Konstanty Ildefons Gałczyński Teatrzyk „Zielona Gęś” ma zaszczyt przedstawić: pogodny film rysunkowy produkcji angielskiej pt. Fafik i robaczki świętojańskie Występują: * PIES REDAKCYJNY FAFIK — rzekomy terier szkocki * ROBACZKI ŚWIĘTOJAŃSKIE * i GŻEGŻÓŁKA — ale tylko epizodycznie i w sposób kompromitujący Scena przedstawia ganek historycznego dworku. Wieczór. Ani liść nie drgnie. FAFIK / na ganku / GŻEGŻÓŁKA / z podejrzaną uprzejmością pokazuje Fafikowi gęś, śpiącą pod drzewem tulipanowym / Fafik, popatrz, gęś! FAFIK Niemożliwe. Pan nie czyta „Przekroju”. Gęś jest zielona. Af! af! „Przekrój” mi się nie podoba. Gęś mi się nie podoba. Nic mi się nie podoba. GŻEGŻÓŁKA Fafik! Fafuchna! Pożycz mi tysiąc złotych. FAFIK / nakłada okulary / Mój młody człowieku, im bardziej poznaję ludzi, tym więcej przekonuję się do zwierząt. Nie pożyczę. Chyba że mi pan przedstawi zaświadczenie z Okrągłą Pieczątką, że jest pan psem. I jeszcze jeden warunek: jako pies zagra pan jeden kawałek na fortepianie. Wtedy wyskrobię panu dwa kawałki. GŻEGŻÓŁKA Jestem niemuzykalny! / odchodzi z płaczem / ROBACZKI ŚWIĘTOJAŃSKIE / nadlatują nad ganek wielkim rojem w kształcie liry / FAFIK / zdejmując okulary / Znowu lecą te bezużyteczne światłobzdrynie. Af! af! af! af! ROBACZKI ŚWIĘTOJAŃSKIE Fafik! Fafik! Szlarafik! Rzekomy terier szkocki. Dobry wieczór. FAFIK Af! Nic im nie odpowiem. Albo odpowiem, ale na złość paradoksalnie: dzień dobry. Dzień dobry, światłobzdrynie! Af! af! af! af! ROBACZKI ŚWIĘTOJAŃSKIE Buona sera. Bellissima serata. A czemu to ostrzeliwujesz nas swoim szczekaniem? FAFIK Bo wyglądacie jak małe nieprzyjacielskie samolociki. JEDEN ROBACZEK ŚWIĘTOJAŃSKI / siadając Fafikowi na nosie / A teraz ty wyglądasz jak lampa na biurko. FAFIK Co? Ja, lampa na biurko? Poczekaj. / podbija go do góry i połyka / Af! af! NASTĘPNY ROBACZEK / siada mu na nosie / FAFIK Af! / to samo / / W ten sposób Fafik połyka cały rój robaczków świętojańskich w kształcie liry i siłą rzeczy zaczyna świecić, grać i fruwać. / FAFIK / przelatując nad historycznym dworkiem / Czołem, chłopcy. Lecę do Szkocji. Jest to kraj pierwszorzędnych czarnoksiężników i prawdziwych czcicieli zwierząt. Nawet zwykła wódka nazywa się tam White Horse — Biały Koń. Zdemobilizuję się i będę kopał węgiel dla Anglików. Anglicy niech kopią piłkę. Świetny kalambur. Af! af! Od czegóż są polskie pieski? Jeżeli natomiast nie przyjmą mnie do kopalni, to zapiszę się do czarnej redakcji i wstąpię na służbę do Zygmunta Nowakowskiego. I.K.C. chleba chcę sera nie porzucę, bo się dobrze uczę. Jak to — dobrze? Właśnie, że bardzo źle. Af! / Odlatuje. / / Tymczasem nad historycznym dworkiem i nad wszystkimi jego tajemniczymi sprawami, nad Portretem Kasztelana i nad duchami margr. Wielopolskiego i Artura Grottgera, i nad łóżkiem w stylu dyrektoriatu, w którym autor zasypia w szlafmycy, zapada noc i / / *Kurtyna* / 7 lipca 1946 ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, dostępna jest na stronie wolnelektury.pl. Wersja lektury w opracowaniu merytorycznym i krytycznym (przypisy i motywy) dostępna jest na stronie https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/galczynski-fafik-i-robaczki-swietojanskie/. Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Wolne Lektury. Wszystkie zasoby Wolnych Lektur możesz swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać pod warunkiem zachowania warunków licencji i zgodnie z Zasadami wykorzystania Wolnych Lektur. Ten utwór jest w domenie publicznej. Wszystkie materiały dodatkowe (przypisy, motywy literackie) są udostępnione na Licencji Wolnej Sztuki 1.3: https://artlibre.org/licence/lal/pl/ Fundacja Wolne Lektury zastrzega sobie prawa do wydania krytycznego zgodnie z art. Art.99(2) Ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Wykorzystując zasoby z Wolnych Lektur, należy pamiętać o zapisach licencji oraz zasadach, które spisaliśmy w Zasadach wykorzystania Wolnych Lektur: https://wolnelektury.pl/info/zasady-wykorzystania/ Zapoznaj się z nimi, zanim udostępnisz dalej nasze książki. Tekst opracowany na podstawie: Konstanty Ildefons Gałczyński, Próby teatralne 3, wyd. Czytelnik, Warszawa 1979. Wydawca: Fundacja Wolne Lektury Publikacja zrealizowana w ramach biblioteki Wolne Lektury (wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Wolne Lektury. Opracowanie redakcyjne i przypisy: Martyna Boncal, Ilona Kalamon, Kornel Myczko.