<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/andersen_slowik_10/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Andersen, Hans Christian</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Słowik</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niewiadomska, Cecylia</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Trzeciak, Weronika</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Baśń</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/slowik</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://polona.pl/item/basnie,ODQ5MTQxNzk/4/#info:metadata</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Hans Christian Andersen, Baśnie, tłum. Cecylia Niewiadomska, wyd. Gebethner i Wolff, Warszawa 1931</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - tłumacz Cecylia Niewiadomska zm. 1925</dc:rights>
      <dc:relation.isPartOf xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/andersen-basnie</dc:relation.isPartOf>
  
  <dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">SP1</dc:audience>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1996</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-07-22</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/slowik.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0027-4</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/slowik.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1112-6</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/slowik.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2067-8</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/slowik.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3023-3</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/slowik.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4109-3</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/6663.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ptak i begonia; rycina z cyklu Sho utsushi shinjuhachi taka, Sugakudô Nakayama (fl. ca 1850-1860), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6663</dc:relation.coverImage.source>
  <category.legimi>Książki dla dzieci</category.legimi>
    
    <category.thema.main>YFJ</category.thema.main>
    <category.thema>1FPC</category.thema>
    <category.thema>YFP</category.thema>
    <category.thema>YNMW</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><opowiadanie>
<abstrakt>
<akap>W lesie otaczającym ogród i piękny, bogaty pałac chińskiego cesarza, żył słowik, którego piękny śpiew był sławiony w księgach pisanych przez podróżnych.</akap>


 
<akap>Cudowny śpiew zachwycał również cesarza i jego dygnitarzy, do czasu, gdy na dwór dotarła przesyłka --- mechaniczny słowik, który grał równie pięknie, był na każde zawołanie i wkrótce zastąpił prawdziwego ptaszka. O słowiku zapomniano aż do momentu, gdy maszynka się zepsuła, a cesarz poważnie zachorował. W baśni zwrócona została uwaga na piękno pochodzące z natury, spontaniczności i szczerego serca, na prawdziwy talent, który nie musi pokrywać się za wyuczonymi schematami.</akap>


 
<akap>Hans Christian Andersen to duński autor żyjący w latach 1805--1875, jeden z najpopularniejszych baśniopisarzy. Pisał również powieści, opowiadania, sztuki teatralne i wiersze, ale to baśnie należą do jego najbardziej znanych utworów. Nie chciał jednak, by kojarzono je z twórczością tylko dla dzieci --- kierował je do wszystkich, niezależnie od wieku..</akap>


 </abstrakt>
<autor_utworu>Hans Christian Andersen</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Słowik</nazwa_utworu>





<akap>Wiele lat upłynęło od zdarzenia, które wam chcę opowiedzieć, więc posłuchajcie, zanim ludzie całkiem o nim zapomną.</akap>


<akap>Wiecie zapewne, że cesarz chiński jest Chińczykiem, zarówno jak jego doradcy i w ogóle wszyscy mieszkańcy tego kraju.</akap>


<akap>Otóż pałac tego cesarza należy do najpiękniejszych gmachów w całym świecie: olbrzymi, wspaniały i z najcieńszej porcelany, tak kruchej i delikatnej, że prawie dotknąć się jej nie można.</akap>


<akap>Dokoła pałacu rozciąga się ogród, pełen najrzadszych, najpiękniejszych kwiatów. Do tych ostatnich przywiązane są małe dzwoneczki ze szkła i srebra, które dzwonią, kiedy kto przychodzi, a to dlatego, aby nie zapomniał nikt spojrzeć na nie.</akap>


<akap>Tak mądrze wszystko było urządzone w ogrodzie chińskiego cesarza. A ogród ciągnął się bardzo daleko i sam ogrodnik nie wiedział na pewno, gdzie się kończy. Bo też naprawdę nie kończył się wcale, ale łączył z lasem ogrodowym, pełnym głębokich jezior i drzew starych, który dochodził aż do brzegów morza. Morze było błękitne i bardzo głębokie --- do samego brzegu przypływać mogły wielkie statki i zatrzymywać się pod gałęziami drzew olbrzymich, prastarych.</akap>


