<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/ballady-i-romanse-lilje/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mickiewicz, Adam</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Lilije</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.wolnelektury.pl/lektura/ballady-i-romanse</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kallenbach, Józef</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sutkowska, Olga</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ballada</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/ballady-i-romanse-lilje</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://polona.pl/item/339046/2/</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Adam Mickiewicz, Poezje, tom 1 (Wiersze młodzieńcze - Ballady i romanse - Wiersze do r. 1824), Krakowska Spółdzielnia Wydawnicza, wyd. 2 zwiększone, Kraków 1922</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Adam Mickiewicz zm. 1855</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1926</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2007-09-06</dc:date>


<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/Caspar_David_Friedrich_-_Frau_vor_untergehender_Sonne.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Frau vor untergehender Sonne, Caspar David Friedrich, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6259</dc:relation.coverImage.source>

<category.thema>DCA</category.thema>
    <category.thema>4CL</category.thema>
    <dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/ballady-i-romanse-lilje.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7259-2</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/ballady-i-romanse-lilje.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7260-8</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/ballady-i-romanse-lilje.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7261-5</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/ballady-i-romanse-lilje.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7262-2</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/ballady-i-romanse-lilje.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7263-9</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta><category.thema.main>DCA.WL-R </category.thema.main>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
  <liryka_lp>


<autor_utworu>Adam Mickiewicz</autor_utworu>




<dzielo_nadrzedne>Ballady i romanse</dzielo_nadrzedne>
<abstrakt>
<akap>Kiedy bohaterka tej ballady zdradza przebywającego poza domem męża, nie ma pojęcia, że stawia pierwszy krok na drodze ku przepaści. <tytul_dziela>Lilije</tytul_dziela> to pełna emocji opowieść o zbrodni i karze, w której na straży sprawiedliwości stają siły nadprzyrodzone.</akap><akap>

 
<tytul_dziela>Lilije</tytul_dziela> (powstałe już w 1820 roku) są jedną z kilkunastu ballad, które Adam Mickiewicz zamieścił w swoim debiutanckim tomie <tytul_dziela>Ballady i romanse</tytul_dziela> z 1822 roku. Wydane w Wilnie <tytul_dziela>Ballady i romanse</tytul_dziela> uważane są za manifest polskiego romantyzmu, a datę ich ukazania się uznaje się za symboliczny początek tej epoki w polskiej sztuce i literaturze. </akap><akap>
W tomie znalazły się zarówno ballady poważne, jak i zabarwione ironicznym humorem, a także przypowiastki sentymentalne (których źródeł literackich można upatrywać w dumkach i sielankach). Często występują w nich motywy zaczerpnięte z folkloru. Tak jest w przypadku <tytul_dziela>Liliji</tytul_dziela>, opatrzonych przez Adama Mickiewicza podtytułem <tytul_dziela>Z pieśni gminnej</tytul_dziela>.  Inspiracją dla ballady była ludowa pieśń <tytul_dziela>Pani zabiła pana</tytul_dziela>. Opowiada ona o kobiecie, która zdradza przebywającego na wojnie męża, a gdy ten wraca do domu, morduje go, obawiając się, że jej niewierność wyjdzie na jaw (na jego grobie sieje jednak rutę, nie lilie). Adamowi Mickiewiczowi udało się w <tytul_dziela>Lilijach</tytul_dziela> uczynić z tej fabuły historię nie tylko poruszającą i pełną emocji, ale także głęboko metaforyczną. Utwór ma bardzo wyraziste przesłanie moralne i ukazuje metafizyczny związek między dobrem a złem. <tytul_dziela>Lilije</tytul_dziela> zawierają w sobie elementy historyczne, realistyczne oraz fantastyczne, łącząc je ze swobodą charakterystyczną dla romantycznej ballady. </akap><akap>Akcja <tytul_dziela>Liliji </tytul_dziela>została przez Adama Mickiewicza ulokowana w średniowieczu --- dowiadujemy się, że mąż głównej bohaterki udał się na wyprawę wojenną na Kijów z królem Bolesławem (Chrobrym lub Śmiałym). Mamy tu więc do czynienia z bardzo lubianym przez romantyków zabiegiem --- historycyzmem. Polega on na przeniesieniu fabuły utworu w czasy odległe autorowi. Ale choć akcja ballady rozgrywa się w średniowieczu, to jej temat jest ponadczasowy i uniwersalny. Opowiada ona o naturze zła i konsekwencjach zbrodni. W przedstawionej w <tytul_dziela>Lilijach</tytul_dziela> historii jeden niemoralny czyn pociąga za sobą kolejne. Zaczyna się od niepanowania nad pożądaniem --- bohaterka ballady zdradza męża. Następnie bojąc się ujawnienia swego postępku, morduje człowieka, któremu ślubowała miłość i wierność. A choć prześladuje ją wspomnienie dokonanego czynu i obawia się kary, nie czuje jednak skruchy i żalu. Przeraża ją nie to, co zrobiła, lecz perspektywa odkrycia przez innych jej czynu. Brak skruchy powoduje, że zło może się szerzyć dalej. Kobieta okłamuje własne dzieci, którym zabiła ojca. Kiedy bracia męża przybędą go szukać, ich także okłamie. I ponownie ulegnie pożądaniu, romansując z braćmi swojej ofiary. Bracia także zostają wciągnięci w krąg występku. Zamiast starać się poznać prawdę o zniknięciu brata, flirtują z jego żoną, a w końcu, powodowani namiętnością, stają do wzajemnej, bratobójczej walki.</akap><akap>

