<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/arystofanes-chmury/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Arystofanes</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Chmury</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Cięglewicz, Edmund</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Starożytność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Komedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana  w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Podlaską Bibliotekę Cyfrową. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/arystofanes-chmury</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://pbc.biaman.pl/dlibra/docmetadata?id=29782</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Arystofanes, Chmury, tłum. Edmund Żegota Cięglewicz, nakł. Akademii Umiejętności, skład. Księgarnia Spółki Wydawniczej Polskiej, Kraków 1907.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Edmund Cięglewicz zm. 1928</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1999</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-11-28</dc:date>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/Terracotta_comedy_mask_agora_museum.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Terakotowa maska komediowa, ok. 250 pne, anonim, autor zdjęcia: Jebulon, CC 0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6360</dc:relation.coverImage.source>

<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/arystofanes-chmury.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0040-3</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/arystofanes-chmury.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1123-2</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/arystofanes-chmury.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2078-4</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/arystofanes-chmury.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3036-3</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/arystofanes-chmury.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4122-2</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  <category.legimi>Starożytność</category.legimi>

    <category.thema>DDL</category.thema>
    <category.thema>4CL</category.thema>
    <category.thema.main>DB</category.thema.main>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wierszowany_l>

<abstrakt>
<akap>Mówi się, że komedia ta pośrednio doprowadziła do skazania Sokratesa na śmierć. Filozof został bowiem przedstawiony w <tytul_dziela>Chmurach</tytul_dziela> Arystofanesa jako bezbożny nauczyciel-sofista, szkolący uczniów w sztuce wygrywania dyskusji i spraw sądowych za pomocą nieuczciwych argumentów. Sokrates (469--399 p.n.e.) jest w komedii czcicielem Chmur --- z ich zmiennością form podlegających wiatrom, podobnie jak zmienny i pokrętny jest tok rozumowania nauczyciela wymowy (,,to bóstwa, co żywią lud myślicieli"). Wyśmianie nowych trendów filozoficznych miało na celu obronę dawnych wzorców wychowawczych.</akap>

<akap>Nie dziwi zatem, że osią akcji jest edukacja i jej smutne konsekwencje. Wieśniak Wykrętowic (Strepsiades), który popadł w długi za sprawą syna, Odrzykonia (Pheidippidesa), interesującego się wyścigami konnymi --- udaje się do ,,pomysłowni" Sokratesa, by nauczyć się sztuczek prawniczych i wykpić od spłaty zobowiazań. Gdy zostaje stamtąd wyrzucony jako niezdolny do nauki, wysyła na szkolenie syna. Ten zdobywa potrzebną wiedzę, przyswajając sobie jednocześnie niemoralne poglądy nauczyciela. Efekty nauczania ujawniają się, gdy syn nie tylko bije ojca, ale także podejmuje się udowodnić, że czyni słusznie. Zrozpaczony Wykrętowic w akcie zemsty podpala sokratejską szkołę.</akap><akap>Komedia <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela> Arystofanesa powstała w V w. p.n.e., między rokiem 423 p.n.e. (wtedy niezachowana wersja sztuki zajęła w agonie komicznym na Dionizjach ostatnie, trzecie miejsce) a latami 419--416 p.n.e. (kiedy powstała wersja zachowana, prawdopodobnie niewystawiona przez autora). Tłumaczenie Edmunda Cięglewicza z 1907 r. opatrzone zostało wyjaśniającym kontekst historyczny i kulturowy utworu obszernym wstępem oraz przypisami. W językowym opracowaniu przekładu dochodzą do głosu dwie tendencje: wykorzystanie staropolszczyzny jako celowa archaizacja oraz użycie miejscami młodopolskiej maniery literackiej, głównie w celu jej wyśmiania i uderzenia ostrzem satyry w środowisko poetów-wolnomyślicieli współczesnych tłumaczowi. Aktualizacja tematyki sztuki dotyczy też kontekstu filozoficznego: przez wzmianki o uczniach Sokratesa jako ,,panach nadludziach" (w scenie XVI) tłumacz ugodzić chciał w nietzscheanizm, a postać filozofa głoszącego, że Zeus nie istnieje i że dawna wiara to przesądy, które należy odrzucić ludziom rozumnym i uczonym --- współgra z ważną w epoce sylwetką Fiedricha Nietzschego, autora wydanego właśnie wtedy, w 1906 r., w przekładzie Wacława Berenta dzieła <tytul_dziela>Tako rzecze Zaratustra</tytul_dziela>, z którego najsławniejszą frazą jest, iż ,,Bóg umarł".</akap><akap>Komedia <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela> Arystofanesa w tłumaczeniu Edmunda Cięglewicza dostępna jest jako e-book w formatach EPUB i MOBI oraz jako PDF.</akap>


</abstrakt>

<autor_utworu>Arystofanes</autor_utworu>

<uwaga>tekst sztuki od skanu 34</uwaga><nazwa_utworu>Chmury</nazwa_utworu>



<nota_red>
<akap>Uwspółcześnienia:</akap>

<akap>Pisownia łączna/rozdzielna, np.:
nakoniec > na koniec,
wogóle > w ogóle,
niema > nie ma,
niedowierzał > nie dowierzał,
to też > to też,
z pod > spod,
przedewszystkiem > przede wszystkim,
nowonarodzony > nowo narodzony.
</akap>

<akap>Pisownia wielką literą, np.:
Helleński > helleński,
na igrzyskach Olimpijskich > na Igrzyskach Olimpijskich,
z portu Pirejskiego > portu pirejskiego (w Pireusie),
staw Meocki > Staw Meocki,
Pitagorejczycy > pitagorejczycy
</akap>

<akap>Pisownia joty, np.:
komedya > komedia,
komedyi > komedii,
patryota > patriota,
materyi > materii,
dyskusyi > dyskusji,
kalokagatyi > kalokagatii,
banicyę > banicję,
komedyopisarz > komediopisarz,
entuzyazmuje > entuzjazmuje
swojemi > swoimi.
</akap>

<akap>Końcówki fleksyjne Msc. i N. lp i lm: -em, -emi, np.:
tem > tym,
czem > czym,
którem > którym,
prywatnem > prywatnym,
miejscowemi > miejscowymi,
swojemi > swoimi,
przedewszystkiem > przede wszystkim.
</akap>

<akap>Pisownia spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych:
z pod > spod,
nizki > niski,
wązką > wąską,
blizko > blisko,
censuralnej > cenzuralnej,
jeźli > jeśli
</akap>

<akap>Inne: mnię > mnie; 
i t. p. > itp.,
p. t. > pt.,
t. j. > tj.,
m. > m (skrót metra),
tłómaczyć > tłumaczyć,
tłómacz, tłomacz > tłumacz,
Ajschylosofoklesowską > Ajschylo-Sofoklesowską,
pessymizmu > pesymizmu,
sabbaty > sabaty,
dzwięczne > dźwięczne,
srebna > srebrna,
Termopyle > Termopile,
Pytagoras > Pitagoras,
atyckie > attyckie,
Odysseja > Odyseja;
Dyon >Dion,
Dyonis > Dionis,
Dyonisejski > Dionizejski,
myt, mit > mit (ujednolicenie)</akap>

<akap>Poprawiono błędy źródła:
pojęcia religijnie > pojęcia religijne,
bezwględną > bezwzględną,
Porównując tragedie Ajschylosofoklesowską > Porównując tragedię Ajschylo-Sofoklesowską,
pozozostanie > pozostanie,
Komedyę > komedię,
Afrodoty > Afrodyty,
Pozejdowa > Posejdona,
Wykręt > Wykrętowic,
Englisch > English; 
przez zbyt grubymi > przed zbyt grubymi.</akap>

<akap>Rozwinięto skróty tytułów dzieł we wstepie tłumacza; występujące w didaskaliach i przypisach skróty: b. > bardzo, W. > Wykrętowic; skrót w wypowiedzi postaci: t.j. > to jest.
</akap>

</nota_red>



<naglowek_rozdzial>Wstęp od tłumacza</naglowek_rozdzial>









<naglowek_podrozdzial>I</naglowek_podrozdzial>

<akap>,,Czy przyda się mówić prawdę w żartobliwy i dowcipny sposób? Czy wyśmiewając i wyszydzając zdrożności ludzkie, można je z serc ludzi wyplenić?" Takie pytanie zadaje sobie I. van Leeuwen, pierwszorzędny dziś<pe><slowo_obce>dziś</slowo_obce> --- wstęp pochodzi z wydania z 1907 roku.</pe> znawca Arystofanesa i wielki jego wielbiciel; rozchodzi się oczywiście o komedię, o jej ostateczne zadania i cele istotne, tj. o jej wychowawcze, życiochronne, kulturalne działanie, którym się zbliża do wielkiej swej siostrzycy tragedii, spełniać mającej udoskonalenie człowieka na czele ogółu sztuk pięknych.</akap>

<akap>Pokąd geniusz Arystofanesa siał blaskami swej Muzy, a siał całe życie, potąd nie wątpił ani na chwilę ten po wszystkie czasy prawdziwie wielki Ateńczyk<pt><slowo_obce>geniusz Arystofanesa (...) prawdziwie wielki Ateńczyk</slowo_obce> --- G. Hogarth, angielski filolog i tłumacz Arystofanesa, nazywa go <wyroznienie>pierwszym poetą Aten</wyroznienie> i największym komediopisarzem wszystkich czasów. <tytul_dziela>The <tytul_dziela typ="1">Frogs</tytul_dziela> of Aristophanes... English version by S. Hogarth and Godley</tytul_dziela>, Oxford 1892 (Przedmowa).</pt>, że istnieją ludzie pod szczęśliwą gwiazdą urodzeni, którzy otrzymali taki przywilej z rąk swawolnej Muzy. A kiedy jego komedia, której grot przygwoździł do ziemi wszechpotężnego demagoga Kleona, jego przesławni <tytul_dziela>Rycerze</tytul_dziela> zyskali frenetyczny poklask w teatrze i pierwszą nagrodę ze strony <slowo_obce>τῶν πέντε κριτῶν</slowo_obce><pe><slowo_obce>τῶν πέντε κριτῶν</slowo_obce> (gr. <slowo_obce>tón pénte kritón</slowo_obce>) --- pięciu sędziów.</pe>, wtedy uwierzył Arystofanes, że jego posłannictwem jest przez chłostę komedii sprowadzić poprawę i uzdrowienie społeczeństwa.</akap>

<akap>Ponieważ jednak mściwy Kleon oskarżył go przed sądem, iż jest cudzoziemcem, aby raz na zawsze zniszczyć Arystofanesa jako komediopisarza (było bowiem prawo, że o chór do komedii może prosić archonta tylko rodowity Ateńczyk<pt><slowo_obce>o chór do komedii może prosić archonta tylko rodowity Ateńczyk</slowo_obce> --- ojciec poety był, jak się zdaje, Ajginetą [red. WL: tj. pochodził z podbitej przez Ateńczyków wyspy o nazwie Ajgina, Egina], chociaż sam poeta rodził się i wychował w Atenach z matki Zenodory, rodowitej Atenki.</pt>, a skutki tej skargi były dla Arystofanesa fatalne, nigdy bowiem już nie występował z komedią pod swoim imieniem), przeto, aby nie drażnić rudego łupiskóry, postanowił Muzę swą odwrócić na jakiś czas od polityki w sfery społeczno-naukowe; zapuścił więc nóż operacyjny w mniej niebezpieczny, a jednak niesłychanie społecznie ważny element postępowców i pozytywistów ateńskich.</akap>

<akap>Bystry jego wzrok widział od dawna, że nie tylko w sprawach rzeczypospolitej i jej rządu, lecz i w życiu prywatnym --- stary obyczaj i stare życia codziennego podwaliny i zasady tego pokolenia, które wydało ,,<wyroznienie>Marathonomachów</wyroznienie>"<pe><slowo_obce>Marathonomachowie</slowo_obce> (z gr.) --- walczący pod Maratonem.</pe>, bohaterów spod Artemisjon, Salaminy i Maratonu, że, jednym słowem, wielka puścizna ojców zaczyna się gwałtownie rysować, rozkładać, psuć: z dnia na dzień rośnie liczba ludzi pragnących namiętnie odmiany i jakichś nowych kierunków, nowych haseł i poglądów, bryzgających ojcom zarzutem wstecznictwa dlatego, że bronili dawnych ideałów, nie ufając na ślepo nowinkom i wiedząc z doświadczenia, że nie zawsze gorączka rozwoju i ewolucyjnych przemian oznacza postęp; rozwój i wymiana materii odbywa się przecież na ogromną skalę i w przyspieszonym tempie w pewnych chorobach wszelakich żywych organizmów, ale ten rozwój, ta wymiana, ta ustawiczna odmiana, przyspiesza im przedwczesną śmierć. Postępem dla takich organizmów jest przywrócenie i utwierdzenie dawnego, pierwotnego, stanu za wszelką cenę, za cenę życia i przyszłości.</akap>

<akap>Tymczasem hasła rzekomego postępu rozbrzmiewały coraz szerzej i głośniej, porywając za sobą lud prosty i młodzież zapalną. Wszystkie dotąd niewzruszone prawdy, niewątpliwe, nieulegające dyskusji, święte --- zaczęto ,,wentylować", omawiać, dowodzić, przeczyć.</akap>

<akap>Naraz zaczął się chwiać budynek wierzeń, przykazań, pojęć etycznych, estetycznych, prawno-społecznych, naukowych i politycznych --- nad całą Helladą. Któż to uczynił?</akap>

<akap>Wielki patriota ateński, który kochał ojczyznę, jak mało kto w tej epoce, genialny poeta i myśliciel Arystofanes, zadał sobie to pytanie i odpowiedział na nie stanowczo, z siłą druzgocącą nieprzyjaciela, bez litości --- i bez obsłonek: winowajcami byli <wyroznienie>sofiści</wyroznienie>.</akap>

<separator_linia/>

<akap>Bogactwo, sława i potęga Aten, które w ciągu piątego wieku zdobyły sobie pierwszorzędne i naczelne miejsce wśród wszystkich miast Hellady, zwłaszcza ogromnie ludzkie i gościnne wobec cudzoziemców prawa ateńskie, pociągały i przywabiały aż z krańców świata helleńskiego roje ludzi utalentowanych, przedsiębiorczych, szukających sławy i fortuny. Stąd ta ogromna liczba uczonych przybyszów, wśród których głośne są imiona Protagorasa<pe><slowo_obce>Protagoras z Abdery</slowo_obce> (ok. 480--ok. 410 p.n.e.) --- filozof grecki zaliczany do pierwszych sofistów; tytułowy bohater jednego z dialogów Platona, w którym rozmawia z Sokratesem o cnocie; przypisuje mu się relatywizm poznawczy, tj. pogląd, że nie jest możliwe ustalenie obiektywnej prawdy, a stąd stwierdzenie, że wszelkie racje są względne, co można wykorzystywać do przekonywania innych w życiu publicznym; w traktacie <tytul_dziela>O bogach</tytul_dziela> głosił agnostycyzm (pogląd, że nie można wiedzieć, czy bogowie istnieją ani jaką mają naturę), za co wytoczono mu proces o bezbożność. </pe> z Abdery w Tracji, Hippona<pe><slowo_obce>Hippon z Samos</slowo_obce> (V w. p.n.e.) --- filozof gr., uważany za ateistę; za Talesem uznawał za praosnowę wszechrzeczy wodę, ale odmawiał jej cechy uduchowienia (hilozoizm).</pe> ze Samos czy Metapontu, Prodikosa<pe><slowo_obce>Prodikos z Keos</slowo_obce> (V w. p.n.e.) --- filozof starogrecki, jeden z najwybitniejszych sofistów, obok Protagorasa i Gorgiasza, nauczał za pieniądze w wielu miastach Grecji, przede wszystkim w Atenach; uznaje się go za autora sławnej przypowieści o Heraklesie na rozdrożu (między Cnotą, Arete, a Występkiem, Kakia), a także że był nauczycielem m.in. Sokratesa i Eurypidesa. </pe> z wyspy Keos, Hippiasa<pe><slowo_obce>Hippiasz z Elidy</slowo_obce> (V--IV w. p.n.e.) --- sofista grecki, poeta, polityk, posiadający rozległą wiedzę z wielu dziedzin; tytułowy bohater dwóch dialogów Platona.</pe> z Elidy i Gorgiasa<pe><slowo_obce>Gorgiasz z Leontinoj</slowo_obce> (ok. 485--ok. 380 p.n.e.) --- grecki filozof, retor i teoretyk wymowy, jeden z głównych sofistów, twórca mów popisowych; tytułowy bohater jednego z dialogów Platona, w którym wraz z innymi sofistami rozmawia z Sokratesem o retoryce.</pe> z Leontinoj na wyspie Sycylii: przytaczamy tylko imiona ,,mistrzów" przedstawicieli lub twórców pewnych kierunków filozoficznych, za którymi idą całe legie sił drugorzędnych. Wszystko to czyhało na bogatą młódź ateńską, która słono płaciła za modną wiedzę i oświatę. Toteż ludzie starszego pokolenia patrzyli krzywo na to, co się działo, sarkali i nieraz zapewne potępiali sofistów w czambuł, niepomni, że bądź co bądź, wielu z tych przybyszów siało ziarna prawdziwej nauki: chwalono i podziwiano energię Sparty, która wydała właśnie banicję na wszystkich obcych sofistów; gdybyż tak i w Atenach przeprowadzić ξενηλασίαν<pe><slowo_obce>ξενηλασία</slowo_obce> (gr.) --- ksenelasia; praktyka wydalania lub odsuwania od niektórych aktywności dostępnych obywatelom stosowana w staroż. doryckiej Krecie i w Sparcie (Lakonii).</pe>?</akap>

<akap>Arystofanes widział zło głębiej i rozróżniał doskonale to, co epoka nowa niosła dobrego, ale dla pewnych objawów ,,postępu" nie miał przebaczenia: toteż nie godził, jak współcześni komediopisarze<pt><slowo_obce>współcześni komediopisarze [godzili] w szeregowców tego ruchu</slowo_obce> --- Kratinos w komedii <tytul_dziela>Pan-optai</tytul_dziela>, ,,Wszech-widzący", wyszydził filozofa Hippona, Ameipsias w komedii <tytul_dziela>Konnos</tytul_dziela> ogół sofistów i Sokratesa stronę zewnętrzną, Eupolis w <tytul_dziela>Kolakes</tytul_dziela>, ,,Pasożyci", przyjaciół Kalliasa, patrona sofistów.</pt> w szeregowców tego ruchu, lub też w pewne jego śmieszności, lecz zaczepił rzecz niesłychanie głęboko, trafiając w samo serce niszczyciela helleńskiej <wyroznienie>kultury tragicznej</wyroznienie>, opartej na mitach tragicznych.</akap>

<akap>Co więc rozumieć należy przez wyrazy: <wyroznienie>kultura tragiczna</wyroznienie>?</akap>

<separator_linia/>

<akap>Jest pewne bardzo stare ludowe podanie helleńskie, które opowiada, że mityczny król Midas długi czas czyhał i polował wśród kniei frygijskich na mądrego Sylena<pe><slowo_obce>Sylen</slowo_obce> (mit. gr.) --- towarzysz boga Dionizosa, przedstawiany jako tłustawy mężczyzna z końskimi uszami, nogami i ogonem.</pe>, opiekuna i wychowawcę Dijonysa<pe><slowo_obce>Dijonys</slowo_obce> (mit. gr.) --- Dionizos, bóg wina i odradzającej się przyrody; jego rzymskim odpowiednikiem jest Bachus.</pe>, nie mogąc go schwytać nijakim sposobem. Kiedy mu wreszcie wpadł w ręce, zapytał go, co jest dla człowieka ze wszystkiego najlepsze i najpożądańsze. Upornie, bez ruchu, milczał demon: aż na koniec, przez króla rozdrażniony, wybuchając przeraźliwym chichotem, tak przemówił:</akap>

<akap>,,Och, wy nędzne twory jednodniowe, wy dzieci przypadku i cierpienia, wy ludzie! Czemuż zmuszacie mnie do wypowiedzenia tego, o czym nie słyszeć byłoby dla was najpożyteczniej? Najlepsza rzecz jest dla ciebie <wyroznienie>niedosięgalna</wyroznienie>: nie urodzić się, nie żyć, <wyroznienie>nie być, być niczym!</wyroznienie> Najlepszą dla ciebie po tej rzeczy jest --- <wyroznienie>umrzeć natychmiast!</wyroznienie>"</akap>

<akap>Podanie to świadczy, że Hellen<pe><slowo_obce>Hellen</slowo_obce> --- Grek starożytny.</pe> znał i odczuwał świadomie wszystkie okropności i ohydy istnienia, życiem zwanego: aby w ogóle móc żyć, musiał pomiędzy sobą a tym strasznym losem człowieka ustawić świetlane bóstwa olimpijskie: musiał je wyśnić i artystycznie stworzyć, bo niesłychanie nie dowierzał owym tytanicznym mocom natury, które nazwał jednym strasznym wyrazem: <wyroznienie>Ananke</wyroznienie><pe><slowo_obce>Ananke</slowo_obce> (mit. gr.) --- bogini konieczności, nieuchronności.</pe>, konieczność, przeznaczenie, <wyroznienie>osąd przyrody</wyroznienie>, <wyroznienie>prawo natury</wyroznienie>.</akap>

<akap>Tak bronił się umysł Hellena wobec owych sępów Prometeusa<pe><slowo_obce>Prometeusz</slowo_obce> (mit. gr.) --- bohater, który stworzył człowieka, lepiąc go z gliny zmieszanej ze łzami, a następnie, wbrew woli bogów, obawiających się buntu ludzi podobnego do wcześniejszego buntu Tytanów, podarował ludziom ogień. Za karę został przykuty do skał Kaukazu, gdzie sęp wyjadał mu codziennie odrastającą wątrobę.</pe>, wobec złowrogiej Sfinksy mądrego i zbożnego Edypa<pe><slowo_obce>Edyp</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Teb, jako niemowlę pozostawiony przez rodziców na śmierć za sprawą przepowiedni; przeżył jednak i wyrokiem przeznaczenia zabił ojca i nieświadom, co czyni, poślubił własną matkę.</pe>, wobec klątwy na ród Atrydów<pe><slowo_obce>Atrydzi</slowo_obce> --- potomkowie Atreusa, w tym Agamemnon, który poświęcił swoją córkę Ifigenię, by uzyskać przychylność bogów dla greckiej wyprawy przeciw Troi. Czyn ten rozpoczął serię dokonywanych z zemsty zabójstw w obrębie rodziny.</pe>, co syna zmusiła zamordować matkę!</akap>

<akap>Tak ułatwiał sobie byt ziemski Hellen, wyłamawszy z głębin ducha świat pośredni bogów olimpijskich, które mu miały przesłaniać i zasłaniać ponurą prawdę leśnego demona. Aby móc żyć, musieli sobie Grecy wytworzyć takich bogów wprost z konieczności życiowej, a przedstawiamy sobie ten fakt w ten sposób, że z pierwotnego, tytanicznego, ustroju bogów <wyroznienie>strachu, mroku i grozy</wyroznienie> rozwinął się powoli ustrój bogów <wyroznienie>oporu, światła i radości</wyroznienie> pod wpływem kultu tegoż światła, <wyroznienie>w miarę posuwania się na południe</wyroznienie>, tj. pod wpływem rozwijających się popędów życia i popędów piękna: tak wśród ciernia i głogów wykwita róża.</akap>

<akap>Czyżby lud tak głęboko czujący, tak żywiołowo namiętny, tak wyjątkowo uzdolniony do odczucia i cierpienia, mógł inaczej znieść mękę życia, gdyby mu nie ukazano tego życia, opromienionego glorią wyższą żywych, wiecznie żyjących bogów? Ten sam popęd, który stworzył sztukę, jako uzupełnienie i przedłużenie ziemskiego życia, oraz udoskonalenie bytu, tchnął duszę w olimpijskie niebiany, w których się twórcza wola helleńska tak odbiła, jak się odbija w zwierciedle twarz ludzka lub w krynicznej wodzie niebiosa i nadbrzeżne skały.</akap>

<akap>Tak usprawiedliwiają, rozgrzeszają i błogosławią to ciężkie życie człowieka --- bogowie, żyjąc tym samym żywobyciem i wiodąc je tak samo.</akap>

<akap>W ten sposób tylko z tego <wyroznienie>pierwotnego</wyroznienie>, beznadziejnego <wyroznienie>pesymizmu</wyroznienie> elementarnych sił przyrody doszedł Grek Homerowy do oceny wartości życia tak, że współczujemy cichej boleści Achillesa, który wie, że krótka jest nić żywota, jaką mu wydzieliły posępne Mojry: dla niego ponura prawda Sylena niemal nie istnieje; chciałby żyć, aby działać, jak bogowie, jak wielcy heroje; wie o niej, ale stoi ponad nią. Chce działać, tworzyć, żyć energicznie, a pięknie a sławnie; czynem, bohaterstwem, sztuką, arcydziełem --- przedłużyć to życie w nieskończoność: takim w ogólnym zarysie jest każdy bohater helleński, bo taki jest <wyroznienie>mit tragiczny</wyroznienie><pt><slowo_obce>taki jest mit tragiczny</slowo_obce> --- Jakob Burckhardt <tytul_dziela>Griechische Kulturgeschichte</tytul_dziela> III, str. 378 wyraża się tak: <slowo_obce>Die wahre, unerreichbare Grösse des Griechen ist sein <wyroznienie>Mythus</wyroznienie>; etwas wie seine Philosophie (Platon, Arystoteles itd.) hätten Neuere auch zu Stande gebracht, <wyroznienie>den Mythus nicht</wyroznienie></slowo_obce>. Ten mit tragiczny jest zatem alfą i omegą wielkości Hellady!</pt>.</akap>

<akap>Otóż cały ten zbiór mitów tragicznych ułożył się w ogólną symfonię, grającą w duszy Hellena wieczną pobudką do czynu, do twórczości, do sztuki, do poezji, jako jedynych środków <wyroznienie>życiochronnych</wyroznienie>, jako owych leków czarodziejskich, które odwracały myśl od ponurej Mojry<pe><slowo_obce>Mojry</slowo_obce> (mit. gr.) --- trzy boginie losu, które znały przyszłość i nie podlegały rozkazom bogów olimpijskich, wyobrażane jako prządki przędące i przecinające nić ludzkiego żywota.</pe>, a bujnym, młodością i życiem kipiącym naturom kazały się wznosić ponad Moc śmierci, gardzić lub z nią igrać: pokazać jej, że jest coś, co jest potężniejsze od niej, tj. sztuka i piękno: coś podobnego widzimy dzisiaj u Japończyków, których kulturę możemy również nazwać kulturą tragiczną.</akap>

<akap>Czymże się przede wszystkim objawiła ta kultura u Hellenów? W namiętnym, bezprzykładnym, powszechnym, umiłowaniu piękna i sztuki, dla których jedynie warto istnieć i znosić mękę życia i które na odwrót to życie upiększają, podnoszą i chronią.</akap>

<akap><wyroznienie>Pojęcie to stało się wprost programem państwa i rządu w Atenach</wyroznienie>. Stąd troska tego rządu, aby każdy obywatel stał się jak najwięcej dostępnym tej kulturze, stąd obowiązek <wyroznienie>powszechnej</wyroznienie> nauki muzyki, śpiewu i gimnastyki oraz czytania i pisania; obowiązek pojęty niemal jako <wyroznienie>dogmat religijny</wyroznienie>. Dalszym środkiem kształcącym były przeliczne obchody na cześć bóstw, pod egidą rządu, stale połączone z popisami muzyczno-choralnymi, na które poeci i muzycy dostarczali utworów, zawsze nowych, systemem konkurencji płatnej przez rząd, względnie przez wyznaczonych lub chętnych obywateli: utwory te, zwane dytyrambami, śpiewali wolni mężczyźni i chłopcy. Od czasu Peryklesa<pe><slowo_obce>Perykles</slowo_obce> (ok. 495--429 p.n.e.) --- polityk i mówca ateński.</pe> liczba tancerzy i śpiewaków, współdziałających co roku w uroczystościach państwa, wynosi mniej więcej 2000 osób. To są cyfry, dotyczące tylko maleńkiej Attyki, która w owej epoce miała całej ludności męskiej wolnej zaledwie 80.000 głów.</akap>

<akap>Najwyższym stopniem tej kultury i tego programu rządowego wychowawczego były kilkodniowe przedstawienia teatralne, odbywające się 3 razy do roku, w mieście w wielkim teatrze Dijonysa oraz w licznych pod i przedmiejskich teatrach. Chóry, występujące co roku w tragediach i komediach, złożone również z mężczyzn i chłopców, wymagały zastępu śpiewaków-tancerzy, wynoszącego najmniej kilkaset osób. To daje miarę, do jakiego stopnia miłował Hellen sztukę, zwłaszcza dramatyczną, której nie rozumiał bez muzyki, chóru, tańca i śpiewu. Muzyka chóralna, będąca głównym czynnikiem i tragedii i komedii, entuzjazmuje i fanatyzuje te tłumy, <wyroznienie>wytwarzając wspólny, szczepowy, święty, nastrój bakchiczny, który, jak prąd elektryczny, drga w każdym sercu świadomością i dumą, że się jest Hellenem, gdy tam poza ojczyzną są tylko βάρβαροι: dzicz! barbarzyńcy</wyroznienie>!</akap>

<akap>Dość przytoczyć, że od Klejstenesa<pe><slowo_obce>Klejstenes</slowo_obce> --- polityk i reformator ateński z przełomu  VI i V w. p.n.e.</pe>, tj. od r. 506 do śmierci Eurypidesa<pe><slowo_obce>Eurypides</slowo_obce> (ok. 480--406 p.n.e.) --- dramaturg grecki, autor tragedii, uznawany za reformatora gatunku.</pe> w 406 r., przedstawiono w Atenach 900 tragedii i 300 dramatów satyrowych a komedii, której początek przypada na r. 485 do tegoż czasu tj. do końca V wieku odegrano z górą 500! A wszystkie te utwory były dziełami miejscowymi, ateńskimi i przeważnie oryginalnymi!</akap>

<akap>Jakże odmienne są nasze stosunki! W naszych czasach grają w teatrach bardzo często i stale, lecz na ten stół, tak obficie zastawiony, pracują olbrzymie narody wszystkich części świata, a potrawy pomimo to pochodzą bardzo często z owych prastarych ogrodów Hellady: sztuk oryginalnych, wytworzonych przez jeden wyłącznie naród nowożytny, byłoby w porównaniu z twórczością Hellenów zbyt mało. Nie mówię już o tym, że od tego czasu nie wytworzyła ludzkość żadnego nowego typu sztuki teatralnej; tragedię, dramat, komedię, mimy, pantomimy, wszystko to stworzył geniusz kultury helleńskiej<pt><slowo_obce>od tego czasu nie wytworzyła ludzkość żadnego nowego typu sztuki teatralnej (...) wszystko to stworzył geniusz kultury helleńskiej</slowo_obce> --- opera i operetka jest tylko odmianą tragedii, dramatu satyrowego lub komedii greckiej.</pt>.</akap>

<akap>Widzimy z tego jasno, że państwo i rząd ateński działały w ten sposób <wyroznienie>celowo</wyroznienie> na kierunek wychowania publicznego, zapewniając i utrwalając w obywatelach zdrowie fizyczne i duchowe. Żywiąc tradycje piękna, budowano przyszłość.</akap>

<separator_linia/>

<akap>Otóż w tym czasie i w tych Atenach, żyjących w całej pełni kulturą, której naczelnym znamieniem była cześć dla piękna, dla sztuki, dla muzyki, a hasłem dogmat równowagi ciała i duszy, dogmat helleńskiej kalokagatii<pe><slowo_obce>kalokagatia</slowo_obce> --- staroż. gr. idea połączenia dobra i fizycznego piękna.</pe>, w tym czasie powstał w Atenach człowiek przedziwny, jakby jakiś nowo narodzony demon tej ziemi, mędrzec antyhelleński, mistrz i szermierz zimnej, stalowej logiki, który począł niszczyć tę najdroższą, najcenniejszą, rzecz Hellena, tę jego kulturę, pojęcia religijne, mityczne, etyczne i estetyczne.</akap>

<akap>Nauki Sokratesa, streszczające się w zdaniach: ,,cnota jest wiedzą, uświadomieniem": ,,wszystko, co ma być piękne, musi być zrozumiałe, logiczne, prawdziwe": ,,tylko człowiek uświadomiony może być cnotliwym" i tym podobne odkrycia etyki i estetyki racjonalistycznej, pozytywnej, zaczęły wstrząsać podwalinami duszy helleńskiej. Jego bóstwo, <slowo_obce>δαιμονιόν</slowo_obce>, które go ostrzega negatywnie zawsze i wszędzie, jego krytyczne zapatrywania na starych bogów, w których <wyroznienie>pozornie</wyroznienie> tylko wierzył, na święty mit tragiczny, jego sąd o sztuce, zwłaszcza o tragedii, która ,,nie mówi prawdy", zatem ma wartość błahą, wszystko to było obce i przeciwne duchowi greckiemu. Sztukę tragiczną zaliczał tylko do sztuk bardzo zabawnych<pt><slowo_obce>Sztukę tragiczną zaliczał tylko do sztuk bardzo zabawnych</slowo_obce> --- <slowo_obce>Τὸ δημοτερπεστάτου τῆς ποιήσεως τὸ δρᾶμα</slowo_obce>.</pt> ,,schlebiających", jako taką, która ma na celu przyjemność, nie ścisłą wiedzę i pożytek. To, co mówi o poezji i poetach, jest tak charakterystyczne, że, jakkolwiek czytelnik zna <tytul_dziela>Apologię</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Apologia</slowo_obce> --- dialog Platona, bardziej znany pod tytułem <tytul_dziela>Obrona Sokratesa</tytul_dziela>.</pe> doskonale, muszę to miejsce przytoczyć jako dokument. Jak wiadomo, opowiada przed sądem Sokrates, iż przez <wyroznienie>całe swe życie</wyroznienie> obchodził polityków, sofistów, mówców itp. i wszystkim po kolei dowodził, że są niemądrzy, za co go ,,znienawidzili", on zaś jeden jest od nich mędrszy, mniejsza przez co, dość, że jest <slowo_obce>σοφώτερος</slowo_obce>: wreszcie ,,od statystów i polityków poszedłem do poetów. tworzących <wyroznienie>tragedie</wyroznienie> i dytyramby i inne poematy, w przekonaniu, że okażę się mniej od nich mądrym. I biorąc do ręki ich utwory (tragedie), które były zdaniem moim dziełami ich <wyroznienie>najlepszymi</wyroznienie>, rozpytywałem ich o istotę i treść poematów, aby przy tej sposobności samemu także nauczyć się czegoś od nich: i wstyd mię wyznać przed wami prawdę, obywatele, ale wyznać ją muszę. Otóż, krótko mówiąc, prawie wszyscy obecni tam, <wyroznienie>lepiej mogliby rozmawiać</wyroznienie> od nich o tym, co oni sami napisali. Przekonałem się więc wkrótce i o poetach, że nie z mądrości tworzyli dzieła swoje, ale z wrodzonego jakiegoś tam popędu i w zachwycie, podobnie jak natchnieni wróżbiarze". Platon <tytul_dziela>Apol.</tytul_dziela> 22. A więc i od nich, jak powiada, niczego się nie nauczył i odszedł z tym przekonaniem, że jest <wyroznienie>mędrszy</wyroznienie><pt><slowo_obce>odszedł z tym przekonaniem, że jest mędrszy</slowo_obce> --- Jakob Burckbardt <tytul_dziela>Griechische Kulturgeschichte</tytul_dziela> III, str. 380--384. Tą nieustanną krytyką, zawsze bezwzględną, często brutalną (<tytul_dziela>Laches</tytul_dziela>), uprawianą z artystami, uczonymi lub zwykłymi śmiertelnikami, z ojcami rodzin wobec synów, młodzików zuchwałych, których ,,uświadamia" --- a którzy przy lada okazji wybuchają śmiechem na widok zakłopotania starszych osób, sprawił Sokrates, że ,,wszystko, co żyło, uciekało na cztery strony świata, gdy go tylko ujrzano gdzieś na rogu ulicy; ostatecznie oburzył wszystkich: uczonych, artystów, kapłanów, prawdziwych demokratów, którzy mu nie mogli przebaczyć, że na czele oligarchii stali jego uczniowie, wreszcie patriotów starego pokroju, zaciekłych nieprzyjaciół sofistyki". <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela> powstały właśnie w czasie, kiedy ta nienawiść była powszechna. Zaznaczyć tu należy, że Hellenowie byli niezmiernie ambitni i wrażliwi na formę dyskusji, były wypadki, że sofista, pokonany i zawstydzony wobec publiczności, szedł do domu, pisał odpowiedź i obronę swej tezy i... popełniał samobójstwo. Już jeden z uczniów Pitagorasa, urażony surowym słowem mistrza, odebrał sobie życie. Diogenes Laertios, II, 11, 1; Plutarch, <tytul_dziela>De adulatione et amico</tytul_dziela> c. 32.</pt>.</akap>

