<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/anski-dybuk/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">An-ski, Sz.</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dybuk</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Friedman, Michał</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Judzińska, Natalia</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dwudziestolecie międzywojenne</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska z książki udostępnionej przez Fundację im. Michała Friedmana. Dofinansowano ze środków Programu Archiwistyka Społeczna Narodowego Instytutu Audiowizualnego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/anski-dybuk</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szymon Anski, Dybuk. Między dwoma światami. Legenda dramatyczna w 4 aktach, tłum. Michał Friedman, wyd. Teatr Rozmaitości, Warszawa 2003.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Creative Commons Uznanie Autorstwa - Na Tych Samych Warunkach 3.0.PL</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-01-14</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/dybuk_565_833.png</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dybuk, Agata Środa, CC BY SA</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2765</dc:relation.coverImage.source>
<coverBarColor>#000</coverBarColor>
<coverBoxPosition>none</coverBoxPosition>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/anski-dybuk.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0034-2</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/anski-dybuk.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1119-5</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/anski-dybuk.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2074-6</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/anski-dybuk.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3030-1</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/anski-dybuk.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4116-1</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  <category.legimi>Dramat</category.legimi>
</rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wspolczesny>
<abstrakt>

<akap>Dramat przedstawiający historię nieszczęśliwej miłości dwojga ludzi, Lei i zmarłego przedwcześnie Nisena.</akap>


 
<akap>Gdy ojciec kobiety planuje jej  ślub, wstępuje w nią duch kochanka --- dybuk. Od tego momentu z pomocą  rabina i jeszybotników stara się wypędzić ducha z ciała Lei, by zdążyć  przed ślubem. Jest to smutna i zaskakująca historia, w której fakty z  przeszłości odkrywane są powoli tak, by wkrótce ułożyć się w spójną  całość. Dybuk jest jednym z najbardziej znanych utworów Anskiego. Jest  też jedną z najczęściej wystawianych sztuk jidiszowych w Polsce.</akap>


</abstrakt>
<autor_utworu>Sz. An-ski</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Dybuk</nazwa_utworu>

<nota_red>









<akap>Uwspółcześnienia:</akap>




<akap>Szmuel -> Szmul, Baal-Szem -> Bal Szem, Baal-Szem-Tow -> Bal Szem Tow, Szołem -> Szolem, Mirełe -> Mirele, Iczełe -> Iczele, Wełwełe -> Welwele, Nysen -> Nisen, Symchat Tora -> Simchat Tora, Bejt-Hamikdasz  -> Beit Hamidrasz, nieprzyjacioły Twoje -> nieprzyjaciele Twoi</akap>



<akap>Poprawa błędu źródła:</akap>




<akap>zwitki pergaminy z cytatami z Tory -> zwitki pergaminu z cytatami z Tory, wrogi -> w rogi</akap>


 

<akap>Interpunkcja:</akap>




<akap>Dodano przecinek:</akap>




<akap>A mimo to, dokonał nie mniejszych czynów od rabiego z Talny i rabiego z Różan. 
Ten zaś, powolutku wyciąga ze stołu szufladę. 
I nagle, z tej szuflady wyskoczył wąż. 
Przed pierwszym ,, aż" --- Wszystkie Imiona Boga i wszystkie zaklęcia od Sześciu Dni Stworzenia, aż do końca świata, aż po kres wszystkich pokoleń. 
Przed ,,wznosi" --- Na krańcu świata, wznosi się wysoka góra, a na tej górze leży olbrzymi kamień. 
Dwukrotnie przed ,,i"--- Prosi przeto sędziów, aby sądzili Sendera wedle ustaw Świętej Tory za przelanie krwi syna Nisenowego, i dzieci syna jego, i dzieci ich dzieci aż po kres wszystkich pokoleń. 
I z upływem czasu, całkiem o nim zapomniałem.</akap>



<akap>Usunięto przecinek:</akap>




<akap>sprzed ,,i w mig" --- Prawdziwy, powiadam wam, prawdziwy wąż z Sześciu Dni Stworzenia i w mig owinął się wokół szyi bogacza. 
Dosyć Leo! 
Nie babciu! 
Sprzed ,,głuptasku" --- Nie wstydź się głuptasku, nikomu nie powiemy. 
Sprzed ,,córeczko" --- Czemu tu siedzisz córeczko?</akap>


 


<akap>Dodano kropkę:</akap>




<akap>Podobno para się kabałą.</akap>



</nota_red>
<podtytul>Między dwoma światami</podtytul>
<podtytul>Legenda dramatyczna w 4 aktach</podtytul>

<lista_osob>

<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>

<lista_osoba><osoba>REB SENDER BRYNICER</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>LEA</osoba> --- jego córka</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>FRADE</osoba> --- stara niańka</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>GITEL</osoba>, <osoba>BASIA</osoba> --- koleżanki Lei</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>MENASZE</osoba> --- narzeczony Lei</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>NACHMAN</osoba> --- jego ojciec</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>REB MENDEL</osoba> --- nauczyciel Menaszego</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>MESZULACH</osoba> --- posłaniec boży</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>REB AZRIEL Z MIROPOLA</osoba> --- cadyk, czyli świątobliwy</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>MICHAEL</osoba> --- jego gabe (administrator)</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>REB SZYMSZON</osoba> --- rabin z Miropola</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>I SĘDZIA SĄDU RELIGIJNEGO</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>II SĘDZIA SĄDU RELIGIJNEGO</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>MEIR</osoba> --- szames (posługacz) bożnicy w Brynicy</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>CHANAN</osoba>, <osoba>HENOCH</osoba>, <osoba>ASZER</osoba> --- jeszybotnicy (studenci wyższej szkoły teologicznej w Brynicy)</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>I BATLAN</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>II BATLAN</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>III BATLAN</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>I CHASYD</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>II CHASYD</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>III CHASYD</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>KOBIETA W LATACH</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>GOŚĆ WESELNY</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>GARBUS</osoba>, <osoba>KULAWY</osoba> --- żebracy</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>KULAWA</osoba>, <osoba>JEDNORĘKA</osoba>, <osoba>ŚLEPA</osoba> --- stare nędzarki</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>WYSOKA BLADA</osoba>, <osoba>KOBIETA Z DZIECKIEM NA RĘKACH</osoba> --- młode nędzarki</lista_osoba>

<akap>oraz</akap>

<lista_osoba><osoba>Chasydzi</osoba>, <osoba>jeszybotnicy</osoba>, <osoba>zamożni panowie</osoba>, <osoba>kramarze</osoba>, <osoba>goście weselni</osoba>, <osoba>żebracy</osoba>, <osoba>dzieci</osoba>.</lista_osoba>
</lista_osob>





<naglowek_akt>AKT I</naglowek_akt>

<miejsce_czas>I i II akt rozgrywają się w Brynicy, III i IV akt w Miropolu. Między I a II aktem mijają trzy miesiące, między II a III aktem --- trzy dni, między III a IV --- pół doby. Zanim kurtyna pójdzie w górę, w kompletnych ciemnościach słychać z daleka cichy, mistyczny śpiew.</miejsce_czas>

<strofa>
Za jaką sprawą i czemu/
Dusza ludzka spada/
Z najwyższych wyżyn/
W otchłań ciemną/
Bo już w upadku drga/
Wzlot duszy ku wyżynom!
</strofa>

<didaskalia>Kurtyna idzie w górę. Drewniana bożnica, bardzo stara. Czarne ściany. Belka główna oparta o dwa drewniane słupy. Ze środka belki, nad bimą<pe><slowo_obce>bima</slowo_obce> (hebr.) --- podest z pulpitem usytuowany w centralnej części synagogi.</pe>, zwisa stary, miedziany kandelabr. Stół na pochyłej nieco bimie, przykryty ciemnym obrusem. Na wyższej części frontowej ściany widać malutkie okienka kobiecej części bożnicy. Długa ławka, a przed nią długi stół zarzucony książkami. Stoją na nim dwa gliniane lichtarzyki, w których płoną kawałki woskowych świec. Wydają się być niższe od leżących książek. Z lewej strony stołu małe drzwi prowadzące do wydzielonej izby. Przy końcu ściany szafa pełna świętych ksiąg. Przy ścianie z prawej strony: Arka Przymierza. Z lewej ambona, na której pali się gruba świeca postawiona przez kogoś, kto obchodzi rocznicę śmierci bliskiego. Z obu stron Arki Przymierza dwa okna. Wzdłuż całej ściany stoją ławki, po ich przeciwnej stronie stoi duży, kaflowy piec. Przy nim ławka. Przed ławką długi stół, również zarzucony książkami. Cebrzyk do mycia rąk i ręcznik na kołku. Szerokie drzwi prowadzą na ulicę. Za drzwiami stoi skrzynia, nad nią, we wnęce pali się znicz. Blisko ambony, przy pulpicie siedzi zatopiony w księdze <osoba>Henoch</osoba>. Dokoła stołu, przy frontowej ścianie siedzi w niedbałej pozie sześciu młodych <osoba>jeszybotników</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Czytają po cichu z gemarowym, nieco sennym zaśpiewem. Przy bimie stoi pochylony <osoba>Meir</osoba>. Rozkłada woreczki z tałesami<pe><slowo_obce>tałes</slowo_obce> --- duży, prostokątny materiał nakładany do modlitwy na głowę lub ramiona, w którego rogach znajdują się frędzle (cicis).</pe> i tefilin<pe><slowo_obce>tefilin</slowo_obce> --- dwa skórzane pudełka, w których znajdują się zwitki pergaminu z cytatami z <tytul_dziela>Tory</tytul_dziela>. Nakładają je do modlitwy jedynie mężczyźni w zwykły dzień tygodnia.</pe>. Dokoła stołu, przy lewej ścianie siedzą: <osoba>I</osoba>, <osoba>II</osoba> i <osoba>III Batlan</osoba>. Oczy mają szeroko otwarte. Są w transie. Śpiewają. Na ławce przy piecu siedzi <osoba>Meszułach</osoba>. U wezgłowia ma worek. Przy szafie z książkami stoi <osoba>Chanan</osoba>, trzymając rękę na górnej półce. Jest zatopiony w myślach. W bożnicy panuje mistyczny nastrój. Po kątach snują się cienie. <osoba>Batlani</osoba> kończą śpiewać:</didaskalia>

<strofa>
Za jaką sprawą i czemu/
Dusza ludzka spada/
Z najwyższych wyżyn/
W otchłań ciemną./
Bo już w upadku drga/
Wzlot duszy ku wyżynom!
</strofa>

<didaskalia>Dłuższa przerwa. Wszyscy trzej siedzą nieporuszeni. Są rozmarzeni.</didaskalia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby opowiadał bajkę</didaskalia>
<kwestia><akap>U rabiego Dawida z Talny, oby jego zasługi były dla nas tarczą ochronną, stało złote krzesło. I wyryte były na nim takie słowa: ,,Dawid, król Izraela, żyje i trwa".</akap></kwestia>

<didaskalia>Pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>w tej samej tonacji</didaskalia>
<kwestia><akap>Rabi Israel z Różan, oby jego pamięć była błogosławiona, prowadził się jak prawdziwy monarcha. Do stołu przygrywała mu zawsze kapela z dwudziestu czterech klezmerów. A kiedy wyjeżdżał, to nie inaczej, jak tylko w zaprzęgu sześciokonnym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z zapałem</didaskalia>

<kwestia><akap>A o rabim Szmulu z Kamińska opowiadają, że chodził w złotych pantofelkach... <didask_tekst>(pełen zachwytu)</didask_tekst> W pantofelkach ze złota.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>siedzi wyprostowany, podnosi się z ławki, głębokim, spokojnym głosem, jakby z daleka</didaskalia>
<kwestia><akap>Święty rabi Zusie z Annopola przez całe swoje życie był biedakiem. Zbierał datki, chodził w chłopskiej sukmanie opasanej zwykłym sznurem. A mimo to, dokonał nie mniejszych czynów od rabiego z Talny i rabiego z Różan.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>niezadowolony</didaskalia>
<kwestia><akap>Proszę mi wybaczyć, ale mówi Pan o rzeczach, o których nie ma Pan pojęcia. Czy mówiąc o wielkości rabiego z Talny lub Różan, mamy na myśli ich bogactwa? Mało to bogaczy jest na świecie? Trzeba się domyśleć, że w złotym krześle, w kapeli klezmerów, i w złotych pantofelkach tkwi jakaś głęboka tajemnica, zawarty jest głęboki sens.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jasna sprawa! Każdy to rozumie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Kto miał oczy otwarte, ten widział. Opowiadają, że rabi z Opatowa, kiedy po raz pierwszy spotkał się z rabim z Różan, rzucił się do całowania kół jego powozu. A kiedy go spytano, co to ma znaczyć, krzyknął: ,,Głupcy! Czy nie widzicie, że to pojazd z niebios!".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zachwycony</didaskalia>
<kwestia><akap>Aj, aj, aj!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Istota rzeczy polega przecież na tym, że złote krzesło wcale nie było krzesłem, kapela nie była kapelą, a konie nie były końmi. Wszystko to było grą wyobraźni. Było odblaskiem. Było niczym ubiór, niczym futerał dla ich wielkości.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawdziwa wielkość nie potrzebuje pięknego ubioru.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mylisz się! Prawdziwa wielkość potrzebuje stosownego ubioru.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzrusza ramionami</didaskalia>
<kwestia><akap>Ich wielkość. Ich potęga! Czy można to sobie wyobrazić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Nie ma się czego dziwić ich potędze. <begin id="b1389969133378-3418084267"/><motyw id="m1389969133378-3418084267">Sąd, Bieda, Bogactwo</motyw>Słyszeliście może historię z kańczugiem<pe><slowo_obce>kańczug</slowo_obce> --- krótki bicz spleciony z rzemienia.</pe> rabiego Szmelki z Nikolsburga? Warto posłuchać. Pewnego razu przyszli do niego dwaj ludzie, aby rozsądził ich spór. Jeden był bogaczem, prawdziwym potentatem, blisko skumanym z władzą, drugi był zwykłym biedakiem. I rabi Szmelke, wyobraźcie sobie, wysłuchał obydwu stron i wydał orzeczenie na korzyść biedaka. Obraził się nasz bogacz i powiada: ,,Nie przyjmuję wyroku". Na to <slowo_obce>dictum</slowo_obce> rabi Szmelke spokojnie rzecze: ,,Nie! Zrobisz tak, jak ci każę, albowiem polecenie rabina wykonać należy bezwarunkowo". No i bogacz nie zdzierżył. Rozjuszył się i krzyknął: ,,Gwiżdżę na ciebie i na cały twój rabinat". Wtedy rabi Szmelke podniósł się na całą wysokość i ryknął: ,,W tej chwili masz się podporządkować, w przeciwnym razie sięgnę po kańczug". Bogacz rozsierdził się do reszty i zaczął przeklinać i złorzeczyć rabiemu. Ten zaś, powolutku wyciąga ze stołu szufladę. I nagle, z tej szuflady wyskoczył wąż. Prawdziwy wąż. Prawdziwy, powiadam wam, prawdziwy wąż z Sześciu Dni Stworzenia i w mig owinął się wokół szyi bogacza. No i zaczęło się. Bogacz jęczy i płacze: ,,Ratuj rabi!" krzyczy i błaga: ,,Zrobię wszystko, co każesz, ale zabierz węża". ,,Dobrze", powiada rabi, ,,Ale zapamiętaj to sobie raz na zawsze i przekaż swoim dzieciom i dzieciom swoich dzieci, że mają słuchać rabina i drżeć przed jego kańczugiem". Rzekłszy to, zdjął z jego szyi węża.<end id="e1389969133378-3418084267"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cha, cha, cha, ładny mi kańczug!</akap></kwestia>