<akap>Na jednym z nich, na niskiej zielonej gałązce, słowik uwił gniazdko i śpiewał co noc tak cudownie, iż ubodzy rybacy, którzy wypływali na morze dla zarobku, opuszczali sieci i siedzieli bezczynnie, zasłuchani w pieśń czarodziejską.</akap>

<akap_dialog>--- Boże, jakież to piękne!... Boże, jak on śpiewa...</akap_dialog>


<akap>Z całego świata zjeżdżali się do Chin podróżni, aby obejrzeć cesarską stolicę, wspaniały pałac i ogród cudowny, lecz kto z nich tylko usłyszał słowika, powtarzał bez namysłu:</akap>

<akap_dialog>--- To najpiękniejsze ze wszystkiego.</akap_dialog>


<akap>Powróciwszy do ojczyzny, podróżni opowiadali o cesarzu, o jego pałacu i ogrodzie, o wszystkich cudach, które oglądali. Uczeni pisali o tym wiele książek, w których podziwiali rzeczy piękne, ,,lecz słowik najpiękniejszy ze wszystkiego" --- zapewniał każdy po kolei. Poeci układali nawet śliczne wiersze, chwaląc leśnego śpiewaka.</akap>


<akap>Książki te rozchodziły się szeroko po świecie, a niektóre zawędrowały do rąk samego cesarza chińskiego. Zasiadł w złocistej koronie na kosztownym krześle i kiwając głową z wielkiego zadowolenia, czytał o przepysznym pałacu swoim i ogrodzie.</akap>


<akap>,,Ale słowik najpiękniejszy ze wszystkiego" --- powtarzało się na każdej kartce.</akap>

<akap_dialog>--- Co to ma znaczyć? --- spytał cesarz zdziwiony. --- Słowik? Cóż to takiego? W ogrodzie moim jest coś tak pięknego, że zachwycają się wszyscy podróżni, a ja dowiaduję się o tym z ich książek?</akap_dialog>


<akap>I zawołał natychmiast szambelana.</akap>


<akap>Był to dygnitarz tak dumny, że jeśli który z niższych od niego urzędników śmiał mu zadać jakie pytanie, odpowiadał tylko: --- Hm! --- co i po chińsku nic nie znaczy.</akap>

<akap_dialog>--- Dowiaduję się z książek --- rzekł cesarz --- że w moim ogrodzie mieszka słowik, ptak cudowny, najpiękniejszy ze wszystkiego, co się w moim państwie znajduje. Dlaczego ja o nim dotychczas nic nie wiem?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- I ja nic o nim nie słyszałem --- odparł pokornie szambelan. --- Nie był dotąd u dworu przedstawiony.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Więc żądam, aby dzisiaj został przedstawiony --- rzekł monarcha. --- Świat cały wie o skarbie, jaki posiadam, a ja jeden nic o nim nie wiem!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Pierwszy raz o tym słyszę --- powtórzył szambelan --- ale się postaram odszukać go zaraz.</akap_dialog>


<akap>Odszukać? Gdzie go szukać? Biedny szambelan biegał bez wytchnienia po wszystkich salach, schodach, korytarzach, z dołu na górę i z góry na dół, wypytywał wszystkich --- ale mu nikt nie umiał odpowiedzieć: nikt w pałacu nic nie słyszał o słowiku i nikt nic o nim nie wiedział.</akap>


<akap>Wrócił więc do cesarza, zapewniając, że słowika nie ma na świecie, a w książce napisali widocznie nieprawdę.</akap>

