Uwspółcześniono interpunkcję.
Konstanty Ildefons GałczyńskiTeatrzyk „Zielona Gęś”
po remoncie i otworzeniu
Specjalnej-Sali-do-Kichania
ma zaszczyt przedstawić
dla dzieci na Gwiazdkę
śpiewogrę w trzech śpiewoobrazach
pod nagłówkiemRower-Gigant
Uwaga!
- PROF. BĄCZYŃSKI — wynalazca ROWERU-GIGANTA
- PIEKIELNY PIOTRUŚ
- CIOCIA HERMENEGILDA
- ALOJZY GŻEGŻÓŁKA — jako młody stolarz
- OSIOŁEK PORFIRION
- FAFIK!
tj. tzw. najpopularniejszy pies wszechświata
- KARAKULIAMBRO (Liryka)
- A. ŹRÓBEK (Mechanika sceny)
Obraz I
A. ŹRÓBEK
1Kochane dzieci, jak widzicie, zaczynamy tym razem punktualnie punkt dziewiętnasta, gwiazdka wzejdzie za pół minuty, czyli trzydzieści sekund. Raz. Dwa. Trzy. Cztery…
GWIAZDKA
wschodzi i siada na galerii.
A. ŹRÓBEK
2A teraz ja, A. Źróbek, podnoszę kurtynę. Uwaga. Już podniosłem. Przepraszam, kto tam kicha?
GWIAZDKA
bardzo nieśmiało
zaczyna kichać i to tak okropnie, że niestety mimo tłumaczeń, że się zaraziła od księżyca, zostaje odprowadzona do Specjalnej-Sali do-Kichania
DZIECI
4Co to jest? Nie szczypać! Nie kichać! Wyżej kurtynę! Wyże-e-ej!
A. ŹRÓBEK
5Proszę uprzejmie. Sekunda. Teraz dobrze?
DZIECI
A. ŹRÓBEK
7
No to się cieszę. Ale to mało, dzieci, że ja się cieszę. Chodzi o to, żebyśmy się wszyscy cieszyli. Powiedzcie więc, dzieci, czytelnikom „Przekroju”, co widzicie w tej chwili na scenie? No!
DZIECI
8Widzimy małą uliczkę w Zielonogęsiowie. Widzimy kino. Widzimy śnieg. Widzimy mróz. Kino dziś nie gra. Ale za to śnieg pada. A te sto czarnych planu to stu przechodniów. A wśród tych stu czarnych planu jedną malutka czarna plamka. To Piekielny Piotruś. Piotruś, uważaj, tam pod latarnią stoi Osiołek Porfirion. On cię nabije.
PIEKIELNY PIOTRUŚ
9To nie wasza rzecz? Ja zaraz powiem wiersz:
10
Od rana śnieg prószy
Na sto kapeluszy,
A mnie marzną uszy,
Więc pocieram uszy.
14Świetny wiersz! Od czterdziestu ośmiu lat takiego nie napisałem: Ale mróz!
pociera sobie uszy, ale za bardzo, i to do tego stopnia za bardzo, że aż wciera sobie uszy w głowę, czyli w ten sposób uszy Piekielnego Piotrusia znikają, czyli tragedia pt. Szelma, czyli młody człowiek bez uszu, a wszystko od zbyt gwałtownego pocierania.
OSIOŁEK PORFIRION
spod zielonej latarni
15Piekielny Piotruś nie ma uszu! Piekielny Piotruś nie ma uszu!! Piekielny Piotruś nie ma uszu!!!
PIEKIELNY PIOTRUŚ
16No to co? Za to ty, stary ośle, Porfirioniszcze, masz uszy za dwudziestu. Co słychać?
OSIOŁEK PORFIRION
17Właśnie. Byłem przed chwilą u cioci Hermenegildy, która była przed chwilą u prof. Bączyńskiego. Profesor jest bardzo zajęty.
PIEKIELNY PIOTRUŚ
18Ale, pytam się, co słychać, do stu jasnych świeczek?!
OSIOŁEK PORFIRION
19Właśnie. Hermenegilda zaprowadziła mnie do kuchni, zdjęła buty i powiedziała, że nic.
PIEKIELNY PIOTRUŚ
20Poczekaj, ja zaraz tak zrobić, że będzie słychać. Alojzy! Hej, Alojzy!
ALOJZY GŻEGŻÓŁKA
w charakterze młodego stolarza wychodzi ze swej stolarni
PIEKIELNY PIOTRUŚ
22Słuchaj, Alojzy — Porfirion mówi, że nic nie słychać.
GŻEGŻÓŁKA
23Bo on jest mądry na trzy flądry, a za to gruby na trzy śruby. Zaczynamy! Zaraz będzie tak słychać, że aż wszystkim uszy popuchną.
PIEKIELNY PIOTRUŚ
24No mnie to nie — zyg-zyg, bo ja nie mam uszu — zyg-zyg-marchewka.
strzela językiem i razem z Gżegżółką wykonuje na nosie hałaśliwego marsza Złote Okulary. W rytmie marsza Złote Okulary wszyscy, tj.: Osiołek Porfirion, Piekielny Piotruś i Alojzy Gżegżółka, zdążają do pałacu Prof. Bączyńskiego, żeby popatrzeć przez złotą dziurkę od klucza, czym Bączyński jest tak bardzo zajęty.
