<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/ballady-i-romanse-switez/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mickiewicz, Adam</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Świteź</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.wolnelektury.pl/lektura/ballady-i-romanse</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kallenbach, Józef</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sutkowska, Olga</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ballada</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/ballady-i-romanse-switez</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://polona.pl/item/339046/2/</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Adam Mickiewicz, Poezje, tom 1 (Wiersze młodzieńcze - Ballady i romanse - Wiersze do r. 1824), wyd. 2 zwiększone, Krakowska Spółdzielnia Wydawnicza, Kraków 1922</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Adam Mickiewicz zm. 1855</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1926</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2007-09-06</dc:date>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/Caspar_David_Friedrich_-_Klosterruine_Eldena_ca.1825.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Klosterruine Eldena bei Greifswald, Caspar David Friedrich, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6268</dc:relation.coverImage.source>


    <category.thema>4CL</category.thema>
    <dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/ballady-i-romanse-switez.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7254-7</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/ballady-i-romanse-switez.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7255-4</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/ballady-i-romanse-switez.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7256-1</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/ballady-i-romanse-switez.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7257-8</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/ballady-i-romanse-switez.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7258-5</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta><category.thema.main>DCA</category.thema.main>
    <category.thema>1DTF</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<liryka_l>

<nota_red>
<akap>Wprowadzono medernizacje zapisu: Nowogródzkiej > nowogródzkiej; Car > car, Ruska > ruska; xiężyce > księżyce, xiądz > ksiądz, Xiążąt > Ksiażąt; tentent > tętent, ramie > ramię; wskróś > wskroś; Nie raz > Nieraz, zwolna > z wolna, nakształt > na kształt.</akap>


</nota_red>




<uwaga>Popr. wers 4, układ tekstu (wcięcia) oraz pisownię na podst. https://polona.pl/item-view/73710f94-ec4d-4537-9db2-ad784d4c3372?page=31</uwaga><autor_utworu>Adam Mickiewicz</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Ballady i romanse</dzielo_nadrzedne>
<abstrakt>
<akap>Pewnego dnia miejscowy dziedzic postanawia rozwikłać tajemnicę owianego złą sławą jeziora. Nie daje wiary ludowym opowieściom o tym, że jezioro jest przeklęte. Przekonany, że dobrze przygotowana ekspedycja badawcza wyjaśni zagadkowe zjawiska, przystępuje do działania.  Niezwykle nastrojowa, przejmująca i pełna emocji ballada, luźno nawiązująca do lokalnych legend z Nowogródczyzny.</akap><akap>

 
<tytul_dziela>Świteź</tytul_dziela> to jedna z kilkunastu ballad Adama Mickiewicza, które poeta zamieścił w swoim debiutanckim tomie <tytul_dziela>Ballady i romanse</tytul_dziela>, wydanym w Wilnie w 1822 roku. Adam Mickiewicz zadedykował ten utwór Michałowi Wereszczace, swojemu przyjacielowi, a jednocześnie bratu Maryli, ukochanej poety z czasów młodości. Akcja <tytul_dziela>Świtezi</tytul_dziela> rozgrywa się w dobrze znanych poecie rodzinnych stronach Wereszczaków, którzy byli właścicielami majątku w Płużynach na Nowogródczyźnie (obecnie terytorium Białorusi). Tytułowa Świteź to nazwa położonego tam jeziora. Adamowi Mickiewiczowi udało się zawrzeć w <tytul_dziela>Świtezi</tytul_dziela> wszystko, co charakterystyczne dla romantycznej ballady: nastrój grozy i tajemniczości, pomieszanie elementów realistycznych i fantastycznych, motywy zaczerpnięte z folkloru, a wreszcie opowieść o potędze przyrody, która staje się wykładnią ludowej moralności i ma zdolność wymierzania sprawiedliwości. </akap><akap>