<didaskalia>Pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>do pierwszego</didaskalia>
<kwestia><akap>Zdaje mi się, że coś tu nie tak. Rzecz może i wydarzyła się, ale nie z prawdziwym wężem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A to dlaczego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Nie mogło tak być, aby rabin Szmelke posłużył się prawdziwym wężem. Ten bowiem prawąż jest nikim innym, jeno Szatanem, <slowo_obce>Sitra Achra<pe><slowo_obce>Sitra Achra</slowo_obce> (hebr.) --- dosł. druga strona, a oznacza siły zła.</pe></slowo_obce>, odwrotną stroną Anioła. Tfu! Uchowaj nas Panie Boże.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie ma co! Rabi Szmelke wiedział chyba, co robi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>obrażony</didaskalia>
<kwestia><akap>Nic nie rozumiesz. Ja opowiadam historię, która wydarzyła się na oczach ludzi, w obliczu świadków, a ty mi powiadasz, że taka rzecz nie mogła się wydarzyć. Austriackie gadanie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Broń Boże! Sądziłem tylko, że nie ma takich zaklęć i takich bogomianów, aby można było nimi wywołać Szatana. <didask_tekst>spluwa</didask_tekst></akap>
</kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wywołać Szatana można jedynie za pomocą wielkiego, dwojako wyrażonego Imienia Boskiego, które swoim płomieniem stapia najwyższe szczyty z najgłębszymi otchłaniami.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Chanan</osoba> podnosi głowę i uważnie przysłuchuje się.</didaskalia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>niespokojnie</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie ma niebezpieczeństwa w używaniu Wielkiego Imienia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>zamyślony</didaskalia>
<kwestia><akap>Niebezpieczeństwa? Nie... Chyba, że iskra zbyt łakomie pożąda ognia, wtedy może pęknąć naczynie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W moim miasteczku mieszka pewien Bal Szem. Prawdziwy cudotwórca. Otóż za pomocą jednego bogomianu potrafi wzniecić pożar, by następnym imieniem ugasić go. Widzi rzeczy dziejące się setki mil od niego. Palcami dobywa wino ze ściany. Sam mi kiedyś opowiadał, że zna takie bogomiany, za pomocą których potrafi przywrócić życie zmarłym, stworzyć Golema<pe><slowo_obce>Golem</slowo_obce> --- postać ulepiona z gliny, w którą zostało tchnięte życie.</pe>, uczynić siebie niewidzialnym i wywoływać siły nieczyste. Nawet samego Szatana <didask_tekst>spluwa</didask_tekst> Z jego własnych ust to słyszałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>który przez cały czas stał nieruchomo i przysłuchiwał się, podchodzi do stołu, przygląda się <osoba>Meszułachowi</osoba> i <osoba>I Batlanowi</osoba>. Głosem jakby z daleka</didaskalia>
<kwestia><akap>Gdzie on?</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Meszułach</osoba> wbija wzrok w <osoba>Chanana</osoba>. Nie spuszcza go z oka.</didaskalia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdziwiony</didaskalia>
<kwestia><akap>Kto?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ów Bal Szem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A gdzieżby miał być? W moim miasteczku, o ile jeszcze żyje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Daleko stąd?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Miasteczko? Daleko, szmat drogi. Na głębokim Polesiu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A na piechotę jak długo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na piechotę? Z miesiąc, może nawet więcej. Dlaczego pytasz, chcesz do niego iść? <didask_tekst><osoba>Chanan</osoba> milczy</didask_tekst> Miasteczko zwie się Krasne, a owemu Bal Szemowi na imię Elchanan.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdziwiony, do siebie</didaskalia>
<kwestia><akap>Elchanan? Elchanan? Bóg Chanana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>do pozostałych <osoba>Batlanów</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Powiadam wam, to ci dopiero cudotwórca. Kiedyś, w biały dzień, usiłował z pomocą Wielkiego Imienia...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa mu</didaskalia>
<kwestia><akap>Dość! Nie mów mi o takich rzeczach w nocy. Zwłaszcza w Świętym Przybytku. Można jeszcze, nie daj Bóg, wyrwać się nieopatrznie z jakimś bogomianem lub zaklęciem i nieszczęście gotowe. Już takie rzeczy bywały.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Chanan</osoba> powoli wychodzi. Wszyscy potem za nim. Pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co to za młodzian?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ot, młodzian, student jesziwy.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Meir</osoba> zamyka drzwi bimy i podchodzi do stołu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wielce uczony. Geniusz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tęga głowa! Pięćset stron <tytul_dziela>Talmudu</tytul_dziela> zna na pamięć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skąd pochodzi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzieś z Litwy. Studiował w naszej jesziwie. Zasłynął jako prymus. Otrzymał nawet dyplom rabina. Nagle zniknął. Przez cały rok niemal nie pokazywał się. Chodziły słuchy, że odbywa pokutną głodówkę. Niedawno wrócił. Zgoła nie ten człowiek. Jakoś ciągle zamyślony. Od soboty do soboty pości. Odbywa kąpiele rytualne w mykwie. Mistyk. Podobno para się kabałą<pe><slowo_obce>kabała</slowo_obce> --- mistyka, ezoteryka. </pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nawet w mieście o tym mówią. Już poniektórzy zaczęli prosić go o talizmany. On jednak odmawia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto wie, co to za jeden? A nuż to jeden z tych wielkich sprawiedliwych... Kto tam wie...</akap>
<akap>A podpytywać go --- rzecz niebezpieczna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>ziewa</didaskalia>
<kwestia><akap>Późno, pora spać. <didask_tekst>do <osoba>pierwszego Batlana</osoba> z uśmiechem</didask_tekst> Szkoda, że nie ma tu naszego Bal Szema, tego, co wino ze ściany dobywa. Przydałoby się kilka kropelek dla pokrzepienia. Od rana nic w ustach nie miałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I ja przez cały dzień niemal pościłem. Nic, prócz jednego gryczanego placka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby w sekrecie, zadowolony</didaskalia>
<kwestia><akap>Poczekaj chwileczkę. Zdaje się, że wnet nadarzy nam się dobry napitek. Sender wyjechał na oględziny narzeczonego dla swojej jedynaczki. Niech tylko odbędą się zaręczyny, a nie poskąpi nam wódki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>U wa! Ja tam nie wierzę, żeby kiedyś doszło do zaręczyn. Już trzy razy wyprawiał się po narzeczonego i wrócił z niczym. To mu narzeczony nie przypadł do gustu, to rodzina nie była zbyt nobliwa, tam znów posag za mały... Nie wolno tak przebierać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Sender może sobie na to pozwolić. Bogacz, bez uroku. Jedynaczka udana. Prawdziwa piękność...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z zachwytem</didaskalia>
<kwestia><akap>Lubię Sendera. To prawdziwy chasyd, z tych miropolskich. Chasyd z biglem. Z ogniem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>chłodno</didaskalia>
<kwestia><akap>Chasyd z niego dobry. Co do tego nie ma dwóch zdań. Ale jedynaczkę mógł wydać w inny sposób.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To znaczy jak?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1389969249053-1409487537"/><motyw id="m1389969249053-1409487537">Zaręczyny</motyw>Ongiś, przed laty, gdy bogacz, i to z lepszej rodziny, miał wydać córkę za mąż, nie oglądał się za bogactwem, ani za rodowodem narzeczonego. Ważny był sam narzeczony. Udawał się do jakiejś jesziwy. Zawoził przełożonemu piękny prezent, a ten wybierał mu z grona uczniów najlepszego z najlepszych. Sender też mógł tak postąpić.<end id="e1389969249053-1409487537"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I w tutejszej uczelni znalazłby odpowiedniego kandydata.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdziwiony</didaskalia>
<kwestia><akap>Skąd wiecie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak mi się wydaje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>szybko</didaskalia>
<kwestia><akap>No, no, tylko bez złośliwości o tutejszych ludziach. Małżeństwo zawiera się z tym, kto jest od Boga przeznaczony.</akap></kwestia>

<didaskalia>Drzwi otwierają się z hałasem. Wbiega <osoba>Stara Kobieta</osoba>, która prowadzi ze sobą dwoje małych dzieci.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KOBIETA W LATACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>podbiega do Arki Przymierza, głośno zawodzi</didaskalia>
<kwestia><akap>Boże Wszechmogący! Władco Świata! Pomóż mi! <didask_tekst>jeszcze bliżej podchodzi do Arki</didask_tekst> Dzieci! Otwórzmy Arkę. Przypadniemy do Świętych Ksiąg i nie odstąpimy od nich, póki nie wypłaczemy pełnego wyzdrowienia dla waszej matki. <didask_tekst>otwiera Arkę, wsuwa głowę do wnętrza i płaczliwie zawodzi</didask_tekst> Boże Abrahama, Izaaka i Jakuba. Spójrz na moje nieszczęście. Spójrz na ból tych dzieciątek i nie zabieraj im matki w kwiecie wieku. Święte zwoje <tytul_dziela>Tory</tytul_dziela> i wy, kochane pramatki, spieszcie do Stwórcy Świata i krzyczcie. Błagajcie, proście, aby to piękne drzewko nie zostało wyrwane z korzeniami, aby młody gołąbeczek nie został wyrzucony z gniazda, aby ta cicha owieczka nie została wyrwana ze stada! <didask_tekst>histerycznie</didask_tekst> Poruszę niebo i ziemię! Nie ustąpię ani na krok, póki nie przywrócisz mi tej, która jest ozdobą mojej głowy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodzi do niej, delikatnie dotyka i cichym głosem mówi</didaskalia>
<kwestia><akap>Chano Ester, a może by tak zebrać dziesięciu Żydów i odmówić psalmy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA W LATACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyciąga głowę z Arki. Patrzy na <osoba>Meira</osoba>. Nie rozumie, co do niej mówi. Nagle powiada</didaskalia>
<kwestia><akap>Dobrze, zbierzcie dziesięciu Żydów. Niech odmawiają psalmy. Tylko prędzej, szybciej! Każda chwila jest droga. Już dwa dni, jak odjęło jej mowę, jak walczy ze śmiercią.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Już się robi! Zaraz będzie dziesiątka. <didask_tekst>prosząco</didask_tekst> Ale za fatygę trzeba im coś dać... Biedacy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA W LATACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>szuka w kieszeni</didaskalia>
<kwestia><akap>Macie tu złotówkę, ale uważajcie, żeby wszystko było jak należy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeden złoty... po trzy grosze na twarz... maluczko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA W LATACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie słysząc go</didaskalia>
<kwestia><akap>Chodźmy dzieci. Mamy jeszcze wstąpić do innych bożnic.</akap></kwestia>

<didaskalia>Szybko wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>III Batlana</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Rano była niewiasta i otworzyła Arkę dla córki, która od dwóch dni rodzi i powić nie może. Teraz przyszła kobieta, aby otworzyć Arkę dla córki, która od dwóch dni walczy ze śmiercią.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No i co z tego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>zadumany</didaskalia>
<kwestia><akap>Kiedy dusza człowieka, który jeszcze nie umarł, ma wstąpić w ciało jeszcze nie narodzone, wywiązuje się walka. Umrze chora --- to przyjdzie na świat żywe dziecko. Ozdrowieje --- urodzi się martwe...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zaskoczony</didaskalia>
<kwestia><akap>Aj, aj, aj! Jakże ślepy jest człowiek. Nie widzi, co się wokół niego dzieje!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodzi do stołu</didaskalia>
<kwestia><akap>No i Pan Bóg zesłał nam poczęstunek. Odmówimy Psalmy, wypijemy sobie na zdrowie, a On zlituje się nad chorą i uzdrowi ją.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>młodzieńców</osoba>, którzy siedzą zaspani przy stole</didaskalia>
<kwestia><akap>Chłopcy! Kto chce odmówić Psalmy? Każdy dostanie po gryczanym placku. <didask_tekst><osoba>młodzieńcy</osoba> podnoszą się ze swoich miejsc</didask_tekst> Przejdźmy do oddzielnej izby.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Trzej Batlani</osoba>, <osoba>Meir</osoba> i <osoba>młodzi jeszybotnicy</osoba> przechodzą do drugiego pokoju. Po chwili dochodzą stamtąd błagalne słowa <tytul_dziela typ="1">I Psalmu</tytul_dziela>: ,,Błogosławiony mąż". <osoba>Meszułach</osoba> pozostaje przy mniejszym stole. Siedzi przez cały czas nieporuszony. Nie spuszcza oka z Arki. Dłuższa pauza. Wchodzi <osoba>Chanan</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>bardzo zmęczony. Zamyślony. Porusza się jakby bez celu. Zbliża się do Arki. Spostrzega, że jest otwarta. Staje zdumiony</didaskalia>
<kwestia><akap>Arka otwarta? Któż ją otworzył? Dla kogo rozwarła się o północy? <didask_tekst>zagląda do wnętrza</didask_tekst> Zwoje <tytul_dziela>Tory</tytul_dziela>... Przytulone do siebie, nieruchome, milczące... A w nich ukryte są wszystkie tajemnice i wszystkie znaki. Wszystkie Imiona Boga i wszystkie zaklęcia od Sześciu Dni Stworzenia, aż do końca świata, aż po kres wszystkich pokoleń. I tak trudno jest dojść do jednej choćby tajemnicy, do jednego choćby znaku. Zaiste trudno. <didask_tekst>liczy księgi <tytul_dziela>Tory</tytul_dziela></didask_tekst> Jedna, dwie, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć ksiąg. Liczba słowa <slowo_obce>Emet</slowo_obce>, czyli Prawda. A w każdej z nich cztery drzewce rodalne --- cztery drzewa żywota. Dziewięć razy cztery to 36. Nie ma godziny, bym nie natknął się na tę liczbę. A co oznacza, tego nie wiem. Czuję tylko, że w niej zawarta jest cała tajemnica, 36 to liczba zawarta w imieniu Lea.... trzy razy 36 to Chanan. Lea oznacza również <slowo_obce>lo Haszem</slowo_obce>, nie Bóg... nie przez Boga <didask_tekst>drży</didask_tekst> Co za straszna myśl i jak mnie pociąga...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>podnosi głowę i spogląda na <osoba>Chanana</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Chananie. Ciągle chodzisz zamyślony...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwraca się od Arki, powoli podchodzi do <osoba>Henocha</osoba> zamyślony</didaskalia>
<kwestia><akap>Tajemnic i znaków bez liku, bez kresu... a prostej drogi nie widać... <didask_tekst>mała pauza</didask_tekst> Miasteczko zwie się Krasne... Bal Szem Elchanan.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co ty mówisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby przebudził się</didaskalia>
<kwestia><akap>Ja? Nic! Zamyśliłem się.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>kiwa głową</didaskalia>
<kwestia><akap>Zanadto pogrążyłeś w mistyce Kabały. Odkąd powróciłeś, nie wziąłeś księgi do ręki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie rozumiejąc</didaskalia>
<kwestia><akap>Księgi do ręki nie wziąłem? Jakiej Księgi nie wziąłem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Też mi pytanie. <tytul_dziela>Gemary<pe><slowo_obce>Gemara</slowo_obce> --- zbiór rabinicznych objaśnień kodeksu prawa obyczajowego.</pe></tytul_dziela>, rzecz jasna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>jeszcze się nie ocknął</didaskalia>
<kwestia><akap><tytul_dziela>Gemary</tytul_dziela>, powiadasz? Do ręki nie wziąłem? <tytul_dziela>Gemara</tytul_dziela> jest sucha i zimna. Inne pisma <tytul_dziela>Talmudu</tytul_dziela> są również zimne i suche. <didask_tekst>nagle ożywia się</didask_tekst> Pod ziemią istnieje taki sam świat, jak na powierzchni.</akap>

<akap>I tam są pola i lasy, morza i pustynie, miasta i wsie. Tam na polach i pustyniach szaleją burze. Po morzach płyną wielkie okręty. W gęstych lasach panuje odwieczny strach. I biją tam pioruny i walą gromy. Jednej tylko rzeczy tam nie ma. Nie ma wysokiego nieba, skąd by się rozjaśniały ogniste błyskawice, skąd by promieniowało słońce świetliste. Taka też jest <tytul_dziela>Gemara</tytul_dziela>. Jest głęboka, wielka i wspaniała. Przykuwa jednak do ziemi. Nie pozwala wznieść się ku wyżynom. <didask_tekst>w ekstazie</didask_tekst> A Kabała? Podnosi człowieka do wyższych chramów. Otwiera przed jego oczyma wszystkie niebiosa, wiedzie prosto do raju, do Pardesu, do Nieskończoności. Uchyla rąbek Wielkiej Zasłony. <didask_tekst>słabnie</didask_tekst> Brak mi sił. Serce mdleje...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>bardzo poważnie</didaskalia>
<kwestia><akap>Wszystko to prawda. Zapominasz jednak, że płomienne porywy ku wyżynom kryją w sobie największe niebezpieczeństwo. Łatwo można runąć w otchłań. <tytul_dziela>Gemara</tytul_dziela> wznosi duszę ku wyżynom, ale z wolna, niczym wierny strażnik, który oka nie zmruży, czuwa nad człowiekiem. Obejmuje go niby żelaznym pancerzem i nie pozwala zboczyć z prostej drogi. Ani w prawo, ani w lewo. A Kabała? Pamiętasz chyba ów fragment z <tytul_dziela>Gemary</tytul_dziela> <didask_tekst>intonuje</didask_tekst>: ,,Czterech weszło do Pardesu --- Ogrodu Pańskiego: Ben Azaj, Ben Zoma, Acher i rabi Akiba. Ben Azaj wejrzał i skonał. Ben Zoma wejrzał i zmysły postradał. Acher wejrzał i podciął w sobie kwiat wiary. Jeden tylko rabi Akiba wszedł i wyszedł bez szwanku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie strasz mnie nimi. Nie wiemy, jak i z jakimi zamiarami weszli. A może potknęli się, bo szli jeno obejrzeć, z ciekawości, a nie dla udoskonalenia duszy. Toć wiemy, że po nich poszli inni: święty Ari i święty Bal Szem Tow i nic im się nie stało.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z nimi się mierzysz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wcale nie. Ja idę własną drogą!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jaka jest ta twoja droga?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty tego nie zrozumiesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zrozumiem. Moja dusza też rwie się ku wyżynom.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1389969361961-2482537323"/><motyw id="m1389969361961-2482537323">Grzech</motyw>Powołaniem cadyków jest oczyszczanie dusz ludzkich. Mają zerwać z nich powłokę grzechu, ten czerep rubaszny, i przywrócić je do świetlanego Praźródła. Zadanie to trudne, gdyż ,,grzech czyha u bram"<pe><slowo_obce>,,grzech czyha u bram"</slowo_obce> --- cytat z <tytul_dziela>Bereszit</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Księga Rodzaju</tytul_dziela>) 4, 7.</pe>. Oczyszczę jedną duszę i natychmiast pojawia się następna, jeszcze bardziej grzechem splamiona. Doprowadzę jedno pokolenie do skruchy, a wnet przychodzi na to miejsce następne, jeszcze bardziej harde i jeszcze bardziej krnąbrne. A pokolenia stają się coraz słabsze i grzech coraz silniejszy. A cadyków, a mężów sprawiedliwych coraz mniej.<end id="e1389969361961-2482537323"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż zatem wedle ciebie należy czynić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>cicho, ale pewnie</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie należy walczyć z grzechem. Trzeba go przetworzyć, zamienić w dobro. Tak, jak złotnik uszlachetnia w ogniu złoto, tak, jak rolnik odsiewa ziarno od plew, tak należy oczyścić grzech z jego nieczystości, by została tylko świętość.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Świętość w grzechu? Jak to możliwe?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszystko, co Bóg stworzył, ma w sobie iskrę świętości.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie Bóg stworzył grzech, jeno Szatan!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A kto stworzył Szatana? Także Bóg. Szatan --- to odwrotna strona Boga, a skoro jest stroną Boga, musi zawierać w sobie świętość.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstrząśnięty</didaskalia>
<kwestia><akap>Świętość w Szatanie! Nie! Nie mogę! Nie pojmuję! Daj mi pomyśleć!</akap></kwestia>

<didaskalia>chwyta się za głowę i opiera ją o pulpit</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodzi, nachyla się nad nim, drżącym głosem</didaskalia>
<kwestia><akap><begin id="b1389969386284-2387046277"/><motyw id="m1389969386284-2387046277">Grzech</motyw>Jaki grzech jest najcięższy? Jaki grzech najtrudniej pokonać? Żądzę --- pożądanie kobiety. Czyż nie tak?<end id="e1389969386284-2387046277"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie podnosząc głowy</didaskalia>
<kwestia><akap>Tak...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A gdy grzech ten przepalić w wielkim ogniu, największa nieczystość zamienia się w największą świętość. Powstaje wtedy <tytul_dziela>Pieśń nad Pieśniami</tytul_dziela> --- <tytul_dziela>Szir Haszirim</tytul_dziela>.</akap>