<akap>Z jakąż ironią traktuje tu Sokrates ten stan duszy natchnionego poety, który <wyroznienie>tworzy</wyroznienie>! Jakżeż mało rozumiał owo ,,rozżarzenie mózgu aż do białości", owo skupienie, naprężenie i napięcie wszystkich władz duszy w szczęśliwej chwili twórczej! ,,Poeta tworzy nie z mądrości" --- tylko z tego, co jest poza mądrością, co nią nie jest, więc też nic dziwnego, że te twory są mało warte: to jest sens ironii Sokratesa. Dlatego żądał od swych uczniów wstrzymywania się od tego rodzaju niskich, niefilozoficznych podniet i to z tak dobrym skutkiem, że młodzieńczy Platon, piszący z wielkim zapałem tragedie, spalił wszystkie swe sceniczne utwory, aby stać się uczniem godnym Sokratesa. Jeżeli ten radykalny moralista żądał tego od Platona, to wymagania takie musiał mieć od początku wobec każdego, który miał aspiracje poetyczno-artystyczne, jak to sam zresztą przyznaje. Wszak sam porzucił rzeźbę, sztukę <slowo_obce>par excellence</slowo_obce> helleńską.</akap>

<sekcja_swiatlo/>

<akap>Proszę sobie teraz unaocznić konsekwencje tych tez Sokratesa: ,,cnota jest wiedzą": ,,grzeszy się tylko z braku wiedzy"; ,,cnotliwy człowiek jest szczęśliwy". <wyroznienie>W tych trzech formułach optymizmu czai się śmierć tragedii!</wyroznienie> Bo gdzie jest świadomość czynu, tam jest odpowiedzialność: ,,cnotliwy człowiek jest szczęśliwy" więc zły musi być nieszczęśliwy, zły czyn zatem sprowadza nieszczęście, karę.</akap>

<akap>A zatem jest <wyroznienie>wina i kara</wyroznienie> w pojęciu zwykłym p. prokuratora, tło mieszczańskiego dramatu, ale nie tragicznego.</akap>

<akap>Cóż winien Prometeus, co Edyp, co Orestes<pe><slowo_obce>Orestes</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Agamemnona i Klitajmestry, który pomścił ojca, zabijając jego morderczynię a swoją matkę.</pe>? Oni, tacy szlachetni, za co cierpią? Kto i za co wplótł w koło tortury Elektrę<pe><slowo_obce>Elektra</slowo_obce> (mit. gr.) --- córka Agamemnona i Klitajmestry, wspólnie z bratem zabiła matkę, mszcząc się za śmierć ojca.</pe>? Ona taka piękna, taka młoda, taka bolesna!</akap>

<akap>Jakaż to straszna skarga huczy z ust Antygony, niepokalanej brata pogrzebnicy:</akap>

<poezja_cyt>
<strofa>Anim zaznała miłości,/
Ani mi zabrzmi żadna pieśń weselna,/
Ale na zimne Acherontu<pe><slowo_obce>Acheront</slowo_obce> (mit. gr.) --- rzeka w podziemnej krainie umarłych, jej nazwa oznacza ,,płynący cierpieniem".</pe> łoże/
Ciało nieszczęsne me złożę!</strofa>
<nota><akap>(Sofokles <tytul_dziela>Antygona</tytul_dziela> --- K. Morawski).</akap></nota>
</poezja_cyt>

<akap>Czym zawiniła ta biała dusza helleńska, że głos jej płynie ku nam z głębi wieków, jako głos Wandy, która woła z mogiły do Chrystusa:</akap>

<poezja_cyt><strofa>Skoczyłam do Wisły cała w zbroi./
Kiedy biła godzina rozpaczy!/
Dziś na grobie moim Chrystus stoi:/
Wspomni o mnie mój Pan i ...przebaczy!/
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>/
Leżę w hełmie u nóg --- mego Pana:/
Niech mnie wskrzesi w pancernej odzieży!/
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>/
Niech mnie wskrzesi, <wyroznienie>ja piękna i młoda</wyroznienie> ---/
Niech mnie wskrzesi, niech rękę mi poda!</strofa></poezja_cyt>

<akap>Czym zawiniła nasza Wanda? Czym zawinił Gustaw i Konrad? Czym król Lear? Ofelia i Hamlet? Romeo i Julia? Beatrix Cenci? Chyba tym, jak powiada Calderon, że się urodzili. Prawda leśnego demona!</akap>

<akap>Hellen wierzył, że Ananke, że to Mojry zdziałały i dlatego bohater jego był tragiczny: wiedział, że każdy syn ziemi zrodzony jest na ból, na mękę, ale ponadto wszystko trzeba żyć górnie, choć tam gdzieś biją pioruny w oszalałe bólem Prometeje, choć Achilles młodo wali się w Hades<pe><slowo_obce>Hades</slowo_obce> (mit. gr.) --- podziemna kraina umarłych.</pe> ponury, choć ślepy Edyp krwawe łzy wylewa, choć Antygona żywcem w grób wepchnięta, ginie na pętlicy, ale wszyscy oni są za to <wyroznienie>wieczni, wiecznie piękni, tragicznie piękni</wyroznienie>, bo spełnili jak Heroje kielich goryczy: bo nie paktowali, bo się nie ugięli.</akap>

<akap>,,Cnotliwy człowiek jest szczęśliwy": więc cnotliwy bohater musi być teraz dialektykiem, bo pomiędzy cnotą a świadomością, pomiędzy wiarą a moralnością oraz ich <wyroznienie>zaprzeczeniami</wyroznienie> musi być teraz widoczny --- przyczynowy związek i logiczny pomost. Owo wzniosie rozwiązanie tragedii przez transcendentalną sprawiedliwość Ajschylosa<pe><slowo_obce>Ajschylos</slowo_obce> (525--456 p.n.e) --- dramaturg grecki, uważany za twórcę tragedii jako gatunku literackiego.</pe> obniża płaska i zuchwała zasada ,,poetyckiej" sprawiedliwości, wymierzanej przez usłużnego boga maszynerii teatralnej; <slowo_obce>deus ex machina</slowo_obce> <wyroznienie>Eurypidesa</wyroznienie><pe><slowo_obce>Eurypides</slowo_obce> (ok. 480--406 p.n.e.) --- dramaturg grecki, autor tragedii, uznawany za reformatora gatunku.</pe>!</akap>

<separator_linia/>

<akap>Że pomiędzy Sokratesem a Eurypidesem istniał ścisły sojusz duchowy i wzajemny prąd ideowy, nie uszło to oka współczesnej starożytności: najwymowniejszym wyrazem tego trafnego sądu było podanie, krążące w Atenach, że Sokrates pomaga Eurypidesowi w twórczej pracy<pt><slowo_obce>podanie, krążące w Atenach, że Sokrates pomaga Eurypidesowi w twórczej pracy</slowo_obce> --- krytyczni historycy zaprzeczają w ogóle temu, żeby Eurypides pisał pod wpływem Sokratesa, gdyż --- <slowo_obce>risum teneatis</slowo_obce> --- był o całych 15 lat starszym od Sokratesa; zapewne wtedy, gdy Eurypides miał lat 20, a Sokrates 5, wpływu tego nie było, ale różnica pojęć znikła, gdy pierwszy miał lat 45, a drugi 30.</pt>.</akap>

<akap>Zwolennicy i chwalcy staroświeckich ,,dobrych" czasów, wymawiali oba te nazwiska, jak się to dziś mówi, jednym tchem, tak bez zająknienia, jeżeli chodziło o to, aby wskazać uwodzicieli i gorszycieli społeczeństwa. ,,To są właśnie sprawcy, że dawna maratońska tężyzna duszy i ciała pada ofiarą jakiegoś podejrzanego postępu, jakiegoś uświadomienia, że się kurczy piękne ciało i piękna dusza Hellena przy świetle tych dwu złowrogich komet".</akap>

<akap>W tym tonie, pół na pół z oburzeniem lub pogardą, mówi stale o tych dwu duchach czarodziejska Muza Arystofanesa, a słowa jej i sądy wywołują wśród ludzi nowożytnych zdumienie i przerażenie: łatwo nam poświęcić Eurypidesa i uwierzyć, że działał niefortunnie, ale potępić Sokratesa, uwierzyć, że działał jak sofista na szkodę sztuki, że Arystofanes genialnym wzrokiem dostrzegł w nim ognisko, <slowo_obce>focus</slowo_obce>, soczewkę, koncentrującą rozkładowe dążności epoki i... że dostrzegł trafnie...<pt><slowo_obce>ale potępić Sokratesa, uwierzyć, że działał jak sofista, że Arystofanes genialnym wzrokiem (...) dostrzegł trafnie...</slowo_obce> --- Jakob Burckhardt <tytul_dziela>Gr. Kulturgeschichte</tytul_dziela> III, str. 381 nazywa go również sofistą.</pt></akap>

<akap>Ach, ileż to wymyślono teorii i teoryjek, mniej więcej dowcipnych, aby obronić Arystofanesa przed zarzutem, że oczernił Sokratesa! Mówiono i pisano, że komedia attycka, zwłaszcza starsza, jest spokrewniona z dzisiejszą karykaturą pism humorystycznych, że jak żaden, dajmy na to, rozumny minister nie gniewa się o to. że go w piśmie humorystycznym przedstawią w najśmieszniejszej karykaturze, bo to żart, który nie krzywdzi, tak samo <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela>... nie krzywdzą Sokratesa. Mówiono i pisano (Christ), że Arystofanes popełnił sobie taki żart ,,karnawałowy"; że mylnie poinformowany, uważał Sokratesa za sofistę, więc się pomylił co do <wyroznienie>osoby</wyroznienie>; że tylko dlatego wyśmiał Sokratesa, że inni sofiści byli cudzoziemcami, więc mało znanymi, a jemu chodziło o figurę popularną w Atenach. Z drugiej strony posądzano go nawet, że, przekupiony przez wrogów Sokratesa, napisał nań pamflet ,,za srebrniki"; że działał jako wróg wszelkiego postępu, jako wstecznik i konserwatysta, zaprzedaniec partii arystokratycznej. (Z racji tych przyczepiano do niego rozmaite ,,etykietki", jakby do geniusza można przyczepić etykietę; <slowo_obce>exemplum<pe><slowo_obce>exemplum</slowo_obce> (łac.) --- przykład.</pe></slowo_obce>: proszę ją do Szekspira przyczepić: konserwatysta, arystokrata, demokrata, wstecznik, radykał, liberał, monarchista, republikanin i ile ich tam jest. Któraż się nada? Cóż to za rozpacz dla zwolenników etykiet! a Carducci?..!)</akap>

<akap>Nie: podziwiać należy głęboki instynkt, raczej genialną intuicję Arystofanesa, który przeczuł, jak nikt drugi, że robota tych dwu ludzi, Eurypidesa i Sokratesa, sprowadzi koniec <wyroznienie>wielkiej</wyroznienie> epoki Hellenów tj. koniec ich kultury tragicznej.</akap>

<akap>Duchowy związek Sokratesa z Eurypidesem zaznaczył się na zewnątrz tym ciekawym rysem, iż Sokrates, jako przeciwnik sztuk tragicznych, nie chodził na tragedie starego stylu, a pokazywał się ostentacyjnie tylko wtedy, kiedy dawano nową sztukę Eurypidesa.</akap>

<akap>Kanon estetycznego sokratyzmu: ,,wszystko musi być wyrozumowane, co ma być piękne", oraz kanon etycznego sokratyzmu: ,,tylko człowiek uświadomiony może być cnotliwy", był zarazem kanonem Eurypidesa, podług którego zmienił i przeobraził całą sztukę dramatyczną, zarówno jej zasadę, jak szczegóły: język, charaktery, budowę dramatyczną i, co najważniejsze: muzykę chóralną, której nawet sam nie tworzył, lecz którą zamawiał u drugich!</akap>

<akap>Porównując tragedię Ajschylo-Sofoklesowską z dramatami Eurypidesa, wykazują u niego esteci i krytycy brak poetyckiej fantazji, oraz jakby upadek --- dekadencję: a to jest właśnie wynik owej z góry powziętej, zuchwałej zasady, że wszystko musi być jasne, zrozumiałe, wyrozumowane, logiczne. Prolog Eurypidesa jest typowym przykładem takiej twórczości podług racjonalistycznej recepty. Nic nie może być bardziej wstrętnym dla naszej scenicznej techniki, jak prolog w dramacie Eurypidesa: oto wychodzi jedna osoba przed zaczęciem sztuki na scenę i oznajmia, kim jest, co się dotychczas stało, co poprzedziło akcję dramatu, ba; nawet co się będzie działo podczas przebiegu sztuki; współczesny nam poeta, a nawet widz, musi to uważać jako lekkomyślne, niewybaczalne, zrzeknięcie się efektu napięcia uwagi i ciekawości. Już wiemy wszystko, co się będzie działo, po cóż tu czekać? Przecież to nie sen proroczy, który podnieca i drażni nasze nerwy, czy się spełni w rzeczywistości, na jawie?</akap>

<akap>Inaczej rozumuje Eurypides: dramat musi być doskonale zrozumiały; wrażenie polega nie na akcji, lecz na owych retoryczno-lirycznych dia- lub monologach, w których tkanka psychologiczna, ,,naga dusza" i dialektyka bohatera wytwarzają patos i nastroje; i tu także zaczyna się obca duchowi helleńskiemu przewaga duszy nad ciałem, początek zachwiania się tragicznej kalokagatii.</akap>

<akap>Jak się zapatruje ten nowy, sokratesowsko-eurypidyczny, świat na <wyroznienie>chór</wyroznienie> i muzyczno-bakchiczny podkład tragedii? Jako na coś podrzędnego, ,,byle było", jako na reminiscencję początków sztuki teatralnej, podczas gdy wiemy dokładnie, że ten chór muzyczny jest źródłem, głównym nerwem tragedii, jej <wyroznienie>boskim elementem</wyroznienie><pt><slowo_obce>[zapatruje się na chór] jako na coś podrzędnego, ,,byle było" (...)</slowo_obce> --- klasycznym przykładem takiego ,,byle było" --- jest chór w jego <tytul_dziela>Hippolitosie</tytul_dziela>. Niewiasty opowiadają publiczności, że ich przyjaciółka była przy studni, aby wyprać bieliznę i tam słyszała od innych praczek, że Fedra zachorowała!</pt>; że państwo, rząd, wydzieliły działaniu muzyki pierwszorzędne, wychowawcze zadanie i że <wyroznienie>liczyły na to</wyroznienie>, że wraz z mitem tragicznym spełni nadzieje wyhodowania pokolenia dzielnego, duchem tragicznym wykarmionego<pt><slowo_obce>państwo, rząd wydzieliły działaniu muzyki pierwszorzędne, wychowawcze zadanie (...) liczyły na to, że (...) spełni nadzieje wyhodowania pokolenia dzielnego...</slowo_obce> --- Burckhardt III, str. 155--157.</pt>.</akap>

<separator_linia/>

<akap>Wpływ Sokratesa na młodzież był olbrzymi: mistrza naśladowano, jako ideał doskonałości, a że Sokrates małą wartość przywiązywał i do muzyki, wiemy to z pewnością: ta despotyczna,  genialnie logiczna głowa, ceniła przede wszystkim wiedzę i filozofię, którą uważał za najznamienitszą Muz przedstawicielkę, mając się w ten mylny sposób za jakiegoś Apollinowego wybrańca! Zdaje się, że czuł jednak niekiedy jakby wyrzut, że sztuki pięknej nie docenił: przynajmniej w ostatnich chwilach życia, w więzieniu, jak to opowiada swym uczniom, miewał często sny; postać jakaś boska wołała nań: ,,Sokratesie, uprawiaj muzykę!" Zrazu oczywiście myślał, że jego filozofia jest tą najwyższą Muz sztuką, tą harmonią grającą na strunach jego spekulatywnej duszy, ale gdy się sen powtarzał, wziął się do tej sztuki, której tak zaniedbał: w więzieniu ułożył proojmion<pe><slowo_obce>proojmion</slowo_obce> (gr.) --- wstęp a. modlitewny utwór poetycki.</pe> do Apollina, jakby tego boga muzyki chciał przeprosić za to zaniedbanie całego życia.</akap>

<sekcja_swiatlo/>

<akap>Może wtedy poczuł ten ,,najmędrszy z ludzi" pierwszy raz wątpliwość, czy ta wiedza i ta chłodna, racjonalna logika, którą głosił jako jedyną mądrość, wystarcza człowiekowi, aby żyć?</akap>

<akap>Może wtedy pierwszy raz ,,najmędrszy z ludzi" zawahał się, czy prawdą jest jego naczelne z dziesięciorga: ,,<wyroznienie>tylko rzecz zrozumiała może być piękną</wyroznienie>", może sam siebie zapytał: ,,czy rzecz, której <wyroznienie>ja</wyroznienie> nie rozumiem, musi być koniecznie niezrozumiała?" A może jest gdzie region takiej mądrości, gdzie się kończy i ustaje prostolinijny lot logika, nawet ,,najmędrszego"?</akap>

<akap>Może sztuka jest tą jemu zaklętą krainą, gdzie logika nie wystarcza, może ta sztuka jest równouprawnioną siostrą wiedzy, a może <wyroznienie>czymś wyższym</wyroznienie>?</akap>

<sekcja_swiatlo/>

<akap>Cóż mu <wyroznienie>głównie</wyroznienie> Arystofanes w <tytul_dziela>Chmurach</tytul_dziela> zarzuca?</akap>

<akap>Że podkopuje wiarę w bogów i że psuje młodzież. Oba zarzuty prawdziwe, tylko że psucie młodzieży polegało na odwodzeniu ich od sztuki, od chórów, od muzyki, od gimnastyki --- do wiedzy, do filozofii.</akap>

<akap>W oczach Arystofanesa, który <wyroznienie>wiedział</wyroznienie>, do jak ważnych i świętych celów służyć ma ta sztuka tragiczna i te entuzjastyczne, błogosławione, chóry kultu apollińsko-bakchicznego, było to <wyroznienie>właśnie</wyroznienie> największą zbrodnią. Poeta wie i pamięta o tym całe życie: przez usta Ajschylosa w <tytul_dziela>Żabach</tytul_dziela><pt><slowo_obce>przez usta Ajschylosa w ,,Żabach"</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Żaby</tytul_dziela> w. 1419.</pt>, gdy Eurypides uniewinnia się, że nie stworzył ,,zła", bo ,,ono istniało", wypowiada elementarną prawdę o posłannictwie poety i zadaniu wychowawczym poezji:</akap>

<poezja_cyt>
<strofa>Zło istniało: lecz poeta winien zło omijać, kryć,/
A nie szerzyć i zachwalać! <wyroznienie>Szkolarz uczy pacholęta,</wyroznienie>/
<wyroznienie>Lecz mistrzem dorosłych ludzi jest poeta; więc my musim</wyroznienie>/
<wyroznienie>Głosić zawsze ideały!</wyroznienie></strofa>
</poezja_cyt>

<akap>A w innym miejscu<pt><slowo_obce>w innym miejscu powiada bóg Dionizos</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Żaby</tytul_dziela> 1053--1056.</pt>, w tych samych <tytul_dziela>Żabach</tytul_dziela>, powiada bóg Dionizos, że przybył do podziemia po wieszcza tragicznego, aby ratował ojczyznę i ,,aby miasto <wyroznienie>ocalone zaprzęgnął do chórów</wyroznienie>": to starczy, by zrozumieć, czym miał być dla ojczyzny poeta tragiczny i czym były chóry tragiczne.</akap>

<separator_linia/>

<akap>Oba te zarzuty podnieśli oskarżyciele Sokratesa w lat blisko 24 po ukazaniu się <tytul_dziela>Chmur</tytul_dziela>. Sokrates sam wypomina przed sądem nazwisko Arystofanesa, jako jednego z tych, którzy mu najbardziej zaszkodzili. (Plato, <tytul_dziela>Apologia</tytul_dziela>, 18, 19)<pt><slowo_obce>Sokrates sam wypomina przed sądem nazwisko Arystofanesa (..) (Plato...)</slowo_obce> --- Jakob Burckhardt, <tytul_dziela>Griechische Kulturgeschichte</tytul_dziela> III, str. 288.</pt>. Wprawdzie Platon opowiada w czarującej swej <tytul_dziela>Biesiadzie</tytul_dziela>, że tragik Agaton (w 7 lat po wystawie <tytul_dziela>Chmur</tytul_dziela>), święcąc tryumf swej sztuki, wyprawił dla swych przyjaciół ucztę; wśród zaproszonych godowników, sławiących po kolei boga miłości, wypowiadają zapatrywanie na sprawy Erosa Sokrates i Arystofanes najpiękniej, w zupełnej zgodzie: wtem wpada cała drużyna --- a była to już późna noc --- wesołych hulaków ateńskich, zaczyna się tęga pijatyka, która trwa do rana: jedni goście odchodzą do domu, drudzy śpią, powaleni napojem Bakcha<pe><slowo_obce>Bakchos</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg wina, znany też jako Dionizos; w mit. rzym.: Bachus (<slowo_obce>Bacchus</slowo_obce>).</pe>. Arystodemos, który nam o tej uczcie opowiada, budzi się nad ranem i widzi taki obraz: świt; wszyscy śpią, gdzie kto siedział, na ławach i na ziemi: tylko Sokrates, Agaton i Arystofanes rozprawiają z zapałem, pijąc z jednej ogromnej czary: właśnie zmusza Sokrates swą żelazną logiką obu poetów do przyznania, że istota poezji tragicznej i komicznej jest ta sama, że kto stworzy tęgą tragedię, ten potrafi napisać również dobrą komedię i na odwrót. (Miał rację: dowód, Szekspir!)</akap>

<akap>Skłonni jesteśmy wierzyć, że gdyby Platon na tej uczcie był osobiście i gdyby już wtedy znał <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela>, byłoby <tytul_dziela>Symposyon</tytul_dziela> inaczej wyglądało. Kiedy <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela> przedstawiano, miał Platon lat 4, a kiedy ucztę wyprawiał Agaton, lat 11. Biesiadę swą napisał w r. 384, tj. już po śmierci Sokratesa i Arystofanesa, kiedy mogiły, pokrywające obu zapaśników --- nakazywały zapomnieć o jątrzącej, bolesnej bądź co bądź, sprawie. Z tego arcydzieła platońskiego wnosić, że Platon i Sokrates uważali <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela> za żart niewinny<pt><slowo_obce>Z tego arcydzieła platońskiego wnosić, że Platon i Sokrates uważali ,,Chmury" za żart niewinny</slowo_obce> --- A. Couat, <tytul_dziela>Aristophanes et l'ancienne comédie attique</tytul_dziela>, Paris 1899, str. 311, 312. Edward Meyer, IV. str. 440 i nast. uw.</pt>, pochodzący od człowieka, którego rzemiosłem miało być wytwarzanie śmiechu i służba bogu Dionisowi oraz bogini Afrodycie (<slowo_obce>ᾧ περὶ Διόνυσον καὶ Ἀφροδίτην πᾶσα ἡ διατριβή</slowo_obce>), jest rzecz bardziej niż problematyczna. Widzimy tylko, że stosunki towarzyskie i decorum<pe><slowo_obce>decorum</slowo_obce> (łac.) --- powaga bądź styl stosowny do tematu.</pe> były zachowane, przynajmniej tak chce Platon, a w <tytul_dziela>Symposyonie</tytul_dziela> jest raczej hołd dla Arystofanesa, aniżeli jakikolwiek dowód, że zarzuty w <tytul_dziela>Chmurach</tytul_dziela> umieszczone, są nieświadomą, pełną gracji, igraszką: trzeba bowiem pamiętać, jakie uwielbienie żywił Platon dla Arystofanesa. Kiedy tyran Syrakuz, Dionysios, zapytał Platona, jak najłatwiej poznać ustrój społeczeństwa ateńskiego, posłał mu Platon przede wszystkim <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela> Arystofanesa, dodając w liście, że przez pilne wczytanie się w arcydzieła tego poety osięgnie cel najprędzej. (Th. Bergk, <tytul_dziela>Prolog. de comoedia</tytul_dziela>, XII, 9).</akap>

<akap>Jest też podanie, które przechował Olympiodoros<pt><slowo_obce>podanie, które przechował Olympiodoros</slowo_obce> --- Olympiodoros tak pisze: ,,Kochał (Platon) szczególniej komediopisarza Arystofanesa i mimografa Sofrona, z których brał wzór stwarzania charakterystycznych postaci w dialogach; kochał ich tak bardzo, że po śmierci znaleziono na łożu Platona ich utwory".</pt>, że po śmierci Platona znaleziono pod poduszką zmarłego komedie Arystofanesa, z którymi się nie rozstawał.</akap>

<akap>Tradycja przypisuje właśnie Platonowi głęboki, pełen sentymentu, epigram herooelegijny na śmierć Arystofanesa: przytaczam go w tłumaczeniu:</akap>

<poezja_cyt><strofa>Chram<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe> chciały mieć Charyty, co nigdy nie zginie:/
Duch Arystofanesa wzięły za świątynię.</strofa></poezja_cyt>

<akap>Nadto trzeba tu zaznaczyć, że niesłychanie podniosły obraz Sokratesa, jaki przebija z pism Platona, jest tylko idealnym portretem tego zagadkowego człowieka: jest stanowczo poetycznie przerysowany, bo przecież, mówmy otwarcie, Platon jest <wyroznienie>poetą</wyroznienie>, stokroć więcej poetą niż filozofem. Inny jest Sokrates Ksenofonta<pe><slowo_obce>Ksenofont</slowo_obce> (ok. 430--ok. 355 p.n.e.) --- pisarz, historyk i żołnierz grecki.</pe>, tego żołnierza, zapatrzonego w dwa bożyszcza: Spartę i Sokratesa; obraz to więcej naturalny i do prawdy zbliżony. Trzeci obraz, na który za mało zwrócono uwagi, jako na obraz (widziano tam tylko karykaturę), to Sokrates <tytul_dziela>Chmur</tytul_dziela> Arystofanesa; jeżeli umiejętnie odrzucimy to, co jest w istocie karykaturą, pozostanie potężna wizja tego tajemniczego, zagadkowego, człowieka, który sam nie pozostawił nam od siebie literalnie nic, ani litery, bo nigdy nic nie pisał: wizja, oświecona jaskrawo słońcem najpiękniejszego z ginących światów, geniuszem Arystofanesa, który dwu ludzi swej epoki, Sokratesa i Eurypidesa, stale chwytał na arkan<pe><slowo_obce>arkan</slowo_obce> --- sznur z petlą na końcu, podobny do lassa.</pe> szyderstwa i wlókł przed pręgierz. Że Arystofanes nie zmienił przekonań swych o Sokratesie, świadczy wspomniana już komedia <tytul_dziela>Żaby</tytul_dziela>, wystawiona w 18 lat po <tytul_dziela>Chmurach</tytul_dziela>, zawierająca bardzo ostry sąd na Sokratesa i te same zarzuty. Komedia ta, jak z dat widzimy, napisana była w 11 lat po owej uczcie u Agatona, gdzie to niby sprawę ,,<wyroznienie>zapito</wyroznienie>".</akap>

<akap>Oto, co mu wytyka poeta (w. 1491 i n.):</akap>

<poezja_cyt>
<strofa>Jakże pięknie, że młodziki,/
Wyrwawszy się raz z pazurów,/
Sokratesa nie obsiędą,/
Żeby paplać, <wyroznienie>a muzyki</wyroznienie>/
<wyroznienie>Lub tragicznych niechać chórów</wyroznienie>!/
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . </zastepnik_wersu>/
Wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> kto harde słowa miota ---/
O włos kozi --- durno ścisły/
Spór wywodząc, bając wszędzie,/
Próżnująca to robota/
Męża, co postradał zmysły.</strofa></poezja_cyt>

<akap>Zresztą to wielkie poety serce, bijące tylko dla sztuki i ojczyzny, miało do potępienia Sokratesa jeszcze jeden powód niesłychanie ważny, na który nikt dotąd nie zwrócił uwagi. ,,Po owocach ich poznacie je": uczniowie Sokratesa wybitniejsi byli, jak wiadomo, wszyscy przyjaciółmi i zwolennikami Sparty; nie w tym znaczeniu, jak poeta, który nie chciał z nią wojny i nawoływał do zgody, bo czuł, bo obawiał się, że Ateny w końcu ulegną, lecz Sokratycy byli z zasady Spartofilami i zwolennikami oligarchii oraz urządzeń społecznych spartańskich i to w czasie, kiedy trwał śmiertelny bój: wymienię tu przede wszystkim Krytyasa, Platona i Ksenofonta, który poszedł najdalej w tym kierunku; popełnił najnikczemniejszą zdradę, przeszedł na stronę Sparty, a nawet stał w szeregach wroga w krwawej bitwie pod Koroneją 394 przeciw własnym rodakom<pt><slowo_obce>Ksenofont (...) nawet stał w szeregach wroga w krwawej bitwie (...) przeciw własnym rodakom</slowo_obce> --- zupełnie słusznie nazwał go Niebuhr (<tytul_dziela>Kleine Schriften</tytul_dziela>, I. B. str. 467) ,,najnędzniejszym <wyroznienie>wyrodkiem</wyroznienie>, jakiego kiedykolwiek jakie państwo wydało", gdyż zdradę popełnił bez powodu. Alkibiadesa tłumaczy po części krzywda, jaka go spotkała ze strony rządu; tego <wyroznienie>nic</wyroznienie>!</pt>. Czy mógł się rys, wspólny wszystkim Sokratykom wytworzyć bez wpływu mistrza?<pt><slowo_obce>Czy mógł się rys, wspólny wszystkim Sokratykom wytworzyć bez wpływu mistrza?</slowo_obce> --- Arystofanes <tytul_dziela>Ptaki</tytul_dziela> w. 1282 powiada wyraźnie, że kto tylko w Atenach był Spartofilem, ten ,,sokratesował".</pt> Czy ulubieniec największy mistrza, Alkibiades<pe><slowo_obce>Alkibiades</slowo_obce> a. <slowo_obce>Alcybiades</slowo_obce> (450--404 p.n.e.) --- ateński polityk i wódz, w młodości uczeń Sokratesa; przed wyruszeniem na wyprawę na Sycylię obwiniony o świętokradztwo; po niepowodzeniu wyprawy w obawie przed procesem zbiegł do Sparty, której oddał znaczne usługi w wojnie przeciw Atenom.</pe>, nie był zdrajcą? Czy ta filozofia nie była podszyta kosmopolityczno-dialektyczną podszewką? Czy nie rozluźniała najwidoczniej sumień?</akap>

<separator_linia/>

<akap>Ale zwycięstwo w tym pojedynku pozostało przy Sokratesie, pomimo, że zarzuty, wypowiedziane w <tytul_dziela>Chmurach</tytul_dziela> Arystofanesa, a powtórzone w lat dwadzieścia kilka przez Meletosa, Anytosa i Likona, sprowadziły nań śmierć.</akap>

<akap>W tym straszliwym zmaganiu się dwu światów i dwu poglądów jest jedna rzecz niezwykła, mianowicie wyrok, wydany przez wielki sąd ateński: wszak jedyną formą skazania mogło tu być tylko wygnanie z ojczyzny, co byłoby Ateńczyków uchroniło od haniebnego i okrutnego czynu, a potomność wszystkich czasów od zgorszenia i oburzenia. Że jednak skazali go rodacy nie na wygnanie, lecz na śmierć, to zrobił sam Sokrates, dobrowolnie i świadomie, niesłychanie podrażniwszy łyków<pe><slowo_obce>łyk</slowo_obce> (pogardl.) --- mieszczanin.</pe> ateńskich, nie czując owej przyrodzonej, naturalnej bojaźni przed śmiercią, na którą szedł z takim spokojem, z jakim wychodził, jak powiada Platon, z owej uczty nad samym ranem, jako ostatni biesiadnik --- na trzeźwo, aby rozpocząć, jak zwykle, czynności dziennej <wyroznienie>nowy dzień</wyroznienie>, gdy tam w godowej komnacie pozostali oszołomieni winem, śpiący na ławach i na ziemi towarzysze, marząc zasłyszane w półśnie magnetyczne<pt><slowo_obce>magnetyczne dialogi Sokratesa</slowo_obce> --- o tej demonicznej, magnetyzującej sile Sokratesa, którą Nietzsche nazywa ,,<slowo_obce>fascinierend</slowo_obce>", przytacza Burckhardt w tomie III str. 382. uw. 1 taki np. szczegół, że uczeń Sokratesa Menon przyrównywał działanie wymowy Sokratesa do owego bezwładu skutkiem uderzenia <wyroznienie>drętwy elektrycznej</wyroznienie> (<tytul_dziela>Menon</tytul_dziela>).</pt> dialogi Sokratesa, prawiącego o Erosie, co płodzi w głowach pięknych efebów<pe><slowo_obce>efeb</slowo_obce> (gr.) --- pot. piękny młodzieniec; w staroż. Grecji młodzieniec u progu dorosłości, 18--20 letni, przechodzący obowiązkowe szkolenie wojskowe (efebię), które poprzedzało uzyskanie pełnego obywatelstwa.</pe> miłość mądrości --- filozofię.</akap>

<sekcja_swiatlo/>

<akap>Konający w więzieniu Sokrates stał się nowym, dotychczas nigdy i nigdzie nie widzianym ideałem szlachetnej młodzieży greckiej: przede wszystkim ugina kolana przed tym nowym bóstwem typ efeba helleńskiego, Platon, czyniąc z płomiennego serca i duszy swej marzycielskiej ogromny, nieśmiertelny, wieczysty poemat dialogów, włożonych w usta mistrza.</akap>

<sekcja_swiatlo/>

<akap>Drugi ideał, poszukiwanie <wyroznienie>wiedzy i prawdy przedmiotowej</wyroznienie>, to sztandar nowego pokolenia, a nieśmiertelną zasługą Sokratesa jest właśnie to, że pierwszy dźwignął ten sztandar, chociaż co prawda zbyt jednostronnie.</akap>