 
Adam Mickiewicz nadał <tytul_dziela>Świtezi</tytul_dziela> formę opowieści snutej przez ludowego gawędziarza, bajarza, który zwraca się bezpośrednio do czytelnika lub słuchacza. <tytul_dziela>Ballada Świteź</tytul_dziela> napisana jest żywym i pełnym emocji językiem, stylizowanym na mowę potoczą. Narrator rozpoczyna swoją opowieść, zachęcając podróżnych do odwiedzenia niezwykle malowniczego jeziora, zastrzega jednak, aby nie zbliżać się do niego nocą, gdyż wówczas jezioro staje się sceną budzących grozę, tajemniczych zjawisk. Opis jeziora Świteź to pierwsza z trzech dających się wyodrębnić części ballady. Część druga jest opisem ekspedycji zorganizowanej przez pana Płużyn, który nie zważając na przestrogi miejscowego ludu, podejmuje próbę rozwikłania sekretu jeziora. Część trzecia to bardzo dramatyczna opowieść wyłowionej z wody nimfy, która opowiada dziedzicowi Płużyn i rybakom niezwykłą historię jeziora. Adam Mickiewicz zastosował w <tytul_dziela>Świtezi</tytul_dziela> tzw. kompozycję szkatułkową --- główny narrator tworzy swą opowieścią ramę fabularną, w obrębie której pojawia się opowieść innej postaci (w dłuższych utworach tych postaci może być wiele, jak np. w powieści Jana Potockiego <tytul_dziela>Rękopis znaleziony w Saragossie</tytul_dziela>).</akap><akap>
 
 
Czego dziedzic Płużyn i towarzyszący mu rybacy dowiadują się od tajemniczej nimfy? Otóż, okazuje się ona córką Tuhana, litewskiego władcy grodu, który onegdaj stał w miejscu jeziora. W obliczu najazdu Rusi na Litwę Tuhan musiał zdecydować, czy ruszyć na pomoc księciu litewskiemu Mendogowi, zabierając wszystkich rycerzy, czy pozostawić część z nich, aby chronili gród. Był to wybór tragiczny, gdyż Tuhan dysponował ograniczoną liczbą wojowników. Aby skutecznie pomóc Mendogowi, musiał zabrać wszystkich, ale wówczas zostawiał kobiety, dzieci i starców bez ochrony. Córka Tuhana pomogła ojcu podjąć decyzję, dzieląc się z nim swoją senną wizją, w której sam Bóg zsyła grodowi pomoc w postaci anioła: </akap>
  

<strofa>
,,Okrążył Świteź miecza błyskawicą, /
  I nakrył złotemi pióry, /
  I rzekł mi: póki męże za granicą, /
  Ja bronię żony i córy."
</strofa>



  
<akap_cd>Tuhan udał się więc na pomoc Mendogowi. Wkrótce potem do grodu zbliżyły się wrogie wojska. Pozostające w grodzie kobiety wpadły w rozpacz, bojąc się losu straszniejszego od śmierci --- gwałtów, hańby, niewoli. Aby nie wpaść w ręce Rusinów, zdecydowały się na samobójczą śmierć. Córka Tuhana błagała je, aby nie dopuszczały się tak straszliwego grzechu, lecz jej prośby nie docierały do oszalałych z lęku kobiet. Dziewczyna zaczęła więc głośno modlić się już nie o ratunek, lecz przynajmniej o godną śmierć.  Bóg jej wysłuchał i stał się cud. Kiedy Rusini dotarli do grodu, w jego miejscu było już tylko jezioro, porośnięte wokół wonnym, białym kwieciem. Wszystkie kobiety zostały zamienione w kwiaty i w ten sposób ocalone zarówno od napaści, jak też od grzechu samobójczej śmierci. Kto jednak zerwał choćby jeden kwiat, tego czekał straszny los --- choroba, ból i zgon. Taka kara spotkała wojsko cara --- stąd wzięła się lokalna nazwa kwiatów ,,cary''. Jezioro Świteź stało się miejscem spoczynku dusz, cmentarzyskiem, któremu należy się szacunek --- dlatego nie wolno naruszać jego spokoju połowami.</akap_cd>