 
<tytul_dziela>Lilije</tytul_dziela> kryją w sobie bogatą warstwę symboliczną. W tekście trzykrotnie pojawiają się tytułowe lilie. Są to kwiaty symbolizujące niewinność i czystość, a zatem przeciwieństwo tego, co reprezentuje sobą bohaterka ballady --- rozpustnica, zdrajczyni, mężobójczyni. To, że kobieta, pragnąc zamaskować swój czyn, sadzi na grobie ofiary właśnie lilie, wydaje się dodatkowym szyderstwem z cnoty. Podobnie jak to, że bracia zmarłego właśnie z tych kwiatów plotą wianki, których urodę oceniając, kobieta ma dokonać wyboru nowego męża. Choć czynią to nieświadomie, nie zmienia to jednak faktu, że skalali braterskie więzi i sprofanowali grób. Po raz trzeci lilie pojawiają się w finale ballady --- wyrastają w miejscu cerkwi, w której miało dojść do zaślubin morderczyni z jednym z braci ofiary. W <tytul_dziela>Lilijach</tytul_dziela> Adama Mickiewicza, jak w wielu innych utworach romantycznych, przyroda staje się wykładnią i narzędziem ludowej moralności. A moralność ta wymaga, aby każda zbrodnia doczekała się kary. Jeśli ludzie nie dokonają sądu i nie wydadzą wyroku --- uczyni to sama natura. To dzięki liliom wyrosłym na grobie powraca upiór zamordowanego męża. Żona przyzywa go nieświadomie, kiedy bierze w dłonie wianek, symbol czystości i niewinności panny młodej --- uwity z kwiatów, które posadziła dla zamaskowania swojej wiarołomności i zbrodni. Kiedy pojawia się upiór, wszyscy poznają prawdę, a chwilę później cerkiew zapada się pod ziemię, niczym biblijna Sodoma i Gomora. Warto zwrócić uwagę na ten motyw --- kara spotyka całą społeczność, nie tylko mężobójczynię i jej zalotników. Czy nie jest to niesprawiedliwe i okrutne? Dlaczego konsekwencje czynów kilku osób ponoszą wszyscy? Należy zatem postawić pytanie: czy rzeczywiście obecni w cerkwi goście weselni są bez winy? Zapewne znajduje się wśród nich także pierwszy kochanek wiarołomnej żony, a może jest ich kilku? A co z dziećmi, które ,,zapomniały ojca"? Co z pozostałymi mieszkańcami okolicy? Może nie tyle nie znali prawdy, ile nie chcieli jej poznać? Odwracanie oczu od grzechu to także grzech. Zło rozrasta się niczym chwast, musi więc zostać powstrzymane i dosłownie wyrwane z korzeniami. Dlatego cerkiew zapada się pod ziemię, pochłaniając wszystkich, winnych i niewinnych. Zdarzenie to ma wymiar nie tylko etyczny, ale także metafizyczny. Przywraca naturze ład, zaburzony przez najbardziej sprzeczny z naturą czyn --- odebranie życia. Wyplenione zostały chwasty grzechu, w ich miejscu wyrastają lilie. Oznaczają triumf prawdy, sprawiedliwości i zwycięstwa dobra nad złem.</akap><akap>