<sekcja_swiatlo/>

<akap>Zwyciężył w tym boju Sokrates: kultura tragiczna upadła, a z nią i wielkość Aten; duch zyskał despotyczną przewagę nad ciałem, potomność wpływy te utrwaliła, zniszczywszy kult ciała zbyt jednostronnie, a jednak czy na zawsze?</akap>

<akap>Czy wróci Kalokagatia, sprawiedliwa równowaga tragicznej Hellady, prowadząca ludzkość w kult piękna, którego kwiatem i koroną jest wedle Goethego sztuka tragiczna, jako <slowo_obce>causa finalis<pe><slowo_obce>causa finalis</slowo_obce> (łac.) --- ostateczna przyczyna.</pe></slowo_obce> <wyroznienie>świata</wyroznienie>?</akap>

<akap>To też kończę te uwagi słowami największego myśliciela: ,,<slowo_obce>Ich habe es oft gesagt und werde noch oft wiederholen, die <wyroznienie>causa finalis</wyroznienie> der Welt --- u. Menschenhändel ist die <wyroznienie>dramatische Dichtkunst</wyroznienie></slowo_obce>"<pe><slowo_obce>Ich habe es oft gesagt und werde noch oft wiederholen, die causa finalis der Welt --- u. Menschenhändel ist die dramatische Dichtkunst</slowo_obce> (niem.) --- Często mówiłem i równie często będę jeszcze powtarzał, że ostateczna przyczyna świata i ludzkości --- to poezja tragiczna.</pe>.</akap>

<akap>Niechaj teraz czytelnik zestawi niesłychanie lekceważący sąd Sokratesa o tragedii z sądem mędrca weimarskiego, rezultatem musi być hołd geniuszowi Arystofanesa i poklask <tytul_dziela>Chmurom</tytul_dziela> oddany.</akap>

<akap>Pogląd Arystofanesa na znaczenie i wartość sztuki tragicznej, na jej ostateczne, kulturalne cele, a pogląd Goethego, którym ją uważa za <slowo_obce>causa finalis</slowo_obce> świata i ludzkości, jest przedziwnym, prawdziwie klasycznym, przykładem tej boskiej prawdy, jaką wypowiedział Fr. Nietzsche<pt><slowo_obce>wypowiedział Fr. Nietzsche. ,,Olbrzym skrzykuje olbrzyma..."</slowo_obce> --- Fryderyk Nietzsche: <tytul_dziela>Unzeitgemässe Betrachtungen, II Stück: Vom Nutzen und Nachtheil der Historie für dan Leben</tytul_dziela>, Lipsk 1903.</pt>. ,,Olbrzym skrzykuje olbrzyma poprzez niezmierzone przestrzenie wieków i czasów, a chociaż plemię karłów, które się gdzieś dołem u stóp ich czołga, czyni wrzawę natrętnie i bezładnie, majestatyczna rozmowa duchów ciągnie się w górze nieprzerwanie".</akap>

<naglowek_podrozdzial>II</naglowek_podrozdzial>

<akap><tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela> wystawiono czasu Wielkich Świąt Dionizejskich w miesiącu marcu r. 423 przed Chr. (Ol. 80.). Z przerzeczonych powodów nie prosił autor o chór pod swoim imieniem, lecz zgłosił się do archonta<pe><slowo_obce>archont</slowo_obce> --- jeden z 10 wysokich urzędników ateńskich, zajmujących się m. in. sądownictwem.</pe> Isarchosa przyjaciel poety, aktor-reżyser Filonides, który wystawiał sztuki Arystofanesa społeczno-literackiej treści np. przeciw Sokratesowi lub Eurypidesowi (Meineke <tytul_dziela>Fragmenta comicorum graecorum</tytul_dziela>, II, 914). podczas gdy politycznej treści utwory wystawiał inny druh poety, również aktor-reżyser, Kallistratos (Th. Bergk <tytul_dziela>Prol.</tytul_dziela>, III, 12): czasami zastępował Arystofanesa syn jego ulubiony, Araros, również komediopisarz: podobno że ,,trzymał do chrztu" dwie komedie ojca, <tytul_dziela>Pokój</tytul_dziela> (wtóry!) i <tytul_dziela>Plutosa</tytul_dziela>, czyli <tytul_dziela>Boga Skarbów</tytul_dziela>, (I. Van Leeuwen <tytul_dziela>Prol. ad <tytul_dziela typ="1">Pacem</tytul_dziela> et <tytul_dziela typ="1">Plutum</tytul_dziela></tytul_dziela>).</akap>

<akap>Równocześnie współubiegali się z Arystofanesem o pierwszeństwo sędziwy Kratinos (miał wtedy lat blisko 100!), który wystawił wyborną komedię pt. <tytul_dziela>Pani Flasza</tytul_dziela> (<slowo_obce>Πυτίνη</slowo_obce>) i Ameipsjas z komedią pt. <tytul_dziela>Konnos</tytul_dziela>, która miała treść i tendencję podobną do Arystofanesowskich <tytul_dziela>Chmur</tytul_dziela>: wyszydzała Sokratesa, a chór był złożony z sofistów: Arystofanes poniósł klęskę. <tytul_dziela>Pani Flasza</tytul_dziela> Kratinosa zyskała pierwszą nagrodę, wtórą <tytul_dziela>Konnos</tytul_dziela> Ameipsjasa, a trzecią dopiero <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela>, co oznaczało, że sztuka padła.</akap>

<akap>Dotkliwie odczuł tę porażkę poeta, to też nieraz uskarża się, że ta ,,najlepsza z jego komedii" przepadła. Mówi o tym wyraźnie w <tytul_dziela>Osach</tytul_dziela><pt><slowo_obce>Mówi o tym wyraźnie w ,,Osach"</slowo_obce> --- w. 1044--1048.</pt>. Postanowił jednak ten utwór, który uważał za arcydzieło, poddać pod sąd całego społeczeństwa Hellenów: napisał więc nową parabasę tj. odezwę do wszystkich rodaków, której treścią jest obrona <tytul_dziela>Chmur</tytul_dziela> i krytyka kolegów po piórze oraz publiczności ateńskiej, wstawił ją przed pierwotną parabasę i tak okazawszy archontowi, jako władzy cenzuralnej, wydał jako książkę, jeśli się tak można wyrazić, tj. puścił w obieg księgarski, gdyż wierzył niezawodnie, że zawiera zbyt ważne idee i że czytająca publiczność pozna się na wartości arcydzieła.</akap>

<akap>Jest przekonanie wśród większości filologów, że <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela> istniały w dwu lub trzech wydaniach: pierwsze z r. 423, które zaginęło, którego nikt nigdy nie widział, nawet w starożytności, oraz drugie, przerobione i poprawione przez Arystofanesa, który ,,chciał" je powtórnie na scenę wprowadzić i to trzecie, które mamy, a które powstało przez pomięszanie tekstów dwu pierwszych wydań.</akap>

<akap>Nie wierzę, aby tak było: owszem, ufam wywodom I. van Leeuwena, który twierdzi, że nigdy żadnych drugich, ani trzecich <tytul_dziela>Chmur</tytul_dziela> nie było: że mamy pierwsze wydanie w tej formie, jak je napisał Arystofanes na r. 423, kiedy sztuka upadła: w jakiś czas dodał tylko ową odezwę i tak puścił w świat książkę, która doszła nas w formie niezmienionej pod względem zasadniczym. Tak samo zapatruje się na tę kwestię B. Heidhues<pt><slowo_obce>Tak samo zapatruje się na tę kwestię B. Heidhues</slowo_obce> --- B. Heidhues, <tytul_dziela>Über die Wolken des Aristophanes</tytul_dziela>, Progr. des kk. Friedrich Wilhelm-Gymnasiums zu Köln 1897.</pt>, a stanowisko to przyjmuje również Karol v. Holzinger. Ostatecznie jest to pogląd, który wygłosił już 1823 Wilhelm Esser (<tytul_dziela>De prima et altera quae fertur <tytul_dziela typ="1">Nubium</tytul_dziela> Aristophanis editione</tytul_dziela>, Bonnae 1823).</akap>

<akap>Że tak jest, świadczy bardzo stanowczo jednolita budowa utworu, który sprawia wrażenie arcydzieła, ulanego z jednej bryły kruszcu: nigdzie najmniejszej rysy lub jakiegoś załamania się akcji, która ma wspaniałą linię ewolucyjną: każdy szczegół wypływa logicznie z poprzedzających okoliczności, każda scena jest logicznym, koniecznym następstwem ewolucji planu i myśli przewodniej, zakończenie perspektywicznie skrócone, skupione, zwarte, właściwe wielkim mistrzom, działa niespodzianką, jak błysk nagiej stali. Gdyby to był zlepek lub rzecz niewykończona, musiałyby istnieć sprzeczności lub luki. Tylko w głowach ciasnych, pojmujących filologię jako rzemiosło bezdusznej krytyki tekstu i dociekań gramatycznych, a nie wnikających w treść i ducha utworu, mogła powstać dziwaczna myśl, że mamy do czynienia ze zlepem dwu redakcji, lub jakim przerobionym, czy <wyroznienie>niedopoprawianym</wyroznienie> przez Arystofanesa powtórnym wydaniem.</akap>

<akap>Nikt rozumny nie może przypuścić, że poeta ten właśnie poemat, który uważa za arcydzieło swej twórczości, przerabiał i ,,poprawiał" dlatego, że się nie spodobał... komu? Pięciu urzędowym krytykom <slowo_obce>τοῖς πέντε κριταῖς</slowo_obce>! A nawet pewnej części P. T. publiczności!</akap>

<akap>Arystofanes, który w <tytul_dziela>Chmurach</tytul_dziela> zahaczył świadomie o najważniejsze kwestie epoki, miał przykrawać wielki swój utwór pod miarę gustów ateńskiego snoba? On, kapłan wielkiej sztuki?</akap>

<akap>Czy można przypuścić, żeby Mickiewicz przerabiał <tytul_dziela>Dziady</tytul_dziela>, a Goethe <tytul_dziela>Fausta</tytul_dziela>, pod miarę wymagań krytyki ,,sterującej"? I to w zasadniczych kwestiach?</akap>

<akap>Takie dygi i podskoki robią tylko miernoty: lew nie powtarza skoku; mówią, że jest za dumny.</akap>

<sekcja_swiatlo/>

<akap>Treść komedii jest następująca:</akap>

<akap>Wykrętowic (Strepsiades), stary, niegdyś zamożny, kmieć spod Aten, popadł w lichwiarskie długi, z powodu rozrzutności żony arystokratki i wybryków jedynaka Odrzykonia (Pheidippidesa), hołdującego wzorem złotej młodzieży ateńskiej sportowi końskiemu. Katastrofa finansowa zbliża się wraz z końcem miesiąca, terminem płatności; chcąc jej zapobiec, namawia syna, aby wstąpił do szkoły Sokratesa, ,,do tej pomysłowni", gdzie wyuczy się tak wszelakiej mądrości, iż skręci kark wszystkim procesom. Odrzykoń odrzuca tę radę; wtedy Wykrętowic wstępuje sam do szkoły Sokratesa, lecz okazuje się z powodu starości do tego stopnia nieudolnym, iż go Sokrates wypędza.</akap>

<akap>W rozpaczy zwraca się ,,wykluczony" ze szkoły chłop do chóru Chmur o poradę. Arcychmura poleca, aby zmusił syna do wstąpienia na studia. Odrzykoń, któremu ojciec zagroził wypędzeniem z domu, zgadza się <slowo_obce>volens nolens<pe><slowo_obce>volens nolens</slowo_obce> (łac.) --- chcąc nie chcąc.</pe></slowo_obce> na wolę ojca. Występują dwaj rzecznicy, jako przedstawiciele, personifikacje, dwu kierunków wychowania staroświeckiego i modnego (sokratycznego): w szermierce słownej tj. w agonie, zwycięża modny ,,nieprawy" rzecznik, przedstawiciel szkoły Sokratesa. Odrzykoń oddaje się mu z przekonania, zostaje uczniem ,,pomysłowni" i czyni szybkie postępy w sofistyce. Tymczasem lichwiarze nachodzą Wykrętowica o pieniądze: zaufany w biegłość prawniczą syna, przepędza ich skąpy chłop batogiem. Nauka syna skończona: Sokrates oddaje ucznia ,,wyzwolonego" ojcu, który z uciechy wyprawia ucztę tak zdolnemu jedynakowi. Na tej uczcie powstaje między ojcem a synem sprzeczka o Eurypidesa, którego stary nienawidził: zuchwały synek używa jako argumentu... pięści i to tak skutecznie, że ojciec wypada z krzykiem o pomoc. Syn dowodzi bardzo umiejętnie, że ma prawo bić ojca, nawet matkę, i że dobrze uczynił, tak postąpiwszy. Wtedy nareszcie zrozumiał stary Wykrętowic, jaka ta nauka<pt><slowo_obce>Syn dowodzi (...), że ma prawo bić ojca, nawet matkę (...) Wtedy nareszcie zrozumiał stary Wykrętowic, jaka ta nauka</slowo_obce> --- czy to nie analogiczne zjawisko nasze warszawskie, uświadamiające wiece pedagogiczne?</pt> Sokratesa. Rozżalony i oburzony skrzykuje pachołków i wraz z nimi rąbie i pali pomysłownię, z której zaledwie z życiem uchodzą mistrz i sokratycy.</akap>

<akap>Pomysł końcowy ,,wykurzenia" sofistów opiera się na fakcie, który zdarzył się w Krotonie około r. 435 w południowej Italii, zwanej Wielką Grecją. Tam rozwinęła się bujnie filozofia Pitagorejczyków, która miała liczne szkoły. Jedną z tych szkół podpalili wrogowie sekty. Pożar, zażegnięty ze wszystkich stron, zniszczył nie tylko dom Milona, lecz spowodował liczne ofiary w ludziach: zginęło w tym <slowo_obce>autodafé</slowo_obce> 40 uczniów Pitagorasa. uratowało się tylko dwu, Lysis i Archippos. (Zeller, <tytul_dziela>Philosophie der Griechen</tytul_dziela> I, 307).</akap>

<separator_linia/>

<akap>Żadna z komedii Arystofanesa nie przysporzyła mu u potomności tyle sławy i uwielbienia, żadna tyle niesławy i oburzenia: bo żadna z nich nie podniosła imienia jego do takiej wyżyny, ale zarazem żadna nie rzuciła na <wyroznienie>charakter</wyroznienie> poety tyle dwuznacznego światła, żadna nie rzuciła takich ,,Chmur" podejrzeń na wartość etyczną jego poezji, na prawość tendencji i prawdę poglądów, zawarte w innych jego komediach.</akap>

<akap>Tę kwestię poruszano bardzo obszernie i wielostronnie: usiłowano w przeróżny, jak wspomniałem, sposób ,,uniewinnić" Arystofanesa z tego ,,głównego" grzechu, że śmiał potępić Sokratesa, którego uczą nas czcić niemal urzędownie na zasadzie tego, co pisze o nim Platon<pt><slowo_obce>Sokratesa, którego uczą nas czcić (...) na zasadzie tego, co pisze o nim Platon</slowo_obce> --- Burckhardt nazywa go utopistą i optymistą III str. 393 i 394.</pt>: Platon wyznawca, Platon poeta, Platon optymista, z którego szydzi Byron nielitościwie:</akap>

<poezja_cyt><strofa>Słuchaj Platonie! Twój szalony system/
Sprawia, że wielu w grzechach ginie marnie:/
Więcej tyś sprawił złego twojem mglistem/
Mamidłem w serca nieskażonem ziarnie,/
Niż wieszcze bardy łopotem szumistym/
Swych skrzydeł... Głupcze, piejący bezkarnie,/
Ty krasomędrku jakiś! Niech ci chórem/
Pieśń zabrzmi: Jesteś ludzkości rajfurem!</strofa></poezja_cyt>

<akap>Lawirowanie dalsze jest niemożliwe. Prawda idzie na przebój, Arystofanes stworzył z <tytul_dziela>Chmur</tytul_dziela> arcydzieło zarówno <wyroznienie>etyczne</wyroznienie>, jak estetyczne, przed którego światłem pierzchają wszystkie inne wątpliwości i podejrzenia co do wiarogodności poety: dziś najwięksi historycy liczą się z nim bardzo poważnie.</akap>

<separator_linia/>

<akap>Najlepszą miarą wartości utworu jest jego niesłychana żywotność i aktualność: w każdym narodzie kulturalnym zbudzi ten utwór echo znanych swojskich analogii.</akap>

<akap>W roku bieżącym wystawiono w Paryżu w teatrze des Arts <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela> Arystofanesa z niesłychanym powodzeniem.</akap>

<akap>Znany krytyk dramatyczny A. Brisson pisze, że nazwisko poety ma zawsze ,,kredyt" u publiczności z racji swej wiecznej młodości i humoru; o samym przedstawieniu tak się wyraża:</akap>

<dlugi_cytat><akap><slowo_obce>,,Nous avons eu la sensation d’un jeune faune folâtrant à travers les vignes plantureuses de Bacchus. Et ce fut charmant...</slowo_obce></akap>

<akap><slowo_obce>Strepsiade et Phidippide incarnent deux generations successives: l'une attachée aux règles du passé, l'autre deliée de ces règles, l'une inaccessible, l'autre accessible à la voix des sophistes, qui selon l'auteur des Nuées, pervertissaient, ruinaient Athènes. Et c'est l'éternel conflit des pères et des fils, qui n'ont plus même coeur, même cerveau et que sépare un irrémédiable malentendu. La lutte ressuscite à tous les moments de l’histoire oú l'on remue des idées. Elle existe aujourd'hui comme au siècle de Creon. <wyroznienie>Aristophane pourrait récrire, au commencement de notre vingtième siècle, sa comédie</wyroznienie><pe><slowo_obce>Nous avons eu la sensation...</slowo_obce> (fr.) --- 
Mieliśmy wrażenie, jakby młody faun hasał w  winnicach Bachusa. I to było piękne...

Strepsiades i Phidippides uosabiają dwa kolejne pokolenia: jedno przywiązane do zasad z przeszłości, drugie uwolnione od tych zasad, jedno niedostępne, drugie otwarte na głos sofistów, który według autora <tytul_dziela>Chmur</tytul_dziela> psuł społeczeństwo Aten. I to jest wieczny konflikt ojca i syna, którzy nie są jednego serca ani jednej myśli, a nawet rozdziela ich nieodwracalne nieporozumienie. Walka zrodzona z każdego momentu w historii, w którym mieszają się różne idee, dzieje się dziś tak samo, jak w wieku Kreona. Arystofanes mógłby ponownie napisać swoją komedię na początku XX wieku.</pe>"...</slowo_obce></akap></dlugi_cytat>

<akap>Może teraz zrozumiemy podziw dla <tytul_dziela>Chmur</tytul_dziela> pani Anny Dacier, uczonej francuskiej, pierwszej tłumaczki Arystofanesa na język ojczysty (1684)<pt><slowo_obce>Anna Dacier</slowo_obce> --- małżonka sławnego francuskiego filologa, André Dacier, córka wielkiego uczonego Lefebre'a, żyła pod koniec XVII w. Wydała Kallimacha, Florusa, Aureliusa Victora, Eutropiusa, Dictysa z Krety; przetłumaczyła Anakreonta i Safonę, kilka komedii Plauta i Terentiusa, <tytul_dziela>Iliadę</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Odyseję</tytul_dziela>; nadto pierwsza we Francji przetłumaczyła 1684 r. Arystofanesa. A zatem Francuzi mieli już w 1684 Arystofanesa w ojczystym języku: my go dotąd w całości nie mamy...</pt>, która powiada, że czar, jaki rzuciły na nią te <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela>, był tak wielki, iż je przeczytała w oryginale 200 razy!</akap>


<akap>[Edmund Cięglewicz]</akap>





<uwaga>tekst sztuki od skanu 34</uwaga><uwaga>tagowanie do analizy</uwaga><naglowek_rozdzial>CHMURY</naglowek_rozdzial>

<lista_osob>

<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>

<lista_osoba><osoba>Wykrętowic</osoba> (<osoba>Strepsiades</osoba>), stary kmieć spod Aten</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Odrzykoń</osoba> (<osoba>Pheidippides</osoba>), syn <osoba>Wykrętowica</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Ksantias</osoba>, pachołek <osoba>Wykrętowica</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Sokrates</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Uczeń Sokratesa</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Rzecznik prawy</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Rzecznik nieprawy</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Pasjas</osoba>, lichwiarz ateński</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Amynias</osoba>, lichwiarz ateński</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Chajrefont</osoba>, przyjaciel <osoba>Sokratesa</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Chorus Chmur</osoba> składający się z 24 śpiewaków-tancerzy tj. choreutów</lista_osoba>


<lista_osoba>Osoby nieme: <osoba>Uczniowie Sokratesa</osoba>, <osoba>Świadek</osoba> przyprowadzony przez <osoba>Pasjasa</osoba>,
<osoba>Pachołcy</osoba> <osoba>Wykrętowica</osoba></lista_osoba>

</lista_osob>

<didaskalia><wyroznienie>Role</wyroznienie>: aktor pierwszy, protagonistes, grał <osoba>Wykrętowica</osoba>; aktor drugi, deuteragonistes, <osoba>Sokratesa</osoba>, <osoba>Rzecznika Nieprawego</osoba> i <osoba>Pasjasa</osoba>; trzeci, tritagonistes, <osoba>Odrzykonia</osoba>, <osoba>ucznia Sokratesa</osoba>, <osoba>Amyniasa</osoba>; czwarty, tetragonistes, <osoba>Rzecznika Prawego</osoba> i krótką rolę <osoba>Ksantiasa</osoba>. Nadto nieznaczną rolę <osoba>Chajrefonta</osoba> musiał objąć zapewne tritagonista, gdyż był wtedy wolny.</didaskalia>

<miejsce_czas>Rzecz dzieje się w Atenach pomiędzy domem Wykrętowica a uczelnią Sokratesa około r. 423 przed Chr.</miejsce_czas>

<akap>Tłumaczenia dokonałem z greckiego oryginału podług tekstu Teod. Kocka, idąc w niektórych miejscach za Fryd. Blaydesem i J. ran Leeuwenem.</akap>


  <numeracja></numeracja>


<naglowek_akt>PROLOG</naglowek_akt>


<didaskalia>(1--262)</didaskalia>



<didaskalia>Scena przedstawia plac publiczny między sąsiednimi domami Sokratesa i Wykrętowica. Namienia już na świtanie, po czym robi się piękny, jasny, poranek. Wnętrze domu Wykrętowica na pierwszym planie otwarte, w głębi widać śpiącego <osoba>Odrzykonia</osoba> i <osoba>pachołka</osoba>; na progu staje <osoba>Wykrętowic</osoba> stary, siwy, ale krzepki jeszcze chłop, ubrany w biały chiton<pe><slowo_obce>chiton</slowo_obce> --- starożytny strój grecki, prostokąt płótna spinany na ramionach i z boku.</pe><ref href=""></ref> i takąż chlajnę<pe><slowo_obce>chlajna</slowo_obce> (staroż.) --- męski płaszcz z grubej wełny.</pe><ref href=""></ref> czyli opończę, na nogach sandały: przeciąga się i ziewa, chodząc tu i tam przed domem. Posąg Hermesa<ref href=""></ref> z boku.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Ksantias</osoba>, potem <osoba>Odrzykoń</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>ziewa przeciągle, kilkakrotnie, pozierając na niebo</didaskalia>
<kwestia>
<strofa>Eh-eeeh-aaah!/
O królu Zeusie,</strofa>
<didaskalia>ziewa</didaskalia>
<strofa><wers_cd>czyż noc się nie skończy?</wers_cd></strofa>
<didaskalia>ziewa</didaskalia>
<strofa>Kiedyż oświtnie, kiedy się dzień zacznie?/
Wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> kury piały, tak dawno słyszałem.../
A czeladź<pe><slowo_obce>czeladź</slowo_obce> (daw.) --- służba.</pe> chrapie! Nie tak było drzewiej<pe><slowo_obce>drzewiej</slowo_obce> (daw.) --- dawniej.</pe>.../
Sczeźnij<pe><slowo_obce>sczeznąć</slowo_obce> (daw.) --- umrzeć, zginąć.</pe>, o wojno! Przez cię siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pe> złego,/
Przez cię nie wolno chamów tknąć ni ręką!<pt><slowo_obce>Sczeźnij, o wojno! (...) Przez cię nie wolno chamów tknąć ni ręką!</slowo_obce> --- z powodu wojny ze Spartą musiano się bardzo grzecznie obchodzić z niewolnikami. Obie strony wojujące liczyły na zbiegów, przyjmowały ich i zbroiły. Ateńczycy podburzali i zbroili helotów, Spartanie odpłacali im pięknym za nadobne. W r. 413, a więc w 10 lat później, gdy król Agis zajął Dekeleję, uciekło 20 000 niewolników ateńskich do Spartan, co stanowiło samo przez się poważną klęskę. Tukidydes, VII. 24.</pt></strofa>

<didaskalia>pokazuje na wnętrze domu i widoczne łoże</didaskalia>

<strofa>A ten przezacny młokos, owinięty/
Pięciu kołdrami, śpi jak cztery dziewki.../
I ani myśli wstawać, tylko... grzmoci!/
Wżdy łeb obwinę i spróbuję chrapnąć.</strofa>

<didaskalia>otula głowę opończą i usiłuje zasnąć na ławie przed domem</didaskalia>

<strofa>Ach, spać nie mogę, nędzarz!</strofa>

<didaskalia>po chwili</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Jak pchły, żrą mnie</wers_cd>/
Wybryki syna, koszta, owsy, cugi<pe><slowo_obce>cug</slowo_obce> (daw.) --- cztero- bądź sześciokonny zaprzęg.</pe>,/
A on, kędziory bujne utrefiwszy<pt><slowo_obce>on, kędziory bujne utrefiwszy</slowo_obce> --- jako rycerz: trefienie włosów oznaczało szyk i elegancję stanu rycerskiego. Wolny Hellen zapuszczał długie włosy, wąsy i brodę, niewolnik miał boże poszycie krótko strzyżone, twarz wygoloną. To była moda piątego wieku, ale przyjaciele polityczni Sparty wprowadzali zwyczaj spartański golenia zarostu coraz bardziej.</pt><pe><slowo_obce>utrefić</slowo_obce> (daw.) --- ułożyć wymyślnie, ufryzować (włosy).</pe>,/
Konno pojeżdża, dobiera i sprzęga/
Do maści, nawet śpiąc, frymarczy końmi<pt><slowo_obce>Konno pojeżdża, dobiera (...) nawet śpiąc frymarczy końmi</slowo_obce> --- wyścigi i sport koński kwitnęły w Atenach bujniej, aniżeli u nas.</pt>,/
Gdy ja tu ginę, termin z nowiem<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q108566"></ref> idzie/
I procent rośnie!</strofa>

<didaskalia>na <osoba>pachołka</osoba> --- ku sieni</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Pachoł, zapal lampę!</wers_cd></strofa>

<didaskalia>Wychodzi zaspany <osoba>Ksantias</osoba> z lampką oliwną.</didaskalia>

<strofa>Przynieś rachunki, odczytamy sobie,/
Com komu winien<pe><slowo_obce>Com komu winien</slowo_obce> --- skrót od: Co jestem komu winien.</pe>, by choć procent spłacić.</strofa>

<didaskalia><osoba>Pachoł</osoba> podaje zwoje i tabliczki.</didaskalia>

<strofa>Poświeć, zobaczym<pe><slowo_obce>zobaczym</slowo_obce> (daw. forma) --- skrót od: zobaczymy.</pe>...</strofa>

<didaskalia>Czyta przy świetle lampki oliwnej, którą trzyma <osoba>pachołek</osoba>.</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Pasji min<pt><slowo_obce>mina</slowo_obce> --- 1 mina, około 100 koron, a zatem ów gniadosz kosztował mniej więcej 1200 koron.</pt> dwanaście...</wers_cd></strofa>

<didaskalia>ze złością</didaskalia>

<strofa>Cóż to za Pasja? Pożyczyłem... na co?</strofa>

<didaskalia>przypomina</didaskalia>

<strofa>A... gdym kupował gniadosza. Przebogi!/
Oby mi pierwej gnidy ślepie zżarły!</strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>woła przez sen</didaskalia>
<kwestia><strofa>Filon, nie szachruj; nie lza<pe><slowo_obce>nie lza</slowo_obce> (daw.) --- nie należy, nie wolno.</pe>, jedź swym torem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ten ci to kaduk<pe><slowo_obce>kaduk</slowo_obce> (reg.) --- diabeł.</pe>, co mi łeb ukręca!/
Śpi a pojeżdża, śpiąc ma szkapy w mózgu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>przez sen</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ileż ty torów jeździsz na wyścigach?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ścigasz ty ojca poprzez mnogie tory!.../
Więc tyle Pasja: jakież inne dłużki?/
Amynias żąda trzech min za rydwanik.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>przez sen</didaskalia>
<kwestia><strofa>Konia mi wytrzeć, a potem do stajni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>coraz gwałtowniej i głośniej</didaskalia>
<kwestia><strofa>Już ty mój mieszek do gruntu wytarłeś:/
Ot, wyrok na mnie, a insi<pe><slowo_obce>insi</slowo_obce> --- inni.</pe> grabieżą<pe><slowo_obce>grabież</slowo_obce> --- tu: zabranie; zajęcie (pod zastaw długów).</pe>/
Gratów mi grożą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się z łoża, wychodzi na próg i woła z gniewem</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc jeszcze, mój ojcze,</wers_cd>/
Nie śpisz? Tłuczesz się całą noc, jak zmora?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Woźny «Pluskiewka» wygryza mnie z łoża...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Daj mi, narwańcze, zdrzymnąć<pe><slowo_obce>zdrzymnąć</slowo_obce> --- dziś popr.: zdrzemnąć.</pe> się choć chwilkę!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wchodzi do wnętrza i rzuca się na łoże.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba> i <osoba>Pachołek</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lulajże, lulaj, lecz wiedz, że te długi/
Spadną ci na łeb niezadługo... wszystkie.</strofa>

<didaskalia>Milknie i zamyśla się.</didaskalia>
<strofa><begin id="b1416473059787-3442044384"/><motyw id="m1416473059787-3442044384">Rodzina</motyw>A, do stu katów! Oby ta swacicha<pe><slowo_obce>swacicha</slowo_obce> --- swatka; osoba kojarząca pary małżeńskie.</pe>,/
Rajfura<pe><slowo_obce>rajfura</slowo_obce> --- rajfurka, tj. stręczycielka, pośredniczka w prostytucji.</pe> w rzeczy<pe><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> --- w rzeczywistości, w istocie, tak naprawdę.</pe>, zdechła była pierwej,/
Nim zeswatała mnie z twą zacną matką!<end id="e1416473059787-3442044384"/></strofa>

<didaskalia>Lampka ciemnieje.</didaskalia>

<strofa>Aza<pe><slowo_obce>aza</slowo_obce> (daw.) --- czy, czyż.</pe>, mnie chłopski żywot wieść najmilej/
Było: legałem<pe><slowo_obce>legałem</slowo_obce> (daw. forma) --- kładłem się; polegiwałem.</pe>, gdziem<pe><slowo_obce>gdziem chciał</slowo_obce> --- gdzie chciałem (daw. konstrukcja z przestawną końcówką czasownika).</pe> chciał, w śmieciach, w brudzie,/
Ale <wyroznienie>w bród</wyroznienie> miałem oliwek, pszczół, jagniąt!/
Aliści<pe><slowo_obce>aliści</slowo_obce> (daw.) --- jednakże.</pe> żonę wziąłem --- bratanicę/
Megakla, rodu Megaklesów córę...<pt><slowo_obce>żonę wziąłem (...) rodu Megaklesów córę</slowo_obce> --- był to potężny, arystokratyczny ród Alkmeonidów, zajmujący pierwsze stanowisko w Atenach. Praszczur tego rodu, Alkmeonida Megakles, odniósł pierwszy z Ateńczyków zwycięstwo czwórką rumaków na Igrzyskach Olimpijskich w 632.
Dziadek Alkibiadesa, Megakles, syn prawodawcy Klejstenesa, był opiewany przez poetę Pindara z powodu pięciokrotnego zwycięstwa czwórką na Igrzyskach Olimpijskich. Perykles zaliczał się również do tego rodu po matce. Małżeństwo córki takiego rodu z chłopem świadczy o wielkim zrównaniu towarzyskim wolnych Ateńczyków.</pt>/
Chłopski syn, wziąłem pannę z miasta; szumną,/
Dumną, spieszczoną, słowem arcyksiężnę<pt><slowo_obce>słowem arcyksiężnę</slowo_obce> --- w oryginale: wcieloną Kojsyrę; była to córka Megaklesa, wydana za Pizystrata, więc króla, tyrana, udzielnego księcia na Atenach.</pt>!/
Owa<pe><slowo_obce>owa</slowo_obce> --- tu: a zatem, tak więc.</pe>, po ślubie idziemy w łożnicę:/
Ja cuchnę wełną, wędzarnią i kisem<pe><slowo_obce>kis</slowo_obce> --- kiszonka.</pe>./
Ona wonieje szafranem i mirrą,/
Lubieżnych pieszczot warg chce i całunków./
Pompy, smaczności, Afrodyty kunsztów...</strofa>

<didaskalia>śmieje się jakby na wspomnienie</didaskalia>

<strofa>Hej! Nie powiadam, by też leniem była.../
Wżdy dziergła<pe><slowo_obce>dziergać</slowo_obce> (daw.) --- robić na drutach, szydełkiem lub haftować.</pe>; ja jej tę starą opończę<pe><slowo_obce>opończa</slowo_obce> --- obszerne okrycie wierzchnie; płaszcz bez rękawów, za to z kapturem.</pe>/
Przed oczy kładę, mówiąc przez podobę:/
Dziergaj, byś wnet nas w biedę nie zadziergła...!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wśród ostatnich słów lampka gaśnie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSANTIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oliwy w lampce nie ma ani kropli!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>gwałtownie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Co za pijaczkę oliwy tyś zażegł<pe><slowo_obce>zażec</slowo_obce> (daw.) --- zapalić.</pe>?/
Sam do mnie<pe><slowo_obce>sam do mnie</slowo_obce> (starop.) --- chodź tu do mnie.</pe>! Weźmiesz w łeb!!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSANTIAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodząc ze strachem</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jegomość! Za co?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>bijąc go w kark, mówi dobitnie i powoli</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Za to, żeś wsadził za gruby knot w lampę!
</strofa>
<didaskalia>Wrzeszcząc <osoba>Ksantias</osoba> ucieka --- z lampą i tablicami.</didaskalia>
<strofa><begin id="b1416473436362-471174958"/><motyw id="m1416473436362-471174958">Koń, Imię</motyw>Potem nam synek --- ten oto, się rodził,/
Mnie i mej zacnej małżonce: więc zaraz/
Jęliśmy<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> sądzić się o jego imię./
Ona coś zawsze zowie go od konia:/
Dzierżykoń albo Miłokoń, Konisław,/
A ja mu dzieję<pe><slowo_obce>dziać</slowo_obce> (daw.) --- nazywać, nadawać imię.</pe> po dziadku Odrzycu./
Tak się swarzymy<pe><slowo_obce>swarzyć się</slowo_obce> --- kłócić się.</pe>, aż po długim czasie/
Godzim się wspólnie zwać go Odrzykoniem<pe><slowo_obce>Odrzykoń</slowo_obce> --- w oryginale imię oznaczało mniej więcej ,,ten, kto oszczędza na koniach", co jest dokładną odwrotnością postępowania bohatera.</pe>...<end id="e1416473436362-471174958"/>/
Synka na łono wziąwszy, tak pieściła:/
«Kiedy urośniesz, jak Megakles, jadąc/
W gród na rydwanie, płaszcz przewiesisz dumnie...»/
Jam zaś powiadał: «Kiedy z tej uboczy/
Barany pędząc, jak ociec w kożuchu».../
Przebóg, nie słuchał nawet mojej gwary!/
No --- i szkapiarnia zjadła wszytkie dudki<pe><slowo_obce>dudki</slowo_obce> (reg.) --- pieniądze.</pe>!</strofa>

