<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/asnyk-kiejstut/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Asnyk, Adam</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kiejstut</dc:title>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Pozytywizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Utwór powstał w ramach konkursu "Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2013", realizowanego za pośrednictwem MSZ RP w roku 2013. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie "Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2013". Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może byc utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.</dc:description>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/asnyk-kiejstut</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://polona.pl/item/265488/2/</dc:source.URL>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Adam Asnyk, Kiejstut. Tragedya w pięciu aktach, 1913.</dc:source>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Adam Asnyk zm. 1897</dc:rights>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">1968</dc:date.pd>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="en">text</dc:type>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2013-08-05</dc:date>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2524.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Castle Steps, Lee Jordan@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2524</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="pdf">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/asnyk-kiejstut.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0045-8</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="html">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/asnyk-kiejstut.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1128-7</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="txt">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/asnyk-kiejstut.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2083-8</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="epub">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/asnyk-kiejstut.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3041-7</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/asnyk-kiejstut.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4127-7</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
</rdf:Description>
</rdf:RDF><dramat_wierszowany_l>


<autor_utworu>Adam Asnyk</autor_utworu>



<nota_red>
<akap>Uwspółcześnienia: trageya -&gt; tragedia; Marya -&gt; Maria; podwyższonem -&gt; podwyższonym, tronowem -&gt; tronowym; mem -&gt; mym; odemnie -&gt; ode mnie; pasorzyt -&gt; pasożyt, puhary -&gt; puchary; kłóje -&gt; kłuje; biedz -&gt; biec; nizki -&gt; niski; krużgankunek, krużgnanek -&gt; krużganek.</akap>

<akap>Błędy źródła: rozpadlimy wojenne ogniska -&gt; rozpalimy wojenne ogniska; usunięcie dwukrotnie powtórzonego wersu: ,,Swe zaślepienie narzucać krajowi?" (skan 60), groryczą -&gt; goryczą; czynie,/ Przez którą -&gt; czynie,/ Przez który (skan 132), z nacikiem -&gt; z naciskiem.</akap>





</nota_red>



<nazwa_utworu>Kiejstut</nazwa_utworu>


<podtytul>Tragedia w pięciu aktach</podtytul>




<motto><akap><slowo_obce>Qui per virtutem peritat non interit<pe><slowo_obce>Qui per virtutem peritat non interit</slowo_obce> --- kto umiera z powodu swego męstwa, ten nie ginie.</pe></slowo_obce>.</akap></motto><motto_podpis><akap>Plautus</akap></motto_podpis>















<lista_osob>

<naglowek_listy>Osoby</naglowek_listy>



<lista_osoba><osoba>Kiejstut</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Biruta</osoba>, jego żona</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Witold</osoba>, syn</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Jagiełło</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Maria</osoba>, jego siostra</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Wojdyłło</osoba>, mąż Marii, zausznik Jagiełły</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Prora Bilgen</osoba>, dowódca straży zamkowej Jagiełły.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Butrym</osoba>, przyjaciel Kiejstuta</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Aldona</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Kuno</osoba>, Krzyżak</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Konrad</osoba>, Krzyżak</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Halban</osoba>, Krzyżak</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Wajdelota</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Giermek</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Rycerze</osoba>, <osoba>Wajdeloci</osoba>, <osoba>Zbrojni dworzanie</osoba>, <osoba>Najemnicy</osoba></lista_osoba>
</lista_osob>


<naglowek_akt>AKT PIERWSZY</naglowek_akt>








<didaskalia>Teatr przedstawia salę w zamku wileńskim. Główne drzwi wchodowe w głębi, z prawej i lewej strony drzwi wiodące do dalszych sal zamkowych.
Za podniesieniem zasłony po lewej stronie sceny ku przodowi siedzi <osoba>Jagiełło</osoba> na podwyższonym krześle tronowym. Obok niego z jednej strony stoi <osoba>Maria</osoba>, z drugiej <osoba>Wojdyłło</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Wojdyłło</osoba>, <osoba>Maria</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kres, wielki kniaziu, położyć należy/
Tej bezczynności, co nie daje sławy!/
Gdyś do krzyżowych wysłał mnie rycerzy,/
Miałeś niechybnie Kiejstuta dzierżawy/
Napaść i związek kazałeś mi ścisły/
Zawrzeć z Zakonem, Zakon już gotowy;/
Ale Jagiełło zmienia swe zamysły/
I nie dopełnia zawartej umowy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>podnosząc się z tronu</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Ostro się stawiasz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bom ci wiernym sługą.</wers_cd>/
I twoją wielkość stawiam nad swe życie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<didaskalia>zstępując z tronu i podchodząc na środek sceny</didaskalia>



<kwestia><strofa>Jeślim się ważył w moich myślach długo,/
To w moim sercu tkwi przyczyna skrycie;/
Bo gdy do czynu chcę wyciągnąć ręce,/
Jakieś wspomnienia łamią mnie dziecięce/
I twarz szlachetna książęcego stryja/
Wzrokiem mnie mierzy i wzgardą zabija./
<didask_tekst>zamyśla się</didask_tekst>/
Mamże na niego iść, z Niemcami w zmowie,/
Na niego, co mi ojcowską koronę/
Z błogosławieństwem osadził na głowie?/
<didask_tekst>po małej pauzie</didask_tekst>/
A jednak ze snu budzą mnie natchnione/
Głosy, co czynów żądają ode mnie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie czas rozważać: pośpiech dziś niezbędny!/
Krzyżacy zbrojno czekają przy Niemnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Co Witold powie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jesteś zbyt oględny.</wers_cd>/
Straszą cię, bracie, Witolda pazury?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>On był mi bratem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ale wrogiem będzie,</wers_cd>/
A wrogów zamiar trza uprzedzać z góry.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wojować zdradą?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc, jako narzędzie</wers_cd>/
Kiejstuta woli, siedź tutaj z pokorą./
Póki ci tronu twego nie odbiorą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie jesteś, panie, bezpiecznym. Zamiary/
Wydać się mogą, gdy się sprawa zwlecze;/
A nie przebaczy wówczas Kiejstut stary,/
Nawet i Zakon gotów swoje miecze/
Na ciebie zwrócić, gdy nie wyjdziesz z siłą/
Poprzeć go wedle umowy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wojdyłło!</wers_cd>/
Wiesz, żeś przekroczył moich zleceń miarę/
W układach z mistrzem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zatem wymierz karę,</wers_cd>/
Gdym źle zrozumiał myśl spowitą w słowa;/
Sam Kiejstutowi wyznaj wszystko szczerze/
Wydaj winnego: niechaj moja głowa/
Okupi łaskę stryja i przymierze!/
Ten jeden środek został ci --- o, panie --- /
Gdy zmieniasz zamysł...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chęć, co wzrosła we mnie,</wers_cd>/
Jak przeznaczenie, nie ulega zmianie./
Zawsze na przekór memu sercu idę.../
Bo mną kieruje jakaś tajna władza,/
W przyszłości świetną wskazując koronę,/
I Litwę --- jak się z wrogów wyswobadza,/
I losy ludów w ręku mym złożone.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc cóż się wahasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dziwna pragnień sprzeczność</wers_cd>/
Chciałbym, by jaka żelazna konieczność/
Tchnęła mnie naprzód...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z ironią</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Byś mógł sam bez winy</wers_cd>/
Omijać ciernie, a zbierać wawrzyny./
<didask_tekst>zapalając się</didask_tekst>/
Gdybym nie była niewiastą lecz mężem,/
Każdy mój zamiar, choćby najczarniejszy,/
W czyn bym natychmiast zmieniła orężem./
Ja bym nie dbała, czy się wina zmniejszy/
Przez pozór zręcznie rzucon w oczy świadkom/
Ale bym czoło stawiła wypadkom:/
A ty, mój bracie...</strofa></kwestia>


<didaskalia>wchodzi <osoba>Prora Bilgen</osoba> przez drzwi w głębi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Krzyżaccy posłowie,</wers_cd>/
Kuno i Konrad, przybywają tutaj,/
Chcąc posłuchania.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>po cichu do <osoba>Marii</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Stawili się w słowie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Bilgena</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Wprowadź ich zaraz.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Bilgen</osoba> odchodzi. <osoba>Jagiełło</osoba> siada na tronie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>po cichu do <osoba>Wojdyłły</osoba></didaskalia>



<kwestia><akap><wers_cd>Radość swoją utaj.</wers_cd>
Bo ci zanadto przez oczy wygląda.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kuno</osoba> i <osoba>Konrad</osoba> wchodzą przez drzwi w głębi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Wojdyłło</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, <osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Jagiełły</osoba> się zwracając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Mistrz nasz potężny śle wam pozdrowienia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wdzięcznym mu za nie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mistrz nasz wiedzieć żąda,</wers_cd>/
Gdzie się podziały wasze przyrzeczenia,/
Któreś mu składał przez Wojdyłły usta,/
Sam z własnej woli prosząc o przymierze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mistrz zbyt ciekawy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie ciekawość pusta,</wers_cd>/
Ale zwątpienie o twej dobrej wierze,/
Skłania go wysłać nas, książę, na zwiady:/
Czy się spodziewać pomocy i zdrady?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z uniesieniem powstając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Wamże to mówić o zdradzie przystaje?/
Wam, co się chlebem tuczycie obłudy,/
Co, w sieć podstępów obce garnąc kraje,/
Fałszem i zdradą ujarzmiacie ludy?/
Coście na ziemi naszych ojców wzrośli/
Jako na dębie pasożyt sromotny/
I odbieracie soki latorośli,/
I jadem rdzeń mu niszczycie żywotny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Książę, rzecz próżna wojować językiem/
I wszystkie winy zwalać na karb wrogów!/
Nikt jeszcze szkody nie naprawił krzykiem,/
Jeśli zaniedbał bronić swoich progów./
Szaleństwo tylko bezsilnie się miota:/
Zwycięża rozum, wytrwałość i cnota.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Marii</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Drwi z nas ten Krzyżak!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>uspokajająco</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bracie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bądź spokojna:</wers_cd>/
Ulżyłem sercu, teraz słuchać mogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc, mości książę, między nami wojna!/
Zrzuciłeś maskę; my ruszamy w drogę./
Ale ci Zakon sowicie odpłaci./
Za przeniewierstwo i zniewagę braci.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>błagalnie do <osoba>Jagiełły</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Panie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>tak samo</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co robisz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niechaj się wygada</wers_cd>/
Nasz sprzymierzeniec.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>uroczyście</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>W imieniu Zakonu,</wers_cd>/
Co nad pogaństwem znakiem krzyża włada,/
Tę rękawicę rzucam ci do tronu/
<didask_tekst>zdejmuje rycerską rękawicę i rzuca</didask_tekst>/
Jako zapowiedź, że jesteś wyjęty/
Spod praw pokoju wraz z dzierżawy swemi,/
Że ci przyniesiem w zamian bój zacięty/
A spustoszenie i pożogę ziemi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Grozisz napaścią?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ty ją sam na siebie</wers_cd>/
Ściągnąłeś, łamiąc układy wzajemne.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A więc ja teraz wszystkie bóstwa w niebie/
I wszystkie piekieł potęgi podziemne/
Wzywam na świadki: jako mnie zmuszacie/
Do rzeczy strasznej. Ulegam przemocy,/
By ujść zniszczenia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Słusznie czynisz, bracie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do stojącego we drzwiach <osoba>Prory Bilgena</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Wyprawę zaraz otrąbić tej nocy!/
Niechaj we Wilnie zbiorą się rycerze,/
Bo na Kiejstuta bezzwłocznie uderzę./
<didask_tekst><osoba>Bilgen</osoba> odchodzi</didask_tekst>/
<didask_tekst>zwracając się do <osoba>Krzyżaków</osoba></didask_tekst>/
Czy zgoda teraz? Jestem wam uległy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jeżeli mamy ufać twej szczerości,/
To zgoda, książę. <didask_tekst>cicho do <osoba>Konrada</osoba></didask_tekst> A, to lis przebiegły!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>tak samo do <osoba>Kunona</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Pragnął przymusu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Teraz jako gości</wers_cd>/
Chcę was na moim podejmować dworze;/
Cofnijmy wzajem słowa nazbyt żwawe,/
A ja wam zamek i serce otworzę./
<didask_tekst>zwracając się do Wojdyłły</didask_tekst>/
Chodźmy, Wojdyłło, gotować wyprawę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi przez drzwi w głębi, za nim <osoba>Wojdyłło</osoba>
i <osoba>Maria</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Kuno</osoba> i <osoba>Konrad</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrząc za odchodzącymi</didaskalia>



<kwestia><strofa>Chytry to Litwin, chętkę ma zdradziecką,/
Ale nie dorósł głową Zakonowi;/
Zastawia sieci, bawi się jak dziecko,/
Aż w własne sidła sam się w końcu złowi,/
Rad by zagarnąć stryjowskie dziedziny/
Z naszą pomocą, a potem u ludzi/
Na nasze barki zwalić ciężar winy,/
Mały okrawek oddając nam Żmudzi;/
Lecz Zakon lepiej cele swe rozumie,/
Niżby miał służyć młodzieniaszka dumie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, Zakon mądry! Skoro na łup czyha,/
Umie napędzić w matnię dzikie zwierzę:/
Gdy jedną ręką Jagiełłę popycha/
Przeciw stryjowi, to drugą ostrzeże/
Zaraz Kiejstuta, chcąc ich tak na zawsze/
Zwaśnić i w walki wprowadzić najkrwawsze,/
By potem z gruzów bratobójczej bitwy/
Bez trudu zgarnąć wszystkie ziemie Litwy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jasno pojmujesz, chociaż jesteś młody,/
Jakimi drogi łatwiej biec do celu;/
Wiesz, jako zwalczać pogańskie narody/
Bez jawnych gwałtów i bez ofiar wielu;/
Dlatego właśnie ciebie tu wysłali,/
Byś Litwą zręcznie pokierował dalej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gra dosyć łatwa --- chodzi tylko o to,/
By żadnej stronie nie dać wziąć przewagi,/
I gdy jednego złe losy przygniotą,/
W jego obronie miecz wydobyć nagi,/
I kłuć wciąż pychę Jagiełły młodzieńczą;/
I jątrzyć tajne Kiejstuta boleści,/
I czekać --- póki sił swych nie wycieńczą.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzą <osoba>Wojdyłło</osoba> i <osoba>Maria</osoba>.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Wojdyłło</osoba>, <osoba>Maria</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rycerze! dobre przynoszę wam wieści:/
Jagiełło teraz jako lew się ciska/
I z rozkazami śle po kraju gońce;/
Więc rozpalimy wojenne ogniska,/
Zanim trzy razy obróci się słońce.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pośpiech konieczny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Choć raz ujrzeć muszę</wers_cd>/
Tę butę, starca, co pomiata nami,/
Pod naszą nogą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Książęcą ma duszę</wers_cd>/
Książęca siostra.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wstyd mi czoło plami,</wers_cd>/
Żeśmy znosili wzgardę przez czas długi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Najsłodszy tryumf --- ten który się wiąże/
Z długim pragnieniem...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi przez drzwi w głębi <osoba>Prora Bilgen</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Na wasze usługi,</wers_cd>/
Szlachetni goście, śle mnie wielki książę,/
Aby wam wskazać gościnne komnaty:/
Raczcie pójść za mną.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kuno</osoba> i <osoba>Konrad</osoba> wychodzą za <osoba>Bilgenetn</osoba> przez drzwi ta prawo.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wojdyłło</osoba> i <osoba>Maria</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>rzucając się na szyję <osoba>Wojdylle</osoba>, z radością</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Wojdyłło! nareszcie</wers_cd>/
Poślemy krwawe Kiejstutowi swaty/
I wyprawimy gody w jego mieście!/
Nie chciał on do nas przybyć na wesele,/
Mówiąc, że nasze małżeństwo bezcześci/
Ich ród książęcy --- i przed światem śmiele/
Znieważał ciebie i mój wstyd niewieści:/
Niechże więc teraz z własną szkodą zazna,/
Żem poślubiła rycerza --- nie błazna.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdybym sam tylko zniewag był przedmiotem,/
Ja, prosty człowiek, zapomniałbym o tem;/
Lecz tyś mnie swoją miłością podniosła:/
Więc gdy na dwoje spada cios potwarczy,/
Za ciebie w piersiach duma mi urosła ---/
I mścić się będę, póki sił mi starczy,/
Bo jestem twoim.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wojdyłło! ja nie wiem,</wers_cd>/
Ja sama nie wiem, czyś ty rzucił czary/
Na moje serce? że pali zarzewiem/
Takiej szalonej miłości bez miary.../
Bo mówią wszyscy, żeś ty niski rodem. ---/
A ty mi świecisz jako gwiazda przodem/
Nad ziemią jaśniej od wszystkich mocarzy;/
Mówią, żeś brzydki --- a tyś mi piękniejszy/
Od jutrzni, która na niebie się żarzy;/
Mówią, że jesteś z ludzi najchytrzejszy/
I jadowity złością jakby żmija ---/
A moje serce chętniej z ust twych spija/
Ten jad palący niż słodycze wszelkie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kochasz mnie, Mario?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Kocham wszystko w tobie</wers_cd>/
Czy złe, czy dobre, czy niskie, czy wielkie!/
I to, co szpetne, jeszcze pięknym robię,/
I Kocham wszystko co ci tylko drogiem,/
A nienawidzę to, co ty jedynie./
Kto cię obraża, ten jest moim wrogiem,/
A kto się targnie na ciebie --- ten zginie!/
Ja bym ci wszystko poświęciła inne:/
Ludzkie uczucia i związki rodzinne,/
I kraj, i prawo, i wolność, i brata,/
I całą jasność słonecznego świata!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie mów tak głośno, mój ty skarbie drogi:/
Zgubić nas możesz...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie znam wcale trwogi</wers_cd>/
I jedną tylko wielką żądzą płonę:/
Żeby ci zwalić cały świat pod nogi/
I z gruzów jego zdobyć ci koronę,/
Pod znakiem bogów, czy pod znakiem krzyża ---/
Wszystko mi jedno! Chwila już się zbliża.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Stój! stój porywcza! Niechaj nie wie ucho/
O myśli, która w sercu się ukaże.../
Niech usta milczą...</strofa></kwestia>


