- Matka: 1
- Syn: 1
- Wojna: 1
- Żołnierz: 1
Franciszka ArnsztajnowaWśród huku armat
1Wśród huku armat i dymów pożogi,
Ponad krwi bratniej nieprzebrane morze,
Na chat zwęglonych opuszczone progi
Dnia jutrzejszego wychyla się zorze
[1].
5Pobladłych matek płynie w niebo łkanie:
«Od ognia, wojny, racz nas zbawić, Panie!»
Nie blednie lękiem. Ciebie nie przeraża
Bagnet moskiewski, ani kula wraża
[3],
10I łzami twoje nie prószą źrenice.
Niewiasto polska! Tobie nie nowina
Na krew spoglądać kochanka i syna.
Ty, coś swe dzieci przez tak długie lata
Goniła myślą po tajg śnieżnych bieli,
15Ty, coś na śmierć je w murach cytadeli,
Pod knut i stryczek oddawała kata,
O matko-Polko! Pod sztandar orłowy
Dziś drogie synów błogosławisz głowy
Z iskrą zapału w bezłzawej źrenicy.
20A gdy wśród krwawej syn twój brodzi toni,
Bezczynnych bólem nie załamiesz dłoni,
Czujna i wierna staniesz na strażnicy.
Zmartwychwstającej Ojczyzny rozkazem,
Polko! Tyś żołnierz i kapłanka razem!