Spis treści

    1. Bezpieczeństwo: 1
    2. Ciało: 1
    3. Historia: 1
    4. Ironia: 1
    5. Obywatel: 1
    6. Polityka: 1
    7. Żart: 1

    Konstanty Ildefons GałczyńskiTeatrzyk „Zielona Gęś”
    ma zaszczyt przedstawić:
    Awanturę w najmniejszym teatrze świata

    Występują z wielką tremą następujące dramatis personaedramatis personae (łac.) --- osoby dramatu.:

    1. PROF. BĄCZYŃSKI — ogólnie szanowany angelolog[2]
    2. ALOJZY GŻEGŻÓŁKA — młody tapicer
    3. OSIOŁEK PORFIRION — kierownik literacki
    4. FAFIK — najpopularniejszy pies wszechświata
    5. HERMENEGILDA KOCIUBIŃSKA
    6. PIEKIELNY PIOTRUŚ

    Scena przedstawia salę jadalną w pałacu prof. Bączyńskiego na Salwatorze. Podniecenie.

    PROF. BĄCZYŃSKI

    za stołem z pustą karafką
    1

    To się bardzo dobrze stało, że nikt nie nalał wody do karafki. Wyrażam zadowolenie. Bo już nawet i woda zaczyna mi szkodzić. A ongiś[3] pijało się i jadało się szalone rzeczy. Eeeech, młodość…

    Pogrąża się w zadumie.

    GŻEGŻÓŁKA

    2

    Przepraszam, czy zebraliśmy się tu po to, żeby rzępolić na temat wody w karafce?

    PROF. BĄCZYŃSKI

    3

    Jak proszę? Rzępolić? Proszę bardzo! Naturalnie! Naturalnie! Naturalnie, że nie chodzi o wodę w karafce, tylko o szerokie wody, na które nasz teatrzyk musi wypłynąć.

    FAFIK

    4

    Musi, ale jakoś dotąd nie wypływa.

    PIEKIELNY PIOTRUŚ

    5

    Dlaczego?

    PROF. BĄCZYŃSKI

    6

    Ja wiem, dlaczego. Dlatego, że „Zielona Gęś” jest niezrozumiała.

    7

    I…

    8

    do jasnej cholery z tą „Zieloną Gęsią”!

    Konsternacja na dwadzieścia cztery fajerki[4].

    PROF. BĄCZYŃSKI

    przechylając do ust pustą karafkę
    9

    Tak. Niezrozumiała. Tego teatrzyku nikt nie rozumie… Zmartwienia i plotki, oto bilans „Zielonej Gęsi”. Same passywa[5].

    HERMENEGILDA K.

    10

    Wolnego, profesorze! Są i aktywa[6]. Niech pan przejrzy roczniki „Przekroju”, a znajdzie pan w nich niejedną „Gąskę”, która summa cum laude[7] wykonała swoją robotę społeczną ku rozpaczy Bęc-Walskich, Ciemnogrodzkich i Kołtuńskich.

    OSIOŁEK PORFIRION

    budzi się ze snu
    11

    Śniło mi się, że zostałem przemieniony w księżyc i świeciłem w okno jednej b. ładnej dziewczynie.

    HERMENEGILDA

    12

    To nic nie ma do rzeczy. Teraz ja rozmawiam z profesorem. Teraz będzie mowa o parodiach. Bo, niech pan powie, profesorze, czy te setki parodii na nas we wszystkich pismach całego kraju też świadczą o tym, że jesteśmy niezrozumiali? A to, że „Zieloną Gęsią” zajmowali się krytycy tej miary co Wyka[8], Kott[9], Mikulski[10] i Bracia Rojek[11], to też nic? A przekłady na obce języki?

    PROF. BĄCZYŃSKI

    13

    Hermenegildo, Hermenegildo, ja cię nie poznaję, Hermenegildo. Mówisz jak gdyby rozsądnie, Hermenegildo, a jeszcze wczoraj byłaś głupia jak bilardowa noga, Hermenegildo.

    FAFIK

    14

    Co?! Ja nie pozwolę znieważać kobiety Hermenegildy nawet wstecz! Ja ją kocham.

    Rzuca się na Bączyńskiego, spokojnie obgryza mu spodnie, doprowadzając zasłużonego angelologa do stanu kompletnie barokowej dekalesonizacji.

    HERMENEGILDA

    c.d.
    15

    Na czym to ja stanęłam? Właśnie. Na przekładach. Bo fakt, profesorze, że tyle „Gęsi” przetłumaczono np. na język czeski, to też pies?

    FAFIK

    przestaje obgryzać Bączyńskiego i zwraca smutne oko ku Hermenegildzie
    16

    Jak się wyraziła obywatelka? Też pies? Czy pani mnie miała na myśli? To ma być kalumnia[12] czy metafora? Jednego i drugiego nie zniosę! Trzymajcie mnie! Ach, ty ficygerno[13], kociaku śmierdzący, klabzdro[14], jak również kocmołuchu[15] literacki! Już ja cię urządzę.

    Zrywa ze ściany tapetę z pagodami, a z sufitu żyrandol i całkowicie szpitalnie urządza Hermenegildę.

    HERMENEGILDA

    17

    Och!