  <akap>Rzeczywistość, którą Adam Mickiewicz odmalował w strofach ballady <tytul_dziela>Świteź</tytul_dziela>, ma dwoistą naturę. Przestrzeń, wydarzenia i osoby realne przenikają się ze światem fantastycznym i istotami, które do niego należą. To, co racjonalne, musi pogodzić się z istnieniem tego, co metafizyczne i magiczne. Symbolem tej dwoistości jest sama Świteź ---  za dnia jezioro jak każde inne, nocą ujawnia swoją niezwykłość. Narrator ballady, podobnie jak prosta ludność zamieszkująca okolicę, akceptuje owo rozszczepienie świata na to, co zwyczajne, i to, co nadprzyrodzone. Nie tylko jest pogodzony z istnieniem zjawisk niewytłumaczalnych, ale przyjmuje wobec nich postawę pełną pokory i szacunku. Jest to zgodne ze światopoglądem romantycznym, który --- parafrazując cytat z <tytul_dziela>Romantyczności</tytul_dziela> Adama Mickiewicza --- przedkłada ,,czucie i wiarę'' nad ,,mędrca szkiełko i oko". </akap><akap>Światopogląd oświeceniowy, ceniący wyżej wartość poznawczą intelektu i nauki, jest w <tytul_dziela>Świtezi</tytul_dziela> reprezentowany przez dziedzica Płużyn. Dziedzic za wszelką cenę pragnie wyjaśnić przyczyny niecodziennych zjawisk, zdobyć dowody empiryczne. Nie wierzy w klątwę, czary, magię. Mimo to, za radą narratora, zaprasza księdza, aby ten poświęcił poszukiwania i zmówił modlitwy. Decyzja ta ratuje członków ekspedycji od tragedii, gdyż naruszanie spokoju jeziora jest surowo karane. Wyłowiona z jeziora dziewczyna-nimfa wyjaśnia, że kara nie spotka ciekawskich tylko dlatego, że dziedzic Płużyn jest prawowitym spadkobiercą tych ziem, a poszukiwania prowadził ,,z Bogiem'' --- wprowadzenie elementu sakralnego jest wyrazem szacunku dla wiary i tajemnicy. Motyw wiary jest silnie obecny w <tytul_dziela>Świtezi</tytul_dziela> ---  to wiara ratuje przecież od okrucieństw Rusinów córkę Tuhana i inne mieszkanki grodu. Trudno jednak sprowadzać tę wiarę do kanonicznego chrześcijaństwa --- chodzi tu raczej o zaufanie do sił nadprzyrodzonych, do duchowości i metafizyki. Adam Mickiewicz, czerpiąc z folkloru, swobodnie miesza w balladzie elementy chrześcijaństwa i słowiańskich wierzeń pogańskich. <tytul_dziela>Świteź</tytul_dziela>, tak jak inne utwory z <tytul_dziela>Ballad i romansów</tytul_dziela> zawiera symbole i postaci zaczerpnięte z obu porządków. W <tytul_dziela>Świtezi</tytul_dziela> pojawia się ksiądz i modlitwy katolickie, ale też fantastyczna postać nimfy. Ludowa duchowość, tak inspirująca dla romantyków, czerpała zarówno z chrześcijaństwa, jak i z lokalnej tradycji mającej pogańskie korzenie. Z wiarą wiąże się kodeks etyczny i on także przybiera tu charakterystyczną dla romantyzmu formę. Według ludowej moralności każdy występek będzie osądzony i ukarany. Jest to element porządku świata, dlatego jego strażniczką jest sama natura. To ona wymierza sprawiedliwość zbrodniarzom. Piękne, białe kwiaty, symbole niewinności, mają trucicielską, zabójczą moc i tych, którzy je zerwą, spotyka zasłużona kara. Kara spotyka też ciekawskich, którzy zakłócają spokój jeziora i zamieszkujących je dusz. <tytul_dziela>Świteź </tytul_dziela>jest zatem zarówno legendą wyjaśniającą historię jeziora, jak też opowieścią o zbrodni i karze.</akap><akap>