<didaskalia>We drzwiach z lewej strony ukazuje się <osoba>Jagiełło</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wojdyłło</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Teraz w zamku głucho...</wers_cd>/
Po ziemiach moich rozesłałem straże./
Potrzeba czekać jakiś czas cierpliwie.../
Oczekiwanie męczy zaś i nuży;/
Bo gdy się myślą stanowczą ożywię,/
To chciałbym z całą gwałtownością burzy/
Spełnić mój zamiar.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Często pomysł dzieli</wers_cd>/
Od wykonania cała przepaść zwłoki:/
A trzeba tłumić pragnienia, jeżeli/
Chcemy dojść wreszcie. --- Każdy cel wysoki/
Z trudem przychodzi osiągnąć.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Przez drzwi w głębi wpada z pośpiechem <osoba>Prora Bilgen</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Prora Bilgen</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Wojdyłło</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Jagiełły</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O, panie! </wers_cd>/
Obmyśl ratunek, bo sprawa jest pilną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Co mówisz, Prora?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak grom niespodzianie</wers_cd>/
Kiejstut z zbrojnymi zajął całe Wilno.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty kłamiesz chyba?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Na bogi! nie kłamię.</wers_cd>/
Nie miał oporu kto mu stawić w mieście;/
Więc zdąża prosto ku zamkowej bramie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Co począć teraz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Jagiełły</osoba> i <osoba>Wojdyłły</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Czymże wy jesteście?</wers_cd>/
Szkolnymi żaki? bezrozumną dziatwą?/
Żeście mu dali tak się podejść łatwo./
Gdzie wasza czujność? gdzie wasza rozwaga?/
Tak długo działać wzdragałeś się, bracie,/
I pora przeszła! Kiejstut się nie wzdraga;/
Zwietrzył coś pewnie, więc uderza na cię:/
Broń mu się teraz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bronić się --- daremnie;</wers_cd>/
Zbrojnych wysłałem z rozkazami w pole/
I zamek pusty...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zatem tak nikczemnie</wers_cd>/
Mamy się zdawać na Kiejstuta wolę/
I żebrać łaski od niego...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja sądzę,</wers_cd>/
Żeby gwałt przyjąć uśmiechem przyjaźni,/
Na oścież zamku otworzyć wrzeciądze,/
A zaniechawszy oporu, co drażni,/
Powitać stryja i jego drużynę,/
Jakby tu do nas przybyli w gościnę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Prory Bilgena</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Spełń, co powiedział: każ odemknąć bramy,/
Ze czcią powitaj i w zamek ich wprowadź./
<didask_tekst>Prora odchodzi przez drzwi w głębi.</didask_tekst>/
<didask_tekst>do <osoba>Marii</osoba></didask_tekst>/
Ty zaś się rozchmurz: wszakże gości mamy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jeżeli umiesz, możesz się radować,/
Ale mnie hańba dolega zbyt silnie,/
Bym mogła z wami płaszczyć się przed stryjem, /
Pod jego stopy gnąc się tutaj, w Wilnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Hamuj się, siostro!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wstydem się okryjem,</wers_cd>/
A on nas zdepcze jak robactwo w gniewie,/
Każe mi męża uwięzić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJTYŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Marii</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>On nie wie</wers_cd>/
Pewnie o wszystkim. Książę mnie nie zdradzi:/
Bądź więc spokojną...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Słychać głos rogu za sceną.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bądźmy gościom radzi.</wers_cd>/
Słychać już brzmiący głos Kiejstuta rogu:/
Trzeba z uśmiechem witać go na progu.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Podchodzi ku drzwiom w głębi, a przez nie wchodzi na scenę <osoba>Kiejstut</osoba>, za nim <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Wajdelota</osoba> i część zbrojnego orszaku.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Wojdyłło</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>,
<osoba>Wajdelota</osoba>, <osoba>Rycerze</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Cóż, mój synowcze? Spadłem niespodzianie/
Jakoby piorun przy pogodnym niebie,/
Chciałeś mi złożyć w Trokach powitanie/
Z Niemcami społem --- jam uprzedził ciebie;/
Bo jako ojciec tej ziemi, dłoń czujną/
Podnieść musiałem na zdradę podwójną:/
Rodu i kraju.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Stryju!...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ust daremnie</wers_cd>/
Kłamliwym słowem nie plam... Wiem zbyt wiele/
I serce stare zatrzęsło się we mnie/
Z bólu i zgrozy. Ty na wrogów czele!/
Ty, co mi byłeś jako własne dziecko,/
Ty z Krzyżakami chciałeś mnie zdradziecko/
Podejść i smutnym podzielić się łupem/
Na zgliszczach Żmudzi, nad stryjowskim trupem/
Gdybyś sam godził na moje dzierżawy/
I chciał mnie wyzuć i z tronu, i z sławy,/
Gdybyś był nasłał najemne siepacze/
Splamić krwią starca wiekowe siwizny ---/
Byłbym przebaczył, ale nie przebaczę/
Zmowy z wrogami, a zdrady ojczyzny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Książę, zbyt często mylą nas pozory,/
Gdy namiętności prawdę nam zakryją:/
Niech więc wasz umysł, do posądzeń skory,/
Zechce rozważyć...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>porywczo</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Milcz, ty zdradna żmijo,</wers_cd>/
Przez którą został dom książęcy splamion,/
I tron, i łoże, i cześć rodu święta!/
Tyż to śmiesz jeszcze skakać mi do ramion?/
Kryj się z podłością, którą pierś twą wzdęta,/
I pchaj Jagiełłę, aż do zbrodni ciemnej,/
Ale się nie waż szczekać, psie nikczemny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przystępując do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Stryju, ty męża nie hańb mi przed światem,/
Bo jak drapieżny ptak do oczu stanę!/
Masz nas w swym ręku: możesz być nam katem,/
Lecz nie znieważaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Twe serce pijane</wers_cd>/
Szaleństwem zmysłów, żądzą szpetną, niską./
Wstyd swój zawlekło na brudne śmiecisko/
I czystą miłość stargało rodzinną,/
Aby pragnienia ugasić nieskromne:/
Znoś więc dziś hańbę, której jesteś winną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z pogróżką</didaskalia>



<kwestia><strofa>Stryju, te słowa kiedyś ci przypomnę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dość próżnych sporów, <didask_tekst>zwracając się do <osoba>Butryma</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Butrymie, weź straże!</wers_cd>/
<didask_tekst>wskazując na <osoba>Wojdyłłę</osoba>, <osoba>Jagiełłę</osoba> i <osoba>Marię</osoba>,</didask_tekst>/
Odprowadź więźniów: niech ich strzegą pilnie./
Pewnie niedługo Witold się ukaże/
I wszyscy moi zbiorą się we Wilnie:/
Więc gdy książęca przybędzie rodzina,/
Będziem cię sądzić, Jagiełło... <didask_tekst>ciszej</didask_tekst> jak syna.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Butrym</osoba> wychodzi ze zbrojnym orszakiem, zabierają <osoba>Wojdyłłę</osoba>, <osoba>Jagiełłę</osoba> i <osoba>Marię</osoba>, oddalając się przez drzwi w głębi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> i <osoba>Wajdelota</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><begin id="b1375267272069-1952026812"/><motyw id="m1375267272069-1952026812">Starość</motyw>Smutny los starca, co już czas swój przeżył/
I pokolenia, które go wydały,/
Gdy, tracąc z oczu to, co czcił, w co wierzył,/
Wśród nowych ludzi stoi skamieniały/
I nie poznaje, jaka myśl im świeci,/
I nie rozumie nawet własnych dzieci!/
<end id="e1375267272069-1952026812"/>Mój Wajdeloto, mnie się ściska serce/
Patrzeć, jak dawny obyczaj i wiara,/
Prawość i cnota dziś są w poniewierce;/
Jak się rozpada nasza Litwa stara/
I jak się nowe pokolenia kształcą./
Co wszystkie prawa bóstw i ludzi gwałcą./
Lepiej mi było pójść w nadziemskie bory,/
Z duchami przodków na rycerskie łowy,/
A pozostawić świat ten, sercem chory,/
Nowym przywódcom i nauce nowej;/
Lecz, z wolą bogów, muszę trwać do końca/
Jako ostatni przeszłości obrońca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Za to cię oni nagrodzą tą chwałą,/
Która udziałem ludzi rzadko bywa:/
Imię twe w Litwie będzie wiecznie brzmiało,/
Wplecione w czynów szlachetnych ogniwa ---/
Bo ty nie zginiesz tak jak zwykły człowiek,/
Choćbyś ofiarą padł smutnego losu,/
Ale otrząśniesz sen śmiertelny z powiek/
I w niebo wzlecisz z żałobnego stosu;/
Na rączym koniu, w złocistej odzieży,/
Z bawolim rogiem będziesz mknął przez knieje/
I nawoływał do boju rycerzy./
Budząc w zwątpionych męstwo i nadzieję.../
I tak przez wieki --- aż pod twoją wodzą/
W krwi i cierpieniu duchy się odrodzą.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Przez wejście z prawej strony wchodzi <osoba>Butrym</osoba> z kilku zbrojnymi, prowadząc za sobą <osoba>Kunona</osoba> i <osoba>Konrada</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Wajdelota</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>
i <osoba>Zbrojni</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wchodząc</didaskalia>



<kwestia><strofa>Panie, w zamkowych zastałem komnatach/
Tych oto Niemców, dwa krzyżackie gady./
Pewnie tu w Wilnie zostali na czatach,/
Prowadząc tajne z Jagiełłą układy:/
Więc gdy ich teraz dostałeś do ręki,/
Możesz z nich prawdę wydobyć przez męki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Stój! stój Butrymie! Kiejstut się nie splami/
Podobnym czynem niegodnym rycerza;/
W otwartym polu ściera się z wrogami,/
Lecz na bezbronnych nigdy nie uderza./
Nic chcę nic wiedzieć, co tutaj robili:/
Dość mi, że zaszli pod litewską strzechę.../
<didask_tekst>zwracając się do <osoba>Kunona</osoba> i <osoba>Konrada</osoba></didask_tekst>/
Rycerze! wolni jesteście tej chwili;/
Gdy jednak chcecie zrobić mi uciechę,/
To u mnie teraz zostańcie w gościnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Książę, szlachetność twoja w świecie słynie,/
I jesteś kwiatem rycerskiego koła,/
Choć chrzest pogaństwa nie obmył ci z czoła./
Więc, by dać dowód, jak cię Zakon ceni,/
Chętnie gościnność przyjmą zaproszeni/
Kuno i Konrad.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Butryma</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Chodźmy, druhu stary,</wers_cd>/
Zarządzić ucztę dla dostojnych mężów;/
Możemy jeszcze potrącić w puchary,/
Zanim w żelazo potrącim orężów.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi przez główne wejście w głębi, za nim wychodzą <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Wajdelota</osoba> i zbrojni, na ich
miejsce po małej chwili wsuwa się <osoba>Halban</osoba> i stoi
przy drzwiach niewidziany.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Za wcześnie Kiejstut otrzymał przestrogę;/
Nam nie na rękę jest Wilna zajęcie,/
Halban pobłądził.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>występując na środek</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zgodzić się nie mogę/
Na wyrok...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Halban!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wypełniłem święcie,</wers_cd>/
Co mi kazano; a że Kiejstut prędki,/
Nie moja wina. Zdam z wszystkiego sprawę.../
Lecz poszukajmy miejsca do gawędki,/
Bo mury czasem bywają ciekawe.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Masz słuszność, chodźmy.
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Halban</osoba> wychodzą przez drzwi na prawo, na ich miejsce powraca przez drzwi w głębi <osoba>Kiejstut</osoba>, prowadząc <osoba>Birutę</osoba>, za nim wchodzą <osoba>Aldona</osoba> i <osoba>Witold</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Biruta</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Witold</osoba>, przy końcu <osoba>Butrym</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>we drzwiach</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>W sam czas przybywacie</wers_cd>/
Po ukończonym turnieju na gody./
Chcę się rozchmurzyć w wileńskiej komnacie,/
Przypomnieć czasy, kiedym to był młody/
I do Biruty, wówczas pełnej krasy,/
Wdzięczył się, świeżą zabrawszy znajomość./
Siwa gołąbko, pamiętasz te czasy/
Zaprawne miodem?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIRUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>E, wstydź się jegomość</wers_cd>/
Wspominać o tym przy dzieciach.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż szkodzi?</wers_cd>/
Wszakże to prawdą, że byliśmy młodzi/
I że ta młodość swój odblask różowy/
Na pochylone rzucała nam głowy!/
Wszak żeśmy byli miłością słoneczni,/
Pełni tej barwy, co jest w świeżych kwiatach.../
I dziś się jeszcze człowiek rozserdeczni,/
Gdy wspomni sobie o minionych latach./
<didask_tekst>zwracając się do <osoba>Biruty</osoba></didask_tekst>/
Wszak dobrze z sobą było nam, pieszczotko?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIRUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Trzpiotasz się, stary!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dobrze gdy my, starzy,</wers_cd>/
Możem odgrzebać jaką chwilę słodką:/
Taki dzień drugi nieprędko się zdarzy,/
<didask_tekst>zwraca się do <osoba>Witolda</osoba></didask_tekst>/
Lecz ty, Witoldzie, masz coś chmurną postać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ojcze... Jagiełło...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie ma nic strasznego,</wers_cd>/
Że musi chwilę pod kluczem pozostać,/
Ale ty więcej troszczysz się o niego,/
Niżeli o mnie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>On dziś pokrzywdzony.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Skrzywdzony? proszę!... Więc, gdy on zdradziecko/
Gotów nas nawet Niemcom wydać w szpony,/
To nie ma krzywdy; lecz gdy krnąbrne dziecko/
Ja z obowiązku po ojcowsku skarcę ---/
Własny syn na mnie... --- O, biedni my starce!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ojcze, jam nie chciał dotknąć cię; lecz uważ:/
Czy za daleko gniewu nie posuwasz,/
Jeśli na własnym chcesz go więzić dworze?/
Jagiełło dużo zawinił --- rzecz pewna;/
Lecz upokorzeń nikt znosić nie może/
Z pogodnym sercem, jakby kawał drewna,/
Obraza więcej niż skrzywdzenie działa/
I budzi mściwość --- czuję to po sobie:/
Gdyby mnie taka przygoda spotkała,/
To bym sam potem nie wiedział, co robię.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>W was młodych dziwną teraz butę widno:/
Nadzory starych kłują was i ranią,/
I z rąk ojcowskich karę przyjąć wstydno;/
Ale wam nie wstyd zasługiwać na nią./ 
<didask_tekst>łagodniej</didask_tekst>/
Zresztą, Witoldzie, chociaż jestem krewki,/
Nie jestem przecie ni zły, ni uparty./
Chciałem, by poznał, że to nie przelewki/
Ze mną, lecz całe więzienie --- to żarty!.../
Chcesz, bym go puścił zaraz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak za bratem</wers_cd>/
Wstawiam się za nim.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zwracając się do <osoba>Biruty</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż ty stara matko?</wers_cd>/
Pewno z Witoldem trzymasz?</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>BIRUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jestem za tem,</wers_cd>/
By go uwolnić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak wam idzie gładko!</wers_cd>/
<didask_tekst>zwracając się do <osoba>Aldony</osoba> --- żartobliwie</didask_tekst>/
Chyba Aldona poprze to, co robię,/
I dalszą nawet surowość zaleci...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>W tym razie, ojcze, i ja przeciw tobie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z żartobliwym oburzeniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Więc wszyscy na mnie --- i żona, i dzieci!/
Może i Marię puścić mam z uwięzi?/
Nawet Wojdyłłę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>składając ręce</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Zrób to, ojcze złoty.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>poważnie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Wojdyłło winien wisieć na gałęzi;/
Lecz co mam robić z wami? Mnie kłopoty,/
A wam szafunek łask przypada w dziale.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Butrym</osoba> przez drzwi w głębi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Tyś najłaskawszy, choć nie przyznasz wcale.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>spostrzegając <osoba>Butryma</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Jesteś, Butrymie? --- a więc więźniów sprowadź/
I zaproś także tu krzyżackich gości:/
Będziemy wszyscy wesoło ucztować/
W imię braterskiej zgody i miłości./
<didask_tekst><osoba>Butrym</osoba> odchodzi na prawo. --- <osoba>Kiejstut</osoba>, zwracając się do <osoba>Witolda</osoba>, poważnie.</didask_tekst>/
Witoldzie! jednak muszę mieć rękojmię:/
Jagiełło teraz wszedł na drogę mylną;/
Sądzę, że każdy łatwo krok mój pojmie,/
Jeśli zatrzymam dla pewności Wilno.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Z prawej strony wchodzą <osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Biruta</osoba>, <osoba>Witold</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>spostrzegając <osoba>Konrada</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
To on! 
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co mówisz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nic.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Takeś pobladła.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>cicho do <osoba>Konrada</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Pilnuj się teraz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>ukazując <osoba>Krzyżakom</osoba> na swoich</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>To moja rodzina,</wers_cd>/
Zacni rycerze.</strofa></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Krzyżacy</osoba> oddają pozdrowienie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, na kształt widziadła!</wers_cd>/
Taki zmieniony.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wskazując na <osoba>Witolda</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Jednego mam syna,</wers_cd>/
Co mi pozostał, a litośne bogi/
W mojego domu wprowadziły progi/
<didask_tekst>wskazując na <osoba>Aldonę</osoba></didask_tekst>/
Córkę, co lepsza dla mnie niż rodzona,/
Lecz nieszczęśliwa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bo to zdrajcy żona!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ojcze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>surowo</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Witoldzie, twój język ostry!</wers_cd>/
Nie powinieneś ranić swojej siostry./
<didask_tekst>zwraca się do <osoba>Aldony</osoba></didask_tekst>/
Ty się zaś, dziecko, uspokój.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Przez drzwi w głębi wchodzą <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, <osoba>Wojdyłło</osoba> i kilku rycerzy.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XIV</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami. <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, <osoba>Wojdyłło</osoba>, <osoba>rycerze</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia>W ciągu całej tej sceny <osoba>Aldona</osoba> ściga oczami <osoba>Konrada</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Jagiełły</osoba> z powagą.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Jagiełło!</wers_cd>/
Postępki twoje dotknęły mnie żywo/
I gniew mnie uniósł... to już przeminęło./
Mam dłoń porywczą, jednakże nie mściwą;/
Dużoś zawinił, lecz błądzisz jak młody./
Więc pierwszy rękę podaję do zgody.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wyciąga rękę do <osoba>Jagiełły</osoba>, którą tenże bierze i całuje
<osoba>Kiejstuta</osoba> w ramię.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Stryju....
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do Jagiełły</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Uściskaj Witolda; ten chłopiec</wers_cd>/
Za ciebie umiał nawet ojcu dopiec.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>ściskając się z Witoldem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Drogi mój bracie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O całej tej sprawie</wers_cd>/
Zapomnę, wszystkim przebaczając winy,/
Lecz jeden tylko warunek postawię...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zgoda na wszystko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tej całej krainy</wers_cd>/
Ja jestem stróżem i na mnie spoczywa/
Obrona granic: więc, gdy dziś ogniwa/
Dawniejszej spójni obce wpływy kruszą,/
To moje ręce więcej skupić muszą/
Sił do obrony. W zakład zgody wiecznej/
Zostaw mi Wilno.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z niezadowoleniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wilno?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tę ofiarę</wers_cd>/
Ponieś dla starca, by się czuł bezpieczny./
<didask_tekst><osoba>Jagiełło</osoba> szepcze z <osoba>Wojdyłłą</osoba>.</didask_tekst>/
Cóż, czy się zgadzasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>po chwili wahania</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Wymierzyłeś karę:</wers_cd>/
ponieść ją muszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A więc do świątyni</wers_cd>/
Chodźmy! tam niechaj Jagiełło ludowi/
--- Wiadomym swoje zrzeczenie uczyni;/
Cóż, dobrze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Spełnię, co stryj postanowi.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Proszę was z sobą.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> idzie ku drzwiom w głębi; za nim powoli wychodzą inni. <osoba>Konrad</osoba> chce wyjść za innymi, lecz <osoba>Aldona</osoba> zbliża się do niego i zatrzymuje go.
Tymczasem wszyscy wychodzą prócz <osoba>Konrada</osoba> i
<osoba>Aldony</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA XV</naglowek_scena>




