenie? cóż to za krymski jenerał?</wers_wciety>/
Jam go nie widział wprzód, czy z niebios spada?/
Czy nasz przyjaciel? czy po polsku gada?</strofa>


<strofa id="e392">,,Jeżeli gada, powiedz mu, że w Krymie/
<wers_wciety>Został się jeden Tatarzyn spod Waki<pe><slowo_obce>Waka</slowo_obce> --- wieś tatarska niedaleko od Wilna.</pe>,</wers_wciety>/
Pan Abdulewicz; niech się o to imię/
<wers_wciety>Rozpyta! poszedł gdzieś, jak zając w krzaki;</wers_wciety>/
Może gdzie spity od haszyszu drzymie,/
<wers_wciety>Może nas przedał za szczyptę tabaki,</wers_wciety>/
Przed posłem Moskwy na łapkach, jak pieski,/
Może zapomniał, że jadł chleb litewski.</strofa>


<strofa id="e393">,,Porzucać tak się wcale nie godziło/
<wers_wciety>Braci w nieszczęściu i zostawiać w trosce;</wers_wciety>/
Z jednej się razem szklanki nieraz piło,/
<wers_wciety>W jednej się prawie wychowało wiosce...</wers_wciety>/
Myślałem, że mój grób z jego mogiłą/
<wers_wciety>Będą się widzieć, choć on miał dwurożce<pe><slowo_obce>dwurożce</slowo_obce> --- mowa o półksiężycach, symbolu wiary muzułmańskiej.</pe></wers_wciety>/
Postawić sobie w straż u śpiącej głowy,/
A ja oblany krwią krzyż Chrystusowy.</strofa>


<strofa id="e394">,,Ale tak nie jest! odbiegł nas, jak trądem/
<wers_wciety>Okrytych, widząc, że Chan patrzy krzywo.</wers_wciety>/
Sumnienie własne niech mu będzie sądem;/
<wers_wciety>Nie będę o nim gadał --- bo to dziwo,</wers_wciety>/
Że Tatar zdradził. Niechże się z wielbłądem/
<wers_wciety>Błąka po stepach i ma starość siwą.</wers_wciety>/
Lecz kiedyś, kiedyś... oj! westchnie on z cicha/
Do litewskiego stołu --- i kielicha!..."</strofa>


<strofa id="e395">Podczas tej mowy nieraz na rumaku/
<wers_wciety>Wzdrygnął się Tatar. Raz już podniósł dłoni</wers_wciety>/
I miał ją prawie na swoim kołpaku;/
<wers_wciety>Myślał Borejsza, że mu się ukłoni,</wers_wciety>/
Lecz nie zdjął czapki. Potem jak na ptaku,/
<wers_wciety>Na koniu swoim, który rżał do koni,</wers_wciety>/
Na bliskie piasku odleciał pogórze/
I stanął w pyłu złocistego chmurze.</strofa>


<strofa id="e396">Tak uleciawszy od rycerzy kawał,/
<wers_wciety>Pyłem omglony złocistego blasku,</wers_wciety>/
Znak pożegnania wzniosłą ręką dawał;/
<wers_wciety>Kiedy się wojsko już grzebało w piasku,</wers_wciety>/
Widział, jak z wału wychodzili na wał;/
<wers_wciety>Słuchał dzikiego hord niknących wrzasku ---</wers_wciety>/
Znikli, on słyszał jeszcze, jak anieli/
Niebios, gdy w stepach Ałła hu! krzyknęli.</strofa>


<strofa id="e397"><begin id="b1292353768738-302311826"/><motyw id="m1292353768738-302311826">Rozstanie, Wygnanie</motyw>Ałła hu! miłej krzyknęli ojczyźnie,/
<wers_wciety>Idą na boje, gdzie los pędzi ślepy;</wers_wciety>/
Może niejedna głowa się rozbryźnie/
<wers_wciety>I koń powróci sam na złote stepy,</wers_wciety>/
Gdzie go źrebięta powitają bliźnie/
<wers_wciety>I palmy, niebios trzymające sklepy,</wers_wciety>/
A pan zostanie pod brzozą wieśniaczką,/
Która umarłych jest nimfą i płaczką.<end id="e1292353768738-302311826"/></strofa>


<strofa id="e398">Tymczasem Kaźmierz za wojskiem ostatni/
<wers_wciety>Gonił, obzierał się często za siebie</wers_wciety>/
I często patrzał, gdzie ów rycerz bratni/
<wers_wciety>Stał, jako mara tęczowa na niebie,</wers_wciety>/
A potem mniejszy, jak sztandar bławatni;/
<wers_wciety>I słychać było pod nim rżące źrebię...</wers_wciety>/
Spojrzał ostatni raz pod słońca blaski,/
A już ów rycerz jasny stał bez maski.</strofa>


<strofa id="e399">Lecz taka była czerwień i płomyki/
<wers_wciety>W powietrzu, które z ziemi idąc parzy,</wers_wciety>/
A tak daleko ze swymi łuczniki/
<wers_wciety>Już był Beniowski, że nie dojrzał twarzy</wers_wciety>/
Więc dogoniwszy swoje tylne szyki,/
<wers_wciety>Spytał jednego z namiotowej straży,</wers_wciety>/
Kto był ów rycerz pożegnany z rana?/
Ten odpowiedział: ,,Syn Gireja-Chana."</strofa>


<naglowek_czesc id="e400">Pieśń XI<pe><slowo_obce>Pieśń XI</slowo_obce> ---
w późniejszych wydaniach obowiązuje inna numeracja.

Części I niniejszej pieśni odpowiada w dzisiejszej numeracji <tytul_dziela>[Pieśń VI]</tytul_dziela>;

części II odpowiada <tytul_dziela>[Pieśń XII (?)]</tytul_dziela>;

część III stanowi kombinację strof od 7-ej do 15-ej i od 2-ej do 6-ej fragmentu publikowanego później jako <tytul_dziela>Odmienne opracowanie historii Wernyhory</tytul_dziela>;

część IV stanowi kombinację strof 1-ej, 16-ej i 17-ej z fragmentu <tytul_dziela>Odmienne opracowanie historii Wernyhory</tytul_dziela>;

części V, VI i VII stanowią kolejne fragmenty <tytul_dziela>[Pieśni XIII (?)]</tytul_dziela>;

części VIII odpowiada <tytul_dziela>[Pieśń XIV (?)]</tytul_dziela>.</pe>
</naglowek_czesc>






<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e401">I<pe><slowo_obce>Pieśń XI, część I</slowo_obce> --- w nowszych wydaniach z tą częścią, noszącą tam numer <tytul_dziela>Pieśń VI</tytul_dziela>, łączą się <tytul_dziela>Fragmenty o księdzu Marku</tytul_dziela>:
Tymczasem Anioł przyszedł cały złoty/
Do księdza Marka celi, i rzekł: ,,Księże,/
Zaprzestań twojej z Lachami roboty,/
Bo ich mysl --- myśli Boskiej me dosięże./
Są małe duchy --- do ziemskiej roboty/
Skazane, które pierwej były węże/
I wiele jadu przetrawiły w sobie,/
A teraz --- dają go... na kraju grobie./
Więc weź twój kostur... i szukaj... a prawie/
Obaczysz... kto jest z nich silniejszy w duchu:/
Nie ci, co chodzą jak tęczowe pawie,/
Pas odsłaniając dumy w każdym ruchu,/
Ale ci, którzy w żebraków postawie.../
Imieniem swoim nie trącili słuchu/
I są jak dzieci... zasłużeni wielce/
Myślami Pannie Boskiej Rodzicielce./
Tych dostań... i tych, którzy pokutują/
Za dawne grzechy... a są teraz w ciele,/
Których --- tu inni obmowami trują ---/
Takich po wioskach znajdziesz bardzo wiele./
Niech tylko w sobie ojczyznę poczują,/
Ze wszystkich onych będą zbawiciele"./
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ./
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ./
Tymczasem się ksiądz Marek w czarnym dębie/
Do snu położył... i spał jak zabity.../
I dąb się w próchna wystroił błękity,/
I noc spokojna była --- lecz gołębie/
Duchy latały wkoło... jak na zrębie/
Starej kaplicy... zawichrzone wrony,/
I tak śpiewały: ,,O, błogosławiony!/
W tobie myśl Boża teraz się poczyna,/
Śpij w imię Ojca i Ducha i Syna!/
Co widzisz, prawdą jest... Oto na niebie/
Walkę... i duchów wielkie zamieszanie./
Śpij... boś skazany na ukrzyżowanie/
I wielkie dzieła --- dzieją się przez ciebie./
Ty na ojczyzny ostatnim pogrzebie/
Będziesz święconą wodą trumnę zlewał,/
Ty Anioł Pański będziesz smutnie śpiewał./
Potem od Ciebie śpiew raz podniesiony,/
Coraz wyższemi będzie płakać tony".</pe></naglowek_rozdzial>



<strofa id="e402">Liro żebracka! słyszałem i słyszę/
<wers_wciety>Twój głos, przez lasy lecący brzozowe;</wers_wciety>/
I robię w moich myślach dziwną ciszę,/
<wers_wciety>Aby cię słyszeć... Ty miałaś perłowe</wers_wciety>/
I wydeptane palcami klawisze,/
<wers_wciety>Po których pieśni chodziły stepowe</wers_wciety>/
I w twoje łono --- pochylając czoła ---/
Szły smętne, jak do starego kościoła.</strofa>


<strofa id="e403"><begin id="b1292679224438-2865471"/><motyw id="m1292679224438-2865471">Poezja, Naród</motyw>Nie palce ciebie, liro, wydeptały,/
<wers_wciety>Ale te pieśni ciężką nogą ducha,</wers_wciety>/
Który wywraca zbrojne zamki, skały,/
<wers_wciety>I naród gotów oderwać z łańcucha;</wers_wciety>/
Taki jest silny i taki wspaniały,/
<wers_wciety>Gdy się obudzi z grobu i wybucha!</wers_wciety>/
On stare czasy żebrakowi szeptał,/
Żył z nim i srebrne klawisze wydeptał.<end id="e1292679224438-2865471"/></strofa>


<strofa id="e404">Rozłamać nie mógł liry starzec siwy/
<wers_wciety>I rzekł: ,,Oj bat'ko pane<pe><slowo_obce>bat'ko pane</slowo_obce> (z ukr.) --- ojcze panie.</pe> --- tak nazywał</wers_wciety>/
Suchodolskiego --- wielkie będą dziwy.../
<wers_wciety>Kto inny będzie na tej lirze grywał...</wers_wciety>/
Kto inny będzie u tej szarej śliwy/
<wers_wciety>Grał tobie pieśni złote... i używał</wers_wciety>/
Twojej przyjaźni... ja już idu spaty,/
Kto inszyj tobi bude, pane, hraty<pe><slowo_obce>ja już idu spaty, kto inszyj tobi bude, pane, hraty</slowo_obce> (z  ukr.) --- ja już idę spać, kto inny tobie będzie, panie, grać.</pe>...</strofa>


<strofa id="e405">,,Koń suchą nogą zatętni po Rosi<pe><slowo_obce>Roś</slowo_obce> --- rzeka w środkowej części Ukrainy, prawy dopływ Dniepru.</pe>,/
<wers_wciety>Zarży, a lira w trumnie mu odpowie;</wers_wciety>/
Stamtąd koń....." Widząc, że proroctwo głosi,/
<wers_wciety>Pan Suchodolski oczy wylśnił sowie;</wers_wciety>/
Lecz starzec zamilkł... i ta śmierć, co kosi,/
<wers_wciety>Ścięła go; ale zjeżone na głowie</wers_wciety>/
Włosy --- powieki, które się otwarły,/
Świadczą, że na coś się patrzał --- umarły.</strofa>


<strofa id="e406"><begin id="b1292681546167-1360349355"/><motyw id="m1292681546167-1360349355">Pogrzeb</motyw>Nazajutrz piątek był --- szare kolumny/
<wers_wciety>Żebractwa snuły się po zwykłe grosze;</wers_wciety>/
W dziedzińcu starca włożono do trumny,/
<wers_wciety>Trumnę na czarne postawiono nosze.</wers_wciety>/
Pan Suchodolski sam --- choć starzec dumny,/
<wers_wciety>Czarny wdział żupan i czarną wołoszę<pe><slowo_obce>wołosza</slowo_obce> --- suknia z grubego sukna.</pe>...</wers_wciety>/
Wyszedł pogrzebów smętny regimentarz,/
Diak<pe><slowo_obce>diak</slowo_obce> --- pomocnik księdza w kościele prawosławnym, śpiewak liturgiczny i nauczyciel.</pe> --- cały pogrzeb stepem wiódł na cmentarz.</strofa>


<strofa id="e407">W stepie jęczały głosy niezbyt śpiewne,/
<wers_wciety>A jednak piękne harmonią płaczliwą;</wers_wciety>/
Jasną girlandą chorągwie cerkiewne/
<wers_wciety>Szły --- burcząc z wiatrem; świece nieśli krzywo</wers_wciety>/
Chłopięta... Nieraz widziałem te rzewne/
<wers_wciety>Pogrzeby, stepem idące i niwą...</wers_wciety>/
Dawno już świata ogłuszony zgrają,/
A jeszcze teraz słyszę --- jak śpiewają...</strofa>


<strofa id="e408">O Hamletowe życie! --- raz przez kładkę,/
<wers_wciety>Pod którą wrzała czarna Alpów<pe><slowo_obce>Alpów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.: Alp.</pe> woda,</wers_wciety>/
Widziałem taką żałobną gromadkę./
<wers_wciety>Szli --- a pod niemi most, rzucona kłoda,</wers_wciety>/
Drzała... Słyszałem cmentarza sąsiadkę,/
<wers_wciety>Kaskadę --- księdza głos głuszącą... Szkoda</wers_wciety>/
Pacierzy, skalnej porzuconych ścianie/
I na szalonych kaskad urąganie!</strofa>


<strofa id="e409">Myślałem sobie, że ten człowiek młody/
<wers_wciety>Ten most, co wiedzie smutek z łąk na łąki,</wers_wciety>/
Wyrwał z korzenia i rzucił przez wody,/
<wers_wciety>Ścigając dzikie po górach jelonki,</wers_wciety>/
Lub do dziewczyny trzód pędzając trzody/
<wers_wciety>I dzwoniąc miłą piosnkę jak skowronki,</wers_wciety>/
Wtenczas mu drżała pod stopami giętka,/
Teraz --- pod trupem drzy...<end id="e1292681546167-1360349355"/> Brała mnie chętka</strofa>


<strofa id="e410">Apostrofować ją, jak prorok stary/
<wers_wciety>Zebrane kości umarłych na polu...</wers_wciety>/
Ale powróćmy na stepowe jary,/
<wers_wciety>Błękitne od bławatków i kąkolu.</wers_wciety>/
Stał na cmentarzu pogrzeb, a sztandary/
<wers_wciety>Stały tak dumnie, jak na Kapitolu,</wers_wciety>/
W małe i w groby żebrackie wetknione,/
Błękitne, białe, żółte i zielone,</strofa>


<strofa id="e411">Na kijach czarnych rozpięte, a gałki/
<wers_wciety>Błyszczały w słońcu. Cmentarz stał przy Rosi;</wers_wciety>/
Rzekłbyś, że wodą pluskały rusałki ---/
<wers_wciety>Tak w takt opada, tak się w takt podnosi,</wers_wciety>/
I na czerwony brzeg swe srebrne wałki/
<wers_wciety>Kładzie i groby brylantami rosi,</wers_wciety>/
Za Rosią był las z brzozowego drzewa,/
Który gdy szumi --- zdaje się, że śpiewa.</strofa>


<strofa id="e412">Lirnika jeszcze raz w trumnie odkryto ---/
<wers_wciety>Spał... lecz otwarte oczy na blask trzyma.</wers_wciety>/
Jak z porcelaną na polu rozbitą/
<wers_wciety>Słońce igrało z martwemi oczyma.</wers_wciety>/
Obejrzano go i w trumnie zabito/
<wers_wciety>Z lirą... Niech w grobie śnieg i mróz wytrzyma!</wers_wciety>/
Niech także trzyma dawnej pieśni stroje,/
Aż ze śpiewakiem spróchnieją oboje.</strofa>


<strofa id="e413">Pierwsze już garście w dół rzucali diaki,/
<wers_wciety>Gdy z lasu człowiek wyleciał nieznany;</wers_wciety>/
Koń pod nim biały, jak śnieg, bez kulbaki,/
<wers_wciety>Bez uzdy; --- dziwnie w oczach obłąkany...</wers_wciety>/
Przeleciał rzekę --- ale lot miał taki,/
<wers_wciety>Że się --- jak mówi lud --- nie tykał piany,</wers_wciety>/
I tylko pod nim wody srebrne biły.../
Przybiegł i jeźdźca zrzucił u mogiły.</strofa>


<strofa id="e414">Zrzucił... i znowu w las poleciał rumak,/
<wers_wciety>Zniknął --- a dziś się lud w powieści dzieli:</wers_wciety>/
Ci mówią, że koń --- a drudzy, że sumak,/
<wers_wciety>A inni, którzy tętna nie słyszeli,</wers_wciety>/
Że koń-duch. --- O tem każdy dziś wie czumak<pe><slowo_obce>czumak</slowo_obce> (daw. ukr.) --- chłop ukraiński, żyjący z handlu, przewożący swój towar, często na bardzo duże odległości, wozami zaprzężonymi w woły; włóczęga, koczownik.</pe>,/
<wers_wciety>Że Wernyhorę ten koń w światłej bieli</wers_wciety>/
Przyniósł, zostawił; lecz ma z nim przymierze,/
Że znów przed śmiercią przyjdzie i zabierze.</strofa>


<strofa id="e415"><begin id="b1292682897862-3825806106"/><motyw id="m1292682897862-3825806106">Strój</motyw>Na grobie usiadł Wernyhora... pana/
<wers_wciety>Znać na nim było: buty srebrem szyte,</wers_wciety>/
Srebrne guziki błyszczą u żupana,/
<wers_wciety>Złoty pas... czoło na wiatry odkryte.<end id="e1292682897862-3825806106"/></wers_wciety>/
Siadł i rzekł: --- ,,Ludzie! wy lirę Bojana<pe><slowo_obce>Bojan</slowo_obce> --- mit. bard ruski, wnuk Welesa, bożka pieśniarzy i rycerzy, wspomniany w <tytul_dziela>Słowie o wyprawie Igora</tytul_dziela>, miał żyć na przełomie XI i XII w i należeć do drużyny Jarosława Mądrego; za wcielenie Bojana podawał się w swoich wierszach Józef Bohdan Zaleski (1802-1886), poeta romantyczny z tzw. szkoły ukraińskiej.</pe>/
<wers_wciety>Schowali w grobie! Liry rozmaite</wers_wciety>/
Brzęczą po świecie, tam gdzie żal doskwiéra ---/
Lecz nie ma drugiej liry, jak ta lira...</strofa>


<strofa id="e416">,,Przyjechał ja tu po lirę Zaboja/
<wers_wciety>Na białym koniu, hej --- i nie odjadę.</wers_wciety>/
Oj, śpisz ty w grobie, córko, liro moja,/
<wers_wciety>To ja się także w dół przy tobie kładę.</wers_wciety>/
Albo ty zabrzęcz tak, jak stara zbroja,/
<wers_wciety>Albo ty jęknij... ja dam tobie radę...</wers_wciety>/
Wyciągnę z grobu..." Wstał i spojrzał dumnie:/
Lira zaczęła grać pod piaskiem --- w trumnie,</strofa>


<strofa id="e417">Na jakąś starą nutę, niesłyszaną/
<wers_wciety>Odezwała się w grobie, jak anioły.</wers_wciety>/
Gdy ją wyjęto i z trumny dostano,/
<wers_wciety>Brzęczała jeszcze w ręku na kształt pszczoły.</wers_wciety>/
Potem głos ustał; a tę rozpłakaną/
<wers_wciety>Na łańcuchu swym uwiesił wesoły</wers_wciety>/
Pan Wernyhora. --- I wnet gadek mnóstwo/
Po kraju szare rozniosło ubóstwo.</strofa>


<strofa id="e418">Mówiono, że król dum jest pochowany,/
<wers_wciety>A jego wielki syn w Korsuniu<pe><slowo_obce>Korsuń</slowo_obce> (dziś ukr.: <slowo_obce>Korsuń-Szewczenkiwskij</slowo_obce>) --- miasto na środkowej Ukrainie nad rzeką Roś, w średniowieczu zamek władców kijowskich, w XVII w. rezydencja Wiśniowieckich; w bitwie pod Korsuniem (1648) Kozacy Chmielnickiego wraz z Tatarami zwyciężyli wojska polskie.</pe> siedzi;</wers_wciety>/
Że wkoło grają nocami kurhany ---/
<wers_wciety>Co wszystko ucho stroiło gawiedzi</wers_wciety>/
Do większych cudów... lot był raz nadany./
<wers_wciety>Do Korsunia się zjeżdżali sąsiedzi</wers_wciety>/
Z wielką pociechą dla bab i karczmarzy ---/
Każdy poetę poznał zaraz --- z twarzy.</strofa>


<strofa id="e419">Milczący bowiem był pan Wernyhora,/
<wers_wciety>Pił --- tak jak drudzy... jadł --- i do księżyca</wers_wciety>/
Nie wzdychał, ani chodził tak jak zmora./
<wers_wciety>Owszem, był często wesołego lica,</wers_wciety>/
Aż się zbliżyła rzeź --- owa potwora/
<wers_wciety>W skrwawionym płaszczu, z krążkiem półksiężyca</wers_wciety>/
Na głowie --- w wichrze sinym od miesiąca,/
Zakrwawionemi nożami kręcąca...</strofa>


<strofa id="e420">Nie jest to wcale figuryczność mowy,/
<wers_wciety>Która mi tego ducha nastręczyła.</wers_wciety>/
<begin id="b1292683707351-2888483808"/><motyw id="m1292683707351-2888483808">Upiór, Omen</motyw>Przed rzezią zjawił się upiór stepowy,/
<wers_wciety>Jakaś kobieta, która się krwawiła</wers_wciety>/
Idąc; a często szła wcale bez głowy,/
<wers_wciety>a głowa przed nią jak wężowa bryła</wers_wciety>/
Szła świszcząc --- oczy mająca z krwawnika<pe><slowo_obce>krwawnik</slowo_obce> --- minerał o czerwonym zabarwieniu, hematyt lub chalcedon.</pe>,/
A dziwnie biały nóż zamiast języka...<end id="e1292683707351-2888483808"/></strofa>


<strofa id="e421">I raz, jak mówią, krwawa upiorzyca/
<wers_wciety>O samej przyszła północy... z hukami,</wers_wciety>/
W których i piorun był i nawałnica,/
<wers_wciety>I przed Korsunia stanęła wrotami.</wers_wciety>/
W zamku płonęła jedna tylko świéca/
<wers_wciety>U Wernyhory. Wiedzą tylko sami</wers_wciety>/
Szatani, którzy bańkę ze krwi wydmą,/
A potem puszczą na świat krwawe widmo,</strofa>