<akap_dialog>--- Wasza cesarska mość niechaj nie wierzy temu, co piszą w książkach --- mówił z przekonaniem --- wszystko to baśnie bez żadnego sensu i niebezpieczne kłamstwa.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ależ tę książkę przysłał mi sam Dalajlama --- zawołał cesarz --- więc baśni w niej nie ma, a kłamstwa być nie może. Chcę usłyszeć słowika. Żądam, aby dziś jeszcze został mi przedstawiony; obdarzę go najwyższą łaską. A jeżeli go nie znajdziecie, cały dwór po wieczerzy zostanie skazany na bambusową chłostę.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tsing-pe --- odparł szambelan i zaczął na nowo przebiegać korytarze, sale, galerie i schody. Za nim biegł cały szereg dworzan i urzędników, gdyż nikt nie miał ochoty na bambusową chłostę.</akap_dialog>


<akap>Lecz nic nie mogli dowiedzieć się o słowiku, którego wielbił świat cały. W pałacu cesarskim nie wiedziano o jego istnieniu.</akap>


<akap>Na koniec zapytali o niego ubogą dziewczynkę, pomywaczkę u cesarskiego kuchcika, którą przypadkiem spotkano na drodze.</akap>

<akap_dialog>--- Jakże bym mogła nie znać słowika? --- odparła. --- Jakże bym mogła nie znać jego śpiewu! Słyszę go co dzień, gdy niosę wieczorem resztki z kuchni dla chorej matki. Siadam wtedy w lesie albo nad brzegiem morza i słucham, słucham go bez końca i nie mogę odejść, bo tak mi przyjemnie i słodko, że łzy płyną z oczu, jak gdyby mnie matuchna całowała.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Słuchaj --- przerwał szambelan --- dostaniesz miejsce nadwornej kucharki, i wyrobię ci prawo patrzenia przez szparę, jak cesarz obiaduje, jeśli nas zaprowadzisz do słowika, który musi być dziś wieczorem przedstawiony u dworu.</akap_dialog>


<akap>I natychmiast ruszyli wszyscy za dziewczynką do lasu, gdzie śpiewał słowik.</akap>


<akap>Uszli już dość daleko, kiedy ryknęła krowa.</akap>

<akap_dialog>--- Oho! --- zawołał z radością szambelan. --- Słyszycie go? Co za siła w małym ptaszku. Istotnie, to zadziwiające! Ale zdaje mi się, że go już słyszałem kiedyś.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- To krowa ryczy --- rzekła mała pomywaczka. Do miejsca, gdzie mieszka słowik, jeszcze bardzo daleko.</akap_dialog>


<akap>Wkrótce w pobliskim błocie zarechotały żaby.</akap>

<akap_dialog>--- Ach, jak ślicznie! --- zawołał kapelmistrz nadworny. --- Zupełnie jak szklane dzwonki!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- To żaby --- odezwała się znowu dziewczynka --- ale teraz zapewne usłyszymy go już niedługo.</akap_dialog>


<akap>Rzeczywiście niebawem rozległa się pieśń słowika.</akap>

<akap_dialog>--- To on! --- zawołała z radością dziewczynka. --- Ach, słuchajcie, słuchajcie! Patrzcie, siedzi na gałązce!</akap_dialog>


<akap>I wskazała szarą ptaszynę pośród zielonych liści.</akap>

<akap_dialog>--- Czyż to być może? --- spytał zdumiony szambelan. --- Nigdy nie przypuszczałem, aby słowik mógł mieć tak pospolitą powierzchowność. Chyba że stracił barwy pod wpływem wzruszenia, na widok tylu osób znakomitych.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Słowiczku! --- zawołała radośnie dziewczynka. --- Nasz cesarz życzy sobie, abyś mu zaśpiewał.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Z największą chęcią --- odpowiedział słowik i zaśpiewał, jak mógł najlepiej.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Jak dzwoneczki! Jak srebro! --- powtórzył szambelan. --- Bardzo pięknie, prześlicznie! Patrzcie tylko, jak to gardziołko pracuje! Przepowiadam, że u dworu będzie miał niesłychane powodzenie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Czy mam jeszcze zaśpiewać dla cesarza? --- zapytał słowik, przekonany, że sam monarcha słucha jego pieśni.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Najmilszy słowiku --- przemówił szambelan --- mam zaszczyt w imieniu cesarza zaprosić cię na dziś wieczór do pałacu, abyś mógł cudownym śpiewem zachwycić samego monarchę.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Najlepiej lubię śpiewać w lesie --- odparł słowik --- lecz skoro cesarz żąda, stawię się wieczorem w pałacu.</akap_dialog>


