<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/baudelaire__juz/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Baudelaire, Charles</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Już!</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Napierski, Stefan</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Lech, Justyna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rawska, Aneta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl).  Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Śląską z egzemplarza  pochodzącego ze zbiorów BŚ.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/juz</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.sbc.org.pl/dlibra/publication?id=26206</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Lirycy francuscy, tłum. Stefan Napierski, tom I, wyd. skł. gł. Towarzystwo Wydawnicze J. Mortkowicza, Wraszawa 1936</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stefan Napierski zm. 1940</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-09</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/83.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">LIVING IN ANOTHER WORLD, Neal.@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/83</dc:relation.coverImage.source>
<category.legimi>Poezja</category.legimi>
<category.thema.main>DCA</category.thema.main>
    <category.thema>1DDF</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>
<autor_utworu>Charles Baudelaire</autor_utworu> 
<nazwa_utworu>Już!</nazwa_utworu> 
<nota_red>

<akap>pisownia joty: melodje > melodie </akap>



<akap>leksyka: zaledwo > zaledwie; Podobien > Podobny
</akap>

<akap>interpunkcja - usunięto przecinek: głośniej, niźli my; żony, oraz wrzaskliwego potomstwa; "brzeg; i, zbliżając się, ujrzeliśmy" > "brzeg; i zbliżając się, ujrzeliśmy"; wstawiono cudzysłowy - Mówiąc słowo: ,,żegnaj!" tej nieporównanej urodzie
</akap>




</nota_red>
<akap>Sto razy słońce trysnęło już, promienne lub zasmucone, z owej bezmiernej kadzi morza, której brzegi zaledwie dają się postrzec; sto razy nurzało się znów, skrzące lub posępne, w bezmiernej kąpieli wieczoru. Od rozlicznych dni wolno nam było, zadumanym, wpatrywać się w drugą stronę firmamentu i odczytywać niebiański alfabet antypodów. <begin id="b1333028061784-1570489890"/><motyw id="m1333028061784-1570489890">Tęsknota</motyw>I każdy z pasażerów złorzeczył i chmurnie wyrzekał. Rzekłbyś, zbliżanie się ziemi nasilało ich cierpienie. ,,Kiedyż to, powiadali, przestaniemy drzemać snem targanym przez falę, mąconym wichrem, który rzęzi głośniej niźli my? Kiedyż zdołamy spożywać mięso, które nie byłoby solone, jak obrzydły unoszący nas żywioł? Kiedy trwać w nieruchomym fotelu?"</akap>

<akap>Byli tacy pośród nich, którzy roili o domowym ognisku, żałowali niewiernej i mrukliwej żony oraz wrzaskliwego potomstwa. Wszyscy tak obłędnie przejęci byli obrazem nieobecnej ziemi, że żarliby, jak sądzę, trawę z większym zapałem od bydląt.</akap>

<akap>Nareszcie zasygnalizowano brzeg; i zbliżając się, ujrzeliśmy, że ziemia to była wspaniała, olśniewająca. Zdało się, że melodie życia unosiły się nieokreślonym poszmerem i że z wybrzeży jej, bogatych w zieleń wszelkiego gatunku, nawiewał, na odległość kilku mil, przedziwny zapach kwiecia i owoców.</akap>

<akap>Rozradował się każdy natychmiast, każdy wyrzekł się zgryźliwego humoru. Wszystkie spory poszły w zapomnienie, wybaczono wszelkie wzajemne urazy; wyznaczone pojedynki wykreślono z pamięci, a uprzedzenia rozwiały się jak mgliste opary.</akap>

<akap><begin id="b1333028015919-831540557"/><motyw id="m1333028015919-831540557">Morze, Melancholia, Dekadent</motyw>Ja jeden byłem smutny, przesmutny nie do pojęcia. Podobny kapłanowi, któremu wydarto by jego bóstwo, nie potrafiłem bez gryzącej goryczy oddzielić się od tego morza tak poczwarnie wabiącego, od tego morza tak nieskończenie zmiennego w przerażającej swej prostocie, i które zdaje się zawierać w sobie i wyobrażać swymi igraszkami, łagodnymi skrętami, gniewem i uśmieszkiem humory, zamierania i uniesienia wszystkich dusz, które żyły, które żyją i żyć będą!</akap>

<akap>Mówiąc słowo: ,,żegnaj!" tej nieporównanej urodzie, czułem się zgnębiony śmiertelnie; i oto czemu, kiedy każdy z mych towarzyszy rzekł: ,,Nareszcie!", ja mogłem krzyknąć jeno: ,,Już!". A przecie była to ziemia, ziemia wespół ze swymi szmerami, pasjami, udogodnieniami, festynami; była to ziemia dostatnia i wspaniała, pełna obietnic, która słała ku nam tajemniczą woń róż i piżma, i skąd melodie życia dobiegały nas w miłosnym szeleście.<end id="e1333028061784-1570489890"/><end id="e1333028015919-831540557"/></akap>

</opowiadanie>
</utwor>