<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/baczynski-poematy-serce-jak-oblok/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Baczyński, Krzysztof Kamil</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Serce jak obłok</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rajski, Maciej</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Katarzyna Walichnowska</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tomasz Kolinko</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">zby</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">sroczka</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Piotr Skirski</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">animal</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Jan Marcinkiewicz</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sławomir Czarnecki</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Joanna Stępień</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Alkina</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Daga</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Justyna Sławik</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">10</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Beata i Gabrysia Wcisło</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Agnieszka Bielawska</dc:contributor.funding>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/baczynski-serce-jak-oblok</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Krzysztof Kamil Baczyński, Poezje, wybór K. Wyka, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1977.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Krzysztof Kamil Baczyński zm. 1944</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2015</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2015-01-28</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/2640994650_ab45991474_o.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">fear/imposition/hope, Jeff Ruane, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/4205</dc:relation.coverImage.source>
<category.legimi>Poezja</category.legimi>
<category.thema.main>DCC</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_lp>
<autor_utworu>Krzysztof Kamil Baczyński</autor_utworu>





<nazwa_utworu>Serce jak obłok</nazwa_utworu>



<podtytul>Poemat</podtytul>
<dedykacja>
<akap>Matce</akap>


</dedykacja>

<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>





<strofa><begin id="b1422299955399-213887581"/><motyw id="m1422299955399-213887581">Noc</motyw>W takich nocach się lęgną/
same mary tylko i skrzydła nawałnic./
Takie noce się karmi/
przez wiatr oderwaną ręką./
Takie noce dymią padliną ---/
gnijącym runem obłoków;/
błądzący po nich giną/
w lęku i mroku.<end id="e1422299955399-213887581"/>/
Takie noce rodzą tylko zwierzęta:/
konie bez głów i koty ziejące płomieniem,/
i płynie w nich ziemia przeklęta/
głuchym strumieniem./
Jakże te noce przemógł<pe><slowo_obce>przemóc</slowo_obce> (daw.) --- przezwyciężyć, pokonać.</pe>,/
które rosną jak trupi obrzęk/
i jak ryby duszą się niemo?/
Jakże w nich zrodził się olbrzym?</strofa>




<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>





<strofa><begin id="b1422358900498-2660887842"/><motyw id="m1422358900498-2660887842">Oko</motyw>A miał Tytan ramion dwoje --- gałęzi,/
jak mosiądz, co się w słońcu wygina,/
i oczy, jakby w nich niebo uwięził/
albo jakby mu błękit spojrzeniem/
przez głowę na wylot płynął.<end id="e1422358900498-2660887842"/>/
A nad głową koronkę włosów/
do ptaków podobną, koloru róży czy rtęci,/
spadającą na wysmukły pomnik twarzy,/
kiedy w drogach złocistych brodził,/
w płomieniami płynącym zachodzie,/
i tętniące cyklony marzył.</strofa>




<strofa>Kiedy świt jak owoc mleka dojrzewał/
w kolorowych szybkach jaskiń,/
ruszał Tytan przez dzwoniące jaskry/
jak przez gwiazdy wdeptane w trawę,/
i melodie echem śpiewał,/
a przed sobą pędził jak korabie<pe><slowo_obce>korab</slowo_obce> (daw.) --- statek.</pe>/
zamyślone, koczujące jak owce/
w szczerym srebrze wykute lodowce.</strofa>




<strofa>A spod stóp się sypały lawiny/
jak odłamki kroków wędrujących/
przez pustynie planet innych,/
przez kotliny zatopione słońcem,/
poprzez ziemię jak wielką przyczynę/
zgasłych studni i źródeł bijących./
Parły trąby miedziane wichury/
w kolorowy codzienny zachód,/
pędził Tytan bezimienne góry/
nad koralowy wodopój,/
gdzie jak senne zwierzęta --- łapą/
przecierały znużone oczy,/
zanurzały pyski w spokój ---/
w aksamitne fale nocy.</strofa>




<strofa>Czegóż więcej potrzeba, gdy głos twój/
budził gór żelazny obryw?/
Czegóż więcej trzeba oczom modrym, /
że tak w smutek patrzyły prosto,/
że aż śmiercią lodowatą wiało od nich?</strofa>




<strofa><begin id="b1422358975943-3973800335"/><motyw id="m1422358975943-3973800335">Serce</motyw>Nosił Tytan w piersiach mocnych/
wyrojone w groźną noc narodzin/
smutne serce wykarmione na wyjących wichrów głodzie,/
smutne serce wybujałe na lamentach ptaków nocnych,/
na modlitwach psów --- rzucanych w tarczę snów okrągłą ---/
--- dziwne serce --- zamiast serca --- obłok.<end id="e1422358975943-3973800335"/></strofa>




<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>





<strofa>Dojrzewały w sadach śliwy, śliwy złociste, jakby/
kto krople słońca w powietrzu ostudził nagle jak wosk./
Tańczyły siostry kołem, od tej wesołej jazdy/
migało pod powiekami, drażniło nozdrza jak kłos.</strofa>