<akap>W głównej sali porcelanowej przygotowano wspaniałe przyjęcie; ściany, sufit i podłoga, błyszczały od świateł, w korytarzach ustawiono najpiękniejsze kwiaty, a dzwoneczki na nich dzwoniły tak głośno, że trudno było rozmawiać swobodnie.</akap>


<akap>Na środku sali, przed tronem cesarskim, umieszczono złoty pręcik dla słowika. Dwór cały był zebrany, mandaryni w galowych strojach, damy w toaletach balowych, nawet małej pomywaczce, która znalazła słowika, pozwolono patrzeć przez szparę, gdyż mianowaną została obecnie nadworną kucharką jego cesarskiej mości.</akap>


<akap>Wszystkie spojrzenia były zwrócone na ptaszka w szarych piórkach, siedzącego na złotym pręciku; sam monarcha skinął mu głową łaskawie.</akap>


<akap>Wtem słowik zaczął śpiewać. Śpiewał tak cudownie, że łzy błysnęły w oczach chińskiego cesarza i spłynęły mu z wolna po policzkach. Widząc to, słowik śpiewał jeszcze piękniej, głos jego przenikał serca i napełniał je weselem. Rozpromieniło się oblicze władcy i w uniesieniu radości obdarował śpiewaka własnym swym złotym pantoflem, który ptaszek odtąd mógł nosić na szyi.</akap>


<akap>Ale słowik podziękował za dar tak wspaniały.</akap>

<akap_dialog>--- Jestem wynagrodzony dostatecznie --- mówił --- widziałem łzy w twych oczach, o monarcho: to najwyższa nagroda dla śpiewaka. Łzy twoje mają cenę i wartość niezwykłą. Sam Bóg widzi, że hojnie zostałem wynagrodzony.</akap_dialog>


<akap>I znowu zaczął śpiewać, jeszcze rzewniej, jeszcze piękniej.</akap>


<akap>Cały dwór był w zachwycie. Damy w balowych strojach nabierały w usta wody i głośno przelewały ją w gardziołkach, co miało naśladować głos słowika; mandaryni i dworzanie kiwali głowami; nawet służba wyrażała zupełne zadowolenie, a to znaczy bardzo wiele, bo jej dogodzić --- jak wiadomo --- trudniej, niż najwyższym dygnitarzom.</akap>


<akap>Słowem, powodzenie śpiewaka było nieporównane.</akap>


<akap>Miał odtąd zostać na cesarskim dworze i zamieszkać w pałacu, w klatce złoconej, z której wolno mu było wylatywać na przechadzkę dwa razy dziennie i raz każdej nocy. Do posługi dano mu dwunastu lokai, a każdy do nóżki ptaka przywiązywał jedwabny sznurek, aby mu lepiej było latać.</akap>


<akap>W całym mieście nie rozmawiano o niczym, tylko o cudownym ptaku, i jeśli dwie osoby spotkały się na ulicy, to zamiast powitania, jedna z nich natychmiast wymawiała ,,<wyroznienie>sło</wyroznienie>" --- druga kończyła ,,<wyroznienie>wik</wyroznienie>". Dwunastu kupców imieniem słowika nazwało dzieci swoje, choć z tych ,,Słowików" żaden nie miał w gardle struny słowiczej.</akap>


<akap>Dnia pewnego cesarz otrzymał pakiecik z napisem: ,,Słowik".</akap>

<akap_dialog>--- Pewno nowe dzieło o naszym śpiewaku --- rzekł zadowolony.</akap_dialog>


<akap>Lecz w pakiecie nie było książki, tylko słowik sztuczny, zrobiony bardzo dziwnie i misternie, a cały osypany brylantami, rubinami i szafirami.</akap>