<didaskalia>wyprostowuje się i głosem pełnym ekstazy i zachwytu zaczyna śpiewać</didaskalia>

<poezja_cyt><strofa>,,O jakże piękna jesteś moja przyjaciółko, jakże piękna./
Twoje oczy są jak gołębie spoza twojej zasłony./
Twoje włosy są jak stado kóz,/
Które schodzą z gór Gileadu./
Twoje zęby są jak stado owiec,/
Które wyszły z kąpieli ---/
Wszystkie one są bliźniętami/
I nie ma między nimi niepłodnej..."</strofa></poezja_cyt>
</kwestia>

<didaskalia>Z drugiego pokoju wychodzi <osoba>Meir</osoba>. Słychać ciche pukanie do drzwi. Otwierają się niepewnie. Wchodzi <osoba>Lea</osoba> trzymając za rękę <osoba>Frade</osoba>. Za nimi <osoba>Gitel</osoba>. Zatrzymują się w drzwiach.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdziwiony ich widokiem. Przymilnym głosem</didaskalia>
<kwestia><akap>Kogo ja widzę? Córka reb Sendera? Lejka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zawstydzona</didaskalia>
<kwestia><akap>Pan pamięta, pan obiecał mi kiedyś pokazać stare, haftowane zasłonki zdobiące Arkę...</akap></kwestia>

<didaskalia>Na dźwięk jej słów <osoba>Chanan</osoba> przerywa swój śpiew. Szeroko otwartymi oczyma patrzy na <osoba>Leę</osoba>. To patrzy na nią, to zamyka oczy w ekstazie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pokaż jej, Meirku, zasłonki. Pokaż jej te najstarsze i najładniejsze. Lea obiecała sama wyhaftować taką zasłonkę na rocznicę śmierci matki. Wyhaftuje ją najlepszym złotem na najlepszym aksamicie. Zgodnie z najstarszym zwyczajem wyhaftuje lwy i orły. A kiedy zawieszą ją nad Arką, czysta dusza jej matki będzie się radowała w raju.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Lea</osoba> rozgląda się niepewnie dokoła. Spostrzega <osoba>Chanana</osoba>. Spuszcza oczy. Jest pełna napięcia.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z największą przyjemnością. A jakże? Jakże inaczej? Już się robi! Pokażę najładniejsze i najstarsze.</akap></kwestia>

<didaskalia>Podchodzi do skrzyni stojącej przy drzwiach wyjściowych i wyciąga stamtąd zasłonki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>chwyta <osoba>Leę</osoba> za rękę</didaskalia>
<kwestia><akap>Lejko, nie boisz się przebywać nocą w bożnicy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nigdy w nocy nie byłam w bożnicy... chyba, że w święto Simchat Tora<pe><slowo_obce>Simchat Tora</slowo_obce> --- Radość Tory, święto obchodzone zaraz po święcie Sukkot.</pe>. Wtedy jednak palą się wszystkie światła. Wtedy panuje tam radość i wesele, a teraz... jak tu smutno... Jakże smutno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Córeczki moje! W bożnicy powinno być smutno. O północy przychodzą tu na modły zmarli, zostawiają po sobie smutek...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Babciu! Nie mów o zmarłych. Boję się!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie słuchając jej</didaskalia>
<kwestia><akap>O świcie każdego dnia Wszechmogący płacze nad zburzoną Świątynią Jerozolimską i wtedy jego święte łzy wpadają do bożnic. Dlatego ściany w starych bożnicach są zapłakane. Nie wolno ich bielić wapnem. Kiedy je się bieli, gniewają się i miotają kamienie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakże stara jest ta bożnica. Z zewnątrz tego nie widać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stara. Bardzo stara, córeczko! Powiadają nawet, że odnaleziono ją całkowicie zbudowaną pod ziemią. Ileż tu było zniszczeń. Ileż to razy miasto płonęło, a ona pozostała nietknięta. Pewnego razu ogień ogarnął jej dach. Wtedy nadleciały gołębie. Niezliczone chmary gołębi. Skrzydełkami zaczęły wymachiwać nad ogniem i ugasiły pożar...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie słuchając jej. Jakby do siebie</didaskalia>
<kwestia><akap>Jak tu smutno i jak przyjemnie! Nie chcę stąd wychodzić. Chce mi się przypaść do tych zapłakanych ścian, objąć je i spytać: dlaczegoście takie smutne, takie zamyślone, takie ciche i takie zatroskane? Chciałabym... sama nie wiem czego, ale serce mi pęka z nadmiaru czułości i litości...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>wnosi na bimę zasłonki. Rozkłada jedną</didaskalia>
<kwestia><akap>Ta jest chyba najstarsza. Ponad dwieście lat. Zawiesza się ją tylko w święto Pesach.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>zachwycona</didaskalia>
<kwestia><akap><begin id="b1389969456498-3161010890"/><motyw id="m1389969456498-3161010890">Bogactwo</motyw>Popatrz, Leo, co za przepych! Na twardym, brązowym aksamicie wyhaftowane są grubym złotem dwa lwy. Trzymają w łapach Tarczę Dawida. Po bokach dwa drzewa, na nich gołębie! Dziś już nie uświadczysz takiego aksamitu. Nie ma takiego złota<end id="e1389969456498-3161010890"/>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jest też w niej smutek serdeczny i tkliwość.</akap></kwestia>

<didaskalia>Głaszcze ją i całuje.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>chwyta <osoba>Leę</osoba> za rękę, cicho</didaskalia>
<kwestia><akap>Popatrz, Lejko. Tam stoi jakiś młodzieniec i nie spuszcza z ciebie oka. Dziwnie jakoś patrzy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>jeszcze bardziej spuszcza oczy</didaskalia>
<kwestia><akap>To jeszybotnik, student jesziwy... Chanan... jadał w naszym domu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Patrzy na ciebie tak, jakby chciał cię wzrokiem przywołać. Widać, że chce do ciebie podejść, ale nie ma odwagi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chciałabym wiedzieć, dlaczego jest taki blady i smutny. Z pewnością był chory...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wcale nie jest smutny. Oczy mu się świecą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zawsze mu się świecą. Takie ma oczy. A kiedy rozmawia ze mną, dech mu zapiera. I mnie też... Nie wypada, żeby dziewczyna rozmawiała z obcym młodzieńcem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Meira</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Pozwoliłbyś nam, Meirku, pocałować te święte czystości. Bo jakże inaczej? Być z wizytą u Boga i nie pocałować jego świętych ksiąg?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ proszę. Bardzo proszę. Podejdźcie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Idzie naprzód, <osoba>Gitel</osoba> prowadzi <osoba>Fradę</osoba>, za nimi <osoba>Lea</osoba>. <osoba>Meir</osoba> wyjmuje zwój Tory i podaje <osoba>Fradzie</osoba> do ucałowania.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przechodząc koło <osoba>Chanana</osoba>, staje na chwilę, cicho</didaskalia>
<kwestia><akap>Dobry wieczór, Chananie... już pan wrócił?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z zapartym tchem</didaskalia>
<kwestia><akap>Tak...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chodź, Lejko, ucałuj świętości! <didask_tekst><osoba>Lea</osoba> pochodzi do Arki, <osoba>Meir</osoba> podaje jej zwój Tory. <osoba>Lea</osoba> przypada doń wargami. Całuje je namiętnie</didask_tekst> Wystarczy, córeczko. Rzeczy Przenajświętszych nie wolno długo całować. Są przecież wypisane czarnym ogniem na białym ogniu! <didask_tekst>raptem ogarnięta strachem</didask_tekst>. Ojej, jak późno! Chodźcie córeczki do domu. Chodźmy prędzej.</akap></kwestia>

<didaskalia>Szybko wychodzą. <osoba>Meir</osoba> zamyka Arkę i wychodzi za nimi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>przez chwilę stoi z zamkniętymi oczyma. Kontynuuje przerwany śpiew <tytul_dziela typ="1">Pieśni nad Pieśniami</tytul_dziela></didaskalia>
<kwestia><poezja_cyt><strofa>
,,Twoje wargi są jak wstążka purpurowa,/
Twoja mowa pełna wdzięku./
Twoje skronie jak rozkrojone jabłko granatu/
Spoza twojej zasłony."
</strofa></poezja_cyt></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>podnosi głowę i patrzy na <osoba>Chanana</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Chananie, co śpiewasz? <didask_tekst><osoba>Chanan</osoba> milknie, otwiera oczy</didask_tekst> Twoje pejsy są mokre. Czyżbyś znowu kąpał się w mykwie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy w chwili zanurzenia wymawiasz jeden z bogomianów? Czy wgłębiasz się w sens Kabały według <tytul_dziela>Księgi Razyela</tytul_dziela>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I nie boisz się?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I pościsz od soboty do soboty? I nie jest ci ciężko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ciężej mi jeść w sobotę, niż pościć przez cały tydzień. Straciłem ochotę do jedzenia.</akap></kwestia>

<didaskalia>Pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>łagodnie</didaskalia>
<kwestia><akap>W imię czego to robisz? Co chcesz przez to osiągnąć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby do siebie</didaskalia>
<kwestia><akap>Chcę... Pragnę posiąść jasny, klarowny i skrzący się diament... Roztopić go we łzach i wchłonąć w duszę... Chcę dotrzeć do płomieni trzeciej sfery niebiańskiej, osiągnąć trzeci szczebel, któremu na imię <slowo_obce>Tiferet</slowo_obce>, Blask... Chcę... <didask_tekst>raptem zaniepokojony</didask_tekst> Tak! Muszę jeszcze zdobyć dwie beczki złotych dukatów... dla tego, co tylko dukaty potrafi liczyć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdumiony</didaskalia>
<kwestia><akap>Więc o to chodzi? Uważaj, Chanan! Strzeż się, wszedłeś na śliską drogę. Świętymi mocami tego wszystkiego nie osiągniesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>patrzy na niego śmiało</didaskalia>
<kwestia><akap>A jeśli nie świętymi! To co! A jeśli nie świętymi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HENOCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerażony</didaskalia>
<kwestia><akap>Boję się z tobą rozmawiać. Lękam się nawet stać obok ciebie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Szybko wychodzi. <osoba>Chanan</osoba> stoi nieporuszony, jest pewny siebie. Od ulicy wchodzi <osoba>Meir</osoba>, a z osobnej izby <osoba>I Batlan</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Odmówiłem osiemnaście Psalmów i powiedziałem sobie: dość. A co? Miałem za złotówkę cały psałterz odmówić? I gadaj tu z nimi. Oni jak zaczęli, tak i skończyć nie mogą.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wbiega zakłopotany <osoba>Aszer</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ASZER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dopiero co spotkałem krawca Barucha. Przybył z Klimówki, gdzie Sender spotkał się z rodzicami narzeczonego i opowiada, że nie doszli do ładu. Sender domagał się od nich utrzymania młodych przez dziesięć lat, a ci zgadzali się tylko na pięć. No i rozeszli się.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Już po raz czwarty!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To ci zmartwienie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>I Batlana</osoba> z uśmiechem</didaskalia>
<kwestia><akap>Samiście powiedzieli, że małżeństwo zawiera się z tym, który jest przeznaczony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyprostowuje się. Z najwyższym przejęciem</didaskalia>
<kwestia><akap>Znowu zwyciężyłem! <didask_tekst>bez sił opada na ławkę. Na twarzy uśmiech szczęścia</didask_tekst></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyjmuje ze swego worka latarkę</didaskalia>
<kwestia><akap>Czas ruszyć w drogę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czego wam tak śpieszno?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przeciem posłaniec. Panowie przekazują sobie za moim pośrednictwem ważne wiadomości i osobliwe sprawy. Muszę więc spieszyć. Czas nie do mnie należy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaczekalibyście chociaż do świtu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Do świtu daleko, a droga długa. O północy wyruszę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na dworze ciemno, że oko wykol.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z moją latarką nie zabłądzę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Z osobnego pokoju wychodzą <osoba>II</osoba> i <osoba>III Batlan</osoba> oraz <osoba>jeszybotnicy</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Mazl tow!<pe><slowo_obce>Mazl tow!</slowo_obce> --- szczęścia, gratulacje.</pe></slowo_obce> Pomyślności! Oby Bóg wrócił chorej zdrowie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oby. Amen.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oddalę się teraz kupić za złotówkę gorzałki i placków.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Już naszykowałem. <didask_tekst>wyjmuje butelkę</didask_tekst> Wyjdźmy do przedsionka, tam wypijemy Lechaim.</akap></kwestia>

<didaskalia>Drzwi otwierają się na oścież. Wchodzi <osoba>Sender</osoba> w rozpiętym chałacie. Czapka siedzi wysoko na głowie. Jest wesoły. Za nim trzech do czterech Żydów.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MEIR i BATLANI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O! Reb Sender! Witajcie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przejeżdżałem właśnie mimo bożnicy i myślę sobie: ,,Warto by zobaczyć, co porabiają tam nasi przyjaciele". <didask_tekst>zauważa butelkę u <osoba>Meira</osoba></didask_tekst> Sądziłem, że ślęczą nad księgami, albo rozprawiają o wzniosłych rzeczach. A ci tu szykują się do wypitki. Cha! Cha! Prawdziwi chasydzi miropolscy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pozwoli pan, reb Sender, z nami po kropelce.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Głupcze! Sam postawię sznapsa i to jeszcze jakiego. Możecie mi powinszować. W szczęśliwej godzinie zaręczyłem córkę.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Chanan</osoba> wstrząśnięty wieścią zrywa się z miejsca.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Mazeł-tow!</slowo_obce> Wszystkiego najlepszego!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A nam dopiero co powiedziano, żeście nie doszli do ładu z ojcem narzeczonego, i że cała sprawa spełzła na niczym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bardzo się tym zmartwiliśmy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niechybnie spełzłaby na niczym, ale w ostatniej chwili ojciec narzeczonego przystał na warunki i spisaliśmy akt zaręczynowy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1389969576368-3531559490"/><motyw id="m1389969576368-3531559490">Zaręczyny</motyw>Zaręczyny? Zaręczyny? Jak to? Jak to może być? <didask_tekst>w wielkiej rozpaczy</didask_tekst> Więc nie pomogły posty, ni kąpiele oczyszczające, ni bogomiany, ni umartwienia ciała! Wszystko na nic? I co teraz? Jaką drogą teraz pójść? Jakich jeszcze użyć mocy?<end id="e1389969576368-3531559490"/> <didask_tekst>chwyta się za serce, wyprostowuje się. Twarz promienieje</didask_tekst> A-a-a... Przede mną otwiera się tajemnica wielkiego dwoiście wyrażonego Imienia Pańskiego. Widzę ją. Ja... ja... ja... zwyciężyłem. <didask_tekst>pada</didask_tekst></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>otwiera latarkę</didaskalia>
<kwestia><akap>Świeca wypaliła się. Trzeba zapalić nową.</akap></kwestia>

<didaskalia>Długa pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Meir! Czemu tu tak ciemno? Zapal świecę!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Meir</osoba> zapala świecę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodzi do <osoba>Sendera</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Doszliście do ładu z ojcem narzeczonego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>patrzy na niego ze zdumieniem. Jest nieco przestraszony</didaskalia>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bywa, że rodzice młodych zbyt wiele sobie obiecują, a potem nie dotrzymują słowa. Czasami dochodzi nawet do Sądu Tory. Trzeba uważać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>przestraszony, do <osoba>Meira</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Co to za człowiek? Nie znam go.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nietutejszy. Jakiś posłaniec.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czego chce ode mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mam pojęcia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>uspokaja się</didaskalia>
<kwestia><akap>Aszer! Skocz do mnie do domu i powiedz, by przygotowano coś do wypicia, jakieś konfitury i dobrą zakąskę. Ale szybko, na jednej nodze. <didask_tekst><osoba>Aszer</osoba> wybiega</didask_tekst> A tymczasem sobie pogwarzymy. Może ktoś zna jakieś nowe powiedzonko naszego rabiego, jakiś cud, jakąś nową przypowieść. Każde jego słówko jest droższe od złota.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Meira</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Schowaj butelkę. Przyda się na jutro.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Meir</osoba> chowa ją.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>

<kwestia><akap><begin id="b1389969618033-794503872"/><motyw id="m1389969618033-794503872">Bogactwo</motyw>Opowiem wam jedną z jego przypowieści. Pewnego razu przyszedł do naszego rabiego chasyd. Był to człek bogaty, ale okrutnie skąpy. Wziął go rabi za rękę, doprowadził do okna i powiada: ,,Popatrz". Bogacz spojrzał przez szybę na ulicę. Pyta go rabi: ,,Co widzisz?". Na to on: ,,Widzę ludzi". Bierze go rabi znowu za rękę, doprowadza do lustra i powiada: ,,Spójrz! A co teraz widzisz?". A ten odpowiada: ,,Widzę siebie". Wówczas rabi: ,,Słuchaj, a zrozumiesz. W oknie jest szkło i w lustrze szkło, z tą różnicą, że nieco posrebrzane. A skoro pojawia się srebro, to przestaje się dostrzegać ludzi, a widzi tylko samego siebie".<end id="e1389969618033-794503872"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O! O! O! Znakomite!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Święte słowa!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Meszułacha</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Co? Do mnie pijecie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Broń Boże!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zdałoby się coś zaśpiewać. do <osoba>III Batlana</osoba> Podaj melodię naszego rabiego.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>III Batlan</osoba> zaczyna nucić mistyczną, chasydzką melodię. Wszyscy wtórują.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się ze swego miejsca</didaskalia>
<kwestia><akap><begin id="b1389969677559-2891045853"/><motyw id="m1389969677559-2891045853">Taniec</motyw>A teraz w tan. Teraz w pląs. Jak to? Sender wydaje swoją jedynaczkę, a my nie mielibyśmy zatańczyć? Nie bylibyśmy chyba miropolskimi chasydami! <didask_tekst><osoba>Sender</osoba>, <osoba>trzej Batlani</osoba> i <osoba>Meir</osoba> zakładają sobie nawzajem ręce na ramiona tworząc koło, śpiewają monotonną, mistyczną melodię i kręcą się w miejscu. <osoba>Sender</osoba> wyrywa się z koła i wesołym głosem</didask_tekst> A teraz zatańczmy coś wesołego. Wszyscy do mnie!<end id="e1389969677559-2891045853"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chłopcy! Chłopcy! Wszyscy do nas! <didask_tekst>kilku chłopców podchodzi</didask_tekst> Henoch! Chanan! Gdzie się podziewacie! W tan! W radosny tan!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>nieco zmieszany</didaskalia>
<kwestia><akap>A, a! Chanan! Mój Chananek przecież tu jest. Gdzie się podziewa? Gdzie jest? Dajcie go tu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>zauważa <osoba>Chanana</osoba> na podłodze</didaskalia>
<kwestia><akap>A ten ci śpi na podłodze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Obudź go! Zbudź go!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>budzi go, przerażony</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie reaguje!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy podchodzą do leżącego, nachylają się, budzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>I BATLAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>krzyk przerażenia</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie żyje!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z ręki wypadła mu <tytul_dziela>księga  Razyel</tytul_dziela>.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy są wstrząśnięci.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Padł rażony przez moce nieziemskie.</akap></kwestia>