<strofa id="e422">Szatani, mówię, tylko wiedzą o tej/
<wers_wciety>Nocnej rozmowie wieszcza oraz ducha.</wers_wciety>/
Powietrze było błyskawicy złotej/
<wers_wciety>Podobne; słychać było szczęk łańcucha ---</wers_wciety>/
Potem tętnienie konia śród ciemnoty ---/
<wers_wciety>Potem głos liry --- potem cisza głucha</wers_wciety>/
I przez ściemniałe niebieskie szafiry/
Czasem głos jeszcze piorunu --- lub liry...</strofa>


<strofa id="e423">To tylko pewna, że nazajutrz rankiem/
<wers_wciety>Pan Suchodolski pana Wernyhory</wers_wciety>/
Nie znalazł w domu --- choć szukał z kagankiem;/
<wers_wciety>Obejrzał wszystkie drzwi, wszystkie zapory,</wers_wciety>/
Przeliczył konie pasące się wiankiem/
<wers_wciety>W dziedzińcu, zaszedł nawet do obory: ---</wers_wciety>/
Nie brakło nigdzie nic... i to przeraża,/
Że diabeł cicho tak porwał dumkarza.</strofa>


<strofa id="e424">Słowem, bez śladu zniknął... Wtem mogiły/
<wers_wciety>Zaczęły gadać ludowi czerwono;</wers_wciety>/
I wieść wyrosła, że gdzieś koło Smiły<pe><slowo_obce>Smiła</slowo_obce> --- miasto na Ukrainie, w obwodzie czerkaskim.</pe>,/
<wers_wciety>Gdzie noże w leśnej kaplicy święcono,</wers_wciety>/
A te sypiąc się z worków, szeleściły/
<wers_wciety>Jak węże, nim swój cały jad wyzioną,</wers_wciety>/
A księżyc patrzał się przez dach rozbity/
Na trumny --- świece --- popy --- i kobiéty.</strofa>


<strofa id="e425">Mówią, że w owej kaplicy zjawiony/
<wers_wciety>Pan Wernyhora zaczął kląć rzezunie<pe><slowo_obce>rzezuń</slowo_obce> (z ukr. <slowo_obce>rezun</slowo_obce>) --- siepacz, zabijaka, tu mowa o hajdamakach, uczestnikach buntu chłopskiego.</pe>;</wers_wciety>/
A potem gniewny --- jak Lear<pe><slowo_obce>Lear</slowo_obce> --- bohater tragedii Shakespeare'a <tytul_dziela>Król Lear</tytul_dziela>, legendarny król Brytanii, popadł w obłęd, kiedy przekonał się, że córki, którym przekazał władzę, chcą go oszukać i ubezwłasnowolnić.</pe> szalony,/
<wers_wciety>Na ołowianej podskoczywszy trunie<pe><slowo_obce>truna</slowo_obce> (daw.) --- trumna.</pe>,</wers_wciety>/
<begin id="b1292686665349-2869581816"/><motyw id="m1292686665349-2869581816">Matka, Morderstwo</motyw>Słysząc wokoło przekleństwa i dzwony/
<wers_wciety>I krzyki --- starzec o jednym piorunie ---</wers_wciety>/
(Bo śpiewak jeden piorun ma zamknięty/
W lirze) --- tam rzucił lirę, gdzie był klęty.</strofa>


<strofa id="e426">Nagle usłyszał szmer okropny gniewu:/
<wers_wciety>,,Mat' swoju zabyw bat'ko Wernyhora<pe><slowo_obce>Mat' swoju zabyw bat'ko Wernyhora</slowo_obce> (z ukr.) --- Ojciec Wernyhora zabił swoją matkę.</pe>!..."</wers_wciety>/
Zrazu nie pojął okropności czynu/
<wers_wciety>I stał --- na licu blady, gdyby zmora,</wers_wciety>/
Wtem głos kobiecy: ,,<slowo_obce>Zabyw mene, synu<pe><slowo_obce>Zabyw mene, synu</slowo_obce> (z ukr.) --- zabiłeś mnie, synu.</pe>,</slowo_obce>"/
<wers_wciety>Krzyknął --- a krzyk był matki... O nieskora</wers_wciety>/
Pamięci! ten głos, na tej samej wardze ---/
Śpiewak go w klątwie nie poznał, a w skardze</strofa>


<strofa id="e427">Zna dobrze!... Jakby anioł go zatrwożył,/
<wers_wciety>Stał nieruchomy i spozierał słupem;</wers_wciety>/
Wtem lud się szary na dwoje roztworzył/
<wers_wciety>I zrobił drogę między nim a trupem;</wers_wciety>/
Lud ją na workach skrwawioną położył,/
<wers_wciety>A kruki, świeżym przywabione łupem,</wers_wciety>/
Stukały w szyby... Krew się w żyłach ścina!/
Gromnice gasną --- pop klnie --- las odklina...<end id="e1292686665349-2869581816"/></strofa>


<strofa id="e428"><zastepnik_wersu/>......................................................../
<zastepnik_wersu/>......................................................../
<zastepnik_wersu/>........................................................</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e429">II</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e430"><zastepnik_wersu/>......................................................../
,,Starzec odgonił konia upiornika/
<wers_wciety>W mgłę... i klnąc chodził... depcąc białe grzbiety</wers_wciety>/
Mogił... Ja cały drzał... na kształt czyżyka/
<wers_wciety>W liściach... i w ziemię rad bym wszedł jak krety...</wers_wciety>/
A starzec chodził pośród mogilnika/
<wers_wciety>I pytał... ,,Córko! łyra moja, hde ty<pe><slowo_obce>łyra moja, hde ty</slowo_obce> (z ukr.) --- liro moja, gdzie jesteś.</pe>?"</wers_wciety>/
A wtenczas serce grać zaczęło u mnie/
Strachem... bo lira ta zagrała w trumnie.</strofa>


<strofa id="e431">,,Na jakąś dziwną nutę niesłyszaną/
<wers_wciety>Odezwała się w grobie, jak anioły.</wers_wciety>/
Starzec... zasłuchał się... padł na kolana/
<wers_wciety>I z płotu stare wyłamawszy koły</wers_wciety>/
Grób rozkopywał... i tę rozpłakaną,/
<wers_wciety>Brzęczącą jemu w rękach na kształt pszczoły,</wers_wciety>/
Lirę ja widział... z mogił zmartwychwstałą/
I dotąd nie wiem, Lachu<pe><slowo_obce>Lach</slowo_obce> (daw., ukr.) --- Polak.</pe>, co w niej grało.</strofa>


<strofa id="e432">,,Duch jakiś starej matki Ukrainy,/
<wers_wciety>Co jeszcze nie chciał spać pod mogiłami,</wers_wciety>/
Hetmańska dusza... i hetmańskie czyny,/
<wers_wciety>Groby, kraczące we mgle sokołami,</wers_wciety>/
Dawność stepowa... pomrok mgłami siny/
<wers_wciety>Za...stał w strunach... i szedł klawiszami</wers_wciety>/
Jakby dziecinna rączka nieuważna.../
A czasem starca dłoń ciężka i ważna...</strofa>


<strofa id="e433"><begin id="b1292684935776-3075843125"/><motyw id="m1292684935776-3075843125">Poezja, Historia, Obyczaje</motyw>,,Wy teraz tego nie pojmiecie, Lachy,/
<wers_wciety>Jak to dawnemi czasy, w wasze dwory</wers_wciety>/
Wchodziły stepów pieśni, czarów strachy/
<wers_wciety>I siwe często z lirami znachory</wers_wciety>/
Siadali w progu, a wam lip zapachy/
<wers_wciety>W dom zalatały, i pieśń i wieczory</wers_wciety>/
Mieliście ciche na gankach drewnianych,/
I myśl o rzeczach dawno zapomnianych.</strofa>


<strofa id="e434">,,Potem wy dziada lirnika prosili/
<wers_wciety>W dom, lub dzieciątko swoje wysyłali</wers_wciety>/
Z groszem, i zdrowie wy hetmanów pili ---/
<wers_wciety>I z pieśnią ludu mogilną płakali,</wers_wciety>/
I sami jakby na pieśń robiąc żyli,/
<wers_wciety>Na koniach waszych po stepie latali</wers_wciety>/
I powracali o smętnych wieczorach/
Do domów --- w krwawych wozach i taborach.</strofa>


<strofa id="e435">,,A dziady znowu z lirami srebrnemi/
<wers_wciety>Na ucztę lub na pogrzeb, jak sproszeni,</wers_wciety>/
Ciągnęli stepem, siadali na ziemi/
<wers_wciety>Albo pod lipą, albo w waszej sieni,</wers_wciety>/
W płaszczach, co były od słońca złotemi,/
<wers_wciety>A od łat --- niby królewskiej czerwieni,</wers_wciety>/
A od błękitnych łat --- jeszcze innemu/
Podobne były płaszczowi --- Bożemu.</strofa>


<strofa id="e436">,,Teraz już nie ma tej z pieśnią przyjaźni,/
<wers_wciety>Ze starym ludem nie ma zażyłości !</wers_wciety>/
Jesteście jeszcze wy do korda raźni,/
<wers_wciety>Jesteście jeszcze wesołej starości,</wers_wciety>/
Jesteście jeszcze w ubiorach pokaźni,/
<wers_wciety>Są jeszcze u was ludzie sercem prości:</wers_wciety>/
Ale już nie ma u waszego proga/
Ludu, co wnosi pieśń i imię Boga!"<end id="e1292684935776-3075843125"/></strofa>


<strofa id="e437"><begin id="b1292685239311-1187818423"/><motyw id="m1292685239311-1187818423">Proroctwo</motyw>--- Tu się Beniowski porwał: ,,Kozaczyno!/
<wers_wciety>Przysięgam tobie, że gdy kasztelanem</wers_wciety>/
Zostanę, a mieć będę stare wino/
<wers_wciety>W lochu, nareszcie kiedy będę panem,</wers_wciety>/
A ty zostaniesz dziadem starowiną/
<wers_wciety>I przyjdziesz szarym okryty łachmanem,</wers_wciety>/
A wspomnisz nasze dzisiejsze wędrówki:/
Nie pożałuję białej sorokówki.</strofa>


<strofa id="e438">,,Nawet pić będę z tobą, i odprawię/
<wers_wciety>Nie wprzód, aż twoje rubinowe lice</wers_wciety>/
Podobne będzie piwonii, a w stawie/
<wers_wciety>Moim zobaczysz całe trzy księżyce."</wers_wciety>/
Ledwo to wyrzekł, uczuł na rękawie/
<wers_wciety>Ręce tnące mu żupan, jak nożyce;</wers_wciety>/
I ktoś nań krzyknął po chłopsku: --- ,,Oj panku!/
Nie tobie słuchać lirników na ganku</strofa>


<strofa id="e439">,,Przy kasztelańskiej szabli, w siwych włosach,/
<wers_wciety>W złotym żupanie, śród maleńkich wnuków.</wers_wciety>/
Trzy zorze świecą na twoich niebiosach/
<wers_wciety>I trzy tęczowych jest nad tobą łuków,</wers_wciety>/
I żywot słychać twój w trzech różnych głosach,/
<wers_wciety>Podobnych głosach do kościelnych stuków,</wers_wciety>/
Gdy przy grającym na chórze organie./
Słychać podziemne trumien zabijanie!...</strofa>


<strofa id="e440"><begin id="b1292685719984-1103288880"/><motyw id="m1292685719984-1103288880">Starość</motyw>,,Nie tobie zorza u grobowca złota/
<wers_wciety>Przez szablę twoją i konia zdobyta;</wers_wciety>/
Nie tobie przyjdą przed zamknięte wrota/
<wers_wciety>Żniwiarki w wieńcach łanowego żyta!</wers_wciety>/
Starość --- to twoja za krajem tęsknota,/
<wers_wciety>Starość --- to chmura piorunami ryta,</wers_wciety>/
Starość --- to czeluść nędzy otworzona,/
Wygnanie, srebrne morze i... korona."<end id="e1292685719984-1103288880"/></strofa>


<strofa id="e441">Gdy to usłyszał pan Beniowski, wcale/
<wers_wciety>Nie zatrwożył się, bowiem ruskiej mowy</wers_wciety>/
Nie znał, albo ją znał niedoskonale;/
<wers_wciety>Więc nie rozumiał proroctwa połowy.<end id="e1292685239311-1187818423"/></wers_wciety>/
Ale mu starzec stojący na skale/
<wers_wciety>Przedstawiał wtenczas typ zupełnie nowy</wers_wciety>/
Chłopa, co nie był chłopem ani szlagą<pe><slowo_obce>szlaga</slowo_obce> --- iron. ubogi szlachcic; szlachetka.</pe>,/
A waryjował z wdziękiem i powagą.</strofa>


<strofa id="e442">Przypomniał sobie stare pasieczniki,/
<wers_wciety>Co przy dębowych lasach na lewadach</wers_wciety>/
Jak pszczół pasterze siedzą, i kwiat dziki/
<wers_wciety>Znają i znani są w całych gromadach</wers_wciety>/
Jako lekarze, albo czarowniki,/
<wers_wciety>Dobrzy i bardzo potrzebni w osadach.</wers_wciety>/
Takim się właśnie Beniowskiemu zdawał/
Ów dziad stepowy, waryjata kawał,</strofa>


<strofa id="e443">Śledziennik, żółcią złoty, krwią nalany/
<wers_wciety>W oczach; a jednak postać ta lirnika</wers_wciety>/
I różno-farbne te na nim łachmany,/
<wers_wciety>I but czerwony, spłowiały --- i dzika</wers_wciety>/
Postać, i ten włos srebrny, często rwany/
<wers_wciety>W żałości, i te zrennice z krwawnika,</wers_wciety>/
Patrzące prosto w słońce, w błyskawicy/
Ducha i złości, jak oczy orlicy,</strofa>


<strofa id="e444">I ten głos, który gdzieś zaskalne głosy/
<wers_wciety>Wyrwał i kazał wkoło gadać skałom,</wers_wciety>/
I ta wyryta na nim wiara w losy,/
<wers_wciety>I te oddanie siebie wszystkim szałom,</wers_wciety>/
I okolica, gdzie stał, i brzóz włosy/
<wers_wciety>Odszeptujące lirniczym zapałom</wers_wciety>/
Piosenką cichą, słodką, a wiosnianą,/
Jakoby kobiet płacz za skalną ścianą.</strofa>


<strofa id="e445">To wszystko dziwnie na mego szlachcica/
<wers_wciety>Działało; strachu jednak nie pokazał</wers_wciety>/
I rzekł: --- ,,Mój ojcze, przyszłość --- tajemnica!/
<wers_wciety>Bylem się żadną podłością nie zmazał,</wers_wciety>/
Bylem miał serce, co jest jak kaplica/
<wers_wciety>Święte, a czynił to, co Bóg rozkazał,</wers_wciety>/
Nie dbam, co ze mną na starość się stanie,/
Czy w senat poszle<pe><slowo_obce>poszle</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3 os. lp cz. przysz.: pośle.</pe>, czyli na wygnanie."</strofa>


<strofa id="e446">--- A lirnik: ,,Śpiąc ja dziś na mojej lirze,/
<wers_wciety>Obaczył ciebie we śnie za mgłą krwawą;</wers_wciety>/
Ludzie wbijali ciebie na trzy krzyże,/
<wers_wciety>A ty się cały opromieniał sławą;</wers_wciety>/
A potem brzoza na nocy szafirze/
<wers_wciety>Zgięła się niby nad twoją postawą,</wers_wciety>/
U twojej niby nachylona truny,/
Gałązki lejąc w dół, jak z ognia struny.</strofa>


<strofa id="e447">,,A duch wychodził z jednego krawędzią/
<wers_wciety>I miał otwarte usta, pełne blasku...</wers_wciety>/
Takiego jeszcze ja nie znał narzędzia,/
<wers_wciety>Ani na żadnym go widział obrazku.</wers_wciety>/
Widział ja lirę zmienioną w łabędzia,/
<wers_wciety>Widział ja w cerkwi, przy piorunnym trzasku,</wers_wciety>/
Grający organ na pół roztrzaskany;/
Ale tej brzozy sen, o tobie grany,</strofa>


<strofa id="e448">,,Straszniejszy, niż to cerkiewne śród burzy/
<wers_wciety>Granie organów piorunem łamanych;</wers_wciety>/
Dlatego ja klnę, bo mój duch ci służy,/
<wers_wciety>Jak gdyby jeden z szlacheckich poddanych;</wers_wciety>/
Bo mniejszym jest ten, co drugiemu wróży,/
<wers_wciety>Niż ten, o którym w snach ogniem pisanych</wers_wciety>/
Widać; i dosyć blasków sny nie mają,/
Gdy o nim we śnie lirnikom gadają."</strofa>


<strofa id="e449">Tu się nachylił dziad, i pod kolana/
<wers_wciety>Dawnym zwyczajem szlachcica uścisnął</wers_wciety>/
A ten zdziwiony: ,,W imię Ojca Pana!/
<wers_wciety>Dopieroś co klął, ojcze, gniewem błysnął,</wers_wciety>/
Jak chmura ogniem wrącym szpikowana:/
<wers_wciety>Teraz gniew twój tak na niczem sprysnął!</wers_wciety>/
Nechaj mię diabli!... lecz w tobie być musi/
Szlachecka także nasza krew, z krwią Rusi</strofa>


<strofa id="e450">,,Zmięszana..." Starzec nic nie odpowiedział,/
<wers_wciety>Lecz zdjąwszy czapki baraniej, zaprosił</wers_wciety>/
Do groty; <begin id="b1292755624122-853695406"/><motyw id="m1292755624122-853695406">Poeta</motyw>w grocie jakiś szlachcic siedział/
<wers_wciety>Chudy i oczu wcale nie podnosił;</wers_wciety>/
Pisał proroctwa, których się dowiedział,/
<wers_wciety>Abych ich nigdy drukiem nie ogłosił,</wers_wciety>/
Jak dawniej czynił każdy szlachcic polski:/
Był to starosta zamku, Suchodolski.</strofa>


<strofa id="e451">Lecz gdy mu słońce odjęły trzy cienie/
<wers_wciety>W grotę wchodzących, wziął pióro za ucho</wers_wciety>/
I spojrzał prosto w przyćmione promienie/
<wers_wciety>Słońca, a twarz miał Chrystusową, suchą ---</wers_wciety>/
Na twarzy wielkie bardzo zamyślenie ---/
<wers_wciety>Włosy zwichrzone myśli zawieruchą;</wers_wciety>/
Słowem, poeta to był, ale o tem/
Nie wiedział wcale wtenczas --- ani potem.<end id="e1292755624122-853695406"/></strofa>


<strofa id="e452">A jednak wojna mu się ta zaczęta/
<wers_wciety>W dziwacznych bardzo kształtach malowała,</wers_wciety>/
Jak jakaś cudna krucyjata święta,/
<wers_wciety>Która pod tęczą Bożą szła i stała</wers_wciety>/
W niej jako w bramie. Znał polskie panięta;/
<wers_wciety>Ale im większe dał dusze i ciała,</wers_wciety>/
I większą cnotę śnił obywateli,/
I większą w sercach odwagę... niż mieli.</strofa>


<strofa id="e453">Lirnik mu także zdawał się figurą/
<wers_wciety>Podobną do tych dawnych czarodziei,</wers_wciety>/
Których Tassowe<pe><slowo_obce>Tasso, Torquato</slowo_obce> (1544--1595) --- wybitny poeta włoskiego renesansu, autor poematu rycerskiego <tytul_dziela>Jerozolima wyzwolona</tytul_dziela>.</pe> malowało pióro/
<wers_wciety>W Jerozolimie... Pełny był nadziei</wers_wciety>/
Jasnych. I gdyby swą twarzą ponurą/
<wers_wciety>Nie straszył szlachty, to z jego idei</wers_wciety>/
Może by wówczas wykwitnęła nowa/
Polska, jak chcemy dziś, święta-duchowa...</strofa>


<strofa id="e454">On to był panem groty, i swe dziwne/
<wers_wciety>Manuskrypta w niej chował pod kamieniem.</wers_wciety>/
Było to w lecie mięszkanie przedziwne,/
<wers_wciety>Zakryte z góry lecącym strumieniem.</wers_wciety>/
Stamtąd był widok na wzgórza przeciwne,/
<wers_wciety>Na płachty lasów, pól obłękitnieniem</wers_wciety>/
Dalekim oczy smętniący, tą siną/
I pełną mogił dawnych Ukrainą.</strofa>


<strofa id="e455">Stamtąd, piszący swoje pamiętniki/
<wers_wciety>Szlachcic, gdy wdumał się i wpatrzył w pola,</wers_wciety>/
Dzwoniły mu gdzieś hufce i lirniki,/
<wers_wciety>Choć ich nie było; a dalej Podola</wers_wciety>/
Domy i gaje, pasieki, słowiki/
<wers_wciety>Grały, jak harfa przez starca Eola</wers_wciety>/
Na to zrobiona, aby wichru szały/
Znalazły sobie mowę --- i śpiewały.</strofa>


<strofa id="e456">Stamtąd on wszystkie duchowe męczeństwa/
<wers_wciety>Ukraińskiego ducha widział w pyłach</wers_wciety>/
Kurzu złotego, i słyszał przekleństwa/
<wers_wciety>Dawne, i skargę będącą w mogiłach.</wers_wciety>/
Nie był historyk ten bez nabożeństwa/
<wers_wciety>Dla dawnej szlachty i czuł, że w jej siłach,</wers_wciety>/
Dopóki z ludu nie wytrysną nowe,/
Leżało całe życie narodowe.</strofa>


<strofa id="e457">Znał ją więc, i <begin id="b1292756051639-2661659334"/><motyw id="m1292756051639-2661659334">Polityka, Patriota</motyw>wnet w Beniowskim wyczytał/
<wers_wciety>Szczery szlachecki typ, szczery, wesoły;</wers_wciety>/
Zaraz więc go tam na wstępie zapytał,/
<wers_wciety>Z jakiej jest partii? jakiej pańskiej poły</wers_wciety>/
Trzyma się? to jest, kto go pierwszy schwytał/
<wers_wciety>Na krupnik i na upieczone woły?</wers_wciety>/
Na to z szczerotą wielką rzekł Beniowski,/
Że dotąd, jak wie, jest Radziwiłłowski.</strofa>


<strofa id="e458">,,Spotkałem, rzecze, tego wojewodę,/
<wers_wciety>Błędnego, jak ja, odartego prawie,</wers_wciety>/
Jak ja, stepową pijącego wodę/
<wers_wciety>I cierpiącego nędzę i bezprawie.</wers_wciety>/
<slowo_obce>Lux</slowo_obce><pe><slowo_obce>lux</slowo_obce> (łac.) --- światło; tu przen.: sława.</pe> jego dawniej moje myśli młode/
<wers_wciety>Nęcił i bawił, jako tęcze pawie,</wers_wciety>/
Pokazujące się z litewskich lasów;/
Teraz męczennik to jest naszych czasów.</strofa>