 
Adam Mickiewicz zdołał uzyskać w <tytul_dziela>Świtezi</tytul_dziela> gotycki wręcz nastrój niesamowitości i tajemnicy. Dla osiągnięcia go poeta posłużył się licznymi środkami stylistycznymi. Obrazowość opisu budują świetnie dobrane epitety (,,cudnej topieli'', ,,żałośne modły'') oraz porównania (,,gładka jak szyba lodu'', ,,nieraz śród wody gwar jakoby w mieście''). Metafory pomagają uzyskać mroczną atmosferę (,,na miejscu stanęli głazem''), zaś personifikacje wzmagają odczucie niezwykłości (,,Świteź tam jasne rozprzestrzenia łona''). Liczne wykrzyknienia i pytania retoryczne wpływają na  dynamikę i emocje. <tytul_dziela>Świteź </tytul_dziela>to utwór o regularnej budowie --- ballada dzieli się na czterdzieści osiem strof, z których każda ma po cztery wersy (przy czym naprzemiennie występują wersy jedenasto- i ośmiozgłoskowe). Mimo to rytmika wiersza jest nieregularna, faluje, co udało się Adamowi Mickiewiczowi osiągnąć dzięki stosowaniu przerzutni oraz inwersji. W efekcie poeta uzyskał efekt swobodnej gawędy, opartej na mowie potocznej. Dynamika wiersza zmienia się, podążając za zmieniającym się nastrojem i emocjami. Zastosowany przez poetę tzw. <slowo_obce>presens historicum</slowo_obce>, czyli czas teraźniejszy historyczny sprawia, że czytelnik ma uczucie obserwowania dziejących się na jego oczach wydarzeń.
</akap><akap>
 
Od strony gatunkowej <tytul_dziela>Świteź</tytul_dziela> to typowa ballada i jako taka zawiera cechy różnych  rodzajów literackich --- liryki, epiki i dramatu (ballada jest bowiem gatunkiem synkretycznym). Sam termin ,,ballada'' odnosił się początkowo do pieśni tanecznej, a wywodzi się od włoskiego słowa <slowo_obce>ballare</slowo_obce> --- tańczyć. Normy ballady jako gatunku literackiego skrystalizowały się na przełomie XIV i XV wieku. Ballady mają układ stroficzny, cechują się melodycznością i rytmicznością i zazwyczaj występują w nich rymy i paralelizmy (elementy liryczne). Opowiadają o wydarzeniach, które przedstawiane są przez trzecioosobowego i wszechwiedzącego narratora (element epicki), zawierają też elementy dialogu (element dramatyczny). Są opowieścią osnutą wokół jednego, wyrazistego wątku i mają jasno zarysowany konflikt. Najczęściej występują w nich dwaj, trzej główni bohaterowie, pozostali to postaci epizodyczne, zlewające się z tłumem.  Spopularyzowana dzięki Mickiewiczowi ballada stała się jednym z ulubionych gatunków polskich romantyków. <tytul_dziela>Ballady i romanse</tytul_dziela> uważane są za manifest polskiego romantyzmu, a datę ukazania się tomu uznano za symboliczny początek tej epoki w polskiej sztuce i literaturze. </akap><akap>Ballady Adama Mickiewicza inspirowały innych twórców od momentu ukazania się po dziś dzień. Na podstawie <tytul_dziela>Świtezi</tytul_dziela> reżyser Kamil Polak zrealizował w 2010 roku znakomity plastycznie i nagradzany na świecie film animowany, wyprodukowany przez wytwórnię Se-ma-for, we współpracy z wieloma producentami zagranicznymi. Pytany o to, co skłoniło go do sięgnięcia po ballady Adama Mickiewicza, reżyser mówił: ,,Już kiedy czytałem je po raz pierwszy, ich epicki rozmach zrobił na mnie wrażenie. To esencja dreszczu i grozy, a przy tym same konkrety (...). Pamiętam, że podczas pierwszej lektury Świtezi czułem się, jakbym oglądał przygodowo-kostiumowy film na miarę <tytul_dziela>Władcy pierścieni</tytul_dziela>.'' (cytat za portalem Culture.pl)</akap><akap>Ballada <tytul_dziela>Świteź</tytul_dziela> Adama Mickiewicza jest dostępna jako e-book w formatach EPUB i MOBI oraz jako PDF. Utwór jako lektura szkolna w liceach i technikach, został opracowany z myślą o uczennicach i uczniach. Audiobook czyta Roma Gąsiorowska.</akap>