<naglowek_akt>AKT II</naglowek_akt>

<didaskalia>Plac w Brynicy. Po lewej stronie stara drewniana bożnica zbudowana w stylu dawnej architektury. Przed bożnicą, nieco z boku, pagórek ze starym, kamiennym nagrobkiem. Na nim wyryty jest napis: ,,Tu pochowani są święci i czyści oblubieńcy, którzy ponieśli śmierć męczeńską za wiarę. Rok 5408 --- czyli 1648. Oby dusze ich włączone zostały do związku wieczystego życia". Za bożnicą --- uliczka, kilka małych domków, które zlewają się z dekoracją. Po prawej stronie stoi dom <osoba>Sendera</osoba>. Jest to spory, drewniany budynek z gankiem. Za domem szeroka brama wiodąca na podwórze. Dalej uliczka, szereg kramów, które również zlewają się z dekoracją. Za kramami, na prawo karczma, duży dworski ogród i pałac dziedzica. Szeroka droga prowadzi w dół, ku rzece. Po drugiej stronie rzeki, na wysokim jej brzegu rozciąga się cmentarz. Na lewo --- most, nad rzeką młyn, bliżej łaźnia oraz przytułek dla biedaków. W tle gęsty las.</didaskalia>

<didaskalia>Otwarta na oścież brama wiodąca na podwórze <osoba>Sendera</osoba>. Na podwórku ustawione są stoły aż do placu. Stoły są zastawione. Siedzą przy nich żebracy, kaleki, starcy i dzieci. Wszyscy jedzą łapczywie. Służba wynosi z domu i podaje do stołu półmiski pełne potraw i kosze pełne chleba.</didaskalia>

<didaskalia>Przed kramami i domkami siedzą kobiety i robią na drutach pończochy, nie spuszczają oka z domu <osoba>Sendera</osoba>. <osoba>Solidni mężowi</osoba>e i <osoba>młodzieńcy</osoba> wychodzą z bożnicy, niosąc woreczki, w których są tałesy i tefilin.</didaskalia>

<didaskalia>Część rozchodzi się do domów i do sklepów, część pozostaje na placu tworząc grupki. Z podwórka <osoba>Sendera</osoba> dochodzą dźwięki muzyki tanecznej i gwar. Wieczór. Na środku ulicy, przed bożnicą stoi <osoba>gość weselny</osoba>. Jest to Żyd w latach, ubrany w atłasową żupicę<pe><slowo_obce>żupica</slowo_obce> --- krótki płaszcz do jazdy konnej.</pe>. Ręce założył za sznur opasujący biodra. Obok niego <osoba>II Batlan</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOŚĆ</naglowek_osoba>
<didaskalia>ogląda bożnicę</didaskalia>
<kwestia><akap>Jest coś wzniosłego w waszej bożnicy. Jest okazała i piękna, a światłość boża na niej spoczywa. Chyba bardzo stara?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, bardzo stara. Najstarsi ludzie opowiadają, że nawet ich dziadkowie nie wiedzieli, kiedy ją zbudowano.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOŚĆ</naglowek_osoba>
<didaskalia>zauważył nagrobek</didaskalia>

<kwestia><akap>A to co? <didask_tekst>podchodzi i czyta</didask_tekst> ,,Tu pochowani są święci i czyści oblubieńcy, którzy ponieśli śmierć męczeńską za wiarę. Rok 5408 --- czyli 1648". Młodzi narzeczeni zginęli za wiarę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1389969704221-1164829476"/><motyw id="m1389969704221-1164829476">Zbrodnia</motyw>Kiedy okrutny Chameluk, oby imię jego zostało wymazane, napadł ze swoimi kozakami na miasto i wyrżnął połowę Żydów, zamordował także młodą parę idącą właśnie do ślubu. Pochowano ją w miejscu, w którym zginęli. Oboje w jednym grobie. Od tego czasu grób ten zwą świętą mogiłką... <didask_tekst>cicho, jakby w tajemnicy</didask_tekst> I za każdym razem, gdy rabin udziela ślubu, rozlegają się z mogiły westchnienia...<end id="e1389969704221-1164829476"/></akap>
<akap>A u nas od dawna przyjął się zwyczaj, że po zaślubinach tańczą wokół tej mogiły, aby uradować pogrzebanych tam oblubieńców.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Piękny zwyczaj!</akap></kwestia>

<didaskalia>Z podwórza <osoba>Sendera</osoba> wychodzi <osoba>Meir</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>gorączkowo</didaskalia>
<kwestia><akap>No, i uczta dla biedaków! Od kiedy żyję, jeszcze takiej nie widziałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie dziwota, Sender wydaje przecież jedynaczkę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>z zapałem</didaskalia>
<kwestia><akap>Każdy dostaje kawał ryby, potem pieczyste, a na dodatek cymes. A przed samą ucztą poczęstowano wszystkich wódką i piernikiem. To musi kosztować krocie. Wprost trudno sobie to wyobrazić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II BATLAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Sender wie, co robi. Z jednym proszonym gościem można się nie liczyć. Najwyżej obrazi się. Jeśli jednak zlekceważy się biedaków, może być źle. Nigdy przecież nie można wiedzieć, kto ukrywa się w łachmanach biedaka: może to być zwykły żebrak, a może zupełnie ktoś inny. Na przykład ktoś z trzydziestu sześciu sprawiedliwych.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A dlaczego nie prorok Eliasz? On przecież zawsze objawia się w postaci żebraka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trzeba być ostrożnym w postępowaniu nie tylko z ubogimi. Dotyczy się to każdego człowieka. Nigdy nie wiadomo kim jest i kim był w poprzednim wcieleniu, i w jakim celu przyszedł na świat.</akap></kwestia>

<didaskalia>Z uliczki po lewej stronie wychodzi <osoba>Meszułach</osoba> z workiem na plecach. <osoba>Meir</osoba> ujrzawszy go, podchodzi do niego.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Szołem-alejchem!</slowo_obce> Pokój wam! Znowu do nas przyszliście?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Znowu mnie do was posłano.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przyszliście w porę. Akurat na wesele bogaczy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O tym weselu głośno w okolicy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Może gdzie po drodze spotkaliście rodzinę i pana młodego. Spóźnili się.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Narzeczony zjawi się w porę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Podchodzi do bożnicy. <osoba>Gość</osoba>, <osoba>II Batlan</osoba> oraz <osoba>Meir</osoba> wchodzą na podwórze. Za stołami ukazuje się <osoba>Lea</osoba>, ubrana w ślubną suknię. Tańczy po kolei z <osoba>żebraczkami</osoba>. Pozostałe <osoba>żebraczki</osoba> zbliżają się do niej. Te, które skończyły tańczyć, wychodzą na plac i tworzą koło.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KOBIETA Z DZIECKIEM</naglowek_osoba>
<didaskalia>zadowolona</didaskalia>
<kwestia><akap>Tańczyłam z panną młodą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KULAWA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja też. Objęłam ją i tańczyłam. Hi! Hi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GARBATY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1389969755614-3927350711"/><motyw id="m1389969755614-3927350711">Taniec</motyw>Czemuż to panna młoda tańczy tylko z kobietami? Ja bym też chciał ją objąć i pokręcić się. He! He! He!<end id="e1389969755614-3927350711"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KILKU ŻEBRAKÓW</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>He! He! He!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Frade</osoba>, <osoba>Gitel</osoba>, <osoba>Basia</osoba> wychodzą z izby na ganek.</didaskalia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>niespokojnie</didaskalia>
<kwestia><akap>Oj, niedobrze! Leinka wciąż jeszcze tańczy z żebraczkami. Dostanie zawrotu głowy. Córeczki moje, przyprowadźcie ją tutaj.</akap></kwestia>

<didaskalia>Siada na stołku. <osoba>Gitel</osoba> i <osoba>Basia</osoba> podchodzą do <osoba>Lei</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dosyć Leo! Wystarczy. Chodź.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Główka cię rozboli.</akap></kwestia>

<didaskalia>Biorą ją za ręce i chcą odprowadzić.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STARA NĘDZARKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>krąży wokół <osoba>Lei</osoba> z błagalnym, płaczliwym wrzaskiem</didaskalia>
<kwestia><akap>Jeszcześ ze mną nie tańczyła! Czym ja gorsza od innych? Już godzinę czekam, a ona nic. Puśćcie mnie. Po Elce kolej na mnie. Z kulawą Jachną dziesięć razy obróciła, a ze mną ani razu. W niczym nie mam szczęścia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MEIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodzi z podwórza, staje na stołku. Głośno niczym marszelik-wodzirej, śpiewa</didaskalia>
<kwestia>
<poezja_cyt><strofa>,,Nasz pan weselny Sender rzekł:/
Dziś do mnie wstęp ma każdy człek,/
Kto w progach moich stanie,/
Dziesięć groszy wnet dostanie."</strofa></poezja_cyt>
</kwestia>


<naglowek_osoba>ŻEBRACY</naglowek_osoba>
<didaskalia>biegną szybko do dworu, popychając się nawzajem i krzyczą</didaskalia>
<kwestia><akap>Dziesięć groszy! Dziesięć groszy!</akap></kwestia>

<didaskalia>Plac pustoszeje. Pozostaje na nim tylko <osoba>Lea</osoba>, <osoba>Gitel</osoba>, <osoba>Basia</osoba> i <osoba>ociemniała staruszka</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ŚLEPA</naglowek_osoba>
<didaskalia>chwyta <osoba>Leę</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Nie potrzebuję jałmużny. Chcę tylko, żebyś zatańczyła ze mną. Choćby raz. Czterdzieści lat, jak nie tańczyłam. Ojej, jak potrafiłam za młodu tańczyć. To był taniec. <didask_tekst><osoba>Lea</osoba> obejmuje <osoba>staruszkę</osoba> i wykonuje kilka obrotów. Ta nie puszcza jej, prosi</didask_tekst> Jeszcze! Jeszcze! <didask_tekst>obracają się znowu, <osoba>staruszka</osoba> z zapartym tchem, histerycznie</didask_tekst> Jeszcze! Jeszcze raz!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Gitel</osoba> siłą odprowadza <osoba>starą</osoba> na podwórze, wraca i razem z <osoba>Basią</osoba> wyprowadzają <osoba>Leę</osoba> na ganek i ustawiają na krześle. Służba zabiera stoły i zamyka bramę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Leinko, jesteś blada jak ściana! Jesteś zmęczona?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z zamkniętymi oczami, z głową odrzuconą do tyłu, mówi jakby przez sen</didaskalia>
<kwestia><akap>Otoczyły mnie, objęły, przyciskały się do mnie. Wyciągały do mnie swoje zimne, kościste palce. W głowie mi się kręciło. W sercu miałam słabość. A potem ktoś uniósł mnie w górę i poniósł daleko, daleko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przestraszona</didaskalia>
<kwestia><akap>Leinko! Zobacz, jak ci pomięły i poplamiły sukienkę, co teraz będzie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>jak przedtem</didaskalia>
<kwestia><akap><begin id="b1389969805319-2276313039"/><motyw id="m1389969805319-2276313039">Duch</motyw>Jeśli pannę młodą zostawia się samą w dzień ślubu, zjawiają się duchy i unoszą ją daleko...<end id="e1389969805319-2276313039"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerażona</didaskalia>
<kwestia><akap>Co ty mówisz, Leo? Złych duchów nie wolno nazywać po imieniu. Siedzą zaczajone we wszystkich kątach, norach i szczelinach. Wszystko widzą, wszystko słyszą i tylko czekają, aż ktoś wymówi ich plugawe imię. Wtedy z miejsca wyskakują i rzucają się na człowieka. Tfu! Tfu! Tfu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>otwiera oczy</didaskalia>
<kwestia><akap>To nie są złe duchy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wolno im ufać. Jeśli okażesz im zaufanie, rozbisurmanią się i zaczną swawolić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>stanowczo</didaskalia>
<kwestia><akap>Babuniu! Nie złe duchy nas otaczają, jeno dusze ludzi, którzy zmarli przedwcześnie. Właśnie przyglądają się i przysłuchują wszystkiemu, co robimy i co mówimy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bóg z tobą, córeczko! Co ty wygadujesz? Dusze? Jakie dusze? Czyste, jasne dusze ulatują do nieba i znajdują odpocznienie w świetlanym raju edeńskim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1389969838281-1171260810"/><motyw id="m1389969838281-1171260810">Miłość, Śmierć</motyw>Nie, babuniu! One są z nami. <didask_tekst>innym głosem</didask_tekst> Człowiek rodzi się przecież na długie, długie życie. A gdy umiera przed czasem, to gdzie podziewa się jego nie przeżyte do końca życie? Jego radość i jego cierpienie? Jego myśli, których z braku czasu nie zdążył przemyśleć, jego czyny, których nie zdążył spełnić? Gdzie wszystko się podziewa? Gdzie? <didask_tekst>zamyślona</didask_tekst> Żył sobie młodzieniec, a duszę miał wzniosłą i umysł głęboki. Miał przed sobą długie życie. I nagle, w jednej chwili urwała się nić jego życia. I przyszli obcy ludzie i pochowali go w obcej ziemi. <didask_tekst>rozpaczliwie</didask_tekst> Gdzież więc podziewa się reszta jego życia? Co się stało z jego słowami, które zamilkły, z jego modłami, które zostały przerwane? Babciu, gdy zgaśnie świeca, zapala się ją na nowo i wtedy pali się dalej, aż do końca. Jakże więc może zagasnąć na wieki nie wypalona świeca ludzkiego żywota? Nie może tak być!<end id="e1389969838281-1171260810"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>kiwa głową</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie wolno, córeczko, dopuszczać takich myśli. Bóg wie, co czyni. Tylko my jesteśmy ciemni i nic nie wiemy.</akap></kwestia>

<didaskalia>Niepostrzeżenie zjawia się <osoba>Meszułach</osoba> i zatrzymuje się w tyle za nimi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie słuchając jej, stanowczo</didaskalia>
<kwestia><akap><begin id="b1389969890136-3353891234"/><motyw id="m1389969890136-3353891234">Duch, Ślub</motyw>Nie babciu! Życie człowieka nie przepada. Jeśli ktoś umiera przed czasem, jego dusza wraca na ziemię, aby przeżyć swoje dni. Aby dokończyć niespełnionego dzieła, aby przeżyć i odczuć nie zaznane radości i cierpienia. <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Babciu, powiedziałaś, że o północy przychodzą do bożnicy zmarli, aby się modlić. Przychodzą właśnie po to, aby dokończyć modlitw, których nie zdążyli odmówić. <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Moja matka zmarła w młodym wieku. Nie zdążyła przeżyć tego, co jej było przeznaczone. Dlatego pójdę dziś na cmentarz i poproszę ją, aby wraz z ojcem powiodła mnie pod baldachim ślubny. A ona przyjdzie i zatańczy ze mną... I tak się dzieje ze wszystkimi duszami, które przed czasem zeszły z tego świata. Są wśród nas, ale my ich nie widzimy, my ich nie czujemy. <didask_tekst>cicho</didask_tekst> Babciu, jeśli ktoś bardzo, bardzo pragnie, może je zobaczyć. Może usłyszeć ich głos i odgadnąć ich myśli... Ja to wiem. <didask_tekst>pauza, pokazuje na mogiłę</didask_tekst> Ta święta mogiła... pamiętam ją od dziecka, znam tę świętą parę, która leży w niej pochowana. Wiele razy widziałam ją we śnie i na jawie. Jest mi bliska, bardzo bliska... <didask_tekst>zamyślona</didask_tekst> W blasku młodości i piękności szli oblubieńcy do ślubu. Otwierało się przed nimi długie i wspaniałe życie. I nagle podbiegli okrutni ludzie z toporami i młodzi oblubieńcy zostali zamordowani. Pochowali ich we wspólnej mogile, aby nic i nikt już ich nie rozłączył. I zawsze, gdy tylko odbywa się wesele i ludzie tańczą dokoła ich mogiły, oblubieńcy wychodzą z niej i radują się szczęściem młodych. <didask_tekst>Podchodzi do mogiły. <osoba>Frade</osoba>, <osoba>Gitel</osoba> i <osoba>Basia</osoba> podążają za nią. Wyciąga ręce, głośno</didask_tekst> Święci oblubieńcy! Zapraszam was na moje wesele. Przyjdźcie i stańcie obok mnie pod baldachimem.<end id="e1389969890136-3353891234"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Rozlega się wesoły marsz klezmerów. Z piersi <osoba>Lei</osoba> wydziera się okrzyk strachu. O mało nie pada.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>podtrzymuje ją</didaskalia>
<kwestia><akap>Czegoś się przestraszyła? To zapewne pan młody przybył i przy wjeździe do miasta powitano go muzyką.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>podniecona</didaskalia>
<kwestia><akap>Pobiegnę cichcem, by go obejrzeć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I ja też. Powiem ci potem, jaki jest. Chcesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>kiwa głową</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wstydzi się! Nie wstydź się głuptasku, nikomu nie powiemy.</akap></kwestia>

<didaskalia>Szybko odchodzą. <osoba>Lea</osoba> i <osoba>Frade</osoba> wracają na ganek.</didaskalia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Narzeczona zawsze prosi swoje przyjaciółki, aby cichcem obejrzały pana młodego i powiedziały jej, jaki jest, blondyn czy brunecik.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodzi bliżej</didaskalia>
<kwestia><akap>Oblubienico!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>drży i odwraca się</didaskalia>
<kwestia><akap>Czego pan chce?</akap></kwestia>