 
Interpretując <tytul_dziela>Lilije</tytul_dziela> Adama Mickiewicza, warto też zwrócić uwagę na występującą w balladzie postać Pustelnika. Pustelnik ma wiedzę o sprawach życia, śmierci, duchowości. Reprezentuje zatem figurę mędrca. Pełni też rolę spowiednika, któremu morderczyni wyznaje, co uczyniła. Jego osąd moralny jest jednoznaczny. Pustelnik potępia czyn kobiety i przeraża go, że nie odczuwa ona skruchy. Ale ---  tak jak katolicki ksiądz spowiednik ---  zachowuje dla siebie wiedzę o tym, co się stało; nie wydaje sekretu, nie ingeruje w wydarzenia. Pustelnik występujący w <tytul_dziela>Lilijach</tytul_dziela> jest jednak kimś więcej niż mędrcem i powiernikiem sekretów. Dysponuje wielką mocą --- wie, jak przywołać zmarłego. Jest zatem kimś w rodzaju pogańskiego czarownika, ogniwem łączącym świat ludzi ze światem nadprzyrodzonym.</akap><akap><tytul_dziela>Lilije</tytul_dziela> to utwór od pierwszych strof przepojony nastrojem niesamowitości i grozy (co bardzo charakterystyczne dla ballad romantycznych), a jednocześnie niezwykle emocjonalny. Narracja jest dynamiczna, wręcz nerwowa, urywana, niczym oddech zagrzebującej pośpiesznie zwłoki morderczyni. Adam Mickiewicz osiągnął taki efekt, umiejętnie dobierając środki literackie. Utwór podzielony jest na strofy, ale mają one nieregularną liczbę wersów. Większość z nich napisana jest siedmiozgłoskowcem, lecz w dialogach zdarzają także wersy znacznie krótsze, co wpływa na rytm ballady, budując jej nerwowe tempo. Występują zarówno rymy parzyste, jak krzyżowe. Bogate środki stylistyczne służą nadaniu plastyczności opisom i tworzą pożądaną przez poetę atmosferę. Istotne są zwłaszcza epitety (,,podziemnym woła głosem", ,,Ciemno, wietrzno, ponuro") oraz porównania. Porównania i  anafory wpływają na dynamikę i rytm opowieści, bywają zresztą zestawianie razem:  ,,A on już leży w grobie, / A nad nim kwiatki rosną,/ A rosną tak wysoko, / Jak on leży głęboko." Liczne wykrzyknienia także dodają dynamizmu i emocji:  ,,Ha! ha! mąż się nie dowie! / Oto krew! oto nóż!". W tekście znajdziemy też wiele metafor: ,,Byleby moję zbrodnię / Wieczysta noc powlekła", ,,droga cnoty śliska", ,,twarda wieczności brama". Historię opowiada trzecioosobowy, wszechwiedzący narrator --- mamy zatem do czynienia z liryką pośrednią. Szczególny zapis nazwy tytułowych kwiatów oddaje brzmienie w czasach Mickiewicza tego słowa (trzysylabowego: li-li-je), co znajduje odzwierciedlenie w rytmie wiersza.</akap><akap>
 
