<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/asnyk-z-obcych-stron-vi-na-polach-kartagi/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Asnyk, Adam</dc:creator>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-07-17</dc:date>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1968</dc:date.pd>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl) na podstawie tekstu dostępnego w serwisie Wikiźródła (http://pl.wikisource.org).</dc:description>
    <dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/asnyk-z-obcych-stron-vi-na-polach-kartagi/</dc:identifier.url>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Adam Asnyk zm. 1897</dc:rights>
    <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Adam Asnyk, Pisma, tom III, wydanie nowe zupełne, w układzie i z objaśnieniami F. Hoesicka, nakładem Księgarni F. Hoesicka, Warszawa 1924.</dc:source>
    <dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://pl.wikisource.org/wiki/Pisma_T._III_%28Adam_Asnyk%29/</dc:source.URL>
    <dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
    <dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pozytywizm</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">VI. Na polach Kartagi</dc:title>
    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type><developmentStage>0.3</developmentStage>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/3266.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Temple of Segesta, Sicily, Paul Stephenson@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/3266</dc:relation.coverImage.source>

</rdf:Description></rdf:RDF>

<liryka_l>


<autor_utworu>Adam Asnyk</autor_utworu>


<dzielo_nadrzedne>Z obcych stron</dzielo_nadrzedne>


<nazwa_utworu>VI. Na polach Kartagi</nazwa_utworu>


<strofa>Przedemną pola milczące Kartagi/
Wciśnięte między dwie zatoki morskie:/
Grunt pogarbiony, zdziczały i nagi,/
Po którym przeszły pęki rózg liktorskie.</strofa>

<strofa>Ruń wschodzącego jęczmienia zielona/
Pokrywa gmachy, które w gruzy legły;/
Gdzieniegdzie z ziemi otwartego łona/
Piętrzą się warstwy kamieni lub cegły.</strofa>

<strofa>Odkryte doły, zaklęśnięte jamy/
Bezkształtne wnętrza ukazują zwalisk;/
Po polach leżą strzaskane odłamy/
I bezimienne szczątki wykopalisk.</strofa>

<strofa>Gdzieniegdzie mignie znienacka w pobliżu/
Twarz ludzka pośród odsłoniętych ruin,/
W framudze cegieł, jak posąg ze spiżu,/
Stoi poważny Arab, lub Beduin.</strofa>

<strofa>Posępna plemion zginionych kotlina,/
Ściegiem zielonych haftowana grządek,/
Ostrym trójkątem ku morzu się wspina/
I w górujący wystrzela przylądek.</strofa>

<strofa>Na jego stoku coś bieleje niby,/
Wężem zieleni przepasane w kółko:/
To białe, nizkie Arabów siedziby/
I groty świętych z okrągłą kopułką.</strofa>

<strofa>Szerokie, płaskie kaktusów łodygi/
W koło lepianek tworzą płot kolczasty,/
Wśród nich aloes, lub krzywy pień figi/
Wznosi ramiona nad piasek i chwasty.</strofa>

<strofa>Przed lepiankami zasiedli na ziemi/
Piękni liniami i wyrazem chłopcy/
O śniadych twarzach: oczyma czarnemi/
Patrzą zdziwieni, gdy nadchodzi obcy.</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Słońce ku morzu zeszło gorejące,/
A przez kaktusów dzikie żywopłoty/
Wybiegło naraz promieni tysiące.../
Przedarł sie pożar czerwony i złoty...</strofa>

<strofa>Poza skał szczytem wybuchając w dole,/
Odbity w górze przez chmur ciemne wstęgi,/
Ogniem swym objął kartagińskie pole,/
Coraz to szersze zataczając kręgi.</strofa>

<strofa>A mnie się zdało, iż przedemną płonie/
Olbrzymie miasto, gdzie wre bój zajadły.../
I widzę mieczem uzbrojone dłonie,/
I stosy trupów, które w walce padły.</strofa>

<strofa>Goreją gmachy, świątynie, portyki,/
A orły rzymskie ulatują górą:/
Wzniosły się dumnie ponad zamęt dziki,/
Oblane łuny ognistą purpurą.</strofa>

<strofa>Tłum zrozpaczonych niewiast prosto leci,/
Gdzie w żarach krwawe topnieją bożyszcza/
Rzucają w płomień skarby swe i dzieci,/
I same skaczą w walące się zgliszcza.</strofa>

<strofa>Męże polegli, niema już narodu,/
Jeźdźcy tratują nikczemnego zbiega,/
A nad gruzami zburzonego grodu/
Rzymskie <slowo_obce>Vae victis!</slowo_obce> głośno się rozlega.</strofa>

<strofa>Po drugiej stronie, u pagórka stoku,/
Na swym rumaku siedzi Scypio blady;/
Duma zwycięzcy błyszczy w jego oku/
I patrzy chciwie na dzieło zagłady...</strofa>

<strofa>Nagle twarz jego groźna, nieużyta,/
Troski, czy smutku wyraz na się wzięła;/
Aż go zdziwiony towarzysz zapyta:/
«Wodzu, czy żal ci spełnionego dzieła?»</strofa>

<strofa>A Scypio rzecze: «Serce Rzymianina/
Na szalę wrogów litości nie kładzie:/
Gdyby powstała z gruzów Kartagina/
Sam bym na nowo wydał ją zagładzie.</strofa>

<strofa>Lecz pomyślałem, iż dzień nadejść gotów,/
W którym dla Rzymu zajdzie chwały słońce,/
Kiedy mu zbraknie rycerskich przymiotów/
I gdy ostatni wymrą mu obrońce.</strofa>

<strofa>Może tak samo w krwi, ogniu i dymie/
Mściwej Nemezis karcące narzędzie,/
Dzicz barbarzyńska, hańbiąc jego imię,/
W gruz go obróci, gdy już nas nie będzie».</strofa>

<sekcja_asterysk/>

<strofa>Wtem słońce zaszło, i wszystko zagasło:/
Widmo przeszłości w noc grobów zapada;/
Tylko, jak dawniej, bezlitosne hasło,/
Brzmi w górze okrzyk: «Zwyciężonym biada!»</strofa>

</liryka_l></utwor>