<didaskalia>Uważnie mu się przygląda.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dusze zmarłych wracają na ziemię, ale nie jako duchy bez ciała. Są takie dusze, które nim osiągną oczyszczenie, muszą przejść przez kilka ciał. <didask_tekst><osoba>Lea</osoba> coraz uważniej go słucha</didask_tekst> Grzeszne dusze w swojej wędrówce wstępują często w ciała zwierząt, ptaków, ryb, a nawet roślin. Same nie mogą się oczyścić. Muszą czekać, aż zjawi się mąż sprawiedliwy --- prawdziwy cadyk, który je wyzwoli i oczyści. I są również takie dusze, które wstępują w nowo narodzone ciało i same poprzez własne czyny oczyszczają się.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>drżąc</didaskalia>
<kwestia><akap>Mówcie! Mówcie dalej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I są również błędne dusze, które nie mogąc znaleźć odpoczynku, wstępują w obce, żywe ciało jako <wyroznienie>DYBUK</wyroznienie> i w ten sposób osiągają swoje oczyszczenie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Znika. <osoba>Lea</osoba> pozostaje pod silnym wrażeniem. Z domu wychodzi <osoba>Sender</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu tu siedzisz córeczko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bawiła ubogich podczas uczty. Tańczyła z nimi i zmęczyła się, a teraz odpoczywa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bawić ubogich to zbożny uczynek. <didask_tekst>patrzy w niebo</didask_tekst> Już późno. Rodzice i pan młody już przyjechali. Jesteście gotowe?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Lea powinna jeszcze pójść na cmentarz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idź córeczko, idź na grób matki. <didask_tekst>wzdycha</didask_tekst> Wypłacz się i zaproś matkę na wesele. Powiedz jej, że razem z nią poprowadzimy naszą jedynaczkę do ślubu. Powiedz jej, że wypełniłem wszystko, o co mnie przed śmiercią prosiła. Całe moje życie poświęciłem tobie. Wychowałem cię na uczciwą, porządną Żydówkę. A teraz wydaję cię za uczonego, bogobojnego i dobrze urodzonego młodzieńca. <didask_tekst>wyciera łzy i opuszcza głowę. Wraca do domu</didask_tekst></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Babciu, czy mogę oprócz matki zaprosić na wesele również innych?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tylko najbliższych krewnych. Zaprosisz dziadka Efraima, ciotkę Mirelę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chciałabym zaprosić kogoś spoza rodziny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wolno, córeczko. Jeśli zaprosisz obcego, obrażą się pozostali zmarli. Mogliby ci jeszcze wyrządzić krzywdę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>On... nieobcy... w naszym domu był jak własny syn.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>cicho, przestraszona</didaskalia>
<kwestia><akap>Córeczko, boję się! Mówią, że zmarł śmiercią gwałtowną! <didask_tekst><osoba>Lea</osoba> cicho popłakuje</didask_tekst> No, nie płacz, nie płacz. Zaproś go. Biorę na siebie ten grzech. <didask_tekst>przypomina sobie</didask_tekst> Ale nie wiem, gdzie jego grób, a pytać nie wypada...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wiem, gdzie jest.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdziwiona</didaskalia>
<kwestia><akap>Skąd wiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widziałam we śnie jego grób. <didask_tekst>przymyka oczy, zamyślona</didask_tekst> I jego też widziałam. Opowiedział mi wszystko o sobie... i błagał, bym go zaprosiła na wesele.</akap></kwestia>

<didaskalia>Przybiegają <osoba>Gitel</osoba> i <osoba>Basia</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GITEL i BASIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>razem, podniecone</didaskalia>
<kwestia><akap>Widziałyśmy go. Widziałyśmy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstrząśnięta</didaskalia>
<kwestia><akap>Kogo widziałyście?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Narzeczonego! Brunecik! Czarniutki!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wcale nie! Blondynek! Bielusieńki!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chodź! Popatrzymy jeszcze na niego! <didask_tekst>szybko odchodzą</didask_tekst></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Babciu! Chodźmy na cmentarz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>smutno</didaskalia>
<kwestia><akap>Chodź, córeczko.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Lea</osoba> wkłada na ramiona czarny szal i wraz z <osoba>Fradą</osoba> podąża uliczką na prawo. Przez chwilę scena jest pusta. Słychać muzykę. Z lewej uliczki wychodzą: <osoba>Nachman</osoba>, <osoba>reb Mendel</osoba> i <osoba>Menasze</osoba> --- mały, chudy młodzieniaszek, nieco przerażony, o dużych oczach pełnych zdumienia. Za nimi <osoba>rodzice i powinowaci</osoba> ubrani świątecznie. <osoba>Sender</osoba> wychodzi im naprzeciw.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>podaje rękę <osoba>Nachmanowi</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap><slowo_obce>Szolem alejchem!</slowo_obce> Witajcie! Niech będzie błogosławiony przybysz. <didask_tekst>wymieniają pocałunki. <osoba>Sender</osoba> wita się z <osoba>Menaszem</osoba>, całują się. Wita pozostałych</didask_tekst> Jaką mieliście drogę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NACHMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ciężką. Zboczyliśmy ze szlaku i przez dłuższy czas błądziliśmy w polu. Potem wpakowaliśmy się w bagno i o mało co nie utonęliśmy. Ledwo udało nam się uratować. Już myślałem, że nieczyste siły maczały w tym palce, ale dzięki Bogu, zdążyliśmy na czas.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zapewne jesteście znużeni. Chcecie chyba odpocząć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NACHMAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie ma czasu na odpoczynek. Mamy jeszcze sporo spraw do omówienia, sprawę wzajemnych zobowiązań, posagu, prezentów ślubnych. Opłacenie rabina, kantora, orkiestry...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zgoda! Jak najbardziej!</akap></kwestia>

<didaskalia>Bierze go pod ramię i zaczynają chodzić tam i z powrotem po placu, rozmawiają cicho.</didaskalia>


<naglowek_osoba>REB MENDEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Menaszego</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Pamiętaj, że przy stole masz siedzieć cicho, oczy spuścić i nie ruszać się z miejsca. A natychmiast po wieczerzy, gdy tylko badchen zawoła: ,,A teraz Pan Młody wygłosi kazanie" --- masz wstać, wejść na stołek i zacząć przemówienie. Masz mówić głośno i śpiewnie. Im głośniej będziesz mówił, tym lepiej! I nie wstydź się! Słyszysz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MENASZE</naglowek_osoba>
<didaskalia>mechanicznie</didaskalia>
<kwestia><akap>Słyszę. <didask_tekst>cicho</didask_tekst> Rabi, boję się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REB MENDEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>przestraszony</didaskalia>
<kwestia><akap>Czego więc się boisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MENASZE</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wielkim żalem</didaskalia>
<kwestia><akap>Sam nie wiem... Jak tylko wyjechałem z domu, ogarnął mnie strach. Obce mi są miejscowości, przez które przejeżdżaliśmy. Nigdy nie widziałem tylu obcych ludzi... dreszcze mnie przejmują, gdy patrzą na mnie... boję się ich wzroku. <didask_tekst>drży</didask_tekst> Rebe! Przed niczym tak nie drżę, jak przed wzrokiem obcego człowieka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REB MENDEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Odczynię ci urok.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MENASZE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rebe! Chciałbym zostać sam, zaszyć się w kąt, a tu otaczają mnie ze wszystkich stron obcy ludzie. Muszę z nimi rozmawiać, odpowiadać na ich pytania... czuję się, jakby mnie prowadzili na szafot. <didask_tekst>z lękiem</didask_tekst> Rebe! A najbardziej boję się jej... tej dziewicy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>REB MENDEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Weź się w garść! Pokonaj strach, bo gotów jesteś, uchowaj Boże, zapomnieć przemówienia. Chodź, wstąpimy do gospody i tam jeszcze raz powtórzymy.</akap></kwestia>

<didaskalia>Idą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MENASZE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zauważa przed sobą świętą mogiłę, przejmuje go dreszcz, chwyta <osoba>Reb Mendla</osoba> za rękę</didaskalia>
<kwestia><akap>Rebe, co to jest? Grób pośrodku ulicy?</akap></kwestia>


<didaskalia>Zatrzymują się. W milczeniu odczytują napis na nagrobku. Po chwili kierują się w stronę uliczki. <osoba>Sender</osoba>, <osoba>Nachman</osoba> i rodzice pana młodego wchodzą do dworu. Z podwórza wychodzą jeden po drugim, <osoba>ubodzy</osoba> z torbami na plecach i kijami w ręku. W ciszy i smutku przechodzą przez plac i znikają w uliczce. Niektórzy zatrzymują się na chwilę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WYSOKA BLADA KOBIETA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No i skończyła się nasza uczta, jakby jej wcale nie było.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KULAWA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mówili, że dadzą po talerzu rosołu i nie dali.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GARBATA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chałki dali tylko kęs...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KULAWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Taki bogacz! A niech go choroba... nie mógł ci to dać każdemu po bułce?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSOKA BLADA KOBIETA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mógłby dać po kawałku kury na łeb. Nie ma co! Dla lepszych gości miał i kury, i gęsi, i tuczone indyki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚLEPA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszystko jedno... po śmierci wszystko dostanie się robakom. Tak! Tak!</akap></kwestia>



<didaskalia>Powoli odchodzą. Scena na chwilę pustoszeje. <osoba>Meszułach</osoba> przechodzi powolnym krokiem przez scenę. Wchodzi do bożnicy. Robi się ciemnawo. <osoba>Kupcy</osoba> zamykają sklepy, odchodzą. W bożnicy i w domu Sendera zapalają się światła. Na ganek wchodzą <osoba>Sender</osoba>, <osoba>Gitel</osoba> i <osoba>Basia</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>niespokojnie</didaskalia>
<kwestia><akap>Gdzie jest Lea? Gdzie Frade? Dlaczego nie wracają z cmentarza? Oby im się nic złego nie stało.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GITEL, BASIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyjdziemy im naprzeciw.</akap></kwestia>

<didaskalia>Z uliczki na lewo spiesznie wychodzą <osoba>Frade</osoba> i <osoba>Lea</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prędzej, prędzej, dziewczynki! Ojej! Spóźniłyśmy się! Czemuż cię posłuchałam? Boję się, żeby nas jakieś nieszczęście nie spotkało.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No! Wreszcie są! Czemuście się tak spóźniły?</akap></kwestia>

<didaskalia>Z dworu wychodzą <osoba>kobiety</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KOBIETY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Poprowadźcie pannę młodą. Niech zapali świece!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wprowadzają <osoba>Leę</osoba> do domu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>cicho do <osoba>Gitli</osoba> i <osoba>Basi</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Zemdlała. Ledwom ją ocuciła. Jeszcze teraz drży.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszak pości, nie dziw, że osłabła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GITEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy bardzo płakała na grobie matki?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>macha ręką</didaskalia>
<kwestia><akap>Lepiej nie pytaj, co się tam działo... Cała jestem w dreszczach!</akap></kwestia>

<didaskalia>Koło drzwi ustawiają krzesło. Wyprowadzają i usadzają <osoba>Leę</osoba>. Z uliczki po lewej stronie wychodzą: <osoba>Nachman</osoba>, <osoba>Menasze</osoba>, <osoba>reb Mendel</osoba>, <osoba>rodzice i powinowaci narzeczonego</osoba>. <osoba>Menasze</osoba> trzyma w obu rękach chustę i zbliża się do <osoba>Lei</osoba>, aby zakryć jej twarz. Z bożnicy wychodzi <osoba>Meszułach</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa chustę z twarzy, zrywa się z krzesła, odpycha <osoba>Menaszego</osoba> i krzyczy</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie ty jesteś moim oblubieńcem!</akap></kwestia>

<didaskalia>Zamęt, wszyscy otaczają <osoba>Leę</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SEDNER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Córeczko! Córeczko! Leo! Co się z tobą dzieje?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyrywa się, podbiega do mogiły, rozpościera ręce</didaskalia>
<kwestia><akap>Święci oblubieńcy, ochrońcie mnie! Ratujcie mnie!</akap>
<didaskalia>Pada, podbiegają do niej, podnoszą. Ona rozgląda się niesamowitym wzrokiem i krzyczy nie swoim głosem, lecz męskim.</didaskalia>

<akap>A-a-a! Pochowaliście mnie, a ja wróciłem do mojej przeznaczonej i nigdy jej nie opuszczę!</akap>

<didaskalia><osoba>Nachman</osoba> podchodzi do <osoba>Lei</osoba>. Ona krzyczy mu w twarz.</didaskalia>

<akap>Chameluk!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NACHMAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>drżący</didaskalia>
<kwestia><akap>Zwariowała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W oblubienicę wstąpił dybuk.</akap></kwestia>

<didaskalia>Straszny zamęt.</didaskalia>






<naglowek_akt>AKT III</naglowek_akt>

<didaskalia>W Miropolu, w domu <osoba>rabiego Azriela</osoba>. Duży pokój, z prawej strony drzwi prowadzące do pokoi wewnętrznych. W środku ściany frontowej drzwi od ulicy. Po obu stronach drzwi ustawione są ławy bożniczne. W ścianie --- okna. Z lewej strony, wzdłuż całej prawie ściany szeroki stół pokryty białym obrusem. Na stole poukładane w kupki małe kromki chały. U frontu stołu fotel. Za wewnętrznymi drzwiami przy prawej ścianie mała Arka Święta i pulpit. Naprzeciw mały stół, kanapa, kilka krzeseł.</didaskalia>

<didaskalia>Sobota wieczorem, po modlitwie. W pokoju --- <osoba>chasydzi</osoba>. <osoba>Gabe-Michael</osoba> stoi przy stole i rozkłada kromki chały. Obok Arki siedzi <osoba>Meszułach</osoba>. Otacza go <osoba>grono chasydów</osoba>. <osoba>Kilku chasydów</osoba> siedzi osobno. Zaglądają do ksiąg. <osoba>I</osoba> i <osoba>II Chasyd</osoba> stoją na środku pokoju przy małym stole. Z pozostałych pokoi dochodzi śpiew: ,,Boże Abrahama, Izaaka i Jakuba..."</didaskalia>


<naglowek_osoba>I CHASYD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przybysz opowiada jakieś przedziwne historie... Aż ciarki przechodzą... strach słuchać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II CHASYD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I CHASYD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kryją się w nich głębokie i niepojęte tajemnice... Coś z mistycznej szkoły Nachmana z Bracławia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II CHASYD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skoro starsi chasydzi słuchają, to chyba nie ma powodu do obaw.</akap></kwestia>

<didaskalia>Podchodzą do grupy wokół <osoba>Meszułacha</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>III CHASYD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Opowiedzcie jeszcze coś!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Już późno. Mało czasu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IV CHASYD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Opowiedzcie. Rabi i tak prędko nie przyjdzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>opowiada</didaskalia>
<kwestia><akap>Na krańcu świata, wznosi się wysoka góra, a na tej górze leży olbrzymi kamień. I z tego kamienia tryska czyste źródło. Na drugim krańcu świata bije serce świata, albowiem każda rzecz na świecie ma swoje serce, zaś cały świat posiada jedno wielkie serce. A serce świata nie spuszcza oka z czystego źródła. Nie może nasycić się jego widokiem. Tęskni i pożąda... wyrywa się w swoim pragnieniu do owego czystego źródła. Nie może jednak uczynić najmniejszego kroku w jego kierunku. Albowiem, gdy tylko ruszy się ze swego miejsca, traci z oczu wierzchołek góry, a razem z nim czyste źródło. A gdyby serce świata przez małą choćby chwilę nie widziało czystego źródła, utraciłoby ono swoją siłę żywotną.</akap>
<akap>A wraz z tym rozpoczęłoby się obumieranie świata. A czyste źródło nie posiada własnego czasu. Żyje czasem podarowanym mu przez serce świata. A serce daje mu tylko jeden dzień. I kiedy dzień dobiega końca, czyste źródło zanosi pieśń ku sercu świata. I serce świata odwzajemnia się czystemu źródłu pieśnią. I śpiew ich płynie po całym świecie. I z pieśni tej promienne snują się nici. I snują się te nici od jednego serca do drugiego i do serc wszystkich rzeczy tego świata. I jest na świecie mąż sprawiedliwy i szlachetny, który chodzi i zbiera z serc te jasne, promienne nici i przędzie z nich czas. I kiedy uprzędzie jeden dzień życia, oddaje go sercu świata, a ono ofiarowuje go czystemu źródłu. I tak żyje ono jeszcze jeden dzień...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III CHASYD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rabi idzie!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy milkną, wstają. W drzwiach po prawej stronie ukazuje się <osoba>rabi Azriel</osoba>, wiekowy starzec w białej żupicy i sztrajmlu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodzi powoli, zmęczony i zamyślony, do stołu. Ciężko opada na fotel. <osoba>Michael</osoba> staje po jego prawej ręce. <osoba>Chasydzi</osoba> zajmują miejsca dokoła stołu, Starsi siadają na ławkach, młodsi stoją za nimi. <osoba>Michael</osoba> rozdziela chałę <osoba>chasydom</osoba>. <osoba>Rebe Azriel</osoba> unosi głowę i cichym, drżącym głosem zaczyna śpiewać</didaskalia>
<kwestia><strofa>
,,Oto uczta Dawida, króla Mesjasza"/
/<slowo_obce>Da hi seudata de Dawid małka mesziche</slowo_obce>//
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy powtarzają, odmawiają błogosławieństwo nad chlebem, zaczynają cicho śpiewać melodię bez słów, smutną i mistyczną. Pauza. <osoba>Rabi Azriel</osoba> wzdycha głęboko --- opiera głowę na rękach w głębokiej zadumie. Panuje trwożna cisza. <osoba>Rabi Azriel</osoba> podnosi głowę i mówi drżącym, cichym głosem.</didaskalia>

<kwestia><akap>Opowiadają o Świętym Bal Szemie, oby jego zasługi były nam poczytane. <didask_tekst>(pauza)</didask_tekst> Pewnego razu zjawili się w Międzybożu Niemiaszki, tacy kuglarze, co to pokazują na ulicy różne sztuczki. Otóż przeciągnęli ponad rzeką linę i jeden z nich chodził po niej. I zleciało się całe miasteczko nad rzekę, aby przyjrzeć się temu dziwowisku. I przyszedł także święty Bal Szem Tow. Wraz z innymi stał i przypatrywał się człowiekowi, który chodził po linie. I zdumieli się niepomiernie jego uczniowie. I zapytali go, co to ma znaczyć, że ich Mistrz poświęca tyle uwagi kuglarskim sztuczkom. I odpowiedział im: ,,Chciałem zobaczyć, jak człowiek przechodzi nad głęboką przepaścią. Patrzyłem i pomyślałem: Gdyby człowiek tyle pracował nad swoją duszą, ile ów nad ciałem --- ponad jakimi to głębokimi przepaściami mogłaby jego dusza bezpiecznie przejść w swojej drodze po cieniutkiej nici życia!".</akap></kwestia>