 
Od strony gatunkowej <tytul_dziela>Lilije</tytul_dziela> to typowa ballada i jako taka zawiera cechy różnych  rodzajów literackich --- liryki, epiki i dramatu (ballada jest bowiem gatunkiem synkretycznym). Sam termin ,,ballada" odnosił się początkowo do pieśni tanecznej, a wywodzi się od włoskiego słowa <tytul_dziela/><slowo_obce>ballare</slowo_obce> --- tańczyć. Normy ballady jako gatunku literackiego skrystalizowały się na przełomie XIV i XV wieku. Ballady mają układ stroficzny, cechują się melodycznością i rytmicznością i zazwyczaj występują w nich rymy i paralelizmy (elementy liryczne). Opowiadają o wydarzeniach, które przedstawiane są przez trzecioosobowego i wszechwiedzącego narratora (element epicki), zawierają też elementy dialogu (element dramatyczny). Są opowieścią osnutą wokół jednego, wyrazistego wątku i mają jasno zarysowany konflikt. Najczęściej występują w nich dwaj, trzej główni bohaterowie, pozostali to postaci epizodyczne, zlewające się z tłumem.  Spopularyzowana dzięki Mickiewiczowi ballada stała się jednym z ulubionych gatunków polskich romantyków.</akap><akap><tytul_dziela>Lilije</tytul_dziela> Adama Mickiewicza wpisują się w ciąg opowieści o winie i karze, obecny w kulturze i literaturze od jej zarania po dzień dzisiejszy. Motyw ten znajdziemy w Biblii, w mitologiach i w folklorze. Znajdziemy u Shakespeare'a  (<tytul_dziela>Makbet</tytul_dziela>,  <tytul_dziela>Tytus Andronikus</tytul_dziela>) i u Dostojewskiego (<tytul_dziela>Zbrodnia i Kara</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Bracia Karamazow</tytul_dziela>). Znajdziemy go w arcydziełach literatury i w powieściach brukowych, na płótnach wielkich mistrzów i w marnych filmach. Galeria zbrodniarzy i ich uczynków jest bogata i różnorodna, fascynacja nimi niezmienna od wieków, a pytanie o naturę zła i jego konsekwencje dla człowieka pozostaje zawsze aktualne.
</akap><akap>Ballada <tytul_dziela>Lilije</tytul_dziela> Adama Mickiewicza jest dostępna jako e-book w formatach EPUB i MOBI, a także jako plik PDF. Utwór jest lekturą obowiązkową w liceach i technikach i został opracowany redakcyjnie, w tym opatrzony przypisami, z myślą o uczniach i uczennicach. Zamieszczony na stronie Wolnych Lektur audiobook <tytul_dziela>Lilije</tytul_dziela> czyta Katarzyna Misiewicz.</akap>


</abstrakt>

<nazwa_utworu>Lilije</nazwa_utworu>

<nota><akap>(z pieśni gminnej)</akap></nota>



<strofa><begin id="b1189064257681"/><motyw id="m1189064257681">Mąż, Morderstwo, Zbrodniarz, Żona</motyw><begin id="b1220610816456"/><motyw id="m1220610816456">Kwiaty</motyw><wers_akap>Zbrodnia to niesłychana,</wers_akap>/
Pani zabija pana./
Zabiwszy grzebie w gaju,/
Na łączce przy ruczaju,/
Grób liliją zasiewa,/
Zasiewając tak śpiewa:/
«Rośnij kwiecie wysoko,/
Jak pan leży głęboko;/
Jak pan leży głęboko,/
Tak ty rośnij wysoko».<end id="e1220610816456"/></strofa>

<strofa><wers_akap>Potem cała skrwawiona,</wers_akap>/
Męża zbójczyni żona,/
Bieży przez łąki, przez knieje,/
I górą, i dołem, i górą./
Zmrok pada, wietrzyk wieje;/
Ciemno, wietrzno, ponuro./
Wrona gdzieniegdzie kracze,/
I puchają puchacze.</strofa>

<strofa><wers_akap>Bieży w dół do strumyka,</wers_akap>/
Gdzie stary rośnie buk,/
Do chatki pustelnika/
Stuk stuk, stuk stuk!</strofa>

<strofa><wers_akap>«Kto tam?» Spadła zapora,</wers_akap>/
Wychodzi starzec, świeci;/
<begin id="b1220609764236"/><motyw id="m1220609764236">Wina, Wyrzuty sumienia, Zdrada</motyw>Pani na kształt upiora/
Z krzykiem do chatki leci./
Ha! ha! zsiniałe usta,/
Oczy przewraca w słup,/
Drżąca, zbladła jak chusta:/
«Ha! mąż, ha! trup!»</strofa>

<strofa><wers_akap>«Niewiasto, Pan Bóg z tobą!</wers_akap>/
Co ciebie tutaj niesie?/
Wieczorną, słotną dobą,/
Co robisz sama w lesie?»</strofa>