Obraz II
PROF. BĄCZYŃSKI
sam
25Zastanawiające! Nic nie wychodzi. Milcz, serce. O, ręko ma! Przeklęta puszczo, która wydała tego potwora w occie. Przeklęty mech, który go przytulił. Na Saturna! jeszcze chwila, a zjem własny kapelusz jak Rodrigo Ildebrande Kurzajka. Piekło i dwadzieścia cztery fajerki. Dziś, o północy w dodatku, księżyc wchodzi w aspekt Hermenegildy. Ale — do góry uszy, o, ręko ma! Byka za rogi! Już ja ci pokażę, huncwocie w occie!
wygłosiwszy płomienne przemówienie do własnej ręki, uzbrojony w olbrzymi widelec, klnie i ściga w dalszym ciągu widelcem po stole marynowany Grzybek, który, korzystając z tego, że jest niewymownie śliski, nie pozwala wbić się na widelec i filuternie odskakuje coraz dalej i dalej.
GRZYBEK
PROF. BĄCZYŃSKI
ściga widelcem Grzybek po podłodze i robi widelcem czteromilimetrowe dziury w podłodze.
GRZYBEK
do Bączyńskiego
Ze słoika ślicznych szybek
Wyjąłeś mnie ty.
30 A ja jestem smaczny grzybek
Mary nowany.
PROF. BĄCZYŃSKI
łyka ślinkę.
GRZYBEK
Hop słup po ka na pie,
Bą czyń ski mnie nie zła pie.
PROF. BĄCZYŃSKI
resztką sił
niestety, zamiast w Grzybek wbija sobie srebrny widelec w nogę i przygważdża się do kanapy na zawsze.
OSIOŁEK PORFIRION, ALOJZY GŻEGŻÓŁKA i PIEKIELNY PIOTRUŚ
którzy to wszystko widzieli przez złotą dziurkę od klucza; chórem
35
Ładna rzecz, nie ma co!
Napiszemy o tym w „Ro”!
piszą notatkę na ostatnią stronicę „Przekroju”, że Bączyński do tej pory jeszcze nic nie zrobił dla Dzieci na Gwiazdkę, po czym wkraczają do Sali Bilardowej i odczepiają Prof. Bączyńskiego od kanapy.
BĄCZYŃSKI
padając na kolana i wznosząc ramiona do góry
37Dziękuję! Dziękuję wam, przyjaciele!
OSIOŁEK PORFIRION
recytuje
Bączyński dziękuje, Porfirion odpowiada:
— Nie dziękuj, bo w braku laku
40 Pierwszy bym pałkę strzaskał na twej głowie,
Gdybyś miał głowę, kociaku.
BĄCZYŃSKI
PIEKIELNY PIOTRUŚ
Muzyka.
OSIOŁEK PORFIRION
44A ja wiem, czyja to muzyka: To andante[1] to zdaje się Lutosławskiego[2], ale to allegro[3] to na pewno Mozarta[4]. Bo ja od razu poznaję wszystkie rzeczy na M.
PROF. BĄCZYŃSKI
jąka się z przerażeniem
45A MMMMarynowane grzybki?
Nagle rozlega się trąbka. Wszyscy podbiegają do okien. Wesoła trąbka brzmi coraz donośniej. To przez ulicę Zielonogesiową przejeżdża Rower-Gigant-na-Dwa-Tysiące-Dzieci, skonstruowany przez zacnego Prof. Bączyńskiego, w tajemnicy już na miesiąc przed Feriami, i dopiero teraz oddany dzieciom do użytku na Gwiazdkę.
FAFIK
przy kierownicy, jedną łapką kieruje, a drugą gra w szachy z Hermenegildą, która siedzi na ramie roweru, szachy trzymając na głowie.
ROWER-GIGANT
mówi sopranem za pomocą poezji
Szybkość — to mój lwi pazur.
Gazu, gazu i gazu.
DWA TYSIĄCE DZIECI NA DWÓCH TYSIĄCACH SKÓRZANYCH SIODEŁEK
FAFIK
nie słyszy, zajęty kierowaniem i grą w szachy z Hermenegildą; szeptem do siebie
Powiedzcie, któż jak ja potrafi
50 Hermenegildzie dawać mata.
daje mata Hermenegildzie
Bo jam jest Fafik, super-Fafik,
najpopularniejszy pies wszechświata!
HERMENEGILDA
całkowicie przegrywa i spada z roweru, i w ten sposób kończy się Obraz II
Obraz III
czyli
Epilog
Ze wszystkich zakamarków, szpar i wnęk Zielonogęsiowa, w czarnych kapeluszach, w czarnych okularach i w czarnych pelerynach wychodzą Krytycy. Kaszlą. Kichają. Syczą. Szepczą. Popijają czarną kawę z termosów. Przestępują z nogi na nogę.
OSIOŁEK PORFIRION
do Krytyków
KRYTYCY
56My tej „Gęsi” nie rozumiemy. Bardzo żałujemy, ale nie rozumiemy. Raz jedną „Gęś” zrozumieliśmy, a tej „Gęsi” znowu ani w ząb. Kolego Bęc-Walski, czy wy „Gęś” rozumiecie?
AUGUST BĘC-WALSKI
OSIOŁEK PORFIRION
głaszcze Krytyków po głowach
Chwileczkę, moi złoci — jak to wam tym razem wytłumaczyć, że niniejsza „Gęś”, moi srebrni, to… to po prostu zabawka na choinkę. Nie ważnego, żart, zabawka na choinkę…
KRYTYCY
OSIOŁEK PORFIRION
zawiesza Zieloną Gęś na choince
KRYTYCY
zielenieją i puszczają nosem świeczki, które natychmiast zapalają się.
Kurtyna
60
spada, rozwija się powoli,
jak rulon nut Mozarta,
nut, które grają, grzeją, tańczą,
całują się i świecą