<didaskalia>po chwilce milczenia</didaskalia>

<strofa>Noc dzisiaj całą suszę łeb, jak radzić.../
Mam ci plan jeden przecudowny, śmiały;/
Dali<pe><slowo_obce>dali</slowo_obce> --- jeśli da (daw. konstrukcja z partykułą pytajną <wyroznienie>-li</wyroznienie>).</pe> się syn doń przekonać --- to wygram./
Owo go zbudzić trza naprzód: ba, grzecznie:/
Jakoż go zbudzić najgrzeczniej, najsłodziej?</strofa>

<didaskalia>wchodzi na próg i woła czule</didaskalia>

<strofa>Odrzykoń! Odryś, Odrzykoś!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Odrzykoń</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>Piękny efeb, mina butna, włosy w bujnych kędziorach, wąsy i broda zaledwo meszek i pierwszy puch. Okryty krótkim, wełnianym, białym chitonem, na nogach sandały: wychodzi na próg, ziewając.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż, papo?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ucałuj ojca, podaj rączkę prawą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>podaje rękę, mówiąc z niechęcią</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dobrze, coć<pe><slowo_obce>coć</slowo_obce> --- skrót od: co ci.</pe> trzeba?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mów, miłujesz ojca?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak mi Władykoń<pt><slowo_obce>Władykoń Posejdon</slowo_obce> --- Odrzykoń, namiętny sportsmen, jak wszyscy z rodu Alkmeonidów Megaklesi, klnie się na Posejdona z przydomkiem <slowo_obce>Hippios</slowo_obce> tj. Władykoń, który jako stwórca konia był opiekunem wyścigów; sławna była jedna z jego licznych świątyń, stojąca na wzgórzu Kolonos, tuż obok Aten. Na scenie widać posąg Posejdona.</pt> Posejdon dopomóż!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pfe! Dajże pokój z twoim Władykoniem!/
Ten ci twój bożek winien całej biedy!/
Lecz jeśli szczerze, z serca mnie miłujesz,/
Słuchaj, mój synu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dobrze, czego żądasz?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Porzucisz zaraz swoje złe nałogi./
Będziesz się uczył tam, gdzie cię zawiodę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Rozkazuj, ojcze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Posłuchasz?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Posłucham,</wers_cd>/
Przez Dionisa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>pokazując na dom Sokratesa</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Poźryj<pe><slowo_obce>poźryj</slowo_obce> --- spójrz.</pe> ku tej stronie!</wers_cd>/
Czy widzisz ową bramkę i ten dworek?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widzę; cóż w rzeczy<pe><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> --- w istocie; tu: właściwie.</pe> chałupa ta znaczy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mądrych to duchów gniazdo: pomysłownia./
Tam żyją męże, co cię przekonają,/
Że nieb sklepienie jest jakby żużelnik,/
Co wisi wokół nas... że my węgielki<pt><slowo_obce>męże, co cię przekonają, Że nieb sklepienie jest jakby żużelnik (...) że my węgielki</slowo_obce> --- poeta wyśmiewa poglądy filozoficzno-przyrodnicze Metona i Hippona, którzy twierdzili, że powietrze jest żywiołem ognistym. Meton wyraził się nie bardzo szczęśliwie, że powietrze i niebiosa są jakby piecem, żużelnikiem na jarzące
węgle (<slowo_obce>πνιγεύς</slowo_obce>): stąd powszechne drwinki na ten temat.</pt>./
Oni nauczą, gdy płacisz, każdego/
Pobić, słusznieli<pe><slowo_obce>słusznieli</slowo_obce> --- czy słusznie (czasownik z partykułą pytającą <wyroznienie>-li</wyroznienie>).</pe> czy niesłusznie prawiąc.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż to za jedni?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie pomnę już nazwisk</wers_cd>/
Tych wolnodumców<pe><slowo_obce>wolnodumca</slowo_obce> (neol.) --- wolnomyśliciel.</pe> pięknych a szlachetnych.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>z obrzydzeniem, bardzo głośno</didaskalia>
<kwestia><strofa>Pfe! Znam tych łotrów, paliwody<pe><slowo_obce>paliwoda</slowo_obce> --- człowiek nerwowy, gwałtowny; także: lekkomyślny.</pe> same,/
Wymoczki, śledzie, bosonogie bractwo,/
Wśród nich Sokrates, zły duch i Chajrefont<pt><slowo_obce>Chajrefont</slowo_obce> --- przyjaciel Sokratesa od młodości, znany w Atenach jako zaciekły szperacz, mól książkowy, zawsze pod względem powierzchowności zaniedbany. Jemu to wyrocznia delficka miała odpowiedzieć, że Sokrates jest najmędrszy z ludzi.</pt>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>oglądając się trwożnie, zatyka mu usta</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ej --- ej --- milcz synu, nie mów takich bluźnierstw!/
Pragnieszli<pe><slowo_obce>pragnieszli</slowo_obce> --- jeśli pragniesz.</pe>, aby ociec miał chleb w zębach,/
Do nich się garnij, a pluń na koniarstwo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na Bakcha, nigdy, choćbyś dawał nawet/
Leogorasa w zamian bażantarnię<pt><slowo_obce>Leogorasa bażantarnia</slowo_obce> --- czasu wojny peloponeskiej były w Attyce znane i chowane bażanty, jak u nas. <slowo_obce>Leogoras</slowo_obce>, jeden z najbogatszych arystokratów, znany z procesu Hermokopidów, w r. 415 wtrącony wraz z synem Andokidesem do więzienia, ocalał dzięki sprytowi syna, który zwalił winę na pewien arystokratyczny klub, ponieważ wiedział, że członkowie jego uciekli na czas
za granicę.</pt>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wielką czułością</didaskalia>
<kwestia><strofa>Idź, błagam ciebie, najmilejszy, złoty./
Idź, ucz się od nich!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>z oburzeniem</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mam się uczyć? Czego?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słychać, że mają jakieś dwa wywody:/
Lepszy, tak ci jest --- i jakiś tam gorszy./
Ten drugi wywód, jak mówią, choć gorszy,/
Zwycięża zawsze przez nieprawe środki,/
Gdy pojmiesz dobrze ten nieprawy wywód,/
To z długów owych, com winien za ciebie,/
Ani szeląga nikomu nie płacę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie myślę słuchać! Nie śmiałbym rycerstwu/
Spojrzeć do oczu z cerą tych wymoczków.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>wybucha gniewem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Już, na Demetrę<pe><slowo_obce>Demeter</slowo_obce> (mit. gr.) ---  bogini urodzaju, rolnictwa i płodności; w Rzymie jej odpowiednikiem była Ceres.</pe>, ni ty, ni dyszlowy,/
Ni ten twój bachmat<pe><slowo_obce>bachmat</slowo_obce> --- koń rasowy, wierzchowiec.</pe> u mnie żreć nie będą:/
Precz żenę<pe><slowo_obce>żenę</slowo_obce> (starop.) --- wyganiam.</pe> wszytkich --- precz, na cztery wiatry!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>z emfazą</didaskalia>
<kwestia><strofa>Wujcio Megakles nie zgodzi się nigdy,/
Bym żył bez koni. Idę, nie znam ciebie!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>
<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba> sam.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili milczenia, skupiwszy energię</didaskalia>
<kwestia><strofa>Raz mną rzuciło, lecz nie pogromiło./
Z bożą pomocą sam się uczyć będę/
W tej owo szkole, w tej tu pomysłowni...</strofa>

<didaskalia>zamyśla się</didaskalia>

<strofa>Jakoż ja --- w leciech<pe><slowo_obce>w leciech</slowo_obce> (daw.) --- leciwy; stary.</pe>, bez pamięci, gnuśny<pe><slowo_obce>gnuśny</slowo_obce> (daw.) --- leniwy, pozbawiony energii.</pe>,/
Pojmę misternych mów cienkie trzaseczki?/
Ej, śmiele stuknę!</strofa>

<didaskalia>idzie ku zagrodzie Sokratesa, wali gwałtownie we wrota</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Hej! otwórz, młodzieńcze!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi blady, rozczochrany, obszargany, bosonogi
<osoba>uczeń</osoba>.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia>Przed domem Sokratesa. <osoba>Wykrętowic</osoba> i <osoba>uczeń Sokratesa</osoba>, pełniący obowiązek odźwiernego.</didaskalia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wściekł się! To wali! Któż tam do pioruna!!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja, syn Odrzyców, Wykrętowic, z Kikin<pt><slowo_obce>Kikinny</slowo_obce> --- gmina przedateńska. Attyka dzieliła się wtedy na 10 okręgów (<slowo_obce>phylaj</slowo_obce>), czyli na 174 gmin (<slowo_obce>demoj</slowo_obce>).</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gbur jesteś w rzeczy, bo walisz piętami/
Tak bez systemu we wrota, żeś sprawił,/
Iżem poronił myśl w łonie poczętą...<pt><slowo_obce>Iżem poronił myśl w łonie poczętą...</slowo_obce> --- uczeń wyraża się w myśl mistrza Sokratesa: wiadomo, że Sokrates, którego matka, Fajnarete, była położną, porównywał swą metodę katechetyczną do sztuki położniczej; on tak samo dobywał ideę, tkwiącą półświadomie w duszy ucznia na świat, tj. do życia w uświadomieniu, jak położna dziecię.</pt></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Odpuść mi, jestem z wioszczyny zapadłej./
Lecz przebóg, cóżeś za dziwo poronił?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zakon<pe><slowo_obce>zakon</slowo_obce> (daw.) --- prawo.</pe> nie każe mówić, li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> współuczniom!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów zatem śmiało, toć ja, w mej osobie,/
Idę na ucznia do tej pomysłowni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Powiem, lecz to jest tajemnica święta./
<begin id="b1738916159393-2870512993"/><motyw id="m1738916159393-2870512993">Owad, Nauka, Filozof</motyw>Właśnie Sokrates spytał Chajrefonta,/
Ile pchła własnych stóp uskoczyć zdoła,/
Co jednym susem ze brwi Chajrefonta/
Skoczyła sobie na mistrza łysinę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>z ogromnym zaciekawieniem</didaskalia>
<kwestia><strofa>I on to zmierzył?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Najdokładniej w świecie.</wers_cd>/
Wosk roztopiwszy, pchłę sprawnie uchwycił/
I obie łapki zanurzył w płyn lepki./
Wosk ostygł: pchła ma damskie, perskie buty./
Te zdjął i nimi rozmierzył odległość.<end id="e1738916159393-2870512993"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Królu Dijosie! To ci spryt nad spryty!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdziwisz się, kiedy poznasz inny pomysł/
Mistrza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>No --- jakiż? Zaklinam, mów śmiele!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pytał go kiedyś Chajrefont Sfetejski<pt><slowo_obce>Sfetejski</slowo_obce> --- Sfeteja, jedna z gmin attyckich.</pt>,/
Jak myśli o tym: czy ryjkiem gra komar,/
Czy też muzykę czyni tyłka końcem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż mistrz powiedział o komarzym tonie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1738916518478-3710392516"/><motyw id="m1738916518478-3710392516">Owad, Nauka, Filozof</motyw>Tak rzecz wyłuszczył: komar ma kiszeczkę/
Wąską. Jelitem cienkim wiatr pomyka,/
Przemocą party, wprost na dół do tyłka,/
Który się kończy podwiniętym lejkiem./
Więc zadek śpiewa, gdy weń dmuchnie komar.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze zdumieniem</didaskalia>
<kwestia><strofa>To tak... to zadek u komarów trąbką.../
O trzykroć szczęsny bądź, badaczu kiszek!/
Jak snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> taki wykpi się z procesu,/
Co na wskróś przeznał<pe><slowo_obce>przeznać</slowo_obce> --- poznać.</pe> jelita komara!<end id="e1738916518478-3710392516"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Onegdaj pomysł świetny był postradał<pe><slowo_obce>postradać</slowo_obce> --- stracić.</pe>/
Z winy jaszczurki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>bardzo zaciekawiony</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jako? Gadaj żywnie<pe><slowo_obce>żywnie</slowo_obce> (daw.) --- żywo, tj. szybko.</pe>!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1738917148453-3055365939"/><motyw id="m1738917148453-3055365939">Filozof, Zwierzęta</motyw>Gdy badał drogi i zmiany księżyca/
Z głową zadartą, gębę rozdziawiwszy,/
Jaszczurka z dachu wprost siknęła do niej<pt><slowo_obce>Jaszczurka z dachu (...) siknęła...</slowo_obce> --- w oryginale <slowo_obce>άσκαλαβώτης</slowo_obce> i <slowo_obce>γαλεώτες</slowo_obce>, południowo-europejska jaszczurka z bardzo wydatnymi przylgami palców, łażąca zwinnie po murach, a nawet po sufitach. Prof. dr. Wł. Kulczyński sądzi, że to jest <slowo_obce>stellio</slowo_obce>, po polsku mierzienica albo gek, znienawidzona przez gospodynie, gdyż bardzo często, wałęsając się po murach, wpada im do naczyń z mlekiem i do garnków. Lud nasz opowiada, że ropucha do gniewu pobudzona, czyni ten sam nieprzyzwoity gest, co jaszczurka Arystofanesa, i że można wskutek tego oślepnąć.</pt>.<end id="e1738917148453-3055365939"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>śmieje się do rozpuku</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jaszczurka twoja, sikająca w mistrza,/
Jest, wiesz, ucieszna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wczoraj na wieczerzę</wers_cd>/
Nie było w domu ni kawałka chleba.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>No --- czym was karmił, jak się mistrz wychytrzył?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bylim<pe><slowo_obce>bylim</slowo_obce> a. <slowo_obce>bylimy</slowo_obce> (daw. forma) --- byliśmy.</pe> w palestrze<pe><slowo_obce>palestrze</slowo_obce> --- część gimnazjonu, gdzie ćwiczono zapasy i walkę na pięści; także ogólnie: budynek z otwartym dziedzińcem, łaźniami, szatniami itp.</pe>: tam na stół ofiarny/
Nasypał piasku, zgiął rożen, by<pe><slowo_obce>by</slowo_obce> (daw.) --- jak.</pe> cyrkiel,/
Wszyscy się gapią: on łap ćwiartkę mięsa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, już Talesa<pe><slowo_obce>Tales z Miletu</slowo_obce> --- filozof i matematyk grecki z VII/VI w. p.n.e., przedstawiciel jońskiej szkoły filozofii przyrody.</pe> nie uwielbiam wcale!/
Więc otwórz, puść mnie do tej pomysłowni/
I zaraz mi tu pokaż Sokratesa!/
Chce mi się na gwałt, chce, chce... uczyć: puszczaj!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Uczeń</osoba> otwiera drzwi ostrożnie, lecz w tej chwili wysypuje się cała gromada młodzików obszarpanych, bladych, chudych i brudnych. W głębi dużej sali widać innych uczniów w rozmaitych pozach; tuż obok stoją różne przyrządy naukowe, jak cyrkle, gnomony<pe><slowo_obce>gnomon</slowo_obce> --- zegar słoneczny.</pe>, tablice geograficzne z metalu, oraz astronomiczne rysunki gwiazd i nieba. <osoba>Wykrętowic</osoba>, zobaczywszy tylu obdartusów, woła zdumiony</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O Heraklesie, a to co za stwory?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co się tak gapisz, do kogo ich równasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do jeńców z Pylos, głodomorów Sparty<pt><slowo_obce>jeńców z Pylos, głodomorów Sparty</slowo_obce> --- mowa o jeńcach spartańskich, wziętych na Sfakterii do niewoli przez Kleona i Demostenesa r. 425, tj. na 19 miesięcy przed datą komedii. W miesiącu sierpniu r. 425 przywiozły okręty wojenne ateńskie kilkuset bohaterskich Spartan, którzy z powodu głodu i ran musieli się poddać. Wyglądali strasznie, gdy ich pędzono z portu pirejskiego obdartych, w kajdanach, krwią i brudem pokrytych, do więzienia, w którym dotąd pozostawali. Wypuszczono ich dopiero po zawarciu pokoju Nikiasa 421 r.</pt>./
Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (starop.) --- przez co; dlaczego.</pe> patrzą na dół, w ziemię ślepia wbiwszy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szukają rzeczy pod ziemią.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A? cebul</wers_cd>/
Szukają? Chłopcy, nie troszczcie się o to!/
Znam pole takie, gdzie są duże, ładne./
A ci, co robią, co się tak zgarbili?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Erebu<pe><slowo_obce>Ereb</slowo_obce> (mit. gr.) --- najciemniejsza część Hadesu, podziemnej krainy zmarłych.</pe> mroki przebijają wzrokiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>pokazując na bose pięty uczniów</didaskalia>
<kwestia><strofa>Czemuż ich zady spoglądają w niebo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>śmiejąc się</didaskalia>
<kwestia><strofa>Z własnej fantazji liczą niebios gwiazdy.</strofa>
<didaskalia>do uczniów, którzy się tłoczą z ciekawością do nowo przybyłego.</didaskalia>
<strofa>Wnijdźcie<pe><slowo_obce>wnijść</slowo_obce> --- dziś: wejść.</pe> w dom zaraz, bo tu mistrz was spotka!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Daj im pozostać, chciałbym z nimi chwilkę/
Pogwarzyć w sprawie, która mnie obchodzi.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Uczniowie odchodzą i nikną w głębi budynku.</didaskalia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz im nie wolno na świeżym powietrzu,/
Ani na dworze długo baraszkować.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc gorze<pe><slowo_obce>gorze nam</slowo_obce> (starop.) --- biada nam; nieszczęście (nas spotkało).</pe> nam, gorze!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Rozchylają się w głębi uczelni opony<pe><slowo_obce>opona</slowo_obce> (daw.) --- tu: kurtyna.</pe>: widać w górze, u samego stropu, <osoba>Sokratesa</osoba> siedzącego w ogromnym koszu, wiszącym na linie. Teraz spostrzega go <osoba>Wykrętowic</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A tam ki kaduk<pe><slowo_obce>kaduk</slowo_obce> (reg.) --- diabeł.</pe>? Któż tam buja w koszu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wyroznienie>On</wyroznienie> jest.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Któż ten <wyroznienie>on</wyroznienie>?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Sokrates.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>z adoracją</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Sokrates!?</wers_cd></strofa>
<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba> nie słyszy wołającego, przeto chłop zwraca się do <osoba>ucznia</osoba>.</didaskalia>
<strofa>Nuże, wołaj go, wołaj wielkim głosem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>udając ogromnie zajętego</didaskalia>
<kwestia><strofa>Sam go zawołaj; nie mam chwilki czasu!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wybiega pędem.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Sokrates</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>woła coraz głośniej</didaskalia>
<kwestia><strofa>Mości Sokrates, mości Sokratesku!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba>, zawieszony w powietrzu, opuszcza się z wolna i nie dotykając sceny, mówi z kosza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Po cóż mnie wzywasz, ty marna istoto?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Racz mnie nasamprzód<pe><slowo_obce>nasamprzód</slowo_obce> --- najpierw.</pe> objaśnić, co robisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1738920486106-3478028793"/><motyw id="m1738920486106-3478028793">Filozof</motyw>W eterach bujam, słońce w myślach ważę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc z góry patrzysz na bogów, jak z grzędy/
Kogut na kury?<end id="e1738920486106-3478028793"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie mógłbym inaczej</wers_cd>/
Nadziemskich tajni przeniknąć do głębi:/
Muszę zawiesić jaźń, aby um<pe><slowo_obce>um</slowo_obce> (daw.) --- rozum.</pe> wiotki/
Zmieszał się z równie powiewnym eterem<pe><slowo_obce>eter</slowo_obce> --- wg daw. nauki niedostrzegalna substancja wypełniająca kosmos.</pe>,/
Kto z ziemi, z dołu, bada górne zjawy,/
Nic nie wykryje. Ziemia bowiem ciągnie/
Swą siłą k'sobie mdłe<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> opary umu;/
Tak ciągnie z ziemi opary rzeżucha.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jako? Um ciągnie parę do rzeżuchy?!</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Sokratesa</osoba></didaskalia>
<strofa>Mój Sokratesku, zleź ty z kosza do mnie,/
Byś mnie nauczył tego, po com przybył.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba> wychodzi z kosza, który podciąga jeden z uczniów w górę. Postać jego gruba, jakby ,,od topora", głowa potężna, kark krótki, gruby, oczy wypukłe, groźne, chiton brudny, boso. Majestatycznym krokiem zbliża się ku ławie i zasiada, podczas gdy <osoba>Wykrętowic</osoba> stoi z uszanowaniem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Za czym przybyłeś?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>wznosząc doń ręce błagalnie</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Naucz ty mnie gadać,</wers_cd>/
Albowiem lichwa<pe><slowo_obce>lichwa</slowo_obce> --- kredyt, procent.</pe> i te psy, lichwiarze,/
Drą, żrą, roznoszą mnie żywcem i grabią!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakże się stało, żeś tak zabrnął w długi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1416476395880-1238724085"/><motyw id="m1416476395880-1238724085">Bóg, Nauka</motyw>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Choroba końska, nosacizna<pe><slowo_obce>nosacizna</slowo_obce> --- zaraźliwa choroba końska.</pe> żre mnie:/
Wżdy wyucz ty mnie swojej drugiej mowy,/
Tego wywodu, co nic nie oddaje.../
<begin id="b1738920612386-1726169229"/><motyw id="m1738920612386-1726169229">Religia, Filozof</motyw>A ja ci, klnę się na bogi, zapłacę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na jakie bogi klniesz się? <wyroznienie>Tej monety</wyroznienie>/
<wyroznienie>Boskiej</wyroznienie> my wcale nie uznajem.<end id="e1738920612386-1726169229"/><end id="e1416476395880-1238724085"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tylko</wers_cd>/
Żelazną? Klniesz się, jako Bizantyńcy,/
Na żeleziaki<pt><slowo_obce>jako Bizantyńcy, na żeleziaki</slowo_obce> --- Byzantion było osadą dorycką: stąd używano tam niegdyś żelaznej, spartańskiej monety, czyli <wyroznienie>żeleziaków</wyroznienie>, gdy w Atenach, jako moneta drobna, kursowały chalkusy czyli <wyroznienie>miedziaki</wyroznienie>.</pt>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie rozumiesz tego.</wers_cd>/
A czy chcesz poznać li prawdę o bogach?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jużci, na Zeusa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Chcesz, by <wyroznienie>moje</wyroznienie> Bóstwa,</wers_cd>/
Chmury, gadały z tobą?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Z całej duszy!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Siadaj tu zatem na święty trój... tapczan<pt><slowo_obce>święty trój... tapczan</slowo_obce> --- Sokrates chce powiedzieć ,,święty trójnóg", ale ponieważ ma tylko tapczan w swym ubogim domostwie, więc zaprasza na święty trój-tapczan.</pt>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Już siedzę.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Natychmiast siada na tapczanie: w tej chwili przybiega kilku uczniów, niosących przybory potrzebne do rytuału, jako to: wieńce, mąkę w koszyczku, kadzielnicę i żużelnik z ogniem. Wprawnie pomagają mistrzowi w ceremonii.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>z kapłańską powagą wkłada sobie wieniec mirtowy na
głowę, a drugi podają <osoba>chłopu</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ten zaś wieniec włóż na skronie<pt><slowo_obce>wieniec włóż na skronie</slowo_obce> --- przyjęcie ucznia do szkoły odbywało się z ceremoniałem i tajemniczymi obrzędami, zupełnie tak, jak np. dzisiaj przystąpienie do loży wolnomularskiej. Nawet wielki filozof Pitagoras ujął swą szkołę w pewne sekretne formuły, jakoby zakonu: inne szkoły filozoficzne, jak widzimy z tego ustępu, musiały mieć również pewien rytuał dla nowicjuszów. Cały następny ceremoniał przypomina pokątne obrzędy bóstw azjatyckich, jak Sabaziosa (frygijski Bakchos), oraz innych, zawlekanych do Aten przez niewolników, a zwłaszcza przez niewolnice. Zaklęcia, na które pojawiają się Chmury, to jakby późniejsze średniowieczne sabaty i czary, oraz praktyki, przez moc których zjawiał się na usługi zły duch.</pt>.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>z trwogą</didaskalia>
<kwestia><strofa>Po cóż to? Gwałtu! Chciałbyś mnie, Sokracie,/
W ofierze bogom rznąć, jak Atamanta<pt><slowo_obce>W ofierze bogom rznąć, jak Atamanta</slowo_obce> --- chłop wspomina Atamanta, którego widział niedawno w teatrze: Sofoklesa tragedia pt. <tytul_dziela>Atamas</tytul_dziela>. Ino, zazdrosna macocha, chce zabić na ofiarę pasierba Fryksosa i Helle, a nawet ich ojca, Atamanta, a swego męża, lecz gdy przybrani, jak ofiary na rzeź prowadzone, w kwiaty i wieńce, zjawiają się na scenie, uratowała ich matka Nefele (Chmura), posławszy na pomoc złotorunego barana.</pt>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie. Obrzęd jednak od wtajemniczanych/
Wymaga tego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>wkłada wieniec na głowę z pomocą chłopaków</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż ja zyskam na tym?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Będziesz frant<pe><slowo_obce>frant</slowo_obce> (daw.) --- spryciarz.</pe> gębą, będziesz mełł, jak pytel<pe><slowo_obce>pytel</slowo_obce> --- urządzenie do odsiewania mąki.</pe>: ---/
Ani truń<pe><slowo_obce>trunąć</slowo_obce> (strop.) --- pisnąć, bąknąć; <slowo_obce>ani truń</slowo_obce>: ani słowa, nic nie mów.</pe> teraz!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Sypie na głowę <osoba>chłopa</osoba> mąkę i sól z koszyczka.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>zasłaniając się rękami przed zbyt grubymi kawałkami soli</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przebóg! Nie zełgałeś<pe><slowo_obce>zełgać</slowo_obce> --- skłamać.</pe>;</wers_cd>/
Wżdy łeb mój zbity zacznie wnet siać mąką!</strofa></kwestia>





<naglowek_akt>PARODOS (WEJŚCIE CHÓRU)</naglowek_akt>


<nota><uwaga>poniżej podane wersy - u nas inaczej się liczą</uwaga><akap>(263--477)</akap></nota>





<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pokornie, starcze, umilknij/
I słuchaj duchem modlitwy:</strofa>

<didaskalia>rzuca uroczyście kadzidło na ołtarz i kadzielnicę, wznosi dłonie w modlącej posturze i mówi z emfazą</didaskalia>

<strofa><begin id="b1738935761615-1280452480"/><motyw id="m1738935761615-1280452480">Natura, Wiatr, Chmury</motyw>Władyko, Wietrze bezkreśny,/
Co dzierżysz ziemię w zawiesi,/
Eterze jasny, wy Chmury,/
Boginie łun i piorunów./
Wstań, Trójca włastów<pe><slowo_obce>włast</slowo_obce> (daw.) --- władca.</pe> --- i jaw się!/
Nad głową ucznia zawiśnij!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Horyzont ciemnieje, słychać dalekie grzmoty.<end id="e1738935761615-1280452480"/></didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>z okrutnym strachem, dzwoniąc zębami, naciąga płaszcz
na głowę</didaskalia>
<kwestia><strofa>Nie teraz, jeszcze nie teraz,/
Aż ściągnę kaptur, bo zmoknę./
Żem ja też z domu wychodząc,/
Zapomniał czapy --- psiajucha!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>kończąc modlitwę uroczystym tonem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Bywajcie, Chmury prześwięte!/
Wyznawcy temu się jawcie,/
Czy na Olimpu turnicach<pe><slowo_obce>turnice</slowo_obce> (reg.) --- turnie, tj. szczyty górskie.</pe>,/
Zawianych śniegiem, siedzicie,/
Czy w Okeana gdzieś sadach/
Rej<pe><slowo_obce>rej</slowo_obce> (daw.) --- korowód.</pe> święty Nimf spowijacie,/
Czy wodę z Nilu limanów<pe><slowo_obce>liman</slowo_obce> --- płytkie słone jezioro w pobliżu morza.</pe>/
Konwiami<pe><slowo_obce>konew</slowo_obce> (daw.) --- dzban.</pe> ssiecie złotymi,/
Czy Staw Meocki<pe><slowo_obce>Staw Meocki</slowo_obce> --- Jezioro Meockie, staroż. nazwa Morza Azowskiego, od zamieszkujących jego wybrzeża plemion Meotów.</pe> tulicie,/
Czy łeb śnieżystą Mimanta<pe><slowo_obce>Mimant</slowo_obce> --- obecnie Karaburun, szczyt górski na wschodnim wybrzeżu Azji Mniejszej, w pobliżu wyspy Chios. Staroż. nazwa pochodzi od imienia jednego z mitycznych gigantów.</pe>,/
Głos słyszcie, przyjmcie ofiarę/
I obrzędowi folgujcie<pt><slowo_obce>na Olimpu turnicach (....) wodę z Nilu (...) w Okeana gdzieś sadach (...) Staw Meocki (...) łeb śnieżystą Mimanta (...) przyjmcie ofiarę... </slowo_obce> --- Sokrates wzywa Chmury <wyroznienie>z czterech stron świata</wyroznienie>: z północy, zachodu, południa i wschodu. Olimp na północnej granicy Tracji, dziś Elembo, szczyt blisko 3000 m wysoki, ,,niebieski dwór" olimpijskich bogów; sady Okeanosa na zachodzie to święty gaj Hesperyd i złotych jabłek, gdzie nimfy, osłonione przed ludzkim okiem parawanem Chmur, pląsają święty rej (dziś Gibraltar); Staw Meocki i Mimas, szczyt w Jonii azjatyckiej, więc na wschodzie, Nil na południu.</pt><pe><slowo_obce>folgować</slowo_obce> --- pozwalać, przyzwalać; tu: sprzyjać.</pe>!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami i <osoba>Chorus chmur</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Z prawej strony od widzów widać krajobraz, zamknięty lesistym stokiem Parnetu. Nad nim ukazuje się ogromny obłok, z którego wśród grzmotu, piorunów i błyskawic dochodzi potężna melodia chóru, jeszcze niewidzialnego: akompaniament fletów i klarnetów.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>


<didaskalia>Strofa (275--290)</didaskalia>



<kwestia><strofa>Chmury, wieczności pławaczki!/
Naszą rosistą i lotną urodę jawiące,/
Lećmy z prałona rodzica naszego, hej Okeanosa/
Gromko hucznego, na lasem włochate/
Szczyty pagórów ateńskich!/
Lećmy oglądać opoki widoczne z daleka,/
Błogosławiony ten wyraj<pe><slowo_obce>wyraj</slowo_obce> --- miejsce, gdzie ptaki odlatują na zimę.</pe> rodzajny,/
Dźwięczne siklawy<pe><slowo_obce>siklawa</slowo_obce> (reg.) --- wodospad na górskim strumieniu.</pe> przeświętych strumieni,/
Morze zwełnione i porykujące!/
Właśnie też nieutrudzona źrenica Eteru/
Blaski promienne zażegła<pe><slowo_obce>zażegnąć</slowo_obce> --- zapalić.</pe>,/
Przeto strzepnąwszy deszczowe powłoki/
Z naszych niemrących postaci, puszczajmy/
Oko daleko po ziemskim okręgu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>patrząc w stronę, skąd pieśń idzie</didaskalia>
<kwestia><strofa>O Chmury arcyczcigodne,/
Znać głos mój doszedł was skoro!</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Wykrętowica</osoba></didaskalia>
<strofa>Słyszałeś śpiewy i grzmoty/
Huczące społem z ust boskich?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerażony zwraca się również ku śpiewającym</didaskalia>
<kwestia><strofa>Choć kornie czczę was, o bóstwa,/
Na grzmoty wasze niestety/
Odwtórzyć<pe><slowo_obce>odwtórzyć</slowo_obce> --- odpowiedzieć.</pe> muszę ze strachu,/
Tak srodze dzwonię zębami:/
Zakon zakonem --- to prawda,/
Popuszczam jednak --- to druga.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Figliki porzuć i nie czyń,/
Jak czynią błazny w komediach,/
Lecz zmilknij zbożnie i słuchaj!/
Rój boskich pieśni już wzlata.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<didaskalia>jeszcze niewidzialny, lecz bliżej</didaskalia>