<akap>Gdy nakręcono tę maszynkę, sztuczny słowik zaśpiewał zaraz pieśń długą i uczoną. Przy tym bardzo wspaniale poruszył ogonem, który się mienił blaskiem kosztownych kamieni. Na szyi miał jedwabną wstążeczkę z napisem: ,,Czymże jest słowik Dalajlamy w porównaniu ze słowikiem cesarza chińskiego!"</akap>

<akap_dialog>--- Cudowny! Wspaniały! --- wołali dworacy i ten, kto doręczył pakiet cesarzowi, otrzymał zaraz tytuł ,,Nadwornego Obersłowicznika jego cesarskiej mości".</akap_dialog>

<akap_dialog>--- A teraz niechaj razem zaśpiewają --- rozkazał cesarz --- będzie wspaniały duet.</akap_dialog>


<akap>Nakręcono sztucznego ptaka i miały śpiewać razem, lecz duet się nie udał, gdyż słowik sztuczny śpiewał podług przepisanej miary, a leśny śpiewak z serca i natchnienia.</akap>

<akap_dialog>--- Ten nic nie winien --- zadecydował kapelmistrz nadworny, wskazując sztucznego ptaka --- doskonale trzyma się taktu, jak gdyby się wykształca w mojej szkole.</akap_dialog>


<akap>Nakręcono go więc do śpiewania solo i miał powodzenie nie mniejsze od słowika prawdziwego, a kosztownym, błyszczącym strojem bardziej zachwycał wszystkich.</akap>


<akap>Jedną i tę samą sztukę śpiewał trzydzieści trzy razy i nie zmęczył się wcale. Wszyscy słuchali go z wielkim zajęciem, lecz nie umieli jeszcze melodii na pamięć, gdyż była bardzo trudna. Chcieli nakręcić go raz trzydziesty czwarty, ale cesarz zażądał, aby teraz zaśpiewał słowik żywy.</akap>


<akap>...Lecz gdzież się podział?...</akap>


<akap>Niespostrzeżony wyfrunął przez okno i uciekł do swojego lasu zielonego.</akap>

<akap_dialog>--- A to co? --- pytał cesarz z niezadowoleniem.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- A to co? --- powtórzyli natychmiast dworacy i zaczęli szemrać z głośnym oburzeniem, wyrzucając niewdzięczność słowikowi.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Na szczęście lepszy ptak nam został --- zdecydowali wreszcie.</akap_dialog>


<akap>Kazano go nakręcić po raz trzydziesty czwarty i wysłuchano znowu z poważnym skupieniem doskonałej i trudnej pieśni, której nikt jeszcze nie mógł się nauczyć.</akap>


<akap>Kapelmistrz nie miał dość słów na pochwałę misternego śpiewaka, który, jego zdaniem, wart był nieskończenie więcej od słowika prawdziwego, nie tylko z powodu pięknej i kosztownej powierzchowności, lecz głównie ze względu na znakomity wewnętrzny mechanizm.</akap>

<akap_dialog>--- Raczcie panowie tylko sami ocenić tę różnicę --- mówił --- ze słowikiem prawdziwym nigdy nie wiadomo, co zaśpiewa? jak zaśpiewa? Jest się na jego łasce. A w sztucznym wszystko stałe, jasno określone i wiadome. Można go otworzyć, obejrzeć walce i sztyfciki, zrozumieć, skąd się głos bierze i jakim sposobem.</akap_dialog>


<akap>I wszyscy byli tego zdania, a Nadworny Obersłowicznik otrzymał pozwolenie pokazania ptaka ludowi w najbliższe święto.</akap>


<akap>Wszyscy słuchali go z wielkim zachwytem i podnosili w górę palec wskazujący, wołając: --- O! --- potem się rozchodzili, kiwając głowami.</akap>


<akap>Tylko biedni rybacy, którzy słyszeli nieraz śpiew słowika, inaczej myśleli sobie.</akap>