<didaskalia>Głębokie westchnienie. Cisza. <osoba>Chasydzi</osoba> z zachwytem przyglądają się sobie nawzajem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>I CHASYD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wzniosłość nad wzniosłościami!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II CHASYD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cud nad cudem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>III CHASYD</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nektar nad nektarami!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>cicho do <osoba>Michaela</osoba>, który nachyla się ku niemu</didaskalia>
<kwestia><akap>Ktoś obcy jest tutaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>rozgląda się</didaskalia>
<kwestia><akap>To jakiś posłaniec. Zdaje się, kabalista<pe><slowo_obce>kabalista</slowo_obce> --- znawca kabały.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z jakim posłaniem przybył do nas?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem. Czy mam go wyprosić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Broń Boże. Przeciwnie. Przybyszowi należy się szacunek. Podaj mu krzesło.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Michael</osoba> nieco zdziwiony. Podaje <osoba>Meszułachowi</osoba> krzesło. Nikt tego nie zauważa. <osoba>Rabi Azriel</osoba> spojrzeniem daje znać jednemu z <osoba>chasydów</osoba>. Ten intonuje mistyczną melodię bez stów. Pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Świat Boży jest wielki i święty. Najświętszym krajem na świecie jest <slowo_obce>Erec-Israel</slowo_obce>. Najświętsze miasto w <slowo_obce>Erec-Israel</slowo_obce> to Jerozolima. A w Jerozolimie najświętszym miejscem była świątynia Pańska <slowo_obce>Beit Hamidrasz<pe><slowo_obce>Beit Hamidrasz</slowo_obce> (hebr. <slowo_obce>beit hamidrasz</slowo_obce>, także: <slowo_obce>bet ha-midrasz</slowo_obce>, <slowo_obce>bet midrasz</slowo_obce>, <slowo_obce>besmedresz</slowo_obce>) --- dosł. dom nauki; pomieszczenie przeznaczone do studiów talmudycznych dla chłopców i dorosłych mężczyzn, zaopatrzone w bibliotekę; także miejsce modlitw (była w nim arka na <tytul_dziela>Torę</tytul_dziela>) oraz noclegownia.</pe></slowo_obce>. A w <slowo_obce>Beit Hamidraszu</slowo_obce> najświętszym ze wszystkiego było <slowo_obce>Sanctissimum</slowo_obce> --- <slowo_obce>Kodesz Hakodoszim</slowo_obce>. <didask_tekst>mała pauza</didask_tekst> Jest na świecie siedemdziesiąt narodów. Najświętszy z nich to lud Izraela. W Izraelu najświętszy jest ród Lewitów. W rodzie Lewitów najświętsi są kapłani --- <slowo_obce>kohanim</slowo_obce>. Spośród kapłanów najświętszy jest Arcykapłan --- <slowo_obce>Hakohen-Hagadol</slowo_obce>. <didask_tekst>mała pauza</didask_tekst> Rok ma 354 dni. Z nich uroczyste są dni świąt. Wyżej od wszystkich świąt stoi świętość Soboty. Pośród Sobót najświętszy jest Sądny Dzień --- Sobota-Sobót. <didask_tekst>mała pauza</didask_tekst> Na świecie jest siedemdziesiąt języków. Najświętszy z nich to język hebrajski. Najświętsza w tym języku jest <tytul_dziela>Tora</tytul_dziela>, a w <tytul_dziela>Torze</tytul_dziela> najświętsze to Dziesięcioro Przykazań. W nich najświętszym jest <slowo_obce>Szem-Hawaja</slowo_obce> --- Imię-Bytu --- Imię Boga, niewymawialne imię Jehowa. <didask_tekst>mała pauza</didask_tekst> I raz w roku, o określonej godzinie, spotykały się z sobą owe cztery Najświętsze Świętości. <begin id="b1389970097938-2461074554"/><motyw id="m1389970097938-2461074554">Święto</motyw>Działo się to w Jom Kipur w Sądny Dzień, gdy Arcykapłan wchodził do <slowo_obce>Sanctissimum</slowo_obce> i wymawiał Imię Boże. A że godzina ta była przenajświętsza i zarazem straszna, kryła w sobie niebezpieczeństwa zarówno dla Arcykapłana, jak i dla Ludu Izraela. Gdyby bowiem w owej chwili, uchowaj Boże, do głowy Arcykapłana, wkradła się grzeszna myśl lub pokusa, świat uległby zagładzie. <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Każde miejsce, z którego człowiek podnosi swój wzrok ku niebu jest przenajświętsze.<end id="e1389970097938-2461074554"/> Każdy człowiek, którego Pan Bóg stworzył na obraz i podobieństwo, jest Arcykapłanem. Każdy dzień w życiu człowieka jest Sądnym Dniem i każde słowo szczerze i nabożnie przez niego wypowiedziane jest Imieniem Boga --- <slowo_obce>Szem-Hawaja</slowo_obce>. I dlatego też każdy grzech i każda krzywda, którą człowiek wyrządza przynosi zagładę światu. <didask_tekst>drżącym głosem</didask_tekst> Dusza człowieka poprzez wielkie cierpienie i męki, poprzez różne wcielenia i wędrówki wyrywa się, niczym dziecię do piersi matki, do swego źródła, do Tronu Chwały. Zdarza się jednak, że gdy dusza osiągnie już najwyższe szczyty, nagle zmaga ją Szatan i dusza ulega, i spada.</akap>

<akap><begin id="b1389970124935-624808732"/><motyw id="m1389970124935-624808732">Dusza</motyw>A im wyższy był jej wzlot, tym głębszy jest jej upadek. A kiedy taka dusza upada, ginie cały świat. I robi się ciemno we wszystkich świątyniach i rozlega się płacz we wszystkich dziesięciu sferach niebiańskich. <didask_tekst>pauza, jakby się ocknął</didask_tekst> Dzieci! Dzisiaj skrócimy nieco pożegnanie Soboty.<end id="e1389970124935-624808732"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy, oprócz <osoba>Michaela</osoba>, po cichu wychodzą. Są pod wrażeniem tego, co usłyszeli --- mała pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodzi do stołu, niepewnie</didaskalia>
<kwestia><akap>Rabi!</akap>
<didaskalia><osoba>Azriel</osoba> patrzy na niego, jest smutny i zmęczony.</didaskalia>
<akap>Przyszedł Sender z Brynicy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby powtarzał za nim</didaskalia>
<kwestia><akap>Sender z Brynicy... wiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Spotkało go wielkie nieszczęście. W jego córkę wstąpił dybuk, chroń nas Panie Boże.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wstąpił dybuk... wiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przyprowadził ją do was...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby do siebie</didaskalia>
<kwestia><akap>Do mnie? Do mnie? Jak mógł przyjść do mnie, skoro mego ,,Ja" wcale tu nie ma.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rabi, do was spieszy cały świat.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cały świat... ślepy świat... ślepe owce za ślepym pasterzem... Gdyby nie byli ślepi, poszliby nie do mnie, lecz do Niego, do Tego, który jeden jest mocen.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rabi, wy jesteście jego wysłannikiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak mówią ludzie, a ja nie jestem tego pewny... czterdzieści lat jak piastuję tutaj funkcję rabiego i do dziś nie jestem pewien, czym wysłannik Boga... Są chwile, kiedy czuję, że jestem bliski Wszechmogącemu. Wtedy nie dręczą mnie wątpliwości. Wtedy czuję w sobie siłę, czuję, że mam władzę nad niebiosami. Zdarzają się jednak chwile, kiedy tracę swoją pewność i wtedy jestem mały i słaby, niczym dziecko bezradne. Wtedy mnie samemu potrzebna jest pomoc...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rabi, przypominam sobie, jak pewnego razu przyszliście do mnie o północy z prośbą, abym z wami odmawiał psalmy. Myśmy wtedy przez całą noc modlili się i płakali.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To było ongiś. Teraz czuję się gorzej <didask_tekst>drżącym głosem</didask_tekst> Czego chcą ode mnie? Stary jestem i słaby. Ciało łaknie odpoczynku, dusza pragnie samotności. A do mnie ciągną tłumy ludzi ze swoimi cierpieniami, żalami i skargami. A każda skierowana do mnie kłuje serce niczym cierń. Już nie mam sił... nie mogę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>przestraszony</didaskalia>
<kwestia><akap>Rabi! Rabi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>szlocha</didaskalia>
<kwestia><akap>Już dłużej nie potrafię! Nie potrafię! <didask_tekst>(płacze)</didask_tekst></akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rabi! Nie wolno wam zapomnieć, że za wami stoją całe pokolenia cadyków i świętych błogosławionej pamięci, wasz ojciec, rabi Iczele, wasz dziadek, ten nauczyciel wszystkich nauczycieli, wielki reb Welwele, uczeń samego Bal Szema.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>przychodzi do siebie, podnosi głowę</didaskalia>
<kwestia><akap>Moi przodkowie... mój świątobliwy ojciec, któremu trzy razy objawił się prorok Eliasz. Mój stryj, reb Meir Ber, który przy modlitwie Słuchaj Izraelu zwykł był wstępować do nieba... Mój dziadek, sławny rabi Welwele, który wskrzeszał zmarłych. <didask_tekst>odwraca się do <osoba>Michaela</osoba>, żywo</didask_tekst> Wiesz, Michaelu, mój wielki dziadek wypędzał dybuka bez bogomianów i zaklęć. Wystarczył mu okrzyk. Jeden tylko okrzyk. W ciężkich chwilach zwracam się do niego i on mnie podtrzymuje na duchu. I teraz chyba nie opuści mnie... Zawołaj Sendera!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Michael</osoba> wychodzi i zaraz wraca z <osoba>Senderem</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyciągnąwszy ręce, z płaczem</didaskalia>
<kwestia><akap>Rabi! Zlitujcie się nade mną! Pomóżcie! Ratujcie jedyne moje dziecko!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to się stało?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Akurat w chwili osłonięcia. Gdy tylko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa mu</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie o to pytam. Jak to się mogło stać? Robak może zalęgnąć się w owocu tylko wtedy, kiedy ten zaczyna gnić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rabi! Moja jedynaczka to bogobojna Żydówka. Jest skromna i posłuszna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niekiedy dzieci spotyka kara za grzechy ojców.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdybym poczuwał się do grzechu, czyniłbym pokutę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy spytano dybuka, kim jest i dlaczego wstąpił w twoją córkę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>On nie odpowiada. Jeno po głosie rozpoznano w nim młodzieńca z naszej jesziwy, który przed kilku miesiącami zmarł w bożnicy. Parał się Kabałą i został porażony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przez jakie moce?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powiadają, że przez nieczyste. Na kilka godzin przed śmiercią powiedział swojemu przyjacielowi, że nie należy walczyć z grzechem, i że w Szatanie, zlituj się Boże, tli się iskra świętości. Ponadto chciał za pomocą czarów zdobyć dwie beczki złota.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Znałeś go?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak... jadał przy moim stole.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>wpatruje się badawczo w <osoba>Sendera</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>A możeś go skrzywdził, obraził? Przypomnij sobie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem... Nie pamiętam! <didask_tekst>rozpaczliwie</didask_tekst> Rabi! Przeciem tylko człowiek.</akap></kwestia>

<didaskalia>Pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wprowadź dziewicę.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sender</osoba> wychodzi i natychmiast wraca z <osoba>Frade</osoba> i <osoba>Leą</osoba>, którą prowadzi za rękę. <osoba>Lea</osoba> zaparła się w progu i nie chce wejść.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>z płaczem</didaskalia>
<kwestia><akap>Córeczko, zlituj się! Nie zawstydzaj mnie przed rabim, wejdź.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wejdź, Leinko. Wejdź, gołąbku mój!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chcę wejść, ale nie mogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziewico! Rozkazuję ci wejść. <didask_tekst><osoba>Lea</osoba> przekracza próg i podchodzi do stołu</didask_tekst> Siadaj!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>siada posłusznie. Nagle zrywa się z miejsca i krzyczy nie swoim głosem</didaskalia>
<kwestia><akap>Puśćcie mnie! Nie chcę! <didask_tekst>chce uciec, <osoba>Sender</osoba> i <osoba>Frade</osoba> powstrzymują ją</didask_tekst></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dybuku, rozkazuję ci, abyś powiedział kim jesteś!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rabi z Miropola! Wy wiecie kim jestem, a przed innymi imienia swego nie wyjawię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie o imię pytam. Pytam, kim jesteś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>cicho</didaskalia>
<kwestia><akap>Jestem z tych, którzy szukali nowych dróg.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nowych dróg szukają ci, którzy zgubili prostą drogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prosta jest zbyt wąska.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak już ktoś przed tobą powiedział i nie powrócił. <didask_tekst>(pauza)</didask_tekst> Dlaczego wstąpiłeś w dziewicę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jestem jej przeznaczony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wedle naszej świętej Tory nie wolno nieboszczykowi przebywać wśród żyjących.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja nie umarłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tyś zszedł z tego świata i nie wolno ci wrócić, dopóki nie zadmą w róg Mesjasza. Przeto rozkazuję ci opuścić ciało niewiasty, aby nie zwiędła żywa gałąź z wiecznego drzewa Izraela.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>krzyczy</didaskalia>
<kwestia><akap>Rabi z Miropola. Znam waszą moc i potęgę. Wiem, że potraficie rozkazywać aniołom i serafinom, ale ze mną się wam nie uda. Ja nie mam dokąd iść! Przede mną wszystkie drogi są zagrodzone i wszystkie ścieżki zamknięte i ze wszystkich stron czyhają na mnie złe duchy, gotowe mnie pochłonąć. <didask_tekst>drżącym głosem</didask_tekst> Jest niebo i ziemia, istnieją niezliczone światy i w żadnym z nich nie znalazło się miejsce dla mnie. A teraz, kiedy moja zgorzkniała i zaszczuta dusza znalazła wreszcie swoje odpocznienie, chcecie mnie stąd wypędzić. Litości! Nie gnajcie mnie! Nie zaklinajcie mnie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Błędna duszo! Dogłębnie ci współczuję i lituję się nad tobą. Uczynię wszystko, aby uwolnić cię z rąk aniołów zagłady, ale z ciała niewiasty musisz wyjść.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>stanowczo</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie wyjdę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Michael, wezwij z bożnicy dziesięciu Żydów! <didask_tekst><osoba>Michael</osoba> wychodzi i szybko wraca. Za nim wchodzi <osoba>dziesięciu Żydów</osoba>. Stają z boku</didask_tekst> Święta gromado, czy zezwalacie, abym w waszym imieniu i z waszego pełnomocnictwa wypędził z ciała córy Izraela ducha, który dobrowolnie nie chce wyjść?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DZIESIĘCIU ŻYDÓW</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili narady</didaskalia>
<kwestia><akap>Zezwalamy. Wyrażamy zgodę na to, byś w naszym imieniu wypędził z ciała córy Izraela ducha, który dobrowolnie nie chce wyjść.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>podnosi się z krzesła</didaskalia>
<kwestia><akap>Dybuku! Duszo człowieka, który zszedł z tego świata! W imieniu i z pełnomocnictwa tej gromady, ja Azriel, syn Hadasy, nakazuję ci opuścić ciało dziewicy Lei, córki Chany, i nie ukrzywdzić przy tym ani jej, ani żadnego innego żywego stworzenia... Jeśli nie wykonasz mojego rozkazu, z całą mocą mego wyciągniętego ramienia wystąpię przeciwko tobie z zaklęciami i klątwą. Jeśli zaś usłuchasz mego rozkazu, użyję wszystkich moich sił do oczyszczenia ciebie i do odpędzenia wszystkich złych duchów, które cię otaczają.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>z krzykiem</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie boję się waszych zaklęć i waszych klątw. Nie ufam waszym obietnicom. Nie ma na świecie takiej siły, która mogłaby mi pomóc. Nie ma też nigdzie takiej świetlanej wyżyny, jak obecne moje miejsce odpocznienia. I nie ma ciemniejszej otchłani od tej, która na mnie czeka. Nie wyjdę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W imieniu Boga Wszechmogącego zaklinam cię po raz ostatni i rozkazuję ci wyjść! Jeśli tego nie zrobisz, rzucę na ciebie klątwę. Oddam cię w ręce aniołów zagłady.</akap></kwestia>

<didaskalia>Przejmująca trwogą pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W imieniu Boga Wszechmogącego oświadczam, że jestem całkowicie zespolony z przeznaczoną mi niewiastą i nigdy się z nią nie rozłączę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Michael, przynieś dla wszystkich obecnych tu białe kitle. Weź też siedem szofarów<pe><slowo_obce>szofar</slowo_obce> --- instrument muzyczny zrobiony z baraniego rogu.</pe> i siedem czarnych świec. Następnie wyjmiesz z Arki siedem zwojów <tytul_dziela>Tory</tytul_dziela>.</akap></kwestia>