<strofa>Dudniły warkocze, tak lśniące, że prawie w słońcu białe,/
jak ulew jasne sploty rzucane z nieba ukosem./
Dudniły deszcze owoców poprzez rozwiane włosy,/
żeś już nie wiedział na pewno, czy włosy, czy śliwy dojrzały.</strofa>




<strofa>Tańczyły siostry kołem, a Tytan przystanął; od żaru/
oczy ręką ogarniał jak od lśniącego bąka:/
«Weźcie mnie, siostry, będziemy po kolorowych łąkach/
tańczyć pośród jesieni zielonożółtych pożarów».</strofa>




<strofa>Śmiały się siostry, śpiewały głosami/
jak zielonymi wilg owocami:/
«Jakże będziesz tańczył z nami/
pod jesieni namiotami,/
kiedy ręce masz jak stal i mosiądz?/
Strącisz z gór sokoły lawin,/
huk lodowców słońce zdławi,/
kiedy pieśń zaśpiewasz mocnym głosem./
<begin id="b1422359971900-3424109192"/><motyw id="m1422359971900-3424109192">Samotność</motyw>Jakże bratem naszym jesteś,/
kiedy my jak płomień lekkie,/
który biegnie po płonącej słomce,/
a ty wiatrem noc zalewasz,/
piorunami płoniesz w drzewach,/
rozdmuchujesz w kolorowy zachód słońce?/
Jakże mamy tańczyć z tobą,/
kiedy zamiast serca obłok/
w piersi burzą wypełnionej nosisz?»</strofa>




<strofa>I wesoło się siostry śmiały,/
w świergot ptaków coraz bardziej zanikały,/
aż pozostał po nich lot pajęczyn/
rozwieszony w powietrzu dźwięcznym./
Został Tytan sam na brzegu żalu/
jak na brzegu najsmutniejszej wyspy,/
gdzie na drzewach nawet ptaki wszystkie/
są z zimnego złocistego metalu.<end id="e1422359971900-3424109192"/></strofa>




<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>





<strofa>Kąpali się chłopcy w rzekach,/
których prąd podobny dłoniom żylastym,/
gdzie czekała ich polana niedaleka/
i mijały ich wyśnione obce miasta/
napełnione kopułami z kolorowych szkiełek,/
które w słońcu się wzdymały i gięły./
I widzieli w lasach ciemnych, wilgotnych/
wirujące tęcze z purpurowych kamieni./
Wśród zielonych kołysek cieni/
migotały im dziewcząt loki./
Ale jakże je było uchwycić,/
kiedy były z snów przejrzystych nici?</strofa>




<strofa>Stanął Tytan nad rzeką i zawołał,/
aż się kręgi kręciły po wierzchu,/
jakbyś kamień w wodę rzucił --- coraz dalsze koła/
«Chodźcie, chłopcy, popłyniemy o zmierzchu/
i zamkniemy w rąk brązowych kleszczach/
kraj błękitny, gdzie gwiazda mieszka»./
Ale śmieli się chłopcy białemi ---/
jak orzechy wyłuskane --- zębami:/
«Jakże płynąć chcesz, Tytanie, z nami/
do tych bujnych jak burze ziemi,/
kiedy my szukamy w nich dziewcząt ---/
jedwabnego jeziora pieszczot,/
kiedy chcemy wydrzeć drogie kamienie/
tęczom barwnym i zazdrosnym ziemiom?/
A ty nie masz soczystego serca,/
w którym dudni krew chciwa klejnotów./
Czy w lodowcach swych ukryjesz złoto?/
Czy w cyklonach swych poszukasz mu miejsca?»</strofa>




<strofa>I płynęli, przepływali obok:/
«Przecież ty masz zamiast serca obłok».</strofa>




<strofa>Poszedł Tytan od chłopców wesołych,/
wielkie stopy ostrożnie stawiając wśród drzew./
Jeszcze za nim, pogłos rzeczny wołał/
i płynących daleki śpiew.</strofa>




<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>





<strofa>Czesała Światłołuna włosy ciemne/
przed zwierciadełkiem strzaskanym potoku,/
zanurzała wąskie ręce głęboko,/
ku swym oczom zielonych tajemnic,/
które w wodzie się tliły i gasły/
jakby z mroku utkane, a jasne./
Zeszły sarny do strumienia, wodę/
tuląc miękko do wilgotnych twarzyczek,/
przybliżały kosmaty policzek/
do jej dłoni błękitnych od chłodu/
i wznosiły nozdrza mokre i czarne,/
jakby w piersiach jej przeczuły sarnę.</strofa>




<strofa>Widział Tytan Swiatłołunę i pokochał,/
rzucił stada gór lodowych i gromów/
i co rano przed płynącym lasu domem/
dzwonił pieśni na wydętych wiatru konchach,/
aż z przestrzeni taki żal wywabił,/
że na liściach osiadało łzami./
<begin id="b1422365337751-3414745290"/><motyw id="m1422365337751-3414745290">Cisza</motyw>Tylko z dali ryczały porzucone lodowce/
przystanąwszy w zasłuchane stada/
i skręcone orkany jak owce/
pobekując zawisły w powietrzu,/
nawet ostre pociski deszczów/
zwisły z nieba --- stanęły nad ziemią, /
w kręgi pieśni zasłuchane niemo.<end id="e1422365337751-3414745290"/></strofa>