<strofa id="e459">,,Z temi więc, którzy dziś niesprawiedliwość/
<wers_wciety>Cierpią, ja jestem, szlachcic podupadły!..."</wers_wciety>/
Kiedy to mówił, w słowach była żywość,/
<wers_wciety>Lecz z oczu jakieś duże łzy upadły,</wers_wciety>/
Perłowe, jasne; a jakaś straszliwość,/
<wers_wciety>Rycerska wzrok mu zrobiła zajadły;</wers_wciety>/
Widać, że nagle na kształt słońca wschodu/
Obaczył krzywdę całego narodu.</strofa>


<strofa id="e460">I krzyknął: ,,Radzwiłł czy nie Radzwiłł, ja się/
<wers_wciety>Ojczyzny mojej pomszczę pohańbienia,</wers_wciety>/
Dziś nawet biedny jeden szlachcic zda się,/
<wers_wciety>Gdy przeciw wrogom stanie jak z kamienia."<end id="e1292756051639-2661659334"/></wers_wciety>/
To rzekł... a lirnik popchnął na zawiasie/
<wers_wciety>Drzwi i w dalsze go groty wygłębienia</wers_wciety>/
Zawiodł... gdzie dziwne rzeczy wyszły z cieni,/
O których inna moja pieśń nadmieni.</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e461">III</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e462">,,Gdzieś przez burzany i gdzieś przez mogiły/
<wers_wciety>I gdzieś w półjasne zorza pidu, pane<pe><slowo_obce>pidu, pane</slowo_obce> (ukr.) --- pójdę, panie.</pe>,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I już nie umrę ani zmartwychwstanę,</wers_wciety>/
Lecz mi krew zmarznie i zastygną żyły,/
I różne słońca będą w oczy biły/
<wers_wciety>I różne pieśni w słuchu martwym grały,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I różne węże w koronach śpiewały</wers_wciety>/
I różne koń mój będzie deptał groby,/
I różne we mgle spotkają osoby.</strofa>


<strofa id="e463">,,Bo ja nie Kozak --- jeno duch piekielny,/
<wers_wciety>Bo ja nie sługa, lecz brat jestem panów,</wers_wciety>/
<wers_wciety>A sam nie hetman, ale duch hetmanów,</wers_wciety>/
Bo ja nie smertny <pe><slowo_obce>smertny</slowo_obce> (z ukr.) --- śmiertelny.</pe>--- ale nieśmiertelny."/
,,Tak mówi ten dziad, w dumie swej bezczelny,/
<wers_wciety>Gdy wpadnie we sny swoje zwykłe, dziwne,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Co sądom Boskim zdają się przeciwne,</wers_wciety>/
A jednak często, choć się zdają płone<pe><slowo_obce>płony</slowo_obce> (daw.) --- jałowy, próżny.</pe>,/
Przeczuciem śnione, wypadkiem stwierdzone.</strofa>


<strofa id="e464">,,Otóż król taki był zapowiedziany/
<wers_wciety>Przez tego, co tu w zamku siedział dziada.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Na pogrzeb jego zeszła się gromada</wers_wciety>/
I długi bardzo poczet chorągwiany./
Pogrzeb szedł cicho, smętnie, przez burzany,/
<wers_wciety>Żurawie snuły się po nieba sklepach<pe><slowo_obce>sklep</slowo_obce> (daw.) --- sklepienie.</pe>,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I różne cerkwie dzwoniły po stepach ---</wers_wciety>/
Rozsiane w jarach i po okolicach ---/
Każda w trzech wieżach, jakby w trzech księżycach.</strofa>


<strofa id="e465">,,Pod wieczór Anioł Pański zaśpiewawszy/
<wers_wciety>Nad starcem owym, a z tęsknotą szczérą,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Zakopaliśmy go do grobu z lirą;</wers_wciety>/
I tę posługę nad grobem oddawszy,/
Szliśmy do domu; a miesiąc był krwawszy/
<wers_wciety>I okrąglejszy i większego łona,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I ziemia cała pod zachód czerwona,</wers_wciety>/
W rozpłomienione ubrana obłoki,/
Jak w nietoperze ogniste i smoki.</strofa>


<strofa id="e466">,,Oddzieliłem się nieco od gromady,/
<wers_wciety>Wtem drogę Kozak mi zaszedł ogromny,</wers_wciety>/
<wers_wciety>W słowach nadzwyczaj dziwny, nieprzytomny,</wers_wciety>/
Ubrany dosyć nędznie, bardzo blady;/
Ten mnie zapytał: ,,Skąd wracają dziady?/
<wers_wciety>Gdzie pochowano starego lirnika?"</wers_wciety>/
<wers_wciety>Potem sam cicho szedł do mogilnika,</wers_wciety>/
Ja za nim, dziwną ciekawością zdjęty,/
Strach nawet jakiś czując niepojęty.</strofa>


<strofa id="e467">,,Za płotem skryty i poza różaną/
<wers_wciety>Mogiłą jedną, za kalin bukiety,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Słyszę --- on pyta chodząc: ,,Łyra, hde ty<pe><slowo_obce>Łyra, hde ty</slowo_obce> (z ukr.) --- liro, gdzie jesteś.</pe>?"</wers_wciety>/
A ta --- pod grobem będąc zakopaną ---/
Na jakąś dziwną nutę niesłyszaną/
<wers_wciety>Odezwała się... by<pe><slowo_obce>by</slowo_obce> --- tu: jak, niby.</pe> dziecina mała;</wers_wciety>/
<wers_wciety>I tak śród nocy na cmentarzu grała,</wers_wciety>/
Że płacz mój razem z piosenką wybuchał,/
A Kozak siedział na grobie i słuchał...</strofa>


<strofa id="e468">,,Potem wstał i wziął dwa od płota koły/
<wers_wciety>I sam robocie tej grabarskiej sprostał,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I śpiewającej liry z grobu dostał;</wers_wciety>/
A gdy ją w ręce wziął, w oczach wesoły,/
Jeszcze brzęczała w rękach na kształt pszczoły,/
<wers_wciety>Brzęczące mając i drzewo i struny,</wers_wciety>/
<wers_wciety>A ten, co dostał ją z grobu i z truny,</wers_wciety>/
Zaraz pomiędzy ludem stanął --- nowy/
Pan i ostatni, mówią, król lirowy!</strofa>


<strofa id="e469">,,I wnet rozeszły się po Ukrainie/
<wers_wciety>Wieści, jak ze mgły wstające upiory;</wers_wciety>/
<wers_wciety>Szeptano cicho imię Wernyhory,</wers_wciety>/
A teraz wszędy już ten starzec słynie ---/
I kupił sobie gdzieś w ciemnej dolinie/
<wers_wciety>Futor<pe><slowo_obce>futor</slowo_obce> a. <slowo_obce>chutor</slowo_obce> --- daw. zagroda oddalona od wsi na słabo zaludnionych obszarach Ukrainy i Rosji.</pe> z ogromnym sadem, i tam mieszka.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Lecz do Korsunia mu wiadoma ścieżka</wers_wciety>/
I miód mój stary, bursztynowy, gęsty;/
Więc mi tu w zamku bywa jak gość częsty.</strofa>


<strofa id="e470">,,I jednej nocy --- gdy wiatr kręcił wiry,/
<wers_wciety>A do mnie on miał przyjechać w gościnę,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Słyszałem dziwną głosów mięszaninę;</wers_wciety>/
I przez ściemniałe niebieskie szafiry/
Czasem głos leciał piorunu i liry,/
<wers_wciety>Ciągły i coraz niby doskonalszy,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Pieśń coraz bliższa --- piorun coraz dalszy,</wers_wciety>/
Jakby toczyły gdzieś na stepach boje.../
Nagle --- wszedł blady starzec na pokoje."</strofa>


<strofa id="e471">--- Tu otarł wielkim potem zlane czoło,/
<wers_wciety>I rzekł: ,,Jeżeli kończyć pozwolicie,</wers_wciety>/
<wers_wciety>To Wernyhory opowiem przybycie,</wers_wciety>/
Choć powieść nie jest piękną ni wesołą."/
Przy starcu większe zebrało się koło;/
<wers_wciety>Czuć bowiem było, że sam silnie wierzy,</wers_wciety>/
<wers_wciety>A miał szacunek wielki u rycerzy,</wers_wciety>/
I był staruszek obyczajów świętych,/
Lecz szukał skarbów na stepie zaklętych.</strofa>


<strofa id="e472">A więc słuchaczy otoczony wiankiem,/
<wers_wciety>Rzecz tak prowadził gubernator siwy:</wers_wciety>/
<wers_wciety>--- ,,Mój starzec czując bliski brak oliwy</wers_wciety>/
I żywot czując gasnącym kagankiem,/
Raz mnie zawołać kazał przed porankiem/
<wers_wciety>I na chorobę się już bardzo żalił;</wers_wciety>/
<wers_wciety>A potem prosił, abym lirę spalił</wers_wciety>/
I do mogiły wsypał mu popioły;/
Inaczej --- straszne ją wezmą Anioły...</strofa>


<strofa id="e473">,,Mówił o swoim następcy lirniku/
<wers_wciety>I o tajemnym tego króla znaku,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I o zaklętym, o białym rumaku,</wers_wciety>/
Który się zjawił kiedyś w Kahorliku<pe><slowo_obce>Kahorlik</slowo_obce> --- miasto na Ukrainie, ok. 70 km na płd. od Kijowa.</pe>;/
I że po tego króla z mogilniku,/
<wers_wciety>Kiedy już wszyscy wyginą rycerze,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Po króla tutaj przyleci, zabierze,</wers_wciety>/
I gdzieś daleko wzniesie pod księżyce/
Na jakieś dziwne duchów wieczornice.</strofa>


<strofa id="e474">,,O znakach tajnych gadać wam nie mogę,/
<wers_wciety>Bo je słyszałem pod straszną przysięgą.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Mówię o koniu z ognistą popręgą,</wers_wciety>/
Bo o tem już wieść chodzi, siejąc trwogę./
Mój druh się często kładzie na podłogę,/
<wers_wciety>A wtenczas widzę, że pobladłszy słucha,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Czy już nie słychać gdzie tętentu ducha;</wers_wciety>/
A czasem krwawą powiada powieką,/
Że już go słyszał --- tętni, lecz daleko...</strofa>


<strofa id="e475">,,Klnę się na Boga, że on nie dziwaczy,/
<wers_wciety>Ani też kłamie, co ma z Wernyhory;</wers_wciety>/
<wers_wciety>Myśl jego w dziwne ubrana kolory</wers_wciety>/
Jak kontusz króla, chociaż um<pe><slowo_obce>um</slowo_obce> (ros.) --- rozum.</pe> prostaczy./
Czasem na stepach stanie, myślą znaczy/
<wers_wciety>Mogiły w blaskach wieczora różanych,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I słucha dzikich szmerów żurawianych,</wers_wciety>/
I ręką w stepy pokazując, bladnie,/
Mówi, że mu tam gdzieś droga wypadnie..."</strofa>


<strofa id="e476"><zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>..................................................</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e477">IV<pe><slowo_obce>Pieśń XI, część IV</slowo_obce> --- po tym fragmencie w późniejszych wydaniach dodaje się <tytul_dziela>Ustęp przekreślony odmiennego opracowania historii Wernyhory</tytul_dziela>:
Powiedział nawet, że ten bezmogilny/
Przeżyje Polskę... A tego upiora/
I starca tego imię Wernyhora.../
Że jest jak stary dąb krewki i silny,/
I mówił, że koń to zaklęty, duchowy,/
Z gwiazdami u nozdrza --- przez błękit Rosiowy/
Przejdzie jak łabędź --- przeleci ją wpław,/
Jasny jak srebru, tęczowy jak paw;/
Przyleci po kręgach księżyca złotego,/
I porwie lirnika przed śmiercią żywego,/
I będzie go nosił... z krwawemi oczyma,/
Jak trupa żółtego, co siodła się trzyma;/
Przez burze i mgły... czerwone i sine,/
Przez krzyże, co złocą czarownic krainę,/
Od ziemi... od świata, od słońc malowany,/
Nam tu niewidzialny... lecz zawsze słyszany./
Tę dziwnąm ja powieść... notował i zbierał,/
A dziad na barłogu... już charkał --- umierał,/
Przy bladym ka[ga]nku... bez księdza --- i wiary./
Gdy umarł, kazałem położyć na mary,/
A że był to piątek... wiec zeszły się bractwa/
Z chorągiew tęczami i tłumy żebractwa./
Ja sam czarny kontusz... przywdziałem na siebie/
l bytom na króla żebraka pogrzebie.../
I cerkwie dzwoniły... po stepach blaszane,/
Paląc się jak słońce od zorzy różane,/
I diaki śpiewali:....Wieczne odpocznienie...</pe></naglowek_rozdzial>



<strofa id="e478">A Suchodolski na to: --- ,,Jasny Panie,/
<wers_wciety>Nie zawsze ten dziad był taki odarty!</wers_wciety>/
<wers_wciety>Nie zawsze jako zasmolone karty</wers_wciety>/
Wyglądał --- ja go widziałem w żupanie/
Jasnym, silnego jak dąb, a mospanie,/
<wers_wciety>Kiedy wziął w rękę puhar, to go zginał</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jak ołów; a gdy pieśni rozpoczynał,</wers_wciety>/
Dreszcz szedł --- taki miał w sobie głos ogromny.../
<wers_wciety>A teraz blady, często nieprzytomny,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Z duchami gada lub wątpi o sobie.</wers_wciety>/
Trzeba wam wiedzieć o dziwnym sposobie,/
W jakim się pierwszy raz......./
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>..................................................</strofa>


<strofa id="e479">Płaszcz miał podarty, włosy rozczochrane ---/
<wers_wciety>W oczach krew --- dziwnie jasną, różnotęczną,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Zrennicę wielką, błyszczącą, miesięczną<pe><slowo_obce>miesięczny</slowo_obce> (daw.) --- księżycowy.</pe> ---</wers_wciety>/
Rękami blady oparł się o ścianę/
I oczy we mnie topiąc zwierciadlane,/
<wers_wciety>Szepnął mi: ,,Czarty były Wernyhoru,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Nadybaw mater --- hdeś koło futoru,</wers_wciety>/
Taj byw --- taj łyru tyskaw w hrud' kobity ---/
Taj na smert' matku byw --- ne moh zabyty<pe><slowo_obce>Czarty były Wernyhoru,/
Nadybaw mater, hdeś koło futoru,/
Taj byw, taj łyru tyskaw w hrud' kobity,/
Taj na smert' matku byw, ne moh zabyty</slowo_obce> (z ukr.) --- Diabli bili Wernyhorę,/ Zastał matkę gdzieś koło futoru i bił,/ i lirę cisnął w pierś kobiety,/ i na śmierć matkę bił, a nie mógł zabić.</pe>!"</strofa>


<strofa id="e480">I dodał z wielkim strachem: ,,Piszła<pe><slowo_obce>piszła</slowo_obce> (ukr.) --- poszła.</pe> żywa!"/
<wers_wciety>Nie mogłem pojąć zrazu, o czem gada,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I miodem słodkim upoiłem dziada,</wers_wciety>/
Chcąc w nim strach zabić mocą tego piwa./
Dowiedziałem się potem, że straszliwa/
<wers_wciety>Mara --- dziwnego ubioru i ciała</wers_wciety>/
<wers_wciety>Różnym się we wsi chłopom pokazała.</wers_wciety>/
A jeśli powieść was nieco obeszła,/
Powiem... --- Chciał mówić: wtem ktoś --- mara weszła./
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>..................................................</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e481">V<pe><slowo_obce>Pieśń XI, część V</slowo_obce> --- po tym fragmencie w późniejszych wydaniach następują strofy:

,,Wodziłem ja był na boje rycerzy,/
Lecz teraz siędę --- i będę spoczywał,/
Bo tu dzieciątek moich para leży.../
Adasiek jeszcze wczoraj kwiatki zrywał,/
A dzisiaj --- patrzaj, Boże --- trupek świeży,/
Bielutki, jakby srebrem się umywał,/
Jak wosk bielutki... zarznięty biedaczek,/
Najmłodsze moje dziecko --- mój synaczek./

O! Matko Boska, zbudź go... wszak ja proszę,/
Tak cię ogniście proszę... Matko Boska,/
Zbudź go... ja twój cud po świecie ogłoszę,/
Ja ciebie, Matko Święta Poczajowska,/
Ubrylantuję... ja różane kosze/
Przyniosę tobie... Każda biedna zgłoska/
Twego imienia i Chrystusa Pana/
Po kraju pójdzie złotem drukowana..."/

Tak stary jęczał... od rozumu prawie/
Odszedłszy... szlachta wokoło wąsata/
Słuchała. Wszystkim śniło się na jawie,/
Że gołąb cudu w tej kaplicy lata.../
Obraz złocony palił się jaskrawie/
Nad głową starca... a krwawa obiata,/
Na ołtarzowe rzucona podnóże,/
Leżała... główki dziatek, jak dwie róże./

A Ona --- święta --- na ostrzu miesiąca/
Stojąca... łez się i krwi litowała.../
Co było dalej --- tego już płacząca/
Ta pieśń nie będzie dalej opiewała./
Więc, że mi radzi Muza latająca/
Znów Beniowskiego wziąć.../
...........................................</pe></naglowek_rozdzial>



<strofa id="e482">Oj! powiedział ja ci, panie Regimentarz,/
<wers_wciety>Że ty przegrasz walkę na kurhanach.</wers_wciety>/
Oj! prowadził ty szlachtę korsuniecką na cmentarz/
<wers_wciety>I z mieczami i w złotych żupanach!</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e483">,,Oj! powiedział ja tobie, mości panie Gruszczyński,/
<wers_wciety>Że ci błysną śmiertelni hułani.</wers_wciety>/
W step poleci, jak burza, twój rumak ukraiński/
<wers_wciety>I na koniu cię strach otumani.</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e484">,,Oj! powiedział ja tobie, mój synaczku Sawyna<pe><slowo_obce>Sawyna</slowo_obce> --- zdrobnienie od imienia Sawa.</pe>,/
<wers_wciety>Że ty stracisz białego rumaka.</wers_wciety>/
Oj! powiedział ja tobie, że to śmierci dolina/
<wers_wciety>I dolina martwego Kozaka.</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e485">Wyszły pany z mgłą białą, jak łabędzie przed ranem/
<wers_wciety>I stanęli na polu przy Rosi.</wers_wciety>/
Między jednym kurhanem, między drugim kurhanem/
<wers_wciety>Szlachta flinty nabite podnosi.</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e486">,,Oj ! strzelili wy tylko raz tym ogniem czerwonym/
<wers_wciety>I uciekli, Wielmożni Panowie,</wers_wciety>/
I ruszył pan Gruszczyński i biegł na koniu wronym,/
<wers_wciety>Z wielką szablą do cięcia na głowie.</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e487">,,Oj! hułaniż to byli, co mu drogę zabiegli,/
<wers_wciety>Oj hułaniż to byli boleśni;</wers_wciety>/
Kiedy pana starego na rumaku spostrzegli,/
Drogę jemu na polu dwaj hułani zabiegli/
<wers_wciety>Między dwiema mogiłami na cieśni.</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e488">,,<begin id="b1292758710084-1192611349"/><motyw id="m1292758710084-1192611349">Okrucieństwo</motyw>Chorągiewkiż to były u hułanów straszliwe,/
<wers_wciety>Co się w słońca złociły promykach,</wers_wciety>/
Dwie główeczki dzieciątek, dwie główeczki nieżywe/
<wers_wciety>Nieśli oni hułani na pikach.<end id="e1292758710084-1192611349"/></wers_wciety></strofa>


<strofa id="e489">,,Dwie główeczki, główeczki, jak paciorki na prątkach<pe><slowo_obce>prątek</slowo_obce> (daw., reg.) --- pręcik, patyk.</pe>/
<wers_wciety>Nanizane, nieszczęsne i święte!</wers_wciety>/
I poznał pan Gruszczyński krew swoję na dzieciątkach,/
<wers_wciety>Poznał swoje dzieciątka zarżnięte.</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e490">,,I usta swe otworzył i w krzyż ręce otworzył/
<wers_wciety>I stał stary ojciec na strzemionach ---</wers_wciety>/
Aż go szablą ciął Kozak --- i na ziemi położył/
<wers_wciety>I krew jemu ciekła po ramionach.</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e491">,,I żywcem go chwycili i na step ukraiński/
<wers_wciety>Płaczącego ponieśli na żłobie.</wers_wciety>/
Oj! powiedział ja tobie, mości panie Gruszczyński,/
<wers_wciety>Lecz wszystkiego nie powiedział ja tobie!"</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e492">--- Tu zamilkł starzec; a pan Suchodolski/
<wers_wciety>Rymy śpiewane z uwagą spisywał,</wers_wciety>/
Których nie może wcale język polski/
<wers_wciety>Wydać ..................................</wers_wciety>/
<zastepnik_wersu/>.................................................. /
<zastepnik_wersu/>.................................................. /
<zastepnik_wersu/>.................................................. <uwaga>proszę o sprawdzenie tagowania pustych wersów tu i w całej pieśni DK</uwaga></strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e493">VI</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e494">Lirnik, jak zwykle, sam do siebie gadał,/
<wers_wciety>Potem na księżyc spojrzał --- ruszył głową:</wers_wciety>/
,,0j!... jutro będzie deszcz skrwawiony padał!/
<wers_wciety>Pomyśl ty, synu, na walkę stepową...</wers_wciety>/
Bo jutro będziesz ty w krzyże układał/
<wers_wciety>Trupy na trupach. Krwawe moje słowo,</wers_wciety>/
Ale i krwawy dzień jutro zaświeci.../
Oj! żurawiany to klucz małych dzieci</strofa>


<strofa id="e495">,,Przyleciał tobie... Wróżę, czy nie wróżę,/
<wers_wciety>A ty się gotój w bój!... idzie godzina ---</wers_wciety>/
Ciemne ja w uchu mam dzwony i stróże/
<wers_wciety>I dusza we mnie dla ciebie ojczyna.</wers_wciety>/
Wozy na wozach postaw --- koła w górze,/
<wers_wciety>Tak jak dom, co się podnosić zaczyna;</wers_wciety>/
A z kawaleryi zrób szpichlerz sieni/
A tak do Baru pidem<pe><slowo_obce>pidem</slowo_obce> (z ukr.) --- pójdziemy.</pe>, śród płomieni.</strofa>


<strofa id="e496">,,Każy<pe><slowo_obce>każy</slowo_obce> (ukr.) --- powiedz, nakaż.</pe> Tatarom wstać, ty budowniczy,/
<wers_wciety>Póki spokojna noc... taj dom stawity<pe><slowo_obce>taj dom stawity</slowo_obce> (z ukr.) --- i dom stawiać.</pe>,</wers_wciety>/
Bo jutro cały step ludem zakrzyczy,/
<wers_wciety>A ty ze swego domu budesz byty<pe><slowo_obce>budesz byty</slowo_obce> (z ukr.) --- będziesz bić.</pe></wers_wciety>/
Jak pan starosta... słuchaj... ja/
<wers_wciety>Sławny na stepy. --- Teraz ....</wers_wciety>/
Czerwone w oczach łyskają ...../
Śpiewają we mnie srebrne ......../
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>..................................................</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e497">VII</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e498">Potem głos dźwięczny --- nie drzący i młody,/
<wers_wciety>Głos Beniowskiego wyszedł z głuchej ciszy;</wers_wciety>/
<wers_wciety>--- ,,Od harmat lękam się w taborze szkody,</wers_wciety>/
Na ochotnika kto mi towarzyszy?/
Nim dzień zabłyśnie, wrócim do gospody,/
<wers_wciety>Wpadłszy na wroga prędzej, niż usłyszy;</wers_wciety>/
<wers_wciety>A jeśli śpiące porozstawiał czaty:</wers_wciety>/
Zaszpuntujemy złapawszy harmaty.</strofa>