<didaskalia>Pauza pełna napięcia, podczas której <osoba>Michael</osoba> wychodzi i wraca z szofarami, kitlami i świecami, za nim wchodzi <osoba>Meszułach</osoba> również z kitlem w ręku.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<didaskalia>liczy kitle</didaskalia>
<kwestia><akap>Jest tu jeden zbędny kitel. Może kogoś brak?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>niespokojnie, jakby sobie coś przypominał</didaskalia>
<kwestia><akap>Aby rzucić klątwę, należy uzyskać zezwolenie urzędowego rabina miasta... Michael, schowaj tymczasem szofary, świece i kitle... Weź moją laskę i idź do rabina Szymszona. Poproś go w moim imieniu, aby zaraz przyszedł.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Michael</osoba> zabiera szofary i świece. Wychodzi wraz z <osoba>Meszułachem</osoba>, który niesie kitle.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>dziesięciu Żydów</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Na razie możecie wyjść. <didask_tekst>wychodzą, pauza</didask_tekst> Senderze, gdzie zatrzymali się powinowaci i narzeczony?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>U mnie, w Brynicy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyślij do nich gońca na koniu. Niech czekają na moje rozkazy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Natychmiast wyślę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tymczasem przejdź z córką do drugiej izby.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>budzi się, drży, swoim głosem</didaskalia>
<kwestia><akap>Babciu! Boję się... Co z nim chcą zrobić? Co chcą zrobić ze mną?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie bój się, dziecino. Rabi wie, co robi. Nie zrobi ci krzywdy. Rabi nie potrafi czynić zła.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wraz z <osoba>Senderem</osoba> wyprowadza <osoba>Leę</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>głęboko pogrążony w myślach</didaskalia>
<kwestia><akap>A jeśli nawet w niebiosach zawyrokowano inaczej, ja ten wyrok złamię.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>rabin Szymszon</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dobrego tygodnia życzę wam, rabi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstaje i wychodzi mu naprzeciw</didaskalia>
<kwestia><akap>Dobrego tygodnia! Dobrego roku, rabinie! Proszę usiąść. <didask_tekst><osoba>rabin Szymszon</osoba> siada</didask_tekst> Pozwoliłem sobie pofatygować was, gdyż sprawa jest bardzo poważna. W córę Izraela wstąpił dybuk, chroń nas Panie Boże. Za żadne skarby nie chce wyjść. Nie pozostało więc nic innego, jak sięgnąć po broń ostateczną --- po klątwę. Proszę was o pozwolenie, a zasługa za ocalenie życia zostanie wam poczytana w niebiosach.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzdycha</didaskalia>
<kwestia><akap><begin id="b1389970151140-344222036"/><motyw id="m1389970151140-344222036">Duch</motyw>Klątwa, to straszna kara dla żyjącego, tym bardziej dla umarłego. Skoro jednak nie ma innego sposobu, a taki świątobliwy mąż, jak wy, rabi, uważa to za konieczne, wyrażam zgodę. Przedtem jednak muszę wam wyjawić pewną tajemnicę, mającą związek ze sprawą.<end id="e1389970151140-344222036"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bardzo proszę!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zapewne pamiętacie, że przed dwudziestu laty przyjeżdżał do was z Brynicy pewien młody człowiek, chasyd, kabalista, Nisen, syn Rywki...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyruszył, zdaje się, w daleki świat i tam za młodu umarł.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W istocie... I właśnie tenże Nisen ukazał mi się trzy razy we śnie. Zażądał, abym wezwał na Sąd Tory Sendera.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakie ma zarzuty wobec Sendera?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tego nie powiedział. Napomknął tylko, że na rękach Sendera jest jego krew.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeśli ktoś wzywa bliźniego na Sąd Tory, nie wolno mu odmówić. Zwłaszcza, gdy żąda tego nieboszczyk, który może pozwać przed Sąd Boży... Ale czy to ma coś wspólnego z dybukiem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak. Słyszałem, że zmarły, który wstąpił jako dybuk w córkę Sendera, był synem owego Nisena. Chodzą również słuchy o jakimś nie dotrzymanym zobowiązaniu Sendera wobec Nisena.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>namyśla się</didaskalia>
<kwestia><akap>Skoro tak, odkładam wypędzenie dybuka na jutro w południe. Po modlitwie porannej, jak Bóg da, odczynimy złe uroki z waszego snu. Wy zaś wezwiecie nieboszczyka na Sąd Tory, po czym, za waszą zgodą, klątwą zmuszę dybuka do opuszczenia ciała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ponieważ Sąd Tory między żyjącym i zmarłym to rzecz niezwykła i arcytrudna, proszę was, rabi Azriel, objąć przewodnictwo i pokierować rozprawą.</akap>

<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zgoda! Michael! <didask_tekst>wchodzi <osoba>Michael</osoba></didask_tekst> Każ wprowadzić niewiastę.</akap></kwestia>
<didaskalia>Wchodzi <osoba>Sender</osoba> i <osoba>Frade</osoba>, która prowadzi <osoba>Leę</osoba>. Ta siada, oczy ma przymknięte.</didaskalia>
<akap>Dybuku, daję ci pół doby do namysłu. Jeśli do tego czasu nie wyjedziesz po dobroci, to za zgodą rabina, zmuszę cię siłą. Rzucę na ciebie klątwę.</akap>
<didaskalia>Pauza. <osoba>Sender</osoba> i <osoba>Frade</osoba> chcą wyprowadzić <osoba>Leę</osoba>.</didaskalia>
<akap>Senderze, ty zostań! <didask_tekst><osoba>Frade</osoba> wyprowadza <osoba>Leę</osoba></didask_tekst> Czy pamiętasz swego dawnego przyjaciela Nisena?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>przestraszony</didaskalia>
<kwestia><akap>Nisena, syna Rywki? Przecież nie żyje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Otóż tej nocy trzy razy ukazał się rabinowi we śnie. Zażądał, abym wezwał cię na Sąd Tory.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstrząśnięty</didaskalia>
<kwestia><akap>Mnie na Sąd Tory? Straszne! Czego chce ode mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem, ale masz stawić się przed Sądem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zrobię, jak każecie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>innym tonem</didaskalia>
<kwestia><akap>Wyślij natychmiast do Brynicy najlepsze konie. Niech narzeczony i jego rodzice stawią się tu jutro przed południem, abyśmy od razu po wypędzeniu dybuka mogli odprawić zaślubiny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Rabi! Teraz chyba nie zechcą się ze mną spowinowacić i nie przyjadą.</akap></kwestia>

<didaskalia>W drzwiach ukazuje się <osoba>Meszułach</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>stanowczo</didaskalia>
<kwestia><akap>Niech im zatem goniec powie, że ja rozkazałem im przyjechać. Uważaj tylko, aby narzeczony przybył w porę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Narzeczony zjawi się w porę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Zegar wybija dwunastą.</didaskalia>





<naglowek_akt>AKT IV</naglowek_akt>

<didaskalia>Ten sam pokój, co w akcie III. Zamiast długiego stołu po lewej stronie, nieduży stół, bliżej rampy. Przed nim w fotelu i na dwóch krzesłach siedzą <osoba>rabi Azriel</osoba> odziany w tałes i tefilin oraz <osoba>dwaj sędziowie</osoba>. Przy stole siedzi <osoba>rabin Szymszon</osoba>. W dalszym tle <osoba>Michael</osoba>. Kończą właśnie zamawianie snu, by odmienił się na dobre.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Miałem dobry sen! Śniłem dobry sen! Dobry miałem sen!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL oraz SĘDZIOWIE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Miałem dobry sen! Śniłem dobry sen! Dobry miałem sen!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Odczyniliśmy uroki snu, teraz proszę zająć miejsce przy stole sędziowskim. <didask_tekst><osoba>rabin Szymszon</osoba> siada obok <osoba>rabi Azriela</osoba></didask_tekst> Teraz zawiadomimy nieboszczyka, że ma się stawić przed sądem. Najpierw jednak nakreślę dla niego krąg, z którego nie wolno mu będzie wyjść. Michael, podaj mi laskę.</akap>

<didaskalia><osoba>Michael</osoba> czyni to, <osoba>rabi Azriel</osoba> siada na swoim miejscu.</didaskalia>

<akap>Michael, weź moją laskę i idź na cmentarz. Tam przymknij oczy i z wyciągniętą przed sobą laską chodź od grobu do grobu. Przy pierwszym grobie, na którym laska zatrzyma się, stań i wypowiedz następujące słowa: ,,Czysty nieboszczyku! Azriel, syn wielkiego cadyka --- rabiego Iczele z Miropola, prosi cię o wybaczenie za to, że ośmielił się zakłócić twój spokój. Jednocześnie nakazuje ci, abyś drogą tobie tylko wiadomą, zawiadomił Nisena, syna Rywki, że zespół sędziów sprawiedliwych w Miropolu wzywa go do stawiennictwa przed Sądem Tory. Ma się stawić w szatach pośmiertnych, w których złożono go do grobu Izraela". Te słowa powtórzysz trzy razy, po czym wrócisz. I nie oglądaj się za sobą i nie zważaj na żadne krzyki i zawołania. I ani na chwilę nie wypuszczaj z ręki laski, albowiem grozi ci wielkie niebezpieczeństwo. No, idź już, i niechaj Bóg ma cię w opiece. Temu, który wykonuje zbożny uczynek, nic złego zresztą się nie stanie. Zanim pójdziesz, sprowadź mi dwóch ludzi. Niech zrobią przegrodę dla nieboszczyka.</akap>

<didaskalia><osoba>Michael</osoba> wychodzi. Dwóch ludzi przynosi prześcieradło i zawiesza je w lewym kącie izby, po czym wychodzi.</didaskalia>

<akap>Zawołajcie Sendera.</akap>

<didaskalia><osoba>Sender</osoba> wchodzi.</didaskalia>

<akap>Senderze, wykonałeś moje polecenie? Posłałeś konie po narzeczonego i powinowatych?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, ale jeszcze nie przyjechali.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyślij im na spotkanie konnego gońca. Niech przyspieszy ich powrót.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zrobię to.</akap></kwestia>

<didaskalia>Pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Senderze, wezwaliśmy nieboszczyka Nisena, syna Rywki, na Sąd Tory. Mamy rozstrzygać spór między wami. Czy zgadzasz się na nasz Sąd?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zgadzam się.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy wypełnisz postanowienia Sądu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wypełnię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cofnij się. Stań po prawej stronie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1389966951357-1241224486"/><motyw id="m1389966951357-1241224486">Przysięga</motyw>Rabi! Coś sobie przypomniałem. Nisen, syn Rywki, zapewne wzywa mnie na sąd z powodu wzajemnego ślubowania, któreśmy uczynili za młodu... Wszelako ja tu nie ponoszę żadnej winy...<end id="e1389966951357-1241224486"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To nam później opowiesz. Przedtem wysłuchamy oskarżenia nieboszczyka. <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Za chwilę zjawi się tu człowiek ze świata Prawdy. Mamy rozsądzić spór między nim a człowiekiem ze świata Złudy. <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Sąd Tory jest najlepszym potwierdzeniem faktu, że prawa i przykazania <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela> są obowiązujące dla obu światów. Podlegają im wszystkie stworzenia. Obowiązują tak żywych, jak i umarłych. <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Sąd Tory jest trudny i straszny zarazem. Ze wszystkich niebios patrzą na niego. I gdyby, uchowaj Boże, sędziowie odstąpili choćby o włos od prawa, podniósłby się w Najwyższym Sądzie szum. Dlatego też należy do takiego sądu przystąpić z lękiem i trwogą... Z lękiem i trwogą...</akap></kwestia>

<didaskalia>Rozgląda się niespokojnie dokoła. Jego wzrok zatrzymuje się na przegrodzie z prześcieradła. Milknie. Trwożna cisza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>I SĘDZIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do drugiego, po cichu, lękliwie</didaskalia>
<kwestia><akap>Zdaje się, że jest...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II SĘDZIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>tym samym tonem</didaskalia>
<kwestia><akap>Tak, zdaje się, że tu jest...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jest.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieboszczyku Nisenie, synu Rywki, Sąd sprawiedliwych nakazuje ci nie przestąpić nakreślonego dla ciebie kręgu i przegrody. Opowiedz, o co oskarżasz Sendera, syna Heni?</akap></kwestia>

<didaskalia>Złowroga cisza. Wszyscy napięci, jakby skamieniali.</didaskalia>


<naglowek_osoba>I SĘDZIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zdaje się, że odpowiada...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II SĘDZIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zdaje się, że mówi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I SĘDZIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słyszę głos, ale nie rozróżniam słów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II SĘDZIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słowa rozróżniam, ale głosu nie słyszę</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Senderze, synu Heni! Nieboszczyk Nisen twierdzi, że za młodu byliście kolegami z ławy szkolnej w jesziwie. Wielka i serdeczna przyjaźń łączyła wasze dusze. Obydwaj w tym samym tygodniu ożeniliście się. Gdyście w Dni Pokuty spotkali się na dworze cadyka, uroczyście złożyliście sobie ślubowanie, że jeśli wasze żony urodzą, jedna chłopca, druga dziewczynkę, połączycie ich węzłem małżeńskim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<didaskalia>drżącym głosem</didaskalia>
<kwestia><akap>Prawda. Tak było.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieboszczyk Nisen podaje, że wkrótce potem wyruszył w daleki świat. Tam żona urodziła mu syna. W tym samym czasie twoja żona urodziła córkę. Niebawem Nisen zmarł. <didask_tekst>mała pauza</didask_tekst> Tam, w Świecie Prawdy, dowiedział się, że jego syn obdarzony wzniosłą duszą pnie się coraz wyżej ku wysokościom. I serce ojcowskie wypełniało się dumą i satysfakcją. <begin id="b1389967178160-742113265"/><motyw id="m1389967178160-742113265">Podróż</motyw>Widział jak syn, osiągnąwszy wiek dojrzały, wyruszył w świat. Widział, jak wędruje z miejsca na miejsce, z kraju do kraju, z miasta do miasta, albowiem dusza chłopca rwała się ku przeznaczonej mu niewieście.<end id="e1389967178160-742113265"/></akap>

<akap>I tak zawędrował do miasta twego zamieszkania. Wszedł do twego domu i zasiadł do twego stołu.</akap>

<akap>I dusza jego zespoliła się z duszą jego córki. Tyś jednak był bogaty, a on biedny. Odwróciłeś się więc od niego i zacząłeś szukać dla córki męża z lepszej sfery. <didask_tekst>mała pauza</didask_tekst> Nisen widział, jak syn jego wpada w rozpacz. Widział, że znowu wyrusza w świat, aby szukać nowych dróg. I serce ojcowskie wypełniło się smutkiem i lękiem. <begin id="b1389967435913-3390256277"/><motyw id="m1389967435913-3390256277">Śmierć</motyw>A siły nieczyste, widząc rozpacz młodzieńca, zarzuciły nań sieć. Zwabiły go, pojmały i zabrały przed czasem z tego świata. I dusza jego długo błąkała się. Błądziła, aż wstąpiła, jako dybuk, w ciało przeznaczonej mu niewiasty. <didask_tekst>mała pauza</didask_tekst> Nisen, syn Rywki, powiada, że ,,ze śmiercią --- odcięty został od obu światów.<end id="e1389967435913-3390256277"/> Nie pozostanie po nim pamięć. Został bez dziedzica, bez potomka, który by odmawiał po nim <tytul_dziela>Kadisz</tytul_dziela><pe><slowo_obce>kadisz</slowo_obce> --- składnik wszystkich ważnych modlitw w judaizmie; również modlitwa.</pe>. Na wieki zagasła światłość, a korona z głowy stoczyła się w otchłań". Prosi przeto sędziów, aby sądzili Sendera wedle ustaw Świętej Tory za przelanie krwi syna Nisenowego, i dzieci syna jego, i dzieci ich dzieci aż po kres wszystkich pokoleń.</akap></kwestia>

<didaskalia>Przejmująca cisza. <osoba>Sender</osoba> płacze.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Senderze, synu Heni! Słyszałeś oskarżenie nieboszczyka Nysena? Co możesz na to powiedzieć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Usta odmawiają posłuszeństwa. Nie znajduję słów usprawiedliwienia. Mogę tylko prosić mojego starego przyjaciela, aby odpuścił mi grzech, albowiem popełniłem go nie w złej woli. Toć po naszym ślubowaniu Nisen wyruszył w daleki świat. Nie wiedziałem o tym, czy i jakie dziecię powiła jego żona. Doszła do mnie tylko wieść, że umarł. Żadnych więcej wiadomości o nim nie miałem. I z upływem czasu, całkiem o nim zapomniałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A dlaczego nie dowiadywałeś się? Dlaczego nie zbadałeś sprawy do końca?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zazwyczaj strona narzeczonego czyni pierwsze starania, dlatego też sądziłem, że gdyby Nisenowi urodził się syn, byłby mnie zawiadomił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nisen, syn Rywki, chce wiedzieć, dlaczego nie spytałeś jego syna, gdy wszedł do twego domu i zasiadł przy twoim stole, kim jest i skąd pochodzi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1389967578819-3313959754"/><motyw id="m1389967578819-3313959754">Zaręczyny</motyw>Nie wiem... nie pamiętam... ale przysięgam, że zawsze myślałem o tym, aby go wziąć za zięcia. Dlatego też przy każdej propozycji małżeńskiej, stawiałem tak ciężkie warunki, że rodzice narzeczonego nie mogli na nie przystać. W ten sposób trzykrotnie nie doszło do zaręczyn. Ale tym razem przystali.<end id="e1389967578819-3313959754"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nisen, syn Rywki, twierdzi, że w głębi serca wiedziałeś, że to jego syn. Bałeś się tylko spytać. Chciałeś, aby twoja córka wyszła bogato za mąż i miała słodkie życie i dlatego zepchnąłeś jego syna w otchłań.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sender</osoba> cicho płacze zakrywając twarz rękoma. Wchodzi <osoba>Michael</osoba> i oddaje <osoba>Azrielowi</osoba> jego laskę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>cicho szepcze z <osoba>sędziami</osoba> i <osoba>rabinem Szymszonem</osoba>. Wstaje, bierze do ręki laskę</didaskalia>
<kwestia><akap><begin id="b1389967736391-3379172551"/><motyw id="m1389967736391-3379172551">Sąd, Egzorcyzm</motyw>Sąd sprawiedliwości wysłuchał obydwóch strony i tako orzeka: Skoro nie wiadomo, czy w chwili wzajemnego ślubowania Nisena, syna Rywki, i Sendera, syna Heni, żony ich były już brzemienne i ponieważ wedle Świętej <tytul_dziela>Tory</tytul_dziela> ,,układ o coś, co nie zostało jeszcze zrodzone, nie obowiązuje", nie możemy rozstrzygnąć, czy Sender winien był dotrzymać swego ślubowania. Kiedy jednak w niebiosach zapisano owo ślubowanie, a w sercu syna Nisena zaszczepiono myśl, że córka Sendera jest dla niego przeznaczona, a dalsze postępowanie Sendera ściągnęło na Nisena i jego syna wielkie nieszczęście --- Sąd postanawia: Sender ma rozdać połowę swego majątku ubogim. Winien ponadto przez całe życie obchodzić rocznicę śmierci Nisena i jego syna i odmawiać po nich Kadisz. Tak, jak po własnych dzieciach. <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Sąd sprawiedliwości prosi Nieboszczyka Nisena, syna Rywki, aby udzielił Senderowi całkowitego wybaczenia. Ponadto prosi go, aby z tytułu ojca nakazał swemu synowi opuścić ciało dziewicy Lei, córki Chany, aby nie uschła gałąź rodnego drzewa Ludu Izraela. Za to Wszechmocny okaże łaskę zarówno Nisenowi, jak i jego zabłąkanemu synowi.<end id="e1389967736391-3379172551"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Amen.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieboszczyku Nisenie, synu Rywki, słyszałeś jaki jest wyrok sądu? Czy przyjmujesz go? <didask_tekst>cisza pełna strachu</didask_tekst> Senderze, synu Heni! Słyszałeś wyrok? Przyjmujesz go?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, przyjmuję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieboszczyku Nisenie, synu Rywki, Sąd Tory między tobą a Senderem dobiegł końca. Teraz musisz wrócić na miejsce swego odpoczynku. Nie wolno ci po drodze nikogo skrzywdzić. Ani człowieka, ani też żadnego innego żywego stworzenia. <didask_tekst>(pauza)</didask_tekst> Michaelu! Każ usunąć przegrodę i podać wody.</akap>

