<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/belza-bajki-i-powiastki-bajeczka-wstepna/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bełza, Władysław</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bajeczka wstępna</dc:title>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-08-19</dc:date>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1984</dc:date.pd>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl) na podstawie tekstu dostępnego w serwisie Wikiźródła (http://pl.wikisource.org). Redakcję techniczną wykonała Paulina Choromańska, natomiast korektę utworu ze źródłem wikiskrybowie w ramach projektu Wikiźródła. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/bajeczka-wstepna</dc:identifier.url>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Władysław Bełza zm. 1913</dc:rights>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bajki i powiastki Stanisława Jachowicza i Ignacego Kraszewskiego z 10-ma rycinami, nakł. Księgarni Dra Maksymiljana Bodeka, Lwów 1924.</dc:source>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http: //pl.wikisource.org/wiki/Jego_zasady</dc:source.URL>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bajka</dc:subject.genre>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<developmentStage>0.3</developmentStage>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/3514.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Isfahan/ Chehel Sotun Palace/ Ceiling, HORIZON@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/3514</dc:relation.coverImage.source>

<category.thema.main>DCC.WL-DW </category.thema.main>
    </rdf:Description></rdf:RDF><opowiadanie>


<autor_utworu>Władysław Bełza</autor_utworu>


<dzielo_nadrzedne>Bajki i powiastki</dzielo_nadrzedne>




<nazwa_utworu>Bajeczka wstępna</nazwa_utworu>



<podtytul>(Zamiast przedmowy)</podtytul>

<nota_red>
<akap>Błędy źródła: światła i i nauki -> światła i nauki.</akap>


</nota_red>





<akap>Był sobie pewnego razu olbrzym, nazwiskiem <wyroznienie>Waligóra</wyroznienie>. Odznaczał się on nadludzką siłą i dość mu było uderzyć pięścią w skałę, aby natychmiast w proch się rozsypała. </akap>

<akap_dialog>--- Eh! znamy już tę bajeczkę, znamy! --- odezwały się chórem dzieci. --- Opowiedz nam inną wujaszku! </akap_dialog>

<akap_dialog>--- A więc dobrze, słuchajcie! Był sobie razu pewnego olbrzym, co zwał się <wyroznienie>Wyrwidębem</wyroznienie>. Siły był niesłychanej. Rozhukanego żubra chwytał za rogi i jak cielaczka kładł kornie u nóg swoich. Zamiast kosturem, podpierał się niebotyczną sosną, którą druzgotał wszystko, co spotkał na drodze. Dość mu było uchwycić stuletni dąb za rozłożystą koronę, niby za czuprynę, a wnet go wyrwał z korzeniem. Pięścią i pałką torował sobie drogę w świecie... </akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ależ i tę bajkę umiemy już na pamięć! --- przerwały niechętnie dzieci. </akap_dialog>

<akap_dialog>--- Zresztą, --- dorzuciła najstarsza moja siostrzeniczka Anulka, --- wujaszek opowiada nam zawsze takie straszne bajki, że potem przez całą noc śnią się nam same wielkoludy i rozbójniki. Opowiedz nam coś innego kochany wujaszku! </akap_dialog>

<akap_dialog>--- Zgoda, ale o czem na przykład chcielibyście posłuchać? </akap_dialog>

<akap_dialog>--- Na przykład... na przykład... namyślała się Anulka. --- Ot, wie co wujaszek: na przykład o jakim dobrym człowieku, co to nie z tego głośny, że burzył i rozbijał, ale z tego, że... </akap_dialog>

<akap>I tu urwała. </akap>

<akap_dialog>--- Z czego moje dziecko? </akap_dialog>

<akap_dialog>--- Kiedy nie umiem wysłowić się jakby należało. --- Z tego, co to słynął ów dobry królewicz, o którym niedawno opowiadał nam wujaszek, że po śmierci zmienił go czarnoksiężnik w błyszczące światełko, które biegło przed podróżnymi, ilekroć zabłąkali się w lesie i wyprowadzało ich na bity gościniec. </akap_dialog>

<akap_dialog>--- Więc ty takich tylko bajeczek lubisz słuchać? --- odparłem, gładząc płowe włoski dziewczęcia. </akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tylko takich wujaszku; bo na co mi wiedzieć o zbójcach i wielkoludach, kiedy oni tyle złego nabroili w świecie. </akap_dialog>

<akap_dialog>--- Posłuchaj zatem, Anulko! </akap_dialog>

<akap>Był sobie razu pewnego, nie żaden książe ani czarownik, ale mocarz słowa, którego Bóg obdarzył niezwykłą jasnością ducha, na to, aby spełniał zadanie owego królewicza z bajki i niósł przed ludźmi pochodnię światła i nauki. Nie od razu jednak stał się on takim przewodnikiem narodu. Nim zaczął oświecać innych, pierwiej sam w ciężkim trudzie i mozole zdobywał sobie naukę; uczył się i pracował pilnie, aż gdy już dużo nagromadził skarbów mądrości, pomyślał, że czas nią podzielić się z bliźnimi. Począł więc w przeróżnych książkach i dziełach oświecać swoich rodaków, szerzyć w ich sercach miłość do tego co swojskie, co rodzinne podnosić w ich oczach cnotę a zohydzać występek, uczyć ich, jak mają kochać się wzajem i przelewać tę miłość na wszystkie stany na wszystkie warstwy społeczeństwa. </akap>

<akap>Mężem tym był <wyroznienie>Kraszewski</wyroznienie>. </akap>

<akap>Przeszło 500 dzieł napisał on w ciągu długiego i pracowitego życia spędzając dni całe z piórem w ręku, z pod którego coraz to nowe wychodziły książki, budzące podziw dla jego twórczości i cześć dla niezmordowanej pracy. </akap>

<akap>Słusznie ktoś o nim powiedział, ,,że gdyby literki w jego dziełach policzyć, byłoby milionów kilkanaście; gdyby pióra pozbierać, możnaby tysiącem skrzydeł do Ameryki powietrzną odbyć żeglugę; a gdyby wszystkie myśli na jeden zegnać rynek, byłby zgiełk, hałas na mil kilkanaście". </akap>

<akap_dialog>--- Ach! to ciekawsza historja, niż wszystkie bajki o wielkoludach! Lecz cóż się stało z tym ,,mocarzem słowa", jak wujaszek nazwał pana Kraszewskiego? </akap_dialog>

<akap_dialog>--- Stało się to, co z każdym z nas kiedyś stać się musi. Po długiem pracowitem życiu odszedł on do lepszego świata po nagrodę, którą Bóg dobrym i zacnym ludziom zapewnił<pa><slowo_obce>Kraszewski, Józef Ignacy</slowo_obce> --- urodził się 1812, umarł 1887 roku.</pa>. Na kilka jednak lat przed śmiercia, pragnąc i w waszych zapisać się serduszkach, zostawił dla was, drogie dzieci, pamiątkę w tej oto książeczce, którą obecnie ku waszemu pożytkowi, po raz już trzeci wydajemy.</akap_dialog>

<akap>A teraz, nim przestąpicie do odczytania tych jego ślicznych <wyroznienie>Bajeczek</wyroznienie> pierwiej pobożnie westchnijcie za jego duszę: niech w nagrodę za to światło, które szerzył na ziemi, świeci mu światłość wiekuista w niebie! </akap>



</opowiadanie></utwor>