<didaskalia>Antystrofa (299--313)</didaskalia>



<kwestia><strofa>Deszczów piastunki, dziewice!/
Lećmy pozierać na ziemię słoneczną Pallady<pe><slowo_obce>Pallada</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Ateny, bogini mądrości i sprawiedliwej wojny.</pe>,/
Lećmy w krainę przekraśną<pe><slowo_obce>przekraśny</slowo_obce> --- przepiękny.</pe>/
Kekropa<pe><slowo_obce>Kekrop</slowo_obce> a. <slowo_obce>Kekrops</slowo_obce> (mit. gr.) --- półczłowiek, półwąż, syn Gai, pierwszy, mityczny król Attyki, założyciel Aten (ateński Akropol nosił pierwotnie nazwę Kekropia.</pe> urodnych młodzieńców,/
Kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> tajemnych obrzędów zakony,/
Kędy się chrama<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe> zaklęte/
Wrota rozwodzą dla wiernych/
Li w święto nad święta<pt><slowo_obce>święto nad święta</slowo_obce> --- Święto Demetry i Kory w Eleusis i mysterie eleusyńskie: ,,wierni" to wtajemniczeni tj. mystowie, zakon najbardziej czczony, najbogobojniejszy; procesja z Aten do Eleusis należała do największych uroczystości w Helladzie.</pt>,/
Kędy niebianom w ofierze stawiają/
Szczytne świątynie i złote posągi,/
Kędy orszaki pobożnych zielenią/
Wieńczą ołtarze w kolejnych miesiącach,/
Świątko po święcie godując<pe><slowo_obce>godować</slowo_obce> --- świętować.</pe> ---!/
Wiosna zaczyna tam hołdem dla Bakcha,/
Plęśba<pe><slowo_obce>plęśba</slowo_obce> --- pląsanie; taniec.</pe> i gędźba<pe><slowo_obce>gędźba</slowo_obce> (daw.) --- muzyka.</pe> weselem ponosi,/
Kiedy się fletów melodie rozjęczą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zaklinam ciebie na Zeusa./
Mów, kto są owe majaki,/
Co ronią pieśni tak wdzięczne,/
Czy jakie cne heroiny?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1738937299342-391025366"/><motyw id="m1738937299342-391025366">Obłok, Filozof, Literat</motyw>Ależ to chmury niebieskie,/
Wszechmocne bóstwa cyganów<pt><slowo_obce>cyganów</slowo_obce> --- wyraz ten użyty w znaczeniu cyganerii: nowomodnych literatów.</pt>,/
Które nam dają sąd trafny,/
Wymowę, umysł przytomny,/
Prawdopozorność<pe><slowo_obce>Prawdopozorność</slowo_obce> --- cecha podobieństwa do prawdy.</pe> i kruczki,/
Dowcip i powab ułudny.<end id="e1738937299342-391025366"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Toć moja duszka słuchała,/
Że aż jej rosły skrzydełka,/
Rada by słówka gryźć zaraz,/
Rozprawiać ściśle o dymie,/
I zdańkiem dzióbać po zdaniu/
I palić dowód na dowód./
Ano raz chciałbym je widzieć/
Naprawdę, jeśli to można.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Spojrzyj tu w górę na Parnet<pt><slowo_obce>Parnet</slowo_obce> --- wzgórza na północ od Aten.</pt>/
Widać je bowiem, jak suną/
W milczeniu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>patrzy na wszystkie strony</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzież są, nie widzę?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>pokazuje mu ręką</didaskalia>
<kwestia><strofa>Zstępują w mnogim zastępie/
Żlebem<pe><slowo_obce>żleb</slowo_obce> --- podłużne, rynnowate zagłębienie w skale biegnące w dół stoku, powstałe wskutek erozji skalnej.</pe> Parnetu, przez gaje,/
Na przełaj.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>wykręca się na wsze strony</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to olsnąłem<pe><slowo_obce>olsnąć</slowo_obce> (daw.) --- oślepnąć.</pe>,</wers_cd>/
Że nic nie widzę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Patrz ku drzwiom!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nareszcie! Niby coś widzę!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami i <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Na orchestrę wkracza <osoba>orszak Chmur</osoba> tj. 24 dziewic, ubranych w białe, powiewne, szaty, trzymających w ręku długie, przeźrocze zasłony, które przy tańcu wirują dokoła nich rytmicznie. Na głowach mają zielone wieńce. Obie przodownice czyli <osoba>Arcychmury</osoba> mają wieńce większe i berła w rękach.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeśliś ich teraz nie dojrzał,/
Masz, bratku, kurzą ślepotę<pe><slowo_obce>kurza ślepota</slowo_obce> --- niezdolność widzenia po zmierzchu (choroba związana z niedoborami diety).</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A może.</strofa>
<didaskalia>ujrzał i woła z admiracją</didaskalia>
<strofa><wers_cd>O przenajświętsze!</wers_cd>/
Aliści pełno ich wszędzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1738937718039-1284566483"/><motyw id="m1738937718039-1284566483">Obłok, Bogini, Filozof, Literat</motyw>Wiedziałeś, że to boginie,/
Czy nie wierzyłeś w ich boskość?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzież tam! Myślałem, że chmury/
To rosa, dymy i para.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kłamstwo, na Zeusa<pe><slowo_obce>Zeus</slowo_obce> (mit. gr.) --- najważniejszy z bogów, władca Olimpu, brat Posejdona i Hadesa, syn Kronosa, patronujący zjawiskom na niebie, zwłaszcza piorunom.</pe> to bóstwa,/
Co żywią lud myślicieli,/
Jako doktorków i wróżów<end id="e1738937718039-1284566483"/>,/
Gogów pierścienio-pazurnych,/
Pieśni choralnej rakarzy<pe><slowo_obce>rakarz</slowo_obce> (daw.) --- hycel.</pe>,/
Budowy świata naprawców,/
Lecz darmozjadów, cyganów/
Tuczą, bo wierszem im kadzą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>puka palcem w czoło</didaskalia>
<kwestia><strofa>Oni to kują te bzdury:/
«Chmur mokrych orkan piorunny,/
Stułebna trąba Tryfona,/
Grzywacza; gwizdów huragan,/
Mgliste otocze, roztęcze,/
Otęcze chmurne i ćmawe,/
Chmurno zamgliste osmędy<pe><slowo_obce>Chmurno zamgliste osmędy</slowo_obce> --- parodia młodopolskich neologizmów.</pe>...»/
Hej, pili za to i żarli/
Minogi, tłuste łososie,/
Kwiczoły i udka kuropatw!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z łaski tych bogiń --- i <wyroznienie>słusznie</wyroznienie>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wżdy powiedz, co im się stało,/
Jeśli to chmury naprawdę,/
Że postać wzięły białych głów?/
Prawdziwa chmura nie taka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc jaka, opisz jej kształty?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wiem dokładnie, na przykład.../
Do pierzyn lecą podobne,/
Nigdy zaś, przebóg, do kobiet:/
Te mają nosy jak trąby.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A teraz zadam pytanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów żwawo, o co ci chodzi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyś widział kiedy na niebie/
Chmurę o kształtach Kentaura,/
Pantery, byka lub wilka?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na Zeusa, prawda; mów dalej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czym zechcą, stają się zaraz./
Gdy ujrzą gdzie perukarza,/
Strojnisia, chłopiąt lubowcę,/
Jakim jest syn Ksenofanta<pt><slowo_obce>perukarza, strojnisia, (...) jakim jest syn Ksenofanta</slowo_obce>--- tym synem Ksenofantesa był Hieronym, poeta liryczny, z którego drwi Arystofanes w <tytul_dziela>Chamach Acharnejskich</tytul_dziela> [ob. tłum. jako: <tytul_dziela>Acharnejczycy</tytul_dziela>; red. WL] 389, że ma tak olbrzymie włosy, iż staje się niewidoczny, jak pod czapką Plutona ,,Niewidką".</pt>,/
Drwiąc z szału durnia takiego,/
Ukażą zady Kentaurów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż gdy zobaczą złodzieja/
Groszy publicznych, Symona<pt><slowo_obce>Symon</slowo_obce> --- jakaś marna figura, sofista z Heraklei, osławiony krzywoprzysięzca i lichwiarz.</pt>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>By zdradzić łotra charakter,/
W wilki przedziergną<pe><slowo_obce>przedziergnąć się</slowo_obce> a. <slowo_obce>przedzierzgnąć się</slowo_obce> --- przemienić się.</pe> się zaraz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dlatego, kiedy ujrzały,/
Jak puklerz prasnął Kleonim<pt><slowo_obce>jak puklerz prasnął Kleonim</slowo_obce> --- Kleonymos, Falstaff Arystofanesa, brzuchała, żarłok, pieczeniarz i tchórz: przed wyprawą wojenną usiłował się nadaremno wykręcić, podczas bitwy rzucił tarczę (stracić tarczę uchodziło za hańbę) i uciekł: groził mu wskutek tego proces o tchórzostwo, <slowo_obce>δειλίας γραφή</slowo_obce>, karane atimią, tj. odjęciem praw obywatelskich bez konfiskaty mienia.</pt>/
Tchórza nad tchórze piętnując,/
Wczoraj sarnami się stały.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzisiaj zaś, widząc Klejstena<pt><slowo_obce>Klejsten</slowo_obce> --- znany hulaka i rozpustnik.</pt> ---/
Rozumiesz --- wzięły kształt dziewek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>do chóru</didaskalia>
<kwestia><strofa>Witajcie ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>, o Panny,/
Jako dla innych łask pełne,/
Mnie takoż w głos niebosiężny/
Piejcie<pe><slowo_obce>piać</slowo_obce> (daw.) --- śpiewać.</pe>, Wszech światów Królowe!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHOROS CHMUR</naglowek_osoba>
<didaskalia>na tle fletów</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA PIERWSZA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Wykrętowica</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Bądź pozdrowion, łowco wiedzy,/
Siwy dziadu przedwiekowy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA DRUGA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Sokratesa</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Ty zaś, gładkich słów proroku,/
Mów! Słuchamy twej wymowy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHMURA A</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słuchać mędrków ani chcemy,/
Bujających tych po niebie:</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHMURA B</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Krom<pe><slowo_obce>krom</slowo_obce> (daw.) --- prócz.</pe> Prodyka<pt><slowo_obce>Prodyk</slowo_obce> --- Prodikos z wyspy Keos, sofista współczesny, znany z wykładów o właściwym użyciu i znaczeniu wyrazów; sławna jest jego opowieść o Heraklesie na rozstajnych drogach.</pt> dla mądrości/
Jego wielkiej...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA PIERWSZA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywając</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kromia<pe><slowo_obce>kromia</slowo_obce> --- oprócz; także: krom.</pe> ciebie,</wers_cd>/
Co jak paw ulicą kroczysz,/
Hardym okiem patrzysz z góry:</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA DRUGA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I choć marzną bose pięty,/
Ku nam czoło ślesz w lazury<pt><slowo_obce>choć marzną bose pięty, ku nam czoło ślesz...</slowo_obce> --- Sokrates był ubogi, miał tam gdzieś w Atenach mały domek i kawałeczek gruntu, jako zeugita, lecz to zaledwie starczyło na utrzymanie żony i dzieci. Śmiano się, że chodzi boso, a co do hardego wzroku, to nawet Platon pisze, że mając wypukłe oczy, patrzał groźnie, ,,na kształt tura" (<slowo_obce>ταυρηδόν</slowo_obce>, <tytul_dziela>Fajdon</tytul_dziela>). Postać jego nadawała się do kpinek: potężne cielsko, krótki gruby kark, rysy twarzy grube, nos spłaszczony i ten wzrok ,,na kształt tura".</pt>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ziemio matko! Co za głosy,/
Święte, cudne, niepowszednie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Boć jedyne to boginie,/
Arcybóstwa: reszta brednie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>oburzony</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jako? Na tę świętą ziemię,/
Olimpijski Zeus --- to nie bóg?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zeus? A jaki? Cóż ty breszysz<pe><slowo_obce>breszyć</slowo_obce> (starop.) --- kłamać.</pe>?/
Zeusa nie ma.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze zdumieniem</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co powiadasz?</wers_cd>/
Któż więc deszcze, kto posyła?/
Wyjaśnij mi to przed wszytkim!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Właśnie Chmury. Przed twe oczy/
Dam dowody na to jawne:/
Mów, czyś widział, by deszcz padał/
Gdzie bez chmury, kiedykolwiek?/
Tożby lało i w pogody,/
Kiedy chmury za granicą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na Apolla<pe><slowo_obce>Apollo</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg słońca, sztuki, wróżbiarstwa i gwałtownej śmierci, przewodnik dziewięciu muz. </pe>! Jak łopatą/
Wsadziłeś mi w łeb tę mądrość,/
A ja pierwej rozumiałem,/
Że Zeus moczy, jak przez sito./
Ale któż tak łupie grzmotem,/
Że aż drgają podkolanka?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chmury grzmią tak, gdy się toczą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak, dlaczego, mów, ty śmiałku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kiedy woda je przepełni,/
Muszą z miejsca swego ruszyć,/
A gdy zwisną ponad sobą,/
Samą siłą swej ciężkości/
Jedne waląc się na drugie,/
Łamią się i łoskot ronią.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ktoż więc zmusza je do ruchu,/
Kto, powiadaj, czyż to nie Zeus?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie on, ale wir powietrzny<pt><slowo_obce>wir powietrzny [powoduje ruch]</slowo_obce> --- Arystofanes wydrwiwa poglądy Demokryta, Anaksagorasa i Protagorasa, głoszących filozofię monistyczną: świat
powstał z wirujących atomów; wir atomów, <slowo_obce>δίνη v. δῖνος</slowo_obce> to świat cały. Chłop zrozumiał dosłownie, zwłaszcza, że <wyroznienie>Dios</wyroznienie> i <wyroznienie>Dinos</wyroznienie> brzmiało mu podobnie.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wir? Ten --- mówisz? Nie wiedziałem,/
Że kopyta Zeus wyciągnął,/
A za niego Wir jest królem./
Ale mimo to nic a nic/
Nie pouczasz mnie, skąd grzmoty.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyś nie słyszał, gdym wykładał,/
Jak brzemienne wodą chmury,/
Jedne waląc się na drugie,/
Łoskot czynią, zagęszczone?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mam ci wierzyć bez dowodów?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc na tobie udowodnię:/
Kiedy w Świątki Panateńskie/
Żurem napchasz się po grdykę,/
Czyć<pe><slowo_obce>Czyć nie jeździ</slowo_obce> --- inaczej: czy ci nie jeździ.</pe> nie jeździ po żywocie<pe><slowo_obce>żywot</slowo_obce> (daw.) --- tu: brzuch.</pe>,/
Nagle czyż nie huknie z niego?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na Apolla! Toć na wnątrzu/
Strasznie burczy mi i kruczy:/
Takie hań<pe><slowo_obce>hań</slowo_obce> (reg.) --- tam.</pe> wyrabia gwałty/
Żur mizerny, nikiej<pe><slowo_obce>nikiej</slowo_obce> (reg.) --- jak.</pe> grzmoty;/
Zrazu cicho: purli, purli,/
Potem głośniej: purpur, purpur:/
A gdy kucnę na usiadkę,/
Grzmi jak piorun: pappaks, pappaks!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Patrz! Z tyciusiej, ot, brzuszyny/
Co za hejnał wypierdziałeś!/
A dech wiatrów, niezmierzony,/
Ten by nie miał czynić grzmotów?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc już nawet mówią ludzie:/
«Zagrzmiał», gdy kto puści dołem./
<begin id="b1738939722772-2236807383"/><motyw id="m1738939722772-2236807383">Piorun, Wierzenia, Bóg</motyw>Ale skąd się piorun niesie,/
Ogniem zionąc? To wytłumacz!/
Piorun, który jednych spali,/
Drugich zgłuszy i osmali?/
Ja bo wierzę: Zeus nim razi/
Tych, co krzywo przysięgają!<end id="e1738939722772-2236807383"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Och ty głupcze, ty stańczyku<pe><slowo_obce>stańczyk</slowo_obce> --- tu: błazen.</pe>,/
Ty przedpotopowy baju!/
Gdyby raził krzywokleńce,/
Czyżby nie był Symon ubit/
I Kleonim i Teoros<pt><slowo_obce>Teoros</slowo_obce> --- totumfacki Kleona, wyśmiany przez Arystofanesa w <tytul_dziela>Acharnach</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Osach</tytul_dziela>.</pt>?/
Toż to krzywokleńcze głowy!/
On zaś własne razi chramy,/
Sunion razi, Aten przyląd,/
Oraz dęby święte! Za co?/
Przedsię<pe><slowo_obce>przedsię</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> krzywo dąb nie przysiągł<pt><slowo_obce>krzywo dąb nie przysiągł</slowo_obce> --- dąb był właśnie Zeusowi poświęcony.</pt>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wiem. Jednak prawisz<pe><slowo_obce>prawić</slowo_obce> (daw.) --- mówić.</pe> mądrze./
<begin id="b1738939784875-1633494129"/><motyw id="m1738939784875-1633494129">Piorun</motyw>Czymże jest więc piorun Zeusa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kiedy skwarny wiatr zawieje/
I wciśnie się w łono chmury,/
Jako pęcherz ją nadyma;/
Wnet w następstwie praw przyrody/
Starga obwłok i wypada/
Pod ciśnienia siłą straszną,/
Zapalając się sam z siebie,/
Pośród tarcia, pośród zgrzytu.<end id="e1738939784875-1633494129"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Doświadczyłem, przebóg, tego/
Sam na sobie, tak przypadkiem:/
Dla krewniaków w świątko Zeusa/
Kiszkę smażąc, zapomniałem/
Naciąć szelmy. Gdy się wzdęła,/
Rozpuczyło ją i nagle/
W same ślepia mi siurnęła,/
Wrzącym łojem parząc gębę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA I</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zapragnąłeś od nas chłopie,/
Na gwałt wiedzy wielkiej ceny;</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA II</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Toż cię będą zwać szczęśliwym/
Ateńczycy i Helleny,/
Jeśli pamięć masz i pomysł./
Jeśli duch twój nie zna znoju...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHMURA A</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywając na wyścigi jedna drugiej</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jeśli ciało nie omdleje,/
Ni w pochodzie, ni w postoju,</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHMURA B</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeśli mrozy krzepko znosisz,/
Nie obzierasz się za miską,</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHMURA C</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Winem gardzisz i hulanką...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHMURA D</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Odsię<pe><slowo_obce>odsię</slowo_obce> --- od siebie.</pe> żeniesz<pe><slowo_obce>żenąć</slowo_obce> (daw.) --- gnać; tu: wygnać.</pe> żądzę niską...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA I</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A mądrości ten cel kładziesz,/
W jaki praktyk winien mierzyć:/
W sądach i na sejmach wygrać/
I językiem pobój szerzyć<pe><slowo_obce>pobój szerzyć</slowo_obce> --- zwalczać przeciwników; czynić pobojowisko.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oto, czy duch mam jak rzemień,/
Na bezsenne troski twardy,/
Czy mój brzuch się umie kurczyć/
I pożywić byle bulwą,/
Fraszka o to: strzyma cielsko,/
Gdybyś nawet kuł w nie młotem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1416481585653-77309632"/><motyw id="m1416481585653-77309632">Bóg</motyw>Jeszcze jedno: w cudze bogi/
Nie masz wierzyć, kromia w nasze,/
Chaos, Chmury oraz Język,/
W trójcę bożą tę, jedyną!<end id="e1416481585653-77309632"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>zahukany, z rezygnacją</didaskalia>
<kwestia><strofa>Toć już innych nie pozdrowię,/
Choćbym spotkał gdzie w ulicy,/
Nie dam żertwy<pe><slowo_obce>żertwa</slowo_obce> (daw.) --- ofiara.</pe> ani wina,/
Ani im zakadzę mirrą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA I</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Śmiało wyjaw twe życzenia:/
Sprawim, być<pe><slowo_obce>być się (...) wiodło</slowo_obce> --- by ci się wiodło.</pe> się wszystko wiodło,/
Póki będziesz nas czcił, wielbił,/
Póki praktyk chęć --- twe godło!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Panny możne, jedną dajcie/
Rzecz maleńką: by w gadaniu/
Każdy Hellen o sto stajań/
Za mną został, het, het, w tyle!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA II</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Stanie się to z łaski naszej:/
Na wiek wieków, od tej chwili ---/
Więcej walnych wniosków w gminie/
Nikt nad ciebie nie przesili!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jechał je sęk... walne wnioski;/
Dyć<pe><slowo_obce>dyć</slowo_obce> (reg.) --- przecież.</pe> nie oto was tu proszę:/
Chcę wykręcić się spod prawa,/
Z lichwy wymknąć się pazdurów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA I</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy niewielkich pragniesz rzeczy,/
Spełni się twe rozkazanie:/
Ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe> naszym tu Świątnikom/
Daj się, służ im, co sił stanie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wierzę wam i tak trza zrobić,/
Bo mnie nędzi dola sroga/
I ogiery, te rasowe,/
I ta żonka, strasznie droga!</strofa>

<didaskalia>śpiewa:</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="2">Więc wam daję duszę, ciało;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Róbcie teraz, wydziwiajcie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Co się będzie podobało!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Bijcie, głódźcie, pić nie dajcie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Drzyjcie pasy, na mróz w budzie</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zawrzyjcie<pe><slowo_obce>zawrzeć</slowo_obce> (daw.) --- zamknąć.</pe> mnie!... Bych<pe><slowo_obce>Bych(...) umknął</slowo_obce> --- abym umknął.</pe> ze saka<pe><slowo_obce>sak</slowo_obce> --- worek, sakwa.</pe></wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lichwy umknął, byle ludzie</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Bali się mnie, jak junaka,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Śmiałka, zbója, kpa, urwisza,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Pieniacza, psa, lisa, łgarza,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Wygi, gada, gza, okpisza,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Hycla, kręta, łotra, wszarza</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I piernikarza!</wers_wciety>/
Choćby mi tak powiedał do oczu świat cały,/
Niechaj mi robią, co chcą, niechaj drą w kawały,/
<wers_wciety typ="2">Klnę się Demetrą:</wers_wciety>/
Niech mnie już i posieką, i na kiszkę zetrą,/
<wers_wciety typ="2">I zżrą mędrały!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="2">Jakiż to w nim duch ogromny,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Na wsze gotów i przytomny!</wers_wciety>/
Słysz więc, że niebosiężną okryjesz się chwałą/
Wśród ludzi, kiedy pojmiesz tę naukę całą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż zyskam?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Po wiek wieków, łaskami naszemi</wers_cd>/
Darzon<pe><slowo_obce>darzon</slowo_obce> --- darzony (forma skrócona); obdarowany.</pe>, zyskasz raj szczęścia śród ludzi na ziemi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy ujźrą<pe><slowo_obce>ujźrzeć</slowo_obce> (starop.) --- ujrzeć, zobaczyć.</pe> to me oczy naprawdę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak będzie.</wers_cd>/
Podwoje twego domu wielki tłum obsiędzie,/
Aby z tobą obcować i wejść w rozgowory<pe><slowo_obce>rozgowor</slowo_obce> (daw., reg.) --- rozmowa.</pe>:/
Będziesz im pisał pozwy, skargi i wiódł spory/
Za tysiące dukatów, twego sprytu godne!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA I</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Sokratesa</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Bierz się więc do tego starca,/
Wstępne pocznij nauczanie,/
Umysł dobrze mu pomieszaj,/
Potem pytaj go o zdanie!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami. <osoba>Chmury</osoba> rozsiadają się na scenie w dwu grupach i słuchają.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nuże, sam opisz charakter swej duszy,/
Abym, poznawszy, jaką jest, mógł zażyć/
Mej mechaniki szkolnej nowych metod!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co? Mechaniki? Chcesz machiną walić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzież znowu! Zadam kilka krótkich pytań./
<begin id="b1416481742120-1491925321"/><motyw id="m1416481742120-1491925321">Pamięć, Pieniądz</motyw>Jaką masz pamięć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dwojaką, na Zeusa!</wers_cd>/
Jedna wyborna, gdy mnie co kto winien,/
Druga wręcz marna, kiedym ja sam winien.<end id="e1416481742120-1491925321"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy masz z natury łatwość, zręczność w mowie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W mowie zręczności nie mam, za to w łapie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakże więc będzie z nauką?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wybornie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc gdy ci rzucę jaki pomysł mądry/
Z nadziemskiej wiedzy, w lot czy pojmiesz, schwycisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co? Jak pies muchy, tak mam łowić mądrość?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Człowiek ten gbur jest, przy tym dzikus, barbar.</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Wykrętowica</osoba> groźnie</didaskalia>
<strofa>Boję się, starcze, czy tu bat pomoże.../
Spróbujmy. Jeśli cię biją, co czynisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech biją... czekam, za czas wzywam świadki,/
A zasie za czas mały skargę wnoszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wejdź w dom, zrzuć burkę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czylim<pe><slowo_obce>Czylim w czym przeskrobał</slowo_obce> --- czy w czymś przeskrobałem; czy w czymś zawiniłem.</pe> w czym przeskrobał?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie. Lecz w uczelnię wchodzi się bez płaszcza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przeć<pe><slowo_obce>przeć</slowo_obce> --- przecież.</pe> tam nie idę szukać, co mi skradli<pt><slowo_obce>Przeć tam nie idę szukać, co mi skradli</slowo_obce> --- jeśli Ateńczyk miał na kogo podejrzenie o kradzież, mógł zrobić rewizję w domu podejrzanego, lecz musiał odzież zwierzchnią zdjąć, by nie powiedziano, że podrzucił.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie pleć, lecz zrzucaj!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Przy tych słowach zdziera z niego gwałtownie chlajnę.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba> zrzuca na rozkazujący mistrza gest sandały. W tej chwili wybiega spomiędzy uczniów i porywa rzeczy <osoba>Chajrefont</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Powiedz mnie to jeszcze:</wers_cd>/
Gdy się przyłożę setnie do nauki,/
Do kogo z uczniów stanę się podobien?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do Chajrefonta, jak dwie krople wody.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A niech cię jasne!!!... Taki zdechlak będę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przestań już bredzić, na koniec raz chodź już!/
No prędzej; za mną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dajże ty mi w rękę</wers_cd>/
Placuszek z miodem; tak się bowiem stracham,/
Jakbym lazł w czeluść wróża Trofoniosa<pt><slowo_obce>czeluść wróża Trofoniosa</slowo_obce> --- jaskinia Trofoniosa w Lebadei w Beocji, dokąd się udawano po wyrocznię i wróżbę. Była to ciemna, ponura grota, pełna wyziewów kwasu węglowego, które odurzały i doprowadzały ludzi do halucynacji. Placek z miodem jako ofiara dla smoków i wężów, które strzegły zaklętej jaskini. Trofonios, za życia budowniczy, po śmierci czczony jako półbóg, był panem tej wyroczni. Opowiadano sobie straszne rzeczy o widmach i okropnościach, jakie się tam ukazywały. Poeta Kratinos wyśmiał ten zabobon w komedii <tytul_dziela>Trofonios</tytul_dziela>. Patrz: Lukian, <tytul_dziela>Rozmowy Umarłych</tytul_dziela>, III, str. 239 i 240, tłum. M. Bogucki, Wyd. Ak. Um. Biblioteka Przekładów z literatury starożytnej, T. I, Kraków 1906.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jazda! Cóżeś tak ugrzązł przy tych dźwierzach<pe><slowo_obce>dźwierze</slowo_obce> (daw.) --- drzwi.</pe>?</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wpycha <osoba>Wykrętowica</osoba> do pomysłowni. Uczniowie zabierają koszyk, kadzielnicę i żużelnik, wchodzą do pomysłowni i zamykają drzwi. Na scenie pozostaje tylko <osoba>chór</osoba>, który zwraca się uroczystym pochodem w kilku szeregach do widzów.</didaskalia>





<naglowek_akt>PARABASIS CHORI (ZWROT DO WIDZÓW)</naglowek_akt>


<didaskalia>(510--626)</didaskalia>




<didaskalia>Kommation, śpiew chóralny.</didaskalia>




<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1416482524707-3443120849"/><motyw id="m1416482524707-3443120849">Starość, Nauka</motyw>Dalejże śmiało naprzód z radosną odwagą,/
<wers_wciety typ="3">Mężny człowieku!</wers_wciety>/
Niechaj cię wiedzie szczęście, iże z tą powagą/
<wers_wciety typ="3">Późnego wieku</wers_wciety>/
Imasz<pe><slowo_obce>imać się czegoś</slowo_obce> --- zajmować się czymś.</pe> się spraw młodzieńczych, barwami młodości/
<wers_wciety typ="3">Starca niedolę</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Krasząc: mądrości</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Ucząc się w szkole!<end id="e1416482524707-3443120849"/></wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POETA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widzowie, do was ja teraz<pt><slowo_obce>POETA [do widzów]</slowo_obce> --- tę przemowę wpisał tutaj poeta w kilka lat po wystawieniu sztuki. Patrz: <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela>.</pt>/
Prawdy słowami przemówię/
Otwarcie, prze Dyjonysa,/
Bożyca<pe><slowo_obce>bożyc</slowo_obce> (daw.) --- syn boga.</pe>, co mnie hodował!/
Obym zwycięstwo tak zyskał,/
Obym tak przez was był uznan,/
Jak was uważam za widzów/
I sędziów sztuki wytwornych,/
Jak wierzę, iż ta komedia/
Jest pośród moich najlepsza/
I najprzedniejsza. Dlatego/
Jam się pokusił powtórnie/
Rzecz tę zastawić przed wami,/
Wszak pracy misternej to dzieło./
A jednak owym tam błaznom/
Dank<pe><slowo_obce>dank</slowo_obce> (daw.) --- podzięka, wdzięczność; tu: prym, pierwszeństwo.</pe> przysądzono przede mną:/
Jam był niegodzien! Że na to/
Wyście zwolili, o znawcy!/
Wprost wam przyganiam<pe><slowo_obce>przyganiać komuś</slowo_obce> (daw.) --- ganić kogoś.</pe> do oczu/
Ja, co me trudy wam niosę!/
Mimo to nigdy, z mej woli,/
Nie rzucę was, sędzie wytworni!/
Od chwili bowiem, gdy ludzie,/
Co poją serca prawością,/
Poklaski dali tu memu:/
Skromnemu przeciw Porubcy<pt><slowo_obce>ludzie (...) Poklaski dali tu memu: Skromnemu przeciw Porubcy</slowo_obce> --- poeta przypomina tryumf swej pierwszej sztuki pt. <tytul_dziela>Dajtales</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Biesiadnicy</tytul_dziela>, której myśl przewodnia to przeciwstawienie wychowania tragicznego do wychowania nowomodnego w osobach dwu braci: Skromnego i Porubcy. Sztukę tę napisał poeta, będąc jeszcze tak młodym, że mu wiek nie pozwalał zgłosić się z nią do archonta, więc jej ,,kto inny ojcował" (Filonides).</pt>,/
--- Wtedym był jeszcze wżdy dziewką,/
Nijakoż było mi rodzić;/
Toć podrzuciłem to dziecię;/
Ktoś inny podjął miłościw,/
Wyście zaś dali opiekę/
I wychowali dostojnie! ---/
--- Odtąd porękę mam świętą,/
Że sąd wasz trafny, bezstronny./
Teraz więc sztuka ta moja,/
Jakoby owa Elektra,/
Przyszła tu patrząc, czy najdzie/
Znawców tak samo życzliwych:/
Jeśli ich ujrzy wśród widzów,/
To pozna brata po włosach<pt><slowo_obce>pozna brata po włosach</slowo_obce> --- Orestes, który przybył z Pyladesem potajemnie do dworca ojcowskiego, aby się pomścić za śmierć ojca Agamemnona na wiarołomnej matce i Aigistosie, zostawia na grobowcu ojca kosmyk swych pięknych kędziorów, będąc przekonany, że siostra Elektra, zobaczywszy te włosy, domyśli się, że przybył brat i mściciel. Jak więc Elektra poznała brata po włosach, tak i widzowie, którzy poznali się na wartości pierwszej komedii Arystofanesa (<tytul_dziela>Biesiadników</tytul_dziela>) darząc ją oklaskami, również i teraz <tytul_dziela>Chmury</tytul_dziela> jego po tych samych zaletach poznają i obdarzą oklaskami, widząc w nich rodzonego brata owej pierwszej komedii.</pt>!/
Patrzcie zaś, jako jest skromna/
Z urody: wszak nie przyszyła/
Wisielca o łbie czerwonym,/
Wałka ze skóry, by śmieszyć/
Gawiedź uliczną i młodzież!/
Wszakże nie szydzi z łysego,/
Ni wodzi tańce błazeńskie./
<begin id="b1416483284098-659958508"/><motyw id="m1416483284098-659958508">Sztuka, Przemoc, Żart</motyw>Ni żaden stary dziadyga,/
Gdy wiersz wygłasza, nie bije/
Palicą po łbie nikogo/
Z aktorów, aby tą sztuczką/
Zasłonić nicość dowcipu.<end id="e1416483284098-659958508"/>/
Nie skaczą w niej z pochodniami,/
Nie wrzeszczą: oj, dadada!/
W siebie i własną poezję/
Dufna --- stanęła przed wami!/
Acz jestem takim poetą,/
Kędziorów jednak nie trefię,/
Nie oszukuję was, dając/
To samo dwakroć lub trzykroć,/
Lecz zawsze nowe idee/
Wprowadzam pełne pomysłów,/
Nic nie podobne do siebie,/
Odrębne, zawsze dowcipne./
Jam to Kleona, gdy panem/
Był bezgranicznym, w brzuch kopnął;/
Nie byłem jednak tak czelnym,/
By deptać powalonego./
Lecz tamci, kiedy raz jeden/
Hyperbol kozła wywinął,/
Już po nicponiu wciąż jeżdżą./
Ba --- matkę jego kalają!/
Oto nasamprzód Eupolis/
Dał Marikasa na scenie,/
Rycerzy moich małpując,/
W sposób szelmowski, sam szelma;/
Babsko pijane mu przydał/
Dla sprośnych tanów: ten pomysł/
Dawno już Frynich wprowadził,/
Smok potem babę pożera./
Następnie na Hyperbola/
Hermippos napadł ze sceny,/
A teraz wszyscy już inni/
Nań ujadają gromadą,/
Każdy zaś musi tam wsadzić/
Mą o węgorzach przypowieść<pt><slowo_obce>Mą o węgorzach przypowieść</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Rycerze</tytul_dziela>, w. 864 i nast. [przypowieść o rybaku, który łowi węgorze, nic nie mogąc złapać, gdy woda jest spokojna czysta, za to mający obfity połów gdy zmąci wody; w komedii Arystofanesa porównany został do takiego rybaka niegodziwy polityk: ,,Wichrzysz w państwie i łowisz w mętnej wodzie ryby" (tłum. Franciszek Konarski); red. WL]</pt>./
Kto się więc śmieje z tych błazeństw,/
Tego ma sztuka zawiedzie,/
Lecz jeśli szczerze was cieszą/
Pomysły moje i duch mój,/
Dacie tym dowód na przyszłość,/
Na zawsze --- żeście rozsądni!</strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>



<didaskalia>Strofa (Śpiew)</didaskalia>




<kwestia>
<strofa><wers_wciety typ="2">Niebem władnący bogów bóg,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zeusie gospodnie<pe><slowo_obce>gospodyn</slowo_obce> a. <slowo_obce>gospodzin</slowo_obce> (starop) --- pan.</pe> znijdź w ten próg,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ciebie pierwszego zwę w mój chór!</wers_wciety></strofa>

<strofa>I ciebie, o mocarny trozębu piastunie,/
Ziem i fal słonych groźny opiekunie,/
<wers_wciety typ="6">Wzywam w chór!</wers_wciety></strofa>

<strofa>I ciebie, o chodzący w sławie ojcze mój,/
<wers_wciety typ="2">Eterze święty,</wers_wciety>/
Co wszystkim nam zesyłasz życiodajny zdrój./
<wers_wciety typ="6">Wzywam w chór!</wers_wciety></strofa>

<strofa>I ciebie, rumaków słonecznych właście,/
<wers_wciety typ="2">Co w ognia promieniach</wers_wciety>/
Trzymasz niebios i ziem przepaście,/
<wers_wciety typ="2">Wielki w bożych i w ludzkich wielki pokoleniach,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="6">Wzywam w chór!</wers_wciety></strofa>
</kwestia>





<naglowek_podrozdzial>EPIRRHEMA (POBUDKA)</naglowek_podrozdzial>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA PIERWSZA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O słuchacze cni, wytworni,/
Raczcie skłonić ku nam uszy,/
Wżdy o nasze ciężkie krzywdy/
Żalim się przed wami z duszy./
Acz najwięcej z wszystkich bogów/
Miastu temu dobra dajem,/
Palnych ani płynnych ofiar/
My, jedyne, nie dostajem./
My, co was, jak oczka, strzeżem!/
Bo gdy wojnę --- na agorze/
Ot --- tak z bzika --- uchwalacie,/
Grzmimy, lejem w tejże porze<pt><slowo_obce>gdy wojnę (...) uchwalacie, grzmimy, lejem...</slowo_obce> --- Ateńczyk był religijnie zabobonny i w ogóle przesądny. Już przy pierwszej kropli deszczu, przy pierwszym grzmocie lub błyskawicy, rozpuszczano zgromadzenie dla złej wróżby. (<tytul_dziela>Acharny</tytul_dziela> [ob. tłum. jako: <tytul_dziela>Acharnejczycy</tytul_dziela>; red. WL] 171: ,,Zakazuję --- <slowo_obce>veto</slowo_obce> --- dalszych obrad, gdyż oto kropla dżdżu --- znak Zeusa --- spadła mi na nos").</pt>./
Owa, gdyście bogów wroga,/
Paflagona, łupiskórę,/
Wojewodą obierali,/
Brwi zmarszczywszy --- złe, ponure,/
Zaczęłyśmy jawić wróżbę:/
W blaskach ryczał grom po gromie./
Miesiąc<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> (daw.) --- księżyc.</pe> zboczył ze swych torów,/
Nawet słońce swoje płomię<pe><slowo_obce>płomię</slowo_obce> (daw.) --- dziś: płomień.</pe>/
Przydusiło<pt><slowo_obce>słońce swoje płomię przydusiło...</slowo_obce> --- najwidoczniej mowa o ówczesnym zaćmieniu słońca.</pt>, zaraz w siebie/
Knot wciągnąwszy, i orzekło,/
Że nie świeci, jeśli Kleon ---/
Wódz --- i zaćmą się oblekło!/
Wyście go i tak wybrali...!/
Mądrzy mówią, że w tym grodzie/
Rej bezgłowie cięgiem wiedzie,/
Lecz bogowie w miłej zgodzie/
Błędy i przecherstwa wasze/
Pchną na gładsze tory snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>;/
Aby się i dziś powiodło,/
Taka rada od nas padnie:/
Gdyby tak Kleona kruka/
Na kradzieży schwycić; gdyby/
Dopaść nawet na łapówce/
I zagłobić mu kark w dyby ---/
To znów, jako w dawne czasy,/
Choćbyście co pobroili,/
Łaska bogów szczęścia szalę/
Ku nam zwróci i przechyli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>