<strofa id="e499">,,Harmaty bowiem słyszę; z harmat będzie/
<wers_wciety>Obrona memu drewnianemu miastu.</wers_wciety>/
Panowie szlachta, kto szkapy dosiędzie,/
<wers_wciety>Za mną!" --- Stanęło szlachty stu trzynastu;</wers_wciety>/
Ci w niedobranym wystąpili rzędzie;/
<wers_wciety>Reszta została niby dla balastu</wers_wciety>/
W taborze szarym, jak na dnie okrętu/
Fuzje bez kurka, szable bez pendentu<pe><slowo_obce>pendent</slowo_obce> (z łac.) --- pas zakładany przez ramię służący do noszenia szabli.</pe>...</strofa>


<strofa id="e500"><zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>..................................................</strofa>


<strofa id="e501">Potem ze złotych słonecznych promieni/
<wers_wciety>Rycerze jacyś konni i wysoko,</wers_wciety>/
Jakby w powietrznym blasku zawieszeni,/
<wers_wciety>Schodzili na dół; oblani posoką</wers_wciety>/
Husarzów zdają się lecących cieni./
<wers_wciety>Ale już widać --- szlachta działa wloką</wers_wciety>/
Za nimi leksza druga złota chmura,/
A nad nią szable --- jak kłosy i pióra,</strofa>


<strofa id="e502">Lekkie i krzywe. Za tą znów gromadą/
<wers_wciety>Widma czarniejsze, na zwinnych rumakach</wers_wciety>/
Spisy<pe><slowo_obce>spisa</slowo_obce> --- rodzaj włóczni; Kozacy używali najczęściej spis krótkich, z ostrymi grotami na obu końcach.</pe> i ciała swe na spisach kładą,/
<wers_wciety>I tak schyleni leżą na kulbakach;</wers_wciety>/
Czasem Tatarów na stepach dojadą ---/
<wers_wciety>Strzelą... i pierzchną --- wiją się po krzakach ---</wers_wciety>/
Znowu się łączą... Ałłach dają nowy,/
W którym sam El Dżin szablą ściął dwie głowy.</strofa>


<strofa id="e503">Tymczasem wozy Borejsza odmyka,/
<wers_wciety>Na szlachtę czeka, rozsuwa kolaski;</wers_wciety>/
Rzekłbyś, że widzisz dobrego ptasznika,/
<wers_wciety>Który otworzył swoje samotrzaski.</wers_wciety>/
Leci szarego chmura wojownika,/
<wers_wciety>Turkocą działa, idą z szabel blaski,</wers_wciety>/
Wpadają w tabor... Wódz nie przewodniczy;/
Stanął przy bramie i rycerzy liczy.</strofa>


<strofa id="e504">Jak pasterz stary, gdy pastuszki wiodą/
<wers_wciety>Bydło, nie idzie spocząć do piekarni,</wers_wciety>/
Lecz przy oborze rozlicza się z trzodą;/
<wers_wciety>Tak i wodzowie --- gdy są gospodarni,</wers_wciety>/
Wyżsi od ludu sercem i urodą,/
<wers_wciety>A jako żołnierz krwią i prochem czarni ---</wers_wciety>/
Nim pójdą w namiot, to wiedzą najpierwsi,/
Ile kul padło w sztandar --- ile w piersi.</strofa>


<strofa id="e505">Przed wodzem szlachta przepędza zwycięska,/
<wers_wciety>El Dżin przeleciał, jak wiatr, z Tatarami;</wers_wciety>/
W Beniowskim twarz się stała prawie męska,/
<wers_wciety>A krew mu szablę po rękojeść plami;</wers_wciety>/
Tabor jak harfa szumów czarnoksięska/
<wers_wciety>Wre pieśnią --- działa czyszczą żupanami,</wers_wciety>/
Bowiem je wzięto ze krwią bombardierów<pe><slowo_obce>bombardier</slowo_obce> (z fr.) --- daw. żołnierz obsługujący działo.</pe>,/
Rozciąwszy wiele czaszek i giwerów.</strofa>


<strofa id="e506">Pułkownik także Salmur w piersi ranny/
<wers_wciety>Wzięty w niewolę; Szwed posępnej twarzy,</wers_wciety>/
Piękny jak młody kochanek Dyjanny,/
<wers_wciety>Który przy działach właśnie stał na straży,</wers_wciety>/
Na Zygmuntówce<pe><slowo_obce>zygmuntówka</slowo_obce> --- szabla zdobiona portretem króla Zygmunta III Wazy.</pe> miecz strzaskał, jak szklanny,/
<wers_wciety>I już mu głowę mieli ściąć Tatarzy ---</wers_wciety>/
Beniowski strasznym przywiedziony krzykiem/
Wziął go, gdy z lontem już stał nad jaszczykiem<pe><slowo_obce>jaszczyk</slowo_obce> (z ros.) --- skrzynia na amunicję.</pe>.</strofa>


<strofa id="e507">Takie dnia tego było powodzenie;/
<wers_wciety>Cokolwiek także wzięto karabinów,</wers_wciety>/
Prochu, kul --- ważne dla taboru mienie,/
<wers_wciety>Droższe niż beczki pereł i rubinów.</wers_wciety>/
I tak Barowi stepem szło zbawienie/
<wers_wciety>I stepem szła wieść Beniowskiego czynów.</wers_wciety>/
Dalsze taboru walki i turnieje/
Następna wam pieśń powie i opieje.</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e508">VIII</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e509">Wystawcie sobie nową Salaminę<pe><slowo_obce>Salamina</slowo_obce> --- wyspa niedaleko Aten, gdzie w 480 r. p.n.e. Grecy pokonali i zmusili do ucieczki przeszło dwukrotnie liczniejszą flotę perską.</pe>,/
<wers_wciety>Drewnianym murem wkoło opasaną;</wers_wciety>/
Wystawcie sobie idącą mieścinę,/
<wers_wciety>Wystawcie sobie fortecę drewnianą;</wers_wciety>/
<begin id="b1293438249823-1386941471"/><motyw id="m1293438249823-1386941471">Grób, Historia</motyw>Wystawcie sobie tę smutną równinę,/
<wers_wciety>Gdzie mogiłami o wiekach pisano,</wers_wciety>/
Jako na karcie najpiękniejszej świata/
Najcudowniejsze dawne poemata<pe><slowo_obce>poemata</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lm: poematy.</pe>,</strofa>


<strofa id="e510">Które dziś śpiewa wiatr, gadają krzyże,/
<wers_wciety>Kraczą sokoły, w szumach niosą chmury...<end id="e1293438249823-1386941471"/></wers_wciety>/
Dziś tabor koła posuwa niechyże/
<wers_wciety>Po wielkiej trawie, a strzelb wytknął rury,</wers_wciety>/
A ma na nogach swoich złote spiże ---/
<wers_wciety>Jak ćma, gdy złoty wąs niesie do góry,</wers_wciety>/
Albo jak ślimak, co z domem się toczy,/
Wysuwa rogi, na rogach ma oczy...</strofa>


<strofa id="e511">Wystawcie sobie, że się tak posuwa/
<wers_wciety>Stepem; a wkoło są moskiewskie szyki.</wers_wciety>/
Moskal --- wokoło rozwinięty czuwa,/
<wers_wciety>Kozackie błyszczą kulbaki<pe><slowo_obce>kulbaka</slowo_obce> --- wysokie siodło.</pe> i piki;</wers_wciety>/
W środku głód wszczął się i męstwo zatruwa;/
<wers_wciety>Jedzą kobyły, skóry i trzewiki,</wers_wciety>/
Skra gorączkowa głodu w oczach stoi;/
Nie atakuje wróg --- lecz niepokoi...<begin id="b1293440386183-911810827"/><motyw id="m1293440386183-911810827">Głód</motyw></strofa>


<strofa id="e512">Zaledwie cztery mil na dzień uchodzą ---/
<wers_wciety>Do Baru jeszcze takiej drogi trzy dni,</wers_wciety>/
Moskale ciągle lub ranią lub głodzą;/
<wers_wciety>Tatarzy stali się jak psy ohydni ---</wers_wciety>/
Chcą zacząć trupy jeść. --- Węże się rodzą/
<wers_wciety>W sercach --- krew harda oczy im rozwidni;</wers_wciety>/
Patrzą po sobie --- i milczą głęboko,/
Lecz jak szakale mają twarz i oko.</strofa>


<strofa id="e513">Zda się, że szczęki wzięły kształt zwierzęcy/
<wers_wciety>I wyciągnęły się, zbielały zęby.</wers_wciety>/
Słońce szło wyżej i piekło goręcej,/
<wers_wciety>A par<pe><slowo_obce>par</slowo_obce> --- para, opar.</pe> wychodził czerwonemi kłęby;</wers_wciety>/
I nawet wróble, co w kilka tysięcy,/
<wers_wciety>Licząc w to szczygły, czyżyki i zięby,</wers_wciety>/
Żyły w taborze --- ze strasznego grodu/
Wygnała je dziś czarownica głodu.</strofa>


<strofa id="e514">I poleciały chmurą do Moskali/
<wers_wciety>Ptaszęta owe, jako zdrajce<pe><slowo_obce>zdrajce</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: zdrajcy.</pe> kraju;</wers_wciety>/
Głód został --- i gry, w karty zawsze grali,/
<wers_wciety>Brzęk złota, jak brzęk trupiego ruczaju,</wers_wciety>/
Mięszał się z brzękiem rozpłakanym stali;/
<wers_wciety>A głód, jak Mojżesz straszny na Synaju,</wers_wciety>/
Siadł na wysokim wozie, w ognia chmurze,/
Czarny, jak szabla schowana w jaszczurze<pe><slowo_obce>jaszczur</slowo_obce> --- skóra cielęca, kozia lub owcza, używana do wyrobu galanterii kaletniczej; tu: skórzana pochwa szabli.</pe> ---</strofa>


<strofa id="e515">I patrzał na tę ćmę, co stawia złoto/
<wers_wciety>Na karty, i tem wnętrzności ucisza...</wers_wciety>/
Beniowski jeden nad szarą hołotą/
<wers_wciety>Został bez druha i bez towarzysza;</wers_wciety>/
Sposępniał --- smutek zrobił go istotą/
<wers_wciety>Wyższą, na głód ma cierpliwość Derwisza,</wers_wciety>/
Na skargi szlachty, wymówki okrutne ---/
Czoło spokojne, blade --- ale smutne...<end id="e1293440386183-911810827"/></strofa>


<strofa id="e516">Jeszcze dziś odparł szturm i na temlaku<pe><slowo_obce>temlak</slowo_obce> właśc. <slowo_obce>temblak</slowo_obce> --- tu: pas rzemienny u rękojeści szabli, umożliwiający zawieszenie broni na przegubie ręki.</pe>/
<wers_wciety>Ma lewą rękę --- noc spokojną zyska;</wers_wciety>/
Postawił straże i sam na rumaku/
<wers_wciety>Obejrzał tabor, wrogów stanowiska;</wers_wciety>/
Pewnie noc cała przejdzie bez ataku,/
<wers_wciety>Moskal zapalił czerwone ogniska,</wers_wciety>/
Leży po bitwie; pora jest dogodna/
Natrzeć, lecz konie chude --- szlachta głodna.</strofa>


<strofa id="e517"><begin id="b1293440640550-705901340"/><motyw id="m1293440640550-705901340">Głód</motyw>Tatarzy także przy wielbłądach siedli/
<wers_wciety>I patrzą w ogień straszni, zadumani...</wers_wciety>/
Skra się w zrennicy suchej tak zwierciedli,/
<wers_wciety>Jakby krew ludzka z ogniem były na niej;</wers_wciety>/
Coś grzybów czarnych zebrali i jedli ---/
<wers_wciety>Może to z worków swoich ci szatani</wers_wciety>/
Dobyli, aby głód umorzyć krwawy,/
Straszniejszy jeszcze, niż szatańskie strawy...</strofa>


<strofa id="e518">Koło ich kwater przeszedł --- nie zagląda/
<wers_wciety>W usta, nie patrzy, co pod jataganem<pe><slowo_obce>jatagan</slowo_obce> --- broń biała, krótsza od szabli, używana od XVI w. przez Turków, Arabów i Persów.</pe>;</wers_wciety>/
Śród klęczącego zostawił wielbłąda/
<wers_wciety>Te straszne sfinksy, będące kurhanem;</wers_wciety>/
Bóg od nich jak od grobowców zażąda,/
<wers_wciety>Aby krew cudzą ust wylali dzbanem,</wers_wciety>/
I z prochu swego proch oddadzą cudzy/
I z potępionych ludzi --- wyjdą drudzy...<end id="e1293440640550-705901340"/></strofa>


<strofa id="e519">Beniowski przeszedł mimo. Noc gorąca,/
<wers_wciety>Step parzy; niebo --- choć noc --- czerwienieje;</wers_wciety>/
Nie było ani gwiazd, ani miesiąca,/
<wers_wciety>Ani tej rosy, co po stepach sieje</wers_wciety>/
Narcyzy, ani wiatru; --- pieśń płacząca,/
<wers_wciety>Co w ukraińską noc po kwiatach wieje,</wers_wciety>/
Odezwała się; --- wszystko pokój wróży,/
Jednak powietrze gęste --- pełne burzy...</strofa>


<strofa id="e520">Beniowski straże postawiwszy wkoło,/
<wers_wciety>Wszedł do namiotu; tam po jednej stronie</wers_wciety>/
Lirnik, na lirze położywszy czoło,/
<wers_wciety>Leżał, w przegrodzie drugiej stały konie.</wers_wciety>/
Namiot wyglądał odarto i goło,/
<wers_wciety>Ze skór był owczych; kaganiec<pe><slowo_obce>kaganiec</slowo_obce> --- tu: kaganek, lampka.</pe> w nim płonie,</wers_wciety>/
O szable różne i o bronie trąca/
Blady, jak złota gwiazda czuwająca...</strofa>


<strofa id="e521">Lirnik w postawie lwa, na wilczej skórze/
<wers_wciety>Leży na ziemi --- włos ma pełny prochu,</wers_wciety>/
Zwinięty, srebrny --- jak gniazdo jaszczurze,/
<wers_wciety>Które wylęgła krew i wilgoć lochu.</wers_wciety>/
Blisko przy drugim i skórzanym murze/
<wers_wciety>Siedział pułkownik; garść suchego grochu</wers_wciety>/
Od Perkunasa kupił: --- dał zegarek,/
I ma to jeszcze prawie za podarek....../
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>..................................................</strofa>

<naglowek_czesc id="e522">Pieśń XII<pe><slowo_obce>Pieśń XII</slowo_obce> --- w późniejszych wydaniach obowiązuje inna numeracja. Niniejsza pieśń odpowiada <tytul_dziela>[Pieśni VI (C)]</tytul_dziela>.</pe></naglowek_czesc>

<strofa id="e523">Gdy więc zabrano podstępem Ladawę,/
<wers_wciety>Zamek się ten stał jak główna kwatera,</wers_wciety>/
Obaczono tam orła, pana Sawę<pe><slowo_obce>Sawa</slowo_obce> --- Józef Sawa Caliński (1736--1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w więzieniu.</pe>,/
<wers_wciety>Pułaskich<pe><slowo_obce>Pułaskich obu</slowo_obce> --- w działaniach konfederacji barskiej brało udział kilku przedstawicieli rodziny Pułaskich, dwaj najważniejsi to ojciec Józef (1704--1769), współtwórca i marszałek konfederacji barskiej, oraz jego syn Kazimierz (1745--1779), który zginął w bitwie pod Savannah jako generał wojsk walczących o niepodległość Stanów Zjednoczonych.</pe> obu i Dumuriera<pe><slowo_obce>Dumurier</slowo_obce> --- własc. Charles-François Dumouriez (1739--1823), generał francuski, jeden z dowódców konfederacji barskiej.</pe>,</wers_wciety>/
Wiele szlachcianek, które przez obawę/
<wers_wciety>Kozaków, jako w powieści Homera</wers_wciety>/
Strwożone nimfy przed młotem Cyklopów,/
Zbiegły się, woląc tę szlachtę, niż chłopów.</strofa>


<strofa id="e524">Była tam księżna Elżbieta, co ongi/
<wers_wciety>Z książęciem saskim w wiejskim pałacyku</wers_wciety>/
Widywała się... i przez swe pociągi,/
<wers_wciety>Perły łez, tęcze uśmiechów --- bez liku</wers_wciety>/
Serc zdobywała. <begin id="b1294132421447-3372059238"/><motyw id="m1294132421447-3372059238">Kobieta, Kłótnia</motyw>Inne dziwolągi/
<wers_wciety>W kornetach<pe><slowo_obce>kornet</slowo_obce> (z fr.) --- dawne  nakrycie głowy.</pe>, z kwiatem nawet na trzewiku</wers_wciety>/
Jako w Noego zeszły się korabie<pe><slowo_obce>korab</slowo_obce> (daw.) --- okręt.</pe>/
W tym zamku --- wojny zaczynając babie.</strofa>


<strofa id="e525">Jedna żądała Sasa... i fontazie<pe><slowo_obce>fontaź</slowo_obce> --- nakrycie głowy, wysoki czepek zdobiony trzema rzędami koronek.</pe>/
<wers_wciety>Robiła z wstążek żółtych saskiej maści</wers_wciety>/
I przypinała je, żółtej zarazie/
<wers_wciety>Podobna. --- Druga miała do napaści</wers_wciety>/
Szkaplerze, tarte przy świętym obrazie/
<wers_wciety>Loyoli<pe><slowo_obce>Loyola, Ignacy</slowo_obce> (1491--1556) --- święty Kościoła katolickiego, teolog, założyciel zakonu jezuitów.</pe>. --- Trzecia, podobna przepaści</wers_wciety>/
Robiła <slowo_obce>vacuum</slowo_obce><pe><slowo_obce>vacuum</slowo_obce> (łac.) --- próżnia.</pe> wielkie, jako sfera,/
Sama rządzona przez słońce Woltera.</strofa>


<strofa id="e526">Przy niej Wybicki<pe><slowo_obce>Wybicki, Józef</slowo_obce> (1747--1822) --- senator, wojewoda, autor dzieł politycznych, dramatów i pamiętników. Uczestnik konfederacji barskiej. Autor słów hymnu narodowego.</pe> pisał pamiętniki,/
<wers_wciety>Nauce baby dziwiąc się... w rozpaczy,</wers_wciety>/
Że się nie uczył w szkołach botaniki.../
<wers_wciety>(Nie takiej, która mówi, co kwiat znaczy,</wers_wciety>/
Ale tej, która każdy listek dziki/
<wers_wciety>Zwie po łacinie).<end id="e1294132421447-3372059238"/> Przez co się tłumaczy</wers_wciety>/
Cała ówczesna Polska za nauką/
  Lecąca, jak dziś pan Hugo<pe><slowo_obce>Hugo, Victor</slowo_obce> (1802--1885) --- francuski pisarz, poeta, dramaturg. Uznawany za najważniejszego przedstawiciela literatury francuskiego romantyzmu. Przedmowa do  dramatu pt. <tytul_dziela>Cromwell</tytul_dziela> zawiera jego teorie dotyczące estetyki.</pe> --- za sztuką;</strofa>


<strofa id="e527">Jak Wagner, sługa Fausta, gap uczony,/
<wers_wciety>Któremu zda się, że już wiele umie,</wers_wciety>/
A jeszcze słów są ogromne szwadrony,/
<wers_wciety>Których rozumem swoim nie rozumie...</wers_wciety>/
Słowem, zamek był szlachtą przepełniony./
<wers_wciety>Potrzeba było jak przy morskim szumie</wers_wciety>/
Używać trąby akustycznej --- aby/
Powiedzieć jedną prawdę, że kraj słaby.</strofa>


<strofa id="e528"><begin id="b1294132903018-42811207"/><motyw id="m1294132903018-42811207">Szlachcic, Poezja, Pobożność</motyw>Szlachta uczona była na Alwarze<pe><slowo_obce>Alwar</slowo_obce> --- tak powszechnie nazywano w Polsce gramatykę łacińską napisaną przez uczonego portugalskiego, jezuitę i językoznawcę Emmanuela Alvareza (1526--1583).</pe>/
<wers_wciety>Przypadkowania i strachu herezji<pe><slowo_obce>herezji, poezji, Świtezi</slowo_obce> --- Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę <wyroznienie>ź</wyroznienie> półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego te wyrazy w jego ustach się rymowały.</pe> ---</wers_wciety>/
Przez ludzi, którzy nie patrzali w twarze,/
<wers_wciety>Ale na nogi; a zaś dla poezji</wers_wciety>/
Pisali złote i srebrne ołtarze,/
<wers_wciety>Podobne pięknym balladom <tytul_dziela>Świtezi</tytul_dziela></wers_wciety>/
Lub <tytul_dziela>Dziadów</tytul_dziela>... w których spotykał wyrostka/
Nie Gustaw --- lecz Jan Kapistran lub Kostka,</strofa>


<strofa id="e529">Z kobiet zaś święta Tima lub Agnieszka/
<wers_wciety>Z kleszczami, które rwą zęby. --- Do róży</wers_wciety>/
Poezji trudna bardzo była ścieżka;/
<wers_wciety>Dlatego nikt nie przedsiębrał podróży.</wers_wciety>/
Szlachcic, co w domku pod lipami mieszka/
<wers_wciety>I Panu Bogu czasem szablą służy,</wers_wciety>/
A czasem rąbał łeb przy trybunale ---/
Że poetycznym był... nie wiedział wcale.<end id="e1294132903018-42811207"/></strofa>


<strofa id="e530">Pułaski, który w szarej się czamarce<pe><slowo_obce>czamarka</slowo_obce> (daw.) --- czamara, kurtka.</pe>/
<wers_wciety>Po salach włóczył --- a czasem przez wonny</wers_wciety>/
Kłąb lip wyprawiał na swym koniu harce,/
<wers_wciety>Jakoby młody, srebrny anioł konny,</wers_wciety>/
Gdy pod lipami stali chłopy starce/
<wers_wciety>Kiwając łbami --- że był jednotonny</wers_wciety>/
W rozmowie, śród bab stał zawsze z daleka/
I nie uchodził za orła człowieka.</strofa>


