Konstanty Ildefons GałczyńskiTeatrzyk „Zielona Gęś”
ma zaszczyt przedstawić
dramat wierszem
w dwóch odsłonach
pt.Nikotyna
niektórym jednak potrzebna
Jedyna osoba występująca:
- ALOJZY GŻEGŻÓŁKA — nałogowy palacz w średnim wieku
Odsłona pierwsza
ALOJZY GŻEGŻÓŁKA
1
Boli serce i głowa.
Ach, ja to zaraz zmienię.
Precz, manio tytoniowa.
Zgodnie z powyższym czterowierszem odzwyczaja się całkowicie od palenia, całkowicie nie pali przez kilkadziesiąt lat i wreszcie – w wyniku starości – całkowicie umiera, otoczony powszechnym szacunkiem, opłakany na cichym cmentarzyku w słotny dzień i koniec końców zapomniany całkowicie przez rodzinę i wierzycieli.
Odsłona druga
Cichy cmentarzyk.
ALOJZY GŻEGŻÓŁKA
baryton z katakumby
5
Szał mnie wpół zgina.
Ach, nikotyna.
Ciach, nikotyna.
Wynurza się z miejsca pobytu „w strasznej postaci jak potępieniec ognisty
[1]”, cwałuje do najbliższej budki z papierosami, kupuje dziesięć Mocnych
[2], wypala je – ku przerażeniu przechodniów – jeden po drugim i dopiero wtedy, całkowicie nasycony, udaje się na spoczynek wieczny.
Kurtyna