<didaskalia>Antystrofa (Odśpiew)</didaskalia>



<kwestia>
<strofa><wers_wciety typ="2">Febie<pe><slowo_obce>Feb</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Apolla, boga słońca i muzyki.</pe> mój, który dzierżysz łuk,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Kintu, podniebnej skały, róg,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Książę Delijski, rzuć --- zejdź w chór!</wers_wciety></strofa>

<strofa>I ty, szczęsna bogini, co złotą świątnicę/
Rządzisz w Efezie, gdzieć Lidów dziewice/
<wers_wciety typ="6">Dają cześć!</wers_wciety></strofa>

<strofa>I ty, o boska ksieni nasza, przybądź w lud,/
Pallas Ateno!/
O pawęży<pe><slowo_obce>pawęż</slowo_obce> (daw.) --- tarcza.</pe> strażniczko, ty, co dzierżysz gród,/
<wers_wciety typ="6">Aten gród!</wers_wciety></strofa>

<strofa>Ty Bakchu, bożycu, książę parnaski,/
Co łuną smolaków/
Pośród Bakchantek siejesz blaski,/
Wodząc delfickie pląsy przeświętych orszaków,/
<wers_wciety typ="6">Przybądź w chór!</wers_wciety></strofa>
</kwestia>





<naglowek_podrozdzial>ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)</naglowek_podrozdzial>

<naglowek_osoba>ARCYCHMURA DRUGA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kiedyśmy się w drogę ku wam/
Tutaj właśnie puszczać miały,/
Księżyc spotkał nas w przestworach,/
Dając do was odkaz<pe><slowo_obce>odkaz</slowo_obce> (daw.) --- odpowiedź.</pe> mały:/
«Ateńczyków mi pozdrówcie/
I Związkowych» --- tak powiada ---/
«Lecz niech wiedzą, że się wściekam,/
Bo dojedli<pe><slowo_obce>dojeść komuś</slowo_obce> --- dokuczyć komuś.</pe> mi nie lada,/
Acz ich wszystkich nie słowami,/
Ale czynem wspieram godnie,/
Każdy bowiem mniej o drachmę,/
Już co miesiąc na pochodnie/
Daje tak, że idąc wieczór/
Na swą czeladź woła: »Dzieci,/
Nie kupować mi pochodni,/
Wżdy miesiączek cudnie świeci«.» ---/
Wypominał inne łaski,/
Lecz wy nawet dni się jego/
Nie trzymacie po dawnemu,/
Nieład wnosząc do wszystkiego./
Mówił, że mu każdym razem/
Grożą bogi już obuszkiem,/
Kiedy minie ich biesiada/
I w dom idą z pustym brzuszkiem,/
Rozminąwszy się ze świątkiem/
Wedle kalendarza daty<pt><slowo_obce>Rozminąwszy się ze świątkiem wedle kalendarza daty</slowo_obce> --- właśnie w tym czasie, około 424 r., zmieniono kalendarz za radą matematyka Metona.</pt>,/
Bo po sądach się włóczycie,/
Gdy im trzeba bić obiaty<pe><slowo_obce>obiata</slowo_obce> --- ofiara składana bóstwu.</pe>!/
A tymczasem, gdy my, bóstwa,/
Posty suszym w pewne doby,/
Sarpedona czy Memnona/
Opłakując dni żałoby,/
U was kielich i śmiech dzwoni!/
Za to na ten rok mianowan/
Arcyksiędzem wasz Hiperbol,/
Został z wieńca obrabowan/
Przez nas, bogów! Niechże sobie/
Zapamięta ten niecnota,/
Jak to trzeba po księżycu/
Naprawować<pe><slowo_obce>naprawować</slowo_obce> (daw. forma) --- naprawiać.</pe> dni żywota!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba>, <osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodząc z uczelni</didaskalia>
<kwestia><strofa>Klnę się na Oddech, na Chaos, na Wiatry,/
Że nie widziałem tak dzikiego chama,/
Takiej ciemięgi, tumana i gapia,/
Co, nim się kilku drobiazgów wyuczył,/
Już ich zapomniał! Jednakże spróbuję/
Wezwać go na dwór, tu --- na światło dzienne.</strofa>
<didaskalia>bardzo głośno, zwrócony do uczelni</didaskalia>
<strofa>Hej! Wykrętowic! Sam tu, wynieś łoże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>odpowiadając z wnętrza</didaskalia>
<kwestia><strofa>Cóż kiedy pluskwy ruszyć go nie dają!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba> boso, tylko w chitonie, wynosi powoli i niezgrabnie tapczan nakryty baranicą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Żwawo! Kładź tutaj! Teraz czuj duch!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Baczę.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Powiadaj, czego najpierw chcesz się uczyć/
Z przedmiotów, których nie znasz jeszcze: rzeknij,/
Czy chcesz o miarach, taktach czy imionach?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>z werwą</didaskalia>
<kwestia><strofa>O miarach, jużci. Co dopiero bowiem/
Orznął mnie mączarz o dwie kwarcie<pe><slowo_obce>dwie kwarcie</slowo_obce> --- daw. forma liczby podwójnej; dziś: dwie kwarty.</pe> mąki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>zniecierpliwiony</didaskalia>
<kwestia><strofa>Nie to! Lecz którą z miar za najpiękniejszą/
Mniemasz: potrójną czy poczwórną miarę<pe><slowo_obce>Lecz którą z miar za najpiękniejszą
Mniemasz: potrójną czy poczwórną miarę</slowo_obce> --- mowa o proporcjach.</pe>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ostatnią, bo też nie ma jako garniec<pe><slowo_obce>garniec</slowo_obce> --- daw. jednostka objętości ciał płynnych i sypkich, w daw. Polsce wynosiła ok. 4 litry; 32 garnce składały się na korzec, korzec dzielił się na 4 kwarty. Tu zastosowano inny podział, traktując kwartę jako po prostu czwartą część, jedną czwartą.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Człowieku, bredzisz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak? Załóż się ze mną,</wers_cd>/
Że cztery kwarty mieści cały garniec!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niechże cię...! Jesteś dzik i tępa głowa./
Lecz może snadniej pojmiesz coś o taktach<pe><slowo_obce>takt</slowo_obce> --- tu: rytm.</pe>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż to? Czy z taktów wypiecze się placek?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc przede wszystkim już w obejściu z ludźmi/
Będziesz wytworny, umiejąc rozróżnić/
Każdy takt, czy to wojenny, czy daktyl<pe><slowo_obce>daktyl</slowo_obce> --- stopa metryczna w poezji, składa się z trzech sylab: jednej długiej i dwóch krótkich. </pe>...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywając, ze zdziwieniem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Daktyl?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, przebóg.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przeć go znam.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc opisz!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Po co? Wszak jadłem... no daktyl, jak daktyl.</strofa>
<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba> zaprzecza głową; wtedy pokazuje mu tak zwaną ,,figę".</didaskalia>
<strofa>Gdym był chłopięciem, to brano za daktyl<pt><slowo_obce>pokazuje mu tak zwaną ,,figę": Gdym był chłopięciem, to brano za daktyl</slowo_obce> --- pokazać komu daktyl, tj. palec średni: <slowo_obce>σκιμαλίσαι</slowo_obce> oznaczało wielką obelgę: podobnie gniewają się i u nas o tzw. ,,figę". Stąd nagła złość i obraza u mistrza.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>z obrzydzeniem</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Jesteś cham, tuman!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>w pasji</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>A tyś co? Dziad, żebrak!</wers_cd>/
Tych bredni nie chcę się uczyć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc czegóż?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jednej, jedynej rzeczy, kręcić prawem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wpierw musisz innych rzeczy się nauczyć./
Któreż z czwórnogich męskie są z prawidła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dyć wiem, co męskie; jeszczem nie ogłupiał./
Byk, cap i baran, pies, kogut i gawron<pt><slowo_obce>Byk, cap i baran, pies, kogut i gawron</slowo_obce> --- kogut i gawron zaliczone do czwórnogich, ale to nie razi ,,mistrza", który zważa tylko na formy gramatyczne.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>ironicznie</didaskalia>
<kwestia><strofa>A ślicznie, cudnie! Samicę też nazwiesz/
Pewnie gawronem, tak samo, jak samca?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakoż to, jak to?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>No --- gawron i gawron.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, prawda, przebóg! Jako mam zaś mówić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>«Gawron» na samca, na samkę «gawronka».</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gawronka?</strofa>
<didaskalia>uradowany</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Dobrze, pięknie, klnę się Wiatrem!<pt><slowo_obce>klnę się Wiatrem!</slowo_obce> --- Wykrętowic robi postępy, już nawet klnie się na bogi Sokratesa.</pt></wers_cd>/
Wiesz co? Już za tę jednę twoją lekcję/
Sypnę ci mąki jęczmiennej w dzież hojnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Patrz! Tu błąd znowu. «Dzież»<pe><slowo_obce>dzieża</slowo_obce> --- drewniane naczynie służące do rozczyniania mąki, wyrabiania i wyrastania ciasta chlebowego.</pe> mówisz, toć żeńskie/
Odmieniasz, jako męskie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W jaki sposób?</wers_cd>/
Ja dzież przemieniam na męskie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak właśnie,</wers_cd>/
Jakbyś odmieniał Kleonyma.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze zdumieniem</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jako?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>U ciebie jedno, czy dzież, czy Kleonym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>z urąganiem</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Ależ Kleonym nigdy nie miał dzieży,
</strofa>
<didaskalia>śmiejąc się</didaskalia>
<strofa>
Wżdy ciasto miesił w kulistym moździerzu./
Na koniec jakże mam gadać?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Chcesz wiedzieć?</wers_cd>/
Mówi się «dzieża» tak, jako «Sostrata».</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dzieża jak baba?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Teraz dobrze mówisz!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>do publiczności obrócony, mówi do siebie, jakby sobie
wbijał w pamięć</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Trza mówić dzieża i ta Kleonyma.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeszcze ci trzeba nauczyć się, które/
Są z imion własnych męskie, które żeńskie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wiem przecie, które żeńskie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wymień kilka.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lilia, Filinna, Klejgora, Demetria<pt><slowo_obce>Lilia, Filinna, Klejgora, Demetria</slowo_obce> --- imiona znane ówczesnego ateńskiego półświatka.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Znasz jakie męskie imiona?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tych krocie,</wers_cd>/
Jak Filoksenos, Melesjas, Amynias.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widzisz, ty drabie, wszak ci to nie męskie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Te wam nie męskie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nigdy w świecie. Jakże</wers_cd>/
Wołasz, spotkawszy, gdziekolwiek Amynię?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak bym miał wołać: «Hej, bywaj Amynio!»<pt><slowo_obce>Jak bym miał wołać...</slowo_obce>--- cała ta nauka Sokratesa przypomina <tytul_dziela>Sawantki</tytul_dziela> [ob. bardziej znane jako <tytul_dziela>Uczone białogłowy</tytul_dziela>; red. WL] Moliera: Akt II, Scena VI, str. 35 i nast., tłumaczenie L. Rydla, Kraków 1906: Filaminta i Beliza, pouczające kucharkę Marcynę. Podobieństwo niesłychane: znany krytyk, A. Brisson, pisze: ,,<slowo_obce>Molière etait imprégné des Grecs et des Latins: a chaque ligne de ses comédies se retrouvent des réminiscencens <wyroznienie>d'Aristophane</wyroznienie> et de Plaute</slowo_obce>". Ale właściwiej byłoby powiedzieć, że bez nich nie byłoby Moliera.</pt></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widzisz... wołałeś na babę Amynię!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyż on nie baba, co się boi wojny?/
Uczysz wżdy tego, o czym wszyscy wiemy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>pokazując na tapczan</didaskalia>
<kwestia><strofa>Nie, przebóg! Teraz połóż się tu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Po co?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Masz tu wymyślić coś sam, samodzielnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze wstrętem i strachem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Błagam cię, nie tu. Mamli<pe><slowo_obce>mamli</slowo_obce> --- jeśli mam (daw. konstrukcja z partykułą pytającą <wyroznienie>-li</wyroznienie>).</pe> co wymyśleć,/
To już na ziemi legnę, byle nie tu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Taki mój rozkaz!</strofa></kwestia>

<didaskalia>usadza <osoba>Wykrętowica</osoba> przemocą na tapczanie, odstępuje na bok i staje w pozie ogromnie zamyślonej.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To ci los nieszczęsny!</wers_cd>/
Dziś mnie pchły, pluskwy, prusaki zagryzą!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Podczas następującego śpiewu rzuca się <osoba>Wykrętowic</osoba> na tapczanie, tocząc wojnę z pluskwami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>


<didaskalia>Strofa</didaskalia>



<kwestia><strofa>Teraz podumaj i wiercąc się w kółko, nieboże,/
<wers_wciety typ="2">Skupiaj twe zmysły,</wers_wciety>/
A skoro wpadniesz w dociekań bezdroże,/
<wers_wciety typ="2">Na inne przeskocz pomysły,</wers_wciety>/
A sen przesłodki niech krąży, daleki/
<wers_wciety typ="2">Od twej powieki!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Rety! Ratuj mnie w niedoli!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA</naglowek_osoba>
<didaskalia>bardzo poważnie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Co cię dręczy, co cię boli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ginę, nieszczęsny! Z tego pielecha/
Wyłazi, żre mię/
To pruskie plemię!/
Obgryzują żywcem boki,/
Wysysają z cielska soki,/
Wywlekają mądze z miecha,/
Zadek rąbią:/
Na śmierć trąbią!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie przesadzaj zbyt w lamentach!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak nie biadać, gdy duch w piętach!/
Poszły grosze, poszło zdrowie,/
Siły poszły i chodaki,/
A tu spać mi nie da mrowie,/
Bo stąd źganie, stamtąd darcie:/
Zeżrą mnie już wnet robaki/
Wrzeszczącego, jak na warcie!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Sokrates</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby ocknąwszy się z głębokiej zadumy, zbliża się
nagle do <osoba>Wykrętowica</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Cóż ty wyrabiasz, dlaczego nie myślisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na Posejdona, myślę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nad czym? Gadaj!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy pluskwy ze mnie zostawią choć flaczek!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdychaj tu, leniu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Duszo moja, zdycham!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie pieść się, ale łeb tu zaraz nakryj/
I wynajdź pomysł jaki okpiszowski<pe><slowo_obce>okpiszowski</slowo_obce> --- taki, który pozwala kogoś okpić, oszukać.</pe>,/
Jakowyś wykręt!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Obwija mu głowę baranicą i wchodzi do uczelni, aby dać pozór<pe><slowo_obce>dać pozór</slowo_obce> (daw.) --- spojrzeć.</pe> na innych uczniów.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>gdy tylko <osoba>Sokrates</osoba> zniknął --- wysunął głowę spod baranicy</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kroćset...! Któż wydębi</wers_cd>/
Z tych tu run owczych jaką myśl frantowską<pe><slowo_obce>frantowski</slowo_obce> --- sprytny, dowcipny; por. <slowo_obce>frant</slowo_obce>: spryciarz.</pe>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodząc od siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Trzeba popatrzyć, co on tam porabia?</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Wykrętowica</osoba>, który głowę schował w tejże chwili</didaskalia>
<strofa>Hola! --- śpisz znowu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>głowę wysuwając</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na Apolla, nie śpię.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Masz co?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nic, przebóg!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie masz nic, nic zgoła?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nic... oprócz tego kusia<pe><slowo_obce>kuś</slowo_obce> (daw.) --- penis.</pe> w prawej ręce.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>z gniewem, plując</didaskalia>
<kwestia><strofa>Natychmiast okryj łeb i wymyśl sposób!!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jaki? Toć ty mnie wskaż go, Sokratesie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Sam naprzód wymyśl, co chcesz, samodzielnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>zniecierpliwiony</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tysiąc już razy słyszałeś, co ja chcę,/
Żeby nie oddać procentów nikomu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dalej, nakryj się; swą lotną jaźń szczypaj/
I punkt po punkcie rozważaj zadanie/
Podług systemu, punkt za punktem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>nakrywając głowę</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Losie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ani truń teraz! <begin id="b1738950114704-757562237"/><motyw id="m1738950114704-757562237">Filozof</motyw>Gdy się myśl twa zwikła,/
Rzuć ją na razie; po chwili wróć, natrzyj/
Myślą w to samo: taksuj<pe><slowo_obce>taksować</slowo_obce> --- patrzeć oceniając.</pe>, kładź na wagę!<end id="e1738950114704-757562237"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Milcząc czeka chwilkę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Drogi, mój złoty Sokratku!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż dziaduś?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mam, mam już pomysł okpiprocentowy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wyjaw go!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Powiedz, dobrodzieju...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż tam?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdybym tak wiedmę tessalską<pe><slowo_obce>wiedma tessalska</slowo_obce> --- Tesalia słynęła najwidoczniej z kobiet umiejących przewidywać fazy i zaćmienia Księżyca i przez to posądzanych o magiczne nim kierowanie; dużo później jedna z nich, Aglaonike, żyjąca w II a. I w. p.n.e., zapisała się w historii (wspomniana w pismach Plutarcha) jako ,,wiedźma z Tesalii", dziś uznawana za jedną z pierwszych kobiet-astronomów.</pe> podkupił/
I nocką ukradł miesiączek, a potem/
Zawarł go szczelnie w puzdro okrąglaste/
I jak zwierciadko schował za pazuchę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż byś ty na tym zyskał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ba! i wiele!</wers_cd>/
Przeć by już miesiąc nie wschodził na niebie,/
Procentów płacić nie musiałbym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>No tak: bo procent płaci się co miesiąc.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nieźle! Więc wtóre zadam rozmyślanie./
Gdybyć skarżono o pięć talencików,/
Jakbyś tej skardze zgrabnie kark ukręcił?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakby tu, jako? Nie wiem, trza pomyśleć.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Obwija głowę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1738950313654-2447703981"/><motyw id="m1738950313654-2447703981">Filozof</motyw>Nie kręć się wokół jednego systemu,/
Lecz puszczaj w loty myśl w przestwór powietrza,/
Jak chrząszcza dzierżąc za nitkę u nogi!<end id="e1738950313654-2447703981"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Milczy przez chwilę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>wysuwa głowę</didaskalia>
<kwestia><strofa>Mam ci już sposób świetny na twą skargę,/
Sam przyznać musisz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jakiż ten twój sposób?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widziałeś kamień u tych olejkarzy,/
Taki prześliczny, przeźroczysty kamyk,/
Co ogniem pali?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A, szkło? Szkiełko takie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, szkiełko. Gdybych<pe><slowo_obce>gdybych</slowo_obce> (reg.) --- gdybym.</pe> takie szkiełko złapał,/
I właśnie, kiedy pisarz skargę pisze,/
Z dala se stanął --- o tak --- popod słonko/
I pismo do cna wysmalił ze skargi<pt><slowo_obce>pismo do cna wysmalił ze skargi</slowo_obce> --- pisano, czyli raczej ryto rylcem na drewnianych tabliczkach, powleczonych woskiem. Alkibiades zniszczył skargę Hegemona przed sądem, zwilżonym palcem zdrapawszy wosk z tabliczek oskarżyciela: nim drugą napisano, termin zapadł.</pt>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na wdzięki Charyt<pe><slowo_obce>Charyty</slowo_obce> (mit. gr.) --- boginie wdzięku i piękna.</pe>, nieźle!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jak się cieszę</wers_cd>/
Żem skręcił skargę pięciotalentową!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzielnie! Więc raźno rozwiąż mi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>lekceważąco</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>No --- cóż ta?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1416486794750-1476021421"/><motyw id="m1416486794750-1476021421">Sąd, Samobójstwo</motyw>Jakbyś zniweczył skargę i powoda<pe><slowo_obce>powód</slowo_obce> --- osoba wnosząca skargę w sądzie.</pe>,/
Mając już przegrać wobec braku świadków?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wróble już piszczą o tym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gadaj!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>drwiąco</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Owszem!</wers_cd>/
Gdy przedostatnią sprawę sądzą, zanim/
Mnie wywołają, w te pędy się wieszam!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To brednie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Klnę się na bogi, to prawda!</wers_cd>/
Wżdy nikt, gdy zdechnę, na sąd mnie nie pozwie!<end id="e1416486794750-1476021421"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>z gniewem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Drwisz sobie?! Precz stąd! Nie uczę cię więcej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się z tapczana i przypada do kolan <osoba>Sokratesa</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Za co? Błagam cię, Sokratesie, daruj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Toć zapominasz zaraz, czego uczę:/
Mów, czegoś tu się najpierwej nauczył?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Już... zaraz mówię: najpierw... najpierw... było,/
Co najpierw?... Aha! W czym się ciasto miesi.../
Nie! Cóż to było?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwracając się z pogardą i gniewem</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>A niech ci kat świeci!</wers_cd>/
Dziadu bezmózgi, stary trzopie<pe><slowo_obce>trzop</slowo_obce> (daw.) --- stary garnek gliniany, częściowo rozbity; skorupa.</pe>, precz stąd!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Staje na boku i zamyśla się.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XIV</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba> i <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Litości! Cóż ja, niebożątko, pocznę:/
Zdechnę, jeśli się kręcić nie wyuczę!</strofa>
<didaskalia>zwraca się do <osoba>Chóru</osoba> błagalnie</didaskalia>
<strofa>O Chmury! Dyć wy dajcie mądrą radę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Radzimy tobie tak, o siwa głowo:/
Maszli<pe><slowo_obce>maszli</slowo_obce> --- jeśli masz (daw. konstrukcja z partykułą pytającą <wyroznienie>-li</wyroznienie>).</pe> ty doma<pe><slowo_obce>doma</slowo_obce> (daw. forma) --- w domu.</pe> dorosłego syna./
Poślij go w zamian za siebie w naukę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mam ci ja synka pięknego, dzielnego,/
Alić się nie chce uczyć! Wżdy co czynić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I ty to ścierpisz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ha --- cóż; śliczny, bujny,</wers_cd>/
Krew to po matce pańska, ba, książęca!/
Ale poń pójdę: nie zechce mnie słuchać,/
Wyścigam z domu, dalibóg, na zawsze!</strofa>
<didaskalia>Do <osoba>Sokratesa</osoba></didaskalia>
<strofa>Zaczekaj chwilkę na mnie, tu w tym miejscu.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba> wbiega do swego domu.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XV</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>


<didaskalia>Antystrofa<pt><slowo_obce>Antystrofa</slowo_obce> --- tu antystrofa nie odpowiada dokładnie strofie, zawartej w wierszach 700--706; tłumacz nie zawinił, lecz tekst oryginału, który ma strofę (700--706) prawdopodobnie uszkodzoną. Brak w niej dwu wierszy; stąd różnice i w rytmice, i w objętości.</pt> (Śpiew)</didaskalia>



<kwestia><strofa>Czy ty uznajesz, że przez nas, jedyne boginie,/
<wers_wciety typ="2">Zdrój łask ci płynie?</wers_wciety>/
Ten człowiek gotów na twe skinienie/
<wers_wciety typ="2">Oddać swe całe imienie<pe><slowo_obce>imienie</slowo_obce> (daw.) --- własność.</pe>.</wers_wciety>/
Widzisz, jako stumaniał i nos zadarł w górę?/
<wers_wciety typ="2">Więc teraz do woli drzyj skórę,</wers_wciety>/
A spiesz się, bo taki narodek jest zmienny,/
<wers_wciety typ="2">Jak wiatr wiosenny!</wers_wciety></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba> wchodzi do swego domu.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XVI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Odrzykoń</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>popychając przed sobą syna i gwałtownie fukając</didaskalia>
<kwestia><strofa>Klnę się na Mgliska, dłużej cię nie trzymam,/
Idź precz, precz lizać słupy Megaklesa<pt><slowo_obce>Idź precz (...) lizać słupy Megaklesa</slowo_obce> --- tj. do pałacu wuja, któremu z tych wielkich bogactw i z tego państwa został się pałac z pięknymi kolumnami, ale jeść tam nie ma co, chyba musisz lizać owe stylowe słupy.</pt>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Narwaniec! Jaki szał nosi cię, ojcze?/
Masz bzika, klnę się Zeusem na Olimpie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>wybucha śmiechem</didaskalia>
<kwestia><strofa><begin id="b1738951964551-3967298208"/><motyw id="m1738951964551-3967298208">Wierzenia</motyw>Patrzaj! Zeus, Olimp! Ale też to bałwan;</strofa>
<didaskalia>śmieje się</didaskalia>
<strofa>Wstyd! Tyli<pe><slowo_obce>tyli</slowo_obce> (gw.) --- taki, tak wielki.</pe> drągal... wierzy w jakieś Zeusy!<end id="e1738951964551-3967298208"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty szydzisz z tego?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak: zwłaszcza gdy widzę,</wers_cd>/
Żeś dzieciak, skoro wierzysz w tę starzyznę./
Lecz zbliż się do mnie, a dowiesz się więcej!/
Powiem rzecz taką, że od razu będziesz/
Uczonym --- tylko nikomu ni słówka!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>No --- no --- więc słucham.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przysięgasz na Zeusa?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, papo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1738952025272-871501439"/><motyw id="m1738952025272-871501439">Nauka, Bóg</motyw>Widzisz, co znaczy nauka?</wers_cd></strofa>
<didaskalia>tajemniczo, na ucho</didaskalia>
<strofa>Zeusa już nie ma.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdumiony</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Któż zań<pe><slowo_obce>zań</slowo_obce> --- za niego; zamiast niego.</pe> jest na niebie?<end id="e1738952025272-871501439"/></wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Toć hań Wir królem, Zeusa napędziwszy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach, cóż ty bredzisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak ci jest naprawdę!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Któż ci to mówił?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Sokrates z Niedowiar<pt><slowo_obce>Sokrates z Niedowiar</slowo_obce> --- w oryginale <slowo_obce>melijski</slowo_obce>, z wyspy Melos, ponieważ stamtąd był ów Diagoras ateista, wypędzony niedawno z Aten za bezbożność.</pt></wers_cd>/
Oraz Chajrefont, co pchle ślady zliczył!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc już do tegoś stopnia zbziczał, papo,/
Że tym szaleńcom wierzysz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>bardzo gwałtownie, oglądając się z trwogą</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jak pies, breszysz<pe><slowo_obce>breszyć</slowo_obce> (daw., reg.) --- mówić głupoty.</pe>:</wers_cd>/
<begin id="b1738952102639-1935996692"/><motyw id="m1738952102639-1935996692">Filozof</motyw>Złych słów nie miotaj na tych cwanych ludzi,/
Pełnych rozumu. Z nich dla oszczędności/
Żaden się nigdy nie strzyże, nie goli,/
Oliwą nie trze, po łaźniach nie myje!<end id="e1738952102639-1935996692"/>/
Tyś mnie jak trupa obmył już za życia/
Z dudków: więc zaraz idź mi tam w naukę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Któż się co od nich nauczył dobrego?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wątpisz? Co tylko mądrym świat nazywa,/
U nich jest. Poznasz, jakiś sam gbur, głuptas./
Ba! Czekaj tutaj na mnie małą chwilkę!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wbiega do domu <osoba>Sokratesa</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Odrzykoń</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>pokazuje palcem na czoło i puka</didaskalia>
<kwestia><strofa>Bieda! Wszak papa zbzikował! Co robić?/
Czy skarżyć, by go sąd uznał za bzika,/
Czy bzik ten leczyć trzeba u trumniarza?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wbiega <osoba>Wykrętowic</osoba> z gawronami w ręku.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Odrzykoń</osoba>, <osoba>Chmury</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>pokazując jednego gawrona</didaskalia>
<kwestia><strofa>Zobaczym teraz: jak go zwiesz, mój synku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To? Gawron.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>pokazując drugiego</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ślicznie. No, a to, jak się zwie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gawron.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak samo? Oba? Jesteś śmieszny!</wers_cd>/
Otóż od dzisiaj masz tu ją nazywać/
Gawronką, samca zaś tylko gawronem<pt><slowo_obce>masz tu ją nazywać gawronką, samca zaś tylko gawronem</slowo_obce> --- jak tu Wykrętowic ośmiesza się przed synem swą dopiero co nabytą mądrością, której strawić nie miał czasu, tak samo czyni to w Moliére'a <tytul_dziela>Le bourgeois gentilhomme</tytul_dziela> [<tytul_dziela>Mieszczanin szlachcicem</tytul_dziela>; red. WL] (3, 3) M. Jourdain przed swą żoną i pokojówką.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gawronką? Takich uczysz się mądrości,/
W dom uczęszczając tych panów nadludzi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ba, dobrze uczą, lecz com się nauczył,/
Zawszem zabaczył<pe><slowo_obce>zabaczyć</slowo_obce> (daw.) --- zapomnieć.</pe>. Toć nie dziw, bom stary.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>opatruje go ze wszystkich stron</didaskalia>
<kwestia><strofa>Przez to, jak widzę, zgubiłeś opończę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nic nie zgubiłem, tylkom<pe><slowo_obce>tylkom przemędrował</slowo_obce> --- tylko przemędrkowałem (daw. konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika).</pe> przemędrował.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A ciżmy, gdzież są, gdzieś je podział, ciapo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>«<wyroznienie>Na cel konieczny</wyroznienie>» dałem, jak Perykles<pt><slowo_obce>,,Na cel konieczny" dałem, jak Perykles</slowo_obce> --- w r. 446 wpadł młodziutki król spartański Plejstoanaks do Attyki i stanął już pod Eleusis, grożąc Atenom, które nie były wcale przygotowane na ten napad. Perykles, widząc groźne niebezpieczeństwo, przekupił doradcę i właściwego wodza wyprawy spartańskiej, Kleandridasa, oraz młodego króla Plejstoanaksa sumą 20 talentów. Spartanie odstąpili. Perykles, zmuszony zdać liczbę przed sądem z owych 20 talentów, oświadczył krótko: dałem je na rzecz konieczną. Lud mu uwierzył. Kleandridas i Plejstoanaks poszli pod sąd. Ale pomimo dyskrecji Peryklesa, rzecz się w Sparcie wykryła. Kleaudridasa skazali Spartanie na śmierć, a młodziutkiemu królowi spartańskiemu wymierzono ze względu na wiek karę łagodniejszą grzywny 15 talentów.</pt>./
Lecz raz już chodźmy! Co tam; słuchaj ojca,/
Nie żałuj mienia! Pomnę ja, gdyś ongi/
Sześć lat miał dopierz<pe><slowo_obce>dopierz</slowo_obce> --- dopiero.</pe> i ledwoś szczebiotał<pe><slowo_obce>ledwoś szczebiotał</slowo_obce> --- ledwo szczebiotałeś.</pe> ---/
Za pierwsze grosze, co wziąłem za sądy,/
Jam tobie wózek kupił w świątko Diasjów<pe><slowo_obce> świątko Diasjów</slowo_obce> --- <slowo_obce>Diasia</slowo_obce> (<slowo_obce>Διάσια</slowo_obce>), wielkie święto obchodzone w Atenach na cześć Zeusa Meilichiosa (Opiekuńczego).</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pójdę --- bylebyś potem nie żałował.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ładnie, że słuchasz!</strofa>
<didaskalia>krzycząc w kierunku pomysłowni</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Bywaj Sokratesie!</wers_cd></strofa>
<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba> wychodzi</didaskalia>
<strofa>Wychodź, przywiodłem właśnie do cię syna,/
Choć się przeciwił!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA XVII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Odrzykoń</osoba>, <osoba>Sokrates</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>protekcjonalnie</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Boć to mleczak jeszcze:</wers_cd>/
Nie zna zagadnień w powietrzu wiszących.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>opryskliwie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ty je sam poznasz, gdy cię <wyroznienie>wiszać</wyroznienie> przyjdą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A do stu katów! Tu będziesz kląć mistrza!?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<didaskalia>z godnością</didaskalia>
<kwestia><strofa>Patrzcie go: «<wyroznienie>wiszać</wyroznienie>» --- paskudna wymowa:/
Wargi masz chyba opuchłe? Mów: «<wyroznienie>wieszać</wyroznienie>»!/
Jak taki zdoła przed sądem wykręcać/
Skargi lub pozwy, jak sędziów tumanić?/
Choć i Hyperbol pojął, płacąc hojnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Moja rzecz płacić. Ucz go, ma on dowcip/
Wrodzony. Gdy był tycim jeszcze bębnem,/
Doma chałupki klecił, łódki strugał,/
Ze skóry wózki grzeczne<pe><slowo_obce>grzeczny</slowo_obce> (daw.) --- porządny (,,do rzeczy").</pe> szył: co powiesz?/
Z łupin granatu żaby nawet robił!/
<begin id="b1738953171180-1872666347"/><motyw id="m1738953171180-1872666347">Prawo</motyw>Niech się więc uczy obu tych wywodów,/
Tego prawego i tego nieprawa,/
Co nieprawością swą bije prawego;/
Nie da się obu --- to wszelkim sposobem/
Wyucz go tego nieprawa przynajmniej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Będzie się uczył od nich samych, od tych/
Obu wywodów. Żegnam cię.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi do siebie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>wołając za nim</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pamiętaj,</wers_cd>/
By prawić<pe><slowo_obce>prawić</slowo_obce> --- mówić, rozprawiać.</pe> umiał wbrew prawu wszelkiemu!<end id="e1738953171180-1872666347"/></strofa></kwestia>