<strofa><wers_akap>--- «Tu za lasem, za stawem,</wers_akap>/
Błyszczą mych zamków ściany,/
Mąż z królem Bolesławem/
Poszedł na Kijowiany.</strofa>

<strofa><wers_akap>Lato za latem bieży,</wers_akap>/
Nie masz go z bojowiska,/
Ja młoda śród młodzieży,/
A droga cnoty śliska!/
Nie dochowałam wiary,/
Ach! biada mojej głowie!/
Król srogie głosi kary;/
Powrócili mężowie.<end id="e1220609764236"/></strofa>

<strofa><wers_akap>Ha! ha! mąż się nie dowie!</wers_akap>/
Oto krew! oto nóż!/
Po nim już, po nim już!/
Starcze: wyznałam szczerze,/
Ty głoś świętemi usty,/
Jakie mówić pacierze,/
Gdzie mam iść na odpusty?/
Ach! pójdę aż do piekła,/
Zniosę bicze, pochodnie,/
Byleby moję zbrodnię/
Wieczysta noc powlekła».</strofa>

<strofa><begin id="b1189063208387"/><motyw id="m1189063208387">Kara, Tajemnica</motyw><wers_akap>«Niewiasto --- rzecze stary ---</wers_akap>/
Więc ci nie żal rozboju,/
Ale tylko strach kary?/
Idźże sobie w pokoju,/
Rzuć bojaźń, rozjaśń lica,/
Wieczna twa tajemnica./
Bo takie sądy Boże,/
Iż co ty zrobisz skrycie,/
Mąż tylko wydać może,/
A mąż twój stracił życie».<end id="e1189063208387"/></strofa>

<strofa><begin id="b1189063263924"/><motyw id="m1189063263924">Dziecko, Matka, Ojciec</motyw><wers_akap>Pani z wyroku rada,</wers_akap>/
Jak wpadła, tak wypada./
Bieży nocą do domu,/
Nic nie mówiąc nikomu./
Stoją dzieci przed bramą:/
«Mamo --- wołają --- mamo!/
A gdzie został nasz tato?»/
«Nieboszczyk? co? wasz tato?»/
--- Nie wie, co mówić na to ---/
«Został w lesie za dworem,/
Powróci dziś wieczorem».</strofa>

<strofa><begin id="b1220609943545"/><motyw id="m1220609943545">Pamięć</motyw><wers_akap>Czekają wieczór dzieci;</wers_akap>/
Czekają drugi, trzeci,/
Czekają tydzień cały;/
Nareszcie zapomniały.</strofa>

<strofa><begin id="b1189063292943"/><motyw id="m1189063292943">Grzech</motyw><wers_akap>Pani zapomnieć trudno,</wers_akap>/
Nie wygnać z myśli grzechu,/
Zawsze na sercu nudno,/
Nigdy na ustach śmiechu,/
Nigdy snu na źrenicy!/
Bo często w nocnej porze,/
Coś stuka się na dworze,/
Coś chodzi po świetlicy:/
«Dzieci --- woła --- to ja to,/
To ja, dzieci, wasz tato!»<end id="e1189063263924"/><end id="e1220609943545"/></strofa>

<strofa><wers_akap>Noc przeszła, zasnąć trudno;</wers_akap>/
Nie wygnać z myśli grzechu,/
Zawsze na sercu nudno,/
Nigdy na ustach śmiechu!<end id="e1189063292943"/></strofa>

<strofa><wers_akap>«Idź, Hanko, przez dziedziniec:</wers_akap>/
Słyszę tętent na moście,/
I kurzy się gościniec:/
Czy nie jadą tu goście?/
Idź na gościniec i w las,/
Czy kto nie jedzie do nas?» ---</strofa>

<strofa><wers_akap>--- «Jadą, jadą w tę stronę,</wers_akap>/
Tuman na drodze wielki,/
Rżą, rżą koniki wrone<pe><slowo_obce>koniki wrone</slowo_obce> --- koń maści karej (jednolicie czarne zabarwienie sierści, grzywy i ogona) i odcieniu wronim (odcień popielaty bez połysku).</pe>,/
Ostre błyszczą szabelki,/
Jadą, jadą panowie,/
Nieboszczyka bratowie!» ---</strofa>