<akap_dialog>--- Ładnie śpiewa --- mówili --- ale czegoś mu brakuje. A czego? Sami nie wiemy.</akap_dialog>


<akap>Na słowika zapadł wyrok wygnania z granic państwa chińskiego.</akap>


<akap>Sztucznego ptaka umieszczono na jedwabnej poduszce u wezgłowia cesarza. Otaczały go wszystkie kosztowności i dary, które otrzymał za pieśni; przyznano mu też tytuł: ,,Wielkiego śpiewaka jego cesarskiej mości" i pierwsze miejsce obok cesarza przy stole po lewej stronie, jako po stronie serca, to jest ważniejszej, gdyż i chiński cesarz ma też serce po lewej stronie.</akap>


<akap>Kapelmistrz nadworny napisał o nim dzieło bardzo uczone i pełne niezwykłych wyrazów w dwudziestu pięciu tomach; każdy je też kupował, wychwalał, aby o nim nie pomyślano, że jest nieukiem, który podobnych rzeczy nie rozumie.</akap>


<akap>Tak upłynął rok cały. Nie tylko dwór i cesarz, ale wszyscy mieszkańcy stolicy umieli już piosenkę słowika na pamięć, słuchano jej wszakże z coraz większą przyjemnością, gdyż każdy mógł wtórować teraz śpiewakowi. Przyśpiewywali też wszyscy: thiu, thiu, thiu! glu, glu, glu! śpiewali ulicznicy na ulicach, śpiewał i sam monarcha.</akap>


<akap>Ale pewnego wieczora, kiedy cesarz, leżąc w łóżku, słuchał znanej pieśni, nagle coś w ptaku brzęknęło, trzasnęło, zakręciło się, zawarczało trrr! i --- umilkło.</akap>


<akap>Monarcha wyskoczył z łóżka i posłał natychmiast po nadwornego doktora. Cóż tu jednak poradzić mógł doktór? Udano się do zegarmistrza i ten, obejrzawszy bardzo uważnie maszynkę i pokiwawszy głową w rozmaite strony, zdecydował, że ptaka naprawić jeszcze można, lecz zarazem zapowiedział, że trzeba oszczędzać go bardzo, gdyż śrubki się wytarły, a zastąpić je nowymi niepodobna.</akap>


<akap>Rozpacz! Tylko raz na rok można było teraz nakręcić słowika, a i ta próba zawsze była dla niego niebezpieczna. Toteż po każdej pieśni kapelmistrz nadworny ocierał spocone czoło i wygłaszał mowę, bardzo piękną i pełną najniezwyklejszych wyrazów, w której zapewniał, że śpiew sztucznego ptaka doskonalszy jest niż kiedykolwiek.</akap>


<akap>I znowu pięć lat upłynęło, kiedy niespodzianie na kraj spadło już teraz prawdziwe nieszczęście: cesarz zachorował ciężko i doktorzy zapewniali, że nie ma dla niego ratunku. Wybrano więc następcę i tylko lud, przywiązany szczerze do monarchy, gromadził się przed pałacem, dopytując o jego zdrowie.</akap>

<akap_dialog>--- Hm! --- odpowiadał mu tylko szambelan i potrząsał głową znacząco.</akap_dialog>


<akap>A cesarz leżał na wspaniałym łożu blady i zimny. Dwór cały miał go już za umarłego, więc pusto było w tej części pałacu; urzędnicy i mandaryni spieszyli do nowego władcy, bo on teraz rozdawać mógł łaski i skarby. Ze służby także przy nim nie było nikogo: lokaje i pokojówki, korzystając z chwilowego bezkrólewia, urządzili u siebie wspaniałe przyjęcie i rozpowiadali ciekawym o wszystkim, co wiedzieli i o czym nie wiedzieli wcale.</akap>


<akap>Wysłano dywanami wielkie sale i korytarze, aby kroków słychać nie było, więc w pałacu panowała dziwna cisza, żadnym szmerem nie zakłócona.</akap>