<naglowek_akt>PROAGON (PRZED-TURNIEJ)</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA XVIII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Odrzykoń</osoba>, <osoba>Rzecznik Prawy</osoba>, <osoba>Rzecznik Nieprawy</osoba>, <osoba>uczniowie</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Rzecznik prawy</osoba>, ubrany po staroświecku: włos długi, upięty opaską z agraf w kształcie złotych świerszczy, strój na nim z czasów maratońskich, tj. purpurowa chlajna. <osoba>Rzecznik nieprawy</osoba>, elegant, podług ostatniej mody, utrefiony, uróżowany, pachnący, wygolony, krótka biała chlajna, w ręku laseczka.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wejdź tu --- na scenę, stań widzom śmiele/
Do oczu, jakoś zuchwałe ziele!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idź w swoją drogę, zniszczę cię bowiem/
Zbyt łatwo, gdy rzecz przed <wyroznienie>tłumem</wyroznienie> powiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mnie zniszczysz? Ktoś ty?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Rzecznik.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz lichy!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zbiję cię, chociaż pełeneś<pe><slowo_obce>pełeneś</slowo_obce> --- pełny jesteś.</pe> pychy/
Lepszym się mieniąc.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pokażesz sztukę?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wynajdę, stworzę nową naukę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>wskazując na widzów</didaskalia>
<kwestia><strofa><begin id="b1738953334156-1983876563"/><motyw id="m1738953334156-1983876563">Mądrość, Głupota, Słowo</motyw>Wszak już zakwitła ta mądrość nowa/
Przez pysk tych głupców!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przez <wyroznienie>mądrych</wyroznienie> słowa.<end id="e1738953334156-1983876563"/></wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja ciebie tutaj zgniotę na miazgę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mnie zgnieciesz, proszę, czym, w jaki sposób?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słów mych prawością.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Prawość, jak drzazgę,</wers_cd>/
Zdmuchnę łbem na dół --- słowy sprzecznemi!!/
Twierdzę, że --- <wyroznienie>nie ma prawa</wyroznienie> na ziemi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc nie ma prawa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzież jest wskróś<pe><slowo_obce>wskróś</slowo_obce> --- tu: według.</pe> ciebie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prawo u bogów żywie<pe><slowo_obce>żywie</slowo_obce> (daw. forma) --- żyje.</pe> na niebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Byłoby prawo, a niekarany/
Zeus, który ojca zakuł w kajdany?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A, pfe! Wywodzisz znów stare brednie?/
Mdłości mnie szarpią! Podać tu miednię<pe><slowo_obce>miednia</slowo_obce> --- miednica; misa.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Stary głuch z waści i durniom kmotr<pe><slowo_obce>kmotr</slowo_obce> --- kum, przyjaciel; daw. ojciec chrzestny.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty, samcołożnik, bezwstydny łotr!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Różami dźwięczysz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Obieżyświat!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lilią mnie wieńczysz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Rodzicom kat!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bezwiednie złotem krasisz ty mnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Raczej ołowiem zmiażdżyłbym cię!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słowa twe pełne dla mnie pochwały!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jesteś zbyt czelny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tyś dziad spróchniały!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1738953534284-466978341"/><motyw id="m1738953534284-466978341">Nauczyciel, Szkoła</motyw>Przez cię już wcale do szkół porządnych/
Iść nie chcą nasi młodzieńcy:/
Poznają kiedyś Ateńcy,/
Czegoś nauczył tych nierozsądnych!<end id="e1738953534284-466978341"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Łachami trzęsiesz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tyś obrósł w piórka!</wers_cd>/
Niedawnoś łaził z torbą, w podwórka./
Telef, król Mydów z wszemi<pe><slowo_obce>wszemi</slowo_obce> --- wszystkimi.</pe> tytuły,/
Gryząc, by<pe><slowo_obce>by</slowo_obce> (daw.) --- jak.</pe> kości, mędrków formuły/
Pandeletejskie<pt><slowo_obce>Telef, król Mydów (...) gryząc (...) formuły pandeletejskie</slowo_obce> --- aluzja do tragedii Eurypidesa <tytul_dziela>Telephos</tytul_dziela>. Telef, król Myzji, zraniony w bitwie przez Achillesa, nie mogąc wygoić rany, udał się po radę do wyroczni delfickiej. Wyrocznia orzekła, że ranę uleczy tylko ten, kto ją zadał. Aby nie być poznanym przez Greków, przebrał się Telef za żebraka i tak zbliżył się do Achillesa, który mu ranę opatrzył, zasypawszy ją rdzą, zeskrobaną ze swej peliońskiej włóczni. Czym były ,,pandeletejskie formuły", nie wiemy.</pt>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>ironicznie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Mądrości popis!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Popis narwaństwa!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Twego własnego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Twego i państwa,</wers_cd>/
Które cię żywi chlebem sowicie,/
Byś młodzież naszą plugawił skrycie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>wskazując na <osoba>Odrzykonia</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
Tego mi chłopca nie ucz --- mamucie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Właśnie go trzeba chronić twej chucie<pe><slowo_obce>chuta</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>chuć</slowo_obce> --- pożądanie, pragnienie, skłonność.</pe>,/
Nie samej uczyć szermierki słowa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do mnie pójdź, chłopcze, rzuć wartogłowa<pe><slowo_obce>wartogłów</slowo_obce> (daw.) --- narwaniec.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tkniesz go li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> ręką, pysk zbiję waści!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Rzucają się na siebie zajadle, lecz rozdzielają ich <osoba>Arcychmury</osoba>.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XIX</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami i <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA I</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dość tych swarów, dość napaści!/
Ty wskaż, jakoś nam pradziady/
Uczył; a ty swe zasady/
Ukaż nowe, aby młody,/
Słysząc wasze tu wywody,/
Szkołę wybrał sądem własnym!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zgoda na to.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Chętna zgoda.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Któryż pierwszy prawić będzie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przodem puszczę go z dworności./
A potem zerżnę mu jego orędzie,/
Nowokute wyrazy i ostre dogryzki/
Puszczając, jako strzały, prosto w jegomości:/
W końcu, jeżeli piśnie, to mu oba pyski/
I ślepie tak pokłuję umem, jak szerszenie,/
Że zdechnie --- biedne stworzenie!</strofa></kwestia>





<naglowek_akt>AGON (TURNIEJ)</naglowek_akt>



<didaskalia>(949--1104)<pt><slowo_obce>wersy 949--1104</slowo_obce> --- podług dzieła dr. T. Zielińskiego, <tytul_dziela>Gliederung der altattischen Komödie</tytul_dziela>.</pt></didaskalia>







<naglowek_scena>SCENA XX</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>



<didaskalia>Strofa (Śpiew)</didaskalia>



<kwestia><strofa>Teraz pokażcie, wy dwaj zuchwalce,/
Pomysłów kunsztem, słowy trafnymi,/
Przypowieściami nowokutymi,/
Kto z was dzielniejszym w tej słownej walce!/
Oto na ostro godzą na się szyki,/
Walcząc o dank<pe><slowo_obce>dank</slowo_obce> (daw.) --- tu: pierwszeństwo.</pe> mądrości:/
Turniej tu walny stoczą zawodniki/
Wobec tak miłych gości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA I</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz ty, który oplatałeś/
cnoty kwieciem przodków skroń,/
Śmiało puszczaj głos spod serca,/
własnej duszy dzieje dzwoń!</strofa></kwestia>





<naglowek_podrozdzial>EPIRRHEMA (POBUDKA)</naglowek_podrozdzial>

<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc opowiem, jak chowano,/
synów drzewiej<pe><slowo_obce>drzewiej</slowo_obce> (daw.) --- dawniej.</pe>, z dawnych lat/
Gdy ceniono skromność, prawość;/
kto je głosił, był jak kwiat./
Naprzód nikt tam nie usłyszał,/
aby chłopak krnąbrnie klął:/
Szli rówieśni ulicami/
do muzycznych razem szkół<pt><slowo_obce>szli rówieśni (...) do muzycznych (...) szkół</slowo_obce> --- obowiązkowe wychowanie młodzieży zaczynało się w dziesiątym roku życia; żacy (<slowo_obce>μειράκια</slowo_obce>) uczyli się pisać, czytać i deklamować wiersze (przeważnie Homera) u bakałarza (<slowo_obce>γραμματιστής</slowo_obce>). Nauka ta trwała 3 lata.
Od trzynastego do szesnastego roku życia trwał wyższy kurs, który obejmował naukę gry na cytrze i śpiewu znanych lub poznawanych poematów, przy wtórze cytry u nauczyciela muzyki (<slowo_obce>κιθαριστής</slowo_obce>); równocześnie kształcono ciało u nauczyciela gimnastyki (<slowo_obce>παιδοτρίβης</slowo_obce>) w zapaśnictwie, na boiskach (<slowo_obce>παλαίστρα</slowo_obce>).
Pierwszy stopień wychowania, γράμματα, pomija poeta, jako niezmieniony: postęp nie dotarł widać do ateńskich żaczków.</pt>/
Rzędem w szyku, z jednej gminy,/
w jednej szatce, choć śnieg dął./
W szkole siedząc nóg nie spletli;/
zaśpiewali prostą pieśń:/
«Hej Pallado, miast zagłado!»,/
lub: «O lutnio, w dal głos nieś!»<pt><slowo_obce>,,Hej Pallado, miast zagłado!", ,,O lutnio, w dal głos nieś!"</slowo_obce> --- przykłady starych patriotycznych pieśni: pierwsza Lamproklesa (około 476 r.), druga jeszcze starszego Kekejdesa.</pt>/
Pod melodii wtór prastary,/
jako piali ojce ich!/
Niechby który był zapiskał/
lub wył nosem jako dziad,/
Lub jak teraz uczy Frynis/
puszczać gardłem cienki trel,<pt><slowo_obce>jak teraz uczy Frynis puszczać gardłem cienki trel</slowo_obce> --- <wyroznienie>koloratura</wyroznienie>. Frynis, cytrzysta z Mytilene, który w tych czasach odniósł zwycięstwo muzyczne i założył modną szkołę śpiewu i gry na cytrze.</pt>/
Byłby dostał zaraz baty,/
aby nie plugawił Muz./
<begin id="b1738954099908-1566280194"/><motyw id="m1738954099908-1566280194">Ciało, Obyczaje</motyw>W zapaśniczej szkole siedząc,/
młodziankowie nogi wprost/
Wyciągali, by nie dojrzał/
nieskromności żaden widz:/
Gdy zaś wstali, każdy zatarł/
dołek w piasku, bo się strzegł,/
Żeby nawet kształt urody/
rozpustnikom z piasku zwiać.<end id="e1738954099908-1566280194"/>/
Niżej pępka oliwą się/
nie namaszczał z chłopców nikt,/
Iż przyrodę<pe><slowo_obce>przyroda</slowo_obce> --- tu: przyrodzenie, genitalia.</pe> całą porósł,/
by brzoskwinię, rośny puch./
Ni pieszczonym on głosikiem,/
ani oczkiem, jako dziś,/
Do kochańców się umizgał,/
rajfurując własny wstyd!/
Nie lza<pe><slowo_obce>nie lza</slowo_obce> (daw.) --- nie należy, nie wolno.</pe> było przy obiedzie/
łebki li od rzodkwie brać,/
Ni porywać przed starszymi/
anyż albo seler z mis,/
Ni łasować, ni grymasić,/
ni na krzyż zakładać nóg!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wszystko śmierdzi starym sadłem,/
kiedy złotych świerszczy strój,/
Pieśń Kekejda i byk święty<pt><slowo_obce>byk święty</slowo_obce> --- wzmianka o świątkach ,,Dipolia" na cześć Zeusa, które w dawnych czasach obchodzono, a w stuleciu oświaty wydawały się czymś dziecinnie śmiesznym. Podprowadzano byczka od pługa do ołtarza Zeusa, aby się pokusił jeść leżące tam jarzyny: za to zabijał go kapłan siekierą, i uciekał, jakby zbrodnię popełnił, gdyż nie wolno było zabijać bydła roboczego; nad siekierą odbywano sąd i rzucano na nią klątwę.</pt>/
władły nami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz ten mój</wers_cd>/
Wychowania system wydał/
Maratońskich wojów pułk!/
Ty zaś ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe> uczysz dziatwę/
zawijać się w ciepły płaszcz;/
Ach, mnie dusi gniew, bo młodzież/
podczas Panateńskich Świąt/
Tańcząc, dzierży tarcz na brzuchu,/
czyniąc tym Palladzie srom<pe><slowo_obce>srom</slowo_obce> --- tu: hańba.</pe>!</strofa>

<didaskalia>do <osoba>Odrzykonia</osoba></didaskalia>

<strofa>Ufajże<pe><slowo_obce>ufajże</slowo_obce> --- ufaj koniecznie (daw. konstrukcja z partykułą wzmacniającą <wyroznienie>-że</wyroznienie>).</pe> mi, o pacholę!/
jam jest prawy rzecznik twój;/
Gardzić rynkiem cię nauczę,/
łaźni się gorących strzec,/
Rozmów sromać się<pe><slowo_obce>sromać się</slowo_obce> (daw.) --- wstydzić się.</pe> haniebnych,/
na obelgę zemstą wrzeć./
Wstawać z ław przed siwą głową,/
swe rodzice zawsze czcić/
Przede wszystkim; nigdy zasię/
nie popełniać czynów złych,/
Które mogą Wstydu obraz/
skalać snadnie w duszy twej:/
Więc nie wpadać w próg tancerek,/
byś rozdziawił z dziwu pysk/
I utracił dobrą sławę,/
gdy w cię jabłkiem rzuci<pt><slowo_obce>gdy w cię jabłkiem rzuci...</slowo_obce> --- jabłko dać, rzucić lub jeść z kimś było symbolem oświadczeń miłosnych.</pt> drań./
Ani z ojcem się nie swarzyć,/
ani go Japetem<pe><slowo_obce>Japet</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Uranosa i Gai, należący do pierwszego pokolenia tytanów, ojciec m.in. Atlasa i Prometeusza, strącony przez Zeusa do Tartaru; uosabienie starości i śmiertelności.
</pe> zwać;/
Nie klnij starca; wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (starop.) --- przecież.</pe> cię żywił,/
jako żywi pisklę ptak!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jemu gdy zawierzysz, chłopcze,/
w Dyjonysa ci się klnę./
Zgasisz synków Hipokrata;/
będą cię gagatkiem zwać<pt><slowo_obce>Zgasisz synków Hipokrata; będą cię gagatkiem zwać</slowo_obce> --- Hipokrates, bratanek Peryklesa, wódz ateński, który poległ w r. 424 w bitwie pod Delion, miał dwu synów, z których śmiały się całe Ateny: nazywano ich prosiakami.</pt>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz zakwitniesz krasą, zdrowiem,/
na boiskach tężąc pierś,/
A nie mieląc wciąż językiem/
po agorze, jako dziś,/
Ani włócząc się po sądach/
dla matacko brudnych spraw!/
Za to w cieniu drzew oliwnych,/
w Akadema pędząc gaj,/
Z druhem skromnym się wybiegasz,/
wieńcząc w śnieżny łabuź<pe><slowo_obce>łabuź</slowo_obce> (reg.) --- tatarak.</pe> skroń./
Bluszczem i lelują pachnąc,/
srebrnych topol siejąc woń;/
Szczęśliw wiosną, gdy miłośnie/
ze sokorą<pe><slowo_obce>sokora</slowo_obce> (daw.) --- koszula, tunika.</pe> szemrze klon!</strofa>

<strofa><zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu> /
Gdy tak postąpisz, jako radzę,/
Ku cnocie dążąc duszą całą,/
Mieć będziesz pierś, jak lew wspaniałą,/
Kwitnące lica, bark niezłomny,/
Języczek cienki, zad ogromny,/
Pręcik maleńki!/
Wżdy za tym dążąc, co dziś w modzie,/
Będziesz miał lica trupio-zbladłe,/
Barki szczuplutkie, piersi wpadłe,/
Ozór na łokieć, zad mizerny,/
Bindas<pe><slowo_obce>bindas</slowo_obce> (starop.) --- siekierka, toporek; tu zapewne: członek.</pe> dostały<pe><slowo_obce>dostały</slowo_obce> --- dojrzały, duży.</pe> --- wór niezmierny/
Wniosków bez końca!/

<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu></strofa>

<strofa><begin id="b1416491414969-2441704152"/><motyw id="m1416491414969-2441704152">Kłamstwo</motyw>Nakłoni ciebie ten twój obrońca,/
Abyś brzydotę jak piękno czcił,/
Piękno, na odwrót, jako srom lżył!<end id="e1416491414969-2441704152"/>/
A na dobitek wszczepi w młode ciało/
Antymachową --- chuć zwyrodniałą!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA XXI</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>


<didaskalia>Antystrofa</didaskalia>



<didaskalia>Półobrót ku <osoba>Prawemu Rzecznikowi</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Z tej najpiękniejszej baszty mądrości<pt><slowo_obce>Najpiękniejsza baszta mądrości</slowo_obce> --- to właśnie sztuka <wyroznienie>wychowania</wyroznienie>.</pt>,/
Którą hetmanisz najsławniej,/
Głos się twój niesie po ziemi:/
Z echa wyrasta cudny kwiat skromności./
O, szczęśni wszyscy ci, co żyli dawniej/
Wraz z praojcami naszymi!</strofa>

<didaskalia>półobrót ku <osoba>Nieprawemu Rzecznikowi</osoba></didaskalia>

<strofa>Teraz, czcicielu Muzy giętkomodnej,/
Masz błysnąć nowym orężem,/
By podjąć bój z owym mężem,/
Co wieniec sławy zyskał mędrca godnej:/
Chceszli<pe><slowo_obce>chceszli</slowo_obce> --- jeśli chcesz.</pe> go przemóc<pe><slowo_obce>przemóc</slowo_obce> --- pokonać.</pe>,/
Mocnych ci trzeba zażyć nań forteli,/
By cię zbyt skoro<pe><slowo_obce>skoro</slowo_obce> (daw.) --- szybko.</pe> za błazna nie mieli!</strofa></kwestia>





<naglowek_podrozdzial>ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)</naglowek_podrozdzial>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1738955181509-3406448168"/><motyw id="m1738955181509-3406448168">Prawda</motyw>Kiszki się skręcały we mnie,/
tak już dawno żądzą płonę,/
Rozbić w puch te jego bzdury,/
głosząc prawdy odwrócone./
Mnie to bowiem myśliciele/
mówcą wręcz nieprawym zową/
Dzięki temu, żem ja pierwszy/
odkrył tę metodę nową:/
Z góry przeczyć praw zasadzie/
wśród sądowych procederów!<end id="e1738955181509-3406448168"/>/
Czyż to nie jest więcej warte/
niźli tysiąckroć staterów<pt><slowo_obce>stater</slowo_obce> --- moneta srebrna, równa czterem, albo złota, równa dwudziestu drachmom, czyli koronom.</pt>,/
Jąwszy się<pe><slowo_obce>jąwszy się</slowo_obce> --- podjąwszy się; por. <slowo_obce>jąć się czegoś</slowo_obce>: wziąć się za coś.</pe> przepadłej sprawy,/
wygrać ją na łeb, na szyję?</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Odrzykonia</osoba></didaskalia>
<strofa>Patrz więc, jak mu wychowanie,/
które sławił, w niwecz zbiję:/
Oto naprzód wzbrania tobie/
wprost używać ciepłej łaźnie.</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Prawego Rzecznika</osoba></didaskalia>
<strofa>Czemuż, w jakiej myśli, ganisz/
ciepłą kąpiel? Mów wyraźnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nałóg ten najgorszy --- wierę<pe><slowo_obce>wierę</slowo_obce> (starop.) --- zaprawdę, zaiste, niewątpliwie.</pe> ---/
z męża czyni zniewieściucha.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dość! Natychmiast w pół cię schwycę,/
iż nie ujdziesz spod obucha./
Powiedz mi też --- z Zeusa synów,/
który najdzielniejszy w boju?/
Który zmógł największe moce/
i najwięcej strzymał znoju?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie masz woja nad Herakla!/
takie moje zdanie, błaźnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzieś więc widział, gdzie i kiedy,/
zimne Heraklesa łaźnie?<pt><slowo_obce>Gdzieś (...) widział (...) zimne Heraklesa łaźnie?</slowo_obce> --- ciepłe lub gorące źródła nazywano łaźniami Heraklesa na pamiątkę, że Atena, chcąc orzeźwić strudzonego Heraklesa, stworzyła takie źródła w Termopilach.</pt>/
A kto większy witeź<pe><slowo_obce>witeź</slowo_obce> --- wojownik, dzielny rycerz; chwat.</pe> nadeń<pe><slowo_obce>nadeń</slowo_obce> --- nad niego.</pe>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Owo, starą piosnkę dzwoni,/
Którą młódź bezmyślnie papląc,/
całe dnie po parniach trwoni./
Tak, iż łaźnie zawsze pełne,/
a boiska puste wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Takoż sejmowanie w rynku ---/
ty zniesławiasz, a <wyroznienie>ja chwalę</wyroznienie>!/
Gdyby ono czymś złym było,/
byłżeby<pe><slowo_obce>byłżeby (...) wielbił</slowo_obce> --- czy by wielbił.</pe> Nestora<pe><slowo_obce>Nestor</slowo_obce> --- bohater <tytul_dziela>Iliady</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Odysei</tytul_dziela>, ojciec Antylocha, król Pylos, najstarszy uczestnik wojny trojańskiej, symbol wieku i związanego z nim doświadczenia.</pe> z Pylu,/
Mówcę, wielbił kiedy Homer,/
oraz innych mędrców tylu?/
Teraz przejdę do języka,/
w którym, wedle ciebie, młodzi/
Nie powinni się wyćwiczyć:/
na to duch mój się nie godzi./
«Powinni zaś być skromnymi»:/
oto dwa największe błędy!/
Bo jeżeliś widział może,/
że przez skromność już się kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> --- gdzie, gdzieś.</pe>/
Coś dobrego stało komu,/
mów, przekonaj mnie, mój skromny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niejednemu. Oto Peleus/
dostał za nią miecz niezłomny<pt><slowo_obce>Peleus dostał za nią [za skromność] miecz...</slowo_obce> --- druga Putyfarowa i drugi Józef. Piękna a namiętna Hippolita, żona króla z Jolku, Akastosa, nie mogąc ślicznego a skromnego Peleusa uwieść, oczerniła go przed mężem, że ją napastuje miłością. Akastos zwabił go na polowanie: bezbronny byłby musiał zginąć, ale bogowie za skromność podają mu cudowny ,,niezłomny" miecz roboty Hefajsta. W ten sposób uniknął śmierci, a nawet pokonał Kentaurów.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>śmieje się</didaskalia>
<kwestia><strofa>Miecz?! ha-ha-ha! Ani słowa,/
prezent dostał nad prezenty!/
Toć Hyperbol --- ten nasz lampiarz,/
wziął krociowe już talenty/
Za bezczelność, a nie jakiś/
tam śpikulec, przebóg święty!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Że Tetydę<pe><slowo_obce>Tetyda</slowo_obce> (mit. gr.) --- boginka morska, matka Achillesa.</pe> wziął za żony/
przez tę skromność, toś niepomny?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz puściła go i zbiegła./
że był dla niej nadto skromny/
I nie umiał na pościeli/
całą noc trwać z nią w zapałach:/
Baba na to jak na lato.../
A waść --- jesteś stary wałach!/
Patrz, pacholę, ile straty/
taka skromność tobie niesie,/
A rozkoszy ilu zbawi<pe><slowo_obce>zbawić</slowo_obce> --- tu: pozbawić.</pe>/
i to jakich; obliczże<pe><slowo_obce>obliczże się</slowo_obce> --- oblicz się koniecznie (daw. konstrukcja z partykułą wzmacniającą <wyroznienie>-że</wyroznienie>).</pe> się:/
Chłopców, dziewek, gry i wina,/
smakołyków, śmiechu, żartów;/
A czyż warto żyć na świecie,/
Bez tych uciech, do stu czartów?!/
Kończąc wywód, przejdę teraz/
do koniecznych praw przyrody:/
Pobroiłeś z cudzą żonką.../
ona młoda i tyś młody.../
Złapali was. Zginiesz, bratku,/
bo nie umiesz gadać. Ze mną/
Hulaj dusza bez kontusza!/
Żadnej rzeczy za nikczemną/
Nie miej! Gdy cię w cudzym łożu/
schwycą, mów do męża śmiele/
Że to nie grzech i na Zeusa/
odwoływaj się fortele:/
Wszak się dostał on-bóg mocny,/
w kobiet i Erosa kleszcze./
Jakoż chciałbyś ty, śmiertelny,/
być od boga lepszym jeszcze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz gdy w zad mu wbiją rzodkiew/
i popiołem natrą wrzącym<pt><slowo_obce>gdy w zad mu wbiją rzodkiew i popiołem natrą wrzącym</slowo_obce> --- tak w Atenach karano cudzołożników.</pt>,/
Jakiż fortel najdzie wtedy,/
by nie zostać wielką rurą?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chociaż będzie wielką rurą,/
cóż to złego, cóż się stanie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyż go może co gorszego/
spotkać jeszcze, miły panie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co powiesz, gdy w tym cię zmogę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Będę milczał lub dam nogę<pe><slowo_obce>dać nogę</slowo_obce> --- uciec.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów więc, z kogo biorą, bratku,/
Mecenasów?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Z wielkich w zadku<pe><slowo_obce>z wielkich w zadku</slowo_obce> --- w oryginale mowa o homoseksualistach.</pe>.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pięknie. A tragików z kogo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z wielkorurów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ślicznie, błogo.</wers_cd>/
A przewódców ludu w mieście?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z wielkorurów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc, nareszcie...</wers_cd>/
Wiesz już, że masz sieczkę w głowie./
A wśród widzów --- spójrz w to mrowie ---/
Kogóż więcej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Widzę... mnóstwo...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>No --- cóż widzisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, przez Bóstwo!</wers_cd>/
Najliczniejsi wielkorury:/
Ten, ów, tamten... znam was, gbury,/
Znam i tego --- kędziornego...!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK NIEPRAWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>z tryumfem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Cóż więc teraz, kto z nas górą?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNIK PRAWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>z głębokim ukłonem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Składam broń... przed... wielką rurą!</strofa>
<didaskalia>Rzuca chlajnę ze sceny ku uczelni Sokratesa, po czym daje susa i znika między <osoba>uczniami Sokratesa</osoba>.</didaskalia>
<strofa>O, na bogi; płaszcz wam daję,/
Potrzymajcież go, hultaje,/
Bym stąd łacniej mógł wyskoczyć,/
Do was przystać, z wami kroczyć!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Nieprawy Rzecznik</osoba> odchodzi tryumfalnie na prawo, <osoba>Sokrates</osoba> wychodzi równocześnie z uczelni.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XXII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Chór</osoba>, <osoba>Odrzykoń</osoba>, <osoba>Wykrętowic</osoba> i <osoba>Sokrates</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż więc, czy syna chcesz zabrać do domu,/
Czy mam go ćwiczyć dalej w słów szermierce?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ucz go, ćwicz, smagaj, pamiętaj li o tym/
Dobrze mu ozór nastalić; pysk lewy/
Na drobne skargi: za to prawą szczękę/
Naostrz, by mogła wielkie gryźć procesy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie troszcz się! Praktyk zeń będzie, sofista.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>do widzów --- półgłosem, odchodząc za <osoba>Sokratesem</osoba> do pomysłowni</didaskalia>
<kwestia><strofa>Zdechlak, już widzę, i łapserdak marny!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba> wchodzi do swego domu.</didaskalia>





<naglowek_akt>PARABASA WTÓRA</naglowek_akt>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<didaskalia>do odchodzących: <osoba>Sokratesa</osoba> i <osoba>Wykrętowica</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Więc idziecie?</strofa></kwestia>
<didaskalia>do <osoba>Wykrętowica</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz my sądzim,</wers_cd>/
że na ciebie przyjdzie żal!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Zwrot do widzów. <osoba>Chór</osoba> ustawia się w półkole frontem do widzów: <osoba>Arcychmura I</osoba> deklamuje przy wtórze fletów.</didaskalia>





<naglowek_podrozdzial>EPIRRHEMA WTÓREJ PARABASY</naglowek_podrozdzial>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA I</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co sędziowie uzyskają,/
jeśli raczą ten nasz chór/
Poprzeć, jak to słuszna zresztą,/
chce wam wskazać orszak Chmur./
Oto naprzód, gdy pokładać/
role trzeba w orby<pe><slowo_obce>orba</slowo_obce> --- orka.</pe> czas,/
Będziem dżdżyły wam najpierwej,/
innym później gwoli was<pe><slowo_obce>gwoli was</slowo_obce> (daw.) --- ze względu na was.</pe>./
Potem bacznie winnic waszych/
i zasiewów będziem strzec,/
Że ich nie zaleje woda,/
ani susza będzie żec<pe><slowo_obce>żec</slowo_obce> (daw.) --- palić.</pe>./
Gdyby zaś kto z was śmiertelnych/
nas, boginie, zelżyć chciał,/
Niech pomyśli, ile od nas/
w darze złego będzie miał,/
Gdy nie zwiezie wina, zboża,/
nic, nic wcale, ze swych grzęd;/
Bo gdy zaczną winogrady/
i oliwy puszczać pęd,/
Wyrypiemy wszystko gradem!/
będziem prały, jako z proc!/
Gdy dachówki będzie suszył,/
dżdżymy w szopę całą noc/
Tak, że glinę mu w proch zetrzem,/
sypiąc strumieniami grad!/
Gdy zaś będzie chciał ślub zawrzeć,/
on lub krewny, druh lub brat,/
Będziem chlapać przez noc całą. ---/
tak, że lepiej pono wraz/
Wynieść się aż do Egiptu,/
niż źle tutaj sądzić nas!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA XXIII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba> wychodzi ze swego dworu, dźwigając na plecach duży wór mąki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>licząc na palcach</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dwudziesty szósty, siódmy, ósmy, po nim/
Zasie dziewiąty, a tuż zaraz za nim/
Dzień ten, przed którym drżę od strachu, wstrętu./
Ścierwa; ostatni, czyli «<wyroznienie>stary, młody</wyroznienie>»<pt><slowo_obce>stary-młody</slowo_obce> --- tj. stary i młody księżyc, czyli zazwyczaj ostatni dzień starego miesiąca, gdy za pierwszy dzień (<slowo_obce>νουμηνία</slowo_obce>) nowego miesiąca uważano ten dzień, a raczej wieczór, kiedy ukazał się o zmroku rożek księżyca po nowiu. A zatem astronomiczny pierwszy nie zgadzał się z praktyką: na pograniczu był pewien okres czasu niestały (od jednego do trzech dni), który nazywano <wyroznienie>stary-młody</wyroznienie>, postrach dla dłużników, jako termin płatności. Zastaw złożyć musiał wierzyciel z góry, przyniósłszy do sądu w tymże okresie na koszta wyroku i egzekucji pewną sumę (maksimum 3%), którą strona wygrywająca odbierała od przeciwnika.</pt>.</strofa>
<didaskalia>spluwa</didaskalia>
<strofa>Każdy przysięga, komum<pe><slowo_obce>komum ta co winien</slowo_obce> --- komu tam jestem coś winien.</pe> ta co winien,/
Że zastaw złoży, że mnie zniszczy, zmarni,/
Z torbami puści, choć go kornie błagam:/
«Tej cząstki długu nie bierz, serce, teraz;/
Tę płatę odłóż, tę zaś, duszko, daruj»/
«Nie mogę, tak bych wszytko stracił» --- fuczą./
Klnąc, iżem cygan i grożą mi sądem./
Teraz --- niech skarżą, gwizdam na te sądy,/
Gdy mój Odrzykoń umie mleć ozorem./
Lecz trza oń<pe><slowo_obce>oń</slowo_obce> --- o niego.</pe> pytać, w tej hań<pe><slowo_obce>hań</slowo_obce> (reg.) --- tam.</pe> pomysłowni.</strofa>
<didaskalia>stuka do bramki <osoba>Sokratesa</osoba></didaskalia>
<strofa>
Hej, bywaj, bratku!
</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA XXIV</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedni i <osoba>Sokrates</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Wychodzi <osoba>Sokrates</osoba>, witając na widok prezentu bardzo grzecznie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czołem, mości Wykręt!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czołem, niechże ta, lecz przyjmij to naprzód!/
Trza bowiem uczcić pana profesora.</strofa>
<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba> odstawia na bok wór<pt><slowo_obce>Sokrates odstawia na bok wór</slowo_obce> --- powszechnie twierdzą, że Sokrates nie brał żadnego wynagrodzenia od swych uczniów: Arystofanes każe mu brać zapłatę. W każdym razie mamy pewne poszlaki, że Arystofanes i tego zarzutu na wiatr nie wypowiadał, gdyż są tradycje, iż Sokrates korzystał z usług pieniężnych swych uczniów. Plutarch opowiada, że Kryton pożyczył mu 70 min, tj. 7000 koron (<tytul_dziela>Arist.</tytul_dziela>, I [red. WL: Plutarch, <tytul_dziela>Żywoty sławnych mężów. Arystydes</tytul_dziela>]). Podług Aristoksenosa (Diogenes Laertios, II, 20) żył Sokrates ze składek ,,<wyroznienie>które sam</wyroznienie> na swą korzyść zarządzał pomiędzy uczniami".
Sokrates był biedny, obarczony rodziną, na wyżywienie której trzeba było w czasach niesłychanej drożyzny łożyć niemało: datki rządu nie wystarczały. (Ed. Meyer IV, 3, 440 <tytul_dziela>Geschichte des Altertums</tytul_dziela>). Stąd owe składki.</pt>.</didaskalia>
<strofa>Teraz gadajcie, czy syn mój, co u was/
W szkole się uczy, pojął te praktyki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pojął.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>westchnąwszy z ulgą --- do <osoba>Arcychmury</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Chwałaż ci, Królowo krętaczy!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, że się wyłżesz snadnie z każdej sprawki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Choćby i świadki byli, żem pożyczył?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tym snadniej, choćby ich było tysiące!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>tańczy i śpiewa solo</didaskalia>
<kwestia><strofa>Hurra, Hurra! Krzyk podnoszę,/
Z pełnej piersi, niech drży wróg!/
Rońcie łzy, o ważygrosze,/
Wy, kapitał, proces, dług,/
I procenty od procentów!/
Już wy mi teraz nie zrobicie psoty:/
<begin id="b1738957927388-1374898301"/><motyw id="m1738957927388-1374898301">Słowo</motyw>Taki mi synek roście<pe><slowo_obce>roście</slowo_obce> (daw. forma) --- rośnie.</pe> szczerozłoty/
W domu tych krętów!/
Dwusiecznym ozorem łyskający w skos<end id="e1738957927388-1374898301"/>,/
Rycerz na kresach<pe><slowo_obce>kresy</slowo_obce> --- granica.</pe>, gazdostwa zbawca, na wrogi knut<pe><slowo_obce>knut</slowo_obce> --- rodzaj bata.</pe>,/
W gorzkich opałach ojcu słodki miód!/
Dalejże raźno do mnie go pozywaj!/
«Dzieciątko moje, synu, przybywaj<pt><slowo_obce>,,Dzieciątko moje, synu, przybywaj..."</slowo_obce> --- prawie dosłowna parodia z <tytul_dziela>Hekaby</tytul_dziela> Eurypidesa w. 172.</pt>,/
Słysz ojca głos!»</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA XXV</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami i <osoba>Odrzykoń</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Wychodzi <osoba>Odrzykoń</osoba> brudny, chudy, boso, obdarty; ojciec go zrazu nie poznaje.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ten mąż, toć syn twój!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O synu miły, o synu drogi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zabierz go sobie w domowe progi!
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba> odchodzi do swego dworu.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XXVI</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Odrzykoń</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>podrygując z radości</didaskalia>
<kwestia><strofa>Hejże synku, hejże hop!/
Jakże się cieszę, widząc, żeś tak pożółkł!/
Teraz to poznać po tobie od razu/
Zaprzańca, sprzekę; nasze czelne, swojskie/
Kście porzekadło w tobie, to: «Co pleciesz!»/
Znać też, że umiesz, choć łotr, udać jagnię!/
Na czole twoim lśni attycka buta!/
«Teraz więc ratuj, gdyś to ty mnie zgubił!»<pt><slowo_obce>,,Teraz więc ratuj, gdyś to ty mnie zgubił!"</slowo_obce> --- cytat z <tytul_dziela>Telefa</tytul_dziela> Eurypidesa.</pt></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż cię tak trwoży?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co? Stary i młody.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co za zwierzęta... stary, młody?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dzień to,</wers_cd>/
Na który wszyscy grożą mi pozwami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Stracą na pewne zastaw, gdyż nie mogą/
Dwa dni oznaczać nigdy dnia jednego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to nie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W żaden żywy sposób, chyba</wers_cd>/
Starucha może być współcześnie młódką.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ba! Takie prawo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Sądzę, że po prostu</wers_cd>/
Nie rozumieją ducha prawa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie rozumiejąc, z podziwem</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ducha?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nasz stary Solon był z całego serca/
Ludu przyjaciel...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to ma do rzeczy?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przeto rozłożył nam na dwa dni pozwy;/
Ostatni «stary» i na «młody» pierwszy,/
Aby pierwszego wszcząć kroki sądowe.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To po cóż dodał «stary»?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Po to, dudku,</wers_cd>/
By oskarżeni dobrowolnie, <wyroznienie>sami</wyroznienie><pt><slowo_obce>oskarżeni dobrowolnie, sami</slowo_obce> --- tj. bez sądu, prywatnie. Odrzykoń zaczepia wyrażenie ,,stary-młody", dowodząc, że oznacza dwa osobne dni, a zatem skarga ma błąd formalny, gdyż termin sądowy musi być ściśle określony. Rozumowanie całkiem trafne i typowo sofistyczne: trudność leży tylko w dowodzie, że ,,stary-młody" to dwa dni, nie jeden: w każdym razie ojca przekonał w zupełności.</pt>/
W dniu tym ze sobą pogodzić się mogli:/
Nie --- to pierwszego masz, skoro świt lament<pt><slowo_obce>pierwszego masz (...) lament</slowo_obce> --- tj. egzekucje i grabież.</pt>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> bierze władza nie pierwszego zastaw,/
Lecz ostatniego, to jest w stary-młody?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>By jak najprędzej wziąć pieniądze w łapy,/
Zdaje się, robią, jak probiercy ofiar:/
Dniem wprzód ofiarę liżą, jaki smak ma.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prawda!</strofa>
<didaskalia>do widzów, jakby tam byli sami lichwiarze</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Psie syny; po cóż tam siedzicie</wers_cd>/
Wy, <wyroznienie>dla nas mędrców</wyroznienie> pastwa, ślepcy, głazy,/
Banda, barany, wy... szczerbate dzbany!/
Ja wam tu pieśnię pochwalną wraz utnę/
Z radości --- na cześć własną i cześć syna!</strofa>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba> śpiewa i tańczy w szale orgiastycznym</didaskalia>
<strofa>Hej! Wykrętowic szczęścia lubieniec!/
Jakiej mądrości zdobył on wieniec,/
A jaki syn mu się chowa!/
Taka tam pośród przyjaciół mowa...!/
Widzę, jak zazdrość pali kumy i sąsiady,/
Kiedy po sądach zwyciężą twe rady!</strofa>
<didaskalia>przestaje tańczyć i mówi</didaskalia>
<strofa>Lecz pójdźma<pe><slowo_obce>pójdźma</slowo_obce> (daw. forma) --- pójdźmy.</pe> do dom, chcę wyprawić bankiet!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzą do domu <osoba>Wykrętowica</osoba>.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XXVII</naglowek_scena>