</abstrakt>
<nazwa_utworu>Świteź</nazwa_utworu>

<dedykacja><akap>Do Michała Wereszczaki</akap></dedykacja>



<strofa><begin id="b1189067330910"/><motyw id="m1189067330910">Woda</motyw>Ktokolwiek będziesz w nowogródzkiej<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q278743"></ref> stronie,/
<wers_wciety typ="1">Do Płużyn<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q6526634"></ref> ciemnego boru</wers_wciety>/
Wjechawszy, pomnij zatrzymać twe konie,/
<wers_wciety typ="1">Byś się przypatrzył jezioru.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Świteź<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q2662419"></ref> tam jasne rozprzestrzenia łona,/
<wers_wciety typ="1">W wielkiego kształcie obwodu,</wers_wciety>/
Gęstą po bokach puszczą oczerniona,/
<wers_wciety typ="1">A gładka jak szyba lodu.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Jeżeli nocną przybliżysz się dobą/
<wers_wciety typ="1">I zwrócisz ku wodom lice:</wers_wciety>/
Gwiazdy nad tobą i gwiazdy pod tobą/
<wers_wciety typ="1">I dwa obaczysz księżyce.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Niepewny, czyli szklanna spod twej stopy/
<wers_wciety typ="1">Pod niebo idzie równina,</wers_wciety>/
Czyli też niebo swoje szklanne stropy/
<wers_wciety typ="1">Aż do nóg twoich ugina;</wers_wciety></strofa>

<strofa>Gdy oko brzegów przeciwnych nie sięga,/
<wers_wciety typ="1">Dna nie odróżnia od szczytu:</wers_wciety>/
Zdajesz się wisieć w środku niebokręga,/
<wers_wciety typ="1">W jakiejś otchłani błękitu.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Tak w noc, pogodna jeśli służy pora,/
<wers_wciety typ="1">Wzrok się przyjemnie ułudzi...</wers_wciety>/
<begin id="b1189067394008"/><motyw id="m1189067394008">Czary</motyw>Lecz, żeby w nocy jechać do jeziora,/
<wers_wciety typ="1">Trzeba być najśmielszym z ludzi.<end id="e1189067330910"/></wers_wciety></strofa>

<strofa>Bo jakie szatan wyprawia tam harce!/
<wers_wciety typ="1">Jakie się larwy<pr><slowo_obce>larwy</slowo_obce> --- straszydła.</pr> szamocą!</wers_wciety>/
Drżę cały, kiedy bają o tém starce,/
<wers_wciety typ="1">I strach wspominać przed nocą.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Nieraz śród wody gwar jakoby w mieście,/
<wers_wciety typ="1">Ogień i dym bucha gęsty,</wers_wciety>/
I zgiełk walczących i wrzaski niewieście/
<wers_wciety typ="1">I dzwonów gwałt, i zbrój chrzęsty.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Nagle dym spada, hałas się uśmierza,/
<wers_wciety typ="1">Na brzegach tylko szum jodły,</wers_wciety>/
W wodach gadanie cichego pacierza,/
<wers_wciety typ="1">I dziewic żałośne modły.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Co to ma znaczyć? różni różnie plotą:/
<wers_wciety typ="1">Cóż, kiedy nie był nikt na dnie;</wers_wciety>/
Biegają wieści pomiędzy prostotą,/
<wers_wciety typ="1">Lecz któż z nich prawdę odgadnie?<end id="e1189067394008"/></wers_wciety></strofa>

<strofa>Pan na Płużynach, którego pradziady/
<wers_wciety typ="1">Były Świtezi dziedzice,</wers_wciety>/
Z dawna przemyślał i zasięgał rady,/
<wers_wciety typ="1">Jak te zbadać tajemnice.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Kazał przybory w bliskiém robić mieście,/
<wers_wciety typ="1">I wielkie sypał wydatki:</wers_wciety>/
Związano niewód, głęboki stóp dwieście,/
<wers_wciety typ="1">Budują czółny i statki.</wers_wciety></strofa>