<strofa>Tytan grając śpiew smutny w ciszę długo snuł,/
jakby ciemną nicią żalu niebo rozciął wpół:</strofa>




<strofa>«Szybują bąki wiecznych burz/
chmurami w dół, chmurami w głąb./
Spadają deszcze szklanych róż/
pośród mosiężnych wiatru trąb.</strofa>




<strofa>Widziałem w twoich oczach las/
wiodący sarnim rytmem w świat,/
gdzie zamyślone ryby gwiazd/
nad nawałnicą lat.</strofa>




<strofa>Uchroń mnie lotem swoich rąk/
jak białych ptaków snu/
od wędrujących za mną łąk,/
od wędrujących gór.</strofa>




<strofa>Szybują burze, w burzach drży/
mój własny groźny krok./
O, schroń mnie w namiot swoich snów/
przed stalą moich rąk».</strofa>




<strofa>Wyszła wtedy Światłołuna na brzeg światła,/
pół się śmiejąc, pół po wietrze ręką wodząc/
jak po grzbiecie zbudzonego pieśnią bawoła,/
i uniosła smutne oczy jak lecących chmur zwierciadła,/
jak jaskółki zabłąkane późną nocą/
w wirujących planet kołach./
Pół się śmiejąc, pół śpiewając zawołała,/
jakby strumień ciepłym altem w niebo lała:</strofa>




<strofa>«Jakże ty mnie chcesz, Tytanie, kochać,/
zadumaną w moich białych potokach?/
Jakże chcesz mnie w mocne dłonie uchwycić,/
kiedy nie wiesz, czy to ja, czy moje odbicie?/
Bo ja jestem na wpół prawdą, na wpół ciszą,/
jakby liście, co w powietrzu --- zanim spadną --- wiszą./
Boję ja się twoich gór tętentu,/
twoich wichrów jak lecące zwierzęta./
Kiedy rykną twe lodowce lawiną,/
moje oczy znikną w liściach, w kwiaty się rozpłyną./
Za wysoka będzie miłość z tobą,/
kiedy ty masz zamiast serca obłok».</strofa>




<strofa>Za wysoko było podjąć płacz z tej nuty,/
gdzie go piersi wyrzuciły ponad przestrzeń,/
gdzie go taki lodowaty wylał smutek,/
aż zamarzły nieruchomo wszystkie ptaki na wietrze.</strofa>




<strofa>Tylko z powiek Tytanowi łabędź spłynął/
zamiast łzy --- i w chmurach zginął.</strofa>




<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>





<strofa><begin id="b1422367216369-2247710393"/><motyw id="m1422367216369-2247710393">Kondycja ludzka</motyw>Dudniły rzeki po zboczach. Pełzały żółtym płomieniem/
ogniska ludzi w dolinach, kiedy się do snu kładli/
nic nie widzący powyżej, niż biegły z ognisk cienie,/
nie szukający ponad to, co już od dawna odgadli.<end id="e1422367216369-2247710393"/>/
Ryczały krowy mleczne i rogi nurzały w senność,/
a ptaki spały mocno jak wyrzeźbione w gałęziach./
Piersi zwierzęce i ludzkie wznosiły, zniżały ciężar/
ogromnej kuli nocy, którą zamknęła ciemność./
Wtedy z pieczar głos się piętrzył i tak urósł,/
jakby nie był lotem ptasim, ale czarną górą./
Wołał Tytan w puste studnie nocy,/
aż mu oczy wypalone troską zgasły,/
a od głosu ziemia stała w gromach jasnych,/
złote kule na doliny tocząc./
A lawiny lały się jak srebrne rzeki,/
jakby starte kołem czasu --- wieki.</strofa>




<strofa>Właśnie świt nad nocą przysiadł; jakby ptak/
skrzydłem mlecznym gwiazdy z wolna ścierał,/
kiedy drogą bladą jak we snach/
<begin id="b1422367271353-2231363157"/><motyw id="m1422367271353-2231363157">Matka</motyw>Matka szła o twarzy wyrzeźbionej/
w smugi smutku, jakby się nią przelał/
czarny płomień zamknięty we łzach./
A łzy były za Tytanem tęsknione/
i nie gorzkie już, a tylko czerwone./
Wtedy w piersi Tytana obłok/
tak się dźwięcznie w białą chmurę skłębił,/
że po halach posypał się pogłos/
cekinami mieniących gołębi./
I w ramionach Matki zamilkły/
jego oczy jak zamarzłe wilki.<end id="e1422367271353-2231363157"/></strofa>




<strofa>Tylko skrzydła jej srebrnych włosów/
długo wiały na porannym wietrze/
i sypały się w błękitną przestrzeń,/
zastygając w konstelacje i znaki,/
nie wiadomo, czy łzy, czy ptaki?</strofa>



<nota>
<akap>ukończone 30 sierpnia 1941 r.</akap>


</nota></liryka_lp></utwor>