<didaskalia><osoba>Aldona</osoba> i <osoba>Konrad</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rycerzu! stój chwilę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co chcesz ode mnie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie patrz tak surowo,</wers_cd>/
Bo pod tym wzrokiem ja się próżno silę/
Wydobyć z ust mych zalęknione słowo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
Więc puść mnie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Puścić! nie, na wszystkie bogi,</wers_cd>/
Raczej ci padnę kamieniem pod nogi/
I piersią własną postawię zaporę,/
Byś zdeptał, idąc, serce moje chore./
Puścić cię teraz! gdy po ciemnej nocy,/
Po tylu latach spędzonych w żałobie,/
Po wszystkich bólach mej doli sierocej,/
Znowu jak niegdyś widzę cię przy sobie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ciemne to słowa. Twój umysł, jak mniemam,/
Dotknięty jakąś boleścią tajemną:/
Biedna! Dla ciebie ja pociechy nie mam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>O! nie mów tego!... nie kryj się przede mną!/
Jam cię poznała, choć tak jesteś innym,/
Że nikt cię w kraju nie pozna rodzinnym,/
Że nawet, patrząc się, ojcowie starzy/
Niczego w twojej nie dopatrzą twarzy./
Lecz choć tak jesteś dla wszystkich zmieniony/
Przeczuło ciebie serce twojej żony.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jaki szał dziwny? Senne przywidzenia/
Za rzeczywistość bierzesz.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czyś z kamienia?</wers_cd>/
Że nie chcesz serca pokazać na chwilę,/
Dla mnie, com męczarń przecierpiała tyle!/
Ja ci nie wyjdę z najmniejszym wyrzutem,/
Ja cię nie wydam nawet przed Kiejstutem/
I na wieczysty ja się zgodzę przedział,/
Byleś mi słowem miłości powiedział,/
Że jesteś moim...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mylisz się niebogo:</wers_cd>/
Ja tu na Litwie nie znałem nikogo,/
Pierwszy raz jestem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, nie bądź tak twardy,</wers_cd>/
Gdy się zraniona do twych piersi tulę!/
Czyliż ty dla mnie nie masz nic... prócz wzgardy?/
Wszak żeś mnie kochał dawniej... kochał czule.../
A ja cię dotąd wielbię jakby bożka,/
Choć moja dola tak smutna i gorzka./
<didask_tekst>po chwili</didask_tekst>/
Możeś zapomniał ty o życiu swojem?/
Może ci jakim zadanym napojem/
Zatruli pamięć przeszłości?... To pewnie!/
Lecz pozwól!... ja ci to wszystko przypomnę/
A wspomnieniami zmiękczę i rozrzewnię,/
<didask_tekst>po małej pauzie z rozmarzeniem</didask_tekst>/
Czy przypominasz jezioro ogromne?/
Nad nim sterczący stromej skały odłam,/
Gdzie cię w noc cichą, miesięczną zawiodłam?/
Ty, stojąc na tle błękitnego nieba,/
Mówiłeś wtedy o Litwie i wrogach,/
O tych ofiarach, które ponieść trzeba,/
O bohaterów niezwyczajnych drogach;/
Mówiłeś dalej o wieczystej sławie/
I o rozpaczy --- jakby o dwóch siostrach!/
A ja, choć ze czcią słuchałam ciekawie,/
Na serce padał mimowolny postrach:/
A więc ci usta zamykałam drżąca/
Pocałunkami jak wieczność długiemi!.../
Senne pieszczoty... srebrny blask miesiąca.../
Dziwne marzenia... szczęście nie z tej ziemi.../
Sława i miłość, i trwoga, i żałość ---/
Wszystko to w jedną zmięszało się całość,/
Której moc żadna w sercu mi nie zatrze --- /
I wszystko widzę, gdy na ciebie patrzę!/
A ty --- pamiętasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nad tobą boleję;</wers_cd>/
Bo wnoszę z mowy wpół błędnej a smutnej,/
Że cię mąż rzucił... zwykłe to koleje!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie chcesz nic sobie przypomnieć, okrutny!/
Chcesz we mnie wmówić, że z wielkiej boleści/
Straciłam zmysły, tak jak sądzą drudzy;/
Bo wiesz? gdyś zniknął, rozeszły się wieści,/
Żeś przyjął wiarę i obyczaj cudzy,/
Żeś został zdrajcą ojczyzny i domu,/
Jam jedna wierzyć nie chciała nikomu,/
Pewna, że w sobie wielkie myśli kryjesz./
Potem mówiono, że ty już nie żyjesz!/
Jam również wierzyć nie chciała i skrycie/
Czekałam zawsze na twoje przybycie./
Więc za to ludzie mówią do tej pory,/
Że ja mam umysł zbłąkany i chory./
Mniejsza o ludzi! lecz ty jeden w świecie/
Nie powinieneś mówić to kobiecie,/
Co w tobie wiarę niezłomną pokłada,/
I nawet cierpieć jest dla ciebie rada./
Miej litość nad nią i jako wędrowiec/
Chociaż w przelocie tych słów parę powiedz:/
«Ja ciebie kocham, Aldono!»</strofa></kwestia>


<didaskalia>Pada przed <osoba>Konradem</osoba> na kolana.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w najwyższym wzruszeniu</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Aldono!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>we drzwiach ukazuje się <osoba>Halban</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zrywając się z ziemi i rzucając się w objęcia <osoba>Konrada</osoba></didaskalia>

<kwestia><strofa>
Mężu!
</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XVI i OSTATNIA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Halban</osoba>, później <osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Witold-</osoba>, <osoba>Biruta</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, <osoba>Wojdyłło</osoba>, <osoba>Wajdelota</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Bilgen</osoba> i orszak rycerzy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>podbiegając do <osoba>Konrada</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Co robisz? wszyscy we drzwiach stoją.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<didaskalia>spostrzegając wchodzących i odpychając <osoba>Aldonę</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Precz stąd ode mnie! weźcie tę szaloną!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Aldona</osoba> cofa się z przerażeniem i rozpaczą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Konrada</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Rycerzu córką nie pomiataj moją!/
Cóż ona winna, że, świat widząc błędnie,/
Wciąż cień zmarłego i widzi, i słyszy?/
Trzeba mieć litość nad kwiatem, co więdnie./
<didask_tekst>do <osoba>Aldony</osoba></didask_tekst>/
Chodź, córko moja, ojciec cię uciszy!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Aldona</osoba> rzuca się w jego objęcia.</didaskalia>



<didaskalia>Zasłona spada. 
Koniec aktu pierwszego.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>





<didaskalia>Scena przedstawia salę w zamku trockim, skromnie i z prostotą urządzoną; zdobią ją głównie trofea myśliwskie i porozwieszana broń. Drzwi w głębi wchodowe. Na prawo i na lewo drzwi boczne. Za podniesieniem zasłony <osoba>Biruta</osoba> i <osoba>Aldona</osoba> siedzą na dębowych stołkach. <osoba>Biruta</osoba> z wrzecionem w
ręku</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Biruta</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BIRUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak tylko nie ma dłuższy czas Kiejstuta,/
To już się nie dasz niczym rozweselać;/
Nic cię nie bawi: ani piosnki nuta,/
Ani powieści, które gwarzy czeladź;/
Nikt nie jest w stanie utulić pieszczocha:/
A przecież ciebie i Biruta kocha,/
<didask_tekst>grozi <osoba>Aldonie</osoba></didask_tekst>/
Ty, niewdzięcznico!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>całując <osoba>Birutę</osoba> w rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Wobec dobrej matki</wers_cd>/
Nieraz przewinię; lecz mnie niepokoją/
Tych walk i wypraw nieznane wypadki;/
Chciałabym za nim wybiec duszą swoją.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIRUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha! trudno; widzisz, takie losy nasze:/
I ja, bywało dawniej, wciąż się straszę/
I wypłakuję oczy precz za mężem,/
Widząc go ciągle na Niemcach z orężem,/
A nigdy w domu. Od chwili godowej/
Ciągłe zamieszki i walki, i łowy./
Trzeba nareszcie przywyknąć kobiecie,/
Że mąż nie dla niej. Daremnie wyrzekać,/
Gdy niebezpieczeństw szuka wciąż po świecie;/
Trzeba kryć troskę, modlić się i czekać.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> ukazuje się we drzwiach wchodowych.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Biruta</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, w końcu <osoba>Konrad</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wchodząc</didaskalia>



<kwestia><strofa>Witajcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>rzuca się ku <osoba>Kiejstutowi</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Ojciec!...
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> wita uściskami <osoba>Aldonę</osoba> i <osoba>Birutę</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BIRUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Późno, mój staruszku,</wers_cd>/
Powracasz do nas. Już cię nie puścimy,/
Lecz przykujemy w kącie na łańcuszku;/
Musisz doczekać przynajmniej do zimy./
Aż na niedźwiedzia pójdziesz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chętnie dłużej</wers_cd>/
Zostałbym z wami. Człowiek już się nuży/
W tych ciągłych sporach. Wiecznie bunt za buntem!/
Trzeba się z całą ucierać rodziną:/
Tutaj z Jagiełłą, a tam z Narymuntem,/
Albo z Skirgiełłą... i tak dni me płyną.../
A zdradny Niemiec siedzi nam na karku/
I zawsze korzyść odnosi z poswarku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIRUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Długoś się bawił. Aldona już w smutku/
Myślała, żeś tam poległ w Nowogródku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Twardą mam skórę; wyszedłem bez sińca/
I jeszcze dla was przywiozłem gościńca./
Teraz, jak sądzę, czas jakiś w spokoju/
Przeżyję z wami --- krnąbrnych poskromiwszy,/
Nie będzie prędko pobudki do boju./
Może swą starość przepędzę szczęśliwszy,/
Wolny od troski w domowej zagrodzie./
Przy mej Birucie, Aldonie i miodzie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>W drzwiach wchodowych ukazuje się <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, spostrzegłszy go, stara się opanować wzruszenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wchodząc</didaskalia>



<kwestia><strofa>Książę! goniłem za tobą: więc wchodzę/
Bez zapytania.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Ogląda się znacząco na <osoba>Birutę</osoba> i <osoba>Aldonę</osoba>, dając znać, że chciałby sam na sam mówić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Biruty</osoba> i <osoba>Aldony</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Odejdźcie!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Biruta</osoba> i <osoba>Aldona</osoba> odchodzą przez boczne drzwi na lewo.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> i <osoba>Konrad</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>mierząc wzrokiem <osoba>Konrada</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Czem takiem</wers_cd>/
Służyć wam mogę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zawierz mej przestrodze,</wers_cd>/
Z którą za tobą chciałem lecieć ptakiem,/
Lecz cię zbyt późno spotykam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>pogardliwie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przestrogę</wers_cd>/
Ty mi przynosisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pilnuj Wilna ściśle.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>jak wyżej</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Skąd ta troskliwość?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więcej rzec nie mogę;</wers_cd>/
Lecz pomyśl, co masz uczynić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zimno</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Pomyślę.</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Konrad</osoba> skłania się i wychodzi przez drzwi w głębi. <osoba>Kiejstut</osoba> patrzy za nim przenikliwym wzrokiem i pozostaje przez chwilę pogrążony w zadumaniu. Po małej chwili wpada z gorączkowym
pośpiechem <osoba>Butrym</osoba> w uszkodzonej zbroi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> i <osoba>Butrym</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w wielkim wzburzeniu</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Książę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Butrymie! coś mi złego wróży</wers_cd>/
Twój niespodziany powrót i twarz twoja,/
Na której widno ślad wewnętrznej burzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>rozpaczliwie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Panie! źle świadczy ta pęknięta zbroja,/
Przez którą można wstyd rycerza czytać./
Panie, ty lepiej nie zechciej mnie pytać,/
Ale od razu zdejm głowę bułatem/
I hańbę moją zasłoń krwią przed światem!/
Boś ty mi Wilna powierzył obronę,/
A ja mam mówić, że Wilno --- stracone!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Klęka przed <osoba>Kiejstutem</osoba>, ukrywając twarz w dłonie. <osoba>Kiejstut</osoba> zostaje chwilę, pod bolesnym wrażeniem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>podnosząc <osoba>Butryma</osoba>, łagodnie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Wstań, stary druhu! wypłacz się swobodnie/
Na moich piersiach; płacz ulży żalowi,/
Namiętna rozpacz niech we łzach ochłonie;/
Kiejstut jej nigdy wyrzutem nie wznowi,/
Bo wie, że winy nie ma w wiernym słudze,/
Choć Wilno w ręce dostało się cudze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Panie! wolałbym, iżbyś w gniewnej woli/
Obszedł się ze mną jak z stworzeniem podłem;/
Bo twoja dobroć --- ta mnie więcej boli,/
Kiedy nieszczęściem ufność twą zawiodłem;/
I chociaż na mnie żadna z win nie cięży,/
To czuję w piersiach jakby kłębek węży,/
Widząc, jak wielką dziś ponosi stratę/
Twe serce dumne, choć w litość bogate.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cios to straszliwy, prawda, co rozprasza/
Ufność, że będę dla tej ziemi tarczą;/
Lecz, chociaż gwiazda przyćmiła się nasza,/
Będę się bronił, póki siły starczą./
Com stracił zdradą, to odbiorę siłą,/
Boś pewnie zdradzie uległ?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak! Wojdyłło</wers_cd>/
Mieszczan wileńskich chytrymi radami/
Skłonił do spisku --- i ci w porze nocnej/
Wrzeciądze miasta otworzyli sami/
Hufcom Jagiełły. W walce bezowocnej/
Szczupła garść naszych nie mogła dać rady/
Wobec tak strasznej przemocy i zdrady;/
Więc trzeba było ustąpić im pola,/
Przez tłumy mieczem otwierając drogę./
Wilno stracone!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Taka bogów wola!</wers_cd>/
Dobrze, żeś jeszcze ocalił załogę,/
Spełniwszy zacnie powinność...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O, panie!</wers_cd>/
Więcej nic zrobić nie byliśmy w stanie;/
Lecz choć na naszą wszystko poszło szkodę,/
Ja, zwyciężony, jeszcze jeńców wiodę,/
A między nimi, dostał się nam w ręce/
Zdrajca Wojdyłło --- pojmany wśród bitwy/
I czeka w więzach na sądy książęce;/
Wymierz nań karę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>porywczo</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Więc ten zły duch Litwy,</wers_cd>/
Który knuł ciągle zamysły zbrodnicze,/
Został i teraz na zdradzieckim czynie/
Schwytany przez was?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przed twoje oblicze</wers_cd>/
Przywiodę zdrajcę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Trudno! --- niechaj ginie!</wers_cd>/
I wraz z nim niechaj na zawsze przepada/
Sprzedajna chciwość i kłamstwo, i zdrada!/
Wprowadź go tutaj.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Butrym</osoba> wychodzi drzwiami w głębi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> sam.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Trudno! trzeba kary</wers_cd>/
Gdy z przebaczenia wstaje zbrodnia nowa/
I truje serca ludu... Kiejstut stary/
Myślał, że wolną od krwi dłoń zachowa,/
A teraz musi...</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Butrym</osoba> przez drzwi wchodowe wprowadza <osoba>Wojdyłłę</osoba> pod strażą, dając znak zbrojnym, żeby za drzwiami czekali.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Wojdyłło</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wskazując na <osoba>Wojdyłłę</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Oto jest ten zbrodzień.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do Wojdyłły</didaskalia>



<kwestia><strofa>Wojdyłło, takeś łaski mojej użył?/
Myślisz, że mogę przebaczać ci co dzień?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>ponuro</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Ja nic nie myślę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wiesz, żeś znów zasłużył</wers_cd>/
Na śmierć, od której nic cię nie ocali./
Masz co na swoją obronę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Obrona</wers_cd>/
Próżną jest rzeczą; gdyście mnie skazali /
Bez sądu, z góry.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Miara dopełniona.</wers_cd>/
Twych przestępstw wzbrania mieć litość dla ciebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>hardo</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ja też żyć nie chcę na łaskawym chlebie/
Ja żądam sądu --- lecz mnie sądzić może/
Tylko Jagiełło sam na swoim dworze.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z gniewem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Bezczelny! wiemy, że ten, co korzysta/
Z twych niecnych sprawek, karać ich nie będzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdy on nie skarze, sprawa moja czysta,/
Bo on mym panem, co zawsze i wszędzie/
Ma do mnie prawo. Jam był wiernym sługą,/
Co dbał o dobro jego. Z łaski stryja/
Stracił stolicę; jam nie czekał długo/
I gród stracony znów odzyskał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Żmija!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co dla Jagiełły zyskiem, to wam stratą:/
Więc na mnie zemstę chcecie wywrzeć za to.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z powagą</didaskalia>



<kwestia><strofa>Mylisz się: mściwość sercem mym nie władnie/
I osobistą przebaczam obrazę;/
Lecz muszę karać, jeżeli kto zdradnie/
Po naszej Litwie roznosi zarazę./
<didask_tekst>unosząc się stopniowo</didask_tekst>/
Jeśli kto knuje bratobójcze spiski,/
Waśni rodzinę i Niemców sprowadza,/
Z zewnętrznych sporów ciągnąc sobie zyski./
I kraj do zguby przywodzi, i zdradza!/
<didask_tekst>z uniesieniem</didask_tekst>/
Mnie nie o siebie, lecz o Litwę idzie,/
O dobro ludu, o ojczystą cnotę:/
Więc nie dam takiej krzewić się ohydzie,/
I myśl zbrodniczą w jej zarodku zgniotę!/
Umrzesz, nie za to, żeś wciąż na mnie godził/
Lecz, żeś był mistrzem w sztuce intryg ciemnej,/
Żeś psuł Jagiełłę, fałszem lud uwodził,/
Żeś był sprzedajny i zły, i nikczemny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Książę, ty, zrodzon na ojcowskim tronie,/
Odziedziczyłeś imię przodków świetne;/
Żywot ci tkały miękkie szczęścia dłonie,/
I wszystko piękne, dobre i szlachetne/
Wciąż otaczało ciebie od powicia:/
Cóż więc dziwnego, że wyrosłeś dumnie,/
Nie znając nawet brudnych mętów życia,/
Ni tego jadu, który widzisz u mnie?/
Lecz ja, com dzieckiem zaznał dolę twardą./
Tak niski rodem i tak szpetny ciałem ---/
Com walczył z nędzą i ludzką pogardą,/
A nic dobrego w życiu nie poznałem --- /
Jam musiał pełzać tą jedyną drogą,/
Na której wola wytrwała i zręczność/
Pomimo przeszkód wznieść człowieka mogą.../
A jeśli dziś mi wyrzucasz niewdzięczność/
I o rozliczne oskarżasz mnie winy,/
To w sobie także poszukaj przyczyny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Coś rzekł, zuchwały? czyś utracił zmysły?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>hamując <osoba>Butryma</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Pozwól, niech powie, co myśli, swobodnie ---/
Choć nie rozumiem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>podchwytując i kończąc myśl</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Jaki związek ścisły</wers_cd>/
Łączy twą wielkość i me, jak zwiesz, zbrodnie?/
To ci niełatwo zrozumieć --- o, książę --- /
Boś nie pomyślał, że tu różnych ludzi,/
I złych, i dobrych, jeden łańcuch wiąże/
I że myśl każda w drugich myśli budzi,/
Ty byłeś pełen potęgi i chwały,/
Wielki z swych czynów, zacności i rodu:/
Co ci szkodziło, że ja, nędzny, mały,/
Chciałem się na wierzch wydobyć ze spodu?/
Co ci szkodziło, żem za szczęściem swojem/
Gonił i wszystko zdobywał przebojem?.../
Mogłeś mnie kupić jednym słowem wtedy,/
Gdybyś współczucie miał dla ludzkiej biedy;/
Lecz tyś miał dla mnie tylko wzgardę krwawą./
<didask_tekst>z większym uniesieniem</didask_tekst>/
Ty szczęściu memu stawałeś na drodze,/
Tyś mnie okrywał wstydem i niesławą/
I serce moje wciąż deptałeś srodze:/
A więc się nie dziw, że w związku tajemnym/
Duch mój się stawał przez ciebie nikczemnym./
<didask_tekst>wybuchając nienawiścią</didask_tekst>/
Jam znienawidzić musiał razem z tobą/
Wszystko, co było szlachetnem i wzniosłem,/
Wszystko, co serca blaskiem i ozdobą ---/
I nienawiścią jako gad wyrosłem.../
A w każdej myśli, w każdym moim czynie/
Mścić się na tobie pragnąłem jedynie,/
I dziś ta moich rąk podstępna praca/
Przeciwko tobie wyrzutem się zwraca!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> się zamyśla. <osoba>Wajdelota</osoba> wchodzi głównym wejściem.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Wojdyłło</osoba>, <osoba>Wajdelota</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Książę, przybywam bronić cię tym razem/
Przed twą dobrocią, bo zbrodnię należy/
Sprawiedliwości poskromić żelazem,/
Gdy jej bezkarność daje pokarm świeży.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Sam tak sądziłem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz serce, nie skore</wers_cd>/
Do surowości, wypełnić się zżyma<pe><slowo_obce>zżymać się</slowo_obce> --- tu: wzdragać się.</pe>/
Powinność władcy: przyszedłem więc w porę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w zamyśleniu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Spojrzałem teraz nowymi oczyma/
W otchłanie serca ludzkiego. Ten nędzarz/
Wśród fałszów prawdę odsłonił mi nową.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pomnij, że jeśli winnego oszczędzasz,/
To miecz zawieszasz nad niewinnych głową,/
A litość bywa właśnie bezlitosną,/
Gdy z niej dla kraju zgubne skutki rosną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To nie jest litość, która mnie wprowadza/
W taką zadumę... Myślę: gdzie się wszczyna,/
A gdzie się kończy tajemnicza władza,/
Którą ma naród karać swego syna?/
I gdzie granica prawa, co oddziela/
Wyrok sędziego od ciosu mściciela?/
<didask_tekst>po chwili, wyrywając się z zamyślenia, z energią</didask_tekst>/
Lecz nie czas myśleć nad rzeczy istotą:/
Butrymie, zabierz więźnia! Wajdeloto,/
Zwołaj kapłanów i radę starszyzny!/
Niech go osądzą wedle praw przykładnie/
W imieniu moim i całej ojczyzny;/
A jaki wyrok na niego zapadnie,/
Butrym bezzwłocznie wykonać go każe.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Będzie spełnionym.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Sąd natychmiast zbiorę</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>odchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>WOJDYŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Książę, śmierć moja...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do zbrojnych</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Hola! prędzej, straże,</wers_cd>/
Oddalcie więźnia.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Zbrojni wyprowadzają wraz z <osoba>Butrymem</osoba> <osoba>Wojdyłłę</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> sam.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w myślach, powoli</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, na serca chore</wers_cd>/
Ludzie żadnego nie znaleźli lęku,/
Więc leczą śmiercią... choć poznać niezdolni/
Co było właśnie chorobą w człowieku.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Stoi przez chwilę pogrążony w myślach. 
</didaskalia>