<strofa><begin id="b1189067514932"/><motyw id="m1189067514932">Ksiądz, Religia</motyw>Ja ostrzegałem: że w tak wielkiém dziele/
<wers_wciety typ="1">Dobrze, kto z Bogiem poczyna;</wers_wciety>/
Dano więc na mszę w niejednym kościele,/
<wers_wciety typ="1">I ksiądz przyjechał z Cyryna<pr>Cyryn --- miasteczko w Nowogródzkiem, z kościołem parafialnym. Do parafii cyryńskiej należały Płużyny.</pr><ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q3917501"></ref>.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Stanął na brzegu, ubrał się w ornaty,/
<wers_wciety typ="1">Przeżegnał, pracę pokropił;<end id="e1189067514932"/></wers_wciety>/
Pan daje hasło: odbijają baty<pr><slowo_obce>baty</slowo_obce> --- czółna.</pr>,/
<wers_wciety typ="1">Niewód się z szumem zatopił.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Topi się, pławki<pr><slowo_obce>pławki</slowo_obce> (<slowo_obce>pławy</slowo_obce>, <slowo_obce>pławuki</slowo_obce>) --- kawałki kory przytwierdzane do górnej krawędzi sieci w celu utrzymania jej na wodzie.</pr> na dół z sobą spycha,/
<wers_wciety typ="1">Tak przepaść wody głęboka;</wers_wciety>/
Prężą się liny, niewód idzie z cicha,/
<wers_wciety typ="1">Pewnie nie złowią ni oka<pr><slowo_obce>Pewnie nie złowią ni oka</slowo_obce> --- zwrot ludowy, używany na Białej Rusi i Podolu; <slowo_obce>oko</slowo_obce>: waga trzech funtów.</pr>.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Na brzeg oboje wyjęto już skrzydło,/
<wers_wciety typ="1">Ciągną ostatek więcierzy:</wers_wciety>/
Powiémże jakie złowiono straszydło?/
<wers_wciety typ="1">Choć powiem, nikt nie uwierzy.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Powiém jednakże. Nie straszydło wcale,/
<wers_wciety typ="1">Żywa kobiéta w niewodzie,</wers_wciety>/
Twarz miała jasną, usta jak korale,/
<wers_wciety typ="1">Włos biały skąpany w wodzie.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Do brzegu dąży. A gdy jedni z trwogi/
<wers_wciety typ="1">Na miejscu stanęli głazem,</wers_wciety>/
Drudzy zwracają ku ucieczce nogi,/
<wers_wciety typ="1">Łagodnym rzecze wyrazem:</wers_wciety></strofa>

<strofa>«Młodzieńcy! wiecie, że tutaj bezkarnie/
<wers_wciety typ="1">Dotąd nikt statku nie spuści:</wers_wciety>/
Każdego śmiałka jezioro zagarnie/
<wers_wciety typ="1">Do nieprzebrnionych czeluści.</wers_wciety></strofa>

<strofa>I ty, zuchwały, i twoja gromada/
<wers_wciety typ="1">Wraz byście poszli w głębinie<pr><slowo_obce>głębinia</slowo_obce> (forma białorus.) --- głębina.</pr>:</wers_wciety>/
Lecz, że to kraj był twojego pradziada,/
<wers_wciety typ="1">Że w tobie nasza krew płynie;</wers_wciety></strofa>

<strofa><begin id="b1189067678140"/><motyw id="m1189067678140">Bóg, Religia</motyw>Choć godna kary jest ciekawość pusta,/
<wers_wciety typ="1">Lecz, żeście z Bogiem poczęli,</wers_wciety>/
Bóg wam przez moje opowiada usta,/
<wers_wciety typ="1">Dzieje tej cudnej topieli.<end id="e1189067678140"/></wers_wciety></strofa>

<strofa><begin id="b1189067749157"/><motyw id="m1189067749157">Miasto</motyw>Na miejscach, które dziś piaskiem zaniosło,/
<wers_wciety typ="1">Gdzie car<pr><slowo_obce>car</slowo_obce> --- podbiał (ziele).</pr> i trzcina zarasta,</wers_wciety>/
Po których teraz wasze biega wiosło,/
<wers_wciety typ="1">Stał okrąg pięknego miasta.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Świteź, i w sławne orężem ramiona/
<wers_wciety typ="1">I w kraśne twarze bogata,</wers_wciety>/
Niegdyś od książąt Tuhanów<pr><slowo_obce>od książąt Tuhanów</slowo_obce> --- aluzja do Tuhanowicz, wsi należącej do Wereszczaków, gdzie przebywała Maryla.</pr> rządzona,/
<wers_wciety typ="1">Kwitnęła przez długie lata.<end id="e1189067749157"/></wers_wciety></strofa>