<strofa id="e531"><begin id="b1294681257155-3948607312"/><motyw id="m1294681257155-3948607312">Fircyk, Flirt</motyw>Za to był pewien książę Lubor, młody,/
<wers_wciety>Rumiany, pięknej postaci topornej,</wers_wciety>/
Który z Warszawy właśnie przywiózł mody,/
<wers_wciety>Z Warszawy wówczas jeszcze bardzo wolnej.</wers_wciety>/
Ten był brylantem najpiękniejszej wody/
<wers_wciety>U pań, w dowcipie na kształt żupy<pe><slowo_obce>żupa</slowo_obce> (daw.) --- kopalnia soli.</pe> solnej</wers_wciety>/
Niewyczerpany, pełny zawsze szeptów;/
Bo tyle miał par butów --- co konceptów...</strofa>


<strofa id="e532">Z nim zwykle pani Dafnicka Sybilla,/
<wers_wciety>Która umiała już język francuski,</wers_wciety>/
Gadając piekła raka albo gila,/
<wers_wciety>Choć mówią, że ją król szanował pruski</wers_wciety>/
Z dowcipu. Jakoż raz (o! krotochwila<pe><slowo_obce>krotochwila</slowo_obce> (daw.) --- żart, zabawa.</pe>)/
<wers_wciety>Książę dowodził jej, że polskie kluski</wers_wciety>/
Zowią się wszędzie z drugiej Renu strony/
Po towarzystwach wyższych: <wyroznienie>pedenony</wyroznienie>.</strofa>


<strofa id="e533">Z czego ją wtrącił w taki gniew, że z miny/
<wers_wciety>Piorunem była, a ze wzroku furią;</wers_wciety>/
Bo to już wzięła za wyraźne drwiny ---/
<wers_wciety>Nie za dowcipu różę, lecz nasturią.</wers_wciety>/
Kluski nazwała <wyroznienie>larmami z faryny</wyroznienie><pe><slowo_obce>larmy z faryny</slowo_obce> (z wł. a. z fr.) --- łzy z mąki.</pe>,/
<wers_wciety>A księcia błaznem... bo sprowadził z gór ją</wers_wciety>/
Wyższego tonu, i tonem Polaka/
Przymusił zawsze bladą --- upiec raka.<end id="e1294681257155-3948607312"/></strofa>


<strofa id="e534"><begin id="b1294681417109-3279722789"/><motyw id="m1294681417109-3279722789">Żona, Kobieta</motyw>Tę panią zawsze wielkie myśli pasły/
<wers_wciety>I książkowe ją napełniały strawy.</wers_wciety>/
Ksiądz ją spowiadał chudy, mąż opasły/
<wers_wciety>Nie miał z nią bardzo dawno żadnej sprawy;</wers_wciety>/
Zwykle chodziła jak wulkan zagasły,/
<wers_wciety>Mając na głowie wielkie sople z lawy,</wers_wciety>/
Których dostarczał ognisty Wezuwiusz;/
Synka jednego mając, zwała... Fulwiusz.<end id="e1294681417109-3279722789"/></strofa>


<strofa id="e535">Wystawcie więc sobie moją Anielę/
<wers_wciety>W takim żałosnym gronie ze swym tatkiem,</wers_wciety>/
W którym się nagle, jak w starym kościele,/
<wers_wciety>Duch jakiś rzymski pokazał przypadkiem;</wers_wciety>/
Mowy miał od tych słów: --- ,,Obywatele!/
<wers_wciety>Upadających mocarstw byłem świadkiem:</wers_wciety>/
Nie siarka niszczy je, ani saletra,/
Ale niezgoda... pijaństwo... <slowo_obce>et cetra<pe><slowo_obce>et cetra</slowo_obce> --- łac. <slowo_obce>et caetera</slowo_obce>: i tak dalej.</pe></slowo_obce>!"</strofa>


<strofa id="e536">Takiemi mowy, sądził, że pomaga/
<wers_wciety>Nadzwyczaj panom Pułaskim w robocie.</wers_wciety>/
Słowem --- że stał się mówcą stary szlaga/
<wers_wciety>I wszystkich bardzo zachęcał ku cnocie;</wers_wciety>/
A choć słów była bardzo mała waga,/
<wers_wciety>Takie dziesiątki wyrzucił i krocie</wers_wciety>/
I tyle skrytych ku Moskwie przyczepnin<pe><slowo_obce>przyczepnina</slowo_obce> --- aluzja, pretensja.</pe>,/
Że się dowiedział o tem... <slowo_obce>tutor</slowo_obce><pe><slowo_obce>tutor</slowo_obce> (łac.) --- opiekun.</pe>: Repnin<pe><slowo_obce>Repnin, Mikołaj Wasiljewicz</slowo_obce> (1734--1801) --- książę rosyjski, generał, feldmarszałek. Inicjator konfederacji innowierczych: słuckiej i toruńskiej, później katolickiej konfederacji radomskiej (1767). By doprowadzić do przegłosowania traktatu gwarancyjnego, na tzw. Sejmie Repninowskim (1767--1768) uprowadził przywódców konfederacji radomskiej, których następnie osadził w Kałudze.</pe>.</strofa>


<strofa id="e537">A że ze słuchu tego buntowszczyka/
<wers_wciety>Znał tylko, myślał, że to Galeador</wers_wciety>/
Lub Artur, który dom szlachcie odmyka/
<wers_wciety>I dla wolności ludu wpada w ador<pe><slowo_obce>dla wolności wpada w ador</slowo_obce> --- tu: zachwyca się ideą wolności ludu.</pe>;</wers_wciety>/
Porwawszy więc wprzód biskupa Sołtyka<pe><slowo_obce>Sołtyk, Kajetan</slowo_obce> (1715--1788) --- biskup krakowski.</pe>/
<wers_wciety>I Rzewuskiego<pe><slowo_obce>Rzewuski, Wacław</slowo_obce> (1706--1779) --- hetman wielki koronny. W czasie Sejmu Repninowskiego jako jeden z przywódców opozycji antyrosyjskiej został wraz  z bp. krakowskim Kajetanem Sołtykiem porwany przez posła rosyjskiego Nikołaja Repnina i zesłany na 5 lat do Kaługi.</pe>, mądry ambasador,</wers_wciety>/
Który przedsiębrał zawsze drogi proste,/
Posłał kibitkę po pana starostę...</strofa>


<strofa id="e538"><begin id="b1294682349273-849898739"/><motyw id="m1294682349273-849898739">Morze, Trup, Upiór, Naród</motyw><begin id="b1294685047926-3807049867"/><motyw id="m1294685047926-3807049867">Syberia</motyw>Pierwsza kibitko ruska! gdy w okręcie/
<wers_wciety>Polskim już zamach strupiały poczuto,</wers_wciety>/
Ty pokazałaś się w śniegu zamęcie/
<wers_wciety>Jako ludożer pierwszy, za tą szkutą<pe><slowo_obce>szkuta</slowo_obce> --- statek, barka.</pe></wers_wciety>/
Płynący... <begin id="b1294762640046-2927986353"/><motyw id="m1294762640046-2927986353">Tajemnica</motyw>Inne ryby mają cięcie,/
<wers_wciety>Lub paszczę na miecz srebrzysty przekutą,</wers_wciety>/
I pod wodami są okrętom piłą,/
A potem --- ludzi pożartych mogiłą.</strofa>


<strofa id="e539">Spod głębi morza nigdy nie wychodzą,/
<wers_wciety>Ale chowają tam okropne głody;</wers_wciety>/
Jako robaki spodom trumien szkodzą/
<wers_wciety>I połykają okręt paszczą wody,</wers_wciety>/
I tam w ciemnościach za trupami chodzą;/
<wers_wciety>Gdy morze pełne zdaje się pogody,</wers_wciety>/
Błękitne, to się w morzu gonią one/
Przez głębie, mordem podziemnym czerwone.</strofa>


<strofa id="e540">Takie się ryby chowające w ciemni/
<wers_wciety>Zowią...... nie powiem słowa, bo jest trudne,</wers_wciety>/
Bo i dziś są ci morderce podziemni,/
<wers_wciety>Ubrani w blaski Boże, lecz obłudne<end id="e1294762640046-2927986353"/>;</wers_wciety>/
Bo mi jest nawet milej i przyjemniej/
<wers_wciety>Patrzeć na pola Sybiru bezludne,</wers_wciety>/
Na cień kibitki, która w śniegu goni<end id="e1294682349273-849898739"/>,/
A tak, jako ksiądz z Panem Bogiem, dzwoni.</strofa>


<strofa id="e541">Gdy leci, jakiś smutek goni za nią/
<wers_wciety>I jakaś dziwna świętość wyprowadza</wers_wciety>/
Za pola; drogi całe się tumanią,/
<wers_wciety>Lasowi, zda się, że szumieć przeszkadza;</wers_wciety>/
Kiedy gdzie trzodę rozbije baranią/
<wers_wciety>Jak bomba, która cały szyk rozsadza,</wers_wciety>/
Matki trzód, zdjęte boleścią człowieczą,/
Jak za swojemi jagniętami beczą</strofa>


<strofa id="e542">I długo patrzą; a gdzieś potem morze/
<wers_wciety>Śniegowe, słońca u wołżańskiej wody,</wers_wciety>/
I czerwone ją nadsybirskie zorze,/
<wers_wciety>I gdzieś, jak gromy, pękające lody,</wers_wciety>/
Jakoby wielkie jakieś salwy Boże,/
<wers_wciety>Ostrzeliwają... bo ziarno swobody</wers_wciety>/
Wniosła na ziemię tę martwą i siną,/
Którą zwie Tacyt ludów oficyną.</strofa>


<strofa id="e543"><end id="e1294685047926-3807049867"/>Taka kibitka po pana Starostę/
<wers_wciety>Wysłana, biegła z Warszawy. Kibitka</wers_wciety>/
Jest tu figurą; bo rzeczy są proste,/
<wers_wciety>Że trakt, ta srebrna Aryjadny<pe><slowo_obce>Aryjadna</slowo_obce> (mit. gr.) --- Ariadna, królewna kreteńska, dała Tezeuszowi nitkę, żeby mógł wydostać się z labiryntu po zabiciu Minotaura.</pe> nitka,</wers_wciety>/
Szkapy --- na orły zmienione przez chłostę,/
<wers_wciety>Poczta, ta nowa karczma neofitka</wers_wciety>/
Autokratyzmu, pisarze i szczoty<pe><slowo_obce>szczoty</slowo_obce> (ros.) --- rodzaj liczydła używanego w Rosji od XIV w.</pe>/
Nie były znane w Polszcze... wiek był złoty!</strofa>


<strofa id="e544"><begin id="b1294685191344-880001231"/><motyw id="m1294685191344-880001231">Kobieta, Cnota</motyw>Złoty był to wiek: bo niewinność raju/
<wers_wciety>I nieświadomość u kobiet... Ewiana<pe><slowo_obce>Ewiana</slowo_obce> --- tu: jak u Ewy, pierwszej kobiety.</pe>!</wers_wciety>/
Nie piły jeszcze kawy, ani czaju<pe><slowo_obce>czaj</slowo_obce> (ros.) --- herbata.</pe>,/
<wers_wciety>Lecz proste piwo grzane jadły z rana;</wers_wciety>/
Rzadko się która kochała w lokaju<end id="e1294685191344-880001231"/>/
<zastepnik_wersu/>........................................../
<zastepnik_wersu/>........................................../
<zastepnik_wersu/>..........................................</strofa>



<strofa id="e545"><tytul_dziela>Cybernetyka</tytul_dziela>!<pe><slowo_obce>Cybernetyka</slowo_obce> --- aluzja do  dzieła B. Trentowskiego <tytul_dziela>Stosunek filozofii do cybernetyki czyli sztuki rządzenia narodem</tytul_dziela> (1843).</pe>... Zda się dla ochłody/
<wers_wciety>Ksantypa, która czysto dom umiata,</wers_wciety>/
Na Sokratesa leje ceber wody/
<wers_wciety>A potem mydli tę pochodnię świata,</wers_wciety>/
Łeb <slowo_obce>inclusive</slowo_obce><pe><slowo_obce>inclusive</slowo_obce> (łac.) --- razem.</pe> z nosem, aż do brody./
<wers_wciety>Dobra Niemkini<pe><slowo_obce>Niemkini</slowo_obce> --- Niemka; tu aluzja do żony Trentowskiego.</pe>! ale nie skrzydlata</wers_wciety>/
Jak Psyche<pe><slowo_obce>Psyche</slowo_obce> (mit. gr.) --- piękna kochanka Erosa, boga miłości, który odwiedzał ją co noc pod osłoną ciemności, ale nie chciał jej pokazać swojej twarzy. Psyche  wiedziona ciekawością zapaliła świecę, bóg obudził się i zagniewany jej nieposłuszeństwem odleciał. Psyche wytrwale szukała ukochanego po całym świecie, wreszcie bogowie uczynili ją nieśmiertelną i żoną Erosa.</pe> --- a swe dziatki pół-niemczyki/
Sadząca często do cybernetyki.</strofa>


<strofa id="e546">Za to mąż kąpie Poznań --- a ten z wanny/
<wers_wciety>Wychodząc, strząsa warkocz uperlony,</wers_wciety>/
A uczesany już podług <tytul_dziela>Chowanny</tytul_dziela><pe><slowo_obce>A uczesany już podług Chowanny</slowo_obce> --- aluzja do dzieła B. Trentowskiego pt. <tytul_dziela>Chowanna czyli system pedagogiki narodowej</tytul_dziela> (1842).</pe>/
<wers_wciety>Na kraj, który jak kania dżdżu spragniony...</wers_wciety>/
Lecz wróćmy do Ladawy! --- Czas był ranny,/
<wers_wciety>Ogród srebrnemi perły uiskrzony;</wers_wciety>/
Każdy kwiat, każde drzewko w perłach było,/
<begin id="b1294685617623-724158587"/><motyw id="m1294685617623-724158587">Śpiew, Żałoba</motyw>Coś w mgłach śpiewało smętnie --- i myśliło.</strofa>


<strofa id="e547">Powietrzna jakaś myśl i śpiew, podobny/
<wers_wciety>Do requiem<pe><slowo_obce>requiem</slowo_obce> (łac.: odpoczynek, spoczywanie) --- modlitwa za zmarłych.</pe>... bowiem przez duchy śpiewany;</wers_wciety>/
A że wiedzący przyszłość --- już żałobny,/
<wers_wciety>Jakby z aniołów który obłąkany</wers_wciety>/
Śpiewał w szpitalu. Nie był to śpiew drobny,/
<wers_wciety>Perłowy, jak dziś dzwonią fortepiany;</wers_wciety>/
Lecz coś, jakoby w dalekim klasztorze/
Śpiewano z wielkim płaczem ,,Święty Boże!"</strofa>


<strofa id="e548">Dawnom takiego śpiewu tajemnicy/
<wers_wciety>Śledził i wyznam, żem śledził daremnie;</wers_wciety>/
Czasem go słychać w letniej błyskawicy,/
<wers_wciety>Czasem w błękitach gra --- a czasem we mnie,</wers_wciety>/
A czasem w całej wiejskiej okolicy/
<wers_wciety>Słychać go --- czasem zaś słychać podziemnie</wers_wciety>/
Grający, z brzękiem pomieszanej stali,/
Jakby w kurhanach umarli śpiewali.</strofa>


<strofa id="e549">Czasem nim buchnie wiatr, a czasem kłosy,/
<wers_wciety>A czasem pies go usłyszy i stanie,</wers_wciety>/
Nastawi uszy i najeży włosy/
<wers_wciety>I warczy głucho. Czasem to śpiewanie</wers_wciety>/
Usłyszy w stepach idąc żebrak bosy/
<wers_wciety>I myśli, że to zebrana na łanie</wers_wciety>/
Wróbli gromada śpiewa, harfa szara/
Ptaszków --- albo szum gruszy --- albo mara...</strofa>


<strofa id="e550">Owiana takim śpiewem, słuchająca,/
<wers_wciety>Patrz, bieży panna Aniela ogrodem,</wers_wciety>/
A każdy z głosów ją aż w serce trąca,/
<wers_wciety>Choć gorset, stanik złoty ma pod spodem,</wers_wciety>/
Gorset ze złotej lamy, w pół miesiąca/
<wers_wciety>Pod samą szyją cięty; rannym chłodem</wers_wciety>/
Mrozi ją nieco wiatr, ale jej nie czuć/
Zimna, bo pełna pamiątek i przeczuć.<end id="e1294685617623-724158587"/></strofa>


<strofa id="e551">Pamiątki smutkiem są i łzami wiszą/
<wers_wciety>Na rzęsach, i są ciężarem i cieniem,</wers_wciety>/
I są na twarzy jakąś wielką ciszą,/
<wers_wciety>I są jakoby jej czoła uśpieniem,</wers_wciety>/
Gdy usta niby przeczuciami dyszą/
<wers_wciety>I oświecają koralem, płomieniem</wers_wciety>/
Jej twarz, i czasem biegają po licach,/
Czyniąc widniejszy smutek --- w błyskawicach.</strofa>


<strofa id="e552">Za nią na zamku wszystkie okna gorą,/
<wers_wciety>Jak rząd płonących jasno meteorów.</wers_wciety>/
Tam kląby, brzozy z osrebrzoną korą/
<wers_wciety>Różane teraz słońcem; tam z kolorów</wers_wciety>/
Malw --- niby tęcz się zapala siedmioro/
<wers_wciety>Około różnych posągów, upiorów</wers_wciety>/
Dawnego świata, tam pomiędzy róże/
Stoją rzezane marmurowe kruże<pe><slowo_obce>kruż</slowo_obce> (daw.) --- naczynie, kielich.</pe>.</strofa>


<strofa id="e553">Dalej staw; i tam zaczyna się miła/
<wers_wciety>Zieleń drzew, głębsze, wilgotniejsze cienie,</wers_wciety>/
I Anielinek chatka, jak mogiła/
<wers_wciety>Pamiątek, i te pod chatką siedzenie,</wers_wciety>/
I ta gołębi chmura, w którą biła/
<wers_wciety>Jutrzenka jak w mgłę białą; i wspomnienie</wers_wciety>/
Siedziało przed tą chatką, jak Noemi/
Lub Ruth<pe><slowo_obce>Ruth Moabitka</slowo_obce> --- postać biblijna z Księgi Rut, po śmierci męża nie porzuciła swojej teściowej Noemi i wraz z nią przybyła do Betlejem, gdzie obie wdowy żyły bardzo ubogo. Poświęcenie Ruth docenił bogaty krewny jej męża, który wziął ją za żonę. Była prababką króla Dawida.</pe>, spuściwszy włosy aż do ziemi...</strofa>


<strofa id="e554"><begin id="b1294765937938-1682745054"/><motyw id="m1294765937938-1682745054">Anioł</motyw>Dziwnie, że czasem cały duch obrazu/
<wers_wciety>Wymaluje się nam jako cherubin</wers_wciety>/
I stanie w myśli widzącej od razu,/
<wers_wciety>W oczach szmaragdy mając, w ustach rubin</wers_wciety>/
I gwiazdę na kształt bladego topazu/
<wers_wciety>Ponad warkoczem! Jest to duch zaślubin</wers_wciety>/
Z naturą, który nad Dźwiną i Preglem<pe><slowo_obce>Pregel</slowo_obce> (niem.) --- Pregoła, rzeka przepływająca przez Królewiec (dziś: Kaliningrad).</pe>/
Chodzi w surducie i zowie się Heglem.</strofa>


<strofa id="e555"><begin id="b1294766211654-168908890"/><motyw id="m1294766211654-168908890">Kobieta, Uroda, Dusza</motyw>Ale Aniela --- do Heglistki wcale/
<wers_wciety>Nie dorośnięta, bliższa Afrodyty</wers_wciety>/
Pięknością --- taka święta, że na fale/
<wers_wciety>Stawu wejść mogła, i staw nie rozbity</wers_wciety>/
Nosiłby nóżki jej... Jestem w zapale!/
<wers_wciety>I oto mówię, że piękność kobiety</wers_wciety>/
Nie jest, jak mówi ksiądz, czartów ułuda,/
Lecz może --- w duchu będąc, robić cuda!<pe><slowo_obce>Lecz może, w duchu będąc, robić cuda!</slowo_obce> --- w późniejszych wydaniach po tych słowach pojawia się strofa: Lub robić sama przez się --- lub się w drugą/
Duszę przelawszy... być w niej siłą... mocą,/
Zaczepną bronią w rękach --- i kolczugą/
Sercu... i słońcem, które świeci nocą,/
I panią razem --- i razem być sługą,/
I nawet w świecie aniołów pomocą;/
Wdzięcznością cudną ducha nas obarczyć,/
A świat dać, za świat stanąć --- i wystarczyć.</pe><end id="e1294765937938-1682745054"/></strofa>


<strofa id="e556"><begin id="b1294766248774-1345286237"/><motyw id="m1294766248774-1345286237">Patriota</motyw>Aniela była taką duszą; ona/
<wers_wciety>Z Beniowskim tworzy jednego rycerza</wers_wciety>/
I bohatyra. <begin id="b1294766483798-3931477403"/><motyw id="m1294766483798-3931477403">Polska, Trup, Zmartwychwstanie</motyw>Polska przez nią śniona/
<wers_wciety>Świętą jest, wielką;<end id="e1294766211654-168908890"/> z góry już uderza</wers_wciety>/
Duchem na wszystkie słowiańskie plemiona/
<wers_wciety>I do żywota budzi i przymierza;</wers_wciety>/
Wielka i silnym podniesiona lotem/
Nad ludy, w ludach żywot budzi grzmotem.<end id="e1294766248774-1345286237"/></strofa>


<strofa id="e557">Co piorunami ognistemi lunie,/
<wers_wciety>To coraz jeden grób oddaje ducha!</wers_wciety>/
Zagotował się żywot w każdej trunie<pe><slowo_obce>truna</slowo_obce> (daw.) --- trumna.</pe>,/
<wers_wciety>Zniedokwasiła się zgnilizna, słucha</wers_wciety>/
I wstaje... Kiedyż, o Boży zwiastunie,/
<wers_wciety>Gołębiu, który szepcesz mi do ucha</wers_wciety>/
Te straszne rzeczy, zrobisz taką ciszę,/
Że Polska to usłyszy, co ja słyszę?<end id="e1294766483798-3931477403"/></strofa>


<strofa id="e558">Nad morza teraz uciekam, i blade/
<wers_wciety>Tęczą nadmorskich kwiatów, wietrzne pola</wers_wciety>/
Depcę, a wielkich duchów o poradę/
<wers_wciety>Pytam; i często piorunowa wola</wers_wciety>/
Ściąga mi taką moc, że ręce kładę/
<wers_wciety>Na wiatrach, jako na harfy Eola</wers_wciety>/
Strunach, i gra mi wiatr jak najboleśniej,/
A ja posyłam na północ te pieśni.</strofa>


<strofa id="e559">Na północ je posyłam --- miejcie czucie!/
<wers_wciety>Bo kiedy głuchy grzmot bez żadnej chmury</wers_wciety>/
Słychać --- i kiedy słychać jakieś kucie/
<wers_wciety>Jakby podziemnych zbrój, i kiedy z góry</wers_wciety>/
Słychać jakoby sztandarów rozprucie/
<wers_wciety>I szelest, niby orzeł je w pazury</wers_wciety>/
Chwytał i ciągle darł, jak stare szatry ---/
Słuchajcie! to ja błogosławię wiatry.</strofa>


