Maria Konopnicka Damnata W trzejkrólowy wieczór Ślepa matka kądziel przędzie, Kądziel przędzie, nici mota… — «Wyjrzyj, wyjrzyj, synku miły, Przede progi, przede wrota. Wyjrzyj, synku, na wschód słońca, Czy nie świeci gwiazda owa, Szczeromodra owa gwiazda, Betlejemska, Trzejkrólowa». — «A jakże ją poznam, matko, Pośród innych gwiazd tysiąca, Co się palą nocką jasną, Na wschód chaty, na wschód słońca»? — «Poznasz ci ją, synku miły, Poznasz ci ją zaraz po tem, Że nad chatą, gdzie syn wdowi, Najrzęsistszem sypie złotem. «Poznasz ci ją po jasności Nad gwiazdami, nad wszystkiemi, Że tam świeci najogniściej, Gdzie najczarniej jest na ziemi. Poznasz ci ją, że się pali Nad polami, jakby żywa, Dziw do człeka nie przemówi, Taka w sobie żałośliwa! Czekam ja jej roczek cały, Boć ci już dochodzą lata, Żebyś pierwszy ją obaczył, Kiedy wzejdzie na kraj świata. Bo ta gwiazda jest pomocna, Na wszelakiej dobrej doli… Żeby mi cię nie pognali Od tej chaty, od tej roli. Żeby mi cię nie pognali Na dalekie, krwawe drogi… Wyjrzyj, wyjrzyj, synku miły, Przede wrota, przede progi! Na góreczkę wyleć pędem, Gdzie ta wierzba, ta pochyła, A prościutko patrzaj w niebo, Żeby mi cię obświeciła»… ………………………….. «Widać, widać, matuleńko! Na wschód chaty, na wschód słońca Stoi wielka jasność boża, Stoi gwiazda gorejąca. Jako smolna głownia jarzy, Ogniem wije, niby żmiją, Aż patrzący włosy wstają, Aż psy wszystkie we wsi wyją. Okrutna się od niej miotła Nad chałupą naszą wali… Jużci musi betlejemska, Kiedy się tak tęgo pali! Wyleciałem na góreczkę, Gdzie ta wierzba, ta pochyła, I prościuśko w nią patrzyłem, Żeby mnie wam obświeciła!» — «Nieszczęśliważ dola moja! Nieszczęśliwa moja głowa! Oj, wyjrzała na cię gwiazda, Ale nie ta, Trzejkrólowa! Oj, wyjrzała na cię gwiazda, Co w dalekie pędzi kraje, Co chleb we łzach żywym macza, A grób cudzy kościom daje… Oj, wyjrzała na cię gwiazda, Co ma oczy urokliwe, Oj, walą się od niej chaty, Oj, walą się płoty krzywe. Oj, płyną ci od niej zdroje, Krwią serdeczną za tułaczem, Oj, zawodzą pod nią pola, Wielkim jękiem, ciężkim płaczem Oj, truchleje od niej serce, Oj, więdnieje młoda głowa… Obświeciła mi cię gwiazda, Ale nie ta Trzejkrólowa! ………………………… Zagasł ogień na kominie, Stoi w oknie miotła złota, Ślepa matka głową trzęsie, Ani przędzie, ani mota… ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, dostępna jest na stronie wolnelektury.pl. Wersja lektury w opracowaniu merytorycznym i krytycznym (przypisy i motywy) dostępna jest na stronie http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/damnata-w-trzejkrolowy-wieczor/. Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Wolne Lektury. Wszystkie zasoby Wolnych Lektur możesz swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać pod warunkiem zachowania warunków licencji i zgodnie z Zasadami wykorzystania Wolnych Lektur. Ten utwór jest w domenie publicznej. Wszystkie materiały dodatkowe (przypisy, motywy literackie) są udostępnione na Licencji Wolnej Sztuki 1.3: https://artlibre.org/licence/lal/pl/ Fundacja Wolne Lektury zastrzega sobie prawa do wydania krytycznego zgodnie z art. Art.99(2) Ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Wykorzystując zasoby z Wolnych Lektur, należy pamiętać o zapisach licencji oraz zasadach, które spisaliśmy w Zasadach wykorzystania Wolnych Lektur: https://wolnelektury.pl/info/zasady-wykorzystania/ Zapoznaj się z nimi, zanim udostępnisz dalej nasze książki. Tekst opracowany na podstawie: Maria Konopnicka, Damnata. Poezye, wyd. Seyfarth i Czajkowski, Lwów 1900. Wydawca: Fundacja Nowoczesna Polska Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl) na podstawie tekstu dostępnego w serwisie Wikiźródła (http://pl.wikisource.org). Redakcję techniczną wykonała Paulina Choromańska, a korektę ze źródłem wikiskrybowie. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.