<strofa>Nie ćmił widoku ten ostęp ponury:/
<wers_wciety typ="1">Przez żyzne wskroś okolice</wers_wciety>/
<begin id="b1189068330457"/><motyw id="m1189068330457">Przywódca, Wojna, Żołnierz</motyw>Widać stąd było nowogródzkie mury,/
<wers_wciety typ="1">Litwy naówczas stolicę.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Raz niespodzianie obiegł<pe><slowo_obce>obiec</slowo_obce> (daw.) --- tu: otoczyć, prowadzić oblężenie (np. miasta).</pe> tam Mendoga<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q11777359"></ref>/
<wers_wciety typ="1">Potężném wojskiem car z Rusi<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q609850"></ref>;</wers_wciety>/
Na całą Litwę<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q37"></ref> wielka padła trwoga,/
<wers_wciety typ="1">Że Mendog poddać się musi.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Nim ściągnął wojsko z odległej granicy,/
<wers_wciety typ="1">Do ojca mego napisze:</wers_wciety>/
--- »Tuhanie! w tobie obrona stolicy,/
<wers_wciety typ="1">Śpiesz, zwołaj twe towarzysze«.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Skoro przeczytał Tuhan list książęcy/
<wers_wciety typ="1">I wydał rozkaz do wojny,</wers_wciety>/
Stanęło zaraz mężów pięć tysięcy,/
<wers_wciety typ="1">A każdy konny i zbrojny.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Uderzą w trąby, rusza młódź, już w bramie/
<wers_wciety typ="1">Błyska Tuhana proporzec,</wers_wciety>/
Lecz Tuhan stanie i ręce załamie,/
<wers_wciety typ="1">I znowu jedzie na dworzec.</wers_wciety></strofa>

<strofa>I mówi do mnie: --- »Jaż własnych mieszkańców/
<wers_wciety typ="1">Dla obcej zgubię odsieczy?</wers_wciety>/
Wszak wiesz, że Świteź nie ma innych szańców,/
<wers_wciety typ="1">Prócz naszych piersi i mieczy.</wers_wciety></strofa>

<strofa><begin id="b1189069106821"/><motyw id="m1189069106821">Anioł, Bóg, Córka, Miasto</motyw>Jeśli rozdzielę szczupłe wojsko moje,/
<wers_wciety typ="1">Krewnemu nie dam obrony;</wers_wciety>/
A jeśli wszyscy pociągniem na boje,/
<wers_wciety typ="1">Jak będą córy i żony?«<end id="e1189068330457"/></wers_wciety></strofa>

<strofa>»Ojcze, odpowiem, lękasz się niewcześnie,/
<wers_wciety typ="1">Idź, kędy sława cię woła,</wers_wciety>/
Bóg nas obroni: dziś nad miastem we śnie,/
<wers_wciety typ="1">Widziałam jego anioła.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Okrążył Świteź miecza błyskawicą,/
<wers_wciety typ="1">I nakrył złotemi pióry,</wers_wciety>/
I rzekł mi: póki męże za granicą,/
<wers_wciety typ="1">Ja bronię żony i córy«. ---<end id="e1189069106821"/></wers_wciety></strofa>

<strofa><begin id="b1189069337092"/><motyw id="m1189069337092">Miasto, Walka</motyw>Usłuchał Tuhan, i za wojskiem goni;/
<wers_wciety typ="1">Lecz gdy noc spada ponura,</wers_wciety>/
Słychać gwar z dala, szczęk i tętent koni,/
<wers_wciety typ="1">I zewsząd straszny wrzask: ura!</wers_wciety></strofa>

<strofa>Zagrzmią tarany, padły bram ostatki,/
<wers_wciety typ="1">Zewsząd pocisków grad leci,</wers_wciety>/
Biegą na dworzec starce, nędzne matki,/
<wers_wciety typ="1">Dziewice i drobne dzieci.<end id="e1189069337092"/></wers_wciety></strofa>

<strofa>»Gwałtu! wołają, zamykajcie bramę,/
<wers_wciety typ="1">Tuż, tuż, za nami Ruś wali.</wers_wciety>/
Ach! zgińmy lepiej, zabijmy się same,/
<wers_wciety typ="1">Śmierć nas od hańby ocali«.</wers_wciety></strofa>