<strofa id="e560"><begin id="b1294767916542-3691846612"/><motyw id="m1294767916542-3691846612">Strach, Siła</motyw>I gdy na sennych was uderzą strachy,/
<wers_wciety>I gdy zbudzicie się w łożu spotniali</wers_wciety>/
I usłyszycie, że drżą wasze dachy/
<wers_wciety>I tak trzaskają, jak kość, gdy się pali;</wers_wciety>/
Kiedy was weźmie zimna śmierć pod pachy,/
<wers_wciety>Boga pokaże i przed Nim powali,</wers_wciety>/
A będzie ziemia cicha jak mogiła: ---/
Słuchajcie! --- bo ten strach, to moja siła!...</strofa>


<strofa id="e561">Kiedy nie wiedzieć skąd, dziecko się małe/
<wers_wciety>Rozpłacze, rączki założy na głowie,</wers_wciety>/
Wpatrzy się w ciemność i stanie się białe,/
<wers_wciety>Jak próchniejąca wilcza kość w parowie;</wers_wciety>/
Gdy włoski staną mu jak zmartwychwstałe/
<wers_wciety>I przedrzy wielki strach, i nic nie powie,</wers_wciety>/
A co innego wam w uśmiechach skłamie: ---/
To mój go porwał wiatr i moje ramię...</strofa>


<strofa id="e562">Kiedy wyjdziecie na ziemię różaną/
<wers_wciety>Rankiem, a o mym duchu śnić będziecie: ---</wers_wciety>/
Trzody leżące na kurhanach wstaną,/
<wers_wciety>Owce się ruszą, perły łąk --- znajdziecie</wers_wciety>/
Tę okolicę całą zasłuchaną/
<wers_wciety>W powietrze, w dźwięki, w smutek. Jeśli w lecie</wers_wciety>/
Żeńce na polach żną, to przy kopicy/
Siądą, jak dawni rzymscy niewolnicy</strofa>


<strofa id="e563">Smętni i groźni: to moja daleka/
<wers_wciety>Moc i pieśń, która serca przeobraża</wers_wciety>/
I niewolnika przedzierzga w człowieka./
<wers_wciety>Ale cóż znaczy moc i pieśń harfiarza?</wers_wciety>/
Na powieść moją smętną człowiek czeka,/
<wers_wciety>A mnie odleciał anioł, który stwarza;</wers_wciety>/
I muszę przestać strofy, która ludzi/
Łamaną sztuką bawi --- a mnie nudzi.</strofa>



<naglowek_czesc id="e564">Pieśń XIII<pe><slowo_obce>Pieśń XIII</slowo_obce> --- w późniejszych wydaniach obowiązuje inna numeracja. Niniejsza pieśń odpowiada <tytul_dziela>[Pieśni VII (C)]</tytul_dziela>.</pe></naglowek_czesc>

<strofa id="e565">Był nad Anielinkami jakiś śpiew aniołowy/
<wers_wciety>Nad chatą... --- Może to brzóz rozczesane warkocze</wers_wciety>/
Bijąc o ściany białe, lekko wschodem różowe,/
<wers_wciety>Sprawowały te szmery bolesne i prorocze...</wers_wciety>/
A chata świeciła się na kształt złotej pochodni,/
Właśnie jak gdyby zleciał jaki anioł przedwschodni</strofa>


<strofa id="e566">I stanął na zieleni. A dalej mgłami siny/
<wers_wciety>Gaik, który otaczał szmaragdową lewadę<pe><slowo_obce>lewada</slowo_obce> (daw., reg.) --- polana, łąka okolona drzewami, ogród.</pe>;</wers_wciety>/
A około gaika malwy i georginy,/
<wers_wciety>Jakbyś gwiazd aniołowych zapaloną gromadę</wers_wciety>/
Widział w cieniu --- tęczami gaj opasywały,/
Ptactwo dzwoniło w lutnie --- i kaskady grały.</strofa>


<strofa id="e567">Panna Aniela, widać, że listownie wezwana,/
<wers_wciety>Biegła i otworzyła chatkę swoją zamkniętą.</wers_wciety>/
Ta była cała cicha, także wschodem rumiana,/
<wers_wciety>A pachnąca rezedą wskroś obsianą i miętą,</wers_wciety>/
I ściany z cedrowiny dyszały mocną wonią,/
A cichość była taka, że słyszałeś jak ronią</strofa>


<strofa id="e568">Za oknami Najady<pe><slowo_obce>najady</slowo_obce> (mit. gr.) --- nimfy,  opiekunki strumyków, jezior i źródeł.</pe> swe łzy, perła po perle,/
<wers_wciety>I po skałach rzucają przeczyste diamenty</wers_wciety>/
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>................................................../
<zastepnik_wersu/>................................................../
</strofa>


<strofa id="e569">Beniowski stanął przed panną Anielą;/
<wers_wciety>Lecz jak zmieniony --- ach, w jakim żupanie!</wers_wciety>/
Jak żebrak --- łokcie podarte się bielą,/
<wers_wciety>Guziki wiszą, buty... Boże Panie,</wers_wciety>/
Jak wieloryby, kiedy się ośmielą/
<wers_wciety>Wyjrzeć nad morza błękitne otchłanie</wers_wciety>/
I westchnąć --- Taki... ach! czy moje usta/
Wymówią --- stanął na kształt drapichrusta<pr><slowo_obce>drapichrust</slowo_obce> --- tchórz, włóczęga, hultaj.</pr>.</strofa>


<strofa id="e570">Aniela zlękła się; bo nigdy w życiu/
<wers_wciety>Nie wystawiała sobie bohatéra</wers_wciety>/
Kochanka w takim okropnym rozbiciu/
<wers_wciety>Majątku. A on, żałosny kostyra<pr><slowo_obce>kostyra</slowo_obce> właśc. <slowo_obce>kostera</slowo_obce> --- gracz, ryzykant.</pr>,</wers_wciety>/
Stał przed nią... w strasznym bardzo nieutyciu ---/
<wers_wciety>Pół Don-Kichota, a pół króla Lira;</wers_wciety>/
Bowiem zupełnie był bez przytomności,/
Jak Lir; a skórę miał tylko i kości,</strofa>


<strofa id="e571"><begin id="b1294918021732-1359165636"/><motyw id="m1294918021732-1359165636">Idealista, Głód, Bieda, Filozof</motyw>Jak Don-Kichote. O! jeśli myślicie/
<wers_wciety>Z Heglem, że czysta idea, na świecie</wers_wciety>/
Zjawiona, wszędy w swoim innobycie/
<wers_wciety>Żyje, to w całym Ladawy powiecie</wers_wciety>/
Nigdzie w smutniejszym ona wołokicie<pr><slowo_obce>wołokit</slowo_obce> (z ros.) --- włóczęga.</pr>,/
<wers_wciety>Nigdzie na gorszej nie była dyjecie<pe><slowo_obce>dyjeta</slowo_obce> --- dziś: dieta.</pe>,</wers_wciety>/
Jak w tym człowieku, ta idea czysta,/
Z którą on cały wyglądał --- jak glista,</strofa>


<strofa id="e572">I może nawet skutkiem tej idei/
<wers_wciety>Czystej wychudł tak nieszczęsny nieborak,</wers_wciety>/
Jako poeta, który wiersze klei<end id="e1296471056822-2840326011"/>,/
<wers_wciety>A nie jest ani sektarz ani dworak.<end id="e1294918021732-1359165636"/></wers_wciety>/
A może też był w krainach nadziei,/
<wers_wciety>Gdzie go zaniosła chuda klacz Elborak<pe><slowo_obce>Elborak</slowo_obce> własc. <slowo_obce>Al Buraq</slowo_obce> (mit. ar.) --- biały skrzydlaty koń, który według legendy woził proroków Islamu do nieba. Stworzenie to przedstawiano też z głową kobiety.</pe>,</wers_wciety>/
Mahometanka, którą dla igraszki/
Borejko Litwin wprzągł do kałamaszki<pe><slowo_obce>kałamaszka</slowo_obce> (daw., reg.) --- prosta bryczka bez resorów i budy, popularna wśród szlachty na Kresach w XVIII i XIX w.</pe>,</strofa>


<strofa id="e573">Spotkawszy ją gdzieś koło Bałty<pe><slowo_obce>Bałta</slowo_obce> --- miasto z płd. części Ukrainy, ok. 200 km na płn. od Odessy, powstałe w XVIII w. z dwóch twierdz, pol. Józefgrodu i tur. Bałty.</pe>. --- Nie wiem.../
<wers_wciety>Ale to tylko wiem, że pan Beniowski,</wers_wciety>/
Nie goniąc wcale pod żadnym modrzewiem/
<wers_wciety>Za Świtezianką, miał butów podnoski</wers_wciety>/
Podarte, albo spalone zarzewiem,/
<wers_wciety>Jako u Danta, gdy ten śpiewak Boski,</wers_wciety>/
Emigrant jak ja, wpadł między straszydła,/
Co z kości miały pierś, a z ognia skrzydła.</strofa>


<strofa id="e574">Beniowski w krótkiej nadzwyczaj włóczędze/
<wers_wciety>Poznał tajemnych rzeczy bardzo wiele.</wers_wciety>/
Mówią, że spotkał jak Makbet trzy jędze/
<wers_wciety>Na pustym stepie; że w starym kościele</wers_wciety>/
(Wszystko znalazłem w jednej dawnej księdze,/
<wers_wciety>Którą na półkach mam oprawną w cielę<pe><slowo_obce>oprawną w cielę</slowo_obce> --- mowa o książce z okładkami ze skórki cielęcej.</pe>)</wers_wciety>/
Że w starym, mówię, kościele raz zasnął,/
A w kościół lunął deszcz i piorun trzasnął.</strofa>


<strofa id="e575">I bohatera mego jasne oczy,/
<wers_wciety>Błękitne, wielkim swoim płomieniskiem</wers_wciety>/
Oćmił; ślepego chwycił duch proroczy/
<wers_wciety>I zrobił widzeń złocistych igrzyskiem.</wers_wciety>/
Chan Giraj chciał mu dać dziesiątek koczy<pe><slowo_obce>kocz</slowo_obce> --- wóz, powóz.</pe>/
<wers_wciety>I zrobić wodzem nad tym koczowiskiem;</wers_wciety>/
Ale odłożył to na czasy drugie,/
Krótki w nim widząc wzrok --- a myśli długie.</strofa>


<strofa id="e576">Borejsza Litwin potem go kaptował/
<wers_wciety>Dla Radziwiłła; lecz mój Węgro-Słowak</wers_wciety>/
Proroczym duchem Litwina zgruntował/
<wers_wciety>I odpowiedział ni tak ani owak.</wers_wciety>/
Litwin jak ślimak zaraz rogi schował/
<wers_wciety>I jak za węży Coopera<pe><slowo_obce>Cooper, James Fenimore</slowo_obce> (1789--1851) --- powieściopisarz amerykański, autor powieści przygodowych.</pe> Pothowak</wers_wciety>/
Utonął w gęstych traw stepowych wniki/
I ponurtował w swój las --- w mateczniki.</strofa>


<strofa id="e577"><begin id="b1295172508479-2749718742"/><motyw id="m1295172508479-2749718742">Plotka</motyw>Lecz pierwej ostrzegł Chana, a prywatnie,/
<wers_wciety>Po przyjacielsku, usta w same ucho</wers_wciety>/
Włożywszy, że się Beniowski w ostatnie/
<wers_wciety>Zgrał i przed sądów ludzkich zawieruchą</wers_wciety>/
Uciekł; dlatego na strzały harmatnie/
<wers_wciety>Szedł tak odważnie i z taką otuchą,</wers_wciety>/
Jak Achill, bo też spod prawa wyjęty,/
Nie mógł być ranny nigdzie, tylko w pięty.</strofa>


<strofa id="e578">Dodał, że to jest duch francuski, z duchów/
<wers_wciety>W Polszcze najgorzej uważany... nawet</wers_wciety>/
Wyklęty; że jest takich wiele zuchów,/
<wers_wciety>Więcej niż harmat w Nieświeżu<pe><slowo_obce>Nieśwież</slowo_obce> --- miasto na Białorusi, ok. 110 km na płd. zachód od Mińska; w XVI--XVIII w. siedziba Radziwiłłów.</pe> bez lawet,</wers_wciety>/
Więcej niż w Chana wojsku jest kożuchów,/
<wers_wciety>Więcej niż w kłótni gorzkich słów wet za wet</wers_wciety>/
(Przedrabowawszy<pr><slowo_obce>przedrabować</slowo_obce> --- tu: przejrzeć.</pr> wprzód Lindego słownik<pe><slowo_obce>Lindego słownik</slowo_obce> --- pierwszy nowoczesny słownik języka polskiego, zredagowany przez Samuela Bogumiła Lindego (1771--1847), wydany w Warszawie w latach 1807--1814.</pe>)/
Tygodnikowi oddał Orędownik<pr><slowo_obce>Tygodnikowi oddał Orędownik</slowo_obce> --- ,,Tygodnik Literacki" i ,,Orędownik Naukowy", pisma literackie, wychodzące w Poznaniu w latach 1838--1845 i 1840--1846.</pr>.</strofa>


<strofa id="e579">Dodał, że każdy taki duch francuski/
<wers_wciety>Jest pod klątwami wielkiemi kościoła;</wers_wciety>/
Że jeden się udławił, jedząc kluski,/
<wers_wciety>A inni, chociaż wesołego czoła,</wers_wciety>/
Schną wewnątrz, jakby je kwas palił pruski/
<wers_wciety>Albo Cyrcejskie<pe><slowo_obce>jakby je... Cyrcejskie zaraziły zioła świniną</slowo_obce> --- nawiązanie do czarodziejki Kirke (mit. gr.), która zamieniła w świnie towarzyszy Odyseusza.</pe> zaraziły zioła</wers_wciety>/
Świniną. --- Nie mógł dociąć niczem lepszem,/
Bo Chan Beniowskim wnet zbrzydził, jak wieprzem.<end id="e1295172508479-2749718742"/></strofa>


<strofa id="e580"><begin id="b1295172781584-2493094060"/><motyw id="m1295172781584-2493094060">Marzenie</motyw>I gdy mój rycerz po spaleniu Bałty,/
<wers_wciety>Na co Chan patrzał z wieży, klaszcząc w dłonie,</wers_wciety>/
Myślał i roił --- (o jak piękne kształty/
<wers_wciety>Imaginacja ma, kiedy rozpłonie</wers_wciety>/
I rozumowi zadająca gwałty/
<wers_wciety>Gmachy buduje na tęczy ogonie!)</wers_wciety>/
Gdy rycerz, mówię, mój już roi bosko/
Z Tatarów --- legią niby jakąś włoską</strofa>


<strofa id="e581">Po jasnych polskich polach latającą,/
<wers_wciety>Dębowych ciemnych lasów oboźnicę,</wers_wciety>/
Chmurę, w której się blaski mieczów mącą,/
<wers_wciety>Tak, że ją bierze chłop za błyskawicę,</wers_wciety>/
A w nocy widząc, za chmurę idącą,/
<wers_wciety>Co wszystkie niebios zabrała księżyce,</wers_wciety>/
Zwinęła w jeden kłąb i mgławo płonie,/
Miesiące w srebrne zamieniając konie...</strofa>


<strofa id="e582"><end id="e1295172781584-2493094060"/>Gdy marzył, mówię, że taką wiatrówkę/
<wers_wciety>Z szarych złodziei i cichą harmatę</wers_wciety>/
Będzie miał wkrótce na komenderówkę,/
<wers_wciety>Gdzie zechce, całą narazi na stratę,</wers_wciety>/
Zgubi w stepowym tańcu jak podkówkę,/
<wers_wciety>Razem z nią legie burłaków<pe><slowo_obce>burłak</slowo_obce> --- robotnik rzeczny w dawnej Rosji; biedak, samotnik, włóczęga.</pe> brodate</wers_wciety>/
Zgubiwszy, tak że (przechodzi mnie mrowie)/
Ruski historyk, o niej... nic nie powie!...</strofa>


<strofa id="e583">Gdy marzył, mówię, tak i rósł w niebiosa/
<wers_wciety>Nadzieją przyszłej sławy, --- aniołowie</wers_wciety>/
Ugwiazdzonego nad nim stali włosa/
<wers_wciety>I owej myślą stawianej budowie</wers_wciety>/
Runąć kazali, strzeliwszy z ukosa/
<wers_wciety>Słońcem po kolumn fantastycznych głowie.</wers_wciety>/
Tak, że z rubinów wzięły blask niezwykły/
I szmaragdami stały się --- nim znikły.</strofa>


<strofa id="e584">Spyta mię teraz kto: czyliż nie lepiej,/
<wers_wciety>Aby ci zacni aniołowie Bozi<pe><slowo_obce>Bozi, mrozi, ambrozji</slowo_obce> --- Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę <wyroznienie>ź</wyroznienie> półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego te wyrazy w jego ustach się rymowały.</pe></wers_wciety>/
Pomogli byli ręce, która szczepi/
<wers_wciety>Strach i śmierć, --- szabli, która wroga mrozi</wers_wciety>/
I często krzyżem płomiennym oślepi,/
<wers_wciety>Zrobiwszy z siebie krzyż i wiatr?... Ambrozji</wers_wciety>/
Gdyby naleli byli w życia czarę,/
Nim usta stracą smak i w ten smak wiarę?</strofa>


<strofa id="e585">Czyliż nie lepiej, aby w trochę ciała/
<wers_wciety>Oblekli byli marzenia młodości?...</wers_wciety>/
O Trojo! jeszczebyś aż dotąd stała/
<wers_wciety>Pełna cnót dawnych, starych, --- i miłości...</wers_wciety>/
Jak dawny kościół cedrowy --- spróchniała,/
<wers_wciety>Gdzie jednak Boża woń aż dotąd gości,</wers_wciety>/
A często belka stara w oczach ludu/
Rozkwitnie różą lub narcyzem cudu.</strofa>


<strofa id="e586"><begin id="b1295192767715-2143965163"/><motyw id="m1295192767715-2143965163">Dziedzictwo</motyw>Bo i z tych starych łbów szablą naciętych/
<wers_wciety>Mogłaby jeszcze wykwitnąć myśl duża,</wers_wciety>/
Piękniej niż dzisiaj; bo jak z ducha świętych,/
<wers_wciety>Większy by wyszedł kwiat, pełniejsza róża!</wers_wciety>/
I na turkusie skrzydeł rozciągniętych/
<wers_wciety>Mogliby swój duch za anioła stróża</wers_wciety>/
Postawić światu, gdybyś ty był, Panie,/
Aniołom twoim kazał mieć staranie</strofa>


<strofa id="e587">O tych dzieciątkach starych! A to oni/
<wers_wciety>Nie pożegnawszy nas nawet, i woli</wers_wciety>/
Nie zostawiwszy względem starej broni/
<wers_wciety>I względem swojej puścizny<pe><slowo_obce>puścizna</slowo_obce> --- spuścizna, dziedzictwo.</pe> i roli,</wers_wciety>/
Odeszli... Ucho jeszcze nasze dzwoni/
<wers_wciety>Brzękiem ich szabel, serce jeszcze boli</wers_wciety>/
Bolem ich serca; lecz pełna zamętu/
Myśl, bo odeszli nas --- bez testamentu.</strofa>


<strofa id="e588">Któż słyszał jakie tajemnicze słowo,/
<wers_wciety>Na którem stanąć mogliby synowie?</wers_wciety>/
Wszystko śpi głucho pod deską grobową!/
<wers_wciety>Kto co od trumien zasłyszał --- niech powie,</wers_wciety>/
A odbudujem całą Polskę nową/
<wers_wciety>Na tym jedynym, tajemniczym słowie!...</wers_wciety>/
Na tę myśl anioł się we mnie uśmiecha/
A razem pełny łez... Cóż? nigdzie echa!<end id="e1295192767715-2143965163"/></strofa>


<strofa id="e589">Nigdzie!! Tylko ten rym tętniący bieży,/
<wers_wciety>Jakoby w rzymskiej ruinie kaskada,</wers_wciety>/
Co skrzy i błyska i dymi i śnieży,/
<wers_wciety>I płacze i grzmi i jęczy i gada ---</wers_wciety>/
I swój nimfowy włos tęczami jeży,/
<wers_wciety>A spodem głazy powoli wyjada</wers_wciety>/
I tak przy słońcu i tak w blask miesiąca,/
Jak Chrystus... ciągle w sobie pracująca.</strofa>


<strofa id="e590">Więc pod tym grzmotem, pod temi kolory/
<wers_wciety>Jest dziwna, smętna praca; bo to nie to,</wers_wciety>/
Że z myśli różne leją się upiory,/
<wers_wciety>Że z pełną jestem wymyśleń kaletą<pe><slowo_obce>kaleta</slowo_obce> --- torebka, woreczek na pieniądze, mieszek.</pe>;</wers_wciety>/
Ale wierzajcie... żem rymu podpory/
<wers_wciety>Podłożył sercem --- i to moje <slowo_obce>veto</slowo_obce></wers_wciety>/
Przeciw fałszowi kiedy duch mój rzuca,/
To więcej mię to kosztuje --- niż płuca...</strofa>


<strofa id="e591">Otóż Beniowski mój powrócił z Wschodu/
<wers_wciety>Właśnie jak <slowo_obce>veto</slowo_obce> żywe, lecz obdarte</wers_wciety>/
I biedne; doznał pierwszego zawodu,/
<wers_wciety>Przewrócił tego świata pierwszą kartę</wers_wciety>/
I przyszedł jako nędzarz do ogrodu/
<wers_wciety>Pokazać serce, które więcej warte,</wers_wciety>/
Niż to, co za nie dawali na świecie/
Ci, co kupują serca na tandecie.</strofa>


<strofa id="e592"><begin id="b1295193133078-3189315410"/><motyw id="m1295193133078-3189315410">Rozstanie</motyw>Mroczny, wstydliwy, z pochyloną głową,/
<wers_wciety>Po przywitaniach pierwszych rzekł: --- ,,Hrabianko!</wers_wciety>/
Przyszedłem wrócić tobie twoje słowo,/
<wers_wciety>Oddać pierścionek; żadną odtąd wzmianką</wers_wciety>/
Nie będę trudził twych myśli --- grobową/
<wers_wciety>Ziemią zasypię oczy... Podolanko,</wers_wciety>/
O! Podolanko piękna, bądź mi zdrowa!/
Daruj, że w takim stroju, takie słowa..."</strofa>


<strofa id="e593">Tu zaczął jąkać się, bo kawalerstwo/
<wers_wciety>Żywe lękało się w nim jakiej wzgardy;</wers_wciety>/
,,Daruj, rzekł, dawne z twym sercem braterstwo,/
<wers_wciety>Dawne twe łaski --- a teraz los twardy</wers_wciety>/
I moje, patrzaj, żebrackie żołnierstwo/
<wers_wciety>I różne życia mojego azardy<pe><slowo_obce>azard</slowo_obce> (z fr. <slowo_obce>hazard</slowo_obce>: ryzyko) --- koleje losu, przypadki; niebezpieczeństwa, niespodziewane, ryzykowne przygody.</pe>,</wers_wciety>/
Szczęście wczorajsze i ta, co mię pędza/
Po czarnym świecie, ta dzisiejsza nędza,</strofa>