<didaskalia><osoba>Michael</osoba> zwołuje dwóch ludzi, którzy ściągają prześcieradło-zasłonę. <osoba>Rabi Azriel</osoba> zatacza laską znak koła na tym samym, co poprzednio miejscu, tym razem jednak z prawa na lewo. Wnoszą miednicę i dzbanek. Wszyscy myją ręce.</didaskalia>

<akap>Senderze, czy rodzice narzeczonego przyjechali?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie słychać jeszcze było turkotu wozu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyślij im na spotkanie jeszcze jednego gońca. Niech popędzą konie. Każ przygotować baldachim ślubny. Sprowadź klezmerów. Niech panna młoda włoży szatę ślubną, abyśmy mogli zaraz po opuszczeniu ciała przez dybuka poprowadzić ją do ślubu. Co się stanie, to się nie odstanie.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sender</osoba> wychodzi, <osoba>rabi Azriel</osoba> zdejmuje z siebie tałes i tefilin.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<didaskalia>po cichu do <osoba>sędziów</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Czyście zrozumieli, że nieboszczyk nie wybaczył Senderowi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I i II SĘDZIOWIE</naglowek_osoba>
<didaskalia>cicho i z lękiem</didaskalia>
<kwestia><akap>Zrozumieliśmy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy wiecie, że nieboszczyk nie przyjął wyroku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I i II SĘDZIOWIE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wiemy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyście zauważyli, że po słowach rabiego Azriela nie powiedział ,,Amen"?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I i II SĘDZIOWIE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zauważyliśmy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To bardzo zły omen.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I i II SĘDZIOWIE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To bardzo zły znak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABIN SZYMSZON</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zobaczcie, jak rabi Azriel jest wzburzony, jak ręce mu drżą. <didask_tekst>(pauza)</didask_tekst> Myśmy swoje zrobili, możemy już iść.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sędziowie</osoba> po cichu wychodzą. <osoba>Reb Szymszon</osoba> również szykuje się do wyjścia.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rabinie! Proszę zostać aż do wypędzenia dybuka. Udzielicie wtedy ślubu.</akap>

<didaskalia><osoba>Rabin Szymszon</osoba> wzdycha i ze spuszczoną głową siada z boku. Przytłaczające milczenie.</didaskalia>

<akap>Panie świata, niezbadane są twoje drogi, ale droga, którą ja kroczę, opromieniona jest blaskiem płomienia twojej świętej woli. I nie zboczę z niej ni w prawo, ni w lewo. <didask_tekst>podnosi głowę</didask_tekst> Michaelu, czyś wszystko przygotował?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, Rabi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Każ wprowadzić niewiastę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Lea</osoba> w białej sukni z zarzuconym na nią czarnym płaszczem, prowadzona przez <osoba>Fradę</osoba> i <osoba>Sendera</osoba>. Siadają na kanapie. <osoba>Rabi Szymszon</osoba> siada obok <osoba>Azriela</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dybuku! W imieniu obecnego tu rabina naszego miasta, w imieniu świętego zgromadzenia, w imieniu Wielkiego Sanhedrynu w Jerozolimie, ja Azriel, syn Hadasy, rozkazuję ci po raz ostatni, abyś opuścił ciało dziewicy Lei, córki Chany.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>stanowczo</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie wyjdę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Michaelu, zwołaj ludzi i przynieś białe kitle, szofary i czarne świece.</akap>

<didaskalia><osoba>Michael</osoba> wychodzi i wraca z <osoba>15 ludźmi</osoba>, wśród nich <osoba>Meszułach</osoba>. Niosą kitle, rogi i świece.</didaskalia>

<akap>Wyjmijcie zwoje <tytul_dziela>Tory</tytul_dziela>!</akap>

<didaskalia><osoba>Michael</osoba> wyjmuje 7 rodałów Tory, rozdziela je między ludzi. Rozdaje 7 rogów.</didaskalia>

<akap>Krnąbrny duchu! Skoro nie poddajesz się naszemu rozkazowi, oddaję cię w ręce wyższych duchów, aby cię przemocą wygnały. Dmijcie w róg! <slowo_obce>Tekia!</slowo_obce></akap></kwestia>

<didaskalia>Dmą w rogi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się z miejsca, krzyczy</didaskalia>
<kwestia><akap>Puśćcie mnie! Nie szarpcie mnie! Nie chcę. Nie mogę wyjść.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skoro wyższe duchy nie są w stanie przełamać twojego oporu, oddaję cię w ręce duchów średnich. <slowo_obce>Szeworim!</slowo_obce></akap></kwestia>

<didaskalia>Przerywane dźwięki rogu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>opadając z sił</didaskalia>
<kwestia><akap><begin id="b1389968216835-905651114"/><motyw id="m1389968216835-905651114">Duch, Egzorcyzm</motyw>Biada mi! Wszystkie moce świata sprzysięgły się przeciw mnie. Najstraszliwsze, nie znające litości duchy szarpią mnie. Przeciwko mnie występują wielcy i prawi mężowie, a wśród nich również dusza mego ojca. Wszyscy rozkazują mi wyjść. Dopóki jednak tlić się będzie we mnie najmniejsza choćby iskra siły, będę walczyć i nie ustąpię.<end id="e1389968216835-905651114"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><akap>Widać, że wspiera go jakaś potężna siła. <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Michaelu! Każ wstawić rodały do Świętej Arki. <didask_tekst>wstawiają</didask_tekst> Zawieś nad nią czarną zasłonę. <didask_tekst><osoba>Michael</osoba> zawiesza</didask_tekst> Zapal czarne świece. <didask_tekst>zapalają</didask_tekst> Niech wszyscy włożą białe kitle.</akap>

<didaskalia>Wszyscy, w tym i <osoba>rabi Azriel</osoba> oraz <osoba>Szymszon</osoba>, ubierają kitle, <osoba>rabi Azriel</osoba> wstaje, podnosi rękę i przerażającym głosem woła:</didaskalia>

<akap><begin id="b1389968485502-1385120794"/><motyw id="m1389968485502-1385120794">Egzorcyzm</motyw>Odezwij się Boże! I niechaj jako dym rozpierzchną się przed Tobą nieprzyjaciele Twoi. Grzeszny i uparty duchu! Mocą Wszechpotężnego Boga i prawem Świętej Tory, ja Azriel, syn Hadasy, zrywam wszystkie więzy, które cię łączą ze światem żywych oraz ciałem i duszą dziewicy Lei, córki Chany.<end id="e1389968485502-1385120794"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Biada mi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I wyklinam cię z łona Izraela... Niech się ozwie róg! <slowo_obce>Terua!</slowo_obce></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ostatnia iskra zlała się z płomieniem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>bez sił</didaskalia>
<kwestia><akap>Dłużej już walczyć nie potrafię.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odzywa się róg.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>daje znak, by przestano dąć. Do <osoba>Lei</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Poddajesz się?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>zamierającym głosem</didaskalia>
<kwestia><akap>Poddaję się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy przyrzekasz, że dobrowolnie opuścisz ciało dziewicy Lei i więcej do niej nie powrócisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>jak poprzednio</didaskalia>
<kwestia><akap>Przyrzekam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W imieniu tej samej mocy i tego samego prawa, na podstawie którego wykląłem cię, zdejmuję z ciebie klątwę. <didask_tekst>do <osoba>Michaela</osoba></didask_tekst> Zgaś świece i zdejmij czarną zasłonę. <didask_tekst><osoba>Michael</osoba> to robi</didask_tekst> Schowajcie szofary. <didask_tekst><osoba>Michael</osoba> zbiera je</didask_tekst> I niechaj ludzie zdejmą kitle i wyjdą.</akap>

<didaskalia>Ludzie zdejmują kitle i wychodzą razem z <osoba>Michaelem</osoba> i <osoba>Meszułachem</osoba>. <osoba>Azriel</osoba> podnosi ręce do góry.</didaskalia>

<akap><begin id="b1389968657701-3687368635"/><motyw id="m1389968657701-3687368635">Duch</motyw>Panie świata! Boże Łaski i Miłosierdzia. Spójrz na mękę tej błędnej i utrapionej duszy, która upadła za cudze grzechy i cudze błędy. Odwróć swoje oblicze od jej grzechów i jako dym kadzideł niechaj popłyną ku Tobie jej wcześniejsze dobre uczynki, jej ból i zasługi jej cnotliwych przodków. Panie świata, usuń z jej drogi wszelkie duchy niszczycielskie i wieczne racz jej dać odpoczywanie w Twoich komnatach. Amen!<end id="e1389968657701-3687368635"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Amen!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>ogarnięta drżeniem</didaskalia>
<kwestia><akap>Zmówcie po mnie <tytul_dziela>Kadisz</tytul_dziela>. Wybiła godzina.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Senderze! Zmów pierwszy <tytul_dziela>Kadisz</tytul_dziela>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SENDER</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niechaj wywyższone będzie i uświęcone imię Pańskie na świecie stworzonym wedle Jego woli.</akap>

<akap>I niechaj wywyższone będzie królestwo Jego przez wszystkie dni naszego żywota i całego Izraela.</akap>

<akap>I niechaj się to ziści za naszych dni. Amen!</akap></kwestia>

<didaskalia>Zegar wybija dwunastą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA (DYBUK)</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się z miejsca</didaskalia>
<kwestia><akap>Ojej! <didask_tekst>pada zemdlona na kanapę</didask_tekst></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prowadźcie pannę młodą do ślubu!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wbiega <osoba>Michael</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MICHAEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>zmieszany</didaskalia>
<kwestia><akap>Dopiero co wrócił ostatni goniec. Powiada, że wóz wiozący rodzinę narzeczonego zgubił koło. Idą więc na piechotę. Są już blisko, tam, na wzgórzu. Już ich stąd widać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>bardzo zdziwiony</didaskalia>
<kwestia><akap>Niech się stanie to, co miało się stać! <didask_tekst>do <osoba>Sendera</osoba></didask_tekst> Niechaj stara zostanie tu przy Lei, a my wszyscy pójdziemy przywitać pana młodego.</akap></kwestia>

<didaskalia>Zatacza dokoła <osoba>Lei</osoba> koło od lewej do prawej. Zdejmuje kitel, zawiesza go przy drzwiach i wychodzi trzymając w ręku laskę. Za nim podąża <osoba>Sender</osoba> i <osoba>Michael</osoba>. Dłuższa pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>budzi się, bardzo słabym głosem</didaskalia>
<kwestia><akap>Kto tu jest przy mnie? To wy, babuniu? Tak mi ciężko. Pomóżcie mi... Utulcie mnie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<didaskalia>głaszcze ją</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie smuć się, dzieweczko. Tobie nie do smutku. Niechaj smutek dręczy czarnego kota, a ciebie niech święte aniołki obejmują swoimi skrzydełkami.</akap></kwestia>

<didaskalia>Rozlegają się dźwięki muzyki weselnej.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>cała drżąca chwyta <osoba>Fradę</osoba> za rękę</didaskalia>
<kwestia><akap>Słyszycie? Tańczą dokoła świętej mogiłki, chcą uradować pochowaną tam męczeńską parę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FRADE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie drżyj, dzieweczko, nie bój się! Nad tobą czuwa straż. Potężna straż. 60 mężnych wojów z obnażonymi mieczami strzeże cię od złego. Święci praojcowie i światłe pramatki mają cię w opiece. <didask_tekst>powoli przechodzi w skandowany śpiew</didask_tekst></akap>

<strofa>Wnet powiodą cię do ślubu,/
Szczęsną bądź, godzino!/
Z raju śpieszy twoja matka,/
Kobieta wszelkich cnót/
W złoto i srebro strojona/
Dwa aniołki ją witają,/
Biorą ją pod ramię,/
Czemuś w jaśni? --- ją pytają,/
Skąd w twych oczach blask?/
Powiedz, Chano najmilejsza./
Chana na to rzecze tak:/
Jakże nie być strojną dziś?/
Toć to święto, ślub mej córki./
Więc czemu na twym licu cień?/
Czemuś taka blada?/
Chana na to rzecze tak:/
Ach, to święto serce ściska!/
Smutek weń się wtula./
Obca wiedzie ją drużyna,/
A gdzie ja --- matula?/
Oto idzie pod baldachim/
Młódź i starcy pozdrawiają./
Prorok Eliasz z winem w pucharze/
Kraj błogosławi, jak zwyczaj każe./
Amen! Amen! Amen!</strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Zasypia, dłuższa pauza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z zamkniętymi oczyma, ciężko wzdycha. Otwiera oczy</didaskalia>
<kwestia><akap>Kto tu tak ciężko wzdycha?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS CHANANA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słyszę twój głos, ale cię nie widzę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS CHANANA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dzieli nas zaklęty krąg.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Głos twój brzmi słodko jak łkanie skrzypiec wśród ciszy nocnej. Powiedz, ktoś ty?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS CHANANA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zapomniałem. Tylko przez twoją pamięć mogę odzyskać własną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przypominam sobie... Serce moje wyrywało się ku świetlanej Gwieździe... W ciche noce płakałam ze szczęścia. We śnie widziałam zawsze jedną postać... czyś ty nią był?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS CHANANA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1389968879777-3447790720"/><motyw id="m1389968879777-3447790720">Miłość, Śmierć</motyw>Przypominam sobie. Miałeś miękkie, jakby łzami zroszone włosy i smutne łagodne oczy... Miałeś długie i cienkie palce... Dzień i noc myślałam tylko o tobie. <didask_tekst>pauza, smutno</didask_tekst> Tyś jednak odszedł i światło moje zgasło i dusza moja zwiędła. I byłam jako wdowa opuszczona. A wtedy obcy mężczyzna zbliżył się do mnie... Potem ty wróciłeś i w sercu moim zakwitło życie śmierci i radość smutku. Dlaczegoś mnie znowu opuścił?<end id="e1389968879777-3447790720"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS CHANANA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zniszczyłem wszystkie przegrody i zapory. Wzniosłem się ponad śmierć. Zburzyłem porządek i wszystkie od wieków panujące prawa. Zmagałem się z potężnymi i bezlitosnymi mocami.</akap>

<akap>A kiedy zgasła we mnie ostatnia iskra siły, opuściłem ciało, aby powrócić do twojej duszy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>czule</didaskalia>
<kwestia><akap>Wróć do mnie, mój oblubieńcze, mój mężu... Umarłego będę cię nosiła w mym sercu i w nocnych snach razem będziemy kołysali nasze nienarodzone dzieci... Będziemy im szyli koszuleczki, będziemy im nucili pioseneczki.</akap>
<didaskalia>śpiewa płaczliwie</didaskalia>
<strofa>Baju, baju me dziateczki,/
Bez kołyski, bez pieluszek,/
Martwe, wcale nie zrodzone/
Poza czasem utracone.</strofa>

<didaskalia>Za sceną rozlega się marsz weselny, coraz bliższy. <osoba>Lea</osoba> drży.</didaskalia>

<strofa>Chcą mnie powieść do ślubu z obcym.../
Chodź do mnie mój oblubieńcze!</strofa>

</kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS CHANANA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Opuściłem twoje ciało i wracam do twojej duszy.</akap></kwestia>

<didaskalia>Ukazuje się na ścianie w bieli.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>radośnie</didaskalia>
<kwestia><akap>Krąg przełamany! Widzę cię, mój luby. Chodź do mnie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>jak echo</didaskalia>
<kwestia><akap>Chodź do mnie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z okrzykiem radości</didaskalia>
<kwestia><akap>Idę do ciebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CHANAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>jak echo</didaskalia>
<kwestia><akap>Idę do ciebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<didaskalia>za sceną</didaskalia>
<kwestia><akap>Prowadźcie pannę młodą do ślubu!</akap></kwestia>

<didaskalia>Marsz weselny. <osoba>Lea</osoba> zostawia na kanapie czarny płaszcz i cała w bieli w takt marsza zbliża się do <osoba>Chanana</osoba>. Przystaje i jakby zlewa się z jego postacią. Wchodzi <osoba>rabi Azriel</osoba> z laską w ręku, za nim <osoba>Meszułach</osoba>. Zatrzymują się przy drzwiach. W drzwiach stają <osoba>Sender</osoba> i <osoba>Frade</osoba> oraz pozostali.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LEA</naglowek_osoba>
<didaskalia>głosem jakby z daleka</didaskalia>
<kwestia><akap>Ogromna światłość rozlewa się dokoła. Na wieki złączona jestem z tobą, mój ty przeznaczony... razem wznosimy się coraz wyżej, wyżej i wyżej...</akap></kwestia>

<didaskalia>Ściemnia się coraz bardziej.</didaskalia>


<naglowek_osoba>RABI AZRIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>opuszczając głowę</didaskalia>
<kwestia><akap>Za późno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MESZUŁACH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech będzie pochwalony Sędzia Prawdy.</akap></kwestia>

<didaskalia>Robi się coraz ciemniej, z daleka słychać cichy śpiew.</didaskalia>

<strofa>Za jaką sprawą i czemu/
Dusza duszka spada/
Z najwyższych wyżyn/
W otchłań ciemną/
Bo już w upadku drga/
Wzlot duszy ku wyżynom.</strofa>

</dramat_wspolczesny>
</utwor>