<strofa><begin id="b1189063434787"/><motyw id="m1189063434787">Brat</motyw><wers_akap>--- «A witajże, czy zdrowa?</wers_akap>/
Witajże nam, bratowa./
Gdzie brat?» --- «Nieboszczyk brat,/
Już pożegnał ten świat»./
--- «Kiedy?» --- «Dawno, rok minął,/
Umarł... na wojnie zginął»./
--- «To kłamstwo, bądź spokojna,/
Już skończyła się wojna;/
Brat zdrowy i ochoczy,/
Ujrzysz go na twe oczy».<end id="e1189063434787"/></strofa>

<strofa><wers_akap><begin id="b1220610088553"/><motyw id="m1220610088553">Fałsz</motyw>Pani ze strachu zbladła,</wers_akap>/
Zemdlała i upadła;/
Oczy przewraca w słup,/
Z trwogą dokoła rzuca:/
«Gdzie on? gdzie mąż? gdzie trup?»/
Powoli się ocuca;/
Mdlała niby z radości/
I pytała u gości:/
«Gdzie mąż, gdzie me kochanie,/
Kiedy przede mną stanie?»<end id="e1220610088553"/></strofa>

<strofa><wers_akap>--- «Powracał razem z nami,</wers_akap>/
Lecz przodem chciał pospieszyć,/
Nas przyjąć z rycerzami,/
I twoje łzy pocieszyć./
Dziś, jutro, pewnie będzie,/
Pewnie kędyś w obłędzie<pr><slowo_obce>w obłędzie</slowo_obce> --- zbłądziwszy w drodze.</pr>/
Ubite minął szlaki./
Zaczekajmy dzień jaki,/
Poszlemy szukać wszędzie,/
Dziś, jutro, pewnie będzie».</strofa>

<strofa><wers_akap>Posłali wszędzie sługi,</wers_akap>/
Czekali dzień i drugi;/
Gdy nic nie doczekali,/
Z płaczem chcą jechać daléj.</strofa>

<strofa><wers_akap>Zachodzi drogę pani:</wers_akap>/
«Bracia moi kochani,/
Jesień zła do podróży,/
Wiatry, słoty i deszcze,/
Wszak czekaliście dłużéj,/
Czekajcie trochę jeszcze».</strofa>

<strofa><wers_akap>Czekają. Przyszła zima,</wers_akap>/
Brata nié ma i nié ma./
Czekają; myślą sobie:/
Może powróci z wiosną?/
A on już leży w grobie,/
A nad nim kwiatki rosną,/
A rosną tak wysoko,/
Jak on leży głęboko./
I wiosnę przeczekali,/
I już nie jadą daléj.</strofa>

<strofa><wers_akap>Do smaku im gospoda,</wers_akap>/
Bo gospodyni młoda;/
Że chcą jechać, udają,/
A tymczasem czekają,/
Czekają aż do lata,/
Zapominają brata.</strofa>

<strofa><wers_akap>Do smaku im gospoda,</wers_akap>/
I gospodyni młoda./
Jak dwaj u niej gościli,/
Tak ją dwaj polubili./
Obu nadzieja łechce,/
Obadwaj zjęci trwogą,/
Żyć bez niej żaden nie chce,/
Żyć z nią obaj nie mogą./
Wreszcie, na jedno zdani,/
Idą razem do pani.</strofa>

<strofa><begin id="b1220610194219"/><motyw id="m1220610194219">Młodość, Wdowa</motyw><wers_akap>--- «Słuchaj, pani bratowo,</wers_akap>/
Przyjm dobrze nasze słowo:/
My tu próżno siedzimy,/
Brata nie zobaczymy./
Ty jeszcze jesteś młoda,/
Młodości twojej szkoda,/
Nie wiąż dla siebie świata,/
Wybierz brata za brata».</strofa>

<strofa><wers_akap>To rzekli i stanęli.</wers_akap>/
Gniew ich i zazdrość piecze,/
Ten, to ów okiem strzeli,/
Ten, to ów słówko rzecze;/
Usta sine przycięli,/
W ręku ściskają miecze.</strofa>