<strofa><begin id="b1189069531893"/><motyw id="m1189069531893">Bóg, Samobójstwo</motyw>Natychmiast wściekłość bierze miejsce strachu;/
<wers_wciety typ="1">Miecą bogactwa na stosy,</wers_wciety>/
Przynoszą żagwie i płomień do gmachu,/
<wers_wciety typ="1">I krzyczą strasznemi głosy:</wers_wciety></strofa>

<strofa>»Przeklęty będzie, kto się nie dobije!«/
<wers_wciety typ="1">Broniłam, lecz próżny opór:</wers_wciety>/
Klęczą, na progach wyciągają szyje,/
<wers_wciety typ="1">A drugie przynoszą topór.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Gotowa zbrodnia... Czyli wezwać hordy/
<wers_wciety typ="1">I podłe przyjąć kajdany,</wers_wciety>/
Czy bezbożnemi wytępić się mordy?.../
<wers_wciety typ="1">Panie, zawołam, nad pany:</wers_wciety></strofa>

<strofa>Jeśli nie możem ujść nieprzyjaciela,/
<wers_wciety typ="1">O śmierć błagamy u Ciebie,</wers_wciety>/
Niechaj nas lepiéj Twój piorun wystrzela,/
<wers_wciety typ="1">Lub żywych ziemia pogrzebie!</wers_wciety></strofa>

<strofa>Wtém, jakaś białość nagle mię otoczy,/
<wers_wciety typ="1">Dzień zda się spędzać noc ciemną:</wers_wciety>/
Spuszczam ku ziemi przerażone oczy.../
<wers_wciety typ="1">Już ziemi nié ma pode mną!...</wers_wciety></strofa>

<strofa><begin id="b1189069690064"/><motyw id="m1189069690064">Dziewictwo</motyw><begin id="b1189069801095"/><motyw id="m1189069801095">Rośliny</motyw>Takeśmy uszły zhańbienia i rzezi./
<wers_wciety typ="1">Widzisz to ziele dokoła,</wers_wciety>/
To są małżonki i córki Świtezi,/
<wers_wciety typ="1">Które Bóg przemienił w zioła.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Białawém kwieciem, jak białe motylki,/
<wers_wciety typ="1">Unoszą się nad topielą;</wers_wciety>/
List<pr><slowo_obce>list</slowo_obce> (starop.) --- liść (por.: <wyroznienie>listopad</wyroznienie>).</pr> ich zielony, jak jodłowe szpilki,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy je śniegi pobielą.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Za życia cnoty niewinnéj obrazy,/
<wers_wciety typ="1">Jéj barwę mają po zgonie,</wers_wciety>/
W ukryciu żyją i nie cierpią skazy,/
<wers_wciety typ="1">Śmiertelne nie tkną ich dłonie.<end id="e1189069690064"/><end id="e1189069531893"/></wers_wciety></strofa>

<strofa>Doświadczył tego car i ruska zgraja,/
<wers_wciety typ="1">Gdy piękne ujrzawszy kwiecie,</wers_wciety>/
Ten rwie i szyszak stalony umaja,/
<wers_wciety typ="1">Ten wianki na skronie plecie:</wers_wciety></strofa>

<strofa>Kto tylko ściągnął do głębini ramię,/
<wers_wciety typ="1">Tak straszna jest kwiatów władza,</wers_wciety>/
Że go natychmiast choroba wyłamie,/
<wers_wciety typ="1">I śmierć gwałtowna ugadza.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Choć czas te dzieje wymazał z pamięci,/
<wers_wciety typ="1">Pozostał sam odgłos kary,</wers_wciety>/
Dotąd w swych baśniach prostota go święci,/
<wers_wciety typ="1">I kwiaty nazywa cary». ---<end id="e1189069801095"/></wers_wciety></strofa>

<strofa>To mówiąc, pani z wolna się oddala,/
<wers_wciety typ="1">Topią się statki i sieci,</wers_wciety>/
Szum słychać w puszczy, poburzona fala/
<wers_wciety typ="1">Z łoskotem na brzegi leci.</wers_wciety></strofa>

<strofa>Jezioro do dna pękło na kształt rowu,/
<wers_wciety typ="1">Lecz próżno za nią wzrok goni,</wers_wciety>/
Wpadła i falą nakryła się znowu,/
<wers_wciety typ="1">I więcéj nie słychać o niéj.</wers_wciety></strofa>

</liryka_l></utwor>