    Następuje ogólne zamieszanie. Pogotowie? Ratunkowe. Straż? Ogniowa. Prasa? Interesuje się. Fotografia Fafika na szpaltach[16] wszystkich gazet. Szum. Ale po niejakim czasie wszystkie szmery, mówiąc radiologicznie, wyciszają się i jak w piosence:
    Po deszczu znów słońce,
    Po smutku znów śmiech.

    PROF. BĄCZYŃSKI

    obejmując okiem cały zespół wraz z zabandażowaną Hermenegildą
    20

    A jednak, moi drodzy, proponuję wysłać telegram do Autora z prośbą, żeby się zastanowił. Żart, IroniaBo ja rozumiem żart. Żart jest potrzebny jak chleb. Człowiek im wydajniej pracuje, tym większą ma potrzebę żartu i odprężenia. Więc niech będą i żarty w „Zielonej Gęsi”. Ale nie tylko. Historia, Bezpieczeństwo, Ciało, Polityka, ObywatelNasza epoka jest wielka i odpowiedzialna. Cząstka odpowiedzialności spada na każdego z nas. Chodzi o wielki skarb. Trzeba czuwać przy wielkim skarbie. A wiecie wy, co jest tym wielkim skarbem?

    Szmer zaciekawienia.

    PROF. BĄCZYŃSKI

    zerkając na swoje nogi przystrojone w biel anielską
    21

    Moje nogi. Moje zwyczajne ludzkie nogi. Chodzi o to, żeby mi ich już nigdy nie urwała żadna bomba, żaden granat kapitalistycznych grandziarzy. Ja jestem, wiecie, zwykły człowiek i bardzo lubię czasem tak połazić. Kochane nogi! I dlatego…

    22

    I dlatego poprosimy telegraficznie Autora, żeby, choćby z uwagi na moje nogi, rzadziej błaznował, a częściej starał się pisać jasno, celnie i celowo.

    23

    Dzień dobry, obywatelko. Pani mnie poznaje? O piątej? Świetnie. Zaraz będzie następujący telegramik:

    Pauza.

    OSIOŁEK PORFIRION

    zakładając okulary do czytania depeszy[17]
    24

    Ja nie rozumiem, co to znaczy galzymbrgski.

    PROF. BĄCZYŃSKI

    25

    Bo jesteś osioł, jak wynika z afisza[18]. Galzymbrgski niewątpliwie oznacza nazwisko naszego ukochanego Autora. Artystyczna refiguracja, żeby nie rzec deformacja. Taka pocztowa „Zielona gęś”. Uff, jak się zmęczyłem. Fafiku, przynieś, proszę, moją wanienkę. Gdy zmęczenie nęka, nie masz jak wanięka:

    ROZBIORĘ SIĘ ŹDZIEBECZKO
    I POKĄPIĘ SIĘ KRZTYNĘ
    WIĘC, FAFUNIU, GWIAZDECZKO,
    SPUŚĆ, CIĘ PROSZĘ, KURTYNĘ

    KURTYNA

    spada pogodnie jak wigilijny wieczór
    dzięki mistrzowskiemu pociągnięciu Fafika

    23 października 1949

    Przypisy

    [1]

    dramatis personae (łac.) — osoby dramatu. [przypis edytorski]

    [2]

    angelolog — osoba zajmująca się nauką o aniołach w chrześcijaństwie. [przypis edytorski]

    [3]

    ongiś — kiedyś. [przypis edytorski]

    [4]

    na cztery fajerki — na całego, na wielką skalę; fajerka: żeliwna obręcz, element starych pieców. [przypis edytorski]

    [5]

    pasywa — w księgowości źródła majątku firmy, obejmujące kapitał własny i zobowiązania finansowe (tj. kapitał obcy); w ujęciu cywilnoprawnym: ciężary, obciążenia, zadłużenie. [przypis edytorski]

    [6]

    aktywa — w księgowości zasoby majątkowe firmy. [przypis edytorski]

    [7]

    summa cum laude (łac.) — końcowa najwyższa ocena z wyróżnieniem. [przypis edytorski]

    [8]

    Wyka, Kazimierz (1910–1975) — polski krytyk i eseista, profesor na Uniwersytecie Jagiellońskim. [przypis edytorski]

    [9]

    Kott, Jan (1914–2001) — polski krytyk literacki i współzałożyciel tygodnika „Kuźnica”. [przypis edytorski]

    [10]

    Mikulski, Zygmunt (1920–1998) — poeta i eseista, redaktor dwutygodnika „Kamena”. [przypis edytorski]

    [11]

    Eile-Kwaśniewski, Marian (1910–1984) — dziennikarz i satyryk, redaktor naczelny tygodnika „Przekrój”; „Bracia Rojek” to jeden z pseudonimów, którymi podpisywał swoje teksty. [przypis edytorski]

    [12]

    kalumnia — niesłuszne oskarżenie. [przypis edytorski]

    [13]

    ficygerna (obelż.) — kochanka, kurtyzana. [przypis edytorski]

    [14]

    klabzdra (obelż.) — zaniedbana i niechlujna kobieta. [przypis edytorski]

    [15]

    kocmołuch (obelż.) — człowiek niezadbany, który nie przejmuje się porządkiem. [przypis edytorski]

    [16]

    szpalta — kolumna tekstu w gazetach. [przypis edytorski]

    [17]

    depesza — krótka wiadomość, w której zawarta jest dana informacja. [przypis edytorski]

    [18]

    afisz — plakat ogłaszający dane wydarzenie. [przypis edytorski]