<akap>Ale cesarz nie umarł, choć leżał bezwładny na purpurowym łożu, osłonięty ciężką kotarą z purpurowego aksamitu ze złotymi łańcuchami. Przez otwarte okno w padał do pokoju jasny blask księżyca i oświetlał salę, postać cesarza i sztucznego ptaka na jedwabnej poduszce u wezgłowia.</akap>


<akap>Pierś monarchy podnosiła się zaledwie słabym i męczącym oddechem, gdyż czuł na niej ciężar, niby kamień olbrzymi. Otworzył oczy, ażeby zobaczyć, co go tak okropnie przygniata i ujrzał --- śmierć. Na jego sercu siedziała, koścista, w jego własnej koronie, z jego mieczem w dłoni, sztandarem w drugiej. Wszystkie cesarskie skarby mu zabrała, teraz odbierze życie.</akap>


<akap>A spoza fałd kotary ciężkiej, aksamitnej, wysuwały się dziwaczne postaci: jedne uśmiechnięte, pogodne i jasne, inne okropne, straszne. Były to złe i dobre uczynki cesarza, które wróciły doń w godzinę śmierci, aby z nim razem opuścić tę ziemię.</akap>


<akap>Co chwila wychylały się spoza firanek i mówiły do niego.</akap>

<akap_dialog>--- A pamiętasz o tym? --- A to pamiętasz? --- A nie zapomniałeś tamtej godziny? A tamto? A tamto?</akap_dialog>


<akap>I mówiły tak wiele, że choremu pot śmiertelny okrył czoło i nie wiedział, co począć, aby nie słyszeć ich więcej.</akap>

<akap_dialog>--- Nigdy w życiu nie doznawałem takiej męki! --- szeptał. --- Ja nie chcę tego słyszeć! Muzyki! Muzyki! Bijcie w wielki bęben chiński, abym nie słyszał ich głosów! Nie chcę słyszeć, co one mówią!</akap_dialog>


<akap>Lecz postaci spoza kotary śmiały się i mówiły ciągle, ciągle, bez ustanku, a śmierć jak Chińczyk, wciąż kiwała głową w złotej koronie.</akap>

<akap_dialog>--- Muzyki! Muzyki! --- powtarzał zmęczony monarcha. --- Słowiczku mój złoty, ty mi zaśpiewaj! Ja cię tak kochałem! Obsypywałem cię podarunkami, własny pantofel na twojej szyi zawiesiłem! Zaśpiewajże mi teraz! Czyż mi nie zaśpiewasz?...</akap_dialog>


<akap>Ale ptak milczał. Nie było nikogo, kto by go nakręcił, więc bezduszna maszynka zaśpiewać nie mogła.</akap>


<akap>I śmierć tylko patrzyła na chorego pustymi otworami w czaszce, a dokoła panowała straszna i dręcząca cisza...</akap>


<akap>Wtem na zielonej gałązce za oknem rozległa się pieśń cudna; to prawdziwy słowik!</akap>


<akap>Dowiedział się o chorobie cesarza i zaraz przyleciał do niego z pieśnią nadziei i ukojenia. I śpiewał tak cudownie, że straszne widziadła pobladły i znikły, a krew coraz szybciej krążyła w sztywnych i stygnących członkach umierającego. Śmierć nawet sama kiwać się przestała i zasłuchana, powtarzała tylko:</akap>

<akap_dialog>--- Ach, śpiewaj jeszcze, śpiewaj!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- A oddasz mi cesarski miecz?... Cesarski sztandar?... Oddasz złotą koronę? --- pytał słowik.</akap_dialog>


<akap>I śmierć oddawała zagrabione skarby jeden po drugim za pieśni cudowne.</akap>


<akap>A słowik śpiewał dalej, coraz rzewniej, piękniej. Śpiewał o nocy i ciszy cmentarza, gdzie kwitną białe róże na świeżej mogile, gdzie czeremcha rozlewa woń upajającą, a rosa łez ludzkich pada na trawę i kwiaty.</akap>