<didaskalia>Przed domem <osoba>Sokratesa</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Pasjas</osoba>, <osoba>Świadek</osoba> później <osoba>Sokrates</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodzi na scenę od strony lewej <osoba>Pasjas</osoba>, lichwiarz, niski, pękaty, czerwony: sapie. <osoba>Świadek</osoba> chudy kościsty, długi, ubogo odziany. Wchodząc <osoba>Pasjas</osoba> rozmawia i gestykuluje żywo.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>świadka</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>...Po wtóre, po cóż ma człek grosz swój marnić?/
Przenigdy. Lepiej było zaraz wtedy/
Pokazać figę, niż mieć tyle biedy.../
Ot... ciebie muszę, dla własnego grosza/
Na świadka włóczyć, a do tego zadrzeć/
Z człowiekiem wspólnej gminy; lecz przenigdy/
Nie zadam hańby, pókim żyw, ojczyźnie!</strofa>
<didaskalia>bardzo głośno</didaskalia>
<strofa>Przeto pozywam cię, Wykręcie!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA XXVIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami, <osoba>Wykrętowic</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodząc z domu</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ktoś ty?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja: <wyroznienie>na dzień stary i młody!</wyroznienie></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>do widzów</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wy świadki,</wers_cd>/
Że mówi o dwu dniach!</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Pasjasa</osoba></didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>O cóż pozywasz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O min dwanaście, któreś wziął, by kupić/
Gniadego konia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>do publiczności</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Konia! Czy słyszycie?</wers_cd>/
Wy wszyscy wiecie, jak nie cierpię koni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przez Zeusa, oddać przysiągłeś na bogi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prze Zeusa, wtedy mój Odrzyk nie umiał/
Jeszcze --- tej mowy niczym nie pobitej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy to dlatego chcesz się teraz zaprzeć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A jakąż miałbych korzyść z tej nauki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc chcesz na bogi przysiąc, żeś nie winien?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na jakie bogi?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na Zeusa, Hermesa</wers_cd>/
I Posejdona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, przebóg! Dołożę</wers_cd>/
Chętnie trzy grosze, bym krzywo mógł przysiąc!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Byś tu padł trupem, żeś taki bezbożny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>klepie go po brzuchu</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tak go wyprawić ługiem... byłby bukłak!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>w złości poczerwieniał jak burak</didaskalia>
<kwestia><strofa>Psiakrew!!! Drwisz jeszcze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wlazłoby sześć garncy...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czekaj! Przez Zeusa wszechmoc i przez bogi,/
Nie ujdziesz ty mi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzrusza ramionami</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bawią mnie te bogi!</wers_cd>/
Ten Zeus przysiężny --- dla uświadomionych/
Jest śmieszny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jeszcze on cię kiedyś skarze!</wers_cd>/
Lecz dasz pieniądze teraz, czy nie oddasz?/
Mów zaraz, czasu nie mam!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bądź spokojny!</wers_cd>/
Zaraz ci tutaj powiem dokumentnie.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wpada do domu pędem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do swego <osoba>świadka</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Jak ci się zdaje, odda, czy nie odda?</strofa></kwestia>

<didaskalia>Zanim ten zdołał odpowiedzieć, wpada <osoba>Wykrętowic</osoba> z dzieżą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzież ten, co woła o pieniądze? Gadaj,/
Co to takiego?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>biegnie i ciekawie zagląda w dzież</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>To tutaj? Dzież przecie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty śmiesz pieniędzy żądać? Ty fujaro!/
Przenigdy grosza nie oddam takiemu,/
Co zamiast «dzieża» mówi «dzież». Rozumiesz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc mi nie oddasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nic, ile wiem o tym.</wers_cd>/
Przeć raz się wynoś! No --- dymaj czym prędzej/
Spod moich dźwierzy<pe><slowo_obce>dźwierze</slowo_obce> (daw.) --- drzwi.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASJAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Idę, lecz pamiętaj,</wers_cd>/
Że zastaw złożę, choćbym paść miał trupem!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Rozsierdzony wychodzi ze <osoba>świadkiem</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>do odchodzących</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dołożysz go więc do tych min dwunastu!</strofa>
<didaskalia>gdy znikli, do siebie</didaskalia>
<strofa>Chociaż mi trochę żal ciebie, ty kundlu,/
Boś tak uciesznie dzieżę nazwał dzieżem!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA XXIX</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Amynias</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Słychać jęki za sceną. Równocześnie wsuwa się lichwiarz <osoba>Amynias</osoba><pt><slowo_obce>lichwiarz Amynias</slowo_obce> --- Leeuwen przedstawia Amyniasa jako efeba i przyjaciela Odrzykonia, wbrew temu idę za Kockiem, Teufflem i Blaydesem (1890 r. Nubes) i zachowuję Amyniasowi charakter lichwiarza, jak go niewątpliwie pomyślał i stworzył Arystofanes.</pt>, długi, kościsty, mówi poetycznym patosem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Och, ach, o biada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A tam, co takiego?</wers_cd>/
Któż to tak jęczy? Może który z owych/
Tam nieboraków Karkina<pt><slowo_obce>Któż to tak jęczy? Może który z (...) nieboraków Karkina</slowo_obce> --- Karkinos, stary poeta tragiczny sprzed Ajschylosa, chwalony przez helleńskich dramaturgów; nie pozostało jednak nic z jego dzieł. Miał trzech synów, również tragików, ale bardzo lichych, których współczesna komedia często wyszydza: są to Ksenokles, Ksenotinos i Ksenarchos.
Poetyczny lichwiarz Amynias szpikuje swe zdania frazesami z dramatu Ksenoklesa <tytul_dziela>Alkmena</tytul_dziela>.</pt> tak jęknął?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>tragiczny patos</didaskalia>
<kwestia><strofa>Och! Kim ja jestem, chcecież wiedzieć prawdę?/
Jam nieszczęśliwiec!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Opamiętajże się!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>«O srogie bóstwa! O rydwanołomny/
Losie mych koni! O Pallas, ma zgubo!»<pt><slowo_obce>,,O srogie bóstwa! (...) Losie mych koni! O Pallas, ma zgubo!"</slowo_obce> --- Z napuszonego dramatu Ksenoklesa pt. <tytul_dziela>Alkmena</tytul_dziela>. Lykymnios, brat Alkmeny, przyjaciel Heraklesa, zginął wskutek nieostrożnej jazdy na rydwanie Tlepolema, syna Heraklesa.</pt></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż ci Tlepolem mógł złego wyrządzić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie szydź, o druże<pe><slowo_obce>druże</slowo_obce> --- druhu; przyjacielu, kolego.</pe>! Lecz rozkaż synowi/
Oddać srebrniki, które był pożyczył ---/
Dla przyczyn wiela, zwłaszcza, iżem<pe><slowo_obce>iżem</slowo_obce> --- iż jestem.</pe> w biedzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakie srebrniki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Te, które pożyczył.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Źle, widzi mi się, stoi sprawa twoja.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>«Z rydwanu w pędzie zwaliłem się, przebóg!»</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóże ty bredzisz? Czyś z osła spadł na łeb?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja --- bredzę?? Gdy się pieniędzy domagam?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Rzecz oczywista; tyś chory!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja chory?!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mózg, widzi mi się, otrząsnąłeś w sobie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>w złości</didaskalia>
<kwestia><strofa>A mnie się widzi, na Hermesa<pe><slowo_obce>Hermes</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg kupców i złodziei, posłaniec bogów.</pe>, że ty/
Będziesz zaskarżon, gdy nie oddasz...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchaj!</wers_cd>/
<begin id="b1739009088985-791493002"/><motyw id="m1739009088985-791493002">Deszcz, Obraz świata</motyw>Jak sądzisz, czy Zeus zawsze każdym razem/
Nowy deszcz zsyła, czy też słonko z dołu/
Wyciąga wodę tę samą z powrotem?<pt><end id="e1739009088985-791493002"/><slowo_obce>czy Zeus zawsze każdym razem nowy deszcz zsyła, czy też (...) wodę tę samą z powrotem?</slowo_obce> --- jedna z kwestii, które roztrząsali sofiści.</pt></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nic nie wiem o tym: a cóż mnie do tego?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak możesz prawnie domagać się grosza,/
Skoro nic nie wiesz o nadziemskich sprawach?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A możeś w biedzie z synem, więc choć procent/
Oddajcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Procent? A to co za bydlę?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>czule</didaskalia>
<kwestia><strofa>Cóż by, jak to że, gdy czas cicho płynie,/
Dzionek po dzionku, miesiąc po miesiącu,/
Coraz to więcej pieniążków przybywa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ślicznie. A morze, jak sądzisz, jest teraz/
Pełniejsze niż wpierw?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przebóg, zawsze równe:</wers_cd>/
Nie śmie przenigdy być pełniejsze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to,</wers_cd>/
<begin id="b1739009229180-355860498"/><motyw id="m1739009229180-355860498">Morze</motyw>Morze, wisielcze, choć do niego wpada/
Rzek mnóstwo, nigdy nie staje się większe<pt><slowo_obce>Morze (...) choć do niego wpada rzek mnóstwo, nigdy nie staje się większe</slowo_obce> --- również jedno z powszechnie omawianych zagadnień: p. Lucretius [red. WL: Lukrecjusz, <tytul_dziela>O naturze wszechrzeczy</tytul_dziela> (<tytul_dziela>De rerum natura</tytul_dziela>)], VI, 607.</pt>?<end id="e1739009229180-355860498"/>/
Ty zaś chcesz, by twój kapitał się zwiększał?/
Może byś nura stąd dał: precz mi z oczu!/
Dawać tu oścień<pe><slowo_obce>oścień</slowo_obce> --- narzędzie na długim drążku ostro zakończone: zaostrzony kij używany przy hodowli bydła a. ostre widełki na drewnianym trzonku służące do połowu ryb.</pe>!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wybiega pachoł z ościeniem --- i daje go <osoba>Wykrętowicowi</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do widzów</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Was wzywam na świadki!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>grozi mu ościeniem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jazda! Jeszcześ tu? Wiśta, wio! Rysaku!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AMYNIAS</naglowek_osoba>
<didaskalia>ustępując z trwogą, krzyczy</didaskalia>
<kwestia><strofa>To gwałt publiczny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>coraz gwałtowniej, dźgając</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nastąp! Bo cię kolnę</wers_cd>/
Ościeniem w zadek --- no, bo dźgnę, licowy<pe><slowo_obce>licowy</slowo_obce> --- stanowiący zewnętrzną, prawą, właściwą stronę czegoś; gładki.</pe>!</strofa>
<didaskalia>kole go raz wraz ościeniem i ściga</didaskalia>
<strofa>Zmykaj!</strofa>
<didaskalia><osoba>Amynias</osoba> uciekł na prawo. <osoba>Wykrętowic</osoba> z tryumfem do siebie</didaskalia>
<strofa><wers_cd>No wreszcie... udało się ruszyć</wers_cd>/
Z miejsca te twoje kolce i rydwany!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Amynias</osoba> ucieka. <osoba>Wykrętowic</osoba> idzie na ucztę do siebie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>

<didaskalia>Strofa</didaskalia>



<kwestia><strofa>Cóż to za miłość wszego łajdactwa!/
Starzec ten, w pysze zuchwały,/
Chce za pomocą matactwa/
Skręcić dług cały! /
Lecz zaprawdę, dzisiaj jeszcze/
Łbem o coś twardego wytnie;/
Choć mądrala działa sprytnie,/
Hultaj, popadnie zaraz sam w hultajskie kleszcze!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Antystrofa</didaskalia>



<kwestia><strofa>Sądzę, że znajdzie to w okamgnieniu,/
Czego pożądał i szukał zawdy<pe><slowo_obce>zawdy</slowo_obce> (daw.) --- zawsze.</pe>,/
By syn miał moc w dowodzeniu/
Każdej nieprawdy!</strofa>
<strofa>I bił wszystkich swą wymową,/
Kogo spotka, tym sromotniej,/
Im rzecz wywodzi przewrotniej:/
Aliści wnet zapragnie, by został niemową!</strofa></kwestia>

<didaskalia><begin id="b1416495880137-2115340032"/><motyw id="m1416495880137-2115340032">Ojciec, Syn, Prawo</motyw>Wypada z krzykiem z domu swego <osoba>Wykrętowic</osoba>, za nim syn <osoba>Odrzykoń</osoba>, bijąc ojca.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XXX</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Odrzykoń</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ratunku, gwałtu!/
Sąsiedzi, krewni i wy jednogmińce,/
Brońcie mnie! Bije, wali mnie, morduje!/
Och! Jakże boli, czaszka, głowa, szczęki./
Ty zbrodniu! Ojca śmiesz bić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Biję ojca!<pt><slowo_obce>Biję ojca!</slowo_obce> --- podług praw attyckich za pobicie ojca groziła banicja mniejsza: w każdym razie kara bardzo surowa.</pt></wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widzicie, przyznał, że bije mnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Owszem.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty ojcobójco, łotrze, włamywaczu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Powtórz to samo jeszcze raz i więcej:/
Wiesz, iż mi lubo słuchać różnych obelg!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty wiercignoju!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Różami mnie wieńczysz!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty ojca bijesz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wnet ci udowodnię,</wers_cd>/
Przebóg, że słusznie biję cię!<end id="e1416495880137-2115340032"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ty łotrze!</wers_cd>/
Jakże to można bić ojca i «słusznie»?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dowody podam i przekonam słowem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty mnie przekonasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Najzupełniej gładko.</wers_cd>/
Wybieraj, jaki chcesz z obu wywodów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co za wywody?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Prawy i nieprawy.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prawda; jam zrobił to, żeś się nauczył,/
Przebóg, wbrew prawu kazać<pe><slowo_obce>kazać</slowo_obce> --- tu: przemawiać.</pe>! Cel osiągłem,/
Jeśli mnie teraz przekonasz, że słuszna/
I piękna, by syn ojca swego grzmocił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Myślę więc, że cię przekonam tak snadnie,/
Że wysłuchawszy, słowem nie odrzekniesz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bardzom też ciekaw, co mi będziesz prawił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>


<didaskalia>Strofa</didaskalia>



<kwestia><strofa>Teraz twym dziełem, starcze, obmyślić fortele,/
<wers_wciety typ="2">Jak skarcić tego młokosa.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gdyby w tę mądrość swoją nie dufał zbyt śmiele,</wers_wciety>/
Nie byłby zadarł tak nosa!/
Lecz inna jeszcze pychy musi być przyczyna:/
<wers_wciety typ="2"><wyroznienie>Tamtego</wyroznienie><pt><slowo_obce>Tamtego (...) w tym wina</slowo_obce> --- Sokratesa.</pt> widać w tym wina!</wers_wciety></strofa></kwestia>





<naglowek_akt>AGON WTÓRY</naglowek_akt>


<didaskalia>(1353--1452)</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XXXI</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARCYCHMURA I</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jednakże z czego wśród was ta bójka się pocznie,/
Trzeba wiedzieć chórowi; opowiedz bezzwłocznie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O co właśnie my nasamprzód/
zaczęliśma<pe><slowo_obce>zaczęliśma</slowo_obce> (daw. forma) --- zaczęliśmy.</pe> lżyć się wzajem,/
<begin id="b1739010232930-2000255224"/><motyw id="m1739010232930-2000255224">Uczta, Śpiew, Obyczaje</motyw>Toć słuchajcie! Jako wiecie,/
siedzieliśma przy biesiedzie;/
Więc ja jemu wziąć kazałem/
naprzód lutnię i zaśpiewać/
Symonida<pe><slowo_obce>Symonides z Keos</slowo_obce> (ok. 556--468 p.n.e.) --- poeta grecki, znany jako autor trenów i smutnych elegii.</pe> pieśń tę starą,/
jako Krijos<pe><slowo_obce>Krijos z Eginy</slowo_obce> --- bohater z wojen perskich, opiewany przez Symonidesa.</pe> w sławie chodził:/
Ten zaś mówi, że na lutni/
grać i śpiewać w czasie uczty/
Rzecz niemodna, że tak baby/
pieją, mieląc pęcak<pe><slowo_obce>pęcak</slowo_obce> a. <slowo_obce>pęczak</slowo_obce> --- kasza z całych ziaren jęczmienia lub pszenicy.</pe> w żarnach.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I już wtedy trzeba było/
pana ojca prać i kopać,/
Gdyś mi tylko kazał śpiewać,/
jakbym świerszczem był na uczcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Takie brednie mówił doma,/
jako teraz tu przed wami:/
Śmiał Symonidesa nadto/
marnym nazwać wierszokletą./
Zrazu z trudem, lecz tam jakoś/
wstrzymywałem wybuch gniewu;/
Potem mówię mu, niech weźmie/
na skroń swoją kiść wawrzynu/
niech coś z Ajschyla głosi,/
a ten na to zaraz breszy:/
«To sękaty pysk, ryczywół,/
huku pełen odmigęba!»/
A wtedy mi, wżdy czujecie,/
jak nie zedrga serce w piersi./
Ajschylosa<pe><slowo_obce>Ajschylos</slowo_obce> (525--456 p.n.e) --- dramaturg grecki, uważany za twórcę tragedii jako gatunku literackiego.</pe> bowiem mam ja/
za hetmana wszech poetów:/
Pomimo to wargi zgryzłem/
i powiadam: to z tych nowszych/
Wieszczów coś mi tu zaśpiewaj,/
jako to tam mądre głowy.<end id="e1739010232930-2000255224"/>/
Ten w tej chwili śpiewa rytmy/
Eurypida<pe><slowo_obce>Eurypides</slowo_obce> (ok. 480--406 p.n.e.) --- dramaturg grecki, autor tragedii, uznawany za reformatora gatunku.</pe>, jako przespał/
Brat rodzoną siostrę swoją<pt><slowo_obce>rytmy Eurypida, jako przespał brat rodzoną siostrę swoją</slowo_obce> --- dramat Eurypidesa, <tytul_dziela>Ajolos</tytul_dziela>: treścią jego jest miłość kazirodcza pomiędzy rodzeństwem, Kanachą i Makareusem.</pt>!/
Chrońże nas od złego, Febie!/
<begin id="b1739010158017-3636355040"/><motyw id="m1739010158017-3636355040">Przekleństwo, Kłótnia</motyw>Wtedy już nie mogłem zdzierżyć./
Plunąłem weń zamaszyście/
Prawdą mnogich brzydkich wyzwisk:/
stąd zaczęła się, jak bywa,/
Kłótnia, ząb za ząb zażarta.<end id="e1739010158017-3636355040"/>/
<begin id="b1739010190392-3099691174"/><motyw id="m1739010190392-3099691174">Bijatyka</motyw>Potem wyród<pe><slowo_obce>wyród</slowo_obce> --- wyrodek, zwyrodnialec.</pe> skoczył na mnie,/
Zwalił na ziem, skolankował,/
dusił, gniótł, do żywa dobił!<end id="e1739010190392-3099691174"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyż nie słusznie? Nie uznajesz/
przecież Eurypida księciem/
Wszystkich mędrców?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Księciem mędrców?</wers_cd>/
Jego? O ty, ty, jak zwać cię!!?/
Cóż, kiedy mnie bić znów poczniesz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Klnę się Zeusem, zbiję słusznie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1739010323161-149010545"/><motyw id="m1739010323161-149010545">Ojciec, Syn, Opieka, Przemoc</motyw>Jak to słusznie? Bić mnie, drabie,/
który wyżywiłem ciebie?/
Gdyś dzieciątkiem zaczął paplać,/
jam zgadywał twoje chęci:/
Ledwieś zaszczebiotał <wyroznienie>mlimli</wyroznienie>,/
jam już mleczko ci podawał,/
Kiedyś krzyknął tylko <wyroznienie>papu</wyroznienie>,/
biegłem wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> i bułkę niosłem./
Jeszcześ wżdy nie uśpiał pisnąć/
<wyroznienie>ę</wyroznienie>, <wyroznienie>ę</wyroznienie>, już cię w ręku miałem,/
I na dwór wyniósłszy, strzegłem!/
Tyś mnie dziś pod gardło chwycił!<end id="e1739010323161-149010545"/></strofa>

<didaskalia>śpiewa</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="2">Wrzeszczącego w niebogłosy,</wers_wciety>/
Iże mnie nagli, na dwór nie puściłeś/
<wers_wciety typ="2">Tylko dzierżąc mnie za włosy,</wers_wciety>/
Łotrze, tak długo na ziemi dusiłeś./
<wers_wciety typ="2">Aż trzasła błona:</wers_wciety>/
Zwolniał<pe><slowo_obce>zwolniał</slowo_obce> --- tu: został zwolniony; puścił.</pe> zamek u łona!</strofa></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA XXXII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ci sami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Myślę, że biją żywo serduszka młodzików,/
<wers_wciety typ="2">Co powie synal, ciekawe:</wers_wciety>/
Dopuściwszy się takich na ojcu figlików,/
<wers_wciety typ="2">Gdy wygra słowną rozprawę,</wers_wciety>/
Wtedy za skórę ojców nie wydamy z miecha/
<wers_wciety typ="2">Ni dziurawego orzecha!</wers_wciety>/
Więc do dzieła, ty nowych zasad krzewicielu,/
Znajdź rację, by choć pozór był słusznego celu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1739011650700-2005651865"/><motyw id="m1739011650700-2005651865">Prawo, Pogarda</motyw>Jakże miło poznać nowe/
i dowcipne owe prawdy/
I ze wzgardą patrzeć z góry/
na społecznych praw przesądy!<end id="e1739011650700-2005651865"/>/
Gdy się przedtem zajmowałem/
całą duszą li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> koniarstwem,/
Nie umiałem wypowiedzieć/
ni trzech zdań bez błędów mnóstwa:/
Teraz zaś, gdy mnie powstrzymał/
ten mój stary, sam, od błazeństw,/
<begin id="b1739011997792-3718833615"/><motyw id="m1739011997792-3718833615">Nauka, Syn, Ojciec</motyw>Zająłem się wiedzą wyższą,/
praktykami i studiami./
Sądzę więc, że udowodnię,/
iż się godzi bić rodzica.<end id="e1739011997792-3718833615"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Toć, prze Zeusa, jedź, pojeżdżaj!/
Dla mnie lepiej jest z pewnością/
Ogierów ci karmić czwórkę/
niż raz wraz brać basarunek<pe><slowo_obce>basarunek</slowo_obce> (daw.) --- baty.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Otóż gdzieś mi przerwał mowę,/
wracam do przedmiotu mego;/
<begin id="b1416559137485-284106429"/><motyw id="m1416559137485-284106429">Przemoc, Ojciec, Dziecko</motyw>I pytanie pierwsze zadam:/
czy mnie biłeś, gdym był dzieckiem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oczywiście, lecz przez miłość/
i przezorność...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc mów zaraz,</wers_cd>/
Czy nie słuszna, bym ja ciebie/
obił również przez tę miłość,/
Skoro bicie już dowodem/
jest miłości --- wedle ciebie?<end id="e1416559137485-284106429"/>/
Czyliż ma być wolne może/
od plag chłosty ciało twoje,/
Moje zasie nie? A jednak/
jam się również wolnym zrodził!/
Płaczą dziatki, biorąc chłostę:/
czemu nie ma płakać ojciec?/
Powiesz mi, że podług ciebie,/
taki jest przywilej dzieci./
Ja zaś twierdzę, że staruszek,/
przebóg, to podwójne dziecko!/
Przeto rzecz słuszniejsza karcić/
starych ostrzej niźli młodych,/
Zwłaszcza, że <wyroznienie>w podeszłym wieku</wyroznienie>/
<wyroznienie>wcale nie przystoi grzeszyć!</wyroznienie></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz na całym świecie nie ma/
takich praw, by ojców bito!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyż to nie był człowiek taki,/
jakoś ty jest, jakom ja jest,/
Który prawa nadał ongi,/
przodków słowem przekonawszy?/
Czyż nie wolno i mnie nadać/
praw najnowszych, by w przyszłości/
Mogli w odwet bić do woli/
rodzicieli swych synowie?/
Jednak, ile batów wzięlim<pe><slowo_obce>wzięlim</slowo_obce> --- wzięliśmy (forma skrócona).</pe>,/
nim to nowe prawo stanie,/
Odpuścimy ojcom z łaski/
i skwitujem porachunki./
Patrzaj acan<pe><slowo_obce>acan</slowo_obce> (daw.) --- waćpan.</pe> na koguty/
i na inną wszechżywiznę,/
Jak ścigają, bijąc ojców!/
Aza<pe><slowo_obce>aza</slowo_obce> (daw.) --- czy, czyż.</pe> różnią się czym od nas?/
Przebóg, chyba tym, że ustaw/
na tablicach nie gryzmolą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czemuż tedy, gdy koguty/
naśladujesz w każdej sprawie,/
Nie żresz z nimi na gnoisku/
i na płocie nie śpisz, siedząc?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To nie jedno, panie miły!/
Tak Sokrates nie powiada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wobec tego nie bij ojca,/
bo sam na się bicz ukręcisz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to mniemasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Skoro ciebie,</wers_cd>/
jako ojciec prawnie karcę,/
Tak ty, gdy mieć będziesz syna...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>szydersko</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jeśli go zaś mieć nie będę,/
To te baty darmo wezmę,/
ty zaś umrzesz, drwiący ze mnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mnie się zdaje, o rówieśni,/
że syn słuszne rzeczy prawi!/
Przeto mniemam, że się godzi/
wręcz ustąpić po słuszności!/
<begin id="b1739012300393-2441360805"/><motyw id="m1739012300393-2441360805">Prawo, Kara</motyw>Gdy bezprawie bowiem czynim,/
słuszna --- byśmy brali cięgi.<end id="e1739012300393-2441360805"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Poznaj inną mą zasadę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chcesz mnie chyba życia zbawić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie --- i owszem: chcę ci ulżyć,/
żeś tam dostał, ile wlazło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakimże to, mów, sposobem,/
chcesz mi, synku, sprawić ulgę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Matkę zbiję, jako ciebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze zdumieniem i strachem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Kogo? Matkę, matkę zbijesz?!!/
Toli<pe><slowo_obce>Toli jeszcze większa zbrodnia</slowo_obce> --- To przecież jeszcze większa zbrodnia (konstrukcja z partykułą <wyroznienie>-li</wyroznienie>).</pe> jeszcze większa zbrodnia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<didaskalia>śpiewając i tańcząc</didaskalia>
<kwestia><strofa>Cóż, a jeśli cię przekonam/
Przez ten wywód mój nieprawy,/
Że konieczność bić swą mać<pe><slowo_obce>mać</slowo_obce> (daw.) --- matka.</pe>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wtedy tobie mogę dać/
Jednę radę: bez obawy/
Z Sokratesem, tym wyrodem/
I z nieprawym twym wywodem/
Prosto w otchłań na łeb skacz!</strofa>
<didaskalia>zwracając się do <osoba>chóru</osoba></didaskalia>
<strofa>Przez was, o Chmury, jam to wszystko wyznał,/
Wam powierzywszy całe szczęście moje!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OBIE ARCYCHMURY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Sam sobie służysz za sprawcę i kata,/
Gdyś tak «<wyroznienie>wykręcił</wyroznienie>» na zdrożny tor świata!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> tego pierwej wyście mi nie rzekły,/
Lecz starca, gbura, jeszcze bardziej wzdęły?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OBIE ARCYCHMURY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wyroznienie><begin id="b1739012531128-3300697641"/><motyw id="m1739012531128-3300697641">Pycha, Kara, Los</motyw>Zawsze tak czynim, ile razy widzim</wyroznienie>/
<wyroznienie>Człeka, co w sercu złe skłonności pieści:</wyroznienie>/
<wyroznienie>Wtrącim go na dno nieszczęścia i szydzim,</wyroznienie>/
<wyroznienie>By się nauczył dobrze bożej cześci</wyroznienie><pe><slowo_obce>cześci</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lp: czci.</pe>!<end id="e1739012531128-3300697641"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wszystko to boli, o Chmury, lecz słusznie,/
Bo grzechem było wyprzeć się bezczelnie,/
Com gdzie pożyczył! Teraz, synu miły,/
Pójdziem bić na śmierć łotra Chajrefonta/
I Sokratesa, bo nas oszwabili<pe><slowo_obce>oszwabić</slowo_obce> --- oszukać.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nigdy nie będę moich krzywdził mistrzów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na bogi! Bój się Zeusa, Rodziciela!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Patrzaj go! Zeusa! Jakiżeś ty wstecznik!/
Jestli<pe><slowo_obce>jestli</slowo_obce> --- czy jest.</pe> Zeus jaki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jest!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ech! Już go nie ma!</wers_cd>/
Wir tam króluje, wypędziwszy Zeusa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oj, to nieprawda, tylkom ja tak poplótł/
Na wiarę tego mędrka. Och, ja nędznik!!</strofa></kwestia>
<didaskalia>gesty rozpaczliwe</didaskalia>


<naglowek_osoba>ODRZYKOŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Sam tutaj szalej i sam bredź do siebie!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi spiesznie.</didaskalia>





<naglowek_scena>SCENA XXXIII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Och, to szaleństwo! Jakżem mógł tak zgłupieć,/
Żem chciał wypędzać bogów dla Sokrata!</strofa>

<didaskalia>podchodzi do posągu Hermesa przed domem, obejmuje go pieszczotliwie</didaskalia>

<strofa>Drogi Hermesie, nie gniewaj się na mnie,/
Nie gub do reszty, daruj: już nie będę!.../
Wybacz, żem bzika dostał przez warcholstwo!/
Teraz poradź mi, czy mam ich zaskarżyć/
Przed sądem, czy też co innego każesz...</strofa>

<didaskalia>przykłada ucho do ust boga, nasłuchując</didaskalia>

<strofa>Dowcipnie radzisz... nie włóczyć się w sądach,/
Lecz w okamgnieniu podpalić to gniazdo/
Owych warchołów...</strofa>

<didaskalia>woła donośnie na służbę, która wypada z osękami
i toporkami.</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Hej! Do mnie, Rudasie!</wers_cd>/
Dawaj drabinę a przynieś osękę!/
Wychodź mi zaraz na tę wymyślnicę,/
Rwij dach, rozwalaj, pokaż, iż mnie kochasz!/
Żywo! Tę szopę na łeb trza im zwalić!/
Przynieś tam który zapaloną żagiew!/
Już ja tu dzisiaj komuś sprawię łaźnię!/
Ja wam tu... łotry... ja wam... paliwody!...</strofa></kwestia>

<didaskalia>Niewolnicy szybko wypełniają rozkazy, rąbią i rwą dach. <osoba>Wykrętowic</osoba> z głownią i oskardem wchodzi po drabinie na dach, rąbie i podpala. Dym i ogień. Oknami wyglądają przerażeni uczniowie.</didaskalia>





<naglowek_akt>EXODOS (ZAKOŃCZENIE)</naglowek_akt>


<naglowek_scena>SCENA XXXIV</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Wykrętowic</osoba>, <osoba>Uczniowie</osoba>, <osoba>Chajrefont</osoba>, <osoba>Sokrates</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Z uczelni wybiegają w popłochu uczniowie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ PIERWSZY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Rety, ratunku!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>na dachu, podpalając</didaskalia>
<kwestia><strofa>Hej, smolna szczapo, rób swoje, żeż<pe><slowo_obce>żec</slowo_obce> --- zapalać.</pe> ogniem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>UCZEŃ PIERWSZY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Człeku, co robisz?!!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<didaskalia>rąbiąc</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co robię, czyś ślepy?</wers_cd>/
Z krokwiami budy wiodę cięte spory.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHAJREFONT</naglowek_osoba>
<didaskalia>innym oknem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Rety! A któż tam podpalił nam szkołę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ten właśnie, komu skradliście opończę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHAJREFONT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty chcesz nas zabić!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zgadłeś, kotku: chciałbym,</wers_cd></strofa>
<didaskalia>zachwiał się, potknąwszy o coś</didaskalia>
<strofa>Jeśli mnie tylko nie zawiedzie osęk/
I na łeb lecąc, nie skręcę gdzie karku!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba> wytyka głowę przez jakiś otwór.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Hej! Co ty robisz --- tam na moim dachu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>«W eterach bujam, słońca w myślach ważę».</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOKRATES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ratunku! W dymie duszę się, nieszczęśnik!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHAJREFONT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A ja, nieborak, upiekę się żywcem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WYKRĘTOWIC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co was napadło, na bogi się zrywać??/
Seleny<pt><slowo_obce>Selene</slowo_obce> --- bogini księżyca.</pt> stolce<pe><slowo_obce>stolec</slowo_obce> (daw.) --- stołek tronowy; tron.</pe> podpatrywać, łotry!!?
</strofa>

<didaskalia><osoba>Sokrates</osoba> i uczniowie wyrywają się z płonącego domu i uciekają. <osoba>Wykrętowic</osoba> i służba jego pędzi ich bijąc i wrzeszcząc.</didaskalia>

<strofa>Bij ich, kol, morduj, dla wielu powodów,/
Lecz przede wszystkim, że bogom bluźnili!</strofa></kwestia>

<didaskalia>W tej gonitwie wszyscy wypadają za scenę --- na lewo.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe> do domów odchodźcie:/
na dzisiaj wystarczy wam tańca i śpiewu!</strofa></kwestia>

</dramat_wierszowany_l>
</utwor>