<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/bartels-piosnki-i-satyry-kabala/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bartels, Artur</dc:creator>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-10-28</dc:date>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1956</dc:date.pd>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl) na podstawie tekstu dostępnego w serwisie Wikiźródła (http://pl.wikisource.org). Redakcję techniczną wykonała Marta Niedziałkowska, natomiast korektę utworu ze źródłem wikiskrybowie w ramach projektu Wikiźródła.</dc:description>
    <dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/bartels-piosnki-i-satyry-kabala/</dc:identifier.url>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Artur Bartels zm. 1885</dc:rights>
    <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Artur Bartels, Piosnki i satyry, Kraków 1888</dc:source>
    <dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://pl.wikisource.org/wiki/Piosnki_i_satyry</dc:source.URL>
    <dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
    <dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kabała</dc:title>
    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<developmentStage>0.3</developmentStage><dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/3484.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Remunerada..., Cadinho@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/3484</dc:relation.coverImage.source>

</rdf:Description></rdf:RDF><opowiadanie>

<autor_utworu>Artur Bartels</autor_utworu>
<dzielo_nadrzedne>Piosnki i satyry</dzielo_nadrzedne>
<nazwa_utworu>Kabała</nazwa_utworu>


<strofa>Najzacniejsza, kochana, poczciwa kabało, /
Najniewinniejszych zabaw i rozrywek wzorze, /
Tyś chwil moich samotnych towarzyszką stałą --- /
I że cię bardzo kocham, któż się dziwić może! --- /
Ty mię zawsze ratujesz od nudnej rozmowy, /
I towarzystwa bliźnich moich ciężko nudnych, /
Od czczych plotek, i brzęku złośliwej obmowy, /
Pod postacią facecyj płaskich, często brudnych. </strofa>

<strofa>Kładąc cię, własnym myślom swobodnie oddany, /
Bujam sobie roskosznie w fantazyi dziedzinie; /
I czy żyję z przeszłością, czy przyszłości plany/
Rozwijam, teraźniejszość nieznacznie mi płynie/
Bez tych nieznośnych targań, któremi nas budzi/
Głupstwo, co chwila wyszłe z ust kochanej braci; /
A głupstwo tem przykrzejsze, że nietylko nudzi, /
Lecz najmniejszą, korzyścią czasu nie opłaci. </strofa>

<strofa>Co mi naprzykład z tego, że mi jakaś dama, /
Po raz setny opowie czyny wiekopomne/
I cnoty nieboszczyka swojego Adama, /
O których w dziesięć minut najpewniej zapomnę, /
Ile, że o tem nawet nikt z znajomych jego/
Nie pamięta, bo raczej powszechne jest zdanie, /
Że to był człek rozumu nader powszedniego, /
A i cnoty zażywał dość umiarkowanie. /
</strofa>

<strofa>Albo, że po raz tysiąc osiemdziesiąt wtóry, /
Opisze swojej Józi naprzód urodzenie/
W A.... --- potem wszystko, co ten cud natury/
Zrobił, zdziałał i stworzył na świata zdumienie, /
Tu, i na Monte Pincio, tam i w świecie całym, /
A zawsze: ja i Józia, my z Józią we dwoje..../
To wszystko powiedziane owym tonem śmiałym, /
Który znaczy: «Słuchajcie, bo to dzieło moje!.... »</strofa>

<strofa>Ty mię także uwalniasz, kochany pasyansie, /
Od słuchania szanownych naszych myślicieli, /
Którzy się po beziku, albo preferansie, /
Wzajemnie tem traktują, co gdzie usłyszeli, /
Albo co który widział; otóż zbiór ciekawy/
Uwag, twierdzeń, dowodzeń zdań najopatrzniejszych, /
Niedoczytanych nowin, z czego znów rozprawy, /
W kwestyach dla ich umysłu najniedostępniejszych. </strofa>

<strofa>Ludzie co nie rozróżnią walca od sonaty, /
O metodzie śpiewaczki rezonują śmiało; /
W jednym kącie zebrane same dyplomaty, /
W drugim reformatorzy, których też nie mało; /
Wprawdzie żaden nie słucha, bo wszyscy gadają, /
Ale z ruchów, postawy każdego widocznie/
Wnieść można o tych panach, że się wszyscy mają/
Mało za kompetentnych.... każden za wyrocznię. </strofa>

<strofa>I słusznie, wszak marszałków samych masz już pięciu, /
Nie jeden był podsędkiem, dwóch kuratorami/
Szkół jakichś, a choć trudno cokolwiek pojęciu, /
Jak się kraj mógł obchodzić takimi osłami, /
Zawsze to matedory, licząc prezydenta, /
Którego i dziś jeszcze poważane zdanie, /
I którego dowodzi figurka nadęta, /
Że sam się za mądrego ma też niesłychanie. /
</strofa>

<strofa>Nie maż prawa stentoru podnieść w każdym razie, /
Gdzie idzie o zbadanie wszech rzeczy przyczyny, /
Sztabs-rotmistrz co przesłużył lat sześć na Kaukazie, /
Alboteż nauczyciel niższych klas łaciny, /
Profesorem dziś zwany? --- <wyroznienie>cognoscere rerum</wyroznienie>/
<wyroznienie>Causas</wyroznienie>, tak im jest łatwo, jak pod dobrą porą/
Wypić pół kwarty wódki po flakach z imbierem, /
Lub bigosu z kapustą połknąć misę sporą. </strofa>

<strofa>To też tutaj dowodzą, że Paweł z Feliksem/
Są łotrami, jak mało na świecie szerokim, /
Tam dalej znowu Pawła zrobiono fenixem/
Cnót wszystkich, a Feliksa ledwie nie prorokiem, /
Tu o pani X. mowa, że rzadko jest dama/
Więcej cnotą, nauką i rozumem głośna; /
Zaledwieś w drugą stronę zwrócił się, taż sama/
Jest baba zła, kapryśna, głupia i nieznośna. </strofa>

<strofa>Pasyans mój układając, nic tego nie słyszę, /
A choć słyszę nie słucham, nawet gdy jest mowa/
Bo Masia o Ignasiu do Monisi pisze, /
I jak się Ewelinka wśród tego zachowa. /
A jeśli mi się zdarzy dołożyć uwagi/
Gdy mowa jest o kwiatkach trzech przy kapeluszu, /
To w istocie dlatego, że rzecz takiej wagi, /
Nie może być puszczona przecie mimo uszu. </strofa>

<strofa>Dzięki Tobie pasyansie, gdy nasze babule/
Po spowiedzi, komunji, trzech mszach i nieszporze, /
Pokrzepione na duchu, seraficznie, czule, /
Oszczekują się wzajem w chrześciańskiej pokorze, /
Ja nie wchodząc bynajmniej w rozbiór rzeczy całéj, /
Równie mało ciekawy, jak krytyk nieskory, /
Podziwiam tylko szczerze pożytek niemały, /
Jaki przynoszą spowiedź, trzy msze i nieszpory</strofa>

<strofa>A nadto w głębi duszy cieszę się najszczerzej, /
Że ludzie tak umieją kochać się i bawić/
Niewinnie, niezłośliwie, zacnie, w dobrej wierze, /
Że tak właśnie potrzeba Pana Boga chwalić; /
Że tak dobrze pojmują tę miłość bliźniego, /
Pierwszą jak sami twierdzą chrześciaństwa zasadę, /
A że sam ją inaczej rozumiem, dla tego/
Nic nie mówię, poziewam.... i kabałę kładę. </strofa>


</opowiadanie></utwor>