<didaskalia>Drzwiami z lewej strony wpada <osoba>Maria</osoba>, a za nią
<osoba>Aldona</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Stryju!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ty tutaj!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>porywczo</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Niech mi stryj uwolni</wers_cd>/
Mojego męża! niech chwili nie zwleka!/
Bo taka wściekłość wzrasta w moim łonie,/
Że mogę wzrokiem zabijać z daleka!/
<didask_tekst>zatrzymuje się, a widząc, że <osoba>Kiejstut</osoba> nie odpowiada i nie zwraca na nią uwagi, z większą zawziętością głos podnosi</didask_tekst>/
Stryju, ty milczysz... milczysz, gdy ja bronię/
Swojego męża...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>surowo</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Nazbyt śmiało do mnie</wers_cd>/
Przychodzisz z groźbą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czyż w podobnej chwili</wers_cd>/
Mogę z spokojem mówić, i przytomnie?/
Każ, by natychmiast Wojdyłłę puścili,/
Bo krzyczeć będę tak, że aż usłyszą/
Gromy, co w chmurach nad twą głową wiszą!/
Ja nie ustąpię bez niego --- ja, żona --- /
Wydrę go gwałtem z rąk waszych...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z gniewem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Szalona!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ojcze Kiejstucie, na słowa, co ranią,/
Nie zważaj!... rozpacz przez jej usta krzyczy; /
Bądź litościwy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z wymówką</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ty się wstawiasz za nią?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ojcze, w tym życiu, tak pełnym goryczy,/
Nadziei szczęścia już się wyrzec muszę;/
Więc tylko odblask lepszej innych doli/
Jaśniejszym światłem pada na mą duszę,/
Dając zapomnieć mi o tym, co boli.../
Ja, której wszystko odebrały losy, /
Mogę żyć tylko innych serc nadzieją;/
Cudzym boleściom wtórzą moje głosy,/
Cudzym weselem myśli mi jaśnieją;/
Więc gdybym mogła otrzeć łzę, co spływa,/
Lub zrozpaczonym prośbom czynić zadość,/
To spod żałoby, która mnie pokrywa,/
Jeszcze jedyna wykwitłaby radość --- /
A to jest radość ostatnia, co w darze/
Dla smutnych zawsze zostawiają nieba.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie wtedy, córko, gdy inaczej każe/
Powinność, którą wypełnić potrzeba./
Wojdyłło za swe czyny odpowiada/
Przed sądem ludu, a mnie się nie godzi/
Mięszać do jego wyroków.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z rozpaczą</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O, biada!</wers_cd>/
<didask_tekst>po chwili gwałtownie</didask_tekst>/
Lecz co mnie lud ten? co mnie sąd obchodzi?/
Co mnie obchodzi teraz ziemia cała?/
Jam go jednego na ziemi kochała/
I nie dbam o to, co powiedzą inni./
Był dobrym dla mnie --- czegóż trzeba więcej?/
Niech dadzą wyrok, co go uniewinni,/
Bo ja już prosić nie umiem goręcej.../
Stryju, czy słyszysz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Myślisz, że tak można/
Swe zaślepienie narzucać krajowi?/
Myślisz, że cała sieć zdrady bezbożna,/
Co o nieszczęściach narodu stanowi,/
Niczym jest wobec miłosnej rozpaczy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Stryju, nie umiem przemawiać inaczej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Myślisz, że dość jest namiętności głosu,/
Aby powstrzymać wszystkie ludzkie prawa/
I winowajcę uchronić od ciosu,/
Co nad nim zawisł?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mowa twoja krwawa!</wers_cd>/
Jeśli winnego na ofiarę szukasz ---/
Ja jestem winną! zatem weź mnie, ukarz,/
Lecz puść Wojdyłłę! --- Ja byłam powodem/
Wszystkich win jego, jam siała niepokój:/
A więc mnie oskarż jawnie przed narodem,/
Odbierz mi życie albo w więzy okuj,/
Lecz ocal jego!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Serc skryte głębiny</wers_cd>/
Dla sądów ludzkich są już niedostępne:/
Musimy karać, nie myśli, lecz czyny,/
Ty, jeśliś żądze natchnęła występne,/
Jeśli w twej pysze, uporze i złości/
Wszystkich zdrad czarnych stałaś się podnietą ---/
To własne serce skarze cię, kobieto,/
Zgubą Wojdyłły....</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>złamana, mięknąc stopniowo</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Litości! litości!</wers_cd>/
Ma pycha, widzisz, teraz przełamana,/
Jestem pokorną i miękką jak dziecko.../
Stryju, przed tobą padam na kolana!/
<didask_tekst>klęka przed <osoba>Kiejstutem</osoba></didask_tekst>/
Prawda --- złą byłam, złą, mściwą, zdradziecką;/
Lecz ty mnie możesz na zawsze poprawić/
I zrobić dobrą, słodką i łagodną,/
Jak nikt... Ja ciebie będę błogosławić,/
Lecz wróć mi męża! --- O, nie patrz tak chłodno!/
Ty mi nie wierzysz może? a ja biedna/
Nie znajdę słowa, co mi ciebie zjedna./
<didask_tekst>w najwyższej rozpaczy, błagalnie</didask_tekst>/
Stryju, wróć męża!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak trudno uczucie</wers_cd>/
Z sprawiedliwości wyrokiem pogodzić!/
Miałżebym ulec?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>błagalnie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ojcze mój, Kiejstucie,</wers_cd>/
Ty miłosierdziem możesz ich odrodzić/
I wlać w nich tchnienie, które ich upiększy;/
Więc się nie wahaj! Wszak to tryumf większy/
Stworzyć człowieka --- niżeli go zabić/
Przebacz im, przebacz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I ty, dziecko moje,</wers_cd>/
Chcesz serce starca do reszty osłabić?/
Ha! to porzucę koronę i zbroję,/
A kądziel wezmę do swej drżącej ręki --- /
Bom na rycerza i władcę za miękki./
<didask_tekst>idzie ku drzwiom wchodowym i uchyla je, wołając</didask_tekst>/
Jest tam kto?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi giermek.</didaskalia>



<naglowek_osoba>GIERMEK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słucham.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Odszukaj Butryma</wers_cd>/
I każ ode mnie: niechaj nad Wojdyłłą/
Przerwie sąd wszelki i wyrok powstrzyma;/
Niech tu z nim przyjdzie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Giermek wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Serce me odżyło.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dzięki ci, ojcze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dasz mu wolność, stryju?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dam --- a sam pójdę o żebraczym kiju!/
Bo mi wstyd ludziom w oczy spojrzeć będzie,/
Którzy mnie mieli za pana i sędzię./
<didask_tekst>Giermek powraca.</didask_tekst>/
Cóż to, powracasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIERMEK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Napotkałem w drodze</wers_cd>/
Butryma, a on...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Butrym</osoba>. <osoba>Kiejstut</osoba> daje znak giermkowi, by odszedł. <osoba>Giermek</osoba> wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Książę, ja przychodzę...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przerywając</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzie jest Wojdyłło?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na ucho <osoba>Kiejstutowi</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ostatnie rozkazy</wers_cd>/
Przyszły za późno; wyrok już spełniony.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z przerażeniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Czemuż wy wszyscy stoicie jak głazy?/
Czyliż litości nie macie dla żony?/
<didask_tekst>zwracając się do <osoba>Butryma</osoba></didask_tekst>/
Czemu mąż z tobą nie wrócił? Milczycie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Marii</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Mąż twój, o, księżno, już zakończył życie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w najwyższej pasji</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ha! nędzne zdrajcy, ha, obmierzłe żmije!/
Jam to od razu wam z oczu odgadła:/
Takie to łaski wasza dobroć kryje!/
<didask_tekst>wskazując na <osoba>Kiejstuta</osoba></didask_tekst>/
Temu starcowi jam do nóg upadła,/
Jakby żebraczka prosząca jałmużny,/
Korząc się przed nim: a on, na kształt węża,/
Rzucił mi w oczy łaski pozór próżny,/
Oddawszy pierwej katom w ręce męża.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>biorąc <osoba>Marię</osoba> za rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Mario, posłuchaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>odpychając <osoba>Aldonę</osoba> całą siłą</didaskalia>



<kwestia><strofa>Precz ode mnie z dala!/
Precz z twą słodyczą, cichą a obłudną!/
Wszystkim wam ręce krew ofiary kala,/
I mnie już więcej oszukiwać trudno. ---/
Ja już nie jestem, czym byłam niedawno,/
Nie jestem biedną, złamaną kobietą,/
Lecz jestem mordem, jestem złością jawną,/
Jestem zarazą --- straszydłem --- kometą! ---/
I nic ludzkiego nie mam teraz w sobie,/
Odkąd jak wdowa stanęłam w żałobie./
I tylko rzeczy śnić będę okropne,/
Jak upiór ciągle zwracając na cmentarz,/
Dopóki zemsty zupełnej nie dopnę/ 
<didask_tekst>grozi</didask_tekst> Nad wami, zdrajcy!/
<didask_tekst>biegnie szybko ku drzwiom wchodowym, zatrzymuje się przez chwilę i, grożąc podniesionym głosem, zwraca się do <osoba>Kiejstuta</osoba></didask_tekst>/
Stryju, popamiętasz!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wypada gwałtownie ze sceny.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA XI I OSTATNIA</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>po chwili do <osoba>Butryma</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Butrymie, zwołaj rycerstwo bezzwłocznie/
Potrzeba Wilno odebrać stracone,/
Zanim Jagiełło sam działać rozpocznie,/
Trzeba zwyciężyć --- lub złożyć koronę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Zasłona spada. 
Koniec aktu drugiego.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>





<didaskalia>Teatr przedstawia okolicę między Wilnem a Trokami, będącą placem boju. Z prawej strony skrawek puszczy, w głębi rozległe błonia. Z lewej strony, w oddaleniu, na wzgórzu widać obóz krzyżacki. Za podniesieniem zasłony <osoba>Konrad</osoba> z <osoba>Halbanem</osoba> stoją po lewej stronie w kierunku widzialnych namiotów.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dokoła walka zacięta się toczy;/
Litwin z Żmudzinem biorą się za bary;/
Wszędzie krew bratnia dłoń braterską broczy.../
Tutaj Jagiełło, tam mój ojciec stary ---/
A ja i całe zdradzieckie krzyżactwo/
Patrzymy z góry jak drapieżne ptactwo,/
Co wietrzy trupa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przestań raz, Konradzie,</wers_cd>/
Płynąć swą myślą na przelotnej fali,/
Która już znika w grzmiącym wodospadzie/
Wypadków.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z ironią</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>I cóż?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Sięgnij wzrokiem dalej!</wers_cd>/
Wznieś się nad poziom chwili, co jest niczem/
Wobec przyszłości, w której ty u celu/
Staniesz zwycięski, z pogodnem obliczem,/
Pomściwszy Litwę na nieprzyjacielu./
Po stromych szczytach kogo wiodą drogi,/
Powinien patrzeć w górę --- nie pod nogi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Patrzałem w górę i szedłem wciąż śmiało;/
Lecz człowiek nigdy wyzuć się nie zdoła/
Z tej sieci, w którą życie go wplątało./
Ani też skrzydeł nie znajdzie anioła,/
By się wzbić w przyszłość i nie widzieć dłużej/
Nad swoim domem szalejącej burzy./
Pomnę, gdy pierwszy raz po wielu latach/
Z krzyżactwem zbrojno swą ziemię napadłem,/
Gdym rzeź i pożar ujrzał w chatach,/
Sam strasznym stając dla Litwy widziadłem/
Zdawało mi się, że ta ziemia cała,/
Pod kopytami mego konia drżąca,/
Krwią zrumieniona, klątwami ciskała;/
Zdawało mi się, że z jęków tysiąca/
Głos się podnosi nad pobojowiskiem,/
Co mnie w twarz zdrajcy uderza nazwiskiem,/
O, straszna chwila!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Każda chwila taka</wers_cd>/
Jak zasiew krwawy zbliża cię do plonu,/
Co zbierzesz w płaszczu mistrzowskim Krzyżaka,/
Gdy będziesz panem wszechwładnym zakonu/
I cios śmiertelny na pewno mu zadasz,/
Ratując Litwę, którą teraz dławi/
Chytrość niemiecka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wciąż mi zapowiadasz</wers_cd>/
Tę przyszłość, co mnie oczyści i zbawi;/
Lecz dotąd czuję tylko przekleństw brzemię./
Ja, syn niewdzięczny, małżonek nieczuły,/
Odstępca własną nachodzący ziemię ---/
Chciałem struć zakon; ale mnie wprzód struły/
Te jadowite moich myśli gady ---/
I jestem pierwszą ofiarą swej zdrady.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przeciw chytrości i kłamstwu, i zdradzie/
Nie można walczyć --- tylko równą bronią./
Gdyś raz swą duszę poświęcił, Konradzie,/
podobnym czynom, to już nie dbaj o nią! /
Znajdziesz ją potem w piersiach innych ludzi,/
W piersiach narodu, co się ze snu zbudzi:/
Tylko idź naprzód!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja też stąpam twardo,</wers_cd>/
Depcząc po drodze, co spotkam, ponury;/
I tych, co cierpią --- dobijam pogardą,/
I tych, co kocham --- biorę na tortury,/
I serce żony bez litości łamię!/
Milczę i zdradzam, zabijam i kłamię!/
Czego chcesz więcej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa><wers_cd>Ciszej! ktoś nadchodzi.</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Z lewej strony wchodzi <osoba>Kuno</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>




<didaskalia><osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Halban</osoba>, <osoba>Kuno</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kiejstut pobity.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to? wszak zwycięstwo</wers_cd>/
Miał prawie w ręku...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zwykle głupcom szkodzi</wers_cd>/
Ich, szlachetnością zwane, niedołęstwo,/
Kiejstut rozbitych żywcem puścił z matni,/
Pragnąc oszczędzić rozlewu krwi bratniej;/
Ci zaś z nowymi posiłki wrócili/
I wzięli górę. --- Dobrze tak ciemiędze,/
Co mieczem dobrej nie wyzyskał chwili!.../
<didask_tekst>z szyderstwem</didask_tekst>/
Przez wzgląd na ludu cierpienia i nędzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc poniósł klęskę zupełną?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Do szczętu.</wers_cd>/
Znaczna część szyków pierzchnęła z nieładem./
Próżno do końca walczył wśród zamętu,/
Jak lew się ciskał przed strwożonym stadem:/
Nic nie pomogło; z sił swoich ostatkiem./
Cofa się ku nam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ha! to jest wypadkiem,</wers_cd>/
Który na teraz plan zakonu zmienia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie zmienia w gruncie, bo zawsze w ten sposób/
Dąży do wszystkich ziem tych ujarzmienia;/
Tylko się role odmienią dwóch osób:/
Teraz Kiejstuta weźmiemy w obronę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy się nam odda?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dziś chwile najlepsze,</wers_cd>/
Gdy świeżo czuje klęski poniesione./
Dość mu powiedzieć, że zakon podeprze/
Swoim rycerstwem jego dalsze kroki,/
Jeżeli nam się powierzy bez zwłoki,/
Konrad niech całe pośrednictwo przejmie./
Łatwo mu przyjdzie wyświecić starcowi,/
Że zginął, jeśli z Jagiełłą w rozejmie/
Chce szukać wyjścia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Może walkę wznowi...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Sam do nowego niezdolny zapasu<pe><slowo_obce>zapas</slowo_obce> --- tu: zapasy, walka.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A w naszym ręku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Będzie mógł do czasu</wers_cd>/
Igrać z synowcem, a synowiec --- z stryjem./
Dopóki wszystkich ziem tych nie podbijem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie tak to łatwo, jak się może zdawać.../
Trudno lud cały wytępić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tej dziczy</wers_cd>/
Nie możem prawa do bytu przyznawać./
Któż się z plemieniem barbarzyńskim liczy?/
Wszakże mu niesiem w darze światło nowe,/
Porządek, władzę, obyczaj i mowę;/
Niechże więc kornie nam, swym panom, służy,/
Co mamy rozum, pieniądze i siłę,/
Inaczej zakon cały kraj ten zburzy/
I jedną na nim usypie mogiłę,/
Lecz dziś Kiejstuta trzeba złowić w sieci;/
Konrad niech śpieszy na jego spotkanie/
I w oczy złotem obietnic zaświeci,/
Byle go ująć./
<didask_tekst>kładąc rękę na ramieniu <osoba>Halbana</osoba></didask_tekst>/
Chodź ze mną Halbanie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi z <osoba>Halbanem</osoba> na lewo.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>