<strofa id="e594">,,Gdy porównane w twojej myśli staną,/
<wers_wciety>Może wycisną łzę, o moja pani!</wers_wciety>/
Bądź mi na wieki teraz pożegnaną,/
<wers_wciety>A nie idź za mną, bo ja do otchłani</wers_wciety>/
Idę."<end id="e1295193133078-3189315410"/> --- To mówiąc, twarz swą obłąkaną/
<wers_wciety>Obracał wszędy, jakby go szatani</wers_wciety>/
Ścigali, nawet nie dając pokoju/
U stóp kochanki, przy brzęczącym zdroju,</strofa>


<strofa id="e595">W pasiece leśnej. A do niego ona,/
<wers_wciety>Z oczu zdziwionych czyniąc słoneczniki,</wers_wciety>/
Bo słońcem była zrennica zatlona,/
<wers_wciety>A rzęsy pełne pereł, jak promyki</wers_wciety>/
Świeciły wkoło; a głos z głębi łona/
<wers_wciety>Wychodził cichy, lecz straszny i dziki ---</wers_wciety>/
,,Co? rzekła, po toś przybył i mnie z domu/
Kazał dziś witać siebie po kryjomu,</strofa>


<strofa id="e596">,,Abym słyszała, ja, która tak wiszę/
<wers_wciety>W powietrzu, jako ta smętna kaskada,</wers_wciety>/
Abym słyszała to, co teraz słyszę,/
<wers_wciety>Że skała, z której ja lecę --- upada?</wers_wciety>/
Ty, coś mi sercem Czarnego Zawiszę<pe><slowo_obce>Zawisza Czarny z Grabowa herbu Sulima</slowo_obce> (ok. 1370--1428) --- sławny polski rycerz, uczestnik bitwy pod Grunwaldem, uosobienie cnót rycerskich.</pe>/
<wers_wciety>Przypomniał --- ty wódz tego ludzi stada,</wers_wciety>/
Ty, przez tę szlachtę z wszystkiego odarty,/
Sam drzesz ostatek szczęścia? Cóż ty warty?</strofa>


<strofa id="e597">,,Powiedz! Więc i ty na sercu kaleka?/
<wers_wciety>Nie mogłeś wiary zrodzić w serce moje?</wers_wciety>/
O, trup ty! stójże ode mnie z daleka,/
<wers_wciety>Bo ja się próchna i robaków boję.</wers_wciety>/
Cóż ja kochałam, kochając człowieka?/
<wers_wciety>W cóż ja wierzyłam, wierząc w serce? Stoję</wers_wciety>/
Jak nad przepaścią jaką --- sama jedna/
I opuszczona wiecznie --- o ja biedna!</strofa>


<strofa id="e598">,,Gdy patrzę w oczy twoje, widzę jasno,/
<wers_wciety>Że ty naprawdę żegnasz... Wieki miną,</wers_wciety>/
Te gwiazdy, które dziś świecą, zagasną,/
<wers_wciety>A nie odmieni się sercom, co giną,</wers_wciety>/
Nic a nic! Lecz ty nie przez duszę własną/
<wers_wciety>Tak postępujesz ze mną, z tą jedyną</wers_wciety>/
Duszą, co tobie spadła jak z miesiąca<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> (daw.) --- księżyc.</pe> ---/
Siostra i matka razem --- i służąca.</strofa>


<strofa id="e599">,,Musi być jakaś okropna przyczyna/
<wers_wciety>Tego rozdziału, tej bolesnej rany,</wers_wciety>/
Którą mi dajesz w serce; bo ta sina,/
<wers_wciety>Bo ta wychudła twarz i te łachmany,</wers_wciety>/
Na które patrząc, strach mi głos ucina,/
<wers_wciety>Są przecież ludzkie; a ty jak szatany</wers_wciety>/
Zimny, choć oczy twoje łzą zabiegą,/
Masz w skrzących oczach coś nieczłowieczego!</strofa>


<strofa id="e600">,,Powiedz mi, skąd ten blask i takiej dumy/
<wers_wciety>Rys na twym czole? Co? tyś przeciw Boga</wers_wciety>/
Wstał... Co? nie prawda? Słyszę jakieś szumy/
<wers_wciety>W tym lasku, tam na step wychodzi droga...</wers_wciety>/
Choćbyś ty wodzem był upiorów dżumy,/
<wers_wciety>Choćby na twoich piersiach była sroga</wers_wciety>/
Śmierć, jako piorun przychodząca Boży/
Głowie, co na twej piersi się położy;</strofa>


<strofa id="e601">,,Ja... kiedy patrzę na świata pustkowie,/
<wers_wciety>Kiedy... a wszystko obejrzałam wzrokiem,</wers_wciety>/
To czuję, że to jedyne węzgłowie,/
<wers_wciety>Ta pierś oblana moich łez potokiem...</wers_wciety>/
Tu na kamieniu tym żałośnej głowie/
<wers_wciety>Pozwól poleżyć --- reszta jest obłokiem,</wers_wciety>/
Reszta jest niczem --- ten świat, ziemia cała..."/
Jękła, przegięła się w pół --- i omdlała.</strofa>


<strofa id="e602"><begin id="b1295193664692-511496833"/><motyw id="m1295193664692-511496833">Porwanie</motyw>Beniowski w trudnej bardzo pozyturze/
<wers_wciety>Stał, bo ją trzymał w pół upadającą.</wers_wciety>/
I razem słyszał, jak się leśne róże/
<wers_wciety>Ruszyły, uczuł i mróz i gorąco ---</wers_wciety>/
Usłyszał bowiem szelest, i na wzgórze/
<wers_wciety>Podniosłszy oczy, spojrzał --- na patrzącą</wers_wciety>/
Parę schowaną w kaskadowym pyle/
I w różach... ujrzał Dafnicką Sybillę</strofa>


<strofa id="e603">Z księciem Luborem! Wnet poszedł do głowy/
<wers_wciety>Po rozum i choć, zda się, nie wart grosza,</wers_wciety>/
Żebrak --- postąpił jak hetman niżowy,/
<wers_wciety>Ludzi dobywszy sobie zaraz z kosza;</wers_wciety>/
Wystrzelił, a na strzał pistoletowy/
<wers_wciety>Zbiegła się jakaś okropna wołosza<pe><slowo_obce>wołosza</slowo_obce> --- Wołosza a. Wołoszczyzna: kraina i państwo na terenach dzisiejszej płd. Rumunii, rządzone przez hospodara i zależne od Imperium Osmańskiego; tu: zbieranina dzikich ludzi.</pe></wers_wciety>/
Różnego stroju, barwy, różnej broni,/
Ludzie, od których człek uczciwy stroni.</strofa>


<strofa id="e604">Ci wszyscy, słuchać nauczeni giestu,/
<wers_wciety>Poszli na wzgórze; i po krótkiej chwili</wers_wciety>/
Brzęku, bo książę bronił się --- szelestu,/
<wers_wciety>Bo się trzepała leksza od motyli</wers_wciety>/
Pani Dafnicka, dawszy we czterdziestu/
<wers_wciety>Radę i księciu i pani Sybilli,</wers_wciety>/
Jako rycerskie pozwalały czasy,/
Z parą tych jeńców żywych --- poszli w lasy.<end id="e1295193664692-511496833"/></strofa>


<strofa id="e605">Za niemi poszedł Beniowski, a krzywa/
<wers_wciety>Zda mi się bardzo teraz jego ścieżka!</wers_wciety>/
A przy Anieli sennej niańka Diwa/
<wers_wciety>Płakała. --- Taka w tym kraju zamieszka</wers_wciety>/
I taka była wtenczas nieszczęśliwa/
<wers_wciety>Krwią zamieszona różnych żądz lemieszka<pr><slowo_obce>lemieszka</slowo_obce> --- potrawa z tłuczonych ziemniaków i prażonej mąki; tu przen.: mieszanina.</pr>,</wers_wciety>/
I taki rycerz mój, co po buzdygan<pe><slowo_obce>buzdygan</slowo_obce> (z tur.) --- broń obuchowa pochodzenia wsch., pałka, maczuga; w Polsce w XVI--XVIII w. oznaka władzy wojskowej.</pe>/
Idąc, zaczynać musiał jako cygan.</strofa>


<naglowek_czesc id="e606">Pieśń XIV<pe><slowo_obce>Pieśń XIV</slowo_obce> --- w późniejszych wydaniach obowiązuje inna numeracja. Części V niniejszej pieśni odpowiada <tytul_dziela>[Pieśń XI]</tytul_dziela>.</pe></naglowek_czesc>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e607">I</naglowek_rozdzial>

<strofa id="e608">W złotej Ladawie dopiero wieczorem/
<wers_wciety>Spostrzegła szlachta, że pani Sybilla</wers_wciety>/
Z księciem, którego nazwano Luborem,/
<wers_wciety>Zniknęła. Oknem patrzano co chwila,</wers_wciety>/
Czy gdzie nie widać ich zajętych sporem/
<wers_wciety>O wiersz Homera, Danta lub Delilla<pe><slowo_obce>Delille, Jacques</slowo_obce> (1738--1813) --- francuski poeta i tłumacz, autor poematu <tytul_dziela>Ogrody</tytul_dziela>, jego pompatyczny styl był wzorem dla polskich poetów klasycystycznych.</pe>;</wers_wciety>/
Ale nie, nigdzie o nich ani słychu.../
Liście w ogrodzie szeptały po cichu.</strofa>


<strofa id="e609">Ale w tych szeptach, co się anielskiemi/
<wers_wciety>Wydają, kiedy brzoza z brzozą gada,</wers_wciety>/
Żaden szept głośny dźwięki francuskiemi/
<wers_wciety>Nie szepnął. Więc żart powiedział nie lada</wers_wciety>/
Kaźmierz Pułaski, że ucho do ziemi/
<wers_wciety>Po wojskowemu przyłożyć wypada</wers_wciety>/
I słuchać. Na to księżna rzekła sucho,/
Aby przyłożył do księżyca ucho ---</strofa>

<strofa id="e610">Bo pewnie na nim są. Więc Amfitryjon<pe><slowo_obce>Amfitryjon</slowo_obce> (mit. gr.) --- dziś: Amfitrion, syn króla Tyrynsu, dzielny wojownik, mąż Alkmeny, jednej z kochanek boga Zeusa; tu: człowiek gościnny, gospodarz, organizator zabawy.</pe>/
<wers_wciety><begin id="b1295535969976-3942731689"/><motyw id="m1295535969976-3942731689">Żona, Wierność, Mizoginia</motyw>Starosta bardzo przytoczył ciekawie</wers_wciety>/
To, co o żonach rzekł filozof Bijon<pe><slowo_obce>Bijon</slowo_obce> własc. <slowo_obce>Bion z Borystenu</slowo_obce> --- grecki filozof żyjący w III w. p.n.e.</pe>,/
<wers_wciety>Że jeśli piękną weźmiesz, toś w obawie;</wers_wciety>/
A jeśli brzydką, toś unieszczęśliwion.../
<wers_wciety>Dylemma<pe><slowo_obce>dylemma</slowo_obce> (z gr.) --- trudny wybór, dylemat.</pe>, które w wielkiej było sławie</wers_wciety>/
Za Jezuitów, w filozofii klasach,/
<wers_wciety>Bo myśl w nim chodzi tak, jak na zawiasach.</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e611"><end id="e1295535969976-3942731689"/>Jednak zaczęto się lękać, gdy stary/
<wers_wciety><begin id="b1295538166002-1301052508"/><motyw id="m1295538166002-1301052508">Szlachcic, Sarmata, Alkohol</motyw>Zegar już dzwonił dwunastą godzinę,</wers_wciety>/
A szlachta wina dolawszy do miary/
<wers_wciety>Była w fantazji... zdjąć pozłotowinę</wers_wciety>/
Z księżyca lub wsiąść zaraz na bajdary<pe><slowo_obce>bajdara</slowo_obce> (ukr.) --- łódź wiosłowa a. statek rzeczny, używany na Dnieprze.</pe>/
<wers_wciety>I przez Dniepr płynąć albo też przez Dźwinę</wers_wciety>/
Po szóstą świata część, której odkrycie/
Przeczuła --- łowiąc muchy po suficie.</strofa>


<strofa id="e612">I nie dziw, bo świat ich już był opalem/
<wers_wciety>I tęczą, i gwiazd pełną i promieni,</wers_wciety>/
Za którą złota stała Jeruzalem/
<wers_wciety>Drzew szmaragdowych pełna i kamieni,</wers_wciety>/
Z których jeden jest męczeńskim koralem/
<wers_wciety>I ciągle od krwi polskiej się czerwieni;</wers_wciety>/
A bramy, co się przed polskiemi berły<pe><slowo_obce>przed polskiemi berły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: przed polskimi berłami.</pe>/
Odemkną, z łzy są jednej, z jednej perły.</strofa>


<strofa id="e613">Takie się miasto z nich każdemu śniło,/
<wers_wciety>A każdy widział podobnie, jak drugi.</wers_wciety>/
Najbliżej bram był szlachcic Poletyło,/
<wers_wciety>Który pod stołem już leżał jak długi.</wers_wciety>/
Od lotu, widać, nazwisko mu było,/
<wers_wciety>I dotąd, widać, pradziada zasługi</wers_wciety>/
Lotne działały w synie<pe><slowo_obce>w synie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Ms. lp: w synu.</pe>, że uderzał/
Skrzydłami o strop --- gdy pod stołem leżał...<end id="e1295538166002-1301052508"/></strofa>
<strofa id="e614">
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>...............................................</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e615">II</naglowek_rozdzial>

<strofa id="e616">,,Podobnie owo oczu się zamknięcie/
<wers_wciety>Zdarza Homerom... Więc bądźmyż my ślepi</wers_wciety>/
Na to, co nasze wielkie przedsięwzięcie/
<wers_wciety>Na przyszłość może tutaj nędzy szczepi;</wers_wciety>/
Puściliśmy się już na tym okręcie,/
<wers_wciety>A więc nikt nie mów, że byłoby lepiéj,</wers_wciety>/
Gdybyśmy byli nie rzucali brzega./
Kto z nami umrzeć chce --- ten nasz kolega.</strofa>


<strofa id="e617">,,Wszyscy my bracia!" --- Tutaj go powoli/
<wers_wciety>Serce wynosić jęło z retoryki. ---</wers_wciety>/
,,Wszyscy my bracia! bo równo nas boli/
<wers_wciety>Serce, i równe mamy pamiętniki</wers_wciety>/
W duszach ojczystej sławy i niedoli;/
<wers_wciety>Król narzucony, obce rozbójniki</wers_wciety>/
W kraju, francuskie duchy obok tronu,/
My jedni, jakby wodze Askalonu<pe><slowo_obce>Askalon</slowo_obce> a. <slowo_obce>Aszkelon</slowo_obce> --- miasto i port morski w Izraelu, ok. 30 km na płd. od Tel Awiwu; istniejące już w XXX w. p.n.e., za czasów biblijnych miasto filistyńskie, potem gr., od VII w. n.e. arabskie; w 1099 r. pod Askalonem wojska I wyprawy krzyżowej pokonały armię muzułmańską, idącą z Egiptu na pomoc Jerozolimie.</pe></strofa>


<strofa id="e618">Z krzyżem na naszych piersiach i sztandarach,/
<wers_wciety>Z łachmanem niby ostatnim bławatu,</wers_wciety>/
Na ukraińskich gołych wichrach, jarach,/
<wers_wciety>Przeciwko wrogu... ba i przeciw światu."</wers_wciety>/
To mówiąc, w takich był Potocki żarach,/
<wers_wciety>Takiego dostał na policzkach kwiatu,</wers_wciety>/
Jak Achill, kiedy mieczem chce ciąć głosy,/
A duch Minerwa chwyta go za włosy.</strofa>


<strofa id="e619"><begin id="b1295863816660-314569773"/><motyw id="m1295863816660-314569773">Pamięć, Sława, Ojczyzna</motyw>Wtem jeden szlachcic krzyknął: ,,O głos proszę!"/
<wers_wciety>Szlachta zwróciła nań oczy ciekawie;</wers_wciety>/
A on z powagą wielką: --- ,,Oto wnoszę,/
<wers_wciety>Abyśmy pana Podczaszego sławie</wers_wciety>/
Wznieśli kolumnę." --- Ja, co kwiaty koszę/
<wers_wciety>W nezabudkowej przeszłości murawie,</wers_wciety>/
Musiałem i tę wspomnieć mowę walną/
Szlachcica --- co miał myśl monumentalną.</strofa>


<strofa id="e620">Wniosek ten jednak znikąd nie podparty/
<wers_wciety>Upadł, lecz pana Podczaszego zmieszał.</wers_wciety>/
Obaczył, że to lwy są i lamparty,/
<wers_wciety>Że ten, co go czci, jutro będzie wieszał;</wers_wciety>/
W górę więc swój łeb trzymając zadarty/
<wers_wciety>Rzekł: ,,Kolumnami Waść nie będziesz wskrzeszał</wers_wciety>/
Ojczyzny ducha... Pierwej trzeba było/
Nad Sobieszczyków je wznosić mogiłą!</strofa>


<strofa id="e621">,,Toby Waść, w szkołach będąc małym żakiem,/
<wers_wciety>Napoił się był tej kolumny wonią</wers_wciety>/
I wiedział, jakim trzeba być Polakiem,/
<wers_wciety>Aby kolumna ze złocistą skronią,</wers_wciety>/
Z ogromnym białych posągów orszakiem/
<wers_wciety>Szła na grobowiec, i nad czasu tonią</wers_wciety>/
Na kształt świętego pozostała drzewa,/
Co, zda się, oczy ma, a sercem śpiewa.</strofa>


<strofa id="e622">,,My ledwie warci... o jak serce boli,/
<wers_wciety>Że może i to nam wzbronione, Chryste!</wers_wciety>/
My ledwie warci, że pacierz sokoli/
<wers_wciety>Będzie po krzyżach szedł w powietrze mgliste,</wers_wciety>/
Że wróbel, który po śliwach swawoli,/
Słysząc... a światło niech im wiekuiste."<end id="e1295863816660-314569773"/>/
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>...............................................</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e623">III</naglowek_rozdzial>

<strofa id="e624">,,Ale w nas obu jakiś nieśmiertelny/
<wers_wciety>Grzmot słychać, duszę jakąś doskonałą,</wers_wciety>/
Która jak rycerz występuje dzielny,/
<wers_wciety>Gdzie trzeba, i wnet ubiera się w ciało.</wers_wciety>/
A że my straszni, to Bóg wie piekielny,/
<wers_wciety>Bo zawsze na wspak stawia swoje działo</wers_wciety>/
I wichrem strasznym obu nas rozdziela/
I w oczy garścią nam piorunów strzela,</strofa>


<strofa id="e625">,,Gdy chcemy naprzód." --- Rzekł; a w całym gieście/
<wers_wciety>Był taki straszny, że szlachta struchlała</wers_wciety>/
Mówi: --- <begin id="b1295867314624-115446722"/><motyw id="m1295867314624-115446722">Lekarz, Zdrowie, Walka</motyw>,,Chorobę ma wielką... boleście<pe><slowo_obce>boleście</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: boleści.</pe>/
<wers_wciety>Rumatyczne<pe><slowo_obce>rumatyczne</slowo_obce> --- dziś: reumatyczne.</pe> mu nadłamały ciała;</wers_wciety>/
O wiecznym jakimś mówił manifeście,/
<wers_wciety>O włóczni --- widać, że w boku została</wers_wciety>/
Włócznia kozacka, którą pod Winnicą/
Dostał w bok...'' Szepcą z wielką tajemnicą,</strofa>


<strofa id="e626">Ażeby Żyda powiesić felczera,/
<wers_wciety>Co nie namacał jej, a rzekł, że trzyma.</wers_wciety>/
O! jakże trudno służyć za Homera/
<wers_wciety>Szlachcie i ciągle za nią iść oczyma!</wers_wciety>/
Pułaski na nich plany swe opiera;/
<wers_wciety>Jemu już w oczach gdzieś karpacka zima</wers_wciety>/
Srebrna, bez dachu i nawet bez płota,/
Jednemi tylko sztandarami złota</strofa>


<strofa id="e627">I ukwiecona świeci się a oni/
<wers_wciety>O powieszeniu Żyda radzą z boku!...<end id="e1295867314624-115446722"/></wers_wciety>/
Rzekniesz o wiośnie --- to zaraz Fawoni<pe><slowo_obce>Fawoni</slowo_obce> własc. <slowo_obce>Fawoniusz</slowo_obce> (mit. rzym.) --- wietrzyk wiosenny, odpowiednik gr. Zefira.</pe>/
<wers_wciety>Z trawkami igra nad brzegiem potoku;</wers_wciety>/
Z tej legii, która po husarsku dzwoni/
<wers_wciety>I w historycznym gdzieś dawnym obłoku</wers_wciety>/
Podnosi miecze ogromne jak młoty/
I rząd łabędzich skrzydeł zorzą złoty</strofa>


<strofa id="e628">Rozwija... z tego dawnego husarza,/
<wers_wciety>Co za Krzyżakiem pędzi się śród błonia,</wers_wciety>/
W kark dzidę swoją mu zabójczą wraża,/
<wers_wciety>Hełm na hełm, konia mu wsadza na konia</wers_wciety>/
I z trupem lecąc, szeregi przeraża,/
<wers_wciety>Bo zda się, paszczę trupa w siebie wchłania</wers_wciety>/
I w strzał srebrzystych mogilnej zamieci/
Do piekła, jak coś skrzydlatego, leci...</strofa>


<strofa id="e629">Zamiast straszydła tego, co na sztabę/
<wers_wciety>Człowieczą wskoczył, zgniótł w skrzydłach i w rękach</wers_wciety>/
A potem rzucił ścierwo w kruki rabe<pe><slowo_obce>raby</slowo_obce> (reg.) --- pstry.</pe>/
<wers_wciety>I dalej leciał, słyszany po jękach,</wers_wciety>/
A potem w domu ściskał swoją babę/
<wers_wciety>I o Chrystusa czerwonego mękach</wers_wciety>/
Śpiewał żałosne godzinki... mam oto/
Na Boga! salę mam ogromną, złotą,</strofa>


<strofa id="e630">Wielką figurę, w szarym szarafanie<pe><slowo_obce>szarafan</slowo_obce> (daw.) --- suknia a. płaszcz.</pe>,/
<wers_wciety>W amarantowej czapce aksamitnej,</wers_wciety>/
Na szabli; i mam drugiego, mospanie,/
<wers_wciety>Rycerza wielkiej zrennicy błękitnej,</wers_wciety>/
I mam ogromną wojnę. Bożą w planie,/
<wers_wciety>Podobną wojnie jakiej starożytnej,</wers_wciety>/
I mam podolskich tyle wonnych kwiatów,/
I mam ten miesiąc biały --- hostię światów.</strofa>
<strofa id="e631">
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>.............................................../
<zastepnik_wersu/>...............................................</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e632">IV</naglowek_rozdzial>