<akap>I porwana tęsknotą do ziemi ojczystej, śmierć się rozwiała w mgłę jasną i, lekka jak obłoczek, uleciała przez otwarte okno.</akap>

<akap_dialog>--- O dzięki ci! --- rzekł cesarz. --- Dzięki ci, ptaku niebiański! Poznałem cię. Ja ciebie wygnałem z królestwa i granic państwa mego, a ty rozproszyłeś okropne widma, które mnie dręczyły i śmierć samą oderwałeś od mojego łoża. Jakże cię wynagrodzę?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Już jestem wynagrodzony --- odparł słowik. --- Widziałem łzy w twych oczach, kiedy po raz pierwszy zaśpiewałem dla ciebie i tego nigdy w życiu nie zapomnę. Łza --- to najdroższy klejnot dla śpiewaka, większej nagrody nikt mu dać nie może. --- A teraz uśnij; sen powraca zdrowie; ja ukołyszę cię do snu piosenką.</akap_dialog>


<akap>I zasnął chory cesarz, uśpiony czarowną, słodką melodią pieśni, co płynęła z serca.</akap>


<akap>Promienie słońca zajrzały przez okno do sali porcelanowej i cesarz zbudził się silny, zdrowy.</akap>


<akap>Przy nim nie było nikogo: służba myślała, że nie potrzebuje już od niej posług --- tylko na gałązce za oknem śpiewał słowik, prawdziwy przyjaciel, który nie szukał nagrody i sławy, lecz umiał kochać wiernie.</akap>

<akap_dialog>--- Zostań przy mnie na zawsze --- rzekł do niego cesarz --- będziesz śpiewał wtedy tylko, gdy sam zechcesz, a sztucznego ptaka rozbiję na drobne kawałki.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Pozostaw go --- prosił śpiewak --- wszak służył ci wiernie, o ile było w jego mocy. Ja w pałacu żyć nie umiem, nie mogę tu wić gniazda; ja potrzebuję swobody i lasu. Jestem śpiewakiem Bożym i nie mogę na tym świecie być niczyim niewolnikiem, ani służyć nawet najpotężniejszemu i najlepszemu z monarchów. Mogę być jednak jego przyjacielem. Co dzień wieczorem siądę na gałązce u twego okna i śpiewać ci będę, aby cię rozweselić i ukoić; moja piosenka zbudzi w twoim sercu przyjaciół prawdy, uczucia szlachetne, które dworacy sztucznie usypiają. Będę ci śpiewał o wszystkim, co ukrywają przed tobą. Mały ptaszek lata wszędzie, wszystko widzi, zna ubogie chatki rybaków nad morzem i pracujących w pocie i znoju rolników, których ty, panie, nie widziałeś nigdy. Nad koronę twoją przekładam twe serce i do niego przemawiać będę w moich pieśniach. Przyrzecz mi tylko jedno.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Wszystko, czego zapragniesz! --- odrzekł, wstając, cesarz i na znak przysięgi miecz złoty przycisnął do serca.</akap_dialog>


<akap>Wyglądał znowu wspaniale w bogatym cesarskim stroju, który sam dziś przywdział, słuchając głosu ptaka-przyjaciela.</akap>

<akap_dialog>--- Nie mów nikomu o tym --- dodał słowik --- że jest ptaszek maleńki, który tobie tylko śpiewa pieśni miłości i prawdy. Wierz mi: tak będzie lepiej.</akap_dialog>


<akap>I słowik odleciał.</akap>


<akap>Do komnaty cesarskiej weszli dworacy i służba, urzędnicy i mandaryni; wszyscy przyszli pożegnać zmarłego monarchę, po raz ostatni spojrzeć na twarz jego.</akap>


<akap>Wtem stanęli zdumieni: cesarz stał ubrany, z mieczem, w koronie, zdrów, silny i wesoły.</akap>

<akap_dialog>--- Witam was! --- rzekł uprzejmie.</akap_dialog>


</opowiadanie></utwor>