<didaskalia><osoba>Konrad</osoba> sam.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>oglądając się za <osoba>Kunonem</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Ten Niemiec umie do żywego dojeść./
Słuchając, często przychodzi mi chętka/
Temu psu w gardło wzbić miecz po rękojeść!/
Chęć słuszna, dobra --- lecz jeszcze za prędka.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Z prawej strony spoza grupy drzew wybiega <osoba>Aldona</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Aldona</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wbiegając</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Rycerzu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to? znów z przeszłości łona</wers_cd>/
Głos ten serdeczny wraca? --- Tak, to ona!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie odchodź! Już się nie sprzeciwię tobie;/
Nie będę badać: kto jesteś? kim byłeś?/
Nie wzbudzę wspomnień, co spoczęły w grobie/
Nie powiem więcej, że ty przedtem żyłeś/
W innej postaci; a więc prośby mojej/
Słuchaj jak obcy, co na drodze stoi/
Wobec nieszczęścia. O, panie! ty wspomóż/
Tych, którzy giną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mam pomóc? i komuż?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kiejstuta ratuj! Wynajdź środek jaki,/
Gdy się tak wszystko na niego sprzysięga --- /
I los, i ludzie. Wszakże wy, Krzyżaki,/
Macie dłoń silną, co daleko sięga,/
Macie na wszystko środki i sposoby:/
A więc ratujcie!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Często od choroby</wers_cd>/
Gorsze lekarstwo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Słowami rozsądku</wers_cd>/
Nie mów ty do mnie, bo nic nie pojmuję./
Podobna będąc małemu dzieciątku,/
Które nie umie myśleć --- tylko czuje./
Ty nie wiesz chyba, żem jest na kształt lutni,/
Na której struny rwała losu ręka:/
Więc coraz słabiej skarży się i smutniej./
Dzisiaj ostatnia struna we mnie pęka;/
I gdy ta pęknie, umilknie narzędzie,/
Bo już i głosu, i lutni nie będzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A owa struna ostatnia, jedyna?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To jeszcze miłość, choć w różnej postaci,/
Którą na ojca przeniosłam ze syna./
Kto z oczu słońce miłości utraci,/
To do bladego zwraca się księżyca,/
Co, chociaż żarem nie zrumieni lica,/
Jednak litośnie w srebrne stroi wianki/
Skroń opuszczonej żony i kochanki./
Ale ty nie wiesz, że ja opuszczona,/
Straciwszy męża i sen szczęścia krótki,/
Znalazłam ojca, który mnie do łona/
Swego przytulił. Nie wiesz, że dwa smutki/
Złączone dziwną stworzyły zażyłość ---/
Co jest dla duchów zaświatowa miłość --- /
I że w tym starcu sercem moim żyję,/
I tą jasnością, która z niego bije.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z zajęciem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Więc ty go bardzo kochasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pytasz o to?</wers_cd>/
Ha! tyś go nie znał, a gdy znał --- zapomniał/
O tym rycerzu z gołębią prostotą;/
I nie wiesz, jak on w nieszczęściu zogromniał,/
I jakie skarby w sercu swoim mieści ---/
W sercu, co wszystkie ukryte boleści/
Na perły zmienia na kształt cennej muszli.../
<didask_tekst>z rozpaczą</didask_tekst>/
I on ma nie ujść zguby!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! zazdrośnie</wers_cd>/
Los czyha, nie chcąc, by rozbicia uszli/
Ci, których ducha wysokość przerośnie/
Zwyczajny poziom. Im kto dąży wyżej,/
Więcej z nieszczęściem pozna się i zbliży,/
I kres odnajdzie wszystkich dumnych dążeń,/
Gdy na pierś ziemi usypią na sążeń.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>rozpaczliwie, z wyrzutem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie chcesz nic zrobić dla mnie? nic dla niego?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w zapomnieniu, z żywością</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Wszystko, co w mocy mojej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dzięki, dzięki!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>chłodno i z goryczą</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ty mi nie dziękuj; wszakże nic dobrego/
Nie może dla was z naszej spłynąć ręki:/
Bez skrytych celów nigdy nic nie czynim./
Lecz gdzie jest Kiejstut?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Byłam ciągle przy nim.</wers_cd>/
Dopóki w bitwy przegranej zamęcie/Dopóki w bitwy przegranej zamęcie/
Nie znikł mi z oczu, a ja, pełna grozy,/
Na wpół szalone czyniąc przedsięwzięcie,/
Wprost na krzyżackie chciałam biec obozy --- /
Wzywać ratunku./
<didask_tekst>Słychać za sceną daleki głos rogu. <osoba>Aldona</osoba> z radością do <osoba>Konrada</osoba>.</didask_tekst>/
<wers_cd>Czy słyszysz?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, słyszę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To odgłos rogu, który przerwał ciszę./
<didask_tekst>słychać wyraźniejsze brzmienie</didask_tekst>/
Znów się powtarza i dźwięczy donośniej:/
To on się zbliża! Bogowie litośni,/
Wy nas wspierajcie!</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa><osoba>Aldona</osoba> pośpiesza na prawą stronę sceny ku głębi, skąd wychodzi <osoba>Kiejstut</osoba>, za nim <osoba>Butrym</osoba> i orszak rycerzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>,
<osoba>rycerze</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia>W ciągu tej sceny i następnych rycerze rozmaicie się grupują, częścią zajmują miejsce na scenie za drzewami, częścią usuwają się za kulisy. <osoba>Butrym</osoba> wydaje rozporządzenia i rozmawia z nimi po cichu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>rzucając się w objęcia <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ojcze!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>ponuro</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Dziecko moje!</wers_cd>/
O innym teraz pomyśl opiekunie,/
Bom ja --- jak trzcina złamana we dwoje./
Kto się chce oprzeć na niej --- w przepaść runie./
Wróg nas otoczył... ujść nie możem zguby;/
Trzeba z honorem zginąć.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ojcze luby!</wers_cd>/
O, nie mów tego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dziś wyboru nie ma.</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Konrad</osoba>, który się dotąd na uboczu trzymał, przystępuje do <osoba>Kiejstuta</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jest wybór, książę. Zakon miecz ci poda,/
Za któryś winien rękami obiema/
Uchwycić teraz. Gdy z nami ugoda/
Przyjdzie do skutku, smutną ostateczność/
Zmienisz w zwycięstwo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zakon zbyt usłużny</wers_cd>/
Lecz biedny starzec... ja za jego grzeczność/
Nie mam czym płacić --- a nie chcę jałmużny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie żartuj książę! po temu nie pora.../
Wypadki naglą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja też nie żartuję,</wers_cd>/
Do wesołości myśl moja nie skora./
Lecz jak mi śmiecie, wy, zdradzieccy zbóje,/
Przynosić sojusz na urągowisko/
I pokazywać swe życzliwe chęci?/
Jeszcze tak duchem nie upadłem nisko,/
Abym się z wami miał łączyć, przeklęci!/
Ja wam nie oddam Litwy na pożarcie!/
Wolę jak rycerz paść trupem w pogromie,/
Niż od was zgubne zakupywać wsparcie,/
Wyście sprawili mą klęskę kryjomie,/
Stanąwszy zbrojno tuż przy moim boku,/
Swoją postawą zmuszając mnie w walce/
Rozdwajać siły, by was mieć na oku./
I wy mi pomoc chcecie nieść, padalce,/
Gdym już pobity?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O, ja nieszczęśliwa!</wers_cd>/
<didask_tekst>do <osoba>Kiejstuta</osoba></didask_tekst>/
Ach! nie odrzucaj całkiem ich odsieczy:/
Wszakże na tobie los kraju spoczywa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>surowo</didaskalia>



<kwestia><strofa>Dziecko! do takich nie mieszaj się rzeczy./
<begin id="b1375281400018-3647609512"/><motyw id="m1375281400018-3647609512">Obowiązek</motyw>Im kto zacniejsze dźwiga obowiązki,/
Mniej mu się godzi dla swego ratunku/
Aż do kałuży zatoczyć się grząskiej.<end id="e1375281400018-3647609512"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z boleścią</didaskalia>



<kwestia><strofa>Więc nie ma rady!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie bądź dumnym zbytnie;</wers_cd>/
Póki czas jeszcze, bierz pomoc, co dajem./
Tu was Jagiełło co do nogi wytnie:/
Namyśl się!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Myśleć nie jest mym zwyczajem</wers_cd>/
Gdy mi powinność wskaże drogę jedną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Szkoda krwi tylu walecznych; daremnie/
Na rzeź ich wydasz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przed śmiercią nie zbledną</wers_cd>/
Ci, co dotrwali, wezmą przykład ze mnie./
<didask_tekst>przystępując do orszaku rycerzy</didask_tekst>/
Rycerze! kto z was chce ocalić życie,/
Niechaj się dłużej z mym losem nie wiąże,/
Niech mnie opuści co prędzej! --- Milczycie?/
Nikt z was do domu nie chce wracać?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Książę!</wers_cd>/
Podłych nie znajdziesz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>dalej do rycerzy</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Tu jesteście bliscy</wers_cd>/
Niechybnej śmierci. Cóż, czy zginąć chcecie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY Z ORSZAKU RYCERZY</naglowek_osoba>





<naglowek_osoba>I.</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Zginiemy z tobą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>II.</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zginiemy wszyscy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>III.</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wszyscy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Konrada</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Ostatnią naszą odpowiedź na świecie/
Słyszałeś, Niemcze! nie masz tu co bawić ---/
Wracaj do swoich!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Konrad</osoba>, skłoniwszy się w milczeniu, odchodzi na lewo.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>rycerze</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Butryma</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdzie Witold?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>On --- panie --- </wers_cd>/
Miał tylne straże wzmocnić i rozstawić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Butrymie! Witold z nami nie zostanie:/
On nas powinien przeżyć... Na nim cały/
Ród się mój kończy. On, jeszcze tak młody,/
Ma dalszą przyszłość i zasług, i chwały.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, książę, chłopiec musi wyjść bez szkody;/
Trzeba go wysłać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Każę, niech przez puszczę</wers_cd>/
Do Trok Aldonę bezpiecznie odstawi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja ciebie nigdy nie opuszczę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Musisz mnie słuchać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mnie się serce krwawi</wers_cd>/
Na myśl rozdziału.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Taka moja wola:</wers_cd>/
Więc ani słowa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrząc za scenę</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Właśnie wraca z pola</wers_cd>/
Sam Witold.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Witold</osoba>, <osoba>rycerze</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wchodząc</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ojcze, ważne zaszły zmiany:</wers_cd>/
Jagiełło przybył do nas. Dobrowolnie/
Chce się pojednać z nami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ha, lis szczwany!</wers_cd>/
Raz się nam łasi, to znów zębem kolnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>On ofiaruje zgodę i przymierze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty jeszcze wierzysz w jego szczerość?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wierzę.</wers_cd>/
Wszakże nas teraz ma swej mocy prawie;/
Mógłby do szczętu zniszczyć; a tymczasem/
On sam przychodzi w pokornej postawie/
Prosić o zgodę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pewnie ma za pasem</wers_cd>/
Ukryty podstęp --- gdy korny i miły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Po cóż mu podstęp? gdy ma dosyć siły,/
Aby się z nami rozprawić inaczej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Może się lęka, choć nas ujął w kleszcze,/
Byśmy w wysiłkach męstwa i rozpaczy/
Ze szpon się jego nie wydarli jeszcze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Skądże myśl taka?... wszak on równo z nami/
Musi rodzinne opłakiwać kłótnie;/
Smuci go myśleć, że się niszczym sami/
W oczach Krzyżaków, co się patrzą butnie;/
Wolałby na nich obrócić oręże:/
A więc ci, ojcze, sojusz zaprzysięże,/
By ich tłuc z nami. Sam to mówił do mnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I ty przecz wierzysz jego mowie gładkiej?/
O, stokroć lepiej w boju nam niezłomnie/
Wytrwać i zdać się na los i wypadki,/
Niźli na jego czułość...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>On nie zdoła</wers_cd>/
Haniebnie zdradzić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chcesz więc zgody, synu?</wers_cd>/
Dobrze --- bo żal mi rycerskiego koła;/
Nie chcę krwi tyle dla listka wawrzynu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chodźmy do niego; on w pobliżu czeka,/
Niepewny, jakie znalazłby przyjęcie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc idźmy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie chodź! widziałam z daleka</wers_cd>/
Straszliwe widmo na drogi zakręcie,/
Co nam groziło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zbierz przytomność swoją;</wers_cd>/
Tobie się wiecznie jakieś widma roją.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi z <osoba>Witoldem</osoba> na prawo.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Aldona</osoba> stoi chwilę nieporuszona, potem wybiega za odchodzącymi. Z głębi z prawej strony wychodzi <osoba>Wajdelota</osoba> z orszakiem innych wajdelotów.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Wajdelota</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Rycerze</osoba>, <osoba>Wajdeloci</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do wajdelotów, wracając się poza scenę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Tam, pod tym dębem rozdartym przez gromy,/
Stos mi ułóżcie na wzgórzu wysoki./
Niech z niego świat ten pozdrowię znikomy./
Nim w złotym ogniu ulecę w obłoki;/
Niech pożegnalnie zaszumią mi drzewa,/
Niech puszcza z wami chór żałobny śpiewa!/
<didask_tekst>Część wajdelotów odchodzi spełnić polecenia. 
Występując naprzód i spostrzegając <osoba>Butryma</osoba>.</didask_tekst>/
Cóż, mój Butrymie? dzień nasz już przeminął;/
Nie mamy za czym oglądać się dłużej:/
Łamie się cnota, którą lud nasz słynął,/
Dłoń świętokradców dawny ołtarz burzy.../
Trzeba, padając na świątyni progu,/
Gromowładnemu oddać zemstę Bogu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, lepiej było nie dożyć tej doli!/
Lecz kiedy Kiejstut żyje --- mnie żyć trzeba,/
I czuwać nad nim, póki los pozwoli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pełń swą powinność. --- Mnie kazały nieba, /
By wziąć na siebie tego ludu grzechy/
I rzucić w płomień. </strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BUTRYM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A dla nas, twych braci,</wers_cd>/
Czy ty już żadnej nie znajdziesz pociechy?/
Czy nie dasz wróżby, co trud życia spłaci/
Nową nadzieją?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nadzieja w odwiecznej</wers_cd>/
Sprawiedliwości, co, rządząc światami,/
Dla cnoty tryumf zgotuje konieczny./
Widzę ja dzienną jasność poza mgłami,/
Widzę ja przyszłość pogodną i szczęsną,/
I widzę życie inne i bogatsze.../
Lecz wpierw się nasze mogiły zaklęsną/
I burza po nas wszelkie ślady zatrze.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Z prawej strony wchodzi <osoba>Kiejstut</osoba>, a za nim <osoba>Witold</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Witold</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Wajdelota</osoba>, <osoba>rycerze</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Witolda</osoba>, wskazując na rycerzy</didaskalia>



<kwestia><strofa>Witoldzie! później tym ludziom odpłacisz/
Za wierność, której dali mi dowody./
<didask_tekst>do <osoba>rycerzy</osoba></didask_tekst>/
Rycerze! do swych powracajcie zacisz,/
Unosząc wdzięczność moją. --- Dłoń do zgody/
Dałem Jagielle. Bój się już nie wznowi./
Ja wam dziękuję... żegnam... bądźcie zdrowi./
<didask_tekst>ściska się za ręce z niektórymi z rycerzy</didask_tekst>/
Ja sam do Wilna z Jagiełłą pojadę,/
Niewielki orszak biorąc towarzyszy,/
Butrym na czele...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Butrym całuje rękę <osoba>Kiejstuta</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A ja?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dam ci radę:</wers_cd>/
Do Trok powracaj: tam ci będzie ciszej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie chcesz mnie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie chcę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Możem się zabierać.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wieszając się na szyi <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Zabierz mnie z sobą! nie każ mi umierać!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> usuwa lekko <osoba>Aldonę</osoba>, po czym zabiera się ku wyjściu, a <osoba>Wajdelota</osoba> zachodzi mu drogę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Żegnaj mi, książę, żegnaj na czas długi,/
Bo już się na tej nie zobaczym ziemi./
Chyba w tych puszczach, gdzie Perkun swe sługi/
Przyzywa wieńczyć ogniami złotymi/
I bólów życia spędza sen niemiły,/
Sącząc im napój młodości i siły./
Żegnaj mi, książę, wybierasz się w drogę,/
Co łamie serce wodza i człowieka;/
Ja sam na gruzach pozostać nie mogę.../
Nadziei przeżyć nie chcę... stos mnie czeka!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Co chcesz uczynić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Odwiecznym zwyczajem</wers_cd>/
Bywało u nas --- kiedy los się sroży,/
Gdy ciężkie chmury zawisną nad krajem,/
Że jaki rycerz, jaki sługa boży,/
Starszy z kapłanów albo wajdelotów,/
Aby odwrócić słuszną niebios karę,/
Własne swe życie składał na ofiarę;/
Dziś na mnie przyszła kolej: stos już gotów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Starcze! dlaczego żegnasz mnie tą wieścią,/
Odchodzącego z wstydem i boleścią?/
Dlaczego za mną chcesz na wszystkie strony/
Twego pogrzebu płomień słać czerwony?/
Czyżeś tak zwątpił po przegranej bitwie/
O przyszłych losach, o mnie i o Litwie,/
Że memu sercu, co ciężkie jak ołów,/
Chciałbyś dorzucić ciężar swych popiołów?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, nie! --- ja wierzę, że nie zginie marnie/
Szlachetny posiew na ojczystej glebie,/
Że wszystkie nasze walki i męczarnie/
Będą tej ziemi policzone w niebie:/
Więc krew swą jeszcze dorzucam do szali,/
Którą trzymają duchowie ogniści;/
Niech ona wrogów zaleje i spali!/
I świat błyskawic oddechem oczyści!/
Żegnaj mi, książę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Śpieszmy, czas uchodzi.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ojcze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Birutę idź pocieszyć, córo!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> odchodzi z <osoba>Jagiełłą</osoba> i <osoba>Witoldem</osoba>, za nim <osoba>Butrym</osoba> i kilku pozostałych rycerzy, udając się na prawo przodem sceny.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA X I OSTATNIA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wajdelota</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Wajdeloci</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do wajdelotów</didaskalia>



<kwestia><strofa>Hej! weźcie ogień, towarzysze młodzi,/
I mnie płomienia nakryjcie purpurą.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi z wajdelotami wgłąb na prawo.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tam w Wilnie Maria.../
<didask_tekst>z rozpaczą</didask_tekst>/
<wers_cd>Ach, czemuż nie runie</wers_cd>/
Lepiej świat cały!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WAJDELOTA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>za sceną</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O, wielki Perkunie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Zasłona spada. 
Koniec aktu trzeciego.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT CZWARTY</naglowek_akt>





<didaskalia>Scena przedstawia salę w zamku wileńskim, tę samą, co w pierwszym akcie. Za podniesieniem zasłony <osoba>Maria</osoba> stoi na środku sceny. <osoba>Prora Bilgen</osoba> ukazuje się w drzwiach głównych w głębi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Maria</osoba> i <osoba>Prora Bilgen</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wchodząc</didaskalia>