<strofa><wers_akap>Pani ich widzi w gniewie,</wers_akap>/
Co mówić, sama nie wie./
Prosi o chwilkę czasu,/
Bieży zaraz do lasu./
Bieży w dół do strumyka,/
Gdzie stary rośnie buk,/
Do chatki pustelnika/
Stuk stuk, stuk stuk!/
Całą mu rzecz wykłada,/
Pyta się, co za rada?</strofa>

<strofa><wers_akap>«Ach, jak pogodzić braci?</wers_akap>/
Chcą mojej ręki oba;/
Ten i ten się podoba,/
Lecz kto weźmie? kto straci?/
Ja mam maleńkie dziatki,/
I wioski i dostatki;/
Dostatek się zmitręża<pr><slowo_obce>zmitręża się</slowo_obce> --- marnuje się.</pr>,/
Gdy zostałam bez męża.<end id="e1220610194219"/>/
Lecz ach! nie dla mnie szczęście!/
Nie dla mnie już zamęście!/
<begin id="b1220610337179"/><motyw id="m1220610337179">Trup, Upiór</motyw>Boża nade mną kara,/
Ściga mnie nocna mara:</strofa>

<strofa><wers_akap>Zaledwie przymknę oczy,</wers_akap>/ 
Traf, traf, klamka odskoczy;/
Budzę się: widzę, słyszę,/ 
Jak idzie i jak dysze,/ 
Jak dysze i jak tupa,/ 
Ach, widzę, słyszę trupa!/ 
Skrzyp, skrzyp, i już nad łożem/ 
Skrwawionym sięga nożem,/ 
I iskry z gęby sypie,/ 
I ciągnie mnie i szczypie.<end id="e1220610337179"/> 
Ach! dosyć, dosyć strachu,/
Nie siedzieć mnie w tym gmachu,/
Nie dla mnie świat i szczęście,/
Nie dla mnie już zamęście!»/
<wers_akap><begin id="b1189064396033"/><motyw id="m1189064396033">Zbrodnia, Kara, Śmierć</motyw>«Córko --- rzecze jej stary ---</wers_akap>/ 
Nie masz zbrodni bez kary,/ 
Lecz jeśli szczera skrucha,/ 
Zbrodniarzów Pan Bóg słucha./ 
Znam ja tajnie wyroku,/ 
Miłą ci rzecz obwieszczę:/ 
Choć mąż zginął od roku,/ 
Ja go wskrzeszę dziś jeszcze».</strofa>

<strofa><wers_akap>--- «Co, co? jak, jak? mój ojcze!</wers_akap>/
Nie czas już, ach, nie czas!/
To żelazo zabójcze/
Na wieki dzieli nas!/
Ach znam<pe><slowo_obce>znam</slowo_obce> --- tu: wiem.</pe>, żem warta kary,/
I zniosę wszelkie kary,/
Byle się pozbyć mary./
Zrzekę się mego zbioru/
I pójdę do klasztoru,/
I pójdę w ciemny las./
Nie, nie wskrzeszaj, mój ojcze!/
Nie czas już, ach, nie czas!/
To żelazo zabójcze/
Na wieki dzieli nas!»</strofa>

<strofa><wers_akap>Starzec westchnął głęboko,</wers_akap>/
I łzami zalał oko,/
Oblicze skrył w zasłonie,/
Drżące załamał dłonie:/
«Idź za mąż, póki pora,/
Nie lękaj się upiora./
Martwy się nie ocuci,/
Twarda wieczności brama;/
I mąż twój nie powróci,/
Chyba zawołasz sama».<end id="e1189064396033"/></strofa>

<strofa><wers_akap>--- «Lecz jak pogodzić braci?</wers_akap>/
Kto weźmie, a kto straci?...»/
<begin id="b1220610768550"/><motyw id="m1220610768550">Kwiaty</motyw>--- «Najlepsza będzie droga,/
Zdać się na los i Boga./
Niechajże z ranną rosą/
Pójdą i kwiecia zniosą./
Niech każdy weźmie kwiecie,/
I wianek tobie splecie,/
I niechaj doda znaki,/
Żeby poznać, czyj jaki?/
I pójdzie w kościół Boży,/
I na ołtarzu złoży:/
Czyj pierwszy weźmiesz wianek,/
Ten mąż twój, ten kochanek».<end id="e1220610768550"/></strofa>