<strofa id="e633"><begin id="b1295869902565-2432068930"/><motyw id="m1295869902565-2432068930">Szaleństwo</motyw>Czuje już szlachta, że nie o to chodzi,/
<wers_wciety>Aby wypędzić króla i Moskali;</wers_wciety>/
Tu duch powstaje, a Pan Bóg dowodzi,/
<wers_wciety>A zaś szaleństwa pełna druga szala...</wers_wciety>/
Gdy mówił, drugi chwiał się na kształt łodzi/
<wers_wciety>Gdy przywiązaną ciągle chwyta fala;</wers_wciety>/
Potem rozpłakał się i na kolana/
Padłszy, rzekł: --- ,,Imię przenajświętsze Pana!"</strofa>


<strofa id="e634">I omdlał; potem przyszedłszy do siebie,/
<wers_wciety>Rzekł: --- ,,Więc ty wszystko wiesz, i tę decyzję,</wers_wciety>/
Która już teraz zatrzymana w niebie,/
<wers_wciety>O którem miałem taką straszną wizję,</wers_wciety>/
Żem stracił rozum"<end id="e1295869902565-2432068930"/> ......../
<zastepnik_wersu/>...................................................................../
<zastepnik_wersu/>...................................................................../
<zastepnik_wersu/>.....................................................................</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial id="e635">V</naglowek_rozdzial>

<strofa id="e636">A w grotach były światła zapalone,/
<wers_wciety>Tak, że się z każdej lała jasność żywa</wers_wciety>/
Wodzie, i słupy rzucała czerwone/
<wers_wciety>Po stawie, co się wahał jak oliwa.</wers_wciety>/
W jednej z grot, jako Walkirie<pe><slowo_obce>Walkirie</slowo_obce> (mit. skand.) --- córki boga Odyna, dziewice-wojowniczki, uzbrojone, dosiadające skrzydlatych koni lub wilków, były wysłanniczkami ojca i wychodziły na spotkanie wojownikom, ginącym bohatersko w bitwach.</pe> szalone/
<wers_wciety>Stały trzy wiedźmy i staruszka Diwa,</wers_wciety>/
Natknąwszy szarej do włosa szałwii,/
Z wielkim pieniądzem na czerwonej szyi.</strofa>


<strofa id="e637">Ta coś wróżyła --- a szlachcice starzy,/
<wers_wciety>Siedząc przy dzbanach cynowych, słuchali;</wers_wciety>/
Panna Aniela, widząc tych husarzy,/
<wers_wciety>Ten ogień, wiedźmy --- a wszystko to w dali</wers_wciety>/
Jeszcze straszniejszej nabierało twarzy ---/
<wers_wciety>W podskalnej, drzewy<pe><slowo_obce>drzewy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: drzewami.</pe> ocienionej sali</wers_wciety>/
Zlękła się; dziewczę drzącą wzięła ręką/
I całą grotę obeszła z Helenką.</strofa>


<strofa id="e638">I tak obiedwie strwożone dzieweczki,/
<wers_wciety>Obiegłszy grotę, zbliżyły się do niéj</wers_wciety>/
Przez inne kręte i ciemne ścieżeczki,/
<wers_wciety>Brnąc po pas w różach, lilijach, lewkonii,</wers_wciety>/
I pod most weszły bardzo małej rzeczki,/
<wers_wciety>I tam w lilijach podobna Dziewonii<pe><slowo_obce>Dziewonia</slowo_obce> --- w mit. słowiańskiej boginka łąk.</pe></wers_wciety>/
Hrabianka rzekła: --- ,,Tu nam doskonale,/
Ale co dalej robić, nie wiem wcale."</strofa>


<strofa id="e639">Na to Helenka: --- ,,Ja tam, panno droga,/
<wers_wciety>Muszę pod sosną być, gdzie pan nadjedzie.</wers_wciety>/
Wielka to bardzo dla mnie biednej trwoga,/
<wers_wciety>Bo może kogo on z sobą przywiedzie.</wers_wciety>/
Wtenczas nie ujdzie ani jedna noga,/
<wers_wciety>Będą strzelali... a ja tam na przedzie</wers_wciety>/
W mojej błyszczącej zaścierce<pe><slowo_obce>zaścierka</slowo_obce> (daw.) --- zapaska, fartuszek.</pe> stojąca/
Kulom jaśniejszą będę od miesiąca...</strofa>


<strofa id="e640">,,Ot serce mi tak przewidując puka,/
<wers_wciety>Jakby mnie oni mieli trafić kulą.</wers_wciety>/
Myśl we mnie dawnych smętnych piosnek szuka,/
<wers_wciety>Które ja w chacie śpiewała z matulą,</wers_wciety>/
Oj! jeśli mnie ta wróżba nie oszuka,/
<wers_wciety>Każ mię panienka śmiertelną koszulą</wers_wciety>/
Okryć i grzebać ze świecami jasno,/
Jakby ja była ptaszką twoją własną.</strofa>


<strofa id="e641">,,Każ mię tam, panno, pogrzebać pod gajem,/
<wers_wciety>Gdzie my chodziły często po czernice<pe><slowo_obce>czernica</slowo_obce> --- tu: jagoda.</pe>;</wers_wciety>/
Bo już nie przyjdę więcej z korowajem<pe><slowo_obce>korowaj</slowo_obce> (reg.) --- placek weselny.</pe>,/
<wers_wciety>Nie ustrzygą mi włosów mołodyce<pe><slowo_obce>Nie ustrzygą mi włosów mołodyce</slowo_obce> --- mowa o postrzyżynach przed ślubem; <slowo_obce>mołodyca</slowo_obce> (ukr.) --- panna, dziewczyna.</pe>..."</wers_wciety>/
Na to Anielka: --- ,,Więc tu nad ruczajem/
<wers_wciety>Zostań, ja pójdę tam, zakrywszy lice;</wers_wciety>/
A ty idź, powiedz, niech piastunka Diwa/
Wcześnie z tą szlachtą ratować przybywa."</strofa>


<strofa id="e642">,,Nie! tak nie można, rzekła tamta druga,/
<wers_wciety>On pozna pannę po jedwabnym stroju;</wers_wciety>/
Niech już ja na to odważę się, sługa,/
<wers_wciety>W białej koszuli, w malinowym zwoju.</wers_wciety>/
<begin id="b1295872206191-2617636101"/><motyw id="m1295872206191-2617636101">Dziewictwo, Honor, Hańba, Handel</motyw>Panienka nie wiesz, jaka męka długa,/
<wers_wciety>Jak to nie można twarzy obmyć w zdroju,</wers_wciety>/
Jak to wstyd długo rumieńcem maluje,/
Gdy pan obejmie stan --- i pocałuje!"</strofa>


<strofa id="e643">,,Dlaczegoż ty masz...? krzyknęła Aniela,/
<wers_wciety>A potem rzekła: Co? czy nie masz noża?</wers_wciety>/
Ja ci przysięgam w imię Zbawiciela,/
<wers_wciety>Że gdybym sama była śród rozdroża,</wers_wciety>/
A była za mną przepaść i topiela/
<wers_wciety>Pełna gdzieś na dnie ognistego morza,</wers_wciety>/
Skoczyłabym w nią prędzej, niżby kto mię ---/
Nie, nie --- nie można żyć po takim sromie!</strofa>


<strofa id="e644">,,Nie idź tam, ja ci zakazuję, proszę,/
<wers_wciety>Helenko moja, nie idź!" --- Na to ona:</wers_wciety>/
,,Z konia nie zsiądzie to złote panosze<pe><slowo_obce>panosz</slowo_obce> lub <slowo_obce>panosza</slowo_obce> (czes.) --- w XIV i XV w. w Polsce i Czechach rycerz służebny nieszlacheckiego pochodzenia.</pe>,/
<wers_wciety>Szabli nie rzuci i szlachtę pokona.</wers_wciety>/
Niech już ja, panno, mój wstyd sama noszę,/
<wers_wciety>Złoto ja wzięła --- ot mi z pokołona</wers_wciety>/
Brzęczą pieniądze jego; ja bogata,/
Złotem i wstydem wykupiła brata..."</strofa>


<strofa id="e645">Na to Aniela: --- ,,W imię Pana Boga,/
<wers_wciety>Ja mu to złoto czarne oddam sama!</wers_wciety>/
Panie Branecki<pe><slowo_obce>Branecki</slowo_obce> --- własc. Franciszek Ksawery Branicki (1730--1819), generał artylerii litewskiej, później hetman wielki koronny. Wierny królowi Stanisławowi Augustowi, walczył z konfederatami i wraz z wojskami rosyjskimi zdobył Bar.</pe>, --- wykrzyknęła sroga, ---/
<wers_wciety>Otworzy ci się nasza dworska brama!</wers_wciety>/
Przysięgam, wyjdziesz, i więcej twa noga/
<wers_wciety>Tu nie postanie! to twój ślad --- to plama ---</wers_wciety>/
Helenko, razem pójdziem pod sosenkę..."/
To mówiąc, już szła i wlokła Helenkę.<end id="e1295872206191-2617636101"/></strofa>


<strofa id="e646">Było maleńkie w Anielinkach wzgórze,/
<wers_wciety>Gdzie jedna sosna między inne drzewka</wers_wciety>/
Złocistsze, między kaliny i róże/
<wers_wciety>Weszła i stała, jak smutna Litewka<pe><slowo_obce>Litewka</slowo_obce> (daw.) --- Litwinka.</pe>...</wers_wciety>/
Tam było miejsce pod drzewem nieduże,/
<wers_wciety>Strumień i jego szemrająca śpiewka,</wers_wciety>/
Dobrze obrane miejsce na dziewiczą/
Schadzkę, z Egerią<pe><slowo_obce>Egeria</slowo_obce> (mit. rzym.) --- nimfa wodna.</pe> jaką tajemniczą.</strofa>


<strofa id="e647"><begin id="b1295874933817-3664251795"/><motyw id="m1295874933817-3664251795">Plotka, Hańba, Dziewictwo, Pożądanie</motyw>Gdy się zbliżyły, ujrzały z daleka/
<wers_wciety>Dwóch konnych; był to pan Branecki w burce</wers_wciety>/
I przy sobie miał drugiego człowieka,/
<wers_wciety>Z którym rozmawiał o starosty córce.</wers_wciety>/
Ona słyszała, jak ją on wywleka/
<wers_wciety>Z komnat dziewiczych; jak myśli jaszczurce</wers_wciety>/
Pozwala łazić po niej; jak ją plami,/
Mówiąc o wdziękach brudnemi ustami.<end id="e1295874933817-3664251795"/></strofa>


<strofa id="e648">,,Co myślisz, mój ty Dzierzanowski<pe><slowo_obce>Dzierzanowski</slowo_obce> --- własc. Michał Dzierżanowski herbu Grzymała (1725--1808), awanturnik, przez jakiś czas miał przebywać na służbie fr. gubernatora Indii, podobno został też samozwańczym królem Madagaskaru (jak nieco później Maurycy Beniowski), po powrocie członek konfederacji barskiej, dowodził nieudaną próbą opanowania Krakowa, skazany przez konfederatów na banicję.</pe>? rzecze,/
<wers_wciety>Czy w Indiach, twoje musztrując Cypaje<pe><slowo_obce>Cypaj</slowo_obce> --- najemny żołnierz w Indiach.</pe>,</wers_wciety>/
Widziałeś jakie oko, co tak piecze/
<wers_wciety>I tyle ognia pod spojrzeniem daje?</wers_wciety>/
Jeśli tu z naszych kto szponów uciecze,/
<wers_wciety>Król powie, żeśmy obadwa mazgaje,</wers_wciety>/
Żeśmy tu poszli szukać tylko sińca,/
A nie przywieźli żadnego gościńca." ---</strofa>


<strofa id="e649">Na to pan Dzierzwa--noski... kłamca wielki,/
<wers_wciety>Lecz człowiek tylko zepsuty w połowie:</wers_wciety>/
,,Ja trzymam tylko się każdej butelki,/
<wers_wciety>Bom w Indyach stracił tę rzecz, co się zowie</wers_wciety>/
Miłością. Miałem harem i ród wszelki,/
<wers_wciety>I przynieśli mi syrenę Bonzowie<pe><slowo_obce>bonza</slowo_obce> --- kapłan buddyjski w Chinach i Japonii.</pe>,</wers_wciety>/
Co miała ogon rybi i dwie twarze,/
A sam uczyłem ją grać na gitarze.</strofa>


<strofa id="e650">,,Otóż kiedy mię raz uśpiła śpiewem,/
<wers_wciety>Śpiewając jako maleńkie słowiczki ---</wers_wciety>/
Było to, pomnę, pod korkowym drzewem,/
<wers_wciety>A nauczyłem ją jednej kantyczki ---</wers_wciety>/
Otóż widząc mię, że śpię, w ręku lewem/
<wers_wciety>Mając gitarę, a w prawym nożyczki..."</wers_wciety>/
Branecki przerwał: --- ,,Podcięła jak szczygła!/
Czemuż języka tobie nie ustrzygła?</strofa>


<strofa id="e651">,,Ja ci o ważnych rzeczach, mój Dzierzasiu,/
<wers_wciety>Gadam, a ty mi znów kłamiesz bezczelnie,</wers_wciety>/
Jak tam się w jakimś kochałeś karasiu;/
<wers_wciety>Gdy strzelasz, strzelajże przynajmniej celnie...</wers_wciety>/
Lecz co to widzę? tam na pozalasiu/
<wers_wciety>Jakieś światełka. Cóż to mojej Elnie<pe><slowo_obce>Elna</slowo_obce> --- zdrobnienie od imienia Helena.</pe>,</wers_wciety>/
Że nie przychodzi? Czy bierze z migdałów/
Wannę?... Słyszałeś? co to? kilka strzałów!...</strofa>


<strofa id="e652">,,Zda się, że gdzieś tam we dworze strzelono./
<wers_wciety>Czy nie słyszałeś nic? Dali-Bóg, bójka!</wers_wciety>/
Ty jedź do zamku, a ja inną stroną./
<wers_wciety>Każ, niechaj w bryczce będzie moja trójka...</wers_wciety>/
Patrz, patrz, patrz! brzozy poza nami płoną!/
<wers_wciety>Dobrze, że drutem podszyta ta czujka<pe><slowo_obce>drutem podszyta ta czujka</slowo_obce> --- kurtka podbita drutem, zbrojona.</pe>!</wers_wciety>/
Jedź! lepiej, że dwie obierzemy drogi ---/
Strzelają --- słyszysz, mój Dzierzasiu? w nogi!"</strofa>


<strofa id="e653">To rzekł, i rzucił się na bok w gęstwinę,/
<wers_wciety>Gdzie mu gałęzie od drzew zawadzały.</wers_wciety>/
Wtem... pannę spotkał i białą dziewczynę/
<wers_wciety>I cofnął od nich konia, choć był śmiały.</wers_wciety>/
Myślał, że duchy po księżycu sine/
<wers_wciety>Na drodze jemu zachodzą od skały;</wers_wciety>/
A one obie także, jak łabędzie,/
Śród brzóz czekały strwożone, co będzie.</strofa>


<strofa id="e654">Wreszcie Aniela, już strzelaniem bliskim,/
<wers_wciety>Bliskiemi także ośmielona groty</wers_wciety>/
I władzą, którą ma nad duchem niskim/
<wers_wciety>Duch wielkiej Bożej miłości i cnoty,</wers_wciety>/
Rzekła: --- ,,Z anioły ja jestem --- a ty z kim,/
<wers_wciety>Wodzu Moskali i podłej hołoty?</wers_wciety>/
Dlaczego na mnie za drzewami szczekasz,/
A gdy ja stanę w oczy, to uciekasz?</strofa>


<strofa id="e655">,,Panie Branecki! słyszałam i sądzę/
<wers_wciety>Tak, jak są warte, twe brudne obmowy.</wers_wciety>/
Helenko, rzuć mu w oczy te pieniądze!"/
<wers_wciety>Na to on, wcale nie straciwszy głowy:</wers_wciety>/
,,Gdzież to hrabianka błądzi?" --- ,,Ja nie błądzę,/
<wers_wciety>Rzekła, lecz przyszłam ci mój próg domowy</wers_wciety>/
Pokazać palcem, byś szedł precz z dziedzińca/
Do twego króla pana --- bez gościńca!"</strofa>


<strofa id="e656">Branecki zaśmiał się: --- ,,Hrabianko moja,/
<wers_wciety>Dali-Bóg, gdyby spokojniejszą chwilą,</wers_wciety>/
Przylgnąłbym tutaj, jak pasterz u zdroja,/
<wers_wciety>I pasł twe trzody. Teraz wdzięków tylą</wers_wciety>/
Strwożony więcej, niż napadem zbója,/
<wers_wciety>Drzę." --- Tutaj ujrzał, że się drzewa chylą,</wers_wciety>/
Że wypadają ludzie... porwał w rękę/
Szablę, a drugą porwawszy Helenkę,</strofa>


<strofa id="e657">Bo była bliżej, posadził na siodle/
<wers_wciety>Przed sobą, i z nią cofał się w gęstwiny;</wers_wciety>/
Tak zasłoniwszy się od strzałów podle,/
<wers_wciety>I mając puklerz z krzyczącej dziewczyny,</wers_wciety>/
Jak rycerz, który ma na tarczy godle/
<wers_wciety>Pannę --- w rumiane konia pchał kaliny;</wers_wciety>/
Zawsze ku ludziom zwracając jej łono,/
Miał znikać w gęstych krzewach... wtem strzelono!</strofa>


<strofa id="e658">Kto strzelił, pewnie teraz tego dzieła/
<wers_wciety>Żałuje! bo po strasznym, głuchym strzale</wers_wciety>/
Nie on... lecz ona na koniu krzyknęła,/
<wers_wciety>I głos jęczący jej odjęknął w skale...</wers_wciety>/
Potem gąszcz wszystko liściem owinęła:/
<wers_wciety>Rycerz, dziewczyna, koń w kwiatowe fale</wers_wciety>/
I w gęstwę wpadli, a księżyc za niemi/
Bił w czarne drzewa mieczami srebrnemi.<end id="e1295877959197-1005743133"/></strofa>


<strofa id="e659">Nie człowiek, zda się, lecz wielka jaszczurka/
<wers_wciety>W srebrzoną falę mórz zielonych wpadła,</wers_wciety>/
Potem tam szlachta dała za nią nurka/
<wers_wciety>I krzewy na bok rozdzielając kładła;</wers_wciety>/
A gdy zniknęli --- to starosty córka/
<wers_wciety>W ciszy, na mszonym kamieniu usiadła</wers_wciety>/
I przerywała czasem swe korunki/
Nabożne, głośno wołając piastunki.</strofa>


<strofa id="e660"><begin id="b1295878167755-3717190626"/><motyw id="m1295878167755-3717190626">Śmierć</motyw>Wtem wyszła z gęstwin tych zabójczych Diwa,/
<wers_wciety>Niosąc na ręku Helenkę bez ducha,</wers_wciety>/
W drugiej garść wielką smolnego łuczywa,/
<wers_wciety>Z której dym czarny i ogień wybucha...</wers_wciety>/
<begin id="b1295878230878-2050823337"/><motyw id="m1295878230878-2050823337">Sługa</motyw>Aniela wstała: --- ,,Co? czy jeszcze żywa?/
<wers_wciety>O! niech mię Pan Bóg na niebie wysłucha!</wers_wciety>/
Niech ona żyje!" --- dotknęła ją ręką,/
Leżącej u nóg --- ,,Helenko! Helenko!</strofa>


<strofa id="e661">Helenko!" rzekła, budząc ją --- nie wstała/
<wers_wciety>Dziewczyna na to serdeczne wołanie.</wers_wciety>/
Więc panna widząc, że dzieweczka spała/
<wers_wciety>I tak anielskie miała ciche spanie,</wers_wciety>/
Ust przybliżyła i pocałowała;/
<wers_wciety>I rzekła potem cicho: --- ,,Chryste Panie,</wers_wciety>/
Jakże ją do mnie tu śmierć przybliżyła;/
Zda mi się, że to moja siostra miła..."</strofa>


<strofa id="e662">A Diwa: --- ,,Tobie ta śmierć przeznaczona/
<wers_wciety>Była! taj dobrze, że ją wzięła sługa.</wers_wciety>/
Od rana ja dziś chodzę, jak szalona,/
<wers_wciety>Taj siekierycha w chacie jest, i druga;</wers_wciety>/
Izba jałowcem stoi wykadzona,/
<wers_wciety>Mój mąż do trumny deski, kołki struga,</wers_wciety>/
Pogrzeb gotowy od ranka białego,/
A Bóg, co dał sen, dał i umarłego...<end id="e1295878167755-3717190626"/></strofa>


<strofa id="e663">,,Idy<pe><slowo_obce>idy</slowo_obce> (z ukr.) --- idź.</pe> do zamku, panienko! tam stary/
<wers_wciety>Nie wie, co robić, i pieniędzmi dzwoni...</wers_wciety>/
Oj! miałaby ty w zamku srebrne mary,/
<wers_wciety>Gdyby nie ten duch biały, co cię broni.</wers_wciety>/
Idy, panienko, a tu jak świt szary/
<wers_wciety>Przyjdź, mając kwiaty zaszeptane<pe><slowo_obce>zaszeptane</slowo_obce> --- zaczarowane.</pe> w dłoni</wers_wciety>/
I przynieś jaką tam starą sukienkę,/
Co tobie krótka, zda się na Helenkę."</strofa>


<strofa id="e664">Rzekła i wzięła znów z jasnej murawy/
<wers_wciety>Ciało, które się łamało na dwoje.</wers_wciety>/
A panna poszła do dworu Ladawy/
<wers_wciety>I zaraz weszła na wielkie pokoje.</wers_wciety>/
Ojciec jej siedział śród ciemnej kurzawy/
<wers_wciety>I zaraz do niej --- ,,Miłe dziecko moje,</wers_wciety>/
Prezentuję ci bohatyry młode ---/
Ci, którzy tu nam wracają swobodę...<end id="e1295878230878-2050823337"/></strofa>


<strofa id="e665">,,Oto jest sławny już dawno z imienia/
<wers_wciety>Pan Kosakowski --- podobno, żeś rodem</wers_wciety>/
Z Litwy? --- to wcale, wierz mi, nie odmienia/
<wers_wciety>Mojego serca; przyjmę ciebie miodem</wers_wciety>/
Litewskim. Dojdziesz pewnie do znaczenia,/
<wers_wciety>Świecąc jak słońce Litwie takim wschodem!</wers_wciety>/
Dusza Waćpana moją duszę zgadła. ---/
Córko! każ zmienić w izbach prześcieradła..."</strofa><strofa id="e666">
<zastepnik_wersu/>................................................................./
<zastepnik_wersu/>.................................................................</strofa>


</liryka_l>



</utwor>