<kwestia><strofa>Księżna mnie przyzwać kazałaś?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>niecierpliwie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Bilgenie!</wers_cd>/
Powiedz mi prawdę, co wiesz z placu boju?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nic jeszcze nie wiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przeklęte milczenie,</wers_cd>/
Co mnie w gorączce trzyma niepokoju!/
Niepewność straszną jest dla serca męką./
Gdy się za szczęścia ugania jutrzenką;/
Lecz stokroć ciężej czekać, czy się ziści/
Marzenie zemsty albo nienawiści./
<didask_tekst>zwracając się do <osoba>Bilgena</osoba>, gwałtownie</didask_tekst>/
Może co taisz umyślnie przede mną?/
Kiejstut zwyciężył? Niech się raz już dowiem./
Najgorsze wieści wolę niż tę ciemną/
niepewność, która cięży mi ołowiem,/
Sprzeczne przed oczy stawiając widziadła/
Klęsk lub tryumfu. Co? czylim odgadła?/
Wszystko stracone?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ależ nie, o, księżno.</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nic nie ukrywaj, wyznaj, będę mężną;/
Chcę tylko prawdy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Prawdę powiedziałem.</wers_cd>/
Nic nie ukrywam. Dotąd żadnej wieści/
Nie ma z obozu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czyś ty w życiu całem</wers_cd>/
Na nic nie czekał w trwodze i boleści,/
Że w chwili, gdy się nasze losy ważą,/
Mówisz tak do mnie z obojętną twarzą,/
I tak cię skutki nie obchodzą wojny,/
Że nic nie wiedząc, jesteś wciąż spokojny?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Brak wiadomości zwykle dobrym znakiem,/
Gdy wieść złowroga przylatuje ptakiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z gniewem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nędzna pociecha! schowaj ją dla siebie:/
Nie lubię mądrych zdań, które w potrzebie/
Nigdy się ludziom nie przydadzą za nic./
<didask_tekst>rozkazująco</didask_tekst>/
Rozesłać konnych posłańców do granic!/
Niechaj języka zachwycą po drodze/
I z odpowiedzią pośpieszą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Odchodzę</wers_cd>/
Wydać rozkazy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Śpiesz i pośpiech zaleć!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Prora Bilgen</osoba> odchodzi przez drzwi w głębi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Maria</osoba> sama</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, brat Jagiełło zbyt mnie lekko zbywa!/
Nie dba, że ja tu gotowa oszaleć,/
W tej niepewności żyjąc niecierpliwa.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Konrad</osoba> wchodzi drzwiami głównymi.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Maria</osoba> i <osoba>Konrad</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przebacz, o, księżno, że wchodzę tak śmiało/
Lecz chciałem ważne oznajmić ci sprawy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z żywością</didaskalia>



<kwestia><strofa>Mów! mów! rycerzu! Moją duszą całą/
Na twoich ustach zawisłam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bój krwawy</wers_cd>/
Już rozstrzygnięty; Kiejstut wskutek klęski/
Oddał się w ręce Jagiełły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Twe słowa --- </wers_cd>/
Czy dobrze słyszę? Jagiełło zwycięski!/
Kiejstut schwytany! Ach, radość gotowa/
Pierś mi rozsadzić./
<didask_tekst>zwracając się znowu do <osoba>Konrada</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Czy to wieść niemylna?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Sam byłem świadkiem, więc za pewność ręczę./
Wszak wprost z obozu pędziłem do Wilna,/
By cię uprzedzić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czymże ci odwdzięczę</wers_cd>/
Za tę przysługę i za dobre wieści,/
Które balsamem są na serca rany,/
Na wszystkie moje smutki i boleści!/
<didask_tekst>z wybuchem dzikiej radości</didask_tekst>/
Ha, w naszym ręku Kiejstut pokonany!/
Mogę więc zrzucić moje szaty wdowie,/
Pierwszym uśmiechem twarz okrasić bladą,/
Oparłszy nogę na zabójcy głowie,/
Co mi niebiosa same do stóp kładą./
Ciesz się, Wojdyłło, w grobowej otchłani:/
Będziesz pomszczony.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Miłościwa pani,</wers_cd>/
Jeżeliś zemsty żywiła pragnienia,/
To już im teraz zadosyć się stało;/
Śmierć mniej bolesną od upokorzenia,/
Bo więcej cierpi dusza niźli ciało./
Dość widzieć, jak ten starzec, niegdyś dumny,/
Teraz się nagle złamał niby dziecię,/
Jak wstyd go przygniótł gorzej niźli trumny/
Zabite wieko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cierpi, cierpi przecie!</wers_cd>/
Niech więc poczuje, co to boleść znaczy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Smutny to widok, gdy wódz osiwiały/
Stanie bezsilny w milczącej rozpaczy/
Na gruzach dawnej wielkości i chwały?/
Gdy już na zawsze żegna się z nadzieją/
Schodząc, gdzie żadne gwiazdy nie jaśnieją,/
I tak, przeżywszy siebie i swe czyny,/
Sam jest pomnikiem swych nieszczęść lub winy./
Ta zmiana losu, ta smutków obfitość/
Musi i serca, które gniewem płoną,/
Natchnąć litością...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie znam, co to litość.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zawziętość znika, gdy zemsta spełnioną,/
Gdy brzemię nieszczęść wroga już obarcza/
I w prochu kładzie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mnie to nie wystarcza!</wers_cd>/
Mnie trzeba kajdan, tortury, więzienia,/
A potem --- śmierci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pragniesz nazbyt wiele,</wers_cd>/
Nie zdając sobie sprawy z położenia,/
Kiejstut, choć oddał swój oręż Jagielle/
I przelał główne prawa swej korony/
Na twego brata, to brat z swojej strony/
Zaprzysiągł jemu w najświętszym układzie/
Należne względy --- cześć i miłość syna,/
Obronę przeciw napaści lub zdradzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>szyderczo</didaskalia>



<kwestia><strofa>Jakąż ma wartość próżna gadanina?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ma wartość, księżno, świętego przymierza,/
Którego łamać nie wolno nikomu,/
Kto nie chce plamić honoru rycerza./
Jagiełło, wiodąc Kiejstuta do domu,/
Z skromnym orszakiem, nie więźniów, lecz gości,/
Będzie rozliczne miał dlań obowiązki/
Danych przyrzeczeń i praw gościnności --- /
I wzgląd konieczny na rodzinne związki:/
Trzeba więc chłodno rozważyć przeszkody,/
Mściwym zapędom nałożyć hamulec...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z szyderstwem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zabójcy męża, podać dłoń do zgody?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czasem wypada konieczności ulec.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja znam konieczność jedną tylko, której/
Ulegać muszę --- bo ta w krwi mej płynie ---/
By tego starca wydać na tortury/
I na śmierć pewną: a więc Kiejstut zginie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Trudno do skutku przywieść takie dzieło,/
Na które brat twój zgodzić się nie może.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Sądzisz, że będzie wahał się Jagiełło,/
Gdy jak sędziemu krzywdy swe przełożę/
Mnie sprawiedliwość wymierzyć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Czyn taki</wers_cd>/
Nadto by głośnym uczynił na świecie./
To wiarołomstwo księcia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wy, Krzyżaki,</wers_cd>/
Sami najświętsze przysięgi łamiecie;/
Tylko dla drugich macie sąd surowy./
Zresztą, ja także nie myślę z początku/
Żądać koniecznie mego stryja głowy:/
Potrafię głosem rządzić się rozsądku/
I poprzestawać na mniejszym wymiarze;/
Dość, gdy Jagiełło na moje żądanie/
Kiejstuta w oczach mych uwięzić każe/
I ciemne lochy da mu na mieszkanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A jeśli życzeń twoich nie wysłucha?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie mogąc jawnie, będę działać skrycie.../
Żywot człowieka --- to rzecz taka krucha!/
Cóż łatwiejszego, jak wziąć komu życie?/
Na to wystarczy jad zadany w winie;/
Gdy ten omyli --- są najemni zbóje.../
I nóż się znajdzie! Dość o krwawym czynie/
myśleć: sama myśl mu śmierć zgotuje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>Więc zginąć musi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Sądź, że już nie żyje.</wers_cd>/
Tak jestem teraz na wszystko gotowa,/
Że nawet swoich zamiarów nie kryję,/
Ani w kłamliwe nie ubieram słowa.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Halban</osoba> przez drzwi w głębi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Maria</osoba> i <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Orszak nadciąga, wkrótce w zamku stanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Trzeba stryjowi usunąć się z drogi:/
Niech go mój widok nie straszy.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi przez drzwi na lewo.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>




<didaskalia><osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Halbanie,</wers_cd>/
Kiedym porzucił swe rodzinne progi,/
Miłość i szczęście, ojczyznę i wiarę,/
Ohydną zdrajcy przybierając postać ---/
Byle, pełzając ukradkiem jak żmija,/
Do serca hydry krzyżackiej się dostać/
I cios w przyszłości zadać, co zabija --- /
przygotowany byłem, że me czyny/
Przyjdzie opłacać straszną serca męką;/
Nie przewidziałem jednak tej godziny,/
Że tak stać będę z skrępowaną ręką,/
Kiedy w pierś ojca godzą zbójców dłonie,/
Że nie dobędę z pochwy swego miecza,/
Ani go piersią swoją nie zasłonię;/
Więc się dziś wstrząsa natura człowieka,/
Na to się wzdryga zgwałcona przyroda!/
Nie chcę iść naprzód w tym dziele zdradzieckiem/
Za taką cenę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z wzgardliwą litością</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Szkoda ciebie, szkoda!</wers_cd>/
Miałeś być mężem --- jesteś tylko dzieckiem,/
Co się w myśl wielką bawiło przez chwilę,/
Ale, spostrzegłszy nagle, że się zrani,/
Rzuca ją...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie szydź! wycierpiałem tyle</wers_cd>/
I tyle szczęścia poświęciłem dla niej,/
Żem na szyderstwo twoje nie zasłużył,/
Gdy z drogi widmo straszliwe mnie spycha.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Widzę, że duch twój zachwiał się i znużył./
Byłaż to tylko żądza sławy licha,/
Co do nadludzkich ofiar cię popchnęła?/
Jeśli tak było, zrzecz się twego dzieła,/
Kochaj, myśl, działaj jak ludzie zwyczajni,/
Bo nic wielkiego nie zrobisz na świecie;/
Lecz, jeśliś żywił w twego ducha tajni/
Prawdziwą miłość dla sprawy ojczystej,/
Jeśliś chciał zrzucić jarzmo, co nas gniecie,/
I Litwie tryumf zgotować wieczysty.../
To idź, jak dotąd, milczący na wyłom/
Przeciw piekielnym czy niebieskim siłom,/
Przez łzy, przez ogień i przez krwi strumienie!/
Zapomnij, że masz serce lub sumienie!/
Wij się z boleści!... umieraj z rozpaczy!.../
Lecz to, coś zaczął --- dokonaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>rozpaczliwie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Inaczej</wers_cd>/
Te słowa niegdyś brzmiały mi przed laty,/
Kiedym je stroił w własnych marzeń kwiaty./
Dziś nawet cel ten --- wielki, wzniosły, święty,/
Któremu duszę zaprzedałem młodą,/
Tak mi się zdaje mgłami przesłonięty,/
Że już pociechą nie jest, ni nagrodą./
Dziś mi na oczach głowa ojca siwa,/
Która ode mnie ratunku przyzywa./
On mnie tak kochał! jam mu rozdarł serce --- /
A teraz, wszystkie gdy nań spadły gromy,/
Mam obojętnie czekać, aż morderce/
Cios mu nareszcie zadadzą kryjomy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Skąd taka pewność?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ta dzika wilczyca,</wers_cd>/
Co się zaledwie krwią ofiar nasyca,/
Jawnie się chełpi z zamierzonej zbrodni/
I jeśli brat jej nie wesprze w zamyśle/
I do więzienia Kiejstuta nie wyśle,/
Sama go zgładzi: to słyszałem od niej./
Tak więc jedyny sposób ocalenia,/
Biednego starca wtrącić do więzienia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tu nie rozpaczać, lecz działać wypada./
Trudno się ustrzec, gdzie czatuje zdrada;/
Ale więzienne otworzyć mu bramy/
Łatwo nam przyjdzie. Wszelką pomoc mamy/
Bo interesem także jest zakonu/
Współzawodnika Jagielle do tronu/
Trzymać w zapasie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Straszliwe to środki,</wers_cd>/
Za które chwytać muszę dłonią drżącą,/
Jakby za przędzę, pajęczyny wiotkiej./
Ponad przepaścią na łup czyhającą.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi z <osoba>Halbanem</osoba> przez drzwi na prawo. Po chwili przez drzwi środkowe wchodzi <osoba>Jagiełło</osoba>, a z nim <osoba>Kiejstut</osoba> i <osoba>Witold</osoba>. Przez otwarte drzwi
widać <osoba>Butryma</osoba> i kilku rycerzy z orszaku <osoba>Kiejstuta</osoba>,
którzy jednakże nie wchodzą na scenę.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Kiejstut</osoba> i <osoba>Witold</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wprowadzając <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Szlachetny stryju, wszedłeś znów w te progi/
Jako zwycięzca, co w niewolę bierze/
Zdobyte serca. Cały lud pod nogi/
Rzucał ci kwiaty i witał tak szczerze,/
Z taką radością i z takim zapałem.../
<didask_tekst>z lekkim odcieniem niezadowolenia</didask_tekst>/
Że nawet o mnie zapomniał w tej chwili.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty mi współczucia, którego doznałem,/
Nie żałuj! --- jeśli lud ten głowę chyli,/
To nie przede mną, co znaczę tak mało,/
Nie przed sztandarem, niegdyś może świetnym,/
Lecz przed nieszczęściem, które zamieszkało/
We mnie. Więc nie wiń tych, którzy w szlachetnym/
Popędzie uczcić umieją niedolę,/
Widząc majestat cierpienia na czole.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż by ich winił, gdy właśnie mej chęci/
Czynili zadość, niosąc hołd powinny?/
Wszak tacy goście muszą być przyjęci/
U mnie najszczerzej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>



 

<didaskalia>z goryczą</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Jesteś zbyt gościnny!</wers_cd>/
Jednak wolałbym nie zaznać twej łaski.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Witoldzie, przestań! Po co dziś, zgryźliwe/
Rzucając słowa, odnawiać niesnaski/
I krzywdzić chęci Jagiełły życzliwe?/
Pókiśmy stali naprzeciw z orężem,/
Mogliśmy jeszcze sprzeczne mieć zamysły,/
Lecz gdyśmy rzekli: zgodę zaprzysiężem,/
To niech serc związek utrwali się ścisły,/
Niech naszej zgody żaden cień nie zaćmi./
<didask_tekst>zwracając się do <osoba>Jagiełły</osoba> i <osoba>Witolda</osoba></didask_tekst>/
Byliście dawniej, bądźcie znowu braćmi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Z mej strony chęci ku temu najlepsze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Łatwo się wtedy bawić w wielkoduszność,/
Kiedy los dumne zachcenia podeprze;/
Lecz kto za sobą miał męstwo i słuszność,/
A tylko szczęście w końcu go zawiodło,/
Temu niełatwo zgiąć się pod to godło/
Braterstwa, co mu zwycięzca nałoży ---/
Bo w nim przegląda coś na kształt obroży.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Synu, przez ciebie mówi próżna pycha,/
Która dość nieszczęść przysparza tej ziemi./
Na waśni nasze wróg przebiegły czyha,/
Umie korzystać i tuczyć się niemi./
My dziś winniśmy dać przykład ze siebie,/
Że nam o Litwę chodzi, nie o władzę,/
I wszystkie siły połączyć w potrzebie,/
Aby się oprzeć najeźdźców przewadze;/
Bo ten ojczyźnie usłuży najlepiej,/
Który przykładem karność w niej zaszczepi,/
Póki sam stałem pierwszy na wyłomie,/
Litewski sztandar podnosząc widomie,/
To wymagałem od wszystkich najściślej,/
By się poddali mej wodzy i myśli:/
Więc kiedy teraz wam ustąpić z pola,/
A bogi władzę w jego ręce kładą,/
Niechaj we wszystkim rządzi jego wola,/
Gdyż każdy opór jest ojczyzny zdradą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z uszanowaniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Stryju, ty zawsze będziesz Litwy głową/
Przy mnie i ze mną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z rezygnacją</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Praca ma skończona</wers_cd>/
Trzeba zejść z drogi przed epoką nową,/
Kiedy świat dawny w moich oczach kona;/
Trzeba wam miejsca ustąpić, o, młodzi!/
Co macie świeże chorągwie i bronie./
Rycerska przeszłość do grobu już schodzi/
I Znicz rodzinny coraz słabiej płonie,/
A w serce puszczy litewskiej --- bez trwogi/
I tak dość długo, dziedzic ojców wiary/
I narodowej myśli spadkobierca,/
Chciałem utrzymać nasz porządek stary,/
Nie szczędząc trudów, krwi mej, ani serca;/
Lecz nie umiałem wśród ciągłych zapasów/
Skutecznie walczyć z duchem nowych czasów ---/
I przed Krzyżakiem po dawnym zwyczaju/
Umiałem tylko mieczem bronić kraju./
Trzeba więc miejsca ustąpić wam, dzieci./
Co macie świeże oręże i hasła.../
Niech wasza gwiazda na niebie zaświeci,/
Gdy moja teraz w ciemnościach zagasła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Te nie zaświecą: wraz z twoją ściemniały/
Gwiazdy tej ziemi; wraz z tobą ubywa/
Duch opiekuńczy, co ją wiódł do chwały!/
I pozostanie teraz, nieszczęśliwa,/
Łupem dla wrogów...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>surowo</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1375285428533-2727566120"/><motyw id="m1375285428533-2727566120">Historia, Przemiana</motyw>Synu! ty się nie waż</wers_cd>/
Wątpić tak przy mnie o przyszłości naszej,/
Bo tylko ojca starego rozgniewasz./
Dlaczego przyszłość ojczyzny cię straszy?/
Wszak los narodów nie jest przywiązany/
Do usiłowań pojedynczych ludzi:/
Wyższa moc wszystkim kieruje bez zmiany,/
I ta w potrzebie bohaterów zbudzi./
Trudno nam sądzić, gdy padamy sami,/
O tym, co tryumf lub zgubę stanowi;/
Myślim, że wszystko przepada wraz z nami/
I złorzeczymy smutnemu losowi:/
A często właśnie to, co mienim klęską,/
Patrząc na naszych nadziei zwalisko,/
Utrwala dolę ojczyzny zwycięską ---/
I grób nasz będzie przyszłości kołyską.<end id="e1375285428533-2727566120"/></strofa></kwestia>


<didaskalia>Przez drzwi wgłębi w chodzi <osoba>Aldona</osoba>, zbliżając się z nieśmiałością do <osoba>Kiejstuta</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>




 
<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Witold</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty się nie gniewaj, mój ojcze Kiejstucie,/
Że nieposłuszne dziecko tu przybiegło;/
Dotąd ci zawsze bywałam uległą,/
Lecz dzisiaj trwogi --- silniejsze uczucie:/
Dziwny niepokój gnał mnie w twoje ślady/
Pomimo danych poleceń i rady.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Szalone dziecko! zawsze w sercu tobie/
Jakieś postrachy lub senne widziadła;/
Zawsze cię trwoży jakiś duch w żałobie/
I ściga mara przeszłości wybladła;/
Zawsze twój umysł, znękany i chory,/
Wszystko w cudowną fantazję, zamienia/
I własne światu narzuca kolory,/
Za rzeczywistość biorąc przywidzenia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gniewasz się?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chciałbym, lecz to nie tak łatwo,</wers_cd>/
Co robić z taką rozpieszczoną dziatwą?/
Z taką ptaszyną, co wraca stęskniona/
I mnie staremu zlatuje w ramiona?</strofa></kwestia>