<strofa><wers_akap>Pani z przestrogi rada,</wers_akap>/
Już do małżeństwa skora,/
Nie boi się upiora;/
Bo w myśli swej układa,/
Nigdy w żadnej potrzebie/
Nie wołać go do siebie./
I z tych układów rada,/
Jak wpadła, tak wypada./
Bieży prosto do domu,/
Nic nie mówiąc nikomu./
Bieży przez łąki, przez gaje,/
I bieży i staje/
I staje i myśli i słucha:/
Zda się, że ją ktoś goni,/
I że coś szepce do niéj/
(Wokoło ciemność głucha):/
«To ja, twój mąż, twój mąż!»</strofa>

<strofa><wers_akap>I staje i myśli i słucha;</wers_akap>/
Słucha, zrywa się, bieży,/
Włos się na głowie jeży,/
W tył obejrzeć się lęka,/
Coś wciąż po krzakach stęka,/
Echo powtarza wciąż:/
«To ja, twój mąż, twój mąż!»</strofa>

<strofa><begin id="b1189064126966"/><motyw id="m1189064126966">Konflikt, Walka</motyw><wers_akap>Lecz zbliża się niedziela,</wers_akap>/
Zbliża się czas wesela./
Zaledwie słońce wschodzi,/
Wybiegają dwaj młodzi./
<begin id="b1194609490254"/><motyw id="m1194609490254">Ślub</motyw>Pani, śród dziewic grona/
Do ślubu prowadzona,/
Wystąpi śród kościoła/
<begin id="b1220611031415"/><motyw id="m1220611031415">Kwiaty</motyw>I bierze pierwszy wianek,/
Obnosi go dokoła:/
«Oto w wieńcu lilije,/
Ach! czyjeż to są, czyje?/
Kto mój mąż, kto kochanek?»<end id="e1194609490254"/></strofa>

<strofa><wers_akap>Wybiega starszy brat,</wers_akap>/
Radość na licach płonie,/
Skacze i klaszcze w dłonie:/
«Tyś moja, mój to kwiat!/
Między liliji kręgi/
Uplotłem wstążek zwój:/
To znak, to moje wstęgi!/
To mój, to mój, to mój!»</strofa>

<strofa><wers_akap>«Kłamstwo! --- drugi zawoła ---</wers_akap>/
Wyjdźcie tylko z kościoła,/
Miejsce widzieć możecie,/
Kędy rwałem to kwiecie./
Rwałem na łączce, w gaju,/
Na grobie przy ruczaju,/
Okażę grób i zdrój:/
To mój, to mój, to mój!»</strofa>

<strofa><wers_akap>Kłócą się źli młodzieńce,</wers_akap>/
Ten mówi, ten zaprzecza;/
Dobyli z pochew miecza,/
Wszczyna się srogi bój,/
Szarpią do siebie wieńce:/
«To mój, to mój, to mój!»<end id="e1189064126966"/></strofa>

<strofa><begin id="b1189064295909"/><motyw id="m1189064295909">Kara</motyw><wers_akap>Wtem drzwi kościoła trzasły</wers_akap>/
Wiatr zawiał, świece zgasły,/
Wchodzi osoba w bieli:/
Znany chód, znana zbroja.../
Staje, wszyscy zadrżeli,/
Staje, patrzy ukosem,/
Podziemnym woła głosem:/
«Mój wieniec i ty moja!/
Kwiat na mym rwany grobie:/
Mnie, księże, stułą wiąż;/
Zła żono, biada tobie!/
To ja, twój mąż, twój mąż!<end id="e1220611031415"/>/
Źli bracia! biada obu!/
Z mego rwaliście grobu,/
Zawieście krwawy bój!/
To ja, twój mąż, wasz brat,/
Wy moi, wieniec mój,/
Daléj na tamten świat!»</strofa>

<strofa><wers_akap>Wstrzęsła się cerkwi posada,</wers_akap>/
Z zrębu wysuwa się zrąb,/
Sklep trzeszczy, w głąb zapada,/
Cerkiew zapada w głąb./
Ziemia ją z wiérzchu kryje,/
Na niéj rosną lilije,/
A rosną tak wysoko,/
Jak pan leżał głęboko.<end id="e1189064257681"/><end id="e1189064295909"/></strofa>

</liryka_lp>
</utwor>