Konstanty Ildefons Gałczyński Teatrzyk „Zielona Gęś” ma zaszczyt przedstawić Zaręczyny prof. Bączyńskiego z Hermenegildą Kociubińską PROF. BĄCZYŃSKI / w Sali Zaręczynowej swojego Zamku Bliźniąt, przed pulpitem z Angelologią, wpatrzony w Hermenegildę jak sroka w kość / Noc nadciąga. Przeklęci spóźnialscy Polacy! TELEFON Tu mówi Hadwaowski. Bączynder złoty, kochany, wybacz, że się chwileczkę spóźnię, najwyżej dwieście lat. Co? Oddaję słuchawkę Szmatławskiemu. Tu mówi pan Szmatławski. Czy to pan Bączyński? Okiej. Otóż pan Szmatławski, proszę pana, zaznacza osobiście panu Bączyńskiemu, że na te zaręczyny nie przyjdzie, bo te zaręczyny mają chaproszpanarakter podejrzany politycznie, a Szmatławscy ze Szmatławca byli zawsze ap czkawka apolityczni niech żyje Anglia. Szmirowicz? Oddaję słuchawkę jemu. Tu płacze Szmirowicz. Ja też nie przyjdę. Dlaczego? Bo jestem obłąkany. Pikasso jestem. Smuga cienia. Gdzie jestem? W Kolombinie; ja i inni kolombiniści. Alkohole i rewolwery. Co? Makabryczne. Kobiety szaleją. PROF. BĄCZYŃSKI / kładąc słuchawkę na widełkach / Defaktycznie można oszaleć z tym narodem, czyli spóźnianiem się. Jedyny, na którego możemy co do punktualności liczyć, to musje Frufru, znakomity Francuz, filozof mistyczny. HERMENEGILDA / ze świecznikiem z osiemnastoma jarzącymi się świecami / Niech żyje Franc / ostatnia sylaba zamazuje się fonetycznie, ponieważ z wielkim hałasem i niemałą szczebiotliwością wchodzi na scenę. / MUSJE FRUFRU / sopranem / Niech żyje Polska. / zjada 18 kilo kiełbasy i umiera. / PROF. BĄCZYŃSKI Rację miał Władysław Sidorowski z Wałbrzycha, kolombinista, gdy sssssstwierdził, że nasz najmniejszy teatr świata to teatr największego paradoksu. Bo, oto, Prześwietna Publiczności, / wskazując na siebie i Hermenegildę / Miłość, / wskazując z kolei na trupa Musje Frufru / a tu — Śmierć. KSIĘŻYC / błyska przez chmury jak zaręczynowy pierścionek. / WŁOSY / stają na głowie. / CHÓR GRABARZY / łącząc kult zmarłych z talentem reklamowym; śpiew gregoriański / CIĘŻKIE SĄ CHWILE CZŁEKA OSTATNIE, GDY SIĘ ZATRUJE SKUMBRIĄ LUB BUŁĄ, WIĘC W RAZACH GORSZYCH ŻOŁĄDKA ZATCHNIEŃ STOSUJ PIGUŁKI „Z KAMEDUŁĄ”. Kurtyna 4 IV 1948 ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, dostępna jest na stronie wolnelektury.pl. Wersja lektury w opracowaniu merytorycznym i krytycznym (przypisy i motywy) dostępna jest na stronie https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/galczynski-zareczyny-profesora-baczynskiego/. Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Wolne Lektury. Wszystkie zasoby Wolnych Lektur możesz swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać pod warunkiem zachowania warunków licencji i zgodnie z Zasadami wykorzystania Wolnych Lektur. Ten utwór jest w domenie publicznej. Wszystkie materiały dodatkowe (przypisy, motywy literackie) są udostępnione na Licencji Wolnej Sztuki 1.3: https://artlibre.org/licence/lal/pl/ Fundacja Wolne Lektury zastrzega sobie prawa do wydania krytycznego zgodnie z art. Art.99(2) Ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Wykorzystując zasoby z Wolnych Lektur, należy pamiętać o zapisach licencji oraz zasadach, które spisaliśmy w Zasadach wykorzystania Wolnych Lektur: https://wolnelektury.pl/info/zasady-wykorzystania/ Zapoznaj się z nimi, zanim udostępnisz dalej nasze książki. Tekst opracowany na podstawie: Konstanty Ildefons Gałczyński, Próby teatralne 3, wyd. Czytelnik, Warszawa 1979. Wydawca: Fundacja Wolne Lektury Publikacja zrealizowana w ramach biblioteki Wolne Lektury (wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Wolne Lektury. Opracowanie redakcyjne i przypisy: Aleksandra Kopeć-Gryz, Kornel Myczko, Aleksandra Sekuła.