<didaskalia>ściska <osoba>Aldonę</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Widzisz, mój ojcze, mnie bez ciebie trudno/
Wyżyć już teraz; gdy nie jesteś ze mną,/
Świat mi się zdaje pustynią odludną,/
Tak lodowatą i martwą, i ciemną,/
I tak nic w sobie drogiego nie mieści,/
Że serce moje pęknąć chce z boleści.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z uśmiechem do <osoba>Jagiełły</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Patrz, patrz, Jagiełło, jak mnie w sieci łowi/
Owa rusałka swoją mową śpiewną,/
Jak się z miłością oświadcza starcowi,/
Któremu tylko smutkiem jest pokrewną!/
Musisz ją teraz ugościć u siebie,/
Nim w świat pójdziemy o żebranym chlebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co mówisz, stryju! masz mnie na usługi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Miecz upuściwszy, już się nic zdam na nic,/
Chyba, by ludziom gwarzyć w wieczór długi:/
Będę więc Litwę obchodził do granic/
I wszędzie pukał od chaty do chaty,/
Opowiadając o chytrości obcej./
<didask_tekst>do <osoba>Aldony</osoba></didask_tekst>/
Ty pójdziesz ze mną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ach, w najdalsze światy!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Może choć młode nauczą się chłopcy/
Wyklinać Niemców i strzec się przed niemi./
I lepiej od nas bronić swojej ziemi.../
<didask_tekst>zwracając się do <osoba>Jagiełły</osoba></didask_tekst>/
Tymczasem prowadź, synowcze, starego/
Na wypoczynek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dam ci własne łoże..</wers_cd>/
Chodź ze mną, stryju.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Jagiełło</osoba> prowadzi <osoba>Kiejstuta</osoba> ku drzwiom na lewo, lecz te otwierają się nagle i wchodzi na scenę <osoba>Maria</osoba> z <osoba>Prorą Bilgenem</osoba>, tamując przejście, we drzwiach za nimi stoją inni uzbrojeni dworzanie
<osoba>Jagiełły</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Maria</osoba>, <osoba>Prora Bilgen</osoba>, <osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Witold</osoba>,
<osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Zbrojni Dworzanie Jagiełły</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wchodząc, do <osoba>Jagiełły</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zaczekaj!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ty czego?</wers_cd>/
Stryj chce odpocząć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Stryj poczekać może</wers_cd>/
Na sen spokojny; jam dłużej czekała.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Marii</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Więc mów, co żądasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chcę sama dla stryja</wers_cd>/
Wygodne usłać łoże...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na ustroniu</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ach, drżę cała!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co to ma znaczyć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Sen starcom nie sprzyja,</wers_cd>/
Jeśli krew jeszcze mają na sumieniu;/
Spać im nie daje noc zanadto widna.../
Niech Kiejstut w ciemnym wypocznie więzieniu,/
Tam go więc poślij!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak ty śmiesz, bezwstydna,</wers_cd>/
Bryzgać słów pianą?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Szalejesz mi, siostro.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja nie szaleję. Ty będziesz szalony,/
Jeśli raz w życiu nie stawisz się ostro/
I z rąk wypuścisz przyszłość swej korony!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Mario, zamilknij!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czyliż tobie, bracie,</wers_cd>/
Połkniętych zniewag pamięć jest tak strawną,/
Że o krzywd naszych nie myślisz zapłacie?/
Czy nie pamiętasz, jak nas stryj niedawno ---/
Tu, w naszym gnieździe --- zelżył wobec świata/
I więzić kazał, by pozorem łaski/
Ośmieszyć później? Gdzie dług, tam zapłata./
Zrób z nim tak samo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Ucisz swoje wrzaski!</wers_cd>/
<didask_tekst>zwracając się do <osoba>Jagiełły</osoba></didask_tekst>/
Jagiełło, rozkaż, nich pójdzie ta jędza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bracie, ty słyszysz! on mnie stąd wypędza,/
Z własnego domu --- za to, że ich zbrodnie/
Na sprawiedliwej pragnę zważyć szali!/
Bracie! więc twoich przyjaciół swobodnie/
Zabijać można? i ciebie nie spali/
Rumieniec wstydu, że nawet ich zgonu/
Pomścić się nie chcesz! Więc u twego tronu/
Nikt bezpieczeństwa nie znajdzie w potrzebie!/
Mnie męża, tobie, mój bracie, wydarto/
Wiernego sługę, co zginął dla ciebie:/
Gdy go nie pomścisz, służyć ci nie warto!/
I wszyscy wierni opuszczą cię słudzy,/
Gdy ich na pastwę dajesz złości cudzej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Jagiełły</osoba> z wyrzutem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Takieś, synowcze, zgotował przyjęcie,/
Gdym ci zaufał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To nie z mojej winy;</wers_cd>/
Nie przewidziałem tego. W jej lamencie/
Tkwią jednak słuszne zażaleń przyczyny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak dotrzymujesz przysiąg?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż poradzę?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Weź ją precz z oczu! masz po temu władzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Marii</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Odejdź, stąd, siostro!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dopóki ten stary</wers_cd>/
Jest na wolności, nie ustąpię póty./
<didask_tekst>wskazując na <osoba>Bilgena</osoba> i resztę dworzan</didask_tekst>/
Całe rycerstwo domaga się kary/
Za śmierć Wojdyłły...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to? bunt uknuty...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie bunt, lecz słuszne sług twoich żądanie,/
Byś sprawiedliwość wymierzył im, panie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrząc w oczy <osoba>Jagielle</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Ej, mój Jagiełło, źle ci z oczu patrzy;/
Czyżbyś się wahał dotrzymać nam słowa?/
<didask_tekst><osoba>Butrym</osoba> uchyla drzwi środkowe i przysłuchuje się, wchodząc po cichu na scenę</didask_tekst>/
Któż był od ciebie w przysięgi bogatszy!/
A teraz... milczysz? Czyż się zdrada chowa/
W twym pomieszaniu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Widzisz, sam znienacka</wers_cd>/
Tak zaskoczony przez tych ludzi skargi,/
Muszę wysłuchać...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rozumiem: zasadzka,</wers_cd>/
Abyś mógł łatwiej wejść z sumieniem w targu/
<didask_tekst>unosząc się coraz bardziej</didask_tekst>/
Jam ci jak bratu i sprzyjał, i wierzył,/
Jam ręczył ojcu za uczciwość twoją,/
Jam go namówił, aby się sprzymierzył:/
A ty nóż zdrajcy ukryłeś pod zbroją!/
Przeklinam teraz ten mój umysł miękki,/
Co lgnął do ciebie. Stokroć lepiej było/
Przyjąć nam pomoc choć z Krzyżaków ręki/
I na twój umizg odpowiedzieć siłą!/
Wszak oni o to prosili się sami.../
Lecz ojciec nie chciał wiązać się z Niemcami,/
Bo byś w książęcej już nie chodził mitrze!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Butrym</osoba> powoli przechodzi przez scenę ku drzwiom na prawo i wychodzi przez nie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Jagiełły</osoba> z naciskiem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zważ dobrze, bracie, z czym się Witold zwierza./
Mieli cię zniszczyć, z Krzyżakami w zmowie,/
Tylko nie przyszło jeszcze do przymierza.../
Że dziś żałują, sam ci Witold powie,/
Oblicz się, bracie, co ci grozi potem,/
Gdy ich z rąk puścisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W oczach mi się mieni</wers_cd>/
I serce w piersiach bije jakby młotem.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z przerażeniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
On jej usłucha: jesteśmy zgubieni!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Co począć --- nie wiem...
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Drzwiami z prawej strony wchodzą <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Halban</osoba> i <osoba>Butrym</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>



 
<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, <osoba>Jagiełło</osoba>, <osoba>Witold</osoba>, <osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Halban</osoba>, <osoba>Butrym</osoba>, <osoba>Prora Bilgen</osoba> i <osoba>Zbrojni Dworzanie Jagiełły</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Konrada</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Nadchodzisz mi w porę,</wers_cd>/
Rycerzu. Trudną mam rozstrzygnąć sprawę;/
Więc ciebie tutaj na sędziego biorę;/
Zrobię, co powiesz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O, bogi łaskawe!</wers_cd>/
Wy go zsyłacie, aby nas ocalił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>
Cóż więc?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa><wers_cd>Na stryja nie będę się żalił;</wers_cd>/
Choć mnie niejedna spotkała zniewaga,/
Lecz Maria, której męża kazał stracić,/
Gwałtem na niego kary się domaga;/
Całe rycerstwo żąda, by odpłacić/
Chociaż więzieniem za ten czyn tak srogi:/
A jam bezkarność przyrzekł, żalem zdjęty,/
Nie wiedząc nawet, jakie z nich są wrogi/
Chciwe mej zguby.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Obłudnik przeklęty!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>ciągnąc dalej, do <osoba>Konrada</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Ty zatem powiedz, czy swym przyrzeczeniem/
Mam się krępować?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Konrada</osoba> błagalnie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ty znasz prawdę całą,</wers_cd>/
Więc broń!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAGIEŁŁO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Konrada</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż sądzisz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>po walce wewnętrznej</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ukarać więzieniem.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z najwyższą rozpaczą</didaskalia>




<kwestia><strofa>
Syn przeciw ojcu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Bilgena</osoba> i <osoba>dworzan</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Hej, rycerzu, śmiało!</wers_cd>/
Zabrać ich wszystkich!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Bilgen</osoba> i zbrojni postępują naprzód.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wyjdę stąd żywcem!</wers_cd>/
Za broń, Butrymie!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Witold</osoba> i <osoba>Butrym</osoba> wydobywają miecze.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>nakazująco</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Schowajcie swe miecze!
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Butrym</osoba> chowa swój miecz do pochwy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WITOLD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>nie słuchając rozkazu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Będę się bronił..../
<didask_tekst><osoba>Konrad</osoba> zachodzi mu z tyłu i oręż wytrąca z jego ręki.</didask_tekst>/
<wers_cd>Podłym niegodziwcem</wers_cd>/
Jesteś, Krzyżaku!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, oko człowiecze</wers_cd>/
Nie oglądało zbrodni tak okropnej!/
I to on...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do rycerzy</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Brać ich! Kiejstut jest roztropny</wers_cd>/
I wie, że opór krwią zapłacić można.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zasłaniając <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Ja ciebie, ojcze, swą piersią zastawię ---/
Ja cię wziąć nie dam!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>odrywając ją gwałtem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Precz stąd!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ty bezbożna</wers_cd>/
<didask_tekst>Zbrojni z <osoba>Bilgenem</osoba> otaczają <osoba>Kiejstuta</osoba>, <osoba>Witolda</osoba>, i <osoba>Butryma</osoba>, prowadząc ich ku drzwiom głównym. <osoba>Aldona</osoba> wyciąga ręce ku <osoba>Kiejstutowi</osoba>.</didask_tekst>/
Ojcze mój, ojcze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>odwracając się</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja cię błogosławię.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą wszyscy prócz <osoba>Aldony</osoba>, <osoba>Konrada</osoba> i <osoba>Halbana</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Aldona</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>chwiejąc się na nogach</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co za ból! --- tu... tu...</strofa></kwestia>


<didaskalia>chwyta się za serce i pada na ziemię. <osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Halban</osoba>, pochylając się nad nią.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>po chwili do <osoba>Halbana</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Patrz! ona umarła!</wers_cd>/
Bo uwierzyła w zbrodnię, co tak jawna./
Niewdzięczność syna serce jej rozdarła ---/
Serce, boleścią trawione od dawna./
Straszno pomyśleć, że już w grobu ciszy/
Usprawiedliwień moich nie usłyszy,/
Lecz razem z sobą unosi na zawsze/
Widzenie z życia całego najkrwawsze,/
Przed którym właśnie zamknęła powieki./
<didask_tekst>przyklękając przed <osoba>Aldoną</osoba></didask_tekst>/
Śnie mej młodości! żegnaj mi na wieki!/
Krwawy kochanek, na twe czoło blade/
Ostatni teraz pocałunek kładę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Całuje <osoba>Aldonę</osoba> w czoło.</didaskalia>



<didaskalia>Zasłona spada. Koniec aktu czwartego.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT PIĄTY</naglowek_akt>





<didaskalia>Scena przedstawia podziemia więzienne zamku w Krewem. Przednia część sceny stanowi obszerne sklepione podziemie, zamknięte z tyłu trzema arkadami, połączonymi żelazną kratą, przez którą widać tylną część sceny, przedstawiającą krużganek więzienny. W środkowej arkadzie krata stanowi bramę łączącą krużganek z frontowym podziemiem. Na lewo ku przodowi sceny wejście niskie do drugiej pieczary. Ze sklepienia na łańcuchu zwiesza się kaganek oświecający mdłym światłem więzienie. Za podniesieniem zasłony na krużganku ukazuje się <osoba>Prora Bilgen</osoba> z kluczami, za nim <osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Halban</osoba>, <osoba>Prora Bilgen</osoba> otwiera bramę kratową w środkowej arkadzie i wprowadza Krzyżaków na przód sceny.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Prora Bilgen</osoba>, <osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wprowadzając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie mogłem woli opierać się waszej;/
Lecz wiedzcie o tym, że łamię powinność,/
Tu was prowadząc...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niech cię nic nie straszy.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zbyt się narażam...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Za twoją uczynność</wers_cd>/
Masz naszą łaskę, co w każdym wypadku/
Wspierać cię będzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wam się też oddałem.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>dając mu kiesę złota</didaskalia>



<kwestia><strofa>Tymczasem przyjmij to złoto w zadatku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>biorąc</didaskalia>



<kwestia><strofa>Służyć wam będę i duszą, i ciałem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lecz gdzie jest Kiejstut?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BILGEN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wskazując na podziemie po lewej stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ta pieczara służy</wers_cd>/
Mu za kryjówkę; w niej, na pęku słomy,/
Jako dąb stary powalon od burzy,/
Całe dnie leży głuchy, nieruchomy;/
Mówić do niego --- to daremna praca:/
Milczy, jak gdyby chciał się mowy zarzec,/
I nawet na nas swych oczu nie zwraca ---/
Strasznie już teraz zdziecinniał ten starzec!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Prowadź do niego.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nazbyt ciemno, brudno</wers_cd>/
I odraźliwie w tamtym ciasnym lochu./
Wam tam, rycerze, nawet wchodzić trudno.../
Ja co innego: przywykłem po trochu/
Do tych widoków, więc pójdę, gdy chcecie./
Przywieść go...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dobrze.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz bądźcie cierpliwi,</wers_cd>/
Bo jego trzeba namawiać jak dziecię,/
A wynieść w ręku, jeśli się sprzeciwi.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi przez wejście na lewo.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Sądzę, że bardzo nam się nie opłacą/
Nasze zabiegi, by teraz z więzienia,/
Dobyć Kiejstuta. Taki starzec na co/
Przydać się może?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zawsze dźwięk imienia</wers_cd>/
Pozostał po nim; ten, użyty zgrabnie,/
Może być silną bronią w naszych ręku<pe><slowo_obce>w naszych ręku</slowo_obce> --- forma daw. liczby podwójnej; dziś: w naszym ręku.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>Dźwięk taki coraz przycicha i słabnie,/
Gdy słabnie człowiek. Co po pustym dźwięku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przyszłość pokaże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niełatwo nam będzie</wers_cd>/
Wyzyskać starca, co i tak już wprzódy /
Nie dał się nigdy użyć za narzędzie;/
Lecz, gdyście chcieli podjąć takie trudy,/
A więc próbujmy...</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Prora Bilgen</osoba> powraca, prowadząc <osoba>Kiejstuta</osoba>,
który się daje wieść machinalnie i nie zwraca uwagi na nikogo z obecnych.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Halban</osoba>, <osoba>Prora Bilgen</osoba>, <osoba>Kiejstut</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Chodź, staruszku, śmielej,</wers_cd>/
Nic ci się złego nie stanie; masz gości,/
Co cię chcą widzieć --- będzie ci weselej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Okropny widok nieszczęść i starości!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrząc na <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Istna ruina, co pustkami świeci.../
Widmo człowieka, które za dotknięciem/
Zda się natychmiast w prochy się rozleci...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kiejstuta</osoba>, pociągając go
ku <osoba>Krzyżakom</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Zbliż się, staruszku! 
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Myśmy chcieli z księciem</wers_cd>/
Pomówić nieco. --- Poznajesz nas pewno,/
Książę Kiejstucie?</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> nie daje żadnego znaku życia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>No, odpowiedz, stary;</wers_cd>/
<didask_tekst>zwracając się do <osoba>Krzyżaków</osoba></didask_tekst>/
Cóż, nie mówiłem? milczy tak jak drewno.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Żywim dla ciebie życzliwe zamiary.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kunona</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Zazwyczaj więźniom obecny dozorca/
Usta krępuje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa><wers_cd>Oddal się, Bilgenie ---</wers_cd>/
Wśród zamkowego czekaj nas podworca./
Daj klucze: sami zamkniemy więzienie.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>

<didaskalia>podając klucze, które od niego bierze <osoba>Konrad</osoba></didaskalia>


<kwestia><strofa>Oto są, spełniam wszystkie wasze chęci.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi przez kratę, potem przez krużganek na
prawo.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Halban</osoba>, <osoba>Kiejstut</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Książę, jesteśmy boleścią przejęci,/
Widząc cię w takim stanie. Straszną zbrodnię/
Na tobie zdradny popełnił synowiec./
Możemy teraz pomówić swobodnie:/
Bilgen już odszedł.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Poznałeś nas? powiedz.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> pozostaje w jednakowej nieruchomości.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jesteśmy sami przyjaciele twoi,/
Chcemy ci pomóc w nieszczęściu.../
<didask_tekst>widząc, że <osoba>Kiejstut</osoba> żadnego wzruszenia nawet na twarzy nie zdradza, do <osoba>Halbana</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Ten człowiek</wers_cd>/
Bez ruchu, głosu, odrętwiały stoi,/
I nawet żadnym poruszeniem powiek/
Uczuć nie zdradzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kunona</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Może nie rozumie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Prędzej się zaciął w uporze i dumie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Trzeba wyraźniej powiedzieć, co chcemy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Książę, ty nie myśl, że wszystko stracone,/
I tak przed nami nie stój martwy, niemy;/
My ci powrócim wolność i koronę,/
Wyrwiem cię z grobu, w którym nie oglądasz/
Jasności słońca: damy oręż w ręce/
I damy zemstę, jakiej tylko żądasz./
<didask_tekst>po chwili daremnego oczekiwania na odpowiedź lub ruch <osoba>Kiejstuta</osoba></didask_tekst>/
Milczysz? czy myślisz, że cię próżno nęcę?/
Patrz, drzwi otwarte, gdy cię pod swą tarczę/
Weźmiemy, wyjdziesz z tych lochów bezkarnie;/
Wolność cię czeka. Cóż ty na to, starcze?/
Czy chcesz koniecznie zginąć tutaj marnie?/
Nie chcesz krzywd pomścić, zatrzeć pamięć klęski/
I jak bohater stanąć znów zwycięski?/
<didask_tekst>po chwili z niecierpliwością</didask_tekst>/
No, odpowiadaj; bo cię pozostawię/
Twemu losowi, gdy stracę cierpliwość!/
Milczysz? Więc wolisz kończyć dni w niesławie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<didaskalia>występując spoza <osoba>Kunona</osoba> i <osoba>Halbana</osoba> i zbliżając się do <osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>O, nie odpychaj tych, których życzliwość/
Tutaj zawiodła. Zawierz im, Kiejstucie!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kiejstut</osoba> podnosi głowę, mierząc oczami <osoba>Konrada</osoba>, jakby chciał coś przemówić, ale powraca do dawnego odrętwienia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Halbana</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Posąg nareszcie przemówił oczami/
I jakieś ludzkie błysło w nich uczucie/
Na chwilę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kunona</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Chodźmy! niech zostaną sami,</wers_cd>/
Bo Konrad nad nim dziwną moc posiada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech i tak będzie: zostawmy Konrada.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kuno</osoba> odchodzi wraz z <osoba>Halbanem</osoba> przez bramę kratową, a potem przez krużganek na prawo.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Kiejstut</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>obejrzawszy się za odchodzącymi</didaskalia>



<kwestia><strofa>Oni już poszli. Jestem sam przy tobie ---/
W straszliwej męce, co pierś moją kruszy./
O tych dniach życia ja śnić będę w grobie,/
Jeżeli będzie sen dla mojej duszy,/
Ty nie wiesz, jakim ciężarem mnie tłoczy/
Twoje milczenie niezbłagane, groźne;/
Jaki dreszcz śmierci ślą mi twoje oczy,/
Tak nieruchome, spokojne a mroźne!/
Wolę, ach! wszystko przenieść, niźli widzieć/
Takie zastygłe, milczące męczeństwo.../
Więc jeśli masz mnie prawo nienawidzieć,/
To chcę usłyszeć z ust twych --- choć przekleństwo!/
Nie stój tak dłużej martwy, nieruchomy,/
Lecz powstań gniewny jako wódz olbrzymów,/
Rzuć na mnie wszystkie twoich spojrzeń gromy,/
Przeklnij, lecz słowo chociaż jedno wymów!/
<didask_tekst>po pauzie</didask_tekst>/
Nic? nic nie powiesz?... to zniosę w końcu;/
Lecz daj mi rękę i z tego cmentarza/
Uchodź wraz ze mną ku jasnemu słońcu,/
Bo śmierć niechybna tutaj ci zagraża./
Uchodź, zaklinam!/
<didask_tekst>po małej chwilce</didask_tekst>/
<wers_cd>Ha! ty może znowu</wers_cd>/
Lękasz się zdrady? pomnąc, żem poradził,/
By cię uwięzić... Wierzaj memu słowu!/
Ja ci przysięgam, żem ciebie nie zdradził,/
Lecz chciałem tylko odwrócić w ten sposób/
śmiertelne ciosy z ręki innych osób./
Nie idziesz? Milczysz?... Więc mi serce zamień,/
Ażeby także milczało jak kamień./
<didask_tekst>po chwili z uniesieniem i determinacją</didask_tekst>/
O, nie! ja muszę wyrwać cię od zguby!/
Precz myśl o jutrze! Precz wszelka rozwaga!/
Precz udawanie! Łamię swoje śluby.../
<didask_tekst>klękając przed <osoba>Kiejstutem</osoba></didask_tekst>/
Ojcze! syn ciebie na kolanach błaga,/
Byś się pozwolił ocalić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Syn? jaki?</wers_cd>/
Był jeden wprawdzie, któregom opłakał/
I w duszy po nim zatarł wszystkie znaki;/
Bo on --- to moje nieszczęście i zakał./
Więc chociaż potem odgadłem od razu,/
Jaką twarz nosi krzyżacka gadzina --- /
Zamknąłem oczy przed śladami płazu./
Poznałem zdrajcę --- nie poznałem syna:/
Syn mój nie żyje od dawna.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O, srogo</wers_cd>/
Mści się wciąż na mnie gwałt sercu zadany!/
Na całym świecie nie ma już nikogo,/
Co by z litością wejrzał w moje rany/
I ogrom ofiar swym współczuciem zmierzył./
Ojcze! więc twoje serce rodziciela/
Nic nie przeczuło? Więceś ty uwierzył/
Pozorom zdrady, co kryje mściciela?/
I głos ci żaden tajemny nie szeptał,/
Dlaczegom wszystko poświęcił i zdeptał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jam w życiu sobie wytknął prostą drogę;/
Kraj swój kochając i czcząc swoje bóstwa,/
Żyłem wciąż prawdą: więc się znać nie mogę/
Na krętych ścieżkach fałszu i oszustwa,/
Jam przywykł sądzić czyny, nie zamiary,/
I to rozumiem, na co patrzą oczy;/
Znam jedną prawość; więc nie daję wiary/
Cnocie, co chytrze śladem zbrodni kroczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>błagalnie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Ojcze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>tak jakby do siebie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! dawno straciłem to dziecko,</wers_cd>/
W którym najwięcej złożyłem nadziei,/
Sądząc, że ze mną nawałę niemiecką/
Odganiać będzie od litewskiej kniei,/
Że mnie podtrzyma w walce z tą poczwarą,/
Od rozjuszonych groźniejszą niedźwiedzic,/
I nie da ciosom spaść na głowę starą --- /
On, mojej sławy uczestnik i dziedzic!/
<didask_tekst>z wzruszeniem</didask_tekst>/
Alem źle jemu i sobie wywróżył,/
Zbyt zatopiony w tej główce dziecięcej;/
Bo on sam szczęście i nadzieję zburzył ---/
On, miłowany przeze mnie najwięcej!/
<didask_tekst>z ponurą żałością</didask_tekst>/
Jam go na zawsze stracił!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak żałośnie</wers_cd>/
Słowami nie dźwięcz, jakbyś wzdychał za czem,/
Co nie powróci; bo we mnie żal rośnie/
Taki bezmierny, że rozsadzi płaczem/
Pierś męską./
<didask_tekst>po małej chwili</didask_tekst>/
<wers_cd>Ojcze, więc ty wiary nie dasz,</wers_cd>/
Że ja Ojczyzny nie miałem na sprzedaż;/
Więc ty nie wierzysz, że ja, wierny sławie, /
Swe życie w jednym pomieściłem czynie,/
Przez który Litwę pomszczę i zbawię?!/
Ojcze, twój Butawt ożyje, gdy zginie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O tym, co będzie --- będą sądzić inni.../
Może go potem przyszłość uniewinni/
I rzuci poklask za szczęśliwy zamach,/
I nic nie wspomni o poprzednich plamach;/
Lecz ja, którego schyłek dnia tak krótki,/
Jam złego ziarna zgubne widział żniwo:/
W rodzinie same nieszczęścia i smutki,/
Tryumfy wrogów, Litwę nieszczęśliwą ---/
I w mojej starej głowie się nie mieści,/
Że ma kraj zbawić, kto się pozbył cześci<pe><slowo_obce>cześci</slowo_obce> --- dziś D.lp: czci.</pe>,/
Trudno, ach, temu, kto raz fałszu zarwie,/
Choć w dobrej myśli, duszę swoją splami,/
Ożyć na nowo w niewinności barwie/
I szlachetnymi zajaśnieć czynami,/
Wieczna go klątwa potem w życiu ściga,/
Krzyżując wszystkie zamiary najczystsze,/
Pcha do występku, przed którym się wzdryga,/
I w ścieżki coraz prowadzi ciernistsze:/
Więc to, czym gardzi, na zawsze poślubi,/
Co chce ocalić, jeszcze prędzej zgubi ---/
I cała jego rąk skalanych praca/
Pomimo woli na złe się obraca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mój ojcze! ty mi ostatniej otuchy/
Przed kresem drogi nie chciej dziś odbierać!/
Na pastwę nocy nie wydaj mnie głuchej,/
Nie każ mi zwątpić, zwątpiwszy --- umierać,/
Bo jak, do celu nie doszedłszy, padnę,/
To już mnie bóstwo nie rozgrzeszy żadne./
<didask_tekst>z pokorą, błagalnie</didask_tekst>/
Ojcze! ty swego użal się dziecięcia,/
Które tak cierpi za młodzieńczej pychy/
Zbyt śmiały polot. Otwórz mi objęcia:/
Niech w nie upadnę pokorny i cichy/
Na twoim łonie łez wylewać zdroje.../
Przebacz mi winy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wzruszony, jakby do siebie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Biedne dziecko moje...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z wykrzyknikiem padając w objęcia
<osoba>Kiejstuta</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Ojcze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, synu!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! to jedno słowo</wers_cd>/
Zdejmuje klątwę ze mnie. Twe uściski/
Wracają życia jutrzenkę różową,/
Która u mojej świeciła kołyski./
Ty mi przebaczasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1375305426035-3755074931"/><motyw id="m1375305426035-3755074931">Dziecko, Ojciec, Syn, Miłość</motyw>Wy, niewdzięczne dzieci,</wers_cd>/
Nie wiecie nawet, co miłość rodzica,/
Która za wami aż w przepaści leci/
I własnym swoim bólem się podsyca;/
A choć głos gniewnej przybierze rozpaczy,/
Wszystko zapomni i wszystko przebaczy./
O, synu! synu!<end id="e1375305426035-3755074931"/></strofa></kwestia>


<didaskalia>Przyciska <osoba>Konrada</osoba> do swych piersi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Błogo się spoczywa</wers_cd>/
Na twoim łonie. Ach, gdyby tak można/
Zasnąć na długo!/
<didask_tekst>po chwili, z niepokojem</didask_tekst>/
<wers_cd>Ojcze! czas upływa...</wers_cd>/
I myśl się budzi stroskana i trwożna.../
Śpieszmy się ojcze! --- Uchodź stąd, nie zwlekaj/
Za mną chodź, za mną!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Postępuje parę kroków ku kracie naprzód i zatrzymuje się, widząc, że <osoba>Kiejstut</osoba> nie zdąża za nim.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Synu, ty nie czekaj</wers_cd>/
Na próżno na mnie: ja się stąd nie ruszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ojcze, ja ciebie uprowadzić muszę!/
Wszak żeś przebaczył?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przebaczyłem, dziecię,</wers_cd>/
Lecz stąd już trudno, bym uciekał z tobą./
Co ja bym teraz robił w waszym świecie,/
Starzec złamany wiekiem i żałobą?/
Z wolności mojej wróg korzystać będzie:/
Nie chcę powodem być domowej wojny,/
Nie chcę Krzyżakom służyć za narzędzie ---/
I wolę tutaj umierać spokojny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja ci przysięgam, że wynajdę środki,/
Żeby cię wyrwać krzyżackiej obłudzie;/
Ja ci zgotuję wypoczynek słodki,/
Którego więcej nie zakłócą ludzie.../
Tylko chodź z nami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O, nie, mój Butawcie!</wers_cd>/
Wy mnie mojemu losowi zostawcie./
Tak jest najlepiej, mimo woli bowiem/
Mógłbym nieszczęście przynieść naszej ziemi/
A u nóg twoich zaciężyć ołowiem ---/
Ażbyś się musiał zdradzić przed obcymi./
Nie chcę dla kilku nędznych chwil żywota/
Kupować wolność po tak wielkiej cenie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ojcze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak każe i rozum, i cnota.</wers_cd>/
Nie kuś mnie próżno, bo już nie odmienię/
Swych postanowień.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Miej litość nade mną!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Świat dzisiaj dla mnie jest pustynią ciemną;/
To, czym wprzód żyłem, ludzie mi wydarli;/
Przeszłość nie wróci, nie wstaną umarli:/
Jestem już niczym, nie mam wracać po co!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ojcze! nie pójdziesz? 
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A więc przemocą</wers_cd>/
Stąd cię wyniesiem; przywołam Halbana.</strofa></kwestia>


<didaskalia>wybiega szybko przez kratę i przez krużganek</didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrząc za odchodzącym</didaskalia>



<kwestia><strofa>Za późno, synu!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Zwraca się i powoli schodzi ze sceny przez wejście na lewo. --- Po chwili na krużganku ukazuje się <osoba>Maria</osoba> z <osoba>Bilgenem</osoba> i wchodzą przez drzwi kratowe na środek sceny.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Maria</osoba> i <osoba>Prora Bilgen</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Krzyżacy w zamczysku...</wers_cd>/
Rzecz dosyć dziwna.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Goszczą już od rana.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pewnie coś knują... Znasz ich po nazwisku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jest Kuno, Konrad i ów Halban stary.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na czas przybyłam. Trzeba ich zamiary/
Szybko uprzedzić. Gdzie Kiejstut?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRORA BILGEN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>W tym lochu.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dobrze: więc teraz moich ludzi sprowadź,/
Tylko najciszej --- nie robić popłochu./
<didask_tekst><osoba>Bilgen</osoba> odchodzi tą drogą, którą przyszedł. --- <osoba>Maria</osoba> odwraca się w stronę pieczary <osoba>Kiejstuta</osoba>, grożąco</didask_tekst>/
Stryju! my teraz będziem się rachować.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kuno</osoba> pojawia się na krużgankach i wchodzi przez kratę.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Maria</osoba> i <osoba>Kuno</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>ze zdziwieniem spostrzegając <osoba>Marię</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Księżna?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż? może dziwi cię spotkanie;</wers_cd>/
Różni się ludzie spotykają w drodze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Lecz w jakim celu?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chcesz wiedzieć, mój panie,</wers_cd>/
A więc ci powiem: zabijać przychodzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Myślisz, że na to zezwolim?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ha, trudno!</wers_cd>/
Bez zezwolenia muszę się obchodzić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czyn taki straszny!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Porzuć tę obłudną</wers_cd>/
Mowę, a powiedz: co wam może szkodzić/
Mój zamysł?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Księżno, my w obronie stajem</wers_cd>/
Uciemiężonych.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>drwiąco</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>To waszym zwyczajem?</wers_cd>/
Niech i tak będzie! Jednak, ile sądzę,/
Kiejstut wam teraz nie przyda się na nic;/
Próżno trwonicie i czas, i pieniądze./
Wy Konradowi ufacie bez granic,/
A on was zgrabnie na pasku prowadzi,/
Pragnąc ocalić ojca...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie rozumiem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Strzeżcie się jego! on was jeszcze zdradzi ---/
On, syn Kiejstuta!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Konrad?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Już nic umiem</wers_cd>/
Wyraźniej mówić. --- Poznała go żona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zaczynając pojmować</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ha, co za światło?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Miejcie go na oku ---</wers_cd>/
A ja do więźnia pójdę. Zanim skona,/
Niech przedsmak śmierci znajdzie w mym widoku.</strofa></kwestia>


<didaskalia>wchodzi przez wejście na lewo do drugiej pieczary</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w myślach</didaskalia>



<kwestia><strofa>Konrad? O, żmija! --- Teraz się odsłania/
Wiele zagadek.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Konrad</osoba> ukazuje się na krużganku i wbiega śpiesznie na scenę.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kuno</osoba> i <osoba>Konrad</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wbiegając</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Szukałem was wszędzie.</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zimno</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co chciałeś?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Kiejstut wyjść z nami się wzbrania.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z obojętnością</didaskalia>



<kwestia><strofa>Więc niech zostanie; to najlepiej będzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>żywo</didaskalia>



<kwestia><strofa>Trzeba go zabrać gwałtem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>jak wyżej</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gwałtem? na co?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ale on zginie tutaj!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To tym lepiej.</wers_cd>/
Śmierć jego drogo Litwini opłacą,/
A do Jagiełły krew się ta przyczepi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>unosząc się</didaskalia>



<kwestia><strofa>Mamyż to ścierpieć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dla naszej korzyści.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>podrażniony</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zmieniłeś zdanie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ustaliłem raczej.</wers_cd>/
Zgon jego więcej dobrego nam ziści/
Niż dłuższe życie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z gniewem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja sądzę inaczej.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z naciskiem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Chyba masz swoje zamiary odrębne?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zdziwiony</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Ja?
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Maria</osoba> powraca na scenę wejściem z lewej strony.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kuno</osoba>, <osoba>Konrad</osoba>, <osoba>Maria</osoba>, później <osoba>Prora Bilgen</osoba> i <osoba>Najemnicy</osoba>, w końcu <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>spostrzegłszy <osoba>Marię</osoba>, przerażony</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Maria tutaj?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>szyderczo</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Księżna też w gościnie</wers_cd>/
U stryja...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Maria! na jej widok ziębnę,</wers_cd>/
Jak tu go bronić? Swym mieczem jedynie;/
Chociażby zginąć?/
<didask_tekst>Na krużganku, ukazują się najemnicy <osoba>Marii</osoba> z <osoba>Bilgenem</osoba> i po cichu wsuwają się na scenę. <osoba>Konrad</osoba>, spostrzegłszy ich, zwraca się do <osoba>Kunona</osoba></didask_tekst>/
Czego tu chcą oni?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To dobrzy ludzie --- idą ze mną razem/
Zabić Kiejstuta.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>dobywając miecza</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Miecz mój ich rozgoni!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Najemnicy</osoba> cofają się przerażeni. <osoba>Kuno</osoba> wydobywa miecz również.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zastępując z dobytym mieczem drogę <osoba>Konradowi</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Stój! ani kroku!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ty swoim żelazem</wers_cd>/
Mnie nie powstrzymasz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja ci rozkazuję</wers_cd>/
W imieniu mistrza.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Najemnicy</osoba> korzystają z chwili i za <osoba>Marią</osoba> i <osoba>Bilgenem</osoba> wchodzą przez wejście na lewo.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Kunona</osoba> i najemników</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Puszczajcie mnie, zbóje!</wers_cd>/
Gdy żyć pragniecie.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Halban</osoba> wychodzi z krużganku na scenę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zastawiając drogę mieczem</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ha, maskę zrzuciłeś!</wers_cd>/
Ty, syn Kiejstuta, zdrajca dwulicowy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wiesz o tym. Dobrze: dni swoje przeżyłeś./
Powiesz to drugim, gdy wrócisz bez głowy.</strofa></kwestia>



<didaskalia>Naciera na <osoba>Kunona</osoba> mieczem, a ten się zasłania.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>broniąc się i spostrzegając <osoba>Halbana</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Ty zginiesz, śmiałku!/
<didask_tekst>Do <osoba>Halbana</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Weź noża, Halbanie,</wers_cd>/
pchnij go z tyłu!</strofa></kwestia>


<didaskalia>biją się</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nóż byłby dla ciebie,</wers_cd>/
Lecz miecz Konrada wystarczy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z wściekłością</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Halbanie!</wers_cd>/
Zdrajco!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Bije się z <osoba>Konradem</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>KIEJSTUT</naglowek_osoba>



 

<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, ludzie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wszystkie bogi w niebie!</wers_cd>/
Głos mego ojca./
<didask_tekst><osoba>Maria</osoba> wychodzi na scenę i usuwa się powoli na krużganek, skąd się czas jakiś przypatruje. <osoba>Konrad</osoba> naciera z całą gwałtownością na <osoba>Kunona</osoba>.</didask_tekst>/
<wers_cd>Giń prędzej!</wers_cd>/
<didask_tekst>zadając cios stanowczy</didask_tekst>/
<wers_cd>Precz z drogi!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kuno</osoba> pada na ziemię. <osoba>Konrad</osoba> z mieczem wbiega szybko do drugiego podziemia na lewo.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUNO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Piekielna zdrada!</strofa></kwestia>
 
<didaskalia>umiera</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Maria</osoba> schodzi całkiem ze sceny. 
<osoba>Konrad</osoba> powraca po chwili, podtrzymując w objęciach nieżywego <osoba>Kiejstuta</osoba>.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA X i OSTATNIA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Konrad</osoba> i <osoba>Halban</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KONRAD</naglowek_osoba>





<didaskalia>na kolanach podtrzymując <osoba>Kiejstuta</osoba>, z rzewnością</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Zbudź się, ojcze miły!</wers_cd>/
Zasłałem trupem twoich więzień progi ---/
Jesteś bezpieczny./
<didask_tekst>po chwili z rozpaczą</didask_tekst>/
<wers_cd>Na próżno! z mogiły</wers_cd>/
Nikt nie powraca./
<didask_tekst>powstając</didask_tekst>/
<wers_cd>A więc wszystkie węzły</wers_cd>/
Serca stargane... Teraz myśli moje/
Na zawsze w krwawej kałuży zagrzęzły,/
Nic mnie nie trzyma... Sam jeden już stoję.../
<didask_tekst>z ponurą decyzją</didask_tekst>/
Więc śmiało naprzód! gdzie wytknięta droga/
Truć i zabijać, i niweczyć wroga.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HALBAN</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
Idź i zabijaj!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Zasłona spada. 
Koniec aktu piątego i ostatniego.</didaskalia>



</dramat